To najbardziej przerażająca książka jaką napisałem i jaką przeczytałem. I to nie jest science fiction tylko opis tego z czym już, w znacznej mierze, mamy do czynienia, a co w całej pełni nadchodzi wielkimi krokami.
Totalna inwigilacja:
Inteligentna biżuteria i inteligentne okulary, „lalki donosiciele” przesłuchujące dzieci
Czipy w mózgu – perspektywy pełnej kontroli
Inteligentne pigułki, inteligentny pył i odczytywanie myśli
Sztuczne Inteligencje – klucz do władzy masonerii nad światem
Przygotowanie czipów „zdrowotnych” dla całej populacji
Czy poddadzą nas wszystkich działaniu narkotyków?
Plan wytworzenia różnych gatunków ludzi – nadludzie i ludzie-bogowie
Szczepionki, genetyczne nożyce, manipulacje DNA
Masoni chcą być nieśmiertelni
Harari i rosyjski transhumanizm
Kompostowanie ludzkich zwłok i larwy w naszej diecie
Trzecia wojna światowa – alternatywa na czarną godzinę
Aleksander Dugin i Aleister Crowley
Masońska wizja świata po Wielkim Resecie i Wielkim Przebudzeniu
Likwidacja własności prywatnej
95% bezrobotnych i upokarzająca zależność
Likwidacja pieniędzy i System Punktowy
Inteligentne Miasta czy Inteligentne Obozy Koncentracyjne
Czy to będzie Królestwo Szatana?
Skąd pochodzę? Co robili moi przodkowie? Kim jestem?? ? pytania te towarzyszą nam od zawsze, ale nie zawsze można znaleźć na nie odpowiedź. Auvinni Kadreseng, urodzony w 1945 roku w tajwańskich górach, postanowił zmierzyć się z nimi w książce dokumentującej współczesne dzieje swojego ludu, czyli Kocaponganów ? jednej z rdzennych społeczności tajwańskich, należącej do etnosu Rukajów. W efekcie powstała opowieść stanowiąca na poły kronikę, na poły autobiografię autora, opisująca przymusową japonizację, a potem sinizację Kocaponganów, wyjaławianie się ich dawnych ziem, przesiedlenie osady, próby utrzymania tradycyjnej społeczności, zmagania z kolejnymi katastrofami naturalnymi, wreszcie całkowite zniszczenie nowej wioski w następstwie tajfunu Sepat. ?Kraj utracony? to nieoceniony zapis historii zanikania ludu i poruszająca relacja z poszukiwania drogi powrotnej do dawnego domu w górach. Jednocześnie dotyka problemów takich jak bez-refleksyjne niszczenie środowiska oraz zanik tożsamości i odrębności kulturowej. Jest także przypomnieniem o konieczności powrotu do samoanalizy i troski o to, co wspólne.
