11-letni Maurycy musi zaopiekować się dziadkiem, który złamał rękę i nogę. Jest akurat początek roku szkolnego. Do klasy przychodzi nowa dziewczynka. Twierdzi, że jest księżniczką. Nazywa się Maria Sobieska. Jest z tych Sobieskich!. Jej przodek był polskim królem, ona zaś ma imię na cześć królowej Marysieńki. Z Maurycym i większością dzieci z klasy nie chce się bawić, bo jest lepsza od innych Drzewo Maurycego to historia o przyjaźni, poszukiwaniu własnych korzeni i tajemnicy, którą skrywa Marysia.
Książka stanowi zapis rozmów z prawnuczką Tomasza Zana-Promienistego, która opowiada o swoich losach i perypetiach rodziny na tle wydarzeń historycznych. Pani Stankiewiczowa w prostych słowach, bez egzaltacji, opowiadała o świecie, który przeminął. Starała się wiernie opisać zrujnowane i spalone dwory, kościoły, pałace. Opowiadała o ludziach, zdarzeniach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. ()Może dzięki tym wspomnieniom stereotyp polskiego ziemianina na kresach, który macha szabelką chodzi na polowania i gra w karty, stanie się mniej powszechny. Bo jest to nieprawdziwy, krzywdzący i niesprawiedliwy obraz. ()A moja bohaterka? Wojownicza i łagodna zarazem, pełna ideałów, roztropna, zapobiegliwa i pracowita, twarda i nad podziw wytrwała. Chociaż wszystko straciła, jej wielką radością u schyłku życia jest wymodlona wolność dla Polski i Litwy.(fragment Posłowia)
W polskiej literaturze poświęconej dydaktyce historii nie ukazała się dotąd publikacja o tak szerokim zakresie. Zbiorowe opracowanie Dydaktyka historii w Polsce dzieje i twórcy, pod redakcją Karola Sanojcy i Barbary Techmańskiej, to wyjątkowa propozycja skierowana do szerokiego grona odbiorców: studentów, nauczycieli, metodyków, organizatorów kształcenia nauczycieli oraz ogólnie osób zainteresowanych historią. Książka nie tylko poszerza wiedzę o dorobku tej subdyscypliny naukowej, lecz także stanowi inspirację do dalszej pracy badawczej i dydaktycznej. W syntetyczny sposób ukazano rozwój oraz specyfikę uniwersyteckich ośrodków dydaktyki historii w Polsce. Zgromadzony zbiór trzydziestu różnorodnych tekstów prezentuje dorobek naukowy, dydaktyczny i organizacyjny niemal wszystkich polskich środowisk akademickich, w których ta dziedzina się rozwijała i nadal rozwija Bydgoszcz, Gdańsk, Katowice, Kielce, Kraków, Lublin, Łódź, Olsztyn, Opole, Poznań, Rzeszów, Szczecin, Toruń, Wrocław, Zielona Góra. Autorzy, reprezentujący różne pokolenia badaczy, przedstawiają początki działalności dydaktycznej i naukowej w swoich instytucjach, sylwetki twórców i teoretyków tej dyscypliny oraz jej bogaty dorobek i współczesne oblicze.
Niniejszy zbiór jest wydaniem wierszy i piosenek żołnierskich Kornela Makuszyńskiego, zawierającym teksty z dwóch tomików autorskich „Piosenki żołnierskie” oraz „Żołnierz, diabeł i dziewczyna”, uzupełnionym o sześć wierszy drukowanych tylko w czasopismach, wzbogaconym o nuty siedmiu piosenek, na czele z najbardziej popularnymi „Makami” (muzyka Stanisław Niewiadomski).
Prezentowana praca stanowi zapis rozmów, które przeprowadził Błażyński ze zbiegłym z PRL zastępcą dyrektora X Departamentu MBP Józefem Światłą. Informacje Światły ujawnione na falach RWE doprowadziły do zmian w kraju i stały się drugim po śmierci Stalina i likwidacji Berii wydarzeniem, które umożliwiło odwilż i otworzyło drogę do polskiego Października. W aneksie przedstawiono wybór dokumentów dotyczących J. Światły znajdujących się w zbiorach IPN.
