Biografia Władysława Gomułki, jedynego I sekretarza KC PZPR, który chciał być samodzielnym politykiem. Jedynego, który mógł być samodzielnym politykiem. Historia polityka, który – tak jak jego poprzednik i jego kolejni następcy – przegrał wszystko.
Jeden z najbardziej paradoksalnych życiorysów polskiego komunizmu. Absolwent sowieckiej „Leninówki”, członek partii bolszewickiej, wierny wyznawca stalinizmu, który w obecności Berii miał odwagę odmówić samemu Stalinowi. Bierut zamknął go w więzieniu, a jego nazwisko padało na najważniejszych stalinowskich procesach w krajach bloku sowieckiego. W 1956 roku odprawił do Moskwy najpierw Chruszczowa, a później Rokossowskiego. Na placu Defilad słuchało go 400 tysięcy ludzi, więcej niż jakiegokolwiek polskiego polityka, nie wyłączając Józefa Piłsudskiego. Przez moment miał nawet poparcie kardynała Wyszyńskiego, a niektórzy księża nazywali go Władysławem V.
Gigantyczne poparcie narodu roztrwonił błyskawicznie, ale o to nie dbał. Coraz bardziej się staczał. Schlebiał antysemickim nastrojom, podżegał do „bratniej pomocy” w Czechosłowacji i był jednym z tych, którzy pogrzebali szanse na zreformowanie socjalizmu. A później kazał strzelać do robotników z Wybrzeża…
***
Władysław Gomułka mógł trafić do panteonu najwybitniejszych w polskiej historii. Ale musiałby, nawet pozostając ideowym komunistą, uwolnić się od uległości wobec moskiewskich genseków. W październiku 1956 roku miał w ręku wszystkie karty. Entuzjazm milionów Polaków, poparcie Kościoła, więcej niż przychylność emigracji. Wierzono, że poprowadzi Polskę ku wolności, jeszcze ułomnej, ale jedynej, jaka była wtedy możliwa. Wystarczył mu rok, by tę wiarę i entuzjazm ludziom odebrać.
Piotr Gajdziński, wytrawny biograf pezetpeerowskich sekretarzy, opisuje postać jednocześnie tragiczną i śmieszną. Człowieka miotającego się między wielkością i małością, depozytariusza największych nadziei Polaków, który zakończył czas swoich rządów strzelaniem do robotników. Gdyby mógł przeczytać książkę o sobie, właśnie taką jak ta, być może zrozumiałby, jak wielką dostał od historii szansę i jak głupio ją zmarnował.
Mariusz Urbanek
Autobiografia kultowego aktora w formie rozmowy z Lawrencem Grobelem, wywiady z 1979-2005, uzupełnione o nowy aktualny materiał z 2014 r.
Al Pacino zawsze uciekał od rozmów z prasą – dla Grobela zrobił wyjątek. W ciągu ponad dwudziestu pięciu lat udzielał mu wielokrotnie wywiadów – przez lata zawiązała się pomiędzy nimi bliska przyjaźń. Rozmawiali oczywiście o filmach, pracy nad kolejnymi rolami, ale też o dzieciństwie aktora, jego prywatnym życiu i rodzinie. Grobel i Pacino pozostawiają tylko parę tematów tabu, mówią szczerze niemal o wszystkim: nocnych espadach do klubów jazzowych; garściach Valium połykanych na ceremonii rozdania Oskarów; o miłości do Nowego Jorku i uzależnieniu od alkoholu.
„Ojciec chrzestny”, „Człowiek z blizną”, „Adwokat diabła” – te role i wiele innych zapewniły Pacino trwałe miejsce w historii kina. Osiem razy nominowany do Oskara – nagrodę otrzymał w końcu za rolę w „Zapachu kobiety”. Mimo to wciąż woli pracę na deskach teatru od pracy w studio filmowym, kocha Szekspira, chętnie zajmuje się produkcjami niezależnymi. Jego życie pełne jest pasji, a największą miłością pozostaje teatr.
Zamiast posłowia: Jakub Karpiński: Dom, Marek Karpiński: Mój ojciec
Ok. 80 fotografii
Przyszło mi żyć w ciekawych i burzliwych czasach. Dzieciństwo jeszcze w czasie ukształtowanym na swój sposób przez XIX wiek. Potem I wojna, rewolucja, wreszcie niepodległość okresu międzywojennego. Wrzesień, okupacja, zburzenie Warszawy, jej odbudowa po II wojnie światowej. Wiele podróży i przeżyć, dla architekta szczególnie cennych.
Zbigniew Karpiński
Zbigniew Karpiński należał do grupy zdolnych absolwentów przedwojennego Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, którzy hołdowali ówczesnej awangardzie architektonicznej spod znaku Le Corbusiera i kongresów CIAM (Congres international d’architecture moderne, Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej). Wielu przedwojennych nowatorów, podobnie jak Karpiński, włączyło się w wielkie dzieło odbudowy Warszawy, pracowali oni nad projektami wielkich gmachów użyteczności publicznej, lecz unikali zaangażowania w politykę. To na pewno udało się Karpińskiemu. Pozostał w PRL-u cenionym bezpartyjnym fachowcem. Warszawskie budynki profesora Karpińskiego do dziś są ozdobą naszego miasta i przetrwały z powodzeniem próbę czasu, a zwłaszcza Ściana Wschodnia ulicy Marszałkowskiej, która nadal pełni przewidzianą dla niej funkcję komercyjną, handlową, rekreacyjną i mieszkalną.
Z posłowia Tomasza Markiewicza
Publikacja zawiera wspomnienia architekta Zbigniewa Karpińskiego, profesora Politechniki Warszawskiej, projektanta budynków biur i urzędów w Warszawie, którego dziełem życia była wzniesiona w l. 1962-1969 Ściana Wschodnia - ostatni wielkomiejski kompleks urbanistyczny, jaki powstał w centrum Warszawy, jedno z najwybitniejszych osiągnięć modernizmu w Polsce. Książkę uzupełnia posłowie Tomasza Markiewicza oraz wspomnienia jego synów: Jakuba i Marka.
Biblioteka Kroniki Warszawy to nowa seria varsavianistyczna wydawnicza Domu Spotkań z Historią i Archiwum Państwowego w Warszawie popularyzująca nieznane źródła i świadectwa związane z Warszawą.
Biskup Tadeusz Pieronek - wyrazisty Sekretarz Generalny Episkopatu Polski, bezkompromisowy kapłan w czasach trudnych pytań o konstytucję, Unię Europejską, czy miejsce kościoła w demokracji. Z bagażem wojennych i PRL-owskich przeżyć. Kim jest i czy aby nie patrzymy na niego tylko przez pryzmat pojedynczych wypowiedzi? Jaki wpływ na historię tego Biskupa z Żywiecczyzny, urodzonego w 1934 roku miało pochodzenie, rodzina, Sobór Watykański II? Jaki wpływ miała kultura góralska, poezja, wysiedlenie i mało znana historia jego wybitnego taty? W tej bogatej o niepublikowane nigdy zdjęcia i materiały rodzinne książce, Szymon J. Wróbel poszukuje odpowiedzi na te i inne pytania. W rozmowach z osobami związanymi z biskupem: jego rodziną, ale także Januszem Gajosem, Moniką Olejnik, Jerzym Owsiakiem, czy prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim.
Seria wydawnicza Przywrócić Pamięć ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 19111946.Reprint z 1936 r. ""3 Drużyna harcerzy im. X. J. Poniatowskiego w Warszawie"".PrzedmowaOddajemy niniejsze wydawnictwo do rąk wychowanków 3 Drużyny Harcerzy im X. J. Poniatowskiego w Warszawie oraz tych wszystkich, których 25-letnia działalność tej drużyny interesuje i wierzymy, że będzie ono nie tylko miłą dla nich pamiątką, ale zarazem przyczynkiem do historii harcerstwa na terenie Warszawy.Publikacje tego rodzaju, wykorzystując materjały zawarte w archiwach poszczególnych drużyn i komend wyższych jednostek harcerskich oraz relacje żyjących kierowników harcerstwa, umożliwićby mogły w przyszłości opracowanie wszechstronnej i źródłowej historii ruchu harcerskiego na ziemiach polskich.W tym przeświadczeniu doprowadziliśmy to wydawnictwo do skutku pomimo trudności na jakie napotkaliśmy i ryzyka, że fundusze, jakie zdobędziemy, nie pokryją wydatków. Pomyślny rezultat naszych usiłowań zawdzięczamy w pierwszym rzędzie autorom oraz ich pomocnikom, którzy nie szczędząc trudów, zdołali w krótkim czasie zebrać potrzebne materiały i przygotować rękopis w wyznaczonym terminie.Ukazanie się książeczki drukiem jest zasługą życzliwego stanowiska druha Kazimierza Malcolm-Morrisa, właściciela Drukarni Nowoświeckiej, za co składamy Mu jaknajserdeczniejsze podziękowania.Za wydatną pomoc, okazaną nam przy wydaniu książki, serdecznie dziękujemy druhowi inż. Adolfowi Horkiewiczowi.Fotografie, zamieszczone w tekście, pochodzą ze zbiorów drużyny. Nazwisk autorów nie podajemy, gdyż w wielu razach nie dało się ustalić ich z całą pewnością.Za bezpłatne dostarczenie klisz niektórych zdjęć dziękujemy wydawnictwu Tygodnik Ilustrowany.Komitet Organizacyjny Obchodu XXV-lecia3 Drużyny Harcerzy im. X. J. Poniatowskiego w Warszawie
Książka opowiada historię Cass Wheeler, fikcyjnej piosenkarki, która odnosiła wielkie sukcesy w latach 70. Będąc u szczytu sławy, wycofała się z branży w tajemniczych okolicznościach. Dwadzieścia lat później spędziła jeden dzień w studio, by wybrać utwory do bardzo osobistego albumu The Greatest Hits. Każdy rozdział powieści zaczyna się od piosenki i zabiera czytelnika w przeszłość Cass, przez jej dzieciństwo, początki kariery, aż po kryzys, który zmusił ją do ucieczki przed własnym życiem.
Istotą tej powieści jest moja fascynacja radościami i poświęceniami, jakich wymaga kreatywne życie – zwłaszcza w przypadku kobiet – oraz procesem komponowania i wykonywania muzyki.
(od autorki)
Laura Barnett pisarka, dziennikarka i krytyk teatralny. Pisze dla „The Guardian”, „The Observer”, „The Daily Telegraph” i „Time Out London”. Jej powieść Wersje nas samych stała się bestsellerem. Mieszka w Londynie z mężem i kotem.
Termin ""tatuaż"" wywodzi się z języka polinezyjskiego (""tatau"" dosłownie: zostawić ślad - znak, malowidło) i został przywieziony i po raz pierwszy użyty, w relacji z podróży dookoła świata, przez angielskiego podróżnika Jamesa Cooka w 1773 roku. W 1873 roku został wprowadzony do słownika języka francuskiego, jako tatouage. W Biblii Marcina Lutra, z 1534 roku, można znaleźć wyraz stygmat, a w XVII wieku pojawiły się takie określenia, jak grafizm, hieroglif, czy piętno, Późniejsze nazwy były przyjmowane w pewnych środowiskach, np. przestępczych.W zakładach penitencjarnych tatuaż jest nazywany: wzorem, wzorkiem, dziargą, dziarganką, grawerką, haftem, kalką, malowanką, malunkiem, obrazem. Sam proces tatuowania nazywany jest analogicznie: dziarganiem, grawerowaniem, haftowaniem, malowaniem, rysowaniem, kłuciem oraz odkuwaniem. W tym specyficznym środowisku także sposoby tatuowania są różne: skórę nakłuwa się lub nacina, drapie czy też wciera się różne substancje po wcześniejszym odbiciu na ciele wzoru tatuażu.Tatuaż jest jedną z najstarszych form dekorowania własnego ciała, stosunkowo łatwo dostępną. Jest nie tylko kolorowym rysunkiem wykonanym na własnym ciele, lecz znacznie czymś więcej - symbolem, który ma swe korzenie sięgające daleko w przeszłość, w antykultury plemienne i pogańskie. Tatuowanie jest sposobem nadawania własnemu ciału osobistych cech, ""tworzenie z niego prawdziwego domu i świątyni dla mieszkającego w nim ducha"". Znamię, zwłaszcza gdy przyjmuje formę rysunku lub ornamentu na ciele, jest niczym pieczęć, znak lub sygnał, zaś jego najgłębsze znaczenie jest zakorzenione w symbolice blizn, jako ślad ""kłów ducha"". Czym więc jest dla wielu amatorów takiego sposobu znaczenia swojego ciała?
