Żadne stworzenie nie może istnieć bez pewnej ilości elementów materialnych, które otrzymuje ze świata zewnętrznego. Jedynie Stwórca nie podlega tej zasadzie. Nie potrzebuje On dla siebie niczego z zewnątrz i w tym sensie można powiedzieć, że tylko Stwórca jest wolny. Pozostawił On w każdym ludzkim stworzeniu jakąś część Siebie samego: tę iskrę, tego ducha, który jest tej samej natury co On i dzięki duchowi każdy może uwolnić się z ograniczeń świata zewnętrznego i tworzyć to, czego potrzebuje… Nauka, którą wam przynoszę pochodzi od ducha, od Stwórcy, a nie z materii i jej przejawów. Dlatego mówię wam: wejdźcie w dziedzinę ducha, który tworzy i kształtuje, a stopniowo pokonacie ograniczenia świata zewnętrznego i będziecie wolni.
„Twórcą jest tylko ten, kto czyni wysiłki, żeby przekroczyć, przewyższyć samego siebie i przyciągnąć z niebiańskich rejonów elementy, z którymi następnie połączy się on w swojej twórczości, bowiem tworzenie nie jest prostym odtwarzaniem, kopiowaniem, ale krokiem naprzód, rozwojem. Oto są dla wszystkich wspaniałe perspektywy, nowe horyzonty: wiedzieć jak komunikować się ze światami wyższymi, wiedzieć, że modlitwa, medytacja, kontemplacja są środkami tworzenia. I jeśli niektórzy sprzeciwiają się temu, że artyści powinni poszukiwać nowych form, tłumaczyć rzeczywistość swoich czasów, itp., odpowiem im, że w istocie są oni wolni i mogą tworzyć jak uważają. Ale prawdziwą misją sztuki jest dawanie ludziom przedsmaku, przeczucia Nieba.”
„Jaka jest ta siła „siła silniejsza od wszystkich sił”, o której mówi Hermes Trismegistos? To siła seksualna. Ponieważ żadna inna siła we wszechświecie nie może się z nią równać, żadna inna siła nie ma mocy stwarzania życia. „Hermes Trismegistos mówi także o tej sile, iż „słońce jest jej ojcem”, co oznacza, że energia seksualna ma tę samą naturę, co energia słoneczna oraz, że jest przepojona świętością, światłem, życiem słońca. Jej stosowanie nie ogranicza się tylko do prokreacji, może ona także być przypisana dziełom rodzaju duchowego”. Omraam Mikhael Aivanhov
“Istnieją we wszechświecie dwie fundamentalne zasady, które odzwierciedlają się we wszystkich przejawach natury i życia. Wszelkie stworzenie jest dziełem tych dwóch zasad: męskiej i żeńskiej. Aby być płodnymi, zasady te koniecznie powinny pracować wspólnie; oddzielnie są bezproduktywne, dlatego zawsze nawzajem się poszukują. Nie ma dla człowieka nic bardziej istotnego, niż spotkanie swojej zasady uzupełniającej. Wszędzie w naturze zobaczycie pod różnymi postaciami i w różnym wymiarze jedynie te dwie zasady. Choć byście patrzyli na ziemię lub pod ziemię, schodzili na dno oceanów lub wznosili się ku niebu, ujrzycie jedynie dwie współdziałające zasady. I ujrzycie je również w człowieku: nie tylko w jego ciele fizycznym, ale również w jego psychice, gdzie rozum i intelekt reprezentują zasadę męską, a dusza i serce – zasadę żeńską. Praca intelektu i serca prowadzi do powstania działania. Wszystkie nasze czyny są wytworem myśli naszego intelektu i uczuć naszego serca. Gdy nasze myśli są właściwe i prawe, a uczucia bezinteresowne, nasze czyny są konstruktywne.”
Omraam Mikhael Aivanhov
Największą moc przyznał Bóg duchowi, dał mu ten dar. A ponieważ każda myśl jest przeniknięta tą mocą ducha, która ją stworzyła, oczywiście ona działa. Wiedząc o tym możecie stać się dobroczyńcami ludzkości. Poprzez przestrzeń, aż do najodleglejszych rejonów, każdy może wysłać swoje myśli jak posłańców, świetliste stworzenia, które wyposaża w pomoc ludziom, w niesienie pocieszenia, oświecenia, uzdrowienia. Kto świadomie wykonuje tę pracę przenika powoli arkana boskiego stworzenia. Omraam Mikhaël Aivanhov
Istnieją liczne interpretacje Apokalipsy, ale żadna z nich jeszcze nie dotknęła prawdy do głębi, ponieważ, zamiast widzieć w tej księdze tylko to, co istotne, to znaczy opis elementów i procesów życia wewnętrznego i kosmicznego, próbowano w nich rozpoznawać konkretne osoby, kraje i wydarzenia historyczne. W tej sytuacji bardzo łatwo o błędne wyobrażenia dotyczące czterech jeźdźców, bestii o siedmiu głowach i dziesięciu rogach, czy nowego Jeruzalem. Nie wystarczy zrozumieć intelektualnie symbole, lecz trzeba je ożywić w sobie. Dla tych, którzy nie podejmą wcześniej trudu oczyszczenia swojego wnętrza i podniesienia poziomu ducha na wyższy poziom, dostęp do cudowności Apokalipsy pozostanie zamknięty.