Kto ma władzę, ten ma telewizję.Dzieje peerelowskiej TVP ukazane poprzez sylwetki dziesięciu prezesów Radiokomitetu.Dziewięciu z nich było komunistycznymi aparatczykami. Ośmiu należało do partii, jeden służył w jednostkach NKWD, dwaj związani byli ze służbami specjalnymi PRL, jeden z opozycją antykomunistyczną. Kilku uważało się za intelektualistów, jeden był nim naprawdę. Trzech spisywało wspomnienia. Czterech doświadczyło utraty wolności jeden siedział w więzieniu w II RP, drugi w PRL, trzeci za młodu trafił do aresztu, a jeszcze inny w stanie wojennym został internowany.Wokół nich krążyli ich protegowani oraz ci, którzy popadli w niełaskę. Twórcy programów, ulubieńcy telewizyjnej publiczności, prezenterzy w mundurach.To opowieść o ludziach i systemie, w którym ekran telewizora był kluczowym narzędziem władzy.
Kto ma władzę, ten ma telewizję.Dzieje peerelowskiej TVP ukazane poprzez sylwetki dziesięciu prezesów Radiokomitetu.Dziewięciu z nich było komunistycznymi aparatczykami. Ośmiu należało do partii, jeden służył w jednostkach NKWD, dwaj związani byli ze służbami specjalnymi PRL, jeden z opozycją antykomunistyczną. Kilku uważało się za intelektualistów, jeden był nim naprawdę. Trzech spisywało wspomnienia. Czterech doświadczyło utraty wolności jeden siedział w więzieniu w II RP, drugi w PRL, trzeci za młodu trafił do aresztu, a jeszcze inny w stanie wojennym został internowany.Wokół nich krążyli ich protegowani oraz ci, którzy popadli w niełaskę. Twórcy programów, ulubieńcy telewizyjnej publiczności, prezenterzy w mundurach.To opowieść o ludziach i systemie, w którym ekran telewizora był kluczowym narzędziem władzy.
O dzieciach, wariatach i grafomanach to zbiór pełnych błyskotliwej ironii i humoru felietonów, pośród których każdy z Czytelników znajdzie coś dla siebie, wybór jest bowiem szeroki – od dzieci, sportu i przyjęć przez kłamstwa, reklamę i pojedynki aż po literaturę, sekrety i… cuda. Wszystko to zabarwione jest anegdotkami z życia najsłynniejszych postaci dwudziestolecia międzywojennego i napisane z nerwem satyrycznym, co sprawia, że każdy z tych tekstów czyta się z prawdziwą przyjemnością i zadziwieniem, że mimo upływu czasu felietony Słonimskiego nie straciły na swojej aktualności.
Antoni Słonimski w 1932 roku odbył podróż do ZSRR, której plonem stał się prezentowany tom. O jego odbiorze w Rosji tak pisał sam autor: Od czasu książki Moja podróż do Rosji jestem na czarnej liście u sowieckich urzędników. Proszą co pewien czas wszystkich literatów i karmią kawiorem – a ja za karę muszę siedzieć w domu.
W zbiorze felietonów pt. Mętne łby autor z zapałem tropi puste schematy, bezpodstawne uprzedzenia i absurdy życia codziennego. Piętnuje je za pomocą ciętego żartu i niesłabnącej ironii. Prowokuje i wciąga do gry Czytelnika, stawiając rzeczy pozornie znane w zupełnie nowym świetle i zadając dość kłopotliwe pytania. Felieton, który dał tytuł całemu zbiorowi, przynosi próbę sklasyfikowania pewnych typów osobowości, przejaskrawia, ośmiesza, a jednocześnie z całkowitą powagą wytyka ludzkie słabostki. Jednak czy można wierzyć autorowi, który wciąż puszcza do Czytelnika oczko i tajemniczo się uśmiecha? Warto się z nim zmierzyć.
Klemens Rudziński zginął od ciosu sztyletem w plecy. Samobójstwo nie wchodzi w grę; ponadto sama broń była nietypowa – nieporęczna, z niewygodną rękojeścią i dziwnie wyważona. Pokój, gdzie znaleziono ciało, był zamknięty na zamek i rygle w sposób uniemożliwiający nawet bardzo zmyślnemu przestępcy ucieczkę po dokonaniu zbrodni i zamknięcie go od zewnątrz. Okno także było solidnie zabezpieczone kratami, a żadna z szyb nie została wybita. Dodatkowo posesji strzegł groźny pies, którego nawet domownicy się bali. Dlaczego zmarły zamienił swój gabinet w istną fortecę? Milicja nie może znaleźć żadnego punktu zaczepienia w tej dziwnej sprawie.