Ten przewodnik zaprasza na szczególny spacer po Wrocławiu – śladami prof. Stanisława Kulczyńskiego, organizatora życia naukowego w powojennym Wrocławiu i pierwszego rektora Uniwersytetu i Politechniki. W książce przedstawiono miejsca, które Kulczyńskiemu wiele zawdzięczają (to przede wszystkim wrocławskie uczelnie, Biblioteka Uniwersytecka, Zakład Narodowy im. Ossolińskich i wrocławskie zoo), a także miejsca, którego go upamiętniają (wśród nich znalazły się willa, w której mieszkał profesor, dwa bulwary im. Kulczyńskiego i Szkoła Podstawowa nr 105 we Wrocławiu).
„Ptaki oceanów. Piętnaście lat później” to fascynująca opowieść kapitana Romana Paszke o okołoziemskich regatach The Race 2000. Przeplatają ją barwne wspomnienia – od budowy pierwszych jachtów hi-tech w Polsce, przez nierówną walkę ze światową czołówką regatową i pierwsze sukcesy w wyścigach, aż po zdobycie Pucharu Admiralicji. Autor opowiada o najsłynniejszych polskich jachtach regatowych, takich jak MK Cafe, Warta Polpharma, Gemini, Cetus, Hadar, Nauticus, Ranewid, wspomina również najtragiczniejsze regaty w historii światowego żeglarstwa – Fastnet ’79.
Jego książka jest dla tych, którzy na hasła: przygoda, wyzwanie, ryzyko są gotowi się natychmiast spakować i wypłynąć; tych, którzy już pływają i w końcu tych, którzy na razie tylko o tym marzą.
„Po północy zobaczyliśmy na horyzoncie niebo, czerwone od rakiet sygnalizacyjnych. Na horyzoncie we wszystkich kierunkach. Nie byliśmy w stanie nikomu pomóc. Nie wiedzieliśmy także, co się naprawdę dzieje. Nasze radio było głuche i nie mieliśmy pojęcia dlaczego.”
[fragment relacji z regat Fastnet ‘79]
"Prawdziwi milionerzy", autorstwa Williama D. Danko oraz Richarda J. Van Nessa, to niejako konkluzja, czy wręcz kulminacja innej wybitnej książki, która 22 lata temu dokonała rewolucji w wyobrażeniach o ludziach bogatych, ich sposobie życia i zwyczajach, oraz relacjach ze społeczeństwem. Mowa o książce Thomasa J. Stanleya i Williama D. Danko, wydanej w Polsce pod tytułem "Sekrety amerykańskich milionerów". O ile "Sekrety" stawiały pytania co do pochodzenia i znaczenia ludzkiego bogactwa, o tyle książka "Prawdziwi milionerzy" udziela na nie ostatecznej odpowiedzi. Nie sposób zrozumieć jednej bez drugiej… […]
Czytając, pamiętajcie, że to my jesteśmy kowalami naszego losu, od którego – za pośrednictwem naszych bliźnich – dostajemy to, na co zasłużyliśmy!
Wydawca
W siedmiu rozdziałach autor opowiada o spotkaniach z siedmioma papieżami (Piusem XII, Janem XXIII, Pawłem VI, Janem Pawłem I, Janem Pawłem II, Benedyktem XVI, Franciszkiem). Dzieli się swoimi postrzeganiem siedmiu ważnych dla Kościoła i dla świata pontyfikatów, które często przypadały na trudny, niekiedy wręcz dramatyczny okres.
Lekkie, dowcipne i wzruszające literackie portrety sławnych warszawiaków: od Władysława z Gielniowa po Janusza Stannego!Jakie rośliny hodowała w swoim ogródku królowa Bona? Co jadało się u Jana III Sobieskiego? Jak udał się pierwszy publiczny występ Chopina? Komu Warszawa zawdzięcza kanalizację, kto użyczył twarzy warszawskiej Syrence i kto poprowadził pierwszy w Polsce program radiowy? Kim byli, co robili i gdzie bywali Władysław z Gielniowa, Anna Jagiellonka, Sokrates Starynkiewicz, Helena Rzeszotarska, Bolesław Prus, Franciszek Fiszer, Hanka Ordonówna, Julian Tuwim, Janusz Stanny? Tego wszystkiego i wielu innych rzeczy! dowiecie się z Warszawiaków.Dwie Siostry i dwie siostry Małgorzata i Marta Ruszkowskie zapraszają na spacer po Warszawie, od tej najdawniejszej po taką, jaką znamy dzisiaj. Spotkacie tu najsłynniejszych i najbardziej zasłużonych mieszkańców stolicy. To ludzie, którzy mieszkali w Warszawie, ale byli ważni dla całego kraju królowie i królowe, znani pisarze i wydawcy, słynne aktorki, zasłużeni politycy i przedsiębiorcy, wielkie naukowczynie i cała masa innych fascynujących postaci.Dzięki siostrom Ruszkowskim te legendy schodzą z piedestałów i przechadzają się po stołecznych ulicach.Do książki dołączona jest artystyczna mapka Warszawy uwzględniająca miejsca wymienione w tekście.
W kraju, w którym ludzie gnieździli się z maleńkich mieszkaniach, a z roku na rok półki sklepowe robiły się coraz bardziej puste, słowo „luksus” nabrało specyficznego znaczenia. Ale nawet ten luksus nie był dla wszystkich. Bo był to także kraj równych i równiejszych. Sprytnych i sprytniejszych.
Aleksandra Boćkowska tropiła niczym detektyw, podążała śladem tego, co w PRL-u uchodziło za luksusowe. Szukała kontaktów. „Luksus w PRL to jest bardzo smutna opowieść” – mówili jedni, a drudzy dorzucali: „Luksus w PRL? To brzmi jak ironia”.
Bo z luksusem w PRL jest trochę jak z przynależnością do partii: wszyscy kogoś znali, ale sami nie mieli nic wspólnego.
Dziesiątki rozmów – z marynarzami i ich rodzinami, dyrektorami i bywalcami hoteli, prywaciarzami, sekretarzami partii, słowem, ludźmi, którzy jeśli nie mieli, to przynajmniej mogli więcej – pozwoliły przybliżyć definicję ówczesnego luksusu. Nie tylko materialnego. Luksusem mogła być polędwica, szwedzkie gwoździe albo dżinsy – kupowane w peweksie za dolary zdobywane na czarnym rynku. Albo telefon – na doprowadzenie linii czekało się latami. Zegarki, wille, zachodnie samochody – oczywiście. Ale także wolność i poczucie bezpieczeństwa.
Z rozmów, lektur i podróży po całej Polsce powstał pasjonujący reportaż o tym, o czym kiedyś większość Polaków mogła tylko pomarzyć. I fascynująca historia bardzo ważnej części życia Polaków przed ’89 rokiem.
