Duchowny, prałat, kanonik. Biznesmen, celebryta i bon vivant.W grudniu 2018 roku runął pomnik prałata Henryka Jankowskiego, jednego z bardziej rozpoznawalnych kapelanów Solidarności. Zmarły w 2010 roku ksiądz był postacią więcej niż kontrowersyjną. Ci, którzy ściągnęli go z piedestału, widzieli w nim ucieleśnienie głównych grzechów trawiących polski Kościół: pychy, chciwości, nieczystości, łakomstwa, zazdrości i gniewu. Ci, którzy niedługo potem modlili się o zwycięstwo prawdy w jego intencji, patrzyli na niego jak na bohatera i dobroczyńcę.By odkryć prawdę, Monika Góra i Krzysztof Brożek sięgają do źródeł, docierają do świadków, współpracowników i rywali. Cofają się do jego przedwojennego dzieciństwa, lat szkolnych i tych spędzonych w seminarium. Sprawdzają, jak chłopiec nieradzący sobie z nauką stopniowo wyprzedzał lepszych od siebie. Jak otaczał się ludźmi, którzy mogli popchnąć go wyżej. Jak związał się ze służbami polskimi i niemieckimi, a potem przyłączył do Solidarności. Jak w wolnej Polsce budował swoje imperium, powoli podupadając na zdrowiu.W dziennikarskim śledztwie autorzy mierzą się również z najpoważniejszymi oskarżeniami wobec Jankowskiego tymi, które dotyczą wykorzystywania dzieci i ministrantów z parafii św. Brygidy. Ilu młodych ludzi okaleczył prałat? Czy wszystkie oskarżenia są prawdziwe?Upadek po raz kolejny dowodzi, że rzeczywistość nie jest czarno-biała, co nie czyni jej w żaden sposób mniej bolesną.
Kalina Jędrusik. Stanisław Dygat. Uwodziciele. Hipnotyzerzy. Królowie życia.Byli dla siebie stworzeni. I byli dla siebie przekleństwem.Kalina przez całe życie była wpatrzona w ojca libertyna, który żył w trójkącie z żoną i jej siostrą. Stanisław pod względem obyczajów bardzo go przypominał. Uznany, charyzmatyczny i sporo od niej starszy pisarz zauważył ją na ulicy, gdy był jeszcze mężem innej. Długo szedł tyłem, by nie stracić jej z oczu bo w początkującej nieśmiałej aktorce o wielkich i smutnych oczach zobaczył materiał na wielką gwiazdę i pierwszą seksbombę polskiego kina.Dygat wiódł podwójne życie, nie licząc się z nikim. Jędrusik przedstawiał jako swoją żonę, choć był jeszcze mężem Władysławy Nawrockiej. Kiedy Kalina poroniła, w tajemnicy przed nią pogrzebał dziecko. Godził się na jej romanse, a ona opiekowała się nim po zawałach.Eksponowała swoją seksualność jak sztandar. Prowokowała władze swą wolnością. Gdy Gomułka zobaczył jej słynny barbórkowy występ, jej omdlewające spojrzenie i krzyżyk na jej piersi, roztrzaskał telewizor.W kręgach artystycznych i towarzyskich Kalina i Stanisław byli tak wpływowi, że gdyby żyli dzisiaj i mieli konta w mediach społecznościowych, jednym wpisem mogliby wspomóc lub złamać czyjąś karierę.Remigiusz Grzela obala mit o tym, że błyskotliwy pisarz stworzył kobietę wampa. Tworzy jednocześnie wielowymiarową opowieść o pięknej, ale i niszczycielskiej miłości. Przygląda się karierom obojga, ich związkom, brzemiennym w skutkach decyzjom i wyborom. Zastanawia się, dlaczego nie poznano się na talencie Kaliny i z jakich powodów pisarz tak wybitny i aktualny jak Dygat przebywa obecnie w literackim czyśćcu.