Ewangelie mogą być interpretowane i rozumiane w świetle nauki o alchemii. Z pozoru opowiadają o życiu jednego człowieka, Jezusa, który urodził się dwa tysiące lat temu w Palestynie, jednak w rzeczywistości, poprzez różne etapy Jego życia, od urodzenia aż po śmierć i zmartwychwstanie, opisują one także procesy alchemiczne. Alchemia, mimo potępienia jej przez duchowieństwo, głęboko przeniknęła mistykę i ezoterykę chrześcijańską. Kiedy przyjrzymy się niektórym rzeźbom w katedrach Notre-Dame w Paryżu czy w Chartres, odkryjemy, że budowniczowie tych świątyń znali alchemię, czego świadectwem są pozostawiona przez nich architektura i dzieła sztuki. Wyryli bowiem w kamieniu wszystkie fazy, przez które przechodzi materia w trakcie przygotowania kamienia filozoficznego.
„Prawa harmonii są najbardziej uroczystymi prawami we wszechświecie. Tak więc, zastanówcie się, medytujcie, popatrzcie w jakim stanie działacie, a zrozumiecie dlaczego w niektórych sytuacjach nie uzyskujecie zadowalających rezultatów. Tak więc harmonia jest najlepszą bronią przeciw chorobie. Jeżeli jesteście chorzy, to dlatego, że podtrzymujecie w was nieład; żywiliście pewne myśli, pewne uczucia, postawy i to się odbiło na waszym zdrowiu. Dlaczego jednak w tym organie, a nie w innym? Ponieważ jest to obliczone matematycznie, według praw, które złamaliście. Zharmonizować się z kilkoma osobami: własną żoną, własnymi dziećmi, rodzicami, sąsiadami, przyjaciółmi, to jeszcze niewystarczające. Trzeba się zestroić z życiem uniwersalnym.”. Omraam Mikhael Aivanhov
Egzystencja to długi łańcuch chwil, które należy przeżyć świadomie, jedną po drugiej. Wszystkie wysiłki, które podejmujemy, wpisują się w Księgę Życia. Podążajcie drogą do światła, a ludziom w rozpaczy i ciemności nieście światło i pokój. Co zaś jest na końcu tej drogi? Odkryjecie to, docierając do celu, a wówczas będziecie olśnieni – przekonuje Omraam Mikhaël Aivanhov.
„Mówił, że nie potrafi beze mnie żyć. A potem oszpecił mnie tak, żeby każdy odwracał ode mnie wzrok…”
Ta tragedia wstrząsnęła Wielką Brytanią. Pisały o niej wszystkie media: od „The Guardian”, przez „Mirror” „The Sun”, „Standard”, po „Marie Claire”.
„Trudno wyobrazić sobie bardziej dzielną kobietę”. „THE GUARDIAN”
„Nieustanna kontrola, odizolowanie od ludzi, zastraszanie, wyzwiska, przemoc - oto czym była miłość mojego życia”.
Adele miała szesnaście lat, gdy poznała Anthony’ego Rileya. Był czuły, opiekuńczy i zakochany do szaleństwa. Kiedy powiedział: „Nie chcę, żebyś rozmawiała z innymi chłopakami”, była pewna, że to dowód wielkiej miłości.
Potem zabronił jej widywać się z rodzicami i przyjaciółmi. Zmusił, by skasowała swoje konto na Facebooku. Zadręczał telefonami. Zamykał w domu. Wyzywał. Straszył. Bił.
Gdy wreszcie odważyła się z nim zerwać, wynajął bandytę, który oblał ją kwasem.
Adele pozostanie okaleczona na zawsze...
Oto szokująca historia przemocy domowej, ale i hartu ducha i siły woli dzielnej kobiety, która stoczyła niezwykłą walkę o to, żeby podnieść się i dalej żyć: prawie niewidoma na jedno oko, po stracie ucha i części włosów, z ranami, które zostaną na całe życie.
