Poezja lingwistyczno-konceptualna we własnym idiomie staje się znaczącym osiągnięciem. Podziwiam precyzję wyrazu i pomysłowość w operowaniu słowem. Akrostych narzuca ograniczenie, przymusza do zadanej formy, a tymczasem poetka radzi sobie z tymi wymogami z niezwykłą lekkością. Zamysł i spełnienie przypominają Barańczakowe poważne zabawy poetyckie. Podziwiam rozwiązywanie kłopotów z polskimi literami "ę" czy "ń". W przy igrek niejako naturalnie pojawia się Yeti (skądinąd bohater Szymborskiej). Przy czym ludyczność wcale nie bierze górę, gdyż obcujemy z autentyczną liryką. Wprowadzone też zostają tropy kulturowe, malarskie, odwołujące się do Jacka Malczewskiego czy Mehoffera. / Prof. Wojciech Ligęza
Wieloznaczna tytułowa fraza trze pot ścierany otwiera nas na kilka kręgów znaczeniowych. Z jednej strony słyszymy tu trzepot, co kojarzy się z ruchem skrzydeł, czymś u-lotnym, delikatnym jak sama poezja (zresztą skrzydła czegoś ponad nami - losu? - zostaje przywołane w kolejnych wersach), jednak - z drugiej strony- osobno zapisany trze pot ścierany przywołuje jakąś trudność, wysiłek (...). Joanna Lehman (Fragment Posłowia)
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?