Był sobie rojber. W gwarze poznańskiej tym słowem określa się nicponia, psotnika, urwisa. O nim jest ta książka. A dokładniej: o twórczości Roberta Walsera. Pisarza, którego jedni uwielbiają, inni lekceważą, a większość w ogóle nie zna. Czym są opowieści Walsera? Jedna z odpowiedzi: próbą uchwycenia wibrującego bezruchu chwili teraźniejszej, tej zarezerwowanej dla rzeczy małych. Rzeczy małe nie oślepiają, nie ogłuszają, nie przytłaczają. Są nieśmiałym zaproszeniem do gry, w której każdy wygrywa. Każdy jest wygranym: zabrzmiało jak banał? Trudno. Przywykliśmy do tego, że literatura „wysoka” najczęściej wysuwa oskarżenia pod adresem świata i ludzi. Uważamy, że jej głównym powołaniem jest demaskowanie zła, kłamstwa, zbrodni, niegodziwości; że musi się skupiać na „udrękach istnienia”; że powinna pokazywać przede wszystkim problemy, z jakimi się zmagamy. Tymczasem utwory Walsera chcą – nie popadając w naiwniactwo – budować zaufanie do świata. Takiego, jakim on jest. Nietzsche chciał wiedzy radosnej – ja wołam o radosne pisarstwo. I odnajduję je u Roberta Walsera. Łukasz Musiał
Współczesną wojnę rozpoczyna reportaż o najważniejszym konflikcie 2022 roku. To wynik trzech podróży dokumentacyjnych autorki w kluczowych etapach wojny w Ukrainie oraz wszechstronnego doświadczenia dziennikarskiego w tematach kryminalnych i społecznych. Reportaż przestawia wojnę obrazami. Kopińska rozmawiała z czołowymi ukraińskimi politykami, ludźmi, którzy w wojnie stracili bliskich, dowódcami oraz żołnierzami. Autorka dotarła do stolicy Ukrainy, gdy wojska rosyjskie znajdowały się w obwodzie kijowskim. Rozmawiała z mieszkańcami obwodu w pierwszym dniu wolności po okupacji. We Lwowie w dniu ataku rakietowego na miasto. A także w Donbasie, Charkowie, Buczy, Borodziance... Kolejne teksty i felietony to historie najważniejszych konfliktów i niepokojów ostatnich lat COVID-19, decyzja Trybunału Konstytucyjnego o zmianie prawa aborcyjnego, przestępstwa Kościoła, upadek autorytetów, manipulowanie opinią publiczną. Po publikacji reportaży Justyny Kopińskiej przestępcy trafiali do więzień, a w prawie wprowadzono zmiany dotyczące bezpieczeństwa w instytucjach zamkniętych. Z dużą wiedzą o traumie i procesach społecznych autorka przybliża nam współczesny świat. Każdy rozdział to rada, pokazująca w jak wielkim stopniu Twój głos ma znaczenie.
Bo tu naprawdę chodzi o drobiazgi. Ale tak zasadnicze, tak ważne i poważne, że trzeba je było zebrać, zestawić i ustawić. Dzięki temu – taka nadzieja przyświecała autorowi – mogą się nawzajem oświetlać i uwyraźniać, choć niekiedy też zaciemniać, a nawet podważać i podawać w wątpliwość. Wynika to ze stojącej za tymi szkicami koncepcji przekładu; a mówiąc konkretniej – przekładowej roboty. Materialistycznej, ale nie językoznawczej. Praktycznej, a nie przekładoznawczej. Znawstwo w ogóle nie ma tu chyba wstępu. Wpuszcza się raczej skompromitowany skądinąd – więc excusez le mot – smak. Dlatego destylaty. Ale książka rości sobie też, rzecz jasna, pretensje do naukowości. Tam, gdzie się da, fakty są niezbite, a dane – sprawdzone. Pomieszczone tu uwagi mają często charakter skromnych, ale jakże uczonych dopisków do dużych dzieł i małych dziełek; mówiąc konkretniej – do przekładowej roboty. Stąd glosy. No i zdania – „największe jednostki gramatyczne języka”. W tłumaczeniu tak wielkie, że rozgrywają się w nich niekończące się historie, decydują się niemal losy tego osobliwego świata, jakim jest literatura. Znajdzie się też coś dla miłośników literackich skandali. To szkice z krytyki przekładu, więc niektóre dokonania się tu krytykuje; bywa, że gani; jeszcze inne głaszcze, ale pod włos. Ale to prawdziwe szkice z krytyki przekładu, więc głównie czyta się tu po prostu literaturę, opowiada o niej z miłością i zdziwieniem, bo jedno bez drugiego nie może. A szkice są drugie, bo wcześniej, dekadę temu, były pierwsze. Nie wiadomo, czy będą trzecie.
Książka Clary Trnvall, dziennikarki Szwedzkiego Radia, która w wieku czterdziestych dwóch lat dostała diagnozę wysokofunkcjonującego autyzmu, mieści się na pograniczu eseju i osobistego reportażu. Autorka odtwarza swoją drogę do diagnozy, zdaje relacje z kolejnych wizyt u psychologów i psychiatrów, sięga po wspomnienia z dzieciństwa i młodości, przywołuje doświadczenia z okresu wczesnej dorosłości. Opowiada o swoich snach i lękach, o relacjach, czy raczej ich braku. Diagnoza ją wyzwala z pęt niewiedzy i poszukiwań, ale też inspiruje do śledztwa dotyczącego historii i stanu współczesnego autyzmu i autystów w Szwecji i na świecie.
