Książka autorstwa Dominiki Jagielskiej oraz Janiny Kostkiewicz Pedagogika humanizmu społecznego Andrzeja Niesiołowskiego jest odkrywczym i z wielu względów ważnym studium historyczno-biograficznym. Wprowadza czytelnika w szczególny mikrokosmos idei i problemów. Na planie pierwszym plasuje się tutaj zagadnienie transcendencji i duchowości, ściśle związane z normą samorozwoju osobowego oraz uczestnictwa społecznego, a jedno i drugie jest źródłem wychowania katolickiego. Musiało upłynąć wiele lat, by życie i dzieło A. Niesiołowskiego, tak ważnego reprezentanta społeczno-pedagogicznej myśli katolickiej, zostało dostrzeżone, zaprezentowane i ocenione oraz wprowadzone do współczesnego obiegu naukowego. Pierwszeństwo w tej mierze należy do Janiny Kostkiewicz, która po raz pierwszy wydobyła na światło dzienne postać Niesiołowskiego w monografii Kierunki i koncepcje pedagogiki katolickiej w Polsce 1918–1939 (2013). Dużą zasługą Dominiki Jagielskiej oraz Janiny Kostkiewicz jest to, że pokonały granice milczenia i zapomnienia, że ukazały ideologiczne przyczyny dyskwalifikowania i marginalizacji myśli społecznej wyrosłej na gruncie prawd ewangelicznych i nauczania Kościoła. Pośrednio, ale w sposób wyraźny, dzięki przedstawianej książce można dostrzec »pole zaległości«, obszar braków badawczych i problemów, które należy podjąć i rozwiązać, by uzupełnić i wzbogacić dotychczasowy, dalece niepełny obraz polskiej myśli humanistyczno-społecznej XX wieku. Oby te ustalenia stały się impulsem do szerszej i systematycznej pracy badawczej nad myślą i praktyką katolickiej pedagogiki w naszym kraju.
Z recenzji prof. zw. dr. hab. Wiesława Theissa
To barwne wspomnienia jednego z bardziej rozpoznawalnych animatorów życia kulturalnego w Polsce, aktora, reżysera i pedagoga, od wielu lat dyrektora Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Pasjonująca opowieść o niezwykłych losach jego rodziny, przeplatana dygresjami historycznymi i refleksjami na temat meandrów rozwoju współczesnej sztuki teatru. Suma doświadczeń i obserwacji ilustrowana blisko setką interesujących zdjęć, często unikatowych, pochodzących z początku minionego wieku.
Ludzie czasem patrzą na mnie jak na głupka. „On chyba nie jest zbyt inteligentny, skoro robi tyle błędów gramatycznych. Tak długo już tutaj mieszka, a nie potrafi się dobrze wysłowić po polsku. To na pewno debil”. Mam brzuszek, śmieszny akcent, łysieję, nie przypominam typowego polskiego faceta. Mylę się, przyznaję do błędów. Ale wiecie co? To jest magnes, który przyciąga kobiety. Nigdy nie wstydziłem się być sobą – małym gówniarzem z akordeonem. Dorastałem w Kopenhadze, ale nie czułem się Duńczykiem, nawet przez jeden dzień. Rodzice wychowali mnie na Polaka, tylko tak się akurat złożyło, że mieszkaliśmy w Danii. Dopiero kiedy przyjechałem do Polski, dowiedziałem się, że chyba nie jestem prawdziwym Polakiem, bo jakoś dziwnie mówię, dziwnie się zachowuję. Są ludzie, którzy samo moje istnienie odbierają jako prowokację. Źle się z tym czują. „Bo niby kim on jest? Artystą? Błaznem? Wytworem mediów?” Jestem po prostu sobą, choć to niełatwe zadanie.
Legendarny, charyzmatyczny duszpasterz hipisów barwnie opowiada o swoim życiu, o słynnych młodzieżowych pielgrzymkach i hipisowskich zlotach, o mistykach i narkomanach. O cudach i Bożej Opatrzności, ale i demonach, z którymi się zmagał. O czterdziestu latach wychodzenia z Egiptu i odnajdywania Ziemi Obiecanej wraz z młodszymi i starszymi
ludźmi, którym pomagał i doradzał, z którymi rozmawiał i dzielił się wiarą, których kochał i opłakiwał. Jeśli sięgniecie po tę książkę, przeczytacie m.in.: - jak pytanie pewnego kleryka zainspirowało go do zostania księdzem; jak stał się hipisem w sutannie; - jak obraz Jezusa Miłosiernego strzegł pól makowych; - jak służby bezpieczeństwa rozbijały hipisowskie zloty; - jak pewien ksiądz wyszedł zapłakany z konfesjonału; - jak narkotyki zastępuje zaćpanie Chrystusem; - jak msza może stać się elementem resocjalizacji; - jak kardynał Wyszyński witał hipisów w Częstochowie; - jak pewien narkoman stał się Rycerzem Maryi; - jak jedna z pielgrzymek odbyła się tylko dzięki pewnemu ateiście; - jak Pismo Święte może stać się rozjemcą w rodzinie; - jak powołanie czyni nas sakramentem dla innych ludzi; - jakie szczęście można odnaleźć w komunii świętej; - o demonach nałogów; - o zbawczych wydarzeniach, które odrywają ludzi od zła; - o świętym balowaniu; - o leczeniu miłością;
- i o tym, z czego będziemy rozliczani.
Jedna z największych współczesnych mistyczek Kościoła katolickiego opowiada o swoich niezwykłych objawieniach!
Myrna Nazzour to chrześcijańska mistyczka i stygmatyczka z Damaszku w Syrii. Doświadcza ona tajemniczych ekstaz, otrzymuje przesłania od Jezusa i Maryi, a na jej ciele pojawiają się stygmaty. Z jej rąk oraz z ikony, która znajduje się w jej domu, wydziela się w tajemniczy sposób oliwa. Podczas rekolekcji i konferencji, które głosi na całym świecie, przekazuje przesłanie miłości oraz jedności Kościoła i rodziny. W tej książce Myrna opowiada o swoim życiu, wierze, modlitwie, a przede wszystkim o znakach i objawieniach, których doświadcza.
Książka zawiera również pełne teksty wszystkich przesłań, które Myrna otrzymała od Jezusa i Maryi.
Policjanci kryminalni czasami przechodzą na drugą stronę barykady. Trafiają przez to do więzienia albo psychiatryka. W tej książce rozmawiam z nimi o tym, dlaczego ludzie przekraczają granice i jaką cenę za to płacą. Patryk Vega w kolejnym tomie serii „Złe psy” kontynuuje odkrywanie prawdy o polskiej policji. Tym razem rozmawia o sytuacjach, gdy człowiek przechodzi na ciemną stronę mocy. Oto wstrząsające historie policjantów, którzy nie wytrzymali presji w pracy, przeszli na drugą stronę barykady i trafili do więzienia albo wylądowali w szpitalu psychiatrycznym. Przerzucanie zwłok z dzielnicy do dzielnicy czy imprezy ze świadkami koronnymi zakończone grupowym seksem to ledwie punkt wyjścia do dramatów ujawnionych w rozmowach. Dlaczego niektórzy przechodzą na złą stronę? Czy komuś udało się stamtąd wrócić? Poznaj policję od środka. Twardo, po męsku, bez cenzury.
Gdy w 1553 roku zmarł młody król Edward VI, okazało się, że nie ma mężczyzny, który mógłby zażądać tronu Anglii. Po raz pierwszy w historii królestwa koronę miała przejąć królowa. Czy powinna nią zostać Maria, córka Katarzyny Aragońskiej, czy Elżbieta, córka Anny Boleyn, a może jedna z ich kuzynek – Jane Grey lub Maria, królowa Szkotów? Okazuje się, że nie po raz pierwszy w historii Anglii podniesiono problem władzy kobiet. Czterysta lat przed śmiercią Edwarda Matylda, córka Henryka I i wnuczka Wilhelma Zdobywcy, znalazła się niesłychanie blisko objęcia tronu i samodzielnego panowania. W okresie od XII do XV wieku trzy inne wyjątkowe kobiety – Eleonora Akwitańska, Izabela Francuska i Małgorzata Andegaweńska – dowiodły, że potrafią rządzić, o ile otwarcie nie kwestionują męskiego autorytetu. W uznaniu swych zasług każda z nich szybko zyskała pogardliwe miano „wilczycy”. Niniejsza książka prezentuje szczegółową historię każdej z tych kobiet, podkreślając istotę paradoksu, z jakim musiały się zmierzyć dziedziczki tronu Tudorów: skoro mężczyzna był przewodnikiem kobiety, a król przewodził całemu narodowi, jak zatem uzasadnić, że władza królewska znalazła się w kobiecych rękach? Dramatyczna i fascynująca opowieść o królowych, które odmieniły historię Anglii: Matyldzie, Eleonorze z Akwitanii, Izabeli Francuskiej, Małgorzacie Andegaweńskiej i Marii Tudor. O królowych, które równie odważnie walczyły z wrogimi frakcjami, co z własnymi mężami. To one wpłynęły na zmianę średniowiecznego pogląd na temat roli kobiety i jej udziału we władzy, a w konsekwencji utorowały drogę do tronu Elżbiecie I. Helen Castor analizuje wpływ nieprzeciętnych władczyń na politykę Anglii i stara się odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób w czasach, kiedy kobieta podlegała mężczyźnie, a królowi podlegało całe społeczeństwo, na czele państwa mogła stanąć właśnie kobieta?
