W niniejszej książce dyskutujemy nie na temat osób, lecz systemów organizacji społecznej. Nie oznacza to, że urzędnik pocztowy jest gorszy od kogokolwiek innego. Musimy sobie jedynie zdać sprawę, że ciasny kaftan biurokratycznej organizacji paraliżuje inicjatywę jednostki, podczas gdy w ramach społeczeństwa rynku kapitalistycznego wynalazca ma ciągle szansę na odniesienie sukcesu. Organizacja biurokratyczna oznacza stagnację i zachowanie przestarzałych metod, natomiast rynek kapitalistyczny oznacza postęp i poprawę. Kapitalizm jest postępowy, socjalizm nie. I tego argumentu nie obala pokazywanie, jak to bolszewicy naśladowali rozmaite usprawnienia amerykańskie. Tak przecież postępowały wszystkie ludy Wschodu, z czego jednak nie wynika, że cywilizowane narody muszą naśladować rosyjskie metody organizacji społecznej.
Charakterystyczną cechą naszej epoki dyktatorów, wojen i rewolucji jest jej antykapitalistyczne nastawienie. Większość rządów i partii politycznych gorąco pragnie ograniczyć sferę inicjatywy prywatnej i wolnej przedsiębiorczości...
Nikt prawie nie kwestionuje dogmatu, że państwo lub rząd stanowi ucieleśnienie wszystkiego, co jest dobre i korzystne, i że wszyscy obywatele to nieszczęśni najemnicy, którzy są nastawieni wyłącznie na krzywdzenie się nawzajem i bardzo potrzebują opiekuna. Kwestionowanie tego dogmatu choćby w najmniejszym stopniu stało się tematem tabu. Ten, kto ogłasza boskość państwa i nieomylność jego kapłanów, czyli biurokratów, uważany jest za bezstronnego badacza nauk społecznych. Wszyscy zaś, którzy zgłaszają sprzeciwy, są piętnowani jako stronniczy i ograniczeni.
To nieprawda, że masy gwałtownie domagają się socjalizmu i że nie ma sposobu, aby się im oprzeć. Masy wolą socjalizm, ponieważ ufają socjalistycznej propagandzie intelektualistów. To intelektualiści, a nie cała ludność, kształtują opinię publiczną. Konieczność ustępowania masoni to tylko słaba wymówka intelektualistów. To oni sami stworzyli socjalistyczne idee i dokonali indoktrynacji mas.
Ostatnie dzieło pisarza wydane za jego życia. Jest to dowcipna, erudycyjna rozprawa o gatunkach pisarstwa, które ma swój początek w potrzebie podzielenia się z innymi swoimi przeżyciami. Na tom składają się krótkie teksty, poświęcone sztuce pisania reportaży. Autor skupia się na uwagach na temat języka, fonetyki. Analizuje proces słowotwórczy i przywołuje język polskiej emigracji, podkreśla wagę humoru i jego intelektualny aspekt. W tekstach znajdziemy zarówno refleksję historyczną, jak i merytoryczną, stylistyczną i etyczną. Na uwagę zasługuje konsekwentna, przystępna narracja, która nie spowalnia tempa całości. Całość ma charakter lekkiej gawędy, przerywanej tematycznymi anegdotami. Jest to dzieło ponadczasowe, niezwykle aktualne i warte słuchania również dzisiaj. Niewątpliwie można uznać je za hołd złożony literaturze faktu, przez wielu uważane za „biblię” dziennikarstwa.
Książka jest drugim, uaktualnionym wydaniem monografii jednego z największych i najpiękniejszych cmentarzy w Polsce – Powązek. Obecnie wpisane są one do rejestru zabytków. Tadeusz Rudkowski, opowiadając o nekropolii, skupia uwagę nie tylko na pochowanych tam wybitnych Polakach, ale także koncentruje się na warstwie estetycznej cmentarza - formach i tworzywie nagrobków oraz ich twórcach. Nie bez powodu utarło się stwierdzenie, iż Powązki są „muzeum rzeźby warszawskiej”. W przestrzeni tego cmentarza można przeprowadzać lekcję kulturalno-artystycznego życia miasta, by poznać zmieniające się mody i style sztuki sepulkralnej.
Nowoczesna synteza historii starożytnej oparta na najnowszych wynikach badań. Paralelny i jednolity wykład obejmujący Europę, basen Morza Śródziemnego, Egipt oraz Bliski i Środkowy Wschód.
Wspomnienia Walentina Płatonowicza Zubowa, twórcy Instytutu Historii Sztuk, jednej z najważniejszych placówek naukowych i kulturalnych w przed- i porewolucyjnym Petersburgu, napisany już na emigracji (autor opuścił ZSRR w 1925 roku), zostały po raz pierwszy opublikowane w 1968 r. w Monachium. Postać Zubowa, podobnie jak sam stworzony przez niego od podstaw i przez niego finansowany Instytut z siedzibą w jego rodzinnym pałacu przy Soborze Isaakijewskim, gdzie mieści się do dziś, kontynuując znakomite tradycje z lat 1912–1930, jest w Polsce – w przeciwieństwie do humanistyki zachodnioeuropejskiej i atlantyckiej – całkowicie nieznana.
Z ogromnym poczuciem humoru i talentem literackim Zubow przedstawia dzieje powstania i obrony niezawisłości Instytutu, kreśląc przy okazji barwne portrety głównych działaczy politycznych (Kierenskiego, Łunaczarskiego) i elity artystycznej (Gumilowa, Achmatowej, Meyerholda) oraz wybitnych uczonych (barona Wrangla, rosyjskich formalistów). Wspomnienia przedstawiają ludyczną, karnawałową (wręcz kabaretową) stronę historii, wolne od martyrologii i nekrografii cechującej liczne pamiętniki rosyjskie z tych lat. Poprzestają na opowieści o lokalnej mikrohistorii, ale odwołują się do historiozofii szekspirowskiego teatru świata, której patos pozostaje ukryty pod groteskowymi anegdotami.
Tekst książki uzupełniają liczne fotografie z archiwum rodzinnego grafów Zubowych.
Wspomnienia Iriny Ratuszynskiej z lat spędzonych w więzieniu i w obozie o obostrzonym reżimie dla szczególnie niebezpiecznych przestępców w Mordowii (1983-1986) zostały napisane w 1987 roku i po raz pierwszy opublikowane w Londynie w 1989 roku. Przetłumaczono je na angielski, francuski, niemiecki, szwedzki, fiński, duński, norweski, włoski, holenderski, japoński. Po polsku ukazują się po raz pierwszy.
Wspomnienia odsłaniają wciąż mało znany świat radzieckich obozów dla więźniów politycznych z lat osiemdziesiątych XX wieku. Ten ważny dokument historyczny jest jednocześnie przejmującym, głęboko osobistym świadectwem ludzkiej solidarności i niezłomności moralnej w nieludzkich warunkach. Walory poznawcze wspomnień dopełniają ich żywe, bogate i obrazowe język i stylistyka, a dramatyzm wydarzeń, jakie opisują, sprawia, że jest to lektura przykuwająca i fascynująca. Więźniarki – zwykle kryminalne (poza nią do niekryminalnych należała tylko Tatiana Wielikanowa) – słuchały jej wierszy i opowieści, a nawet zwalniały z ciężkich prac, byleby tylko mogła opowiadać.
Tytuł książki odnosi się do koloru więziennego uniformu. Autorka pisze w Epilogu:
„Ja tymczasem żyję i jest to zapewne niesprawiedliwe. Przechowuję nikomu tutaj niepotrzebny więzienny uniform roboty pani Lidy. Czasami do owej obozowej skóry, która tyle widziała, przyciskam policzek. Mój szary kolor! Kolor nadziei! Jak długo jeszcze na mojej ziemi będą stały owe obozy? Jak będę mogła dzisiaj zasnąć, kiedy wciąż tam stoją?”.
Julian Rose przedstawia zbiór wnikliwych esejów nawołujących do działań zarówno na poziomie lokalnym, jak i globalnym. Celem jest odwrócenie niebezpiecznej sytuacji, w jakiej znalazła się nasza planeta. Autor zachęca czytelnika do wyjścia z "Matrixa", który ogarnął świat. Podpowiada, jak wyzwolić się z tej pułapki i stać się bardziej świadomym, pewnym siebie człowiekiem.
