Zebrane w tym tomie teksty pochodzą z późnego okresu twórczości klasyka brytyjskiej filozofii społecznej i myśli politycznej Johna Stuarta Milla (1806–1873) i obejmują spektrum od etyki po teorię polityczną. Mill był niekonwencjonalnym, nieakademickim myślicielem. Wolność jednostki warunkująca jej szczęśliwe życie – w tym utylitarystycznym horyzoncie można by lokować dziedzinę jego zainteresowań. Przeżyta, praktyczna perspektywa sprawia, że jego teksty nie zestarzały się i półtora wieku później także w tej części Europy warte są lektury zwłaszcza uczestników debaty wokół modelu demokracji, charakteru rozwiązań liberalnych czy sporu liberalizmu z republikanizmem. Niniejszy tom stanowi rodzaj panoramy myśli Milla skupionej wokół jego najlepiej znanych dzieł: esejów „O wolności” i „Utylitaryzm”. W pierwszym chodzi o relację między jednostką a władzą, o pytanie, jak daleko sięga uprawnienie społeczeństwa do ingerowania w życie jednostki. Utylitaryzm stanowi drugie najbardziej wpływowe dzieło tego autora, a zarazem filozoficzno-etyczną podstawę XIX-wiecznego liberalizmu. „Użyteczność religii” propaguje „religię ludzkości”, doczesny kult rasy ludzkiej. Pozostałe dwa teksty: „Rozważania o rządzie przedstawicielskim” i „Rozdziały o socjalizmie” dotyczą sfery politycznej. Lektura tych dzieł pokazuje raz jeszcze, że obecne osiągnięcia światowych demokracji nie zrodziły się nagle, lecz pracowały na nie przez długie dekady najlepsze umysły ludzkości.
Aretologia to nauka o cnotach intelektualnych i moralnych. Nam, laikom, cnota czy życie cnotliwe kojarzy się prawie wyłącznie ze sferą seksu. Tymczasem cnotą jest nie tylko wstrzemięźliwość seksualna, ale także np. męstwo, roztropność czy umiarkowanie. A czym jest męstwo lub roztropność w życiu codziennym – o tym właśnie jest ta książka. Pojęcia dzisiaj zupełnie niemodne, zapomniane czy wręcz wyśmiewane w świecie, w którym najważniejszą „wartością” jest dobra zabawa, coś, co jest „very funny” lub „very exciting”. Dzisiaj panuje powszechny indywidualizm, który jest skrajnie różny od chrześcijańskiego personalizmu, choć wydaje się, że pojęcia są zbieżne. To jednak złudzenie. To właśnie dzisiaj, w tzw. postmodernizmie, w którym panuje totalny permisywizm i relatywizm moralny, nastąpił gwałtowny wzrost zachorowań na schizofrenię, chorobę afektywną dwubiegunową, autyzm, anoreksję, bulimię i wiele innych chorób psychicznych. Mnożą się jak króliki salony wróżbiarskie, horoskop w gazecie to norma, wróż czy wróżka w telewizji może nam przepowiedzieć przyszłość ze szklanego ekranu (niektórzy może pamiętają jeszcze słynnego Kaszpirowskiego). A wystarczy powrót do starych, tradycyjnych wartości, do życia w zgodzie z Panem Bogiem i własnym sumieniem. Ale choć to wydaje się takie proste, to dlaczego tego nie robimy?
Widzicie więc, że głód, pragnienie, sen, wyobraźnia, wszystkie apetyty, namiętności, zmysły, tak wewnętrzne, jak i zewnętrzne, słowem, wszystkie ruchy naszej maszyny prowadzą do miłości, a miłość do rozkoszy istot tak zorganizowanych, aby były szczęśliwe, istot niemających ani jednego punktu w swym ciele, który nie byłby wrażliwy na przyjemność, a to po to, by je zbudzić z ich letargicznej obojętności i pokazywać im wszędzie drogę do szczęścia.Rozkosz ma swoją skalę, tak jak sama Natura, niezależnie, czy po niej się wspinamy, czy też schodzimy jak z drabiny, nie przeskoczymy ani jednego stopnia; doszedłszy do szczytu, osiąga się prawdziwą ekstazę, pewien rodzaj miłosnej katalepsji, która unika rozpustników, ale nie pęta lubieżników.