Autor ukazuje papieża paradoksów – radykała, lecz nie liberała; osobę, która zachęca innych do działania i pozwala im działać, a równocześnie niewolną od autorytaryzmu; człowieka pewnego siebie, a równocześnie odczuwającego ciągłą potrzebę przebaczenia; duchownego, który łączy w sobie religijną pokorę ze zręcznością polityka. Jest to także opowieść o człowieku, który przeszedł głęboką wewnętrzną przemianę, która spowodowała trwałe zmiany w jego osobowości i w poglądach na świat.
Książka jest odpowiedzią na pomówienia dotyczące współpracy kard. Bergoglia z juntą argentyńską.
Paul Vallely – cieszący się międzynarodowym uznaniem komentator specjalizujący się w problematyce religijnej, społecznej i etycznej. Jako działacz społeczno-polityczny na rzecz międzynarodowego rozwoju w świecie współpracował z Bobem Geldofem i Bono; jest współautorem bestsellerowej autobiografii Boba Geldofa Is That It?
Publikuje teksty poświęcone polityce, kulturze i etyce w brytyjskich czasopismach takich jak „The Independent on Sunday”, „The Church Times”, „Third Way” i „The Tablet”. Pracował jako redaktor w „The Independent” i w dziale informacyjnym „The Sunday Times”. W 2006 roku został uhonorowany Orderem św. Michała i św. Jerzego „za zasługi dla dziennikarstwa i krajów rozwijających się”.
Redaktor „Gościa Niedzielnego”, autor kultowych felietonów opowiada o swojej wierze, powołaniu oraz doświadczeniach Bożego prowadzenia i objawiania się Jego mocy w swoim życiu. Pokazuje, co w świetle wiary znaczy być mężczyzną i jaką rolę odgrywają w tym walka i modlitwa. Przekonuje, że oddanie swojego życia Jezusowi to najlepsza inwestycja, jaką może poczynić myślący rozsądnie człowiek.
W książce „Bóg lubi tych, którzy walczą” przeczytacie m.in.: - jak autor odkrył, że jest łajdakiem; - za co wyrzucono go z ministrantów; - jak w pewne niedzielne popołudnie spadła na niego radość; - jak Bóg go rozpieszcza; - jaką polisę ubezpieczeniową dała swoim dzieciom jego mama; - o oświadczynach w Kaplicy Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach; - jak Bóg daje nam nasz chleb powszedni; - czy mężczyzna powinien być wojownikiem; - dlaczego chrześcijaninowi nie można niczego ukraść; - o uzdrowieniach wewnętrznych i zewnętrznych; - jak Bóg rozmnaża czas; - czym różnią się wiara mężczyzny i wiara kobiety; - dlaczego człowiek nie może pozwolić sobie na neutralność w sferze duchowej; - co jest jedyną bronią diabła; - dlaczego pieniądze są ważne dla chrześcijanina; - co kapusta ma wspólnego z dbaniem o własną duszę; - dlaczego każdy chrześcijanin powinien bronić się przed klerykalizacją; - co jest najważniejsze w seksie; - dlaczego być mężczyzną to przede wszystkim być ojcem; - czy Polacy są narodem wybranym; - o piorunujących skutkach modlitwy pewnego paulina; - co zrobić, aby się nie bać.