W swojej autobiografii ADELE BELLIS ostrzega inne kobiety, jak rozpoznać wczesne sygnały przemocy w związku. Współpracuje z fundacją Katie Piper, brytyjskiej modelki, tak jak Adele okaleczonej ofiary zazdrości byłego chłopaka.
Książka jest dziennikiem i stanowi opis dwunastu tygodni pobytu na oddziale dziennym w poradni zdrowia psychicznego. Autorka subiektywnie przedstawia zdarzenia, zajęcia oraz uczucia jej towarzyszące, jednak wnioski są ogólne, dzięki temu każdy może zastanowić się nad własnym życiem.Magdalena Bieniek przedstawia leczenie po traumie, jaką było nieodpowiednie traktowanie przez szefa w wielkiej korporacji. Bohaterka nie boi się otwarcie mówić o swoich problemach. Wierna swoim zasadom często nie zgadza się z terapeutami prowadzącymi zajęcia. Krytykuje niektóre formy terapii jest zagorzałą przeciwniczką oddziałowej ,,relaksacji, ale za to uwielbia kontemplować naturę, maszerując z kijkami na zajęciach z nordic walking. Konflikty zawodowe to nie jest jedyna przyczyna jej załamania. W trakcie terapii okazuje się, że bohaterka odkrywa problemy, których wcześniej nawet nie dostrzegała.,,Oddział Dzienny to opowieść napisana prostym językiem, pełna refleksji na temat otaczającego świata tego małego, na oddziale, i tego większego, poza murami szpitala. Książka ta w niezwykły sposób łączy ze sobą te dwie przestrzenie, które składają się na burzliwy, czasem wesoły a czasem smutny, obraz życia głównej bohaterki.
Kulisy pracy kreatywnych umysłów
Andrzej Sapkowski siada do pisania już o ósmej rano niczym urzędnik, Jacek Dehnel woli pracować spontanicznie. Bohdan Butenko włącza telefon tylko na dwie godziny dziennie, Jerzy Pilch uważa, że wyłączanie telefonu to nadgorliwość. Katarzyna Bonda zanim zacznie pisać tworzy całe pudła notatek, Joanna Bator po prostu podąża za bohaterami. Przemek Dębowski najbardziej lubi pracować w Ikei, Sylwia Chutnik tylko u siebie w domu. Wanda Chotomska tworzy w łóżku, Marek Bieńczyk przy swoich dwóch biurkach. Michał Śledziński nie potrafi pracować bez muzyki, Beata Chomątowska – bez umytych okien. Papcio Chmiel zaś uważa, że zawsze jest w pracy.
Jednak mimo wszystkich różnic, twórcze umysły łączy jedno: wszystkie te rytuały i zwyczaje mają im pomóc w obróceniu pomysłu w dzieło sztuki. Zebrane przez Agatę Napiórską metody pracy tuzów polskiej literatury, nauki i sztuki są niezwykle ciekawym i cennym wglądem w duszę i życie artystów. Nie mówiąc o tym, że to lektura pełna doskonałego humoru.
Agata Napiórska (ur. 1983) – dziennikarka i tłumaczka. Redaktor naczelna magazynu „Zwykłe życie”. Mieszka w Warszawie.
Pisano już wiele o P. Skardze, jako o polityku, kaznodziei i proroku, mężu stanu, publicyście i pisarzu. Jako o pierwszym twórcy zakładów społecznych i spółdzielczości, o pionierze kultury narodowej i wychowawcy. Podnoszono jego niezwykłe zasługi wobec Rzeczypospolitej, nieumniejszoną przez wieki aktualność. Lecz może za mało pisano dotychczas o Skardze, jako o słudze Bożym. O jego życiu wewnętrznym, i stosunku, nie do spraw narodowych, lecz do najgłębszych wieczystych zagadnień. Kim był Piotr Skarga w swym własnym, wewnętrznym życiu? Pytanie na pozór dość trudne do rozwiązania.
Piotr Skarga nie lubił zwierzeń. Nie pisał memoriałów, nie udzielał wywiadów, osobowość swoją odsuwał na daleki plan jako rzecz niegodną uwagi i zbędną. Nie przywiązywał do swojego j a większej uwagi i wagi niż do zrudziałej, zniszczonej sutanny służącej mu za odzienie. W całej olbrzymiej spuściźnie literackiej Skargi znajdziemy najwyżej kilkanaście zdań odnoszących się do niego samego. Pomimo tej obojętności, a może właśnie na skutek jej, indywidualność Skargi bucha z każdego jego słowa, każdego postępku. Znamy go lepiej, gruntowniej, niż gdyby pisał o sobie całe tomy.