„„Podaruj sobie odrobinę luksusu” nawoływała w 1992 roku reklama mydełek pewnej zachodniej firmy. Dzisiaj taki slogan może śmieszyć, ale na początku transformacji radość sprawiał sam fakt, że ów „luksus” po raz pierwszy można było sobie podarować, a nie walczyć o niego. Dążenie do „odrobiny luksusu” było bowiem zarówno w Polsce, jak i w innych krajach tak zwanej demokracji ludowej zjawiskiem powszechnym oraz łatwo wytłumaczalnym z socjologicznego i psychologicznego punktu widzenia. Powszechne było też rozwijanie skomplikowanych strategii w celu osiągnięcia odpowiedniego standardu. Oczywiście wyznaczniki luksusu były odmienne w zależności od czasu, grupy społecznej lub zawodowej, a nawet rejonu kraju. Trzeba przyznać, że Aleksandra Boćkowska, z wdziękiem krążąc między Gdynią, Zakopanem a warszawską Saską Kępą, wykazała się niezwykłą umiejętnością znajdowania fascynujących tematów i rozmówców. W rezultacie otrzymaliśmy książkę barwną, a jednocześnie prawdziwą. Autorka, unikając sentymentalnego tonu i rozprawiając się ze stereotypami, pokazuje całą paletę „luksusowych” odcieni minionej w 1989 roku epoki.” prof. Jerzy Kochanowski
„W poszukiwaniu strategii” to książka autorstwa eksperta do spraw międzynarodowych, byłego ministra spraw zagranicznych, profesora Adama Daniela Rotfelda, będąca zbiorem studiów, esejów, artykułów i rozmów opublikowanych na łamach czasopism oraz różnych prac zbiorowych w latach 2010–2017. Bogactwo merytoryczne zawartych w niej tekstów pozwala czytelnikowi lepiej i łatwiej zrozumieć zawiłości stosunków międzynarodowych wpływających na kształt globalnej polityki decydującej o sposobie funkcjonowania współczesnego świata. Publikację uzupełnia zestaw starannie wyselekcjonowanych, wyjątkowych ilustracji.
Szczera, prawdziwa i wciągająca opowieść o człowieku, który marzył o karierze pisarskiej, a zrobił o wiele więcej: odmienił oblicze amerykańskiej popkultury.
Bob Batchelor opisuje jedną z najciekawszych postaci świata komiksu, ojca najbardziej popularnych komiksowych superbohaterów – Stana Lee. Życie słynnego scenarzysty było równie niesamowite, co wymyślane przez niego historie. Lee, dzięki ogromnej wytrwałości i niezwykłemu talentowi, już jako nastolatek został redaktorem w wydawnictwie, które potem zasłynie jako Marvel Comics. To tam powstała Fantastyczna Czwórka, Spider-Man, Hulk, Iron Man, X-Men czy Avengers – najsłynniejsze postaci komiksowego świata, którymi fascynują się od kilkudziesięciu już lat kolejne pokolenia czytelników. Na podstawie ich przygód wciąż powstają popularne adaptacje filmowe, a sami superbohaterowie stali się niezniszczalnymi symbolami kultury popularnej na całym świecie.
Stan Lee. Człowiek-Marvel to nie tylko historia życia kultowego wizjonera, ale także analiza genezy jego najważniejszych dzieł oraz próba określenia wpływu komiksu na kulturę popularną XX i XXI wieku.
Biografia Stana Lee autorstwa Boba Batchelora jest nie tylko rzetelna i szczegółowa, ale też znakomicie napisana. Lubisz czytać historie pisane przez Stana? Historia samego Stana też ci się spodoba.
Steve Englehart, powieściopisarz i autor komiksów (The Avengers, Kapitan Ameryka)
Wnikliwe i szczere spojrzenie na życie jednego z najwybitniejszych XX-wiecznych twórców mitów.
Mark Waid, pisarz (Daredevil, Fantastyczna Czwórka, Kingdom Come)
Książka Boba Batchelora zabiera nas w podróż po życiu i wyobraźni Stana Lee, który we współpracy z Jackiem Kirbym i Steve’em Ditko stworzył fundamenty uniwersum Marvela, uwalniając tym samym kreatywną siłę, która do dziś kształtuje i zmienia naszą popkulturę.