Społeczeństwo masowe i jego kultura to zbiór esejów, które Etienne Gilson przygotowywał w latach sześćdziesiątych na potrzeby publikacji i wykładów wygłoszonych na uczelniach całego świata. Podstawowe zagadnienie, które go interesowało, wiązało się z relacją sztuki, a szerzej kultury z procesami industrializacji, zmieniającymi oblicza społeczeństw lat sześćdziesiątych na Zachodzie.W zbiorze tym autor zastanawia się na ile technika, automatyzacja i ich masowe upowszechnienie może służyć sztuce, pięknu i kulturze, a na ile staje się zagrożeniem i pułapką. W tym kontekście w szeregu esejów Etienne Gilson pochyla się nad tematami takimi jak: malarstwo, literatura, muzyka, liturgia (w tym ta transmitowana), które na swojej aktualności wcale nie straciły i dziś.
Tango podróżniczka to zbiór felietonów, w których zabieram czytelnika w podróż do Argentyny, Norwegii oraz Polski, opowiadając o tangu, rozwoju osobistym i problemach żołądkowych. Zastanawiacie się, jak to jest być tancerką tanga, podróżniczką z dyplomem magistra turystyki, kobietą, która chce poznać siebie? Dowiecie się tego, sięgając po zbiór moich przemyśleń na temat miłości, akceptacji, przyjaźni, własnego ciała, marzeń, szczerości i strachu. W książce nie tylko zauważam ludzi wychowanych w różnych kulturach i środowiskach, ale także zachęcam do podejmowania rozmów na tematy, które są dla nas ważne, choć nie zawsze wygodne. Sprzeciwiam się turystyce masowej i nadmiernej konsumpcji. Namawiam do prostszego, prawdziwszego i pełniejszego życia. Zachęcam do zmian.Patrycja Jabłońska dyplomowana podróżniczka z magistrem odnowy psychosomatycznej. Pasjonatka tanga. Dyslektyczka, acz poliglotka. Autoryzowana przewodniczka po Oslo i Tromso w Norwegii. Organizatorka Oslove Tango Weekend. Wolna i dobra dusza.
Fenomen XIX-wiecznej stolicy świata zaklęty w literaturze
Książka Literackie przechadzki po Paryżu to owoc wieloletniej pasji i fascynacji kulturą francuską. Autorka w barwny sposób opisuje fenomen XIX-wiecznego Paryża, „stolicy świata” tamtego okresu. Przypomina dzieła literatury polskiej poświęcone Paryżowi oraz bogactwo tekstów kultury z nim związanych. Co najważniejsze, dokumentuje ogromny wpływ, jaki francuska kultura, obyczajowość i język wywarły na polskich autorów okresu pozytywizmu i Młodej Polski. Publikacja ta jest również hołdem dla miasta, które przez wieki oczarowywało kolejne pokolenia, stając się inspiracją dla wszystkich poszukujących wolności i lepszego życia.
