KATEGORIE [rozwiń]

Jason Hawes

Okładka książki Kontakty z duchami

39,30 zł 28,88 zł

Artykuł chwilowo niedostępny

Odtajnione sprawy z archiwów T.A.P.S. Niesamowite historie dwóch pasjonatów, którzy wraz z zespołem ekspertów i specjalistycznym sprzętem przemierzają Stany Zjednoczone w poszukiwaniu duchów. Analizują materiały audio i wideo, poszukują danych w bibliotekach, a po zakończonej pracy ewidencjonują zebrane materiały. Hawes i Wilson doznali w swoim życiu bliskich spotkań z siłami nadprzyrodzonymi, więc teraz pomagają ludziom, którzy też mają takie doświadczenia. Bo kto lepiej zrozumie kobietę, która widzi rzeczy, których nie dostrzegają inni, niż ci, którzy też to przeżyli. Badanie zjawisk paranormalnych to duża odpowiedzialność. Łowcy duchów zajmują się życiem innych ludzi, wchodzą do ich domów, wysłuchują największych tajemnic, sprawdzają rzeczy osobiste i często dają iskierkę nadziei, bo tak naprawdę w poszukiwaniu duchów nie chodzi o nie, lecz o żywych. Książka zawiera opisy spraw z archiwów organizacji T.A.P.S. (The Atlantic Paranormal Society) założonej przez autorów. To fakty wynikające z obserwacji, doświadczenia i prowadzonych przez lata badań. Stół, który bez widocznego powodu przesuwa się po podłodze; nagranie na taśmie, na której po odsłuchaniu od tyłu, dodatkowo słychać słowa wypowiedziane szeptem; ludzki cień w rogu pokoju, gdy w pobliżu nie ma nikogo to tylko niektóre z przyprawiających o dreszcz opowieści. Oprócz nich znajdziecie w książce ważne wskazówki dla początkujących badaczy zjawisk paranormalnych, np. jak używać mierników pola elektromagnetycznego, kamery na podczerwień czy jak obchodzić się z duchami. Bez względu na to, czy jesteś sceptykiem, czy wierzysz w duchy, te prawdziwe, fascynujące i zarazem przerażające historie nie pozwolą Ci w nocy zasnąć! Fragment książki Kontakty z duchami Wprowadzenie: Grant Wilson Polowanie na duchy - tak jak wiele innych rzeczy, którymi zajmują się ludzie - na przestrzeni lat stało się coraz bardziej wymagającym i wyszukanym zajęciem wykorzystującym zaawansowaną technologię. Jeżeli zamierzasz wykonywać profesjonalne badania nad zjawiskami paranormalnymi, to musisz posiadać praktyczną wiedzę dotyczącą różnych specjalistycznych aplikacji. Dlatego też warto mieć dostęp do zespołu ekspertów. Kiedy dzisiaj oglądacie Jasona i mnie w telewizji, to widzicie, że zazwyczaj u swego boku mamy sporą, współpracującą z nami załogę. A trzeba też przyznać, że jest to cholernie uzdolniona załoga. Znacie ich, ponieważ widujecie ich tak samo często, jak mnie i Jasona. W programie Ghost Hunters to właśnie oni odpowiadają na telefony od potencjalnych klientów, ładują sprzęt na samochody i przemierzają kraj wzdłuż i wszerz. Przeprowadzają wywiady, rozstawiają urządzenia i służą nam za uszy i oczy w różnych aspektach naszych badań. Pakują się rankiem i spędzają godziny analizując dane audio i wideo oraz poszukują materiałów w miejscowych bibliotekach, magistratach i towarzystwach historycznych. Kiedy natomiast badania dobiegają końca, wtedy ewidencjonują zebrane materiały po to, aby można jeszcze było odnieść się do nich w przyszłości. Jednak nie zawsze tak było. Na początku, kiedy działalność T.A.P.S.-u (The Atlantic Paranormal Society, Atlantyckie Stowarzyszenie ds. Paranormalnych) dopiero się rozkręcała, wiele z tych rzeczy Jason i ja musieliśmy robić sami. Nie istniała żadna duża organizacja, na której moglibyśmy się wesprzeć. Byliśmy po prostu dwoma facetami, którzy pasjonowali się polowaniem na duchy i naiwnie wierzyli, że mogą pomóc ludziom rozwiązać ich problemy. Oczywiście cieszyliśmy się z oferowanej nam pomocy. Rzadko byliśmy całkowicie pozostawieni samym sobie, niemniej jednak najczęściej było nas tylko dwóch. Ponieważ nie było z nami nikogo, kto dałby się rano w sobotę wyciągnąć z łóżka i przez sześć godzin jechać do Maine, mogliśmy liczyć wyłącznie na siebie. W końcu badanie zjawisk paranormalnych to nie tylko hobby, chociaż wiemy, że niektórzy właśnie w ten sposób do tego podchodzą. To odpowiedzialność, i to duża. Jako łowca duchów, zajmujesz się życiem innych ludzi. Wchodzisz do ich domów, wysłuchujesz ich największych tajemnic, sprawdzasz ich rzeczy osobiste i być może dajesz im iskierkę nadziei. Mogą nie pokładać zbyt wielkiej nadziei w swoich duchownych, lekarzach czy miejscowej policji. Zwierzanie się swoim przyjaciołom, sąsiadom lub nawet innym członkom rodziny może być dla nich krępujące. Ale z jakiegoś powodu nie krępują się i pokładają nadzieję w Tobie. Jeżeli to nie jest odpowiedzialność, to w takim razie nie wiem, co to jest. Myślę, że jednym z powodów, dlaczego ludzie liczą na nas jest to, że sami doświadczyliśmy tego, co doświadczają oni. Mieliśmy okazję do bliskich spotkań z siłami nadprzyrodzonymi, byliśmy nimi niemalże śmiertelnie wystraszeni i mieliśmy na tyle szczęścia, że z tego wszystkiego wyszliśmy cało i zdrowo. A więc, kiedy siedzimy i rozmawiamy z kobietą widzącą rzeczy, których inni nie dostrzegają lub wysłuchujemy mężczyzny słyszącego w nocy głosy, rozumiemy ich zmieszanie i ból. Potrafimy się utożsamiać. Jeżeli czytałeś naszą pierwszą książkę, pt. Ghost Hunting, to wiesz już, w jaki sposób Jason po raz pierwszy zetknął się ze zjawiskami nadprzyrodzonymi. W wieku zaledwie dwudziestu lat zaczął spotykać się z kobietą praktykującą reiki - japońską technikę relaksacji polegającą na manipulacji energią życiową. Po sześciu miesiącach praktykowania technik zaczął widzieć różne rzeczy, włączając w to zjawy ludzi. Myślał, że traci rozum. Następnie został przedstawiony badaczowi zjawisk paranormalnych, Johnowi Zaffisowi, który poinformował go, że po prostu stał się bardziej wrażliwy na tego rodzaju rzeczy. Chociaż nieco uspokoiło to Jasona, mimo wszystko gdziekolwiek szedł, widział ciągle to samo. Gdy pewnego dnia w oceanarium natknął się na nieznajomą kobietę, która doradziła mu, aby jadł zielone oliwki, dopiero wtedy jego wizje nieco osłabły. Oliwki. I bądź tu mądry! W międzyczasie Jason założył RI.P.S. (The Rhode Island Paranormal Society - Stowarzyszenie Rhode Island ds. Paranormalnych). Była to swego rodzaju grupa wsparcia dla ludzi takich jak on, czyli tych, którzy zetknęli się ze zjawiskami nadprzyrodzonymi i czuli potrzebę, aby o tym porozmawiać. To właśnie dzięki Rl.P.S.-owi dane mi było poznać Jasona. Chciałem ustalić swoją pozycję na polu projektowania stron internetowych, natknąłem się na witrynę RI.P.S.-u i od razu pomyślałem, że mógłbym poprawić jej wygląd i funkcjonalność o 200%. Skontaktowałem się zatem z Jasonem i dowiedziałem się, że propozycja usprawnienia owej strony go interesowała i chętnie skorzysta z pomocy. Niedługo potem umówiliśmy się na spotkanie w cukierni i zaczęliśmy obgadywać różne pomysły. Jednak nasza rozmowa zamiast dotyczyć stron internetowych, ciągle schodziła na tematy paranormalne. Było to nasze wspólne zainteresowanie i gawędziliśmy o tym nie tylko tamtej nocy, ale również wielokrotnie potem. Jednak dopiero wiele lat później, kiedy staliśmy się sobie tak bliscy jak bracia, zdecydowałem zwierzyć się Jasonowi i opowiedziałem mu, co przytrafiło mi się w przeszłości. Zrobiłem to, ponieważ on nie był jedynym, który doświadczył czegoś, czego wyjaśnić nie potrafił. Tak oto pokrótce przedstawia się historia, którą mu opowiedziałem... Wychowałem się w gęsto zalesionej części Rhode Island, a paranormalne istoty nie były mi w głowie. Pojawiały się tylko w związku z Halloween czy w opowieściach o duchach i to w zasadzie wszystko. Poza tym nie byłem dzieciakiem, który w poszukiwaniu duchów zmarłych lubił badać ciemne, pełne przeciągów strychy oraz zimne, zasnute pajęczynami piwnice. Cały swój wolny czas spędzałem na świeżym powietrzu i właśnie dlatego najpierw wstąpiłem do grupy Boy Scouts, a potem do Eagle Scouts. W tamtych czasach, jeżeli zawiązałbyś mi oczy przepaską i pozostawił w lesie, to bez problemu trafiłbym do domu. Mam bliskiego przyjaciela Chrisa, z którym znamy się od piątego roku życia. Kiedy miałem piętnaście lat, pewnego dnia, nieopodal jego domu razem bawiliśmy się w lesie; wspinaliśmy się na drzewa i robiliśmy inne rzeczy, którymi już wiele razy zajmowaliśmy się w takim miejscu. Nagle ogarnęło nas dziwne uczucie, że chyba powinniśmy już pójść do domu. Nie powiem ci, skąd wzięła się ta myśl w naszych głowach, ale zarówno on, jak i ja czuliśmy to samo. Dokładnie w tamtej chwili zauważyłem, że coś przemieszczało się między drzewami. Nie było to zwierzę ani nic, co by je chociaż trochę przypominało, a już na pewno nie był to człowiek. Widziałem jakiś zniekształcony obraz unoszący się w powietrzu, który przemykał pomiędzy gałęziami. Wskazałem palcem na to dziwne zjawisko, tak aby Chris również mógł je zobaczyć. Ku memu zdziwieniu, on jednak niczego nie widział. Dostrzegał jedynie efekt, jaki to coś wywierało na gałęzie drzew. Gdy zjawa przemieszczała się w naszym kierunku odchylały się one na boki. Niemniej jednak postaci, którą widziałem ja, Chris nie zauważał. Minęło jakieś pół godziny i nagle owo zjawisko odeszło, pozostawiając nas w konsternacji. „Co to było?" - zapytałem. Ani ja, ani on nie znaliśmy odpowiedzi. Oczywiście, następnego dnia i również kolejnego i jeszcze wiele razy potem wracaliśmy na to samo miejsce. Za każdym razem działo się tam coś, czego nie potrafiliśmy wyjaśnić. Przerażało nas to, ponieważ mieliśmy do czynienia z czymś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy. Jednak nigdy nie czuliśmy się w niebezpieczeństwie. Czymkolwiek było to coś, na co się natknęliśmy, raczej nie zamierzało zrobić nam krzywdy. W końcu owa istota zdecydowała się objawić - ale tylko mnie. Chris widział rezultaty jej działań: pył, poruszające się gałęzie itp. - ale nie ją samą. W sumie nie bardzo rozumiałem, dlaczego ja jako jedyny mogłem dostrzec naszego dziwnego towarzysza. Jak to wyglądało? Było niskie i ciemne i na pozór bardzo, bardzo osobliwe. W rzeczy samej, owa istota chciała wiedzieć o nas tak samo dużo jak my o niej. Nie powiedziałbym, że była przyjacielska, ale z drugiej strony nie była też wstydliwa, złośliwa lub przestraszona. Była po prostu... zafascynowana nami. Przeglądałem różne książki, aby dowiedzieć się o niej czegoś więcej, ale nie dałem rady znaleźć jakichkolwiek informacji. Pamiętam, iż obawiałem się, że mogłaby nas opuścić i już nigdy nie dowiedzielibyśmy się, co tak naprawdę odkryliśmy. Ale to nigdzie się nie wybierało. Za każdym razem, gdy wracaliśmy do lasu, już tam na nas czekało. Obcowaliśmy z tym - z tą istotą - dość regularnie przez okres następnych dwóch lat. Przyszło nam na myśl, że być może powinniśmy wykonać jakieś testy, aby potwierdziła się prawdziwość jej istnienia, aby udowodnić - nawet jeżeli tylko sobie - że nie oszaleliśmy. Prawdę mówiąc, ponieważ tylko ja dostrzegałem tę istotę, chciałem dowieść, że to ja nie oszalałem.[...] Kontakty z duchami Spis treści:   Wprowadzenie - Grant Wilson Różne przypadki opowiedziane przez Jasona Hawesa i Granta Wilsona Zakończenie - Jason Hawes Słowniczek  
  • Poprzednia

    • 1
  • Następna

Promocje

Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka