Przemoc psychiczna nie pozostawia po sobie zewnętrznych śladów, na ciele ofiar nie pojawiają się siniaki ani zadrapania, ale jej skutki bywają równie bolesne i niszczące. Przekonali się o tym bohaterki i bohaterzy reportażu Renaty Kim, którzy przez lata tkwili w toksycznych relacjach, na co dzień zmagając się z upokorzeniami zadawanymi im przez partnerów. Ich historie często zaczynają się jak zakończenia baśni, bo oto na ich drodze pojawił się ktoś, kto zdawał się być spełnieniem marzeń o znalezieniu swojej drugiej połowy, o wyśnionym ideale. Niestety bajkowy początek bywał w ich przypadku tylko wstępem do prawdziwego dramatu, który rozgrywał się za zamkniętymi drzwiami.
Dlaczego nikt nie widzi, że umieram to wstrząsające relacje ludzi, którzy doświadczyli w swoim życiu przemocy emocjonalnej. Ich opowieści dopełniają rozmowy z psychologami o tym, jak wchodzi się w toksyczną relację, jakie są jej kolejne etapy i jak trudno się z niej wyplątać.
Przez ponad 60 lat do niewielkich Jabłonek w Bieszczadach rokrocznie ""pielgrzymowały"" tysiące Polaków. Pojedynczo i grupowo oddawali hołd poległemu właśnie tutaj generałowi Karolowi Świerczewskiemu, postaci wykreowanej przez ludową władzę nie tylko na narodowego bohatera, ale wręcz komunistycznego świętego. Świerczewski stał się bożyszczem peerelu. Jego imię nadawano ulicom, szkołom i zakładom przemysłowym, znalazło się na sztandarach wojskowych i harcerskich, a jego podobizna w końcu ozdobiła znaczki pocztowe i zielony pięćdziesięciozłotowy banknot.Przed wystawionym generałowi pomnikiem w Jabłonkach składano przysięgi na wierność ojczyźnie, osądzano zmyślonych wrogów, śpiewano patriotyczne pieśni, ale też handlowano pokątnie złotą biżuterią i pito wódkę zakąszaną kiełbasą z rożna.W 1977 roku w obchodach trzydziestolecia śmierci ""Waltera"" uczestniczyło - jak podały media - blisko 15 tysięcy osób. A ledwie na dwa lata przed upadkiem PRL-u ku czci generała zbudowano u podnóża gór gigantyczne muzeum, przez co zabrakło pieniędzy na nową szkołę w Baligrodzie.Dlaczego nieprzebrane rzesze biły pokłony pomnikowi generała, choć pewna część wiedziała o jego zbrodniach? W pasjonującym reportażu autor odkrywa kulisy śmierci i kultu Świerczewskiego ""Waltera"" - bożyszcza komunizmu, alkoholika, kobieciarza, nieobliczalnego dowódcy i agenta sowieckiego wywiadu.Krzysztof Potaczała - dziennikarz, reporter. Publikuje w prasie regionalnej i ogólnopolskiej. Do tej pory wydał: ""KSU - rejestracja buntu"", ""Bieszczady w PRL-u"" (trzy tomy), ""To nie jest miejsce do życia"", ""Stalinowskie wysiedlenia znad Bugu i z Bieszczadów"" oraz ""Zostały tylko kamienie. Akcja Wisła, wygnanie i powroty"". Mieszka w Ustrzykach Dolnych.
Nowe wydanie bestsellerowej książki Magdaleny Grzebałkowskiej nagrodzone Nike Czytelników i Nagrodą im. Teresy Torańskiej za najlepszą książkę reporterską roku.
Reporterska opowieść o najbardziej dramatycznym roku XX stulecia.
Autorka wkracza na ziemie przez chwilę niczyje albo właśnie zagarnięte przez nową władzę, by przyjrzeć się z bliska losom ostatnich żyjących świadków tamtego czasu. Ludzi, którzy gonieni strachem próbowali się przedrzeć przez skuty lodem Zalew Wiślany (było ich pół miliona), przesiedleńców, którzy w swoich nowych domach zastawali jeszcze ich poprzednich właścicieli, wychowanków otwockiego domu dziecka dla ocalonych z Holocaustu, szabrowników, dla których wyzwolone tereny stały się gigantycznym sklepem Ikei, ludziom, którzy o włos wyprzedzili własną śmierć. Oddaje głos ofiarom, chociaż i katom poświęca sporo miejsca – zwłaszcza, kiedy może dzięki temu pokazać powojenne pomieszanie ról i losów.