Śmiesznie jest twierdzić, że zarzuty z dziedziny polityki wewnętrznej mogą być istotnymi poważnymi przyczynami powodzenia i niepowodzenia w polityce międzynarodowej, a nie pozorami, nie pretekstami dla gry. Polityka jednak jest dziedziną, w której kierunek drogi jest rzeczą najważniejszą; ważniejsze jest zawsze w polityce to, gdzie idziemy, niż to, gdzie się w danej chwili znajdujemy. Pierwszym warunkiem do tego, aby móc zaofiarować swemu sąsiadowi politykę pokojową, jest być silnym. Sztuka polityki polega właśnie na wiązaniu swoich planów z siłami żywymi, żywotnymi i do życia zdolnymi, a nie z nieboszczykami politycznymi, czy tendencjami pozbawionymi przyszłości. Niestety, Polacy mają jakiś litościwy sposób traktowania polityki. Ktoś przychodzi na wyścigi i stawia na konia najgorszego, bo mu się wydał godnym litości. Ten ktoś byłby tylko swego rodzaju filantropem, czy człowiekiem dobrego serca, lecz nie człowiekiem, chcącym wygrać w totalizatora. W polityce nie wolno jest powodować się uczuciami sympatii. Są linie stałe w polityce państw i dlatego nigdy nie jest śmieszne mówiąc o obecnej Polsce, powołać się na Lwa Sapiehę, Jerzego Ossolińskiego, Stanisława Żółkiewskiego. Trzeba pamiętać, że w polityce program nieziszczalny nie jest programem. Najlepszym hołdem, złożonym polskiej historii, będzie prawda.
Mimo że okres Wolnego Miasta trwał bardzo krótko, do dziś jest żywą legendą również poza granicami Gdańska. Było to miejsce wyjątkowe, lecz na co dzień toczyło się tutaj przeciętne życie: rosły i upadały biznesy, kwitł handel, rozwijała się turystyka, ludzie szukali rozrywki w sportach czy zabawie. Emocje wzbudzało powstanie nowych obiektów, takich jak stacja radiowa, lotnisko i pierwsze centra hadlowe, oraz niezwykłe wydarzenia: przelot Grafa Zeppelina czy Światowy Kongres Esperantystów.Ta książka to obraz codzienności i niecodzienności Wolnego Miasta miejsca na granicy języków, narodów i epok.
Czy tradycja jest tylko sposobem rozumienia przeszłości, czy może również odpowiedzią na wyzwania współczesności? Czy racjonalizm sprawdza się zawsze, gdy przekraczamy indywidualne granice i wchodzimy w kontakt z innymi? Czy warto jeszcze myśleć o państwie jako organizmie? W zbiorze esejów garściami czerpiących z klasycznych, lecz także mniej znanych tekstów chińskiej tradycji, profesor Lou Yulie stara się pokazać, że być może część odpowiedzi, których szukamy, już gdzieś padła. W czasach polaryzacji i atomizacji społeczeństw zaprezentowane przez Autora holistyczne podejście pozwala nam spojrzeć na wiele istotnych kwestii w innym świetle. O ile do tej pory mieliśmy już wielokrotnie okazję wysłuchać ważnych głosów w chińskiej literaturze i potrafimy dostrzec polityczne role, jakie Chiny odgrywają w świecie, to wciąż mało przestrzeni do wypowiedzi otrzymywali naukowcy i filozofowie. Ta pozycja w twórczy sposób przyczyni się do dyskusji na temat roli tradycyjnej kultury i filozofii we współczesnym świecie.
Wódka to nieodłączny element polskiej kultury, składnik naszej narodowej tożsamości. Bez względu na to, czy po nią sięgamy, czy nie, jest niezbywalnym elementem mozaiki tworzącej, zakorzeniony w nas głęboko, obraz polskości.Łukasz Gołębiewski dziennikarz, prozaik, enolog, jeden z najwybitniejszych znawców mocnych trunków prowadzi nas przez wielowymiarową historię polskiej wódki, ukazując niebagatelny wpływ przemysłu spirytusowego na kształtowanie się naszej codzienności. Autor nie tylko przedstawia dzieje wódki, ale także pokazuje aktualne miejsce tego trunku w ustawodawstwie polskim i europejskim.Cennym dodatkiem jest obszerny, ilustrowany przegląd polskich wódek niezastąpione kompendium wiedzy o markach, smakach i aromatach.
Wychowany w wierze, że Zachód to ostoja wolności i demokracji, w najbardziej pijanym widzie nie wyobraziłbym sobie, że ledwie trzydzieści lat po tym, jak komunistyczna zaraza haniebnie wygasła w swym kacapskim mateczniku, opanuje ona umysły Zachodu wolnego świata, jak nazywało się go za moich czasów.