Przez lasy Wyoming wędruje niewielka grupa ludzi, na czele której stoi Bill Horn. Wywędrował on na Zachód w poszukiwaniu złota. Udało mu się osiągnąć swój cel i wracał teraz w rodzinne strony, wioząc swój bezcenny skarb. Podczas wieczornego popasu spotykają samotnego trapera Slingerlanda, który ostrzega ich przed niebezpieczeństwem grożącym ze strony Indian. Sam wyrusza po pomoc do obozujących niedaleko żołnierzy, którzy ochraniają inżynierów, wytyczających szlak przyszłej kolei Wschód–Zachód. Niestety odsiecz przybywa za późno. Slingerland, towarzyszący mu mierniczy Warren Neale oraz jego przyjaciel, kowboj Larry King, w miejscu, gdzie obozowali podróżujący, znajdują jedynie spalone wozy i okrutnie okaleczone ciała. Cudem ocalała tylko nastoletnia Allie, ale masakra, której była świadkiem, zostawia głęboki ślad na jej psychice. Neale postanawia zaopiekować się dziewczyną i przywrócić jej radość życia. Nie wie jednak, jakie tajemnice skrywa Allie.
Milt Dale to człowiek lasu. Mieszka samotnie na malowniczym odludziu, rozmiłowany w otaczającej go naturze, gdzie towarzyszą mu oswojone zwierzęta leśne, wśród których prym wiedzie kuguar Tom. Z tego beztroskiego życia wyciąga go przyjęty dobrowolnie obowiązek przyjścia z pomocą zagrożonej dziewczynie. Oto na Dziki Zachód przybywa Helena Rayner z młodszą siostrą Bo, by objąć władzę na ranchu umierającego wuja. Majątku chce pozbawić ją nieuczciwy Beasley, który twierdzi, że farma należy się jemu i posunie się do wszelkich brudnych zagrywek, by osiągnąć swój cel. Dale nie zamierza na to pozwolić i rzuca się w wir przygody, nieprzewidywalnej i niebezpiecznej, ale rozjaśnianej chwilami pobytu w jego samotni. Wówczas uczy on Helenę i jej siostrę, jak należy odczuwać i naprawdę kochać przyrodę. Sam także dostanie od nich niezwykle ważną lekcję, ale minie wiele tygodni zanim ją w pełni zrozumie…
Tematem książki jest stosunek Józefa Mackiewicza do spuścizny romantycznej, ze szczególnym uwzględnieniem dorobku Adama Mickiewicza. Autor Buntu rojstów jawi się w niej jako swobodnie dialogujący z tradycją odbiorca dziewiętnastowiecznej literatury, która często stanowiła dlań punkt wyjścia do namysłu nad współczesnością. Mackiewicz doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że poezja wieszcza odcisnęła olbrzymie piętno na kilku pokoleniach Polaków żyjących w czasach zaborów, a nadto głęboka zapuściła korzenie w wiek dwudziesty, kładąc się swym rozległym cieniem na okresie międzywojennym. Ten, kto po odzyskaniu niepodległości pragnął lepiej pojąć motywacje i retorykę władz odrodzonego państwa, musiał skonfrontować się więc z zapleczem ideowym romantyzmu. Wyzwanie to podjął młody reportażysta Słowa, który dostrzegał niebezpieczeństwo nadmiernego uwikłania romantycznej mitologii w bieżącą politykę oraz świadomość polskiego narodu. Po 1945 roku romantyczne projekcje ponownie zawładnęły myśleniem niemałej części polskiej emigracji, dlatego liczne odniesienia do romantyzmu wydobywające na światło dzienne niepokojące analogie do ówczesnej teraźniejszości, odnajdziemy również w twórczości Mackiewicza powstałej na emigracji.Książka może posłużyć współczesnemu czytelnikowi za praktyczny przewodnik służący rozpoznaniu w utworach autora Drogi donikąd romantycznych kodów, które z różnych przyczyn uległy dzisiaj nieco pewnemu zatarciu. Czytanie Mackiewicza poprzez pryzmat literatury romantycznej poszerza spojrzenie na stylistyczne ukształtowanie jego dzieł oraz pozwala potraktować romantyczną aluzję jako ważny komponent artystycznego warsztatu pisarza, dając przy tym sposobność do głębszego wniknięcia w istotę poruszanych przez niego problemów.
Prof. Letyński zostaje brutalnie zamordowany w swoim gabinecie. Zmarły był człowiekiem majętnym, a z sejfu zniknęły pieniądze. Czy zginął podczas napadu rabunkowego? W toku śledztwa okazuje się, że profesor miał trudny charakter, był nieustępliwy, potrafił nawet posunąć się do rękoczynów. Jego śmierć była na rękę zarówno młodszej żonie, która chciała rozwodu, a jednocześnie wiedziała, że mąż nigdy się na to nie zgodzi, jak i synowi Władysławowi, który chciał żyć po swojemu, a nie według woli surowego ojca. Ponadto Letyński pracował nad ważnym wynalazkiem wagi państwowej. Może został zlikwidowany na zlecenie wrogiego wywiadu?