Czytelnik otrzymuje dwa utwory mniej znanego w Polsce rosyjskiego pisarza z XIX wieku Pawła Annienkowa. Wspomnienie "Gogol w Rzymie" powstało w 1857 roku i jest przenikliwym portretem jednego z najważniejszych dla literatury rosyjskiej twórcy. Annienkow znał Nikołaja Gogola od przełomu lat 1831/1832 a w 1841 roku odwiedził go w Rzymie, gdzie spędził z nim kilka tygodni i był świadkiem pracy pisarza nad bodaj najgłośniejszym jego utworem, "Martwymi duszami". Oryginalność i przenikliwość obserwacji Annienkowa poświadcza ten zapis: „Jeśli słuszne jest określenie tego utworu mianem pomnika, jaki pisarz wystawił sam sobie, to nie mniej słuszne będzie stwierdzenie, że dzieło to okazało się grobem, jaki jeszcze za życia zaczął sobie pisarz kopać. > były celą pokutną, w której Gogol bił się i cierpiał do chwili, aż wynieśli go z niej nieżywego”.
"Listy z zagranicy" powstały w latach 1840–1843 i są świadectwem obserwacji i refleksji pisarza z dwuipółletniej podróży. Współczesny Annienkowowi czytelnik otrzymał obraz przemian, jakie zachodziły w tym czasie w krajach Europy Zachodniej, kiedy na gruzach feudalnego porządku powstawały instytucje społeczeństwa kapitalistycznego. Zmiany te w szczególny sposób były widoczne we Francji, gdzie – jak pisze Robert Papieski – „Miejsce bogów zajęli ludzie, miejsce Boga – człowiek”. Annienkow opisuje i komentuje różne fragmenty rzeczywistości – wydarzenia kulturalne, naukowe i polityczne - odwiedzanych krajów: Francji, państw niemieckich, Szwajcarii, Włoch, Belgii i Austrii. Robi to z poczuciem humoru, ironią, umie zainteresować i zaintrygować czytelnika.
Obu utworom poświęcony jest esej Roberta Papieskiego (Posłowie), w którym tłumacz przedstawia życie i twórczość Pawła Annienkowa na tle prądów literackich i społecznych Rosji i Europy tego czasu.
Kiedy ktoś zapyta o najlepsze miasto do spokojnego i szczęśliwego życia, odpowiedź może być tylko jedna: Wiedeń. Co ma do zaoferowania i czym kusi przyjezdnych? Sięgnij po przewodnik "Wiedeń. Miasto najlepsze do życia" i przekonaj się, czemu większość podróżnych chciałaby osiąść tam na stałe.
W Wiedniu znajdują się wspaniałe i zadbane zabytki historyczne takie jak Cesarski Wiedeń, Katedra Św. Szczepana czy Belweder. Tylko w tym mieście można zobaczyć tańczące białe konie i skosztować wyśmienitego Sachertorte. Ale to tylko niewielka liczba wspaniałości, którymi zachwyca stolica Austrii.
Wiedeńczycy żyją na wysokim poziomie. Ciężko znaleźć tu osoby biedne. Ludzie są zrelaksowani, swobodnie i z uśmiechem chodzą po chodnikach i w ten sam sposób jeżdżą samochodami. Nigdy się nie spieszą, a jeśli muszą przystanąć, to chętnie zamienią parę słów ze znajomymi, a nawet zupełnie obcymi osobami. Uwielbiają turystów, zwierzęta, parki, rezerwaty i winnice, których u nich nie brakuje. Mieszkańcy Wiednia mimo braku dobrej kawy potrafią całymi godzinami przesiadywać w kawiarniach i rozmawiać na każdy temat. Od pogody, przez historie szpiegowskie, aż po tajemnice skrywane w kanałach miejskich.
"Wiedeń. Miasto najlepsze do życia" to wspaniały opis stolicy Austrii. Marta Guzowska opowiada w książce o najrzadziej wspominanych historiach Wiednia, o najpiękniejszych rejonach oraz o wspaniałych ludziach, których spotyka tam każdego dnia. Przewrotne poczucie humoru, nieustanne zrelaksowanie i swoboda w wyrażaniu siebie sprawiają, że jest tam niemal jak w raju. Marta Guzowska jest znaną autorką powieści kryminalnych, których zdecydowana większość kierowana jest do młodszych czytelników. Na twórczość pisarki składają się takie tytuły jak: "Zagadka ducha Chopina", "Zagadka zaginionej kamei" czy "Zagadka zbuntowanego robota".
