Material Girls is a timely and trenchant critique of the influential theory that we all have an inner feeling known as a gender identity, and that this feeling is more socially significant than our biological sex. Professor Kathleen Stock surveys the philosophical ideas that led to this point, and closely interrogates each one, from De Beauvoir's statement that, 'One is not born, but rather becomes a woman' (an assertion she contends has been misinterpreted and repurposed), to Judith Butler's claim that language creates biological reality, rather than describing it. She looks at biological sex in a range of important contexts, including women-only spaces and resources, healthcare, epidemiology, political organization and data collection.
Material Girls makes a clear, humane and feminist case for our retaining the ability to discuss reality, and concludes with a positive vision for the future, in which trans rights activists and feminists can collaborate to achieve some of their po
That Machiavelli’s name has become synonymous with cold-eyed political calculation only heightens the intrinsic fascination of The Prince – the world’s pre-eminent how-to manual on the art of getting and keeping power, and one of the literary landmarks of the Italian Renaissance. Written in a vigorous, straightforward style which reflects its author’s realism, this treatise on states, statecraft, and the ideal ruler is essential reading for anyone seeking to understand how human society actually works.
Florence's debut book will explore all progressive corners of the feminist conversation; from insecurity projection and refusing to find comfort in other women's flaws, to deciding whether to date or dump them, all the way through to unpacking the male gaze and how it shapes our identity.
WOMEN DON'T OWE YOU PRETTY is an accessible leap into feminism, for people at all stages of their journey who are seeking to reshape and transform the way they view themselves. In a world that tells women we're either not enough or too much, it's time we stop directing our anger and insecurities onto ourselves, and start fighting back to re-shape the toxic structures of our patriarchal society.
Florence's book will help you to tackle and challenge the limiting narrative you have been bombarded with your whole life, and determine feminism on your own terms. After all, you are the love of your own life.
Kiedy Pieniądze i Stołki są przy władzy, kobieta nie potrafi nie czytać wiadomości z Ojczyzny. Jest nimi najpierw zdumiona, potem przerażona. Szybko dochodzi do wniosku, że bicie protestujących kobiet, kopanie ich i łamanie im rąk, zatrzymywanie bez powodu i wożenie po różnych komisariatach, by nie mogli ich odnaleźć adwokaci, to polska wersja opowieści o mężczyznach i kobietach, którzy nienawidzą kobiet. W wiadomościach z Ojczyzny mało uwagi poświęca się jednak tej nienawiści, więcej kolejnym aferom, milionom i miliardom wyrzuconym w błoto. Kobieta zdaje sobie sprawę, że tak będzie również wtedy, gdy Pieniądze i Stołki władzę stracą. Dlatego tworzy swój własny katalog spraw, z którymi nie potrafi się pogodzić. Jest zbyt stara, zbyt doświadczona by nie wiedzieć, że jeśli nie zostaną spisane, szybko przepadną w mroku niepamięci, jak czarne parasolki stukające w parapet mieszkania Naczelnika sto lat wcześniej. Notując kolejne etapy wojny ojczyźniano-ojczyźnianej myśli więc przede wszystkim o nowym pokoleniu posiadaczek czarnych parasolek. Pozbawianych praw, lżonych, uprzedmiotowianych. Pisząc używa przez to mocnej narracji, słów adekwatnych do ciężaru zdarzeń. Chwilami zastyga, tak gęste są jej emocje. Boi się, jak inni, ale czuje, że nie może zamykać oczu. Bezsilność maskuje sarkazmem, kpiną i drwiną. To jedyny w jej ocenie sposób, by przeżyć w państwie, w którym rządzą Pieniądze i Stołki, i Pierwszy Sekretarz.
"Podczas epidemii [...] ogólnoświatowy kryzys, zamiast wzmocnić uniwersalistyczne przekonania, podsycił tylko lokalne niepokoje i zwątpienie w przeżywaną rzeczywistość. Rozszczelnieniu uległ jednorodny obraz miasta, budząc na nowo pytania: gdzie leży jego granica? Co oznacza "teraz" w mieście? Kto współtworzy miejską rzeczywistość?"