Na drodze między Nadarzynem a Warszawą dochodzi do bardzo pomysłowej kradzieży. Milicjant zatrzymuje do kontroli samochód należący do Zakładów Aparatury Precyzyjnej w Nadarzynie, którym właśnie przewożono ponad siedem milionów złotych na wypłaty dla pracowników. W trakcie kontroli okazuje się, że akumulator nie działa. Milicjant prosi kierowcę i strażnika, by popchnęli auto, a sam siada za kółko. Samochód odjeżdża z teczką pełną pieniędzy, a zaskoczeni pracownicy Zakładów są przekonani, że to jakiś dziwaczny żart stróża prawa. Niestety kradzież staje się faktem. Odnalezienia sprawców podejmuje się major Janusz Kaczanowski.
Burzliwej nocy w małej miejscowości Leśna dochodzi do tragedii. Ktoś wtargnął na posesję państwa Soleckich, zabił ich psa, a przed dalszymi czynami powstrzymała go interwencja gospodarza. Niestety skutkowała ona śmiercią intruza, ale prokuratura umorzyła sprawę, kwalifikując czyn jako samoobronę. Niedługo potem Jan Solecki zgłasza w pracy urlop i znika bez śladu, nie informując nawet żony, gdzie się udaje. Zrozpaczona kobieta angażuje prywatnych detektywów, wśród nich doktora Jerzego Kostrzewę, aby odnaleźli jej męża. Pracował w sklepie jubilerskim, często wyjeżdżał, a tuż przed feralną sprawą podczas burzy dostał list, który wprawił go w lęk i który natychmiast spalił. Jego wyjazd to ewidentna ucieczka, tylko przed kim?
Na nowo wybudowanym warszawskim osiedlu Za wiatrakami dochodzi do serii morderstw. Zabójca wybiera samotne starsze kobiety, które najpierw dusi, a następnie przenosi ciało do łazienki i układa w wannie. Z mieszkań nic nie ginie, więc motyw rabunkowy odpada, nie ma odcisków palców ani świadków, bo ludzie dopiero się wprowadzają i właściwie każda twarz jest obca. Milicja musi działać szybko, zanim pojawi się kolejna ofiara. Weten to mała warmińska wieś. Jednym z jej mieszkańców jest Adam Tupa, awanturnik i pijak, skonfliktowany nie tylko z sąsiadami, ale i z mieszkańcami okolicznych miejscowości. Największa wrogość panuje między nim a rodziną Seklaków krewnymi jego byłej żony. Podczas wesela, które odbywa się w ich domu, Tupa rozbija szyby w oknach; w pogoń za nim rusza jego były szwagier oraz pan młody. Po miesiącu na milicję zgłasza się brat Adama, twierdząc, że został on wtedy zamordowany.
Książka profesora Grzegorza Kulki jest bardzo dobrze udokumentowanym ujęciem kwestii instytucji zatargu honorowego w życiu korpusu oficerskiego armii II Rzeczypospolitej. Autor analizuje tę, dotąd słabo rozpoznaną, problematykę zarówno pod kątem prawnym, jak i w kontekście codziennego funkcjonowania kadry dowódczej międzywojennego Wojska Polskiego. Zebrany materiał rzuca szczególne światło na jej umysłowość, a także interakcje z cywilnym otoczeniem. Opracowanie autorstwa wrocławskiego historyka wnosi również wiele nowych informacji na temat biografii wielu oficerów służących w WP do 1939 r. Fragment recenzji prof. Piotra Cichorackiego
Niepodważalną zasługą prof. Małgorzaty Krakowiak jest przedstawienie kilku, co najmniej, twarzy Kazimierza Wyki: personalisty, katastrofisty, uważnego czytelnika, nauczyciela, a także człowieka mającego ambicje odnowy życia literackiego i przywrócenia mu właściwej rangi. […] zasługuje na uznanie barwne omówienie dorobku krakowskiego uczonego, jednego z ostatnich, „co tak poloneza wodził”, w większym stopniu myśliciela niż badacza (nb: Heidegger ubolewał, że w dzisiejszych czasach myśliciela zastąpił badacz), człowieka wybitnego, pełnego sprzeczności, wielkości i małości, uczonego, dla którego literatura była sprawą najwyższej rangi. Godne podkreślenia wydaje mi się także to, że książka prof. Małgorzaty Krakowiak – być może w sposób niezamierzony – pokazuje jak intensywne życie intelektualne toczyło się ongiś pośród uniwersyteckiej społeczności, jaką rolę odgrywał uniwersytet, jako wspólnota magistrorum et scholarum; wspólnota poszukująca prawdy.
Z recenzji dr. hab. Artura Żywiołka, prof. UJD
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?