Czytaj...Jakub Wozinski w SzczecinieJakub Wozinski odwiedzi kolejne miasto w ramach promocji książki To NIE musi być państwowe.Czytaj...Zobacz wszystkie aktualnościKontaktRecenzjeWydawnictwoDo pobraniaZapowiedziKsiążkiHomePolonia restituta12345Frederic Bastiat - Co widać i czego nie widać - Frederic BastiatAutor: Frederic BastiatISBN: 978-83-61344-30-8Rok wydania 2012Il.stron:OprawaFormat: EPUB, MOWICena detaliczna: 12.00Nasza cena: 12.00Dostępność: dostępnaNajsłynniejszy esej genialnego francuskiego pisarza i ekonomisty nareszcie dostępny również w formie ebooka.Spis treści:1. Rozbita szyba2. Demobilizacja armii3. Podatki4. Teatr i sztuki współczesne5. Roboty publiczne6. Pośrednicy7. Restrykcje8. Maszyny9. Kredyt10. Algieria11. Oszczędzanie i luksus12. Prawo do pracy, prawo do zysku
Jest rok 1924. Po ośmiu miesiącach wyczerpującej wędrówki, pokonując głód, mróz, własne słabości i czyhające na drodze pułapki, ukrywając się pod przebraniem tybetańskiej pątniczki, Aleksandra David-Néel jako pierwsza Europejka dociera do Lhasy – niedostępnej wówczas dla obcokrajowców stolicy Tybetu.
Jej jedynym towarzyszem jest Jongden – młody tybetański mnich, cały ekwipunek mieści się w dźwiganym na plecak tobołku, a za oręż służy pomysłowość i niezłomny hart ducha. Wkraczając do Lhasy, ta na pozór krucha francuska orientalistka odnosi zwycięstwo nad granicami ustanowionymi przez ludzi i realizuje marzenie, podyktowane nie próżnością, ale miłością do tego kraju, ludzi, obyczajów, filozofii i religii.
W dzienniku z tej niezwykłej podróży Aleksandra David-Néel utrwaliła Tybet, którego już nie ma. Bez uprzedzeń, ale i bez upiększeń opisała świat, który fascynował ją jako badaczkę i poruszał serce. Wiele z obserwacji, jakie poczyniła w Lhasie okazało się ponurym proroctwem, tym cenniejszym staje się więc to świadectwo przeszłości, kiedy Tybet należał do Tybetańczyków.
Janek Simon i Szymon Wichary – artysta oraz psycholog – wyjaśniają zawiłości ludzkiej psychiki dającej wiarę niezliczonej ilości metod pozwalających odnieść sukces w grach liczbowych. Szukanie sensu w bezsensie, wiary, nadziei jest tu zarówno światełkiem w tunelu, jedyną szansą dla osób, którym nie pozostała już żadna inna opcja poprawienia swojego statusu, jak również próbą znalezienia drogi na skróty, pozwalającą zdobyć nieskończoną przewagę nad innymi.
Spis treści:
Graficzne opracowanie systemów totolotka, Janek Simon
Statystyczne badania nad skutecznością modlitwy, Francis Galton
Gry losowe, G. Graham Burnett
Zmagania umysłu ze światem. Opowieść o kilku prostych mechanizamach. Szymon Wichary
Świat międzynarodowej polityki, salony władzy, piękne kobiety i wspaniałe przyjęcia – takie są przeciętne wyobrażenia o pracy tłumacza rządowego. Rzeczywistość, jak zwykle, daleko od nich odbiega. O blaskach i cieniach tej pracy opowiada autor książki, który spędził kilkanaście lat w Ambasadzie Bułgarii w Rzymie. Genialna znajomość włoskiego umożliwiała mu wstęp do miejsc nieosiągalnych dla zwykłych śmiertelników i znajomość z wielkimi tego świata, m.in. tłumaczył podczas kilkudziesięciu audiencji udzielonych przez trzech kolejnych papieży przedstawicielom Bułgarii. Był także tłumaczem podczas procesu Bułgarów oskarżonych o udział w zamachu na Jana Pawła II. Wie o tym procesie wszystko, bo choć przesłuchujący i świadkowie się zmieniali, to on nigdy nie schodził z posterunku. Ma na temat „bułgarskiego śladu” własną opinię, popartą sensacyjnymi faktami i dokumentami... Marczewski z humorem i ironicznym dystansem przedstawia codzienność pracy w ambasadzie, przytacza ciekawe anegdoty z oficjalnych spotkań i prywatnych kontaktów z papieżami i politykami, oprowadza po zakątkach Rzymu nieznanych większości turystów, ujawnia pikantne szczegóły włoskiego stylu życia.