„1945. Wojna i pokój” to książka, dzięki której historia sprzed 70 lat znów jest na wyciągnięcie ręki.
W narracji historycznej (...) pełno jest bezdusznych dat i nic nieznaczących nazw. (...) Historia powstania warszawskiego to epickie losy AK-owskiej młodzieży, Baczyński i „Rudy” z „Alkiem”. Mniej czytany jest za to pamiętnik Mirona Białoszewskiego. Grzebałkowska robi to, co wcześniej on: przywraca pamięć cywilom, tysiącom zapisanym wyłącznie w statystykach. Przypomina, że bohaterowie przekuwani są w brąz, a cywile muszą żyć dalej. Oddaje im głos i robi to nad wyraz dobrze. To ważna książka, ale jeszcze ważniejsze jest, że pokazuje narrację, jakiej nam dziś brakuje.
NAGRODA NIKE CZYTELNIKÓW, FELICJAN TYM
Wybitny reportaż historyczny o latach wychodzenia z wojennej traumy, ale także o czasie nadziei.
NAGRODA IM. TERESY TORAŃSKIEJ, ARTUR DOMOSŁAWSKI
„Rok 1945, miałam dziewięć lat. Czytam książkę Magdaleny Grzebałkowskiej zdumiona, jak mało wiem o tej chwili między straszną wojną a niepewną nadzieją. A co wiedzą urodzeni ćwierć czy pół wieku po mnie? O tęsknocie, bezradności i sprycie pierwszych osadników na Ziemiach Odzyskanych, o grotesce szabru, o zatopieniu okrętu «Wilhelm Gustloff» z tysiącami niemieckich cywilów, o otwockiej próbie przywrócenia dzieciństwa sierotom żydowskim, o zasiedlaniu gruzów Warszawy (wojsko wzywa, by ludzie znaczyli miejsca, gdzie mogą być miny, najlepiej – pękiem słomy na żerdzi). Autorka dotarła do świadków i uczestników wszystkich historii i zachowała język ich opowieści, bezlik zdumiewających szczegółów, łzy, namysł, ale także śmiech, jak w życiu. To był rok wyjątkowo intensywnego życia i czuje się to na każdej stronie tych świetnych reportaży”
MAŁGORZATA SZEJNERT
„1945 to rok pełen sprzeczności i chaosu. Jest w nim wszystko: potężne nadzieje związane z końcem wojny i gorycz pokoju. Radość, że przeżyliśmy i obrazy masowych ekshumacji. Heroiczna odbudowa oraz szaber i korupcja. Przemoc wobec Polaków i Polaków wobec „obcych”. Złożoność tego czasu doskonale uchwyciła Magdalena Grzebałkowska, pokazując ten rok z perspektywy zwyczajnych ludzi. Reportaż z jądra ciemności? Pobojowiska? Nie tylko. To także opowieść o powrocie do życia”.
MARCIN ZAREMBA
Historie pisane przez Grzebałkowską, która posiadła dar wchodzenia w cudze buty, po prostu się pożera. Bo to fantastycznie napisane, pieczołowicie i szczegółowo, a przy tym empatycznie odtworzone historie ludzi w ekstremalnych – czasem strasznych, czasem po prostu nowych – okolicznościach. Historie łajdaków, historie ofiar, historie haniebne i historie chwalebne, a także historie zwyczajne.
CULTURE.PL, ALEKSANDRA LIPCZAK
Wyznania kanadyjskiej aktorki o jej arabskim małżeństwie wstrząsnęły światem!
Miała osiemnaście lat, kiedy w rodzinnym Quebecu poznała pełnego uroku arabskiego studenta.
Wyjechała z nim w jego rodzinne strony do Afryki, na najwspanialszą wycieczkę życia.
Potem był ślub. Nie zauważyła, kiedy zdobył nad nią władzę, która zmieniła jej życie w piekło.
Jej ukochany okazał się potworem. Znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. A ona ciągle miała nadzieję... Zmusił ją do przerwania studiów, odciął od rodziny, przyjaciół i świata. Bił i więził w piwnicy obskurnego domu. Uciekała, jednak jej prześladowca potrafił ją odnaleźć. W końcu mogła się już tylko modlić, by kolejny atak skończył się jej śmiercią…
Jak długo można znosić katowanie i narażanie na śmierć przez ukochanego?
