Smak dojrzałych brzoskwiń w solarisie, żywa cytrusowa kwasowość i aromat liści czarnej porzeczki w hibernalu, maliny, wiśnie i pieprz w zweigelcie - to wszystko w zasadzie jest nie do opisania, jeśli się tego nie spróbowało. Letni zachód słońca nad winnicą trzeba zobaczyć, żeby zrozumieć jego piękno. Świat polskich winnic jest niesamowity i pasjonujący w swojej różnorodności. Katarzyna Korzeń w swojej książce zabiera nas w niezwykłą podróż po nim. Opisuje fascynujące historie ludzi i miejsc, którym wino nadało sens. To opowieść o rodzącej się przez lata pasji, która zmieniła się w życiową przygodę.Bankier, który został winogrodnikiem, Francuz, który przyjechał do Polski robić "musiaki", Nowozelandczyk, który założył winnicę na Kaszubach, znany muzyk, który stał się współtwórcą największej polskiej winnicy. Artyści i rzemieślnicy - rozważni i romantyczni.Niesamowite historie, piękne pejzaże, nietuzinkowe postaci. Gdy o nich przeczytacie, sami zapragniecie zobaczyć ten świat z bliska i go posmakować.
"Kto ratuje jedno życie - ratuje cały świat." Tu była cisza spokój, ptaszki śpiewały, aż któregoś dnia zamiast ptaszków usłyszeliśmy dźwięki helikopterów. Potem zaczęło się znajdować buty i ubrania. Potem ludzi. Nikt z bohaterek i bohaterów tej książki nie wiedział, co ich czeka, kiedy pierwszy raz zdecydowali się pomóc uchodźcom. Nie wiedzieli, że będą musieli ukrywać się, nie tylko przed służbami państwa, ale również przed swoimi sąsiadami. Że pomaganie nada ich życiu największy sens, ale też odbierze spokój, życie rodzinne, czasami pracę, wypali w nich nieusuwalne emocjonalne piętno.
Tymczasem państwo polskie wciąż nie umie zapobiec kryzysowi humanitarnemu na granicy białoruskiej, bo wybiera rozwiązania siłowe zamiast sięgać po systemowe. Konsekwencją tego są dziesiątki ofiar, o których już dzisiaj wiemy i setki, o których dowiemy się w przyszłości. Ludzie, których głosy wybrzmiewają w tej książce, wzięli odpowiedzialność za tę sferę, która została porzucona przez państwo. Dzisiaj są obiektami prześladowań, kiedyś będą kolejnym w historii Polski listkiem figowym. Wyznawcy boga, honoru i ojczyzny ich właśnie będą niedługo nosić na sztandarach. By zapomnieć o hańbie polskich służb, im właśnie będą budować pomniki, ale znowu będzie za późno.
Król PRL-u. Jedyny taki Był swój, był ludzki. Choć nie brakowało mu talentu, nigdy nie dostał wielkiej roli. Za to te skromne grał po mistrzowsku. Pozostaje najbardziej rozpoznawalnym i zarazem najbardziej niedocenionym aktorem swojej epoki. Zdzisław Maklakiewicz, dla znajomych Maklak. Przywarła do niego rola inżyniera Mamonia z Rejsu. Mówił o sobie, że jest jak Polska Ludowa: pełen błędów i wypaczeń. Może dlatego umarł przedwcześnie? Autor bestsellerowej książki Himilsbach. Ja to chętnie napiłbym się kawy bierze na warsztat drugą postać z nieśmiertelnego duetu. Nierozłączni przyjaciele z filmowego planu i od barowego stolika przeszli do historii razem, ale każdy z nich zasługuje na osobny portrecik! Z tamtego świata aż nie chce się wychodzić. Zdzisław Maklakiewicz był niedościgniony, niezastąpiony i, niestety, niedoceniony. Miał niespotykaną jeszcze wtedy w Polsce ekspresję, kompletnie przekraczał granice ówczesnego aktorstwa. Trochę siebie szyfrował, trochę urządzał zgadywanki, wchodził w dialog z widzem. Był też absolutnym królem żartu, takiego żartu skróconego, niedopowiedzianego. Jerzy Kryszak Zdzisio był autorem rozmaitych opowieści. Były one prawdziwe lub nie, ale zawsze inteligentne, dowcipne i z puentą. Kazimierz Kaczor Na ekranie pojawiał się na chwilę, w pamięci zostawał na długo. Był poetą codzienności wśród aktorów. Ewa Szykulska Rozmawialiśmy kiedyś o muzyce. Powiedział, że ma w sobie