Najnowsza książka niemieckiego historyka idei Rdigera Safranskiego (ur. 1945) traktuje o czasie w najróżniejszych postaciach. Safranski, badacz niemieckiego romantyzmu, a także współczesnej niemieckiej filozofii, od tej właśnie strony podchodzi do doświadczenia czasu, a matematyczno-fizyczna interpretacja temporalności nie gra tu głównej roli. Czas przeżywamy poza pomiarami za pomocą zegarów pewnej liniowej, jednokierunkowej wielkości. Jego żywe doświadczenie, opisywane w poszczególnych rozdziałach, wyraża się w przeżyciu nudy, początku czy troski. Dopiero czas uspołeczniony posługuje się zegarem. W gospodarce czas staje się pieniądzem, nabiera zróżnicowanego tempa. Zarówno jednak czas własnego ciała, jak i czas kosmiczny, eschatologiczny czy literackiej narracji mają osobne wymiary odległe od wymiaru mierzalnego, zegarowego. W ten sposób autor, wybitny erudyta i sprawny narrator, zapewnia czytelnikowi panoramę rozumień czasu w dzisiejszym świecie. Pod tym względem jest to wyjątkowa książka, obejmująca liczne dziedziny, w których czas się pojawia, i chociaż po jej lekturze nadal nie umiemy zdefiniować, czym on jest, to umiemy powiedzieć o wiele więcej o nim jako doświadczeniu i jako zjawisku.
Fryderyk Nietzsche (1844-1900) uznawany jest za jednego z najważniejszych niemieckich filozofów, a był także poetą i filologiem. Jego poglądy znacząco wpłynęły na całe późniejsze myślenie o kulturze, cywilizacji, człowieku, religii. Nietzsche głosił upadek cywilizacji zachodniej, opartej na myśli greckiej, sokratejskiej, a zatem z gruntu apollińskiej (połączonej dodatkowo z chrześcijańską etyką). Tej postawie przeciwstawiał postawę dionizyjską, witalną (połączoną dodatkowo z pojęciami woli mocy i pojęciem nadczłowieka. Jak pisze Władysław Tatarkiewicz Podstawowym przekonaniem Nietzschego było, że życie cielesne fakt biologiczny jest osnową ludzkiej egzystencji, a życie duchowejest tylko jego odroślą. Z przekonania tego wypłynął jego naturalizm i relatwizm epstemologiczny i etyczny. Ale także wypłynęła koncepcja nowej moralności, przewartościowanie wszystkich wartości, wyjście poza dobro i zło, przeciwstawienie panów i niewolników, Dionizosa i Apollina... Same zaś tytułowe Dytyramby czyli pieśni pochwalne, panegiryki o hołd oddany dionizyjskiej postawie, dytyramby to pieśni, które Zaratustra wyśpiewywał sam sobie by znieść swą samotność. Te pieśni to: Trefniś jeno! Jeno poeta!
Pośród cór pusyni
ostatnia wola
pośród drapieżnych ptaków
Znak ognisty
Zachodzi słońce
Żale Aryadny
Sława i wieczność
O ubóstwie najbogatszego
Fryderyk Nietzsche (1844-1900) - jeden z najważniejszych filozofów niemieckich, także filolog, poeta, człowiek, którego poglądy znacząco wpłynęły na całą późniejszą filozofię, myślenie o kulturze, człowieku, religii.W "Jutrzence" Nietzsche przeprowadza zasadniczą krytykę dotychczasowej moralności, dotychczasowych stosunków społecznych, dotychczasowej kultury.
Jak pisze B.A.G. Fuller ażeby uwolnić ludzkość, nim będzie za późno, od zwyrodnienia do jakiego doprowadził chrześcijański, a w szczególności teutońsko-chrześcijański pogląd na życie i sposób życia, potrzebna jest nieodzownie radykalna rewolucja duchowa i, co za tym idzie, moralna i społeczna. Jutrzenka tę rewolucję zapowiada.
Codziennie słuchać, co inni o nas mówią, lub na domiar zagłębiać się w przypuszczeniach, co oni o nas myślą - to może przyprawić o zgubę najsilniejszego człowieka. Toć ludzie pozwalają nam istnieć jedynie dlatego, by mogli zawsze co do nas mieć słuszność! Bylibyśmy dla nich nie do zniesienia, gdybyśmy wbrew im mieli lub, co więcej, chcieli mieć słuszność!
Blais Pascal (1623-62) - francuski filozof, etyk, teolog, ale także wybitny matematyk i fizyk. Prowincjałki są obok Myśli najważniejszym z filozoficznych dokonań Pascala. Napisane z pobudek religijnych dzieło ma formę 18 listów, w których przedstawia racje jansenistów w ich sporze z jezuitami. Jak pisze Leszek Kołakowski W sporze Pascala z jezuitami uderza paradoksalny charakter obu stanowisk. Chodzi w tym sporze o to samo, o ch chodzi we wszystkich sporach ideologicznych na obszarze całej historii chrześcijaństwa - o stosunek między skończonym światem doświadczenia, a światem nadprzyrodzonym (...)Czy naturalny nasz rozum potrafi przekroczyć granice swojego świata i zdobyś sam wiedzęo sprawach boskich, czy też ma zamilknąć w pokornym bezruchu i ukorzyć się przed tym, co mu się musi jawić jako niemożliwe, a zarazem ponad wszelką wątpliwość pewne? Ale Pascal atakuje także jezuitów z powodów etycznych, jako tych którzy na zbyt wiele pozwalają grzesznikom. Ta krytyka jezuitów uderzała w pewnym sensie w samą instytucję Kościola, nic dziwnego, że w 1660 roku Prowincjałki zostały zakazane. Ważne jest także w Prowincjałkach rozróżnienie na łaskę skuteczną i wystarczającą, wokól którego to rozróżnienia toczył się poważny spór pomiędzy jansenistami, a jezuitami.
Jeden z najwybitniejszych XX-wiecznych filozofów niemieckich Ernst Cassirer (1874–1945) przeszedł do historii jako teoretyk „form symbolicznych”. Jego monumentalna Philosophie der symbolischen Formen (Filozofia form symbolicznych, 1923–1929) nie została (i zapewne już nie zostanie) przełożona na język polski, ale Esej o człowieku stanowi poniekąd skrót tamtego dzieła i jego uaktualnienie napisane w innym czasie (1944), w innym języku i w innym miejscu (w USA, Cassirer bowiem, żydowskiego pochodzenia wrocławianin, w 1933 roku wyemigrował z Niemiec). Autor, zaliczany do neokantystów, postrzega formy symboliczne jako swoistą sieć narzuconą na rzeczywistość i pośredniczącą w jej postrzeganiu. Człowiek nie żyje już w świecie fizycznym, lecz w symbolicznym: w świecie języka, mitu, religii, sztuki, nauki… Nie odnosi się bezpośrednio do rzeczywistości, nie stoi wobec niej „twarzą w twarz”. Ta sieć to echo Kantowskich form naoczności i kategorii intelektu „nakładanych” na „rzecz w sobie”, a zarazem umożliwiających w ogóle jakiekolwiek poznanie. Cassirer uprawia jednak raczej antropologię niż metafizykę. Bardziej niż wyjaśnianie tego odwrócenia „naturalnego porządku” zajmuje go działalność ludzkiego animal symbolicum wewnątrz „sieci”. Najwyżej sytuując w kulturze naukę, jest świadkiem i komentatorem jej gwałtownego rozwoju w pierwszych dekadach XX wieku, ale stara się ją ujrzeć w całokształcie „form symbolicznych”.
W niniejszych rozważaniach spróbuję odpowiedzieć na szereg pytań związanych z fenomenem wpływu Heglowskiej filozofii. Będę starała się przedstawić czynniki, dzięki którym wciąż jeszcze badamy i zachowujemy ją w naszej naukowej pamięci. (…) Swoje refleksje nad zjawiskiem oddziaływania Hegla oprę bezpośrednio na analizie hiszpańskiej recepcji podstaw jego systemu. Będę się starała wskazać zarówno przyczyny, jak i znamiona jego obecności w hiszpańskiej kulturze od drugiej połowy XIX aż do końca pierwszej połowy XX wieku, rozpoczynając od szkoły sewilskiej a kończąc na szkole madryckiej. Na przestrzeni przeszło stu lat dochodzi tam bowiem do silnego oddziaływania filozofii Hegla na życie intelektualne i społeczno-polityczne. Twórczy nurt heglizmu na trwałe zadomawia się w hiszpańskiej filozofii. Wyznacza tam podstawowe kierunki kształtowania się dyskursu filozoficznego. Nadto przyczynia się do unowocześnienia struktur państwowych i prawnych.
fragment Wstępu
Autorzy opisują wielką tajemnicę ezoteryczną, jaką była Konferencja Bożonarodzeniowa 1923/1924 Światowego Towarzystwa Antropozoficznego otwierająca nowy rozdział historii. Książka przedstawia jej duchowe tło i kosmiczny wymiar, jakim było stworzenie przez Rudolfa Steinera nowych misteriów. Przedstawione są związane z tą Konferencją zadania tych nowych misteriów, podane przez twórcę antropozofii, które do dzisiaj pozostają aktualne i są dostępne dla każdego.
Pochwała litości. Rzecz o wspólnocie to traktat antropologiczny, w którym autor prowadzi czytelnika aż do granicy języka filozoficznego, mierzącego się z dramatem ludzkiej egzystencji nie po to, by zagłuszyć ją słowami, lecz po to, by przygotować człowieka na mądre i milczące wejrzenie w otchłań irrealnego, przed-logicznego istnienia ludzkiej wspólnoty. Ta wspólnota na swym pierwotnym, archaicznym poziomie jest „lita”, czyli jednorodna, a przez to wolna jeszcze od struktur społecznych, idei moralnych, a nawet uczuć. Bardzo trudno ją dostrzec – tak jak trudno jest wykryć kosmiczne promieniowanie tła. A jednak nie jest to niemożliwe.
„Aktualność oraz humanistyczna wymowa to cechy dystynktywne książki Jana Hartmana. Jeśli uwzględnić obszerność podjętej przez autora problematyki, sprawność, z jaką prowadzi on swój wywód, i wnikliwość, która stanowi uderzającą aurę całego przedsięwzięcia, to zaiste trzeba powiedzieć, że oto do rąk czytelnika trafia mały wielki traktat! Pro forma tylko można dodać – Hartman jest przecież doświadczonym autorem, mającym na koncie wiele publikacji – że jego książka, oprócz tego, iż ma istotną wagę merytoryczną, jest doskonale napisana”.
Z recenzji prof. Krzysztofa Matuszewskiego
Litość jest prosta i słaba, za każdym razem oddana temu, nad czym moje ja się lituje, a przez to odporna na zredukowanie i zdefiniowanie. Jako słabe dobro wymyka się totalności. W litej jedności objętych moją i wzajemną litością wzrasta gotowość na śmierć, zapomnienie, pominięcie w chwale zbawienia. Struchlała i zastygła w litości wspólnota wykluczonych ze zbawienia doświadcza wolności-ku-śmierci, najbardziej radykalnego gestu ludzkiej autonomii i solidarności ze wszystkim, co zostało z triumfującego dobra-ku-Dobru wykluczone.
Fragment książki
Rzeczy żyją - zdaniem Remo Bodei fakt ten nie ulega wątpliwości. Mówi nam o tym nie tylko nasze codzienne doświadczenie, ale także zrodzone zeń literatura i sztuka. Nie trzeba więc zatem pytać czy rzeczy żyją, ale należy zadać sobie pytanie: jak żyją Rozstrzygnięcie tej kwestii jest istotne nie tylko dlatego, że pozwala nam lepiej rozumieć je same, ale także - a może przede wszystkim - dlatego, że dzięki temu jesteśmy w stanie pełniej uświadomić sobie naszą własną kondycję. Ta bowiem - jak uczy nas filozofia już od starożytności, o czym wszak jesteśmy skłonni zapominać - jest nieuchronnie uwarunkowana przez rzeczy. Człowiek od zawsze otacza się nimi, bez nich nie byłby tym, kim jest. Również one nie byłyby tym, czym są bez człowieka. Rzeczy zatem żyją własnym życiem, ale zarazem żyją tak, jak im na to pozwalamy. I odpowiednio - my żyjemy naszym życiem, niemniej na tyle, na ile pozwalają nam właśnie one.By uchwycić życie rzeczy, Bodei analizuje dzieła literackie - od Horacego po Lydię Flem - oraz XVII-wieczne martwe natury. Przywołuje też całą plejadę badaczy - socjologów, antropologów, historyków, ale przede wszystkim filozofów. Arystoteles, Plotyn, Kartezjusz, Spinoza, Kant, Hegel, Marks, Husserl, Heidegger, Merleau-Ponty - nie sposób wyliczyć ich wszystkich. To bowiem właśnie filozofia dostarcza pojęć, za pomocą których można ująć rzeczowość wraz z konstytuującą ją dychotomią przedmiot - rzecz.
Walter Benjamin (1892–1940), obecnie XX-wieczny klasyk, był niemieckim intelektualistą o wielkiej wrażliwości i niespełnionym, tragicznie przed czasem zakończonym życiu. Krytyk kultury, kolekcjoner (wszystkiego, od zabawek po cytaty), historyk, filozof. Przede wszystkim jednak chyba pisarz dysponujący wyjątkowym, niepowtarzalnym talentem (Ulica jednokierumkowa, Berlińskie dzieciństwo). Chociaż za życia opublikował zaledwie kilka książek, dziś czyta go cały świat, a najnowsze planowane wydanie dzieł zebranych ma objąć 21 tomów. Obok „typowych” dziedzin badawczych interesowały go też nietypowe, jak eksperymenty z poszerzaniem świadomości (O haszyszu) i właśnie sny. Niniejszy tomik gromadzi w pierwszej części publikowane za życia i pośmiertnie zapisy snów autora, a w drugiej teoretyczne rozważania nad ich naturą w kontekście kulturowym, historycznym i politycznym. Okazuje się, że sny zajmowały doniosłe, choć rozproszone i niesystematyczne miejsce w twórczości Benjamina. Przywiązywał on do nich dużą wagę i nadawał im istotne znaczenie. Jego „teoria snów” była nastawiona polemicznie do surrealistów i Freuda. Uważał je za zakorzenione w pamięci zbiorowej, a zarazem za zwrotnie wpływające na nasze życie. I wreszcie – w tej „księdze snów” trzeba dostrzec kunszt pisarski Benjamina na „owym progu między snem a jawą tak często przekraczanym, że aż zużytym i wytartym”.
Cóż cięższego w tych dniach nad pisanie ksiąg. Jakiż trudniejszy egzamin niż żądać tego od kogoś ubogiego w słowa i rozum. Kto bowiem nie pisze na przekór prośbom, zaraz uważany jest za gnuśnego, głupiego i zuchwałego. Jeżeli zaś ktoś nieprzekonany o własnych zdolnościach, chcąc okazać posłuszeństwo, stara się zebrać cudze słowa, uchodzi za słaby umysł, który chce chwały cudzym kosztem. Jeżeli zaś weźmie się za kucie rzeczy nowych, oskarżony będzie o zadufanie, że po tylu już księgach napisanych, których nie sposób przeczytać, nie mówiąc już o ich zrozumieniu, chełpi się, że napisze coś nowego, co dla innych nie byłoby stare.
***
Biorąc do ręki Wyjaśnienie racji dzieł bożych Mateusza z Krakowa, dotykamy pierwszego dzieła z zakresu teologii, tak filozoficznej, jak objawionej, które wyszło spod pióra autora związanego z Polską, i co więcej dzieła, które, obok innych jego prac, cieszyło się znaczną popularnością i uznaniem u współczesnych w pokaźnej części Europy.
Autor opisuje ważne okresy w biografii Rudolfa Steinera, twórcy antropozofii. Ciekawie opisuje miejsce jego narodzin, gdzie dużo wcześniej krzyżowało się wiele najważniejszych impulsów historycznych, a także karmiczne związki z prądem Grala. Zajmuje się również duchowym tłem najważniejszych impulsów antropozoficznych. Przybliża sylwetki najbliższych współpracowników Rudolfa Steinera. Opisuje kryzysy Towarzystwa Antropozoficznego, zarówno te, które miały miejsce za życia Rudolfa Steinera jak i te, które nastąpiły już po jego śmierci. Głównym wątkiem tej książki jest również ukazanie antropozofii jako istoty duchowej. Osobny rozdział poświęcony jest zagadnieniu zagrożeń dla współczesnego życia poprzez rozwój technologii cyfrowej, a zwłaszcza tych, które dla duchowej sfery człowieka niesie ze sobą internet.
Myśl M. Henryego jest zakorzeniona w fenomenologii, zainicjowanej przez Edmunda Husserla, i rozwija w oryginalny sposób tę tradycję, zwłaszcza jej wersję francuską. Czyni to, podejmując dyskusję jednocześnie z jej założycielem, jak i z jej przedstawicielami tej miary, co Martin Heidegger czy Max Scheler. Dlatego Michel Henry może być renomowany, obok Emmanuela Lévinasa, Paula Ricoeura czy Jean-Luca Mariona, za jednego z najmocniej twórczych fenomenologów francuskich. Jego filozofia pozostaje pod wpływem takich myślicieli, jak Kartezjusz czy Maine de Biran, którzy, każdy na swój sposób, wpłynęli na bogatą wewnętrznie tradycję określaną jako "filozofowanie po francusku". Myśl Henryego nosi jednak w dodatku znamię spotkania z teologią chrześcijańską, od jej początków - w postaci pism Jana Ewangelisty i Pawła, przez teksty Tertuliana i Ireneusza z Lyonu - aż po dzieła mistyków średniowiecznych, takich jak Mistrz Eckhart. Z tego powodu genealogia wpływów i zależności, w jakie wchodzi myśl francuskiego fenomenologa, sama w sobie powinna stać się przedmiotem rzetelnych studiów. Czytelnik naszej publikacji będzie mógł dowiedzieć się o niektórych z tych wpływów i zależności, gdyż stały się one przedmiotem analiz niemal wszelkich zawartych w niej artykułów.
(ze wstępu)
Mimo niewielkiej objętości Kriton jest jednym z częściej komentowanych utworów Platona. Przyczyna jest prosta. W dialogu pojawia się argumentacja, która może być odczytana jako nakaz posłuszeństwa jednostki wobec państwa i wobec kolektywu. Zważywszy, że Sokrates przez całe swoje dorosłe życie głosił posłuszeństwo sprawiedliwości i bezwzględnym racjom etycznym, ten swoisty autorytaryzm, jaki niektórzy znajdowali w Kritonie, wywoływał mieszane uczucia. Jak to więc jest? - Pytano. Czy Sokrates był niekonsekwentny? Czy w dialogu dokonał odstępstwa od kanonicznej zasady swojej filozofii? A może była to część strategii Platona, aby zrehabilitować skazanego na śmierć filozofa w oczach ateńskich obywateli? - prof. Ryszard Legutko
Kłopoty intelektu. Między Comte'em a Bergsonem pierwotnie wydane w 1975 roku to pierwsza książka Skargi, w której na horyzoncie jej zainteresowań sytuują się zagadnienia formacji intelektualnych oraz mechanizmów, które kierują myślą ludzką na polu problemów teoretycznych. Jest to książka tyleż o „kłopotach intelektu”, co o „kłopotach rozumu”, czy raczej „kłopotach z rozumem”.
Kłopoty intelektu to nie tylko pierwsze sformułowanie koncepcji formacji intelektualnych, lecz także wzorcowy przykład zastosowania jej w pracy z zakresu historii filozofii. Można rzec, że mało inspirujący, wręcz kłopotliwy materiał badawczy przyczynił się do sformułowania bardzo inspirującej metody czy idei z zakresu historii filozofii (a nawet szerzej: historii myślenia, albo wręcz: teorii myślenia), której zastosowanie zaprowadziło Skargę na zupełnie inne obszary tematyczne.