Ingrid Falaise znalazła w końcu siłę, by wyzwolić się od swego oprawcy. Teraz jest znaną aktorką. Publicznie opowiedziała swoją historię w autobiografii Mój mąż potwór, która stała się bestsellerem i poruszyła opinię publiczną.
Ingrid ocalała. Ale ilu kobietom może zabraknąć jej determinacji i szczęścia?
Kolejna mrożąca krew w żyłach sprawa Eda i Lorraine Warrenów!Bill Ramsey bawił się w ogródku, kiedy nagle poczuł przenikliwy chłód, a jego nos wypełnił się nieznośnym mdłym zapachem. Ogarnęła go niewytłumaczalna agresja, zaczął gryźć drucianą siatkę ogrodzenia i wyrywać ją z ziemi. Po tym incydencie życie Ramseya wróciło do normy. Minęło wiele lat, w trakcie których założył rodzinę. Wtedy ataki powróciły.Kilka razy trafiał do szpitala, gdzie nieludzko warczał i zachowywał się jak zwierzę. Zmieniła się jego mimika i postawa ciała. Zaczął miewać koszmary. Twierdził, że został opętany przez demona.Sprawą zainteresowali się Ed i Lorraine Warrenowie, którzy wraz z biskupem Robertem McKenną rozpoczęli rytuał egzorcyzmów Bardzo szybko zrozumieli, że to najdziwniejszy i zarazem najbardziej nietypowy przypadek, z jakim się zetknęli.
Andrzej Janczyszyn, rzeźbiarz, designer, konstruktor i poeta. Przyjaciel kotów oraz miłośnik rowerów i starych samochodów. Wegetarianin.""Palindromy pogańskie"" są literacką syntezą doświadczeń Autora i pierwszą próbą zainteresowania nimi czytelników. Kwestie egzystencjalne, życie codzienne, relacje z ludźmi i z przyrodą wiersze te przedstawiają w zwięzłej formie, z humorem, bawiąc pomysłowością, refleksją i językiem (przykładem doskonałe, czytane także wspak palindromy).Dla czytelnika pozostaje przy tym rozległe pole do rozwinięcia własnych interpretacji i ukrytych niejednokrotnie wątków.Z całą pewnością mogę zaprosić do działającej na wyobraźnię i pobudzającej do przemyśleń lektury.Monika Bukowska
NOWA KSIĄŻKA AUTORA BESTSELLEROWYCH PSYCHOPATÓW!Stephen Seager spędził rok na oddziale szpitala psychiatrycznego, na którym zamknięto najgorszych psychopatycznych przestępców.NIGDY NIE PATRZ IM W OCZY.NIGDY ICH NIE DOTYKAJ.JEŻELI SIĘ BOISZ, POWIEDZ IM TO. ALE NIGDY NIE ODWRACAJ SIĘ DO NICH PLECAMI.Wspomnienia psychiatry, opisujące rok stażu na oddziale psychiatrycznym ujawniają wstrząsającą prawdę o życiu za zamkniętymi drzwiami instytucji dla umysłowo chorych.To doświadczenie Seagera, autora bestsellerowych PSYCHOPATÓW, już na zawsze zmieniło jego postrzegania świata i ludzi. Po wyjściu już nigdy nie był tym samym człowiekiem.
Życie zatrzymuje się wraz z przekroczeniem szpitalnego progu. Ustaje gonitwa spraw nie cierpiących zwłoki. Nagle okazuje się, że wszystko może poczekać. A co nie może, po prostu przemija. Przerwane plany, niedokończone zadania, a mimo to świat trwa dalej. Serce nadal bije. Czas w szpitalu nie spowalnia, raczej się dubluje. Jakby pierwszoplanowych aktorów usadzić na widowni. Oglądają samych siebie. Uwikłanych w dziesiątki działań, niedokończonych zadań, złożonych obietnic. Ile z nich miało sens? Ile warte było nerwów? Ile cokolwiek zmieniło? Ile okazało się trudem zadeptanym w bezsensownej krzątaninie? Czasem lekkomyślnie przehulanym w hazardowej grze o sukces, który okazuje się przegraną?
Grzegorz Kapla dziennikarz i podróżnik zabiera nas w fascynującą podróż do świata śmierci, wierzeń i rytuałów.Myśl o własnej śmierci odsuwamy od siebie z wielką starannością i zaangażowaniem. Ale coraz bardziej fascynuje nas śmierć innych ludzi. Przyciąga naszą uwagę w wiadomościach, literaturze i kinie.Czym była Księga Umarłych? Dokąd po śmierci wędrowali Grecy? Jak długo Żydzi obchodzą Sziwę, czyli żałobę? Na kogo czekają dziewice w raju muzułmanów? Kto może bliskim zdobyć odpust?Każda ludzka kultura musiała znaleźć sposób, żeby uporać się ze śmiercią. Czyniła to i wciąż czyni za pomocą opowieści i rytuałów czasami bardzo odległych od tego co znamy z własnego świata. Ta książka nie jest encyklopedią. Jest podróżą pośród cieni. Ale, jeśli nie pobłądzisz, na końcu być może jest światło
Kobiety, które rzuciły wyzwanie nieznanym lądom i swojej epoceMaria majaczyła i raz po raz zapadała w niespokojny sen. Obsesyjnie myślała o krwi i mięsie reniferów. Nie jadła od dwunastu godzin, a jej ciało pożerał syberyjski ziąb.Chociaż spodziewała się, że wyprawa na Syberię będzie ekstremalnie trudna, teraz, gdy wraz z towarzyszami zgubiła szlak podczas burzy, czekała na najgorsze.Ale przecież od zawsze wiedziała, jak to jest być zdaną tylko na siebie. Na początku XX wieku uważano, że istnieją rzeczy, których kobieta wiedzieć nie powinna. Podczas gdy mężczyźni antropolodzy dostawali czeki i ruszali w drogę, Maria Czaplicka i inne oksfordzkie badaczki musiały przechodzić upokarzające procedury i walczyć o każdy grosz.A jednak pięć odważnych kobiet znalazło w sobie siłę, by rzucić wyzwanie nieznanym lądom i ograniczeniom, które stawiały ich czasy.Katherine Routledge zleciła budowę statku i pożeglowała na Wyspę Wielkanocną. Beatrice Blackwood filmowała wojowników z Nowej Gwinei. Barbara Freire-Marreco zamieszkała w indiańskich pueblos, a Winifred Blackman rzucała się z aparatem w wir krwawych bójek w Egipcie.Ale to Polka, Maria Czaplicka, podjęła się najtrudniejszego wyzwania. Przemierzyła arktyczną tundrę, by badać życie szamanów i nomadów, którzy nie znali białego człowieka. Podczas gdy jej rodak Bronisław Malinowski pławił się w blasku sławy, Maria za spełnianie ambicji zapłaciła straszliwą cenę.Książka Frances Larson to opowieść o dramatycznych losach pionierek antropologii i hołd złożony ich niezwykłej sile.
Historia zdobycia trzeciego najwyższego szczytu ZiemiMick Conefrey pisarz i filmowiec, od ponad dwudziestu lat tworzący filmy dokumentalne o tematyce górskiej dla takich stacji jak BBC, History Channel i Discovery, opowiada ekscytującą historię pierwszego wejścia na Kanczendzongę.Na szczycie ośmiotysięcznika, trzeciego co do wielkości szczytu świata, leżącego w Indiach na granicy Nepalu i Sikkimu, stanęli w maju 1955 roku dwaj Brytyjczycy, przyjaciele Joe Brown, wspinacz z Manchesteru, i George Band, absolwent Uniwersytetu Cambridge. Wyprawą kierował Charles Evans.Ten ogromny sukces poprzedzały nieudane, niekiedy tragiczne w skutkach próby. Kanczendzonga zyskała reputację niezwyciężonej. Połączenie ekstremalnej pogody, wysokości i skomplikowanego technicznie terenu budziło wątpliwości, czy jest ona w ogóle możliwa do zdobycia.Mick Conefrey z pasją popartą wiedzą i badaniami opowiada o świętej górze Sikkimu, o marzeniach i determinacji, tragediach i uporze himalaistów w dotarciu na szczyt tej potężnej i majestatycznej góry.
W co wierzy Ameryka?W wolność, sprawiedliwość, kapitalizm, w marzenie, w przyszłość, może nawet nieśmiertelność.W Biblię i rewolwery. Ale przede wszystkim wierzy w samą siebie.Maciej Jarkowiec w swojej reporterskiej książce pokazuje drugą stronę tej amerykańskiej religii. Podważa utarte poglądy i gotowe odpowiedzi. W tym celu zanurza się w przeszłości. Opowiada o niej z perspektywy tych, których historia spychała i spycha na margines. Rdzennych mieszkańców kontynentu, czarnych, weteranów. Ową przeszłość konfrontuje ze współczesną Ameryką, która otrząsa się z politycznych kataklizmów, legalizuje marihuanę, tworząc z niej wielki przemysł oraz próbuje za ciężkie pieniądze zapewnić sobie nieśmiertelność. Ale jest w tej opowieści również trzecia Ameryka, z którą autor toczy osobiste boje od dziecka, od momentu, gdy jego rodzice zdecydowali o życiu na różnych kontynentach. Ta, która jest jego drugą ojczyzną.Rewolwer obok Biblii to nieoczywista powieść drogi, rozgrywająca się w czasie i w przestrzeni. Od statku angielskiej ekspedycji kolonialnej z XVI wieku po prezydenturę Trumpa, z niewolniczego Południa do Waszyngtonu Lincolna, od Kolorado z największą legalną uprawą konopi na planecie po kosmopolityczny Nowy Jork i Dolinę Krzemową, gdzie już dziś można kupić wieczne życie. Podróż przez Amerykę jest ciągłym zdumieniem pisze Jarkowiec nad tym, że naprawdę istnieje.
Bieszczady w PRL-u. Wybrane reportaże to zbiór najciekawszych reportaży pochodzących ze wszystkich trzech części popularnej serii autorstwa Krzysztofa Potaczały. Niezwykle interesujące historie przedstawiane przez autora zabierają czytelnika w świat bieszczadzkiej codzienności wśród niejednokrotnie trudnych komunistycznych realiów PRL-u. Autor, korzystając z mało znanych dotychczas źródeł, archiwalnych zdjęć, dokumentów, a także rozmów przeprowadzonych z mieszkańcami Bieszczadów, w tym także działaczami partyjnymi, tworzy intrygujący obraz czasów tamtych czasów. Książka zawiera również część niepublikowanych dotąd fotografii.
Lata 70. XX wieku. Kalkuta. Miasto, które zdaje się nie kończyć. Tak samo, jak nie kończą się rozległe dzielnice biedoty toczone przez choroby i nieszczęścia ich mieszkańców. Kalkuta przytłacza i onieśmiela, odrzuca i przyciąga jednocześnie.
Robert Luczak, wysłannik amerykańskiego czasopisma literackiego, udaje się tam wraz z żoną i maleńką córeczką. Jego celem jest pozyskanie praw do publikacji najnowszego poematu jednego z największych indyjskich poetów. Szkopuł w tym, że poeta ów – Das – przepadł bez wieści kilka lat wcześniej i powszechnie uważany jest za zmarłego. Luczak wplątuje się w intrygę, którą zaplanowali czciciele potężnej patronki miasta, krwawej i okrutnej Kali… bogini bólu i zniszczenia, czasu i śmierci, bezlitosnej pani kosmicznego ładu. Luczak stanie oko w oko z tajemnicami, których poznanie sprowadzi najprawdziwszy horror na niego i jego rodzinę.
„Pieśń bogini Kali” to nagrodzona World Fantasy Award za rok 1986 debiutancka powieść Dana Simmonsa („Terror”, „Abominacja”, cykl „Hyperion”) w nowym tłumaczeniu Janusza Ochaba, wzbogacona ilustracjami Macieja Kamudy.
Od kiedy zaczęto organizować komercyjne wyprawy na Everest, jego zdobycie stało się dla wielu ludzi Świętym Graalem. Gotowi są ponieść najwyższe koszty – łącznie z utratą życia – byle tylko stanąć na wierzchołku świata. Co takiego ma w sobie Everest, że przyciąga jak magnes marzycieli i awanturników z całego świata? Dziennikarz Michael Kodas, poszukując odpowiedzi na to pytanie, opisuje, jak wobec perspektywy zdobycia szczytu ludzie tracą wszelkie hamulce moralne i z każdym krokiem w górę wyzbywają się swojego człowieczeństwa. Czasy romantycznych pionierów minęły – teraz na Evereście rządzą pieniądze i bezwzględna ambicja.
Dalsze losy rodziny Kozińskich, od zakończenia wojny. Przesiedlenie na tereny zachodniej Polski w Wierzbicy. Losy Kozińskich w Wierzbicy ulegają zwrotowi z chwilą powrotu Niemców, właścicieli gospodarstw, do swoich opuszczonych domów. Niemieckie rodziny przyjmują obywatelstwo Polskie i zamieszkują na powrót w swoich opuszczonych domach, już jako obywatele Polski. Równolegle z losem rodziny Kozińskich, toczy się opowieść o rodzinie Zawadzkich z Wileńszczyzny, którzy zostali przesiedleni na tereny przy granicy polsko-niemieckiej. Książka opowiada o pracy, trudnych początkach na nowym miejscu, codziennym życiu i miłości.
Książka powstała w efekcie kilkuletnich badań prowadzonych w środowisku uchodźczyń oraz migrantek przymusowych zamieszkałych w Polsce i pochodzących przede wszystkim z azjatyckiej części byłego ZSRR.Książka UCHODŹCZYNIE - kobiety, matki, banitki, zrodziła się z obserwacji, że sytuacja migrantek przymusowych radykalnie różni się od tej, jaka jest udziałem mężczyzn uchodźców, a doświadczenia, takie jak uchodźstwo, przemoc i obcość kulturowa, zmuszają do przewartościowania dotychczasowego obrazu siebie. Kobiety w Drodze tracą niejednokrotnie swoją wcześniejszą tożsamość w ,,kulturowo sformatowanej"" formie (matek, żon, sióstr i córek przynależnych do wspólnoty) i muszą ,,zbudować siebie"" od nowa. Doświadczenie to, skazuje je nierzadko na banicję kulturową i uchodźstwo permanentne - przeżywane każdego dnia od nowa. Fakt ten decyduje o tym, jak ułożą się ich relacje z przedstawicielami lokalnej wspólnoty. Narracje migrantek przymusowych stanowią nie tylko źródło wiedzy o ich życiu w Polsce, ale również odzwierciedlenie przekonań o sobie, otaczającej rzeczywistości i sensie życia. W efekcie powstał ,,portret wieloraki"" kobiecego uchodźstwa, pełen barw i niejednoznaczności, utrudniający generalizacje i zmuszający do zajęcia własnego stanowiska.Celem prezentowanego opracowania było, między innymi, poznanie wpływu, jaki na kształtowanie się tożsamości kobiet uchodźczyń ma sytuacja, w której się znalazły i fakt, że są uciekinierkami, które porzuciły swoje własne środowisko kulturowe. Autorka poszukiwała odpowiedzi na pytanie na ile kultura pochodzenia staje się dla nich ciążącym bagażem - balastem utrudniającym radzenie sobie z szokiem kulturowym i adaptacją do nowych warunków, a na ile bogactwem dającym siłę i determinację w codziennym życiu (poszerzającym perspektywę psychologiczną i spektrum doświadczania świata). Jednym z zamierzeń badawczych było więc poznanie, czy kultura w ich przypadku pełni rolę uwznioślającą, czy upokarzającą.Jednym z głównych zamierzeń autorki była też analiza przebiegu pracy nad własną tożsamością kobiet uchodźczyń i sposobu, w jaki odzwierciedla się to w ich języku samoopisu oraz konstruowanej narracji biograficznej. Istotnym zagadnieniem były więc kategoryzacje używane przez rozmówczynie na określenie swojego statusu sprzed ucieczki i obecnie.
To nie jest zwyczajne wygrzewanie ciała w parze i ukropie, ale szamańska tortura w chacie potu, doprowadzanie samego siebie przez fizyczną udrękę do ekstazy, rytuał ognia i wody, w którym wrzaski i wycie kobiet mieszają się z gardłowym śpiewem szamanów. To przerażający, diabelski dźwięk o nieludzko niskiej częstotliwości, przy którym ciarki latają po plecach. Nazywają to chripłopienijem, czyli śpiewem rzężącym, chrypiącym, czy też charczącym, a u nas – śpiewem gardłowym. Chociaż wyobraźnia podpowiada, że to melodia, którą wyrywają komuś z brzucha, pieśń konającego na torturach.
A z chaty co chwila wybiega któraś z kobiet i zupełnie goła, zataczając się gna jak szalona z rozkudlonym łbem przez dziedziniec, pada na ziemię, wykrzykuje coś niezrozumiale, a potem cichnie, mokrą twarz, piersi i brzuch maże brudnymi od ziemi rękoma i wraca do gorącej jak piekło chaty.
Kolejna magiczna noc. Pełna szaleństwa, krzyku, płaczu i zawodzenia.
(fragment książki Szamańska choroba, Jacek Hugo-Bader)
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?