Aniela Szczypińska pochodzi z Mazur. Jej rodzina akrywnie wyłaczyła się w życie kulturalne na Mazurach. Autorka grała i śpiewała już w wieku 14 lat. Jej życie rodzinne i zawodowe przeplatało się z muzyką. Jest auotrką około 200 piosenek. Nagrała i wydała dwie płyty ze swoimi utworami.- Tadeusz Piecuszyn, Duo A&T
Nowa książka Magdaleny Wolińskiej-Riedi, autorki bestsellerowej Kobiety w WatykanieDemetrio - przez cztery dekady pracownik Drukarni Watykańskiej. To spod jego ręki wyszły okładki L'Osservatore Romano na takie okazje, jak wybór Karola Wojtyły czy śmierć Jana Pawła II. To on po zamachu w 1981 roku uratował papieża przed spadnięciem z noszy, w ostatniej chwili podtrzymując jego bezwładne ciało.Paolo - inżynier, ale też wynalazca. To dzięki niemu Jan Paweł II mógł odprawiać msze i spotykać się z wiernymi prawie do końca. Tworzył przemyślne urządzenia, podjazdy, wózki, które wspierały coraz słabszego papieża. Jego pomysłowość wielokrotnie ratowała sytuację. Wstawił nawet fotel fryzjera Jana XXIII do papamobile.Luciano - w trakcie ponad 40 lat pracy zajmował wiele stanowisk. Ale najbardziej lubi obsługiwać windę, którą najwięksi tego świata jeździli wprost do papieskiego apartamentu. Opowiada, jak uspokajał zdenerwowanego przed spotkaniem z papieżem Fidela Castro czy cierpiącego na klaustrofobię Woody'ego Allena.Magdalena Wolińska-Riedi, jako jedna z nielicznych kobiet, mieszkała za Spiżową Bramą przez prawie 20 lat. Teraz rozmawia z innymi świeckimi pracownikami i mieszkańcami Watykanu, którzy jeszcze nigdy nie opowiadali o swoich przeżyciach. I choć o jej rozmówcach nie słyszał właściwie nikt, przez dziesiątki lat żyli i pracowali w świecie, do którego dostęp mają tylko nieliczni. Odkrywają tajemnice tego zamkniętego miejsca, dzielą się związanymi z nim niezwykłymi historiami, a także swoimi osobistymi spotkaniami z Janem Pawłem II. Rozmowy przeplatane są również wyjątkowymi wspomnieniami autorki.
Ayahuasca to święty psychoaktywny napój przygotowywany z południowoamerykańskich pnączy i liści krzewów. Rdzenne społeczności w Amazonii od dawna używają go w celach rytualnych, ale w ostatnim czasie cieszy się rosnącym zainteresowaniem na całym świecie jako potężne narzędzie osobistej transformacji, a coraz więcej ludzi z Zachodu sięga po niego z intencją lepszego poznania siebie, aby doświadczyć uzdrowienia albo odzyskać połączenie ze światem przyrody.Jeszcze do niedawna ayahuasca była mało znana, lecz obecnie stanowi jeden z najważniejszych elementów ogólnoświatowego renesansu psychodelicznego. Dlaczego? W niniejszej książce Daniel Pinchbeck i Sophia Rokhlin zgłębiają kulturowe i historyczne pochodzenie tego wywaru, rozważając rolę szamana lub curandero w kulturze amazońskiej i kulturze zachodniej. Analizują zaskakujący proces rozprzestrzeniania się ayahuaski po całym świecie, a także jej obecny status prawny i najnowsze badania naukowe dotyczące jej właściwości. Uważnie przyglądają się temu, jak współcześni ludzie postrzegają ten wywar i jak z niego korzystają.W jaki sposób ayahuasca wpływa na naszą kulturę? Czy stanowi antidotum na problemy konsumpcyjnych społeczeństw zachodnich? Pinchbeck i Rokhlin pochylają się nad ekonomicznym, społecznym, politycznym i ekologicznym wpływem tego wywaru na mieszkańców Amazonii i innych części zglobalizowanego świata. Dokąd może zaprowadzić ludzkość coraz większa popularność tajemniczego indiańskiego lekarstwa?Gdy rośliny śnią to lektura obowiązkowa dla każdej osoby zainteresowanej trwającym właśnie renesansem badań nad psychodelikami, dodająca do niego cenny, antropologiczny kontekst. Jest jednocześnie najobszerniejszą i najbardziej wyczerpującą obecnie pozycją na temat ayahuaski na polskim rynku.
Przez większość życia uważałem Ślązaków za jaskiniowców z kilofem i roladą. Swoją śląskość wypierałem. W podstawówce pani Chmiel grała nam na akordeonie Rotę, a ja nie miałem pojęcia, że ów plujący w twarz Niemiec z pieśni był moim przodkiem.O swoich korzeniach wiedziałem mało. Nie wierzyłem, że na Śląsku przed wojną odbyła się jakakolwiek historia. Moi antenaci byli jakby z innej planety, nosili jakieś niemożliwe imiona: Urban, Reinhold, Liselotte.Później była ta nazistowska burdelmama, major z Kaukazu, pradziadek na delegacjach w Polsce we wrześniu 1939, nagrobek z zeskrobanym nazwiskiem przy kompoście. Coś pękało. Pojąłem, że za płotem wydarzyła się alternatywna historia, dzieje odwrócone na lewą stronę. Postanowiłem pokręcić się po okolicy, spróbować złożyć to w całość. I czego tam nie znalazłem: blisko milion ludzi deklarujących nieistniejącą narodowość, katastrofę ekologiczną nieznanych rozmiarów, opowieści o polskiej kolonii, o separatyzmach i ludzi kibicujących nie tej reprezentacji co trzeba. Oto nasza silezjogonia.Zbigniew Rokita
Ujmujące osobiste wspomnienie o Stephenie Hawkingu jako człowieku, przyjacielu i fizyku.
Stephen Hawking pozostawił trwały ślad w naszej kulturze, oddziaływając na życie milionów ludzi. Jego książki zainspirowały niezliczoną rzeszę przyszłych naukowców, a teoria czarnych dziur i dociekania dotyczące początków Wszechświata wytyczyły nowe kierunki badawcze.
W obejmujących prawie dwie dekady wspomnieniach amerykański fizyk Leonard Mlodinow, przyjaciel i współpracownik Stephena Hawkinga, skupia uwagę nie tylko na sferze naukowej, ale też na bogatej osobowości słynnego badacza. Poznajemy Hawkinga jako przyjaciela, nawiązującego tak doskonały kontakt z bliskimi mu ludźmi, że potrafił efektywnie komunikować się z nimi poprzez podniesienie brwi. Jesteśmy też świadkami rozwoju naukowego Hawkinga, który na przekór wszystkiemu znacznie przyspiesza po zdiagnozowaniu u niego stwardnienia zanikowego bocznego, gdy angażuje swój genialny umysł w odsłanianie tajemnic Wszechświata.
Książka Leonarda Mlodinowa, który jak nikt inny dotąd potrafi w przystępny sposób przedstawić nawet najbardziej skomplikowane koncepcje Hawkinga, to intymne, unikalne i inspirujące spojrzenie na życie i aktywność naukową jednego z największych umysłów naszych czasów, przepełnione wnikliwością, humorem i nigdy wcześniej nieopowiadanymi historiami.
„Stephen Hawking był wyjątkowym naukowcem i człowiekiem, a książka Leonarda Mlodinowa jest jedyną w swoim rodzaju okazją zapoznania się z jego życiem i pracą. To głęboko ludzkie spojrzenie na umysł, który sięgał krańców kosmosu".
Sean Carroll, autor bestsellera Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata
„Stephen Hawking był wyjątkowym naukowcem i człowiekiem, a książka Leonarda Mlodinowa jest jedyną w swoim rodzaju okazją zapoznania się z jego życiem i pracą. To głęboko ludzkie spojrzenie na umysł, który sięgał krańców kosmosu".
Sean Carroll, autor bestsellera Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata
Można się pokłócić, potem się pogodzić. Można zbudować dom i go zburzyć. Ale nic, nikt i nigdy nie cofnie człowieka, który znalazł się po drugiej stronie życia. To jest powód, żeby z całych sił walczyć o każde ludzkie istnienie mówi profesor Alicja Chybicka, onkolog dziecięcy, hematolog, pediatra, immunolog, specjalista medycyny paliatywnej.Trudno policzyć, ile dzieci wyleczyła z ciężkich, śmiertelnie groźnych chorób nowotworowych. Niektóre z nich miały zaledwie kilkanaście procent na przeżycie. Dziś studiują, pracują, nagrywają teledyski, jeżdżą konno. I chcą być onkologami.Ta książka wyjaśnia, dlaczego szanse leczenia chorób nowotworowych u dzieci były bardzo niskie i jakie przełomy w medycynie zaczęły odwracać ten trend.To również opowieści pacjentów, którzy dają świadectwo tego, że dzięki nadziei i determinacji walkę z rakiem można wygrać.Chciałabym z wysokości ośmiotysięcznika zobaczyć świat, w którym już nigdy żadne dziecko nie zachoruje na nowotwór. W którym my, lekarze onkolodzy dziecięcy, już nie będziemy potrzebni.Prowadzę wojnę z panem Bogiem o każde ludzkie istnienie po to, by mogło pozostać na tym świecie jak najdłużej.prof. Alicja Chybicka
Barwna opowieść o życiu artystek PRL. Niekwestionowaną gwiazdą była wówczas Agnieszka Osiecka, bez której w ogóle nie można sobie wyobrazić polskiej kultury tamtych lat. Utalentowana autorka tekstów i poetka, niezrównana komentatorka życia codziennego. Kobieta wrażliwa i szalona, która poszukiwała osobistego szczęścia i właściwie nigdy go nie odnalazła. A przy tym posiadała niezwykły dar unieszczęśliwiania innych. Poza Agnieszką Osiecką Autor przedstawia sylwetki Małgorzaty Braunek, Kaliny Jędrusik i Elżbiety Czyżewskiej.
Przed wybuchem pandemii ich praca nie budziła powszechnego zainteresowania. SARS-COV-2 wszystko zmienił. Cały świat z zapartym tchem czeka na lek i szczepionkę przeciwko COVID-19. Bez wysiłku wirusologów ani szczepionki, ani leku nie będzie.
Ale właściwie na czym polega ich praca? Co oglądają pod mikroskopami? Gdzie przechowywane są najgroźniejsze patogeny? Dlaczego jeden wirus staje się niebezpieczny, a inny żyje z nami w przyjaźni? Które epidemie zmieniły historię świata? Czy w koronawirusie, który teraz szaleje, jest coś szczególnego? W jaki sposób powstaje szczepionka i dlaczego to tak długo trwa?
Na te i setki innych pytań odpowiadają wybitni polscy wirusolodzy.
Wirus zakrada się do komórki i szepce jej: „Uspokój się, mnie tu w ogóle nie ma“. On jest bardzo dobry w wyciszaniu systemów obronnych. W pewien sposób hipnotyzuje komórkę, a kiedy wprowadzi ją w trans, wydaje jej polecenie: „Słuchaj, teraz potrzebuję zbudować tutaj fabrykę, w której będą produkowane nowe wirusy“.
Marek Niedźwiecki po raz pierwszy ujawnia tajemnicę swojego głosu- o życiu na antenie i poza nią- o muzyce i ciszy- o PRL-u i współczesności- o niezwykłych podróżach i zwykłej codziennościMarek Niedźwiecki, jeden z najpopularniejszych dziennikarzy muzycznych i być może najwspanialszy głos w historii Polskiego Radia, zaprasza do siebie. Do obejrzenia kolekcji 15 tysięcy płyt, do wysłuchania prywatnej listy płyt wszech czasów, do podróży po ulubionych miejscach na świecie.Przyzna się do sportowych osiągnięć w jeździe (prawie) figurowej. Ugości nas swoimi popisowymi daniami (legendarne mielone!), a potem na stół wjedzie butelka australijskiego shiraza oraz piwo z mango i zaczną się opowieści bardziej muzyczne. Pan Marek od listy zdradzi, jak czekał w apartamencie paryskiego hotelu Ritz na Madonnę i jak uratował przyjęcie Lionela Richiego. Opowie o swoich wpadkach, momentach absolutnego szczęścia, paraliżującym strachu przed wychodzeniem na estradę i o tym jak zwędził papierosy żonie Davida Bowiego...To będzie wspaniała uczta. I piękna podróż. Momentami wzruszająca, pełna anegdot, niecodziennych historii i pięknych wspomnień, których przez dziesiątki lat byliśmy świadkami i słuchaczami. I która, mimo starań złych ludzi, trwa nadal...