Był jednym z najważniejszych pisarzy i scenarzystów amerykańskich XX wieku. Zasłynął przede wszystkim jako autor Śniadania u Tiffany ego i Z zimną krwią. Obracał się w świecie kultowych postaci takich jak Andy Warhol, Audrey Hepburn, Frank Sinatra czy Marylin Monroe. Truman Capote, książka Geralda Clarke a pisana przez 13 lat, powraca w słynnej serii PIW-u Biografie Sławnych Ludzi. Premiera 12 grudnia. Clarke zaczął pisać swoją książkę jeszcze za życia Capotego. Odbył z nim dziesiątki rozmów i przeprowadził kilkaset wywiadów z niemal wszystkimi ludźmi, którzy go znali. Ogromna wiedza o życiu pisarza podana została w fascynujący sposób poprzez fragmenty listów i rozmów, wspomnienia, anegdoty i plotki, relacje przyjaciół i wrogów. Czyta się jednym tchem.
Biografia napisana przez Petera Ackroyda ukazuje mroczne prawdy, które kryją się za twórczością Alfreda Hitchcocka, jednego z najsłynniejszych dwudziestowiecznych reżyserów filmowych
Alfred Hitchcock był dziwnym dzieckiem: samotny tłuścioch, karmiący się żarliwymi trwogami i niemniej gorącymi ambicjami żył w izolacji od rówieśników. Wyobraźnia jednak nie dawała się zamknąć w ścianach domu, więc planował wielkie podróże wzdłuż i wszerz Europy, do czego wykorzystywał kolejowe rozkłady jazdy. Jak więc do tego doszło, iż ten płochliwy malec stał się jednym z najbardziej szanowanych i cenionych reżyserów filmowych w historii?
W wieku dorosłym Hitchcock bardzo starannie kontrolował to, jaki jego portret kreśli prasa i niektóre wydarzenia ze swego dzieciństwa bardzo rozbudowywał i upiększał, podczas gdy inne spychał w cień. Peter Ackroyd jednak sięga głębiej i pokazuje nam skutki: oto dumny ze swych sytuacyjnych żartów człowiek, który nawet w chwilach wesołości w głębi ducha pozostawał ponury i który codziennie tłukł jedną filiżankę, aby nieustannie przypominać sobie o kruchości życia.
W książce Ackroyda na chwilę migają wielkie gwiazdy kinowe, trochę na wzór słynnych cameo, pojawiających się w jednym, góra kilku kadrach filmu samego reżysera: widzimy Grace Kelly, Careya Granta czy Jamesa Stewarta, jak są zdegustowani jego pełnym dystansu stylem reżyserowania. Że była w tym pewna bezwzględność, o tym w sposób może najbardziej przekonujący świadczy fakt, iż w trakcie zdjęć do Ptaków Tippi Hedren została posiniaczona i pokaleczona przez najprawdziwsze, przerażone ptaki.
W swojej znakomitej książce Peter Ackroyd stara się dotrzeć do sedna naznaczonego okrucieństwem i pragnieniem dominacji życia i twórczości Alfreda Hitchcocka, jednego z najsłynniejszych dwudziestowiecznych reżyserów filmowych, który w przeciągu ponad pięćdziesięciu lat nakręcił ponad pięćdziesiąt filmów, z których wiele portretuje psychotycznych morderców.
„Ta niesłychanie przenikliwa biografia odsłania przed nami mechanizmy psychologiczne, które sterowały mistrzem filmów grozy”.
THE GUARDIAN
Pielgrzymki do nieświętych krain. Życie w rytmie latino jest osobistą refleksją o życiu, w którym nie ma miejsca na nudę i bardziej niż korporacyjny szablon liczą się muzyka, miłość i uśmiech. Jest to historia ludzi potrafiących ze sobą rozmawiać, żartować i każdy dzień traktować jak kolejną okazję do świętowania. O miejscu, gdzie wszystko musi być naj. Dlatego jest to opowieść o najbardziej urokliwych wyspach – panamskim San Blas, o najpiękniejszych kobietach świata – Kolumbijkach i o Republice Dominikany – kraju, który sam siebie określa jako maravilloso, to znaczy „cudowny”. Tam, gdzie piękno jest perfekcyjne, a zło jeszcze doskonalsze. Gdzie panują – wszechobecna przemoc, korupcja, pedofilia i kartele narkotykowe najnowszej generacji, a wszystko to wokół bajkowych plaż, cudownej muzyki i seksu.