dwie przeciwstawne natury: Florestana i Euzebiusza. Tak, był marzycielem, lirykiem, o co wielu by go nie podejrzewało… Grażyna Barszczewska Pana Zdzisława poznałam podczas zdjęć do filmu "Rozwodów nie będzie". Byłam początkującą studentką PWST w Warszawie, a pan Zdzisław cenionym i znanym aktorem scen wrocławskich. Pracowaliśmy razem jeden dzień. Był czarujący i opiekuńczy. Szybko zorientowałam się, że ma niesamowite poczucie humoru i dystans do siebie. Potem już nigdy nie graliśmy razem, ale stykaliśmy się w towarzyskich okolicznościach. Jego cudowne anegdotki, często krótkie i abstrakcyjne, ubarwiały te spotkania. Wszyscy czuliśmy się komfortowo w jego towarzystwie. Magdalena Zawadzka
Nazistowska pielęgniarka, która ryzykowała życie, żeby ratować więźniów. Bogactwo mojej miłości rozsypałam w Auschwitz pisała w lipcu 1946 roku zrezygnowana austriacka pielęgniarka Maria Stromberger do byłego polskiego więźnia Auschwitz. Przebywała wtedy w obozie internowania dla byłych narodowych socjalistów. Przetrzymywanie z członkami NSDAP i SS dotknęło ją w wyjątkowy sposób. Należała do Narodowosocjalistycznego Związku Niemieckich Pielęgniarek Rzeszy, ale nigdy nie popierała Hitlera, a w Auschwitz z narażeniem życia ratowała więźniów, dostarczała potajemnie wiadomości i współpracowała z ruchem oporu. Więźniowie, którzy się z nią zetknęli, nazywali ją matką. Zwolniona z obozu dzięki świadectwom więźniów, w tym jednego z przywódców ruchu oporu w Auschwitz, Józefa Cyrankiewicza, późniejszego premiera PRL, powróciła do Austrii. Darzona ogromnym szacunkiem w Polsce, w swojej ojczyźnie zupełnie zapomniana, do końca życia przyjaźniła się z wieloma osobami, które dzięki niej przetrwały piekło obozu. Niemiecki historyk Harald Walser jako pierwszy stworzył wyrazisty i poparty wieloma dokumentami portret Marii Stromberger i jej wyjątkowego, fascynującego życia. Harald Walser austriacki historyk, germanista i polityk, poseł Rady Narodowej (niższej izby austriackiego parlamentu). Absolwent Uniwersytetu w Innsbrucku, autor wielu publikacji książkowych i prasowych. Prowadzi własną kolumnę w Vorarlberger Nachrichten.
Niecenzurowana opowieść o życiu modelek. Ich konta w mediach społecznościowych obserwowane są przez tysiące osób. Podpisują kontrakty na wielomilionowe kwoty. Ich twarze są dla nas symbolem największych marek modowych. O ich pracy marzy prawie każda dziewczyna. Ale jak wygląda ich życie, kiedy gasną światła największych modowych wybiegów? Monika Goździalska została wyłowiona wprost z ulicy w Warszawie przez scouta, czyli łowcę modelek. Dostała propozycję, która stała się przepustką do paryskiego świata modelingu. Ale prawdziwy kontrakt w tym świecie to kontrakt z samą sobą i pytanie: jaką cenę trzeba zapłacić, żeby być wiecznie piękną, młodą i bogatą? Jak wyczuć granicę między restrykcyjną dietą a głodzeniem się niemalże na śmierć? Jak nie zatracić się w bankietach i orgiach, bez których jednak nie ma szansy na karierę? Jaką rolę w tym świecie odgrywają arabscy szejkowie? Jak kończą modelki, które nie odniosły sukcesu?Skandaliczne życie modelek to cała prawda, o której modelki wolą milczeć. Monika Goździalska modelka, celebrytka, uczestniczka konkursów piękności. Brała udział w wyborach Miss World i zdobyła tytuł pierwszej wicemiss. Jako nastolatka wyjechała do Paryża, gdzie chodziła po wybiegach dla najlepszych projektantów, m.in. Vivienne Westwood i Christiana Diora, pozowała czołowym fotografom mody. Wówczas została wybrana Twarzą Europy.Monika prywatnie jest szczęśliwą żoną i matką, miłośniczką fitnessu i zdrowego stylu życia. Krótko mówiąc, kobieta, która inspiruje, ale również szokuje, przede wszystkim swoimi szczerymi do bólu wypowiedziami.
A ty, czego byś żałował przed śmiercią?Nigdy nie jest za późno na zmiany.Po latach niesatysfakcjonującej pracy Bronnie Ware postanowiła odmienić swój los. Znalazła pracę w opiece paliatywnej. Rozmowy z umierającymi zupełnie ją odmieniły. Dzięki nim odnalazła spokój i sens życia. Zrozumiała, że szczęście zależy wyłącznie od nas samych, a nasze wybory mają wpływ na to, czy odejdziemy spełnieni i szczęśliwi. Swoimi doświadczeniami postanowiła podzielić się z innymi.Czego najbardziej żałują umierający to książka, która daje nadzieję, uczy współczucia, pokazuje, jak żyć pełnią życia i osiągnąć wewnętrzną harmonię.
WOJCIECH TOCHMAN POWRACA Z NOWĄ REPORTERSKĄ OPOWIEŚCIĄŚwiat po ludobójstwie. Kambodża po Pol Pocie. Przez lata dręczyli i mordowali, swoi swoich, Khmerzy Khmerów. Ci, którym udało się przeżyć, zostali bez domów, bez bliskich, z traumą, chorobą, obłędem Bywa, że ich niewola trwa od dziesięcioleci. Samotność, ciemność i pustka. Udaje się dotrzeć tylko do nielicznych i rozpocząć leczenie. Dokoła widać bogactwo, które karmi się biedą i strachem. Nieopodal stoją świątynie Angkoru, odwiedzane przez miliony turystów z całego świataWojciech Tochman, z chłodną precyzją i ujmującą wrażliwością, opowiada o ludziach, których odwaga została na zawsze złamana. O bólu, którego nie dało się ukoić. O lęku, który nie odszedł i wciąż sprzyja przemocy. O nieufności, która zabija wspólnotę. Także o bezradności wobec uczuć i wobec choroby.W książce Tochmana dzisiejsza Kambodża to lustro, w którym odbija się cały świat.Na domowe więzienie skazani przez własne rodziny są ci chorzy, którzy kogoś zaatakowali, stale coś niszczyli, kradli sąsiadom. Strach przed agresją to powód uwięzienia. Niejedyny. Bo jest i drugi. Chodzi o kobiety. Niekoniecznie te groźne. Rodziny boją się, że chorej nie upilnują: odejdzie zbyt daleko od domu, zostanie zgwałcona. To raczej pewne - tak twierdzą i lekarka, i psycholog, i bliscy chorych. Bywa, że gwałt nie wydaje się rodzinom tak straszny, jak to, co z gwałtu może wynikać. Dziecko, mówią, wydane na świat przez zgwałconą obłąkaną, będzie rosło z piętnem. Więc, by naznaczonego dziecka uniknąć, lepiej chorą zatrzasnąć w klatce, skuć łańcuchem, zamknąć w chlewie.(fragment książki)Wojciech Tochman (ur. 1969) - jeden z najważniejszych polskich reporterów i autorów literatury faktu. Jego książki, wśród nich m.in. Jakbyś kamień jadła, Dzisiaj narysujemy śmierć i Wściekły pies, wywołują ożywione dyskusje i niemal natychmiast wchodzą do kanonu reportażu. Dwukrotny finalista Nagrody Nike oraz Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Laureat Premio Kapuściński przyznawanej w Rzymie oraz Pióra Nadziei - wyróżnienia Amnesty International. Pianie kogutów, płacz psów to kontynuacja głośnych książek Jakbyś kamień jadła i Dzisiaj narysujemy śmierć - o codziennym życiu po ludobójstwach w Bośni i Rwandzie.
Porażająco szczere i głębokie wyznania kobiety skrzywdzonej przez księdza-----------------------Potężna jest ta opowieść! Wiele musiało kosztować jej powstanie. Autorka jest większa niż złość, smutek i rezygnacja, które czuje. Z delikatnością prowadzi nas przez swoje cierpienie i walkę o siebie, o Kościół i wiarę. Jest tu pragnienie podmiotowości, poczucie odrzucenia i nadzieja mimo wszystko. Zadając trudne pytania Kościołowi, a nawet Bogu, pisze wstrząsającą katechezę dla Kościoła w kryzysie, czyli dla nas wszystkich.Zuzanna Radzik Są książki, które ściskają gardło, wyciskają łzy, niemal tak jak spotkania. Ta jest właśnie taka. Jeśli nie spotkaliście nigdy osoby skrzywdzonej w Kościele, nie zetknęliście się z ranami wykorzystania seksualnego i wtórnej stygmatyzacji, koniecznie przeczytajcie te strony. Autorka w niezwykły sposób prowadzi przez doświadczenie skrzywdzenia, wściekłości i bezsilności, pozwala doznać swojego losu. Ostrzegam jednak, że po tej lekturze trudno będzie patrzeć na świat i Kościół tak samo jak wcześniej. I tylko wielkie pragnienie zmiany, nawrócenia, nowego Kościoła przywraca nadzieję.Tomasz Terlikowski
Miłość bywa trudna, zwłaszcza gdy tak wiele was dzieli.Nie zrozumiesz, czym jest istniejące od 70 lat państwo Izrael, dopóki nie zakochasz się w mężczyźnie stamtąd. Tylko silne uczucie pozwoli wam przetrwać. Jego rodzina uszanuje ten wybór, ale zawsze będziesz gojką, a wasze dzieci nie będą Żydami. Przerwiesz łańcuch, którego ogniwa z takim mozołem dokładane są jedno za drugim od stuleci.Ta książka to niezwykłe historie Polek, które poślubiły Izraelczyków i zamieszkały w Izraelu. Na urodzonego tam Żyda mówi się sabra (owoc opuncji). One rozgryzły go i poznały jego słodko-cierpki smak.
Jestem Drogą Mleczną, jednak mam wiele imion. Nazywano mnie Srebrną Rzeką, Ścieżką Ptaków czy Skokiem Jeleni. Jestem najwspanialszą galaktyką, jaka kiedykolwiek powstała, a jednak większość z was niewiele o mnie wie. Żyjecie we mnie - dosłownie - a jednak nie macie pojęcia, jak wyglądam, z czego się składam lub jak się poruszam. Gdybym chciała, abyście połapali się w tym na własną rękę, oczekiwałabym zbyt wiele.Na szczęście tego wyzwania podjęła się doktor Moiya McTier. To astrofizyczka, która poprzez zabawę popularyzuje wiedzę o wszechświecie. W tej książce pokazuje, że nie musisz mieć doktoratu z astrofizyki, by zrozumieć wszechświat - wystarczy jedynie wyruszyć w podróż z Drogą Mleczną.W literaturze nie raz i nie dwa antropomorfizowano Ziemię, więc dlaczego nie zrobić tego samego z Drogą Mleczną? Moiya McTier proponuje czytelnikowi intrygującą podróż przez czas i przestrzeń, w której rolę przewodniczki i narratorki odgrywa nasza galaktyka "we własnej osobie". Jeżeli dasz jej szansę i przywykniesz do jej sarkastycznego poczucia humoru, opowie o swych burzliwych narodzinach, trudach zarządzania stoma miliardami gwiazd, skomplikowanych relacjach z Andromedą oraz planach na kosmiczną emeryturę. To również opowieść o nas samych. Przeczytaj koniecznie!Adam Adamczyk, popularyzator nauki, założyciel bloga Kwantowo.plNajwyższy czas, abyśmy usłyszeli historię Drogi Mlecznej opowiedzianą jej własnymi słowami. Dobra wiadomość jest taka, że Galaktyka jest nie tylko wiekowa i majestatyczna, ale również kapryśna i gadatliwa. Książka doktor McTier to zabawne wprowadzenie w niektóre zagadnienia dotyczące naszego kosmicznego sąsiedztwa.Sean Carroll, autor książki Coś głęboko ukrytego. Światy kwantowe i emergencja czasoprzestrzeniJeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o Drodze Mlecznej, to do kogo lepiej się udać niż do źródła? Cóż, do tej pory Galaktyka nie mówiła - ale wszystko się zmieniło. Droga Mleczna ma poczucie humoru i charakterek. (A my, szczerze mówiąc, od jakiegoś czasu nie robimy na niej dobrego wrażenia). Jeśli szukasz zabawnego i unikalnego sposobu, by poznać podstawy astrofizyki - ta książka jest dla ciebie!Kelly Weinersmith, autorka książki Jakoś wkrótce. Dziesięć technologii niedalekiej przyszłości, które wszystko usprawnią i/lub zepsują
Odliczanie przed wybuchem, czyli rozmowy księdza Kazimierza Sowy o prawdziwym Kościele, który toczony ciężką chorobą nie kwapi się do rachunku sumienia. Dlatego ksiądz Sowa nie doczekawszy się skruchy, sam diagnozuje pacjenta."Wielu księży zdaje się zakładać, że słuchają ich idioci" - usłyszał ksiądz Kazimierz Sowa w jednej z wielu poruszających rozmów, które znalazły się w tej książce. A rozmawiał albo z osobami wierzącymi, albo takimi, które doceniają pozytywną rolę, jaką Kościół może odgrywać w życiu społecznym. Siła tych rozmów wynika m.in. z tego, że autor ma przywilej oglądania Kościoła od wewnątrz jako ksiądz i z dystansu jako aktywny publicysta i komentator życia polityczno-społecznego. Również dlatego padają tu pytania i stwierdzenia, które zwykle nie wychodzą poza prywatne rozmowy.Ksiądz Sowa i jego rozmówcy rozkładają na czynniki pierwsze wszystkie grzechy główne duchownych. Ale "Niewierni wierni" przedstawiają również propozycje (nieraz zaskakująco proste), które pozwoliłyby zatrzymać proces rozkładu polskiego Kościoła. Bo świat byłby lepszy, gdyby spełniły się choćby niektóre postulaty rozmówców autora. Przynajmniej w sprawie bezwzględnego rozliczenia pedofilii, przejrzystości finansów, uznania praw osób nieheteronormatywnych czy wreszcie oddzielenia Kościoła od państwa. Radykalne? A może uzdrawiające?Gdyby Kazimierz Sowa nie był księdzem, pewnie zostałby lekarzem. Ta książka to zapis szerokiej diagnozy Kościoła, który właśnie został przeniesiony ze zwykłego szpitalnego łóżka na oddział intensywnej terapii. Ksiądz Sowa przykłada stetoskop w wiele miejsc, próbując ustalić, co tak naprawdę się stało, i ciągle ma nadzieję, że to jeszcze nie koniec.PROF. MARCIN MATCZAK, UNIWERSYTET WARSZAWSKI
Morawy - w cieniu Pragi, dumnie prowincjonalne. Nawet czechofile łatwo zapominają o ich istnieniu, lecz one wydają się obojętne na ten brak uwagi. Ojczyzna poetów - to tu tworzyli Jan Skcel, Otokar Bezina, Jakub Deml, Ivan Blatn. Szkoła pisarzy - stąd do stolicy wyruszyli Bohumil Hrabal i Milan Kundera. Dom wizjonerów - to tu pracowała Helena Bochokov-Dittrichov, pierwsza na świecie autorka powieści graficznej, a swoje utopijne miasto wznosił Tom Baa, prorok nowoczesności.Michał Tabaczyński właśnie tę część Czech wybrał sobie, by uprawiać flaneryzm - doskonałe hobby na czasy zarazy. Snuje się więc nieśpiesznie po ulicach morawskich miast i zagląda w zakamarki ich historii, podziwia gmachy i pomniki, wsłuchuje się w rytm kroków na chodnikach, dyskretnie zerka w morawskie dusze.Święto nieważkości to nie tylko reportaż o Czechach, ale także literacki esej wędrowny, a może sebaldowska z ducha - więc apokaliptyczna i melancholijna - medytacja.
W tej śmiało napisanej książce, łączącej niezgłębioną mądrość z żywym, często pełnym humoru stylem pisania, Sally Berkovic zaprasza czytelników, by włączyli się w proces „oswajania dyskursu śmierci”. Wychodząc od obrazu czynności pogrzebowych dokonywanych na jej własnym martwym ciele, czerpiąc ze swej historii osobistej i rodzinnej, szerokiej wiedzy o judaizmie i żydowskich tradycjach oraz z najbardziej aktualnych doświadczeń pandemii, Berkovitz inspiruje, uczy i służy radą w zakresie różnych spraw związanych ze sferą śmierci. To cenny wkład w dyskusję nad zagadnieniami dotyczącymi każdego z nas.
Judy Klitsne
Sally Berkovic – wykładowczyni w London School of Jewish Studies. Jest córką pochodzących ze Słowacji ocalałych z Holokaustu, wychowywała się w Melbourne. Mieszkała w Nowym Jorku i Jerozolimie, w 1993 przeprowadziła się do Londynu. Od 2009 roku pełni funkcję Chief Executive Officer Fundacji Rothschilda na Europę. Pisze teksty, dotyczące zazwyczaj pozycji kobiety żydowskiej we współczesnym świecie, które publikuje na swojej stronie internetowej: www.sallyberkovic.com.
Portret najbardziej kontrowersyjnej pary PRL.Nina Andrycz i Józef Cyrankiewicz. Królowa polskiej sceny i najdłużej urzędujący premier PRL. Ich ślub w 1947 roku był sensacją, nigdy wcześniej nie było w Polsce takiego mariażu aktorki i polityka. Zamieszkali w luksusowym apartamencie przy słynnej alei Róż 8. Krążyły o nich legendy. Ona nie chciała mieć dzieci. On zdradzał ją na potęgę. Rozwiedli się w 1968 roku. On zmarł w 1989, w roku upadku PRL, ona - w roku 2014 w wieku 102 lat.Z jakich pochodzili rodzin? Jakie były koleje ich losu? Kto był największą miłością Niny? Co sprawiło, że Józef, syn endeka, stał się socjalistą? Dlaczego ich małżeństwo nie przetrwało? Ile prawdy jest w legendach i anegdotach o kaprysach aktorki?Wnikliwa biografia autorstwa Liliany Śnieg-Czaplewskiej to frapująca opowieść o Ninie i Józefie, a także o czasach, w jakich żyli.
"Na płaszczyźnie geopolitycznej atak na Ukrainę był rosyjskim wypowiedzeniem wojny NATO".- Krzysztof WojczalWe wrześniu 2019 roku opublikowałem analizę pt. Do 2022 roku Rosja wywoła wojnę w Europie lub na Bliskim Wschodzie, a dwa i pół roku później tekst zyskał blisko milion wyświetleń. Na przełomie 2021 i 2022 roku rozpoczęła się debata dotycząca kształtu Sił Zbrojnych RP, a druga rosyjska inwazja na Ukrainę zmusiła nas do szukania odpowiedzi na pytanie: jaka myśl strategiczna winna przyświecać decydentom przy podejmowaniu najważniejszych decyzji? Ten trwający wciąż konflikt dostarcza nam nowych danych do analiz zarówno w zakresie obronności, jak i przyszłego kształtu polskiej polityki zagranicznej.Zawarte w tej książce teksty to zbiór analiz o tematyce strategiczno-politycznej, będący jednocześnie zbiorem moich przemyśleń z kluczowych dla Polski i Ukrainy okresów. To zestawienie prognoz, obaw i przypuszczeń, które mogą zostać zweryfikowane - negatywnie bądź pozytywnie - przez jutrzejsze wydarzenia.Ukraińcy walczą o swoją niepodległość i niezależność od Rosji, choć ta wojna nabrała - w szerszym wymiarze - charakteru zmagań między Zachodem a Federacją Rosyjską. Tak. Musimy to w końcu otwarcie przyznać. Oficjalne stwierdzenie, że NATO jest w konflikcie choć nie w stanie bezpośredniej wojny z Federacją Rosyjską na gruncie wojny na Ukrainie, jest potrzebne. Politycznie i społecznie. Będzie to jedynie potwierdzenie faktu. Przyznanie, że "to jest nasza wojna", może zneutralizować rosyjską propagandę, a także powstrzymać Moskwę przed eskalacją konfliktu. Na Kremlu muszą uwierzyć, że jesteśmy gotowi na wszystko. Inaczej będą wciąż posuwać się dalej, aż doprowadzą do bezpośredniej wojny z NATO. Trzeba im w tym przeszkodzić.Niespodziewana wizyta prezydenta Joego Bidena w Kijowie 20 lutego 2023 roku miała wymiar nie tylko symboliczny, ale i polityczny. Dzień później w Warszawie Biden stwierdził: "Ukraina nigdy nie będzie rosyjskim zwycięstwem. Nigdy!". Należy to odczytywać jako dość jasną deklarację Stanów Zjednoczonych: "To jest nasza wojna i wspólnie z Ukraińcami ją wygramy!".KRZYSZTOF WOJCZAL jest prawnikiem specjalizującym się w prawie handlowym i podatkowym, analitykiem geopolitycznym oraz autorem książek Trzecia Dekada. Świat dziś i za 10 lat, O lepsze wczoraj i bloga krzysztofwojczal.plErrata: W toku prac nad książką popełniliśmy błąd i nie załączyliśmy "Bazy wiedzy", o której autor wspomina we wstępie. Wszystkie osoby zainteresowane mogą pobrać plik PDF zawierający brakujące informacje: mtbiznes.pl/static/upload/store/dodatki/Baza_wiedzy_to_jest_nasza_wojna.pdfPrzepraszamy za naszą pomyłkę, która wynikła tylko i wyłącznie z chęci jak najszybszego dostarczenia książki Czytelnikom.