Bartosz Działoszyński
Barbara Skarga (1919-2009); wybitna filozof i badaczka filozofii; historyk idei. Absolwentka filozofii na Uniwersytecie Wileńskim, profesor Instytutu Filozofii i Socjologii PAN (związana z nim przez kilka dziesięcioleci), nauczyciel kilku pokoleń filozofów. W czasie wojny działała w podziemiu, była łączniczką AK. W 1944 roku została aresztowana przez bolszewików; trafiła do łagru. Do kraju wróciła w 1955 roku. Był to również powrót do pracy naukowej.
Badaczka filozofii pozytywistycznej, dwudziestowiecznej filozofii francuskiej, szczególnie zainteresowana problematyką metafizyczną i etyczną. Wychowawczyni kilku pokoleń filozofów w Polsce.
Autorka wielu prac naukowych o polskiej i francuskiej myśli filozoficznej, także eseistka publikująca w Znaku i Tygodniku powszechnym. Redaktor naczelny Etyki, członek Komitetu Redakcyjnego Biblioteki Klasyków Filozofii, inicjatorka i redaktor naukowy 5-tomowego Przewodnika po literaturze filozoficznej XX wieku.
Podstawową zaletą monografii A fe!, przygotowanej pod redakcją Aleksandry Drzał-Sierockiej oraz Małgorzaty Kowalewskiej, jest panoramiczność ujęcia. Mówi się więc o „wstręcie” i „obrzydliwości” jako narzędziach dystynkcji językowych i poznawczych oraz kulturowych przejawach i konsekwencjach tych dystynkcji. Mówi się o rzeczonych kategoriach jako wyznacznikach współczesnych strategii artystycznych, ich związkach ze współczesną obsesją cielesności (czy wręcz: somatyzacją kultury), traktuje jako pojęcia kluczowe dla rozumienia gatunków popkultury (horror, mangi yaoi) oraz poszczególnych dzieł, wreszcie – last but not least – umieszcza je w kontekście praktyk kulinarnych, dyskusji o „inności” oraz „wstrętnej kobiecości”. Nie mam wątpliwości, że prezentowana Czytelnikowi monografia spotka się z zainteresowaniem i zgoła nieobrzydliwym przyjęciem bez poczucia wstrętu.
prof. Mariusz Czubaj
Inna polityka i – szerzej – praktyka przyjaźni jest możliwa, choć w aktualnych warunkach bardzo trudna. W dziedzinie relacji intymnych wciąż panuje neuroza jako zjawisko masowe, zatruwające nie tylko współczesną postać miłości, ale i związki przyjaźni. Te ostatnie albo jawią się jako coś właściwego tylko w określonych biograficznie granicach (dzieciństwo, młodość), albo pełnią funkcję kompensacyjną, stają się odskocznią od rozczarowujących perypetii życia miłosnego i małżeńskiego. W najgorszym zaś wypadku przybierają formę męskich stowarzyszeń opartych na hierarchii i przemocy. […] W dziedzinie społecznej i politycznej również daleko do tego, by przyjaźń stanowiła podstawowy rodzaj więzi. Z jednej strony kapitalistyczna (neoliberalna) zasada konkurencji sprawia, że jednostka, jako przedsiębiorca-samego-siebie, znajduje się w stanie permanentnej mobilizacji, rywalizując z innymi o różne rodzaje kapitału, którego kapitał ekonomiczny stanowi może najważniejszą, ale nie jedyną postać. Z drugiej zaś – poniekąd w ramach reakcji na wynikający stąd uwiąd wspólnoty – coraz silniej zaznaczają się tendencje separatystyczne, ksenofobiczne, pragnienie życia w zamkniętej wspólnocie „swoich”, spajanej lękiem przed obcymi i odczuwaną wobec nich wrogością. Przyjaźń jest więc albo marginalizowana przez logikę egoistycznych interesów (względnie instrumentalizowana na jej gruncie), albo przybiera złowrogą, etnocentryczną postać zmieniającą hasła zderzenia cywilizacji w samospełniającą się przepowiednię.
Michał Herer - filozof i tłumacz. Autor książek: Gilles Deleuze. Struktury – Maszyny – Kreacje (Kraków 2006) oraz Filozofia aktualności. Za Nietzschem i Marksem (Warszawa 2012). Przekładał m. in. Deleuze’a, Althussera i Foucaulta. Związany z Instytutem Filozofii UW.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?