Ta książka to idealny poradnik na spokojne życie w raju, przewodnik podróżnika, a także zbiór informacji dla miłośników kokainy. Dowód na to, że słynne latynoskie manana może być już dziś, jeśli tylko bardzo tego pragniemy.
Autor – Michał Ostojski, rocznik 1974, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, od dwudziestu lat związany z Ameryką Łacińską. Doktor historii sztuki prekolumbijskiej Universidad de Oriente na Kubie. Wykładowca języka angielskiego, archeologii i historii na uniwersytetach wielu krajów latynoskich.
Prywatnie baczny obserwator ciekawych, choć nie zawsze godnych polecenia aspektów życia. Brak stałego miejsca zamieszkania. Przy wyborze tematu pracy doktorskiej kierował się dostępem do tropikalnych plaż, cenami piwa, muzyką i urodą kobiet.
Jest to zbiór utworów, w których przedstawione zostały różne sfery rzeczywistości duchowej człowieka. Podczas lektury czytelnik zostaje wtajemniczony w podstawy filozofii życiowej opartej na Nauce Teozofii i Filozofii Złotego Różokrzyża, ujętej w ramy Lectorium Rosicrucianum. Dla tych, którzy pasjonują się tematami filozoficznymi może być to okazja poznania nowej, zaskakującej perspektywy spojrzenia na otaczający świat, natomiast dla tych, którzy nigdy nie mieli do czynienia z lekturą filozoficzną może być to ciekawy początek fascynacji takim rodzajem literatury. Tomasz Jurgiewicz przedstawia podstawowe tezy swojej postawy względem Rzeczywistości, odwołując się zarówno ściśle do uczuć człowieka, do natury, czy też sfery duchowej i boskiej.
Wychodząc z założeń naszej religji, wierzymy, że każdy człowiek, przychodząc na świat, ma określone z góry swe życiowe posłannictwo. Do uświadomienia sobie tego posłannictwa dochodzimy różnemi drogami, a przedewszystkiem przez rozważania naszych uzdolnień, obowiązków, oraz warunków, w jakich nam żyć i pracować wypadnie. Zrealizowanie zaś tego posłannictwa jest dziełem współpracy człowieka z łaską. W życiu ludzi wielkich i wyjątkowych myśl Boża, spoczywająca na nich, rysuje się tak wyraźnie, że nawet bez wtajemniczenia w ich życie wewnętrzne możemy ją rozpoznać, studjując uważnie drogi ich życia. Taką właśnie osobistością był W. Ks. Piotr Skarga.
Trudno znaleźć innego błogosławionego, którego życie naznaczone byłoby tak licznymi paradoksami. Dzieje Karola de Foucauld w swoich początkach przypominają biografie Lawrence'a z Arabii i Antoine'a de Saint-Exupry, pełne niebezpiecznych podróży po Afryce P?łnocnej i przygód wśród nieobliczalnych ludzi pustyni. Ale zarazem przywodzą na myśl inną historię, najpiękniejszą chyba, jaka wydarzyła się na świecie życie samego Jezusa.Karol de Foucauld po zrzuceniu oficerskiego munduru wstąpił do zakonu, który po kilku latach opuścił. Długo poszukiwał swojego miejsca, aż wreszcie już jako ksiądz osiedlił się wśród Berberów w sercu Sahary. Dzielił trudy pustynnego życia z muzułmańskimi koczownikami, świadcząc o Bogu ubogim i samotnym.Dla Joanny Petry-Mroczkowskiej losy de Foucauld są pretekstem do nakreślenia szerszej panoramy naszych czasów: problemów misyjności, kolonializmu, dialogu międzyreligijnego, zwłaszcza z muzułmanami. Dziś, w świecie często bolesnego zderzenia kultur, ten Boży nomada znów prowokuje pytania o granice miłości bliźniego.
Arabska wiosna, okupacja parku Gezi, protesty w Ferguson po zabójstwie Michaela Browna w stanie Missouri czy polski Czarny Protest - masowe protesty, w realu, a nie w sieci, to powszechna, a jednak łatwa do zdyskredytowania forma uczestnictwa w życiu politycznym . “O co im chodzi?”, “Niech się bawią”, “Gdzie są ich postulaty?” - te wszystkie zarzuty po każdym z protestów wracają refrenem, niezależnie od przedmiotu protestu, czasu i miejsca. Judith Butler w swoich Zapiskach o performatywnej teorii zgromadzenia pokazuje, czemu te pytania nie są właściwie postawione i udowadnia, że sama obecność we właściwym czasie i miejscu JEST ważną polityczną deklaracją.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?