Podróż śladami Leopolda Tyrmanda i ludzi, których wyobraźnią zawładnął, to scenariusz hollywoodzkiego filmu. Warszawskie zaułki, kalifornijskie bezdroża, nowojorski zgiełk i moskiewskie mrozy. Reporterska opowieść o legendzie Warszawy i autorze Złego to historia znikania i powrotów. Gdy NKWD przystawia mu pistolet do głowy, Tyrmand w ostatniej chwili ucieka od zsyłki na Sybir. Gdy czeka go komora gazowa, zmienia tożsamość z polskiego Żyda na Francuza i jedzie do nazistowskich Niemiec. W Polsce jego książki znikają z księgarń w godzinę. Marek Hłasko nazywa go geniuszem, Witold Gombrowicz – spadkobiercą romantycznej tradycji, a Tadeusz Konwicki i Maria Dąbrowska połknęli Złego w jedną noc. Biografia Tyrmanda, to opowieść o optymizmie i wierze w szczęście, gdy nie ma się żadnych szans. O Złym, który okazuje się Dobrym, oraz o całej szajce Złego. Jest w niej rzeźbiarka, który lepi Tyrmanda z gliny. Jest dziennikarz, którego od Tyrmanda dzieli śnieżyca. Jest siwy autostopowicz, Zbyszek Herbert, agenci CIA, Sławomir Mrożek i człowiek gotowy pisać o Tyrmandzie arię operową. Jak potoczą się ich losy? Znikające dokumenty, zagubiony grób, tabliczka na oceanicznej wyspie, skarpetki, jazz, mroczna Warszawa i tajemnicze zdjęcie sprzed wojny. I jeden Tyrmand – pisarz o białych oczach.
To oni pierwsi pojawiają się w miejscach, gdzie toczy się najbardziej dramatyczna walka. To oni odsłaniają wypaczenia systemu w kraju, który nie jest przygotowany na zagrożenie. To oni docierają do ludzi, których do głosu nie dopuścił nikt inny. Nadzwyczajni Marcina Wyrwała i Małgorzaty Żmudki to wstrząsający reportaż o nierównej walce z COVID-19.Rzeczywistość przedstawiona w Nadzwyczajnych obala oficjalną narrację, że pandemia w Polsce była i jest pod kontrolą. Pogrążone w sprzętowym kryzysie szpitale. Tragiczna sytuacja pozostawionych samym sobie pielęgniarek. Stres. Ekstremalnie wyczerpująca praca pod presją czasu. Dyżury wydłużone do kilku dób. Skandaliczne i bezprawne nakazy pracy. Medycy, lekarze i ratownicy pozostawieni bez środków ochrony własnej. I wreszcie izolacja by chronić najbliższych.Nadzwyczajni to dokonywany na gorąco zapis wielu nieznanych historii. Marcin Wyrwał i Małgorzata Żmudka pokazują prawdziwych ludzi, jednocześnie ukazując szerszy kontekst sytuacji, w której Polska znalazła się z powodu wirusa.
Niniejsze wydanie ukazujące się w antologii dzieł Hermanna Hessego zawiera dwa utwory o charakterze autobiograficznym. Pierwszy z nich, "Kuracjusz", to utrzymana w żartobliwym, autoironicznym tonie opowieść o kuracji w Baden, którą zalecono autorowi dla poratowania zdrowia. A jednak opowieść ta, choć żartobliwa, niewolna jest od filozoficznej powagi, zwłaszcza pod koniec. Drugi utwór, "Podróż norymberska", to opowiadania traktujące o odbytej przez Hessego podróży do Norymbergii i innych miast niemieckich, dokąd mieszkając już w Szwajcarii, został w 1925 roku zaproszony na spotkania autorskie. Daje w nim wyraz problemom, które go wtedy nurtowały, a były to rosnące komplikacje w życiu rodzinnym i sytuacja polityczna w Niemczech.
