Literatura beletrystyczna - beletrystyka psychologiczna, religijna i filozoficzna, powieści, opowiadania, science fiction, romans, thrillery, fantazja po te wszysztkie bestsellery zapraszamy do naszej księgarni internetowej Dobreksiazki.pl
Mamy naprawdę szeroki wybów i atrakcyjne ceny. Jest w czym wybierać. Zapraszamy.
CHOĆ CZASEM NAM DO SIEBIE DALEKO,
DRUGI CZŁOWIEK TO NAJCENNIEJSZE, CO MAMY
Pani Oh, nowa kierowniczka sklepu całodobowego, ma wiele powodów do zmartwień – brak personelu, coraz mniejsza sprzedaż i szef, który myśli jedynie o własnych zyskach. Nad lokalem wisi widmo zamknięcia, więc kobieta nie ma wyjścia – postanawia zatrudnić gadatliwego Geun‑bae na nocne zmiany.
W tych niepewnych czasach nic nie jest takie, jakie być powinno, a pracownicy i klienci sklepu stają przed zupełnie nowymi wyzwaniami.
Nastolatek desperacko szuka relacji z rodzicami, którzy faworyzują jego brata. Młoda kobieta po dobrych studiach nie może znaleźć pracy i się usamodzielnić. Właściciel upadającej restauracji nie dostrzega, że prawdziwy kryzys grozi jego rodzinie.
Łączy ich jedno: czują, że w ich życiu czegoś brakuje. Nie wiedzą jednak, że znajdą to tuż za rogiem.
W pewnym nietuzinkowym sklepie całodobowym.
Kontynuacja koreańskiego bestsellera.
Spokojna tafla jeziora Omulew od dziesięcioleci skrywa sekret, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Gdy młody pasjonat historii postanawia rozwikłać zagadkę sięgającą ostatnich miesięcy II wojny światowej, nie przypuszcza, że wkracza na teren, gdzie przeszłość wciąż potrafi zabijać. W mazurskich lasach pełnych bunkrów i zapomnianych schronów każda wskazówka prowadzi do kolejnych pytań. Kim byli ludzie strzegący tajemnicy ukrytej nad jeziorem Omulew? Co wydarzyło się w zamkniętej strefie wojskowej? I dlaczego ktoś nadal nie chce, by prawda wyszła na jaw? „Wilcze sekrety” to pełen napięcia thriller historyczny, w którym piękno mazurskich jezior skrywa mroczną przeszłość, a każdy kolejny trop przybliża bohatera do prawdy, za którą przed laty płacono najwyższą cenę.
Po latach służby w wojsku królestwa Vretanii jeźdźczyni wywern i dowódczyni oddziału łączników, Cora Savianne, nie szuka już na polu bitwy przygody ani sławy. Wie, że chwila brawury prędzej doprowadzi ją przed oblicze śmierci, niesionej przez kule z wrażego muszkietu, ociekające trucizną żądło mantikory lub eksplozję bomby mitirowej.Czy jednak rozwaga wystarczy, by uniknąć złego, szczególnie nad wodami niesławnego Bezdennego Jeziora? Strach o wielu oczach to powieść czerpiąca z konwencji fantasy, horroru cielesnego i steampunku.
Gdy dorosły zatrzymuje się przy dziecku, rodzi się opowieść. Taka, która nie musi być doskonała – wystarczy, że jest wspólna.W codziennym pędzie łatwo przeoczyć to, co najważniejsze – drżące ramiona dziecka, jego wewnętrzny wysiłek, by nadążyć za światem. Gdy rodzic przystaje, gdy staje się słuchaczem, powstaje przestrzeń, w której dziecko może zostać usłyszane, zrozumiane i ukojone.Joanna i Mania – mama i córka – tworzą niezwykły duet. Dzielą się historiami, które uspokajają, wzmacniają i uczą, jak poprzez opowieść regulować emocje.To książka, która zaprasza do bliskości, do wspólnego oddechu, do wieczoru, w którym dziecko i dorosły mogą znaleźć dokładnie tyle, ile potrzebują a wspólne słowa prowadzą od chaosu do spokoju, od napięcia do oddechu, od nadmiaru do bycia tu i teraz.To nie tylko zbiór opowieści. To narzędzie. To relacja w słowach. To bezpieczne miejsce, które czeka, aż ktoś je otworzy.Polecam każdemu rodzicowi, nauczycielowi i terapeucie, który szuka wsparcia w codziennym kontakcie z dzieckiem lub po prostu pragnie wieczornej bliskości zamkniętej w opowieści.Zuzanna Wróbel, psycholog dzieci i młodzieży
O nowym tomie poezji znanego poety Piotra Mitznera „Ukrywca” pisze Maciej Libich: "Wśród kruchych, ulotnych bytów, które zaludniają wiersze Piotra Mitznera, ukrywca jest istotą chyba najbardziej enigmatyczną: ucieka przed światłem dnia i niecierpliwie czeka, aż noc dobiegnie końca; wraca z wiecznej tułaczki, by dowiedzieć się, co przegapił; zmarłych, którzy postanowili go odwiedzić, prosi, żeby nie zawracali mu głowy. Zmienia maskę za maską, meandruje, gmatwa – z uśmiechem."
Czołem, Zawodnicy! Trening dobiegł końca. Teraz rozpocznie się prawdziwa gra.
Na trzecim poziomie Lochu Carla i kotkę Pączuś czekają jeszcze trudniejsze wyzwania i mocniejsi przeciwnicy. Raz już udowodnili, że weteran straży przybrzeżnej i kocia królewna z niezbywalnym tytułem to drużyna niemal nie do powstrzymania. Ich oglądalność bije wszelkie rekordy, a widzowie ciągle nie mają dość. Jednak Loch robi się z każdym dniem niebezpieczniejszy, a do tego pojawia się zupełnie nowe wyzwanie: questy.
To miejsce nazywają Górnym Miastem. Wielka, niegdyś kwitnąca metropolia, zniszczona przez tajemniczy kataklizm. Jednak jej ulice nie wydają się opuszczone. Ruiny nawiedza cyrk nieumarłych, z nieba spadają ciała zamordowanych kobiet, a rzucone przed wiekami zaklęcie wreszcie może wypełnić swoje mroczne przeznaczenie Czy Carl i Pączuś zdołają na czas rozwiązać zagadkę? I czy Carl w końcu znajdzie jakieś spodnie?
"Jedna z najbardziej porąbanych, śmiesznych i pomysłowych książek, jakie kiedykolwiek czytaliśmy" - Book Riot
Matt Dinniman to bestsellerowy pisarz i artysta z Gig Harbow w Waszyngtonie. Opublikował dziesiątki opowiadań i całe mnóstwo książek. Jego grafiki - od pocztówek po zestawy papeterii i kalendarze - można znaleźć w butikach i sklepach papierniczych na całym świecie
Niektórzy nie potrafią odