W takim stopniu, w jakim czujesz się wolny, by odmówić czegoś małżonkowi, możesz również zgodzić się na to, czego pragnie. Dlatego dla dobra małżeństwa czasami warto powiedzieć: „Nie mogę wyrazić na to szczerej zgody, dlatego tym razem muszę ci odmówić”.
Kiedy wytyczamy granice i ich przestrzegamy, to nie tylko komunikujemy współmałżonkowi: „Kocham cię, lecz nie będę płacić za twoje problemy”, ale swoją postawą pomagamy mu w osobistym rozwoju i osiąganiu koniecznej dojrzałości. Granice bowiem sprzyjają rozwojowi miłości. Ludzie, którzy nieustannie pracują nad swoim (a nie małżonka) charakterem, potrafią wytyczać i szanować granice w małżeństwie, są dojrzałymi osobami. Z drugiej strony ci, którzy obawiają się słowa NIE, pozostają ludźmi pozbawionymi dojrzałości. Dobrą nowiną dla wszystkich małżeństw jest to, że nie jesteśmy zdeterminowani zachowaniami i problemami partnera. Każdy z małżonków może uniknąć losu ofiary niedojrzałego partnera i trudności, które on przeżywa, co więcej, może zmienić charakter łączącego ich związku.
Książka wskazuje, jak można zmienić relacje małżeńskie na lepsze, nawet jeśli druga osoba nie jest tym zainteresowana. Proces zmian rozpoczyna się jednak zawsze od wzięcia odpowiedzialności za własną część problemu, ponieważ granice można wyznaczyć tylko tej osobie, nad którą ma się władzę - samemu sobie.
Nie ma większego błogosławieństwa dla każdej, bez wyjątku, osoby niż dojrzały charakterem współmałżonek, który wie, jak stosować granice w swoim własnym życiu. Taka osoba wywiera nieoceniony wpływ na życie swojego partnera, skutecznie ucząc go szacunku dla innych, samokontroli i dojrzałości emocjonalnej. Taka osoba to skarb. Do takich osób lgną inni. Takie osoby sprawiają, że życie spędzone z nimi jest zawsze spełnione i szczęśliwe. Jeśli chcesz być taką osobą, to ta książka będzie dla ciebie niezbędnym przewodnikiem do osobistego i małżeńskiego sukcesu.
Jeśli nie możesz znieść bólu, spróbuj nadać mu sens Oto prawdziwe historie dziesięciu osób, które skorzystały z terapii, aby rozwiązać zwyczajne problemy. Odkryli, że głębokie korzenie ich lęku, strachu, depresji sięgają samych podstaw ich egzystencji. Oprócz bólu egzystencjalnego po utracie najbliższych, tym, co boli najbardziej jest utrata młodości, miłości i wieczna pogoń za szczęściem. Yalom jako terapeuta jest bezwzględnie szczery. Nie pomaga uśmierzać bólu, ale próbuje nadać mu sens. Na ogół zdaniem autora w niewłaściwy sposób usiłujemy poradzić sobie z wstrząsami, które oferuje nam życie.
Książka dla wszystkich, skorzystają z niej zarówno studenci psychologii i psycholodzy obserwując warsztat świetnego terapeuty, jak i ci, którzy poszukują sensu w świecie, który sensu nie ma.
Irvin D. Yalom emerytowany profesor psychiatrii na uniwersytecie Stanforda, psychoterapeuta mający wieloletnie doświadczenie w pracy z ludźmi. Autor błyskotliwych powieści psychologicznych i podręczników. W swoich pracach prezentuje terapię w ujęciu egzystencjalnym. Jest autorem klasycznych już podręczników, takich jak: Psychoterapia grupowa. Teoria i praktyka, Psychoterapia egzystencjalna, Dar terapii i in. Wspaniałe gawędziarstwo autora można poznać w opowiadaniach terapeutycznych: Kat miłości, Mama i sens życia oraz w powieściach: Leżąc na kozetce, Kiedy Nietzsche szlochał, Kuracja według Schopenhauera.
Prezentowane w książce studia ze spotkań krakowsko-bratysławskich dotyczą istotnych faktów z teorii i historii wychowania na Słowacji i w Polsce.
Zdominowała je problematyka recepcji pedagogiki zachodniej i kierunków jej rozwoju na Słowacji w latach 1918–1938 (Milan Krankus), rozwój pedagogiki rodziny w obu krajach (Janina Kostkiewicz, Mária Potočárova) oraz humanistyczny i personalistyczny zarazem kierunek rozwoju uspołecznienia uczniów w systemie oświatowym współczesnej Słowacji (Ivan Podmanický). Uprzystępniane w kolejnych studiach fakty i refleksje z jednej strony świadczą o prężności rozwoju myślenia humanistycznego i społecznego w obu krajach, z drugiej zaś pokazują międzynarodową wspólnotę dyskursu pedagogicznego Europy Środkowej. Jak się bowiem okazuje, wiele inspiracji – dotyczących kierunków rozwoju pedagogiki w obu krajach – jest wspólnych. Do ich śledzenia, odkrywania i porównywania autorzy zapraszają wszystkich zainteresowanych. Pozostajemy z nadzieją, że dwujęzyczność pracy (ze względu na powszechne rozumienie języka naszych południowych sąsiadów) nie będzie przeszkodą dla potencjalnych Czytelników.
David DiSalvo ujawnia ciekawy paradoks: to, czego pragnie mózg, bywa niezgodne z naszymi potrzebami. Mózg człowieka lubi oszczędzać energię, ceni sobie rutynę i stabilność, więc często podsuwa rozwiązania, które go „uszczęśliwiają”, a nam szkodzą. Dlatego wbrew sobie regularnie dokonujemy złych wyborów, ulegamy pokusom, przypisujemy ukryte znaczenia banalnym zbiegom okoliczności oraz upieramy się przy błędnych opiniach, mimo że zaprzeczają im ewidentne dowody.
Brama, przez którą diabeł dostał się na ziemię. Siedlisko niebezpiecznej kobiecej żądzy. Błogosławieństwo i przekleństwo kobiet. Tymczasem… to tylko wagina! Dla Platona wagina to wierzgające zwierzę. Da Vinci pomija ją na anatomicznych szkicach. Do 1948 r. jest wymazywana z podręczników medycyny, ale już 30 lat później pornograficzny film Głębokie gardło podbija Cannes. W 1960 r. zdesperowane mieszkanki Kamerunu obalają rząd, publicznie obnażając sromy. W 2006 r. Kolumbijki przez „strajk zaciśniętych ud” rozbrajają mafię narkotykową. W XIX w. kolonizatorów Afryki szokuje rytuał wydłużania warg sromowych, ale dziś w USA i Europie na zabiegi modelowania narządów płciowych wydaje się miliony dolarów. W najnowszej książce Diane Ducret pokazuje, jak męskie wyobrażenia na temat kobiecego ciała wpłynęły na życie milionów kobiet od starożytności po współczesność. To opowieść pikantna i przejmująca, doprawiona nutą ironii i humoru. Powinny ją przeczytać wszystkie kobiety i każdy mężczyzna, który chce je lepiej zrozumieć. Pragnę jedynie przedstawić prawdziwą historię moich poprzedniczek, które podobnie jak ja żyły w owym ciele – pożądanym, a zarazem przeklętym – i często musiały słono płacić za to, jak zostały stworzone. Diane Ducret
Umiejętnośćporozumiewania się jest kluczem do zawierania wspaniałych i trwałych związków małżeńskich. Jak wiele małżeństw jednak cierpi z tego powodu, iż mąż albo żona nie potrafią czytać w myślach swego partnera...Jak wielu konfliktów można by uniknąć, gdyby małżonkowie potrafili właściwie odczytać swoje prawdziwe intencje, a nie zatrzymywali się na poziomie złudnych często wrażeń. H.N.Wright w lekki i często dowcipny sposób pokazuje, dlaczego mimo szczerych wysiłków wiele osób nie jest w stanie pokonać bariery zrozumienia ukochanej osoby. Miłość i oddanie niestety nie wystarczają by zbudować dobre małżeństwo. Porozumiewania trzeba się po prostu nauczyć. Opanowanie kilku podanych przez autora zasad i poznanie mechanizmów komunikowania się może uczynić, z nawet najbardziej opornej osoby, eksperta w dziedzinie porozumiewania się.
- rady dla tych, którzy chcą kochać romantycznie - wybór właściwego partnera - tworzenie więzi intymnych - jak uniknąć zdrady - jak budować trwały związek
Co przyrządzić, by zdobyć serce ukochanej osoby? Jak rozpalić pożądanie za pomocą smakowitych potraw? „Kuchnia pełna afrodyzjaków” to książka kulinarna, która zawiera odpowiedzi na te pytania. Sprawdź, jak działają na zmysły dania ze szparagów albo owoców morza, poznaj czarodziejską moc truskawek, czekolady i innych znanych afrodyzjaków, przygotowując potrawy z naszych przepisów. Miniporady zamieszczone obok nich dostarczą zaś bezcennych wskazówek, jakie składniki i zapachy najskuteczniej pobudzają i zwiększają libido, jak zadbać o oprawę romantycznej kolacji i jaki trunek podać do danej potrawy. Przez żołądek do serca? To nie wyświechtany slogan, lecz prawdziwa sztuka!
Pozostawianie żółtych samoprzylepnych karteczek na lodówce, rozmowa podczas oglądania telewizji czy czytania gazety, wymiana faktów lub informacji – często tak właśnie wygląda porozumiewanie się między mężem i żoną.
W naszym zabieganym świecie bardzo często po prostu nie mamy czasu na bycie małżeństwem i prawdziwe poznawanie siebie nawzajem. Dobrą receptą jest wpisanie naszego małżeństwa jako priorytetu do osobistego kalendarza i znalezienie czasu na bycie ze sobą i dzielenie się swoimi myślami. Małżeństwo powinno być bowiem czymś więcej niż umową między dwiema osobami, polegającą na regulowaniu rachunków, spaniu razem, wychowywaniu dzieci i dzieleniu się materialnymi dobrami. Ma być cudowną, intymną więzią, w której dobro drugiej osoby jest ważniejsze niż własne. Takiej intymności nie można jednak osiągnąć bez uważnego wsłuchiwania się w drugą osobę, dzielenia się swoimi marzeniami i najgłębszymi pokładami naszych serc. Dwoje nie może stać się jednym, dyskutując tylko o pracy czy zastanawiając się, które z nich ma odebrać dziecko ze szkoły.
Niniejsza książka jest praktycznym poradnikiem i przewodnikiem jak z szarego, bylejakiego związku stworzyć mocne, pełne siły i oddania małżeństwo. Jak w wypadku każdego problemu, im szybciej się nim zajmiemy, tym lepsze będą rezultaty kuracji.
Niniejsza książka pozwala przyjrzeć się sposobowi myślenia młodych wykształconych Polek i Polaków o kobiecości i męskości, macierzyństwie i ojcostwie oraz ich rodzicielskim praktykom. Odpowiada na pytanie, czy mają one tradycyjny czy nowoczesny charakter. W badaniu ról rodzicielskich zastosowano nowe podejście polegające na jednoczesnym uwzględnieniu kobiecej i męskiej perspektywy. Kluczowe było tu pokazanie kulturowego wymiaru płci i rodzicielstwa oraz ścisłego związku między koncepcjami roli matki i ojca a koncepcjami kobiecości i męskości, a także ich przemianami.Publikację tę niewątpliwie uznać można za istotny głos w dyskusji nad zmieniającymi się rolami kobiety i mężczyzny, matki i ojca we współczesnym społeczeństwie polskim. Może ona pomóc w uświadomieniu, jak przebiega i na czym polega przejście od tradycji do nowoczesności w rozumieniu i realizowaniu kobiecości i męskości oraz macierzyństwa i ojcostwa.
Statystyki dowodzą, że wśród małżeństw stosujących naturalną metodę planowania rodziny rozpada się zaledwie od dwóch do pięciu procent par, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej i USA ilość rozwodów sięga obecnie pięćdziesięciu procent. Trwała i zgodna rodzina ma ogromne znaczenie nie tylko dla małżonków, ale także dla szczęścia ich dzieci i dla całego społeczeństwa. Nie straćmy więc tej wielkiej szansy.
Spotkania narzeczonych są bardzo podobne do zakupu samochodu. To, co widzimy, nie jest tym, co dostajemy, tylko tym, co druga osoba chce, abyśmy zobaczyli, zanim dobijemy targu. Większość osób prezentuje się na randkach z jak najlepszej strony. Każdy bardzo się stara, aby wszystko, co robi, było niezwykle pociągające dla tej drugiej osoby.
On jest wtedy bardzo uważny i rozmowny. Traktuje ją jak damę, przepuszcza pierwszą w drzwiach. Głośno chwali wszystko, cokolwiek ona zrobi, i bardzo kreatywnie uczy się zaspokajać jej potrzebę współuczestnictwa w romantycznych wydarzeniach, jak choćby wspólne spacery późną nocą.
Ona przez cały okres narzeczeństwa robi, co tylko może, by zawsze wyglądać wspaniale. Umarłaby, gdyby zobaczył ją bez makijażu. Stara się też bardzo przychylnie odnosić do wszystkiego, cokolwiek on robi, i we wszystkim go wspierać.
Te subtelne oszustwa prowadzą do powstania wielkich oczekiwań, także w dziedzinie seksu. Gdy małżeństwo jest już zawarte, on myśli: "Po co spędzać tyle czasu na gadaniu i słuchaniu się nawzajem? W końcu - jak ujął to szorstko pewien młody mąż - przed ślubem mocno się napracowałem, żeby dobić targu, że tak powiem. Teraz, gdy już jesteśmy małżeństwem, transakcja dokonana, rachunek zapłacony. Dlaczego miałbym dalej płacić?". Wcale nie żartował. Ten młody człowiek naprawdę nie miał pojęcia, dlaczego powinien wciąż podtrzymywać emocjonalne więzi ze swoją żoną.
Niezależnie od tego, jak było przed ślubem, mężczyzna i kobieta oczekiwali, że ich związek będzie przypominał autostradę wiodącą wzwyż i że po jego zawarciu będą szczęśliwsi niż przedtem. Okazało się jednak, że po osiągnięciu punktu kulminacyjnego, jakim było wesele, ich droga nieustannie wiodła w dół. Oczywiście, wspięli się na kilka szczytów uniesień, pokonywali też zakręty zapowiadające obiecujący zwrot wydarzeń, nigdy jednak do niego nie doszło. Sytuacja w ich małżeństwie stale się pogarszała. Przez długi czas wędrowali doliną cierpienia, pustki i frustracji. Problemy, z którymi borykają się zrozpaczeni małżonkowie, nie są drobnymi sprawami. Nie można ich rozwiązać poprzez spokojną rozmowę. Nie są to też kłopoty, znikające pod wpływem ładnie brzmiących frazesów. Przypominają raka, który pozbawia witalności związek łączący dwoje ludzi. Trudności małżeńskie mają zróżnicowany charakter, zawsze jednak wywołują duże cierpienie.
Często marzymy o przyszłości naszych dzieci. Wyobrażamy sobie, że będą miały wspaniałe życie, osiągną sukces w pracy zawodowej i wychowają swoje urocze dzieci. Naturalnie, nie myślimy o gorzkich owocach, jakie może wydać w ich życiu gniew. Powinniśmy jednak uświadomić sobie, że największym i najbardziej dominującym zagrożeniem dla zdrowego i szczęśliwego życia naszych dzieci jest obecność nieuświadomionego i źle wyrażanego gniewu. Szkody, jakie on wyrządza, obejmują umysł, duszę, siły psychiczne i fizyczne. Każdy problem, z jakim borykamy się w dorosłym życiu, wypływa z tego źródła.
Żyjemy w świecie, w którym dochodzi nie tylko do aktów szału na drogach, ale i do przemocy w domu; obserwujemy stale rosnącą liczbę samobójstw wśród nastolatków i narastającą falę terroryzmu; znamy polityków kierujących się gniewem i nieformalne grupy, które spaja niewysłowiona nienawiść; słuchamy prześcigających się w szokowaniu nas stacji radiowych na co dzień mamy do czynienia z niezliczonymi symptomami gniewu świata.
Dajmy więc swoim dzieciom szansę, by nie zostały zmuszone do przyswojenia sobie tej najgorszej formy wyrażania gniewu jakim jest bierna agresja. Zajmijmy się problemami leżącymi u podłoża uczucia gniewu, wówczas, gdy nasze pociechy są jeszcze małe i otwarte na naukę, aby nie doszło do nieodwracalnych szkód w ich życiu. Dwa najwspanialsze błogosławieństwa, jakimi możemy obdarować nasze dzieci, to bezwarunkowa miłość i sztuka dojrzałego wyrażania gniewu wraz z umiejętnością panowania nad nim. Ta książka jest przeznaczona dla rodziców, którym zależy na osiągnięciu tego celu.
To nie jest książka dla pań, których celem jest manipulowanie mężczyznami. Takiej wiedzy w niej nie ma. Ta książka skierowana jest do tych kobiet i dziewcząt, które pragną w życiu mocnego fundamentu i doświadczenia prawdziwej, głębokiej miłości, wyrażanej w sposób konkretny i bardzo wymierny.
Podczas gdy twoje dziecko najmniejszym kosztem próbuje sprostać nowym, bardzo wymagającym warunkom otaczającego świata, ty możesz mieć odczucie, że stajesz wobec nieoczekiwanego: wobec bardzo ci bliskiego dorosłego, który jest niedojrzały i nieproduktywny. I zachodzisz w głowę: Jak mogę pomóc komuś, kto zachowuje się tak, jakby nie wydoroślał?
We wstępie do swej najnowszej książki autor napisał: Potrzebna jest jasna wykładnia duszpasterstwa niesakramentalnych. To duszpasterstwo nie przyklepuje krzywdy rozbitych rodzin, nie przyklepuje grzechu. Nie może oznaczać spokojnej przystani dla nie cofnę się przed drastycznym porównaniem małżeńskich Judaszy, którzy chodzili z Jezusem, jadali z Nim, a potem go zdradzili. Duszpasterstwo niesakramentalnych nie jest spokojną przystanią budowania swojego bycia w porządku z Panem Bogiem, z jednym wyjątkiem a mianowicie, niemożliwością przystępowania do Komunii św. Nie jest miejscem rozwijania samej tylko pobożności. Bardzo łatwo pobożnością zagłuszyć głos sumienia, wmawiać sobie, że przecież się spełnia wszystkie zalecenia Kościoła dla małżeństw niesakramentalnych, a Kościół naucza, że niesakramentalni nie są poza Kościołem, ale nawet go tworzą.Tak, tworzą go w sposób bardzo szczególny wtedy, kiedy stają w nim w prawdzie przed Bogiem i w prawdzie przed samym sobą. Chciałbym, by ta książka pomogła stawać w prawdzie przed samym sobą wszystkim, którzy rozstali się ze swoimi współmałżonkami, którzy zawarli nowe związki, uważają, że są w porządku, ale i była pomocna dla tych, którzy pragną głębokiego, prawdziwego pojednania i doświadczenia miłosierdzia Bożego. Wydawnictwo zastrzega sobie prawo do odwołania promocji w każdym czasie bez podawania przyczyny.
Znakomita książka poruszająca temat wspólnego zamieszkania przed ślubem par żyjących w tak zwanych ""wolnych związkach"".Zdaję sobie jako realista sprawę, że książki tej nie przeczytają najbardziej jej potrzebujący: czyli ci niefrasobliwie żyjący w wolnych związkach i nie podejmujący trudu refleksji nad własnym życiem i przyszłością. Wierzę jednak, że sięgną po nią ludzie dobrej woli, którzy utwierdzą się w słusznych przekonaniach, znajdą nowe argumenty, by pomagać zagubionym. Czasem są to znajomi, koledzy, bliscy, a nawet rodzone dzieci. Książka szczególnie przydatna może być dla rodziców, wychowawców, katechetów i kapłanów zatroskanych o los wychowanków. Mogą z niej również skorzystać osoby, nie mające sprecyzowanych poglądów i wreszcie ci błądzący, lecz mający wątpliwości, którzy zachowali jeszcze zdolność zdroworozsądkowego myślenia. Książka jest napisana z pozycji osoby wierzącej, lecz z powodzeniem może z niej skorzystać każdy o otwartym umyśle, któremu obowiązująca poprawność polityczna nie odebrała zdolności krytycznego i logicznego myślenia.Jacek Pulikowski jest szczęśliwym mężem Jadwigi (od 34 lat) i ojcem Marii, Jana i Urszuli. Od wielu lat zaangażowany w działalność Duszpasterstwa Rodzin i Poradnictwo Rodzinne. Jest wspólnie z przyjaciółmi założycielem i wieloletnim Prezesem Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Archidiecezji Poznańskiej. Przez dwie kadencje był świeckim audytorem Rady do spraw Rodziny Episkopatu Polski. Autor poczytnych książek (19) i artykułów w licznych czasopismach katolickich, oraz uczestnik audycji radiowych i telewizyjnych na tematy rodzinne (miłość, czystość, płciowość, ojcostwo, rodzicielstwo). Wszystkie jego książki wielokrotnie wznawiano w wielotysięcznych nakładach i przetłumaczono na języki obce (rosyjski, łotewski).Nagrodzony nagrodą wydawców katolickich Feniks za kilka książek w serii: Jak wygrać...Popularny mówca spotykający się z młodzieżą, narzeczonymi, małżeństwami, nauczycielami, kapłanami i... teściami. Zawodowo: docent dr inż. Jacek Pulikowski jest nauczycielem akademickim na uczelni technicznej - Politechnice Poznańskiej. Ponadto prowadzi zajęcia na Podyplomowym Studium Rodziny na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Podaruj sobie chwilę wytchnienia. Kolorując, możesz odprężyć umysł i nadać kłębiącym się w głowie myślom właściwy bieg. Pomogą ci w tym sentencje zamieszczone w tej książce.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?