Nie sztuka czuć, że świat się psuje czy wariuje, nie sztuka zauważyć, że nadchodzi koniec świata, sztuka ten koniec świata przeżyć, zrozumieć i w świecie kolejnym znaleźć to, co będzie dobre, co da się wykorzystać i co trzeba rozwijać.
W zalewie informacji o rewolucyjnych zmianach, pandemicznych restrykcjach, politycznych przewrotach, ulicznych zamieszkach, obalaniu pomników i stawianiu nowych, potępianiu tego, co do niedawna było święte i uznawaniu za świętości tego, co do niedawna otaczano pogardą albo lekceważeniem ustalić, co jest skutkiem, a co przyczyną.
Rewolucji, udanych i nie, mieliśmy w dziejach jeszcze więcej, niż końców świata. Wydaje się więc, że z takim materiałem porównawczym intelektualiści powinni tę dzisiejszą rozebrać na czynniki pierwsze i objaśnić bez żadnego problemu, błyskawicznie. A jednak jakoś nie potrafią.
Moi zdaniem dlatego, że tym razem mamy do czynienia z rewolucją, mimo wszelkich pozorów, zupełnie inną, bezprecedensową.
Strollowaną.
Kronika głupoty czasów IV RP Wachlarz politycznych absurdów dziejących się w pięknym kraju nad Wisłą jest doprawdy dramatyczno-zabawny. Bo nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, gdy towarzyszymy Autorowi w felietonowej wędrówce po prawej stronie publicznego traktu, na którym raz po raz potyka się on o całkiem przyziemne, żeby nie powiedzieć pospolite zjawiska lub myśl wcale nieskrzydlatą. Spotyka prawe w każdym calu postaci lub sięga po głoszące prawilne wiadomości tytuły prasowe. I wtedy nie może się powstrzymać, by nie uderzyć w klawiaturę i nie zabrzmieć prześmiewczo. I choć felietony mają to do siebie, że szybko ulatują z pamięci, to w chwili lektury otwierają oczy, poszerzają horyzonty i wciągają bez reszty.
365 inspirujących historii z życia autorki, okraszonych humorem i trafnymi spostrzeżeniami. Pozytywna i dobra energia, a przy tym opowiastki z czasów PRL, lat 90 i współczesnych przenoszą czytelnika w czasy pełne pasji, miłości do koni i natury - w magiczny w swojej prostocie świat. Felietony nie są ułożone chronologicznie, można je czytać od początku do końca, od środka, bądź na chybił trafił
Betsellerowe i wysoko oceniane przez krytyków wspomnienia wielokrotnie nagradzanej amerykańskiej pisarki, Natashy Trethewey, laureatki Pulitzera.Gdy Natasha Trethewey miała 19 lat, jej matka została zamordowana przez byłego partnera. Po latach autorka wraca do tej tragedii, by w pełni zrozumieć swoje doświadczenie. Przygląda się życiu na dalekim Południu, rozstaniu rodziców, przemocy domowej, która ją spotkała ze strony ojczyma i nadchodzącej katastrofie, której nie mogła dostrzec. Opowiada swą rozdzierającą serce historię, która jest również wyznaniem miłości.Jedna z najlepszych książek roku m.in. według ,,Time'a"", ,,The New York Times"", ,,The Washington Post"", ,,NPR"", ,,Esquire"", ,,Electric Literature"", ,,Slate"", ,,The Los Angeles Times"", ,,USA Today"".Ten pamiętnik Wami wstrząśnie. Konstrukcja jest przemyślana, akcja rozwija się spokojnie. Ta powściągliwość jest po to, by w odpowiedniej chwili uwolnić napięcie.,,The New York Times""Jednocześnie piękna i dewastująca.,,The Washington Post""Pełne wdzięku, wzruszające wspomnienia... Subtelna proza o tragedii i żalu.,,Kirkus""
Wznowienie książki, która rozpoczęła serię reporterską! Cudowna Piotra Nesterowicza została nominowana do do Nagrody Literackiej Nike 2015 oraz Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego 2015, a także zdobyła Nagrodę Literacką Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego.