Misterny, magiczny i literacki reportaż o przychodzeniu, odchodzeniu i życiuAngelika Kuźniak w poetycki i pełen wrażliwości sposób opisuje spotkanych na swojej drodze ludzi, którzy ze spokojem ducha i godnością oczekują na śmierć.Ta, która tka.Ten, który nosi maski.Ta, która ubiera.Ludzie starsi, młodsi. Od dawna starannie obmyślają, w czym położą się do trumny, jaka ona będzie, kto przyjdzie ich pożegnać, co dostaną na ostatnią drogę. Wyobrażając sobie własne odchodzenie, tak naprawdę opowiadają o życiu doświadczeniach, które stały się ich udziałem, relacjach z sąsiadami, żywionych uczuciach, przekonaniach i o tym, w co wierzą.Historie kolejnych bohaterów autorka przeplata fragmentami Pieśni pustonocnych, przywołującymi na myśl obrzędy dziadów.Z opowieści Kuźniak wyłania się niezwykły obraz tego, jak na przestrzeni lat zmieniał się stosunek do śmierci. Soroczka to poetycki Zapis socjologiczny mądre, naturalistyczne i zarazem metafizyczne uchwycenie tego, co umyka w codziennym zgiełku spraw.Co tu dużo gadać: człowiek rodzi się na śmierć, a umiera na życie.Ale ten mój sen to nie była zmora. Ja od samiutkiego początku wiedziałam, że ten sen był dla mnie, w sercu czułam. Nie tylko po wierzchu. Wyobraź sobie pani: śniłam ząb ułamany z krwią, wyplułam na rękę. Pani mówi, straszne. Ano straszne. A szczególnie dla tych, co w sny wierzą. A ja wierzę. Wierzę i już.Zły znak, pomyślałam. Otwarłam oczy. Trzy razy w okno spoglądałam, żeby ten sen mnie odeszedł. Wstałam. Poszłam do studni nabrać wody, oporządziłam zwierzęta. Byle czymś myśli zająć. Nic nie pomogło. Nie mogłam tego snu z siebie zrzucić. Siedział we mnie jak drzazga. Aż do tamtego ranka.(fragment książki)
Jestem najważniejszą osobą w życiu niemal każdego, kogo znam, i sporej liczby ludzi, których nigdy nawet nie spotkałem rzucił kiedyś David Sedaris i w tej bezceremonialnej szczerości nie ma żadnej przesady. Jego autobiograficzne książki sprzedają się na świecie w milionach egzemplarzy. Sedarisa nie sposób nie lubić każdy bowiem może się w nim przejrzeć. Ma dar budowania w swoich tekstach intymnej atmosfery i wciągania nas czytelników w rozmowy, które prowadzi z członkami rodziny, życiowym partnerem, politycznymi przeciwnikamiW Calypso dopuszcza nas do swojej prywatności nie tylko wtedy, gdy dworuje sobie z Hugh zamykającego się w toalecie, wołając do niego przez drzwi: Miałem go w ustach dziesięć minut temu, a teraz to część intymna?, ale przede wszystkim wtedy, gdy jest do bólu szczery w punktowaniu swoich wad i słabości. Idiosynkrazje i kompulsje innych zawsze traktuje z dobrotliwym humorem, własne z bezkompromisową kpiną. Sedaris jest ironiczny, nigdy jednak nie jest sarkastyczny nie uzurpuje sobie pozycji człowieka, który wie.Z Calypso wyłania się portret faceta, który osiągnął sukces, cieszy się dobrą pozycją materialną i zdrowiem oraz udanym życiem osobistym, ale, jak większość z nas, ma swoje lęki i obsesje, a przede wszystkim wraz z wiekiem coraz mocniej zdaje sobie sprawę, że bliżej mu do końca niż dalej. Stosuje więc rozmaite strategie służące odsuwaniu tej myśli, w których niejeden czytelnik z pewnością się rozpozna. Każdego wieczoru zbiera rozrzucone po okolicy śmieci, tym samym wyrabiając dzienną normę kroków pod dyktando monitorującego aktywność zegarka. Kompulsywnie wydaje pieniądze, szczodrze obdarowując bliskich prezentami, ale również kupując tony niepotrzebnych ubrań, co kwituje rozbrajająco: Oczywiście, że mamy jakąś dziurę, którą usiłujemy wypełnić, ale czyż nie