Fragment wstępu
Maciej Rodak (b. 1997) – architekt i filozof. Absolwent Politechniki Krakowskiej oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pracę magisterską na wydziale architektury poświęcił osiedlowej spontaniczności, za którą został wyróżniony w konkursie TUP Oddział Kraków (2022) i znalazł się w gronie finalistów dorocznej nagrody SARP im. Z. Zawistowskiego (2022). Lokalny aktywista i społecznik. Współorganizator XXV Ogólnopolskiego Spotkania Studentów Architektury (OSSA) w Krakowie. Animator wydarzeń propagujących architekturę m.in. "Studia na Horyzoncie" (2017, 2018), "Młodzi Architekci" (2019). W swojej aktywności interesuje się zagadnieniem relacji w architekturze i urbanistyce, szczególnie wobec powiązań z innymi dziedzinami życia w zbiorowości.
Maciej Rodak (b. 1997) – architect and philosopher. A graduate of the Krakow University of Technology and the Jagiellonian University. He devoted his master's thesis at the Faculty of Architecture to housing estate spontaneity, for which he was awarded in the Towarzystwo Urbanistów Polskich in Krakow competition (2022) and was among the finalists of the Stowarzyszenie Architektów Polskich Annual Award (2022). Local and community activist. Co-organiser of the XXV All-Polish Meeting of Architecture Students (OSSA) in Krakow and animator of events promoting architecture. In his activity, he is concerned with the issue of relations in architecture and urbanism, especially in view of the connections with other fields of life in the collective.
The Penguin Book of Feminist Writing rounds up the voices of women from across history to discuss the meaning and practice of feminism. This is a book that every person should read: the multiplicity of voices from various times and spaces allows women of the past alongside women of the present to be noisy about why feminism matters. It is a collective masterpiece' Helen Carr, BBC History, Books of the Year
'Bulging with brilliant and exciting writing. Its vast sweep takes us from the 15th century, when Christine de Pizan, a court writer in medieval France, imagined a City of Ladies where women would be safe from harassment, through to the present day, with work by Maggie Nelson, Eileen Myles, Rachel Cusk, Deborah Levy and Lola Olufemi' Rachel Cooke, Observer
Kreatywność? Być może powrót do Chaosu, do greckiej bogini tworzącej świat do doświadczania wulkanu w umyśle jak powiedział Nietzsche: Trzeba jeszcze mieć w sobie chaos, aby urodzić tańczącą gwiazdę KreAKTywność aKtywna (AKTorKA)
Zbiór felietonów i reportaży napisanych przez George'a Orwella, który z wielką wrażliwością opowiada o wojnie, ekonomii, ludzkiej krzywdzie, biedzie, a z pasją np. o przysmakach angielskiej kuchni. Orwell konsekwentnie staje po stronie słabszych, ciemiężonych i wyśmiewanych. Jest przeciwnikiem przemocy, militaryzmu i wszelkiej agresji. Autor znany jest z nowatorskich jak na owe czasy metod zbierania dokumentacji do swych tekstów, wcielał się w role biednych i bezdomnych, podążając z nimi tam, gdzie zwykli dziennikarze nie trafiali.George Orwell (właśc. Eric Arthur Blair, 1903-1950), angielski powieściopisarz, eseista, krytyk literacki i publicysta. Badacz kultury popularnej i masowej, sympatyk i działacz niekomunistycznej lewicy. Przyjaciel Polski i Polaków; przedwczesna śmierć spowodowała, że nie napisał planowanej powieści o zbrodni katyńskiej. Największy rozgłos przyniosły mu utwory Folwark zwierzęcy i Rok 1984, ogólnie uznane za dzieła literackie oddające najpełniej oblicze i sens XX wieku. Warto jednak poznać także inne jego książki: W hołdzie Katalonii, Wiwat aspidistra!, Brak tchu, Na dnie w Paryżu i w Londynie.