Jadwiga miała czternaście lat, gdy ukazała jej się na łące Matka Boska. Był 1965 rok, władze walczyły z ludową religijnością pod hasłem: Kościół do kruchty. Na łąkę przybywali pielgrzymi z całej Polski, a milicja siłą rozganiała nielegalne zgromadzenie. Wierni pili „cudowną” wodę ze źródełka, a sanepid ich przymusowo hospitalizował z powodu podejrzenia duru brzusznego.
Wkrótce mieszkańcy Zabłudowa zwątpili w objawienie dziewczynki. Mieli jej za złe, że zabłudowski cud jest za mało cudowny, że nie postawiono na łące kościoła, że w czasie innych objawień Matka Boska powiedziała więcej niż u nich.
Dzięki zachowanym raportom SB Piotr Nesterowicz relacjonuje historię „cudu zabłudowskiego” minuta po minucie. Rozmawia również z ponad sześćdziesięcioletnią Jadwigą. Kobieta do dzisiaj powtarza zdanie, które usłyszała od Maryi, gdy miała czternaście lat.
Niesamowita historia. Z Matką Boską, szczególnie jeśli stoją za nią Polacy, żadna władza nie wygra – Krzysztof Varga
Dlaczego nie ja napisałem tę książkę? – Mariusz Szczygieł
"W papier ognia nie zawiniesz" z pozoru jest zwykłym zbiorem artykułów prasowych (felietonów i reportaży) z lat 1955-1977, dobranym według kodu, znanego chyba tylko Joannie Kryszczukajtis-Szopie, i podzielonym na część satyryczną i kryminalną, żeby można było się pośmiać albo poczuć dreszczyk emocji, albo jedno i drugie. Naprawdę jednak to przemyślny zabieg, dzięki któremu Czytelnik, poznając lub przypominając sobie PRL, mimowolnie zreflektuje się, że ten odległy czas, bezpowrotnie miniony(?), wydaje się jakby znajomy. Czy to możliwe?
"W papier ognia nie zawiniesz" to pouczająca lektura, która pozwala zobaczyć czasy, kiedy to na każdym kroku objawiała się wszechwładza „jedynej słusznej partii”, co dostrzec można nawet w reportażach kryminalnych. I choć minęło już wiele dziesięcioleci, a spora część populacji naszego kraju PRL zna już tylko ze słyszenia, to ci, którzy je (te czasy) pamiętają, nie będą mogli oprzeć się wrażeniu, że słyszą właśnie chichot historii…
A sam Autor – Wiktor Kryszczukajtis – gdyby dożył schyłku roku 2020., miałby gotowy materiał i zapewniony etat. Można książkę czytać i bez paraleli, sycąc się kolorytem tamtych lat i walorami poznawczymi. To książka adresowana w równej mierze do Milenialsów, pokolenia Z, jak i do "zgredów", czyli ich rodziców i dziadków.
Cała prawda o tym, jak żyć – z uśmiechem! Trzymamy w ręku nie tylko zbiór felietonów kultowego artysty, ale również napisany w humorystyczny sposób poradnik, a właściwie antyporadnik (a może i to, i to?). W każdym razie artysta komentuje naszą rzeczywistość w sposób czasem złośliwy, czasem dobroduszny, ale zawsze dowcipny. Używa do tego celu także kawałów i niezwykle celnych aforyzmów. To zaskakujący prezent dla kogoś, kto serio podchodzi do życia. A dla żartownisiów – nareszcie prawda o życiu! Niech miłosierna Czytelniczka / miłosierny Czytelnik z politowaniem przyjmie te produkty mojej chorobliwej twórczości. Jeśli jednak Sama/Sam jest nosicielem śmiechowirusa, dobrze zrozumie mój egoistyczny cel – rozbawienie Jej/Jego za wszelką cenę. Alosza Awdiejew
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?