J.M. DeMatteis, pisarz (Niesamowity Spider-Man, Silver Surfer)
Stan Lee to lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów komiksów oraz osób zainteresowanych procesem twórczym. Wspaniała książka o wspaniałym człowieku.
Arthur Asa Berger, pisarz (The Comic-Stripped American)
Stan Lee to niezwykły pracuś, który zrewolucjonizował świat komiksu i dał nam jednych z najpopularniejszych superbohaterów. To fascynująca historia narodzin Marvela, ale też wierny opis życia pełnego blasku i cieni.
Tymoteusz Wronka, NaEkranie.pl
Zmilitaryzowany zakon krzyżacki był jedną z najsławniejszych kongregacji braci-rycerzy, dorównując nawet szpitalnikom i templariuszom. Z początku zadanie rycerzy skupiało się na utrzymaniu państw łacinników na Bliskim Wschodzie, lecz utrata posiadłości ziemskich w tym rejonie w XIII wieku skłoniła zakon do wzięcia udziału w krucjatach nad Morzem Bałtyckim, wymierzonych w pogańskich Prusów, prawosławnych Rusinów oraz swego katolickiego sąsiada, Królestwo Polskie. Niniejsza praca omawia tę ciekawą grupę zmilitaryzowanych zakonników, przybliżając przy pomocy szczegółowych ilustracji oraz licznych fotografii wygląd, wierzenia oraz doświadczenia wojenne krzyżaków.
W przededniu setnej rocznicy powstania Spółdzielczego Instytutu Naukowego oddajemy w ręce Czytelników wybór pism autorów związanych z tą ważną placówką polskiego kooperatyzmu okresu II Rzeczypospolitej. W dorobku Instytutu nieprzemijającą wartość mają jego publikacje. Wśród ich twórców byli wybitni naukowcy, znani politycy i działacze spółdzielczy. Niniejsza antologia prezentuje przykłady prac powstałych w kręgu SIN, które obrazują dyskusje toczone w tamtych latach w środowisku spółdzielczym, a zarazem mogą być szczególnie interesujące dla współczesnego czytelnika w kontekście obecnych problemów ruchu spółdzielczego w Polsce. Wybór został poprzedzony wstępem ukazującym historię Instytutu.
Wina i kara. Żal i skrucha. Gniew i brak możliwości przebaczenia. Jest to próba przybliżenia świata za murami więzienia, w którym autor spędził więcej lat niż poza nim. Stara się naszkicować obraz człowieka, jakim można się stać pomimo zła wyrządzonego wcześniej innym. Autor od 1996 roku odbywa karę dożywotniego pozbawienia wolności za popełnienie zbrodni zabójstwa.
„Ponieważ Pan przechowuje listy – jak się domyślam – dla potomności – będę je teraz pisała złośliwie.”
„... będę pisała już tylko na korektach, bo to tak, jakby się miało taśmę magnetofonową – co za przyjemność mówić wtedy?! Ach, naprawdę, dużo rzeczy jest wartych i ładnych tylko dlatego, że giną.”
„Polacy łatwiej opanowują sztukę pisania niż czytania. Chętniej piszą niż czytają. Więcej piszą niż czytają. Czasami nawet – lepiej piszą niż czytają.
Ten niewątpliwie polski fenomen można obserwować przede wszystkim w «listach do redakcji». Prawie na całym świecie każde pismo ma rubrykę «listów do redakcji». Rubryka musi być popularna, skoro niektóre magazyny, jak TIME, drukują ją na pierwszych stronach. «Listy do redakcji» spełniają wiele funkcji, m. in. i tę, że demistyfikują rolę piszących zawodowo. Czytelnik poprawia, uzupełnia, kontruje. Jestem dość pilną czytelniczką prasy, i zawsze czytam «listy do redakcji». I nie pamiętam ani jednego wypadku, żeby amerykański, angielski, niemiecki autor «listu do redakcji» polemizował z przekręconym przez siebie, czyli źle odczytanym, artykułem. Tymczasem w naszej prasie jest to zjawisko nagminne. Większość naszych «polemik prasowych» polega na tym, że po artykule następuje «list» lub «listy», po czym autor artykułu poczuwa się do obowiązku prostować przypisane mu na zasadzie złego odczytania poglądy.”„Ponieważ Pan przechowuje listy – jak się domyślam – dla potomności – będę je teraz pisała złośliwie.”
„... będę pisała już tylko na korektach, bo to tak, jakby się miało taśmę magnetofonową – co za przyjemność mówić wtedy?! Ach, naprawdę, dużo rzeczy jest wartych i ładnych tylko dlatego, że giną.”
„Polacy łatwiej opanowują sztukę pisania niż czytania. Chętniej piszą niż czytają. Więcej piszą niż czytają. Czasami nawet – lepiej piszą niż czytają.
Ten niewątpliwie polski fenomen można obserwować przede wszystkim w «listach do redakcji». Prawie na całym świecie każde pismo ma rubrykę «listów do redakcji». Rubryka musi być popularna, skoro niektóre magazyny, jak TIME, drukują ją na pierwszych stronach. «Listy do redakcji» spełniają wiele funkcji, m. in. i tę, że demistyfikują rolę piszących zawodowo. Czytelnik poprawia, uzupełnia, kontruje. Jestem dość pilną czytelniczką prasy, i zawsze czytam «listy do redakcji». I nie pamiętam ani jednego wypadku, żeby amerykański, angielski, niemiecki autor «listu do redakcji» polemizował z przekręconym przez siebie, czyli źle odczytanym, artykułem. Tymczasem w naszej prasie jest to zjawisko nagminne. Większość naszych «polemik prasowych» polega na tym, że po artykule następuje «list» lub «listy», po czym autor artykułu poczuwa się do obowiązku prostować przypisane mu na zasadzie złego odczytania poglądy.”
Światowy bestseller.Nowa książka najbardziej inspirującego myśliciela XXI wieku.
Tak będzie wyglądała nasza przyszłość!
Yuval Noah Harari w słynnej książce Sapiens. Od zwierząt do bogów opisywał ewolucję i historię ludzkości. W swym najnowszym dziele stawia kolejny krok – w Homo deus… myśliciel skupia się na teraźniejszych wyzwaniach, szuka odpowiedzi na pytanie, co nas czeka w przyszłości, a przede wszystkim udowadnia, że człowiek pod wieloma względami już stał się równy bogom i przystąpił do realizacji kolejnych marzeń: o nieśmiertelności i szczęściu.
Harari z niezwykłą lekkością, a zarazem wnikliwością łączy historię, filozofię, socjologię, biotechnologię i wiele innych dziedzin nauki. Z tego połączenia wyłania się fascynująca wizja XXI wieku jako epoki, w której dokona się najważniejsza i najgłębsza przemiana w dziejach.
Śmierć to tylko problem techniczny.
Światowe korporacje prowadzą wyścig po nieśmiertelność. Już niebawem najbogatszych będzie stać na przedłużanie swojego życia. Jeśli człowiek będzie nieśmiertelny, jak zmienią się społeczeństwa i religie?
Czy ludzkość osiągnie szczęście?
Człowiek to biologiczna maszyna, a skoro tak, można nią sterować. W XXI wieku poczucie szczęścia po prostu będzie można włączyć na żądanie.
Wojna to przeżytek
Już dzisiaj więcej osób umiera w wyniku samobójstw niż w konfliktach zbrojnych. O czym to świadczy?
Nowe religie, nowa struktura społeczna, nowa ekonomia, bioinżynieria, cyborgizacja, nowa etyka i nowy humanizm. Jesteśmy na to gotowi? Czy odnajdziemy się w takim świecie?
To rodzaj książki, która zmiata pajęczyny z naszych mózgów. Styl Harariego, promieniujący mocą i jasnością sprawia, że czytelnik patrzy na świat jak na zjawisko dziwne i zarazem nowe.
„Sunday Times”
Czyta Roch Siemianowski
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?