Chłopska fotografia - ta rodzinna, prywatna - nie ma zwykle odrębnego miejsca w archiwach czy instytucjach. Przez wiele dekad mało kto się nią interesował, nie była traktowana jako części "narodowego dziedzictwa", a śladowa liczba zachowanych zbiorów pozwala sobie wyobrazić, ilu zdjęć i historii nie da się nigdy odzyskać, ile fotografii zostało spalonych, wyrzuconych, nieodnalezionych.Fotografia nie jest przezroczysta - nie pokazuje "po prostu", neutralnie ani obiektywnie. Podobnie jak historia, gdy pisana jest z jednej tylko perspektywy. Wiele w interpretacji fotografii i historii zależy od kąta patrzenia, od zachowanej materii i zauważania tego, co dotychczas pomijane.Agnieszka Pajączkowska opisuje wybrane chłopskie zdjęcia, a swoje spostrzeżenia uzupełnia o rozmowy, zapisy historii mówionej, dokumenty, mikroreportaże, rozważania teoretyczne, cytaty z esejów o fotografii i nowe refleksje dotyczące historii ludowej. Rdzeniem książki pozostaje pytanie, czym właściwie jest to, co widzimy. Czego fotografia nie pokazuje i nie rozstrzyga? To nie tyle opowieść o osobach widocznych na zdjęciach, ile o samych zdjęciach i tych, którzy je wykonywali - fotografach i fotografkach, o ich motywacjach, warsztacie pracy, miejscu w wiejskiej społeczności. Tak oglądane chłopskie fotografie pozwalają spojrzeć z mniej oczywistej perspektywy na polską historię XX wieku.Nieprzezroczyste to próba zwrócenia spojrzenia na to, co dotychczas było zauważane zbyt rzadko - na trzeci plan, na tło, rzeczy i ludzi poza kadrem.
Komu i z czego wolno się śmiać? Czy purnonsensowe happeningi Pomarańczowej Alternatywy miały swoją kontynuację w manifestacjach Strajku Kobiet? Kiedy żart jest zwykłym przegięciem, a kiedy wyrasta mu broda? I czy gdyby Christopher Hitchens spotkał Marię Czubaszek, to nadal uważałby, że kobiety nie są zabawne? Autorka Duchologii polskiej tym razem bierze na swój antropologiczny warsztat kwestię poczucia humoru. W oryginalnym i zabawnym eseju przygląda się różnym odsłonom i kontekstom dowcipu, ironii, abstrakcji i nonsensu od mowy ezopowej w czasach PRL-u, przez twórczość sceny kabaretowej, po język reklam z początku transformacji, stand-up, współczesne memy i cenzopapę. Drenda zastanawia się nad związkami humoru z polityką i nad tym, kiedy żart z władzy może stać się żartem dla władzy. Pokazuje też, że śmiech potrafi budować poczucie solidarności, a opary absurdu docenianego choćby przez Kierkegaarda mogą okazać się naprawdę lecznicze.
Czym jest lewica? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli spróbuję to wytłumaczyć, nie wiem. Myślę jednak, że potrafię opisać, jakim chciałbym widzieć człowieka lewicy. Blisko 800 kapsułek tekstu, które składają się na książkę „Wieczna lewica” powinno mu służyć za swego rodzaju zwierciadło. Czytelnik znajdzie tutaj aforyzmy i anegdoty, myśli i maksymy, prawdy i paradoksy osadzone równie mocno w historii lewicy, jak w problemach teraźniejszości. Każde z nich, choć długością przypomina tweeta, stanowi zarazem zamkniętą całość, jak i część pełniejszego wywodu dotyczącego lewicowej tożsamości oraz tego, czemu i komu ma służyć lewica w XXI wieku. „Lewica nie powinna być ideologią, zbiorem doktryn, ani partią polityczną. Musi być czymś znacznie więcej: postawą, drogą życiową wynikłą z wierności pewnemu kodeksowi postępowania. Alain mówił, że nie jest socjalistą, anarchistą, ani komunistą. Wszystkie te nurty są zbyt świeżej daty, wszystkie są przejściowe. On uważał, że należy do “wiecznej lewicy”. Nie szukaj początków tej “wiecznej lewicy” w pismach XIX-wiecznych filozofów i ekonomistów. Pomyśl raczej, czy pierwszym lewicowcem był Prometeusz czy Lucyfer”.
Książka stanowi zbiór rozważań podejmujących kluczowe problemy badawcze współczesnego komunikowania w ujęciu interdyscyplinarnym z perspektywy: semiotyki, komunikologii, lingwistyki, poetyki, sztuki słowa i obrazu, kognitywistyki i psychologii społecznej. Publikacja jest efektem studiów autora nad zagadnieniem z lat 2017–2023.
"Na dwa miesiące przed śmiercią Gombrowicz wygłasza trzynaście wykładów z filozofii dla Rity Gombrowicz i Dominika de Roux. Pierwsze wykłady o Kancie - wspomina żona pisarza - odbyły się w sypialni Witolda. Głowę opierał na łokciu, przed sobą trzymał plik pożółkłych notatek z czasów argentyńskich wykładów, ale nie zaglądał do nich, tylko mówił z pamięci, wyraźnie i powoli, żebyśmy zdążyli zanotować. Był wspaniałym profesorem, mówił z werwą, precyzyjnie, wydobywając, co najważniejsze. Siedzieliśmy naprzeciwko niego i notowaliśmy na kolanach każde jego słowo. Gombrowicz wykłada, że ból i cierpienie nie leżą po stronie rzeczy, lecz po stronie przeżywającego Ja, które przez to, co je czeka, może przejść tylko samo, bez nikogo, w samotności".Michał Paweł Markowski, fragment Wstępu"Ale czym jest filozofia? Żaden system filozoficzny nie trwa długo. Dla mnie jednak filozofia ma tę oto najwyższą wartość, że porządkuje świat w ramach pewnej wizji".Witold Gombrowicz
"Poniższy esej – pod tytułem Perypetie czerwonego jabłuszka i pięściowego tłuka, czyli garść uwag o przekładach poezji Wisławy Szymborskiej na angielski, niemiecki i francuski. (…)
Wydanie przez WL-w okolicach Nobla, niemal jednocześnie – trzech tomów w serii dwujęzycznej (w przekładach St. Barańczaka i Cl. Cavanagh na angielski, K. Dedeciusa – na niemiecki i P. Kamińskiego –na francuski) nastręcza rzadką, przyznajmy, sposobność do symultanicznej oceny porównawczej brzmienia tej niepowtarzalnej poezji w głównych językach Zachodu. Pierwsze analityczne recenzje już się ukazały (w „Literaturze na Świecie” z grudnia 1997). Lekturę tych tomów zacząłem od rozważań poniekąd apriorycznych nad dwiema głównymi kwestiami: a) gdzie tkwi klucz (formalny, intelektualny, estetyczny) do wierszy Wisławy Szymborskiej, klucz, który tłumacz musi odnaleźć, jeśli chce skutecznie porać się z bardzo poważnymi trudnościami, jakie w pracy nad tą poezją przed nim się pojawiają; b) w którym z wymienionych trzech języków poezja ta powinna (czy też ma szanse) zabrzmieć najlepiej – przy założeniu, rzecz· jasna, najwyższego poziomu kunsztu zawodowego tłumaczy.
Ireneusz Kania – tłumacz, poliglota. Przełożył kilkadziesiąt książek z kilkunastu języków przede wszystkim romańskich i azjatyckich także z greki starożytnej i nowożytnej, hebrajskiego i łaciny. Eseista, specjalista w dziedzinie buddyzmu i kabały. W 1995 roku otrzymał Nagrodę Polskiego PEN Clubu za przekłady literatury obcej na język polski.
Miłośnik jazdy na rowerze i pływania. Uprawiał podnoszenie ciężarów w wadze muszej.
"
Młody Lew Tołstoj ulegał magnetycznemu urokowi wojny i patriotycznym uniesieniom, choć było to przyciąganie trwożliwe i mroczne. Ale już śmierć bohaterów jego „Opowiadań sewastopolskich”, chociaż powodują nimi uczucia patriotyczne, nie jest podniosła i niczemu nie służy. Pisząc je, Tołstoj nie był jeszcze świadomym i zdeklarowanym pacyfistą. Musiały minąć lata, żeby już jako wielbiony autor „Wojny i pokoju” i „Anny Kareniny” ostatecznie zdefiniował własny światopogląd, odrzucił kategorie narodowe, etniczne i inne i zaczął szukać pierwiastka wspólnego – człowieczeństwa. „Do wojny doprowadza pragnienie pomyślności wyłącznie własnego narodu, a więc to, co zwykliśmy nazywać patriotyzmem – pisał po latach. – Dlatego, żeby położyć kres wojnom, trzeba najpierw położyć kres uczuciu patriotyzmu. A żeby skończyć z patriotyzmem, trzeba się przede wszystkim przekonać, że jest złem, a to właśnie zrobić jest najtrudniej”. Ten moralny i polityczny radykalizm Tołstoja, a przede wszystkim jego argumenty przeciwko patriotycznym uniesieniom okazują się w lekturze niepokojąco żywe i znajome. Jeśli więc sięgamy dzisiaj po eseje Tołstoja napisane przed stu dwudziestu przeszło laty, to w przekonaniu, że spostrzeżenia w nich zawarte są celne, a diagnozy wciąż aktualne i pomagają nam zrozumieć propagandowy patriotyczny żargon, którym jesteśmy dzisiaj karmieni. Okazuje się, że mimo z górą stulecia wciąż posługujemy się takimi samymi płaskimi sloganami o powinnościach patriotycznych, jesteśmy skłonni wierzyć w zabobony o patriotyzmie dobrym i złym, powtarzamy refreny o społeczeństwach (czy raczej narodach!) bohaterskich lub tchórzliwych z natury, zawsze szlachetnych albo niezmiennie podstępnych, deklarujemy szczególne umiłowanie ojczyzny jako ziemi wyjątkowej, najpiękniejszej w świecie. Wszystko to byłoby zabawne, gdyby nie było takie straszne. Niech ktoś wskaże chociaż jeden rozsądny powód dla patriotyzmu. Lew Tołstoj, styczeń 1894 Gdyby nie istniała nauka o patriotyzmie jako jakimś dobrym objawie, nigdy nie byłoby tylu ludzi nikczemnych. Lew Tołstoj, list do Mariana Zdziechowskiego, 10 września 1895 Z powodu cudzych ziem, do których Rosjanie nie mają żadnych praw, zagrabionych u prawowitych właścicieli i tak naprawdę do niczego Rosji niepotrzebnych, na dodatek z powodu jakichś ciemnych interesów rozmaitych aferzystów chcących wzbogacić się w Korei na cudzych lasach, wydaje się miliony, to jest dużą część tego, co wypracował lud rosyjski, pakuje się w długi przyszłe pokolenia, odrywa od pracy najlepszych ludzi i bezdusznie skazuje na pewną śmierć dziesiątki tysięcy synów Rosji. Rzeź tych nieszczęśników już się rozpoczęła. Mało tego – wojnę prowadzą ludzie, którzy wywołali ją tak głupio i bezmyślnie, że – jak pisano w jednej z gazet – główne nadzieje na zwycięstwo Rosji opierają się na niewyczerpanych rezerwach ludzkich. Na to właśnie liczą ci, którzy wysyłają na śmierć dziesiątki tysięcy Rosjan. (…) Piesza szarańcza forsuje rzeki tak, że najniższe warstwy idą pod wodę tak długo, aż z topielców powstanie most, po którym przejdą ci z góry. Tak władza obchodzi się z ludem rosyjskim. I właśnie pierwsza dolna warstwa już zaczyna tonąć, pokazując drogę kolejnym tysiącom, które zginą tak samo. I co, czy obrońcy, dysponenci i podżegacze tego strasznego dzieła zaczynają rozumieć swój grzech, swoją zbrodnię? Absolutnie nie. Są najzupełniej pewni, że wypełniali i wypełniają swój obowiązek, i są dumni z tego, co robią. Fragment eseju „Przebudźcie się!” Do patriotyzmu, jak do miłości, nikogo nie można zmusić. Patriotyzm przymusowy jest bowiem naturalną ideologią dyktatur, jest to sposób na zniewalanie obywateli. O takim właśnie patriotyzmie przymusowym pisał wielki Lew Tołstoj, autor „Wojny i pokoju”. Pod adresem Rosji, swojej ojczyzny, formułował jasną refleksję: „Im państwo jest większe, tym gorszy i okrutniejszy jest jego patriotyzm i tym więcej zadaje ono cierpień, bo na cierpieniach zadawanych innym opiera się potęga państwa.
Monografia jest kolejnym tomem podejmującym bardzo istotną z perspektywy politologicznej analizę problemu demokracji i znaczenia obywatela dla jej konsolidacji oraz przezwyciężania kryzysów. O ile w dostępnych na rynku księgarskim publikacjach bardzo często podnoszony jest jeden z wymiarów opisanych w książce – albo dotyczący kryzysów demokracji, albo jej normatywnego ujęcia – o tyle w prezentowanej monografii analizie poddano wątki podejmujące oba obszary badań. Co więcej, autorka określa perspektywy możliwych kierunków rozwoju sytuacji kryzysowych i pokryzysowych w reżimie demokratycznym. Jednak tym, co odróżnia tę publikację od innych, jest fakt ujęcia problemu w perspektywie politycznych kompetencji obywatelskich. (...) jest to jedna z ważniejszych monografii podejmujących problem poziomu politycznych kompetencji obywatelskich i ich znaczenia dla przezwyciężania kryzysów demokracji.
Z recenzji prof. dr. hab. Konstantego A. Wojtaszczyka
Why do we wear what we wear? To answer this question, we must go back and unlock the wardrobes of the early twentieth century, when fashion as we know it was born.
In Bring No Clothes, acclaimed fashion writer Charlie Porter brings us face to face with six members of the Bloomsbury Group-the collective of creatives and thinkers who were in the vanguard of a social and sartorial revolution. Each of them offers fresh insight into the constraints and possibilities of fashion today: from the stifling repression of E. M. Forster's top buttons to the creativity of Vanessa Bell's wayward hems; from the sheer pleasure of Ottoline Morrell's lavish dresses to the clashing self-consciousness of Virginia Woolf's orange stockings; from Duncan Grant's liberated play with nudity to John Maynard Keynes's power play in the traditional suit. As Porter carefully unpicks what they wore and how they wore it, we see how clothing can be a means of artistic, intellectual and sexual liberation, or, conversely, a tool for patriarchal control.
As he travels through libraries, archives, attics and studios, Porter uncovers new evidence about his subjects, revealing them in a thrillingly intimate, vivid new light. And, as he begins making his own clothing, his own perspective on fashion-and on life-starts to change. In the end, he shows, we should all 'bring no clothes', embracing not just a new way with fashion but a new philosophy of living-one which activates the connections between the way we dress and the way we think, act and love.
We are facing a species emergency. With every degree of temperature rise, a billion people will be displaced from the zone in which humans have lived for thousands of years. From Bangladesh to Sudan to the western United States, and in cities from Cardiff to New Orleans to Shanghai, the quadruple threat of drought, heat, wildfires and flooding will utterly reshape Earth's human geography in the coming decades.
In this rousing call to arms, Royal Society Science Book Prize-winning author Gaia Vince describes how we can plan for and manage this unavoidable climate migration while we restore the planet to a fully habitable state. Drawing on a wealth of eye-opening data and original reporting, Vince shows that migration is not the problem - it's the solution. We will need to move northwards as a species, into the habitable fringes on Europe, Asia and Canadas Canada and the greening Arctic circle.
While the climate catastrophe is finally getting the attention it deserves, the inevitability of mass migration has been largely ignored. In Nomad Century, Vince provides, for the first time, an examination of the most pressing question facing humanity.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?