Wyspy Owcze, chociaż coraz liczniej odwiedzane przez podróżników, pozostają nadal daleką, dziką Północą. To świat, którego chce się doświadczyć, aby móc z niego uciec i potem za nim tęsknić.
Kuba Witek spędził na archipelagu prawie dwa lata. Przemierzył większość farerskich szlaków, doświadczając piękna i surowości natury, podczas wszystkich pór roku.
Jednak w tej podróży najważniejsze były spotkania z ludźmi. O mieszkańcach archipelagu nakręcił dwa filmy dokumentalne. Niezwykle bliskie jak na cudzoziemca więzi z Farerami pozwoliły mu poznać prawdziwe motywy owianego złą sławą polowania na grindwale. Miał też możliwość docenić nadzwyczajną solidarność wyspiarzy w pierwszych miesiącach pandemicznej izolacji.
Uciec z Wysp Owczych to także zapis z podróży w czasie – od trudnych początków pierwszych osadników do życia w dobrobycie, rodzącego nadmierny konsumpcjonizm. Współczesną historię archipelagu piszą także przedstawiciele całkiem licznej Polonii, do której należą pochodzący z Polski i cieszący się dużą sławą piłkarze.
Książka jest częścią multimedialnego projektu i jej treść została wzbogacona o filmy i serię mini-dokumentów autora.
Kierowcą wyścigowym został wbrew woli ojca. Upór popłacał, bo wdarł się do światowej czołówki lotem błyskawicy, zapisując się w historii jako jeden z najlepszych zawodników, jakich widziała królowa motorsportu.Trzykrotny mistrz świata, który po tytuły sięgał w barwach legendarnych zespołów: Ferrari i McLarena. Triumfator 25 Grand Prix, którego gigantyczne doświadczenie stajnie wykorzystywały jeszcze długo po zakończeniu przez niego wyścigowej kariery.Niki Lauda stał się inspiracją dla kolejnych pokoleń kierowców, między innymi Nico Rosberga, który nazywa go swoją inspiracją. Sukcesy odnosił nie tylko na torze, ale i w biznesie, choć historię jednego z jego najsłynniejszych interesów znaczy wypadek samolotu należących do niego linii lotniczych, w którym życie straciły 223 osoby.Oto kierowca naznaczony. Namaszczony przez opatrzność do tworzenia wielkich rzeczy, oszpecony przez szatana, który w 1976 roku próbował odebrać mu życie.Poznacie jego losy.
Dobry los, ciekawość, przyjaciele – cokolwiek przywiodło cie? na Zanzibar – trafiłes´ do raju. Zaczyna sie? od zachwytu. Oczy chłona? intensywne kolory kobiecych kang, po horyzont cia?gna? sie? błe?kity, turkusy, szmaragdy. Nos chciwie poda?z˙a za smuz˙kami nieznanych zapachów. W ustach boski smak mango rozgrzanego słon´cem... Potem pojawia sie? zadziwienie – wokoło twarze, wzory, smaki, zapachy z połowy s´wiata. To jakby we?drowac´ przez Afryke?, Indie, Arabie?, daleka? Azje?, stara? Persje?. Przed wiekami monsuny przyniosły tu łodzie z˙eglarzy i kupców z dalekich stron. Wymieszały sie? zwyczaje, stroje, wierzenia i je?zyki. I powstał klejnot – kultura Suahili. Odkryj skarby Zanzibaru, wyspy, gdzie Afryka spotyka sie? z Orientem. Wybierz się ze mną na Zanzibar, do domów moich przyjaciół, na podwodne pola alg, do ogrodów pełnych przypraw, na wesele i sekretny rytuał unyago. Ida?c za zapachem oudi, zgubimy sie? w labiryncie uliczek Stone Town, dotkniemy dawnego Zanzibaru sułtanów i niewolników. Potargujemy sie? na bazarze, z rybakami popłyniemy na ryby, w knajpkach popróbujemy aksamitnych sosów i pweza pilau. Ta wyspa karmi zmysły i wyobraz´nie?. Kto raz spróbuje, wraca. Jak ja. Beata Lewandowska-Kaftan
Jarek Dąbrowski - fizjoterapeuta, w przeszłości sportowiec wyczynowy (skok o tyczce). Pisze poezję od wczesnych lat 80. XX w. Wtedy był również członkiem zespołu Teatru MIKROSCENA przy Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie, gdzie wystawiano krótkie formy teatralne oparte na jego tekstach, miał tam także swoje wieczory autorskie. Brał też udział w Warsztatach Młodych Twórców w Myślcu nad Popradem, gdzie również miał wieczory autorskie.***Szedłem kiedyś ulicą.Zobaczyłem w górze,gdzieś tam,na którymś piętrze...Okna przyjaznez dzieciństwa,a może...z młodości.Wciąż milczały swym przyjaznym ciepłem,a czasem chłodem.(fragment "Szedłem")***I wciąż, codziennie idziemy dalej w poszukiwaniu miłości, przyjaźni, zrozumienia przez kogoś bliskiego, a czasem przez zupełnie obcego. Szukamy swojego szczęścia, spełnienia czegoś, co w nas, a czasem łez - pochylając się nad czyimś losem. Często też nad własnym. Meandry to próba wniknięcia do własnego wnętrza, każdego z nas i przez każdego z nas. To próba rozmowy z własnymi uczuciami, próba zrozumienia nie tylko samego siebie, ale też drugiego człowieka, który tak mocno zawitał do naszego wnętrza. I trwa w nim, czasem tak ciepło, a czasem tak boleśnie. Ale naprawdę i wciąż.Zapraszam do chwili zadumy i refleksji.Jarek Dąbrowski
Zapadająca w pamięć opowieść o biedzie, wykluczeniu i nadziei. A także o tym, gdzie leży granica między pełnym empatii patrzeniem a egoistycznym voyeuryzmem. Czy taka granica istnieje?Onyx to ulica slumsów w Manili, stolicy Filipin; to miejsce niebezpieczne, brudne, głośne i przeludnione. Ludzie żyją tu z dnia na dzień, bo niczego nie mogą być pewni - ani tego, czy jutro będą mieli co jeść, ani tego, czy jutro będą żyć. Nędza jednakowo przygniata tu wszystkich, kobiety i mężczyzn, starców i dzieci, ale Eli, Eli nie poprzestaje na kreśleniu obrazów filipińskiego ubóstwa i portretów tonących w nim ludzi. To także opowieść o mieszkańcach Zachodu - białych turystach odwiedzających slumsy, reporterach dokumentujących biedę, odbiorcach ich książek. O nas."Byłem na Filipinach. Spojrzenie Tochmana na ludzką nędzę jest pełne empatii. Zachwyciłem się tą książką. Zachęcam do przeczytania".Wiktor Osiatyński"Bezwzględna próba rozprawy z zawodem reportera, z bezmyślnością turystów uprawiających poorystykę (bieda-wycieczki, zorganizowane wyprawy do slumsów, w programie m.in. fotografowanie ubóstwa i bliskie, choć nieprzesadnie bliskie, spoglądanie nędzy w oczy, przez szybkę, przez szkło iPada) i wszystkich zachwyconych lub przerażonych widokami cudzego cierpienia".Grzegorz Wysocki, Culture.pl
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?