wszyscy ją mają? I czy wypełnianie jej beretami wielkości pokrowca na deskę sedesową, choć niepraktyczne, nie jest przynajmniej zdrowsze, niż wypełnianie jej cukrem albo heroiną, albo seksem bez zabezpieczenia z nieznajomymi?.Podprogowy, niewypowiedziany lęk przed śmiercią spaja poszczególne teksty książki, które jak zawsze u Sedarisa łączą poetykę eseju z poetyką opowiadania i wreszcie scenicznego skeczu. Jak w życiu powaga miesza się tu z humorem, wzniosłość z banalnością, a jak w literaturze z prawdziwego zdarzenia opowieści mają zaskakujące puenty bądź zmierzają w nieoczekiwaną, zgoła surrealną stronę.Nad krotochwilną, arcyśmieszną Sedarisową opowieścią unoszą się duchy dwóch zmarłych kobiet matki, która zmagała się z alkoholizmem przy milczącej akceptacji rodziny i siostry Tiffany, cierpiącej na chorobę dwubiegunową, która popełniła samobójstwo. Dystansujący się od bólu dowcipem Sedaris jest zarazem zbyt przenikliwy, by nie zadać pytania: Czy po każdym samobójstwie krew nie obryzguje nam twarzy?Calypso, która została uznana przez wielu krytyków za największe dotychczasowe osiągnięcie pisarza, to opowieść o rodzinie, jaką ma wielu z nas zawsze nie dość kochającej i zawsze gotowej nam powiedzieć to, co chcemy usłyszeć, by uśmierzyć nasze sumienie. Takiej, która doprowadza nas do szału, lecz zarazem daje nam siłę przez sam fakt, że istnieje. Chyba że ma się skórę cienką jak Tiffany
Zbiór esejów i wykładów poświęconych wszystkiemu, co zajmowało amerykańską pisarkę przez całe jej życie. Tom otwiera niezwykły tekst o pawiach, którymi się pasjonowała („Zaraz po wypuszczeniu ptaków z klatki byłam tak rozgorączkowana, że powiedziałam: – Chcę mieć ich tyle, żebym przy każdym wyjściu z domu na któregoś wpadała”. „Kiedy paw bierze kąpiel, niemal zupełnie znika w tumanie piasku. A jeżeli ktoś wtedy przygalopuje, dzierżąc miotłę jak pikę, przez obłok piachu i latających kwiatów dostrzeże tylko parę zielonych piór i paciorkowate, pałające rozkoszą oko”). Kolejne części książki poświęcone są warsztatowi pisarskiemu („Tam, gdzie artyście nadal się ufa, nie oczekuje się odeń dodawania otuchy”), literaturze amerykańskiego Południa („Oczywiście wiem z doświadczenia, że czytelnik z Północy dopatrzy się groteski we wszystkim, co południowe, chyba że będzie to prawdziwa groteska, wtedy bowiem uzna ją za realizm”) oraz związkom literatury z religią („Jeżeli dzisiejszy czytelnik w ogóle wierzy w łaskę, uważa ją za coś, co można oddzielić od przyrodzoności i podać mu na surowo jako Natychmiastowe Wsparcie Duchowe”). Skromne, choć niepozbawione pewności siebie, bezpretensjonalne, a zarazem oryginalne spojrzenie na literaturę, na to co ulotne, i to, co wieczne.
Na morzu wypadki zdarzały się zawsze i zdarzać się będą. Ta książka stanowi zbiór opisów i analiz wybranych przypadków, których skutki okazały się mniej lub bardziej opłakane. Powstała na podstawie oficjalnych raportów instytucji i agend rządowych z Polski, Wielkiej Brytanii, USA i Kanady, omawiających okoliczności i wyjaśniających przyczyny poszczególnych zdarzeń. Autorka wyjaśnia, jakie błędy i przez kogo zostały popełnione. Prezentuje żywe przykłady i prawdziwe scenariusze, które napisało morze. Z każdej opisanej historii wyciąga wnioski i dzieli się nimi z czytelnikami zakładając, że ostatecznie lepiej uczyć się na błędach cudzych, niż własnych. ""Wypadki jachtów morskich"" to lektura dla każdego, któremu zależy na poznawaniu dobrej praktyki morskiej.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?