Maciej Stuhr szczerze i z dystansem o rodzinie, przyjaźniach i początkach kariery. O kulisach pracy na estradzie, w filmie i teatrze. O pułapkach popularności. O tym, ile Stuhra w Stuhrze. I dlaczego czasami chłopaki też płaczą. Wielu ludziom wydaje się, że go znają. Nic bardziej mylnego. Marianna Stuhr, siostra Maćka Jego ojciec chrzestny Jan Nowicki opowiadał mi, że był brzydkim dzieckiem. Z reakcji moich licznych koleżanek na Macieja dziś wysnuwam wniosek, że mu to przeszło. Kuba Wojewódzki Nie będę mówił, że jest fantastycznym kolegą. Ani że jest świetnym aktorem. Że jest dowcipny, inteligentny, że lubię się z nim spotykać, pracować, gadać. Nie będę mówił tego wszystkiego! Robert Więckiewicz Miał chyba kompleks taty i trochę ma go do dzisiaj, zupełnie niepotrzebnie. Magda Umer Możemy razem płakać, śmiać się, przeżywać chwile smutne i wspaniałe. Stąd nasz teatr. Krzysztof Warlikowski Jest mieszanką odpowiedzialnego mężczyzny i małego, wrażliwego chłopca. Maja Ostaszewska Nieraz z podziwem obserwowałem, jak zaspokaja głodną medialną bestię, uchodząc nie tylko z życiem, ale i z honorem, a nawet z rozumem. Jacek Żakowski
Już czas.
Możesz zmienić to wszystko, czego nie lubisz w swoim życiu. Możesz wreszcie wstać z kolan i poczuć, że żyjesz.
Możesz być szczęśliwa i wolna.
Daję słowo honoru.
Wiem, że to jest możliwe.
Bo ja tak zrobiłam.
To jest trzecie, zmienione i rozszerzone wydanie tej książki.
Napisałam ją w połowie na nowo.
Dla Ciebie.
Beata Pawlikowska
Po przygodach w Azji, Australii i Oceanii oraz Ameryce Północnej, o których opowiadam w pierwszym tomie, przyszedł czas na eksplorację Ameryki Łacińskiej. Razem z Fabianem – moim kompanem podróży – lądujemy w Bogocie. Nocujemy na drzewie w Kolumbii, smakujemy ekwadorskiej czekolady, kupujemy dynamit w Boliwii i przemierzamy z plecakami na grzbietach Paragwaj i Urugwaj. Stamtąd płyniemy katamaranem do Argentyny, gdzie spędzamy piękne chwile w domu przyjaciół, delektując się argentyńskim winem i wyśmienitą wołowiną. Nasze drogi prowadzą potem do Chile i na Wyspę Wielkanocną. Z Ameryki Południowej przenosimy się do Środkowej, by zobaczyć statki przepływające przez Kanał Panamski i bogactwo natury w Kostaryce. Po szesnastu miesiącach w drodze wracamy wreszcie do domu.
Na początku lat dziewięćdziesiątych szwedzki death metal zrewolucjonizował międzynarodową scenę metalową. Nagle okazało się, że Szwecja była na pierwszym froncie nowego, muzycznego ruchu, który odbił się echem na całym świecie, na czele z zespołami takimi jak Entombed, Dismember i At The Gates. Jednocześnie z rozwojem black metalu, muzyka stała się jeszcze bardziej ekstremalna. Blackmetalowe zespoły brzmiały ostrzej i mroczniej, i było widoczne, że wielbią śmierć. Wkrótce spłonęło kilka kościołów zarówno w Norwegii, jak i w Szwecji, ale nie trwało to długo, zanim satanistyczne przesłanie zaczęło być raczej łatwym sposobem na zwrócenie na siebie uwagi.
Ale jaki był początek tego wszystkiego? Dlaczego Szwecja stała się krajem wiodącym prym w agresywnej muzyce? I właściwie jakie osoby, grupy i zjawiska wpłynęły na rozwój tej sceny?
Krew Ogień Śmierć – Historia szwedzkiego metalu pokazuje ewolucję hard rocka od lat siedemdziesiątych, gdzie królowały olbrzymie kolumny wzmacniaczy, przez podpalenia kościołów w latach dziewięćdziesiątych, aż do ekstremalnych i paradoksalnych gatunków, które obecnie występują w tej muzyce.
„Wspaniały reportaż” ANDRES LOKKO
„Dużej klasy dziennikarstwo … co za odważna książka.” EXPRESSEN
Poznałem go osobiście w połowie lat siedemdziesiątych, w trakcie realizacji wspólnego programu telewizyjnego. Czyli bardzo dawno. Mijały lata, zmieniała się historia, a Fogg śpiewał, śpiewał, śpiewał…
Taki też w mojej pamięci pozostał. Energiczny, pracowity, niezniszczalny – zarazem zdumiewająco skromny, niedzisiejszo elegancki, wzruszająco serdeczny. Może dlatego każdy, komu mówiłem o pisaniu tej książki, dziwił się: Przecież o Foggu wszyscy wszystko wiedzą!
Życie mnie nauczyło, że jeśli wszyscy – to znaczy: niewielu. A jak wszystko – to również niewiele, albo jeszcze mniej.
I dlatego wytyczyłem, zasiałem i przez kilkanaście miesięcy uprawiałem Poletko Pana Fogga.
Dariuszz Michalski
W książce tej jest wszystko, czego można chcieć się dowiedzieć o życiu w socjalizmie. Oczywiście życiu inteligenta. A szczególnie inteligenta warszawiaka. Na kartach Dziennika 1954 spotkamy Herberta, Jasienicę, Kisiela, Turowicza, by wspomnieć tylko tych, których wspominać warto. Poznajemy też prozę i poezję bytowania młodego pisarza, świetnego obserwatora, znakomitego stylisty, którego wkrótce pozbyto się z Polski na stałe. Sam Tyrmand pisze o Dzienniku tak: Tak, chodzi o świadectwo dla samego siebie, o wystawienie świadectwa memu życiu, moim pragnieniom i myślom, mojej epoce, z którą jestem związany nieskończonością węzłów. Ma to być świadectwo z pierwszej ręki, złożone przez stosunkowo najlepiej zorientowanego w danej sprawie świadka. Ale – częściowo nie. Tak silnie pożądam sprawdzenia samego siebie, mych słuszności i niesłuszności, mych możliwości i zdolności, a więc tego, czego tak uparcie odmawia mi moja aktualna sytuacja. Nie mam talentu kontemplacji ani daru tworzenia w imię samego aktu tworzenia. Jak powiedział mi ostatnio Kisiel, noszę w sobie wielką potrzebę i umiejętność dzielenia się z ludźmi moją wewnętrzną pracą myśli. Z najgłębszego powołania czuję się dziennikarzem, stąd konstrukcje mych przemyśleń ulegają dezaktualizacji, ponadto nie wierzę w możliwość własnego wysiłku nad kompozycją dzieła sztuki nieprzeznaczonego dla kogoś konkretnego w czasie i przestrzeni. Dlatego zdecydowałem, że dziennik przyniesie mi ulgę.
Fascynacja autorki osobą bł. ks. Jerzego Popiełuszki zaowocowała powstaniem oryginalnej i wyjątkowej biografii. Unikatową wartością wyróżniającą tę książkę jest wzbogacenie jej o refleksje do osobistego rozważenia przez czytelnika oparte na postaci charyzmatycznego kapłana, a także zamieszczenie jego homilii, które doskonale oddają obraz czasów życia męczennika oraz ukazują poglądy i przekonania błogosławionego. Brakuje ci odwagi do wyznawania wiary wśród okoliczności życia? Żyjesz w zakłamaniu? Nie potrafisz przebaczyć i nosisz w sobie pragnienie zemsty? Dziwisz się ewangelicznym słowom o miłości nieprzyjaciół i Chrystusowi, który pokornie godzi się na kielich goryczy w Getsemani? Przeżyłeś w swoim życiu jakąś traumę i nie potrafisz wrócić do równowagi psychicznej? Jesteś 'szarym', przeciętnym człowiekiem, który nie potrafi wybić się z marazmu i wyłącznie marzy o okazji do bohaterskich czynów? Nie widzisz możliwości osiągnięcia świętości na swojej życiowej drodze? A może brakuje ci wytrwałości w czynieniu dobra i dążeniu do doskonałości? Jeśli na jakieś pytanie odpowiedziałeś 'tak', zapraszam cię do zapoznania się z ks. Jerzym, współczesnym męczennikiem, który nie bał się wierności Jezusowi Chrystusowi…
Nie mogę postawić kropki. […] Jestem w trakcie leczenia. Nikt nie wie, jak to się skończy. Henning Mankell Wypadek samochodowy – rozdział o tym tytule otwiera wydaną w zeszłym roku książkę Henninga Mankella. Bo od wypadku wszystko się zaczęło. Przytrafił się on autorowi w grudniu 2013 roku – w drodze na spotkanie autorskie. To, co z początku wydawało się tylko bólem w karku, zakończyło się diagnozą: rak. Nowotwór płuca z przerzutami. Mankell usłyszał tę wiadomość 8 stycznia 2014 roku i przerwał pracę nad nową książką, by na kilka tygodni pogrążyć się w 'grząskich piaskach'. Taką wizję końca miewał w dzieciństwie. Gdy upłynęło trochę czasu i autor pokonał paraliżujący go w tym pierwszym okresie strach, wydostał się z 'piasku', odzyskał oddech i usiadł, aby spisać najważniejsze wydarzenia swojego życia, opisać to, co przechodzi podczas leczenia, oraz – jak deklaruje – nie stawiać kropki.
Prawdziwe życie układa czasem niesamowite scenariusze, które wystarczy spisać, by powstała fascynująca i wciągająca historia. Annabel Beam, dziewięcioletnia dziewczynka ciężko i nieuleczalnie chora. Wszystkie próby leczenia oraz diagnozy medyczne nie dawały nadziei zrozpaczonej rodzinie. Aż zdarzył się cud, a w zasadzie… prawdziwe cuda z nieba. Annabel wpadła w rozpadlinę spróchniałego pnia i po wielogodzinnej akcji ratowniczej została ocalona, mimo że nikt nie dawał jej szans na przeżycie. Lecz prawdziwy cud wydarzył się wewnątrz ogromnego drzewa. Annabel, leżąc bez nadziei na ratunek, przeżyła nadzwyczajne spotkanie – trafiła do nieba i twarzą w twarz rozmawiała z Jezusem. Przez cały czas czuwał przy niej też jej Anioł Stróż jako opiekun i pocieszyciel. To wydarzenie, to spotkanie zmieniło całe życie rodziny Annabel, zaś samej chorej dało niewytłumaczalne uzdrowienie, wobec którego współczesna medycyna okazała się bezradna. Rozpacz, ocalenie, tajemnica oraz prawdziwy cud sprawiony ręką Bożej opatrzności – to wszystko znajdzie czytelnik w porywającej lekturze „Cudów z nieba”. Książka stała się bestsellerem amerykańskiego rynku wydawniczego. Historia okazała się tak fascynująca, że podjęto decyzję o nakręceniu na jej podstawie filmu z prawdziwie gwiazdorską obsadą.
Napisano już i opublikowano kilka biografii św. Faustyny Kowalskiej, a tymczasem jedna z nich, może najcenniejsza, do dnia dzisiejszego nie została upubliczniona. Jej autor - Józef Andrasz, jezuita, krakowski spowiednik Świętej - dzieło poświęcone sekretarce i apostołce Bożego Miłosierdzia zostawił wprawdzie nieukończone, ale jest ono może najbardziej dojrzałe. Ojciec Andrasz był osobą ze wszech miar odpowiednią, by pisać o siostrze Faustynie. Miał przygotowanie merytoryczne zarówno od strony teoretycznej - jako pisarz ascetyczny i znawca życia duchowego, jak i od strony praktycznej - jako kierownik duchowy, a przede wszystkim jako duchowy powiernik Świętej. Autor i wskazane okoliczności nadają więc niniejszej biografii wyjątkowy walor.
Bp Henryk Ciereszko
Jestem Jurek, mam pięć lat i naprawdę dużą głowę – to taki trochę mój znak rozpoznawczy. Głowa jest duża nie tylko dlatego, że jestem bardzo mądrym chłopcem – tak mówią Mama z Tatą – ale też dlatego, że jak byłem naprawdę malutki, to zamieszkał w niej wielki guz.
Cztery lata temu lekarze dawali mi tylko kilka tygodni życia. Wszyscy już myśleli, że umrę. Nawet Mama i Tata. Musiało im być wtedy bardzo smutno, ale wszyscy bardzo prosili Pana Boga, żeby mnie tak szybko nie zabierał do siebie. Dobrze, że tak prosili, choć myślę, że u Pana Boga też jest fajnie.
Niezwykła siła całej rodziny, miłość bliskich i wiara w to, że Jurek mimo zdiagnozowanego glejaka złośliwego może wyzdrowieć, to lekcja nadziei dla wszystkich. Także dla tych, którzy ją stracili. Dopiero w najtrudniejszych sytuacjach możemy odkryć, ile mamy w sobie siły, i zrozumieć, że każdy dzień daje szansę na wielką wygraną. Wystarczy tylko docenić to, co już się ma. I kochać do szaleństwa.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?