Stanisław Ossowski (1897-1963) dla jednych, już nielicznych socjologów polskich jest wciąż Nauczycielem, dla innych bohaterem przekazanej im legendy, a dla większości - autorem ważnych książek, czytanych lub coraz częściej tylko znanych. Ważniejsze niż miejsce, które Ossowski zajmuje w intelektualnych autobiografiach socjologów i w ich zbiorowej wyobraźni, jest jego miejsce w samej socjologii. Jego koncepcje i wpływy obecne są w dzisiejszym zasobie wiedzy i idei socjologicznych, w języku i myśleniu socjologów oraz w pojmowaniu granic, standardów, powołania i etosu nauki o społeczeństwie. O tym jest ta książka, przygotowana przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego w pięćdziesiątą rocznicę śmierci Ossowskiego. Antoni Sułek
Książka ta ma charakter naukowy, pozbawiona jest jednak akademickiego spięcia. To, na czym nam zależało, ujawnia się w lekkości, eseistyczności artykułów zamieszczonych w niniejszej publikacji. Autorkami/autorami tekstów są studenci i doktoranci z różnych polskich uniwersytetów. Każdy z nich reprezentuje inne podejście do tematyki serialowej. Zabranie tej grupy było wyzwaniem, ale o to też nam chodziło. Różnorodność i szerokie spektrum badawcze rozciąga się jak Ameryka kraj kontynent. Zamieszczone tutaj artykuły z wielu stron prześwietlają amerykańskie produkcje telewizyjne. U niektórych autorów widać wyraźne zmaganie się z teorią (D. Junke, T. Umerle, M. Mirys), u innych na pierwszy plan wysuwają się doświadczenia estetyczne (M. Aksztin, K. Chruszczewska). Pośród zebranych tekstów są też takie, które wskazują na uwikłanie serialu w medialne i społeczne struktury (A. Mirowicz, M. Major, A. Szczepanek do spółki z P. Buśko). Inne znów teksty prześwietlają serialowy świat nieco bardziej strukturalnie (K. Ćwiek-Rogalska), adaptują na jego plan pojęcia wypracowane na innych polach (A. Szmida) czy też zmagają się z pewną typowością i konwergencją motywów (M. Skowera, S. Wojciechowska). W naszej opinii udało się nam zebrać galerię serialowych impresji, która jak kalejdoskop pokazuje różnorodność podejścia oraz samego przedmiotu badań"". Agnieszka Szczepanek, Sandra Wojciechowska, Piotr Buśko""Lektura tej książki sprawiła mi niemało satysfakcji. [...] Prawie każdy z esejów plastycznie przybliża opisywany serial, a dodatkowo wszystkie razem pokazują, jak różnorodny jest świat seriali nowej generacji, pozwalają też zrozumieć, jak bardzo różni się on od nie tak odległych przecież czasów, gdy s
Służyłem w armii prawie czterdzieści pięć lat: od 1941 do 1986 roku. Wkroczyłem na moją wojenną ścieżkę na łuku kurskim, przeszedłem przez Ukrainę, Mołdawię, Rumunię, Jugosławię, Węgry i Austrię. Naszym przeciwnikiem był doświadczony, znakomicie wyszkolony, odważny i brutalny nieprzyjaciel. Musieliśmy zapłacić wysoką cenę za każdy zniszczony czołg, działo szturmowe i armatę, a także za każdy kilometr tej drogi. Wygraliśmy tę krwawą walkę, kończąc ją w Niemczech i Austrii, ale tak wielu towarzyszy walki zapłaciło najwyższą cenę za zwycięstwo... Byli to młodzi, odważni, przystojni chłopcy, każdy z nich miał rodzinę, nadzieje na lepszą przyszłość i wiarę w życie. Mieliśmy tyle powodów do dumy: dorównaliśmy najlepszej armii na świecie i ostatecznie ją rozgromiliśmy. Podczas wojny moja załoga i ja zniszczyliśmy dwadzieścia osiem czołgów i zabiliśmy setki nieprzyjacielskich żołnierzy. A ja przeżyłem.Nie żałuję przeszłości. Wiele dokonałem żyłem pełnią życia. Nie wstydzę się swoich czynów dałem z siebie wszystko. Niczego nie żałuję!Wasilij Briuchow
Kajakiem przez Syberię"" to opowieść o trzech wyprawach pompowanymi kajakami przez syberyjską tajgę. Jak tam było? Było straszno - spotkaliśmy się oko w oko z syberyjskim niedźwiedziem. Było śmiesznie - odkryliśmy mongolskiego Kiemlicza. Było wzruszająco - otulała nas gościnność i serdeczność ludzi tajgi. Było budująco - pomogliśmy w budowie nowej parafii. Było swędząco - napadały nas chmary gryzących robali. Było spartańsko i egzotycznie - nocowaliśmy w zimowlach. Było wykwintnie - jedliśmy kawior, uchę i inne regionalne przysmaki. Było pstrokato - na festynie Dnia Marynarza Floty Kamczackiej. Było mokro - jak to w kajaku nostalgicznie - odnaleźliśmy nagrobek zakochanych i polskie ścieżki na Syberii... Ale nade wszystko było PRZYGODOWO i NIEZAPOMNIANIE!
"Noc generała" - tytuł tej książki do dzisiaj symbolizuje wydarzenia z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Gabriel Mérétik, francuski dziennikarz, przeprowadził setki wywiadów w wielu miejscach świata, zgromadził pięćdziesiąt godzin nagrań i kilka tysięcy stron notatek, żeby zrekonstruować okliczności wprowadzenia stanu wojennego w Polsce: opowieść rozpoczyna się 12 grudnia o 23:20 i kończy 14 grudnia o 15:10.
Lidia Ostałowska pisze we wstępie do książki: "Gry miejskie, gry planszowe, happeningi, inscenizacje. Stan wojenny bywa na przemian propagandowym sloganem i gadżetem popkultury. A przecież to najważniejsze doświadczenie pokolenia. Żeby dotrzeć do jego istoty, trzeba szukać wcześniejszych, bardziej autentycznych świadectw".
W książce publikowane są prace wybitnych współczesnych filozofów i socjologów, teoretyków sztuki i badaczy kultury. Celem serii jest prezentacja dzieł najbardziej nowatorskich, które ukazują nowe horyzonty poznawcze i prowokują do dyskusji nad doniosłymi problemami współczesności.
Pomieszczone tu „eseje” krążą wokół jednego słowa: esse, ?????, sein, być… I potykają się na progu partykuły przeczącej „nie”, która wzbrania dostępu do zagadki „bycia”. Wzbrania, udostępniając? Udostępnia, wzbraniając? I tak. I nie. Odpowiedź byłaby nie-tak-tem. Taktowne „jest” pytanie.
Podzielam pełne irytacji i rezygnacji zdziwienie Czesława Miłosza: „I po co zapisano stronice, tony, katedry stronic […], jeżeli nie dodały nic do tego dźwięku: jest?”.
Po nic. I dlatego – ohne Warum – dokładam niewypaloną do cna cegiełkę do „katedry stronic”, stroniczkę ze znaczkiem zapytania. I tak Nic nie wzruszy „tego dźwięku”…
Album pokazuje zarówno dawne związki Papieża z Wadowicami, jak i Wadowice współczesne - pięknie odnowione, zadbane, naprawdę godne miana miasta papieskiego. Kreślone są tu dwa portrety jednocześnie - miasta oraz związanego z nim nierozerwalnie i na zawsze Karola Wojtyły - Jana Pawła II. Urokliwe zdjęcia wybitnego fotografika Adama Bujaka uzupełnione zostały wadowickimi homiliami Ojca Świętego, kalendarium Jego życia, historią Wadowic oraz dziejami Domu Rodzinnego św. Jana Pawła II, czyli nowoczesnego muzeum poświęconego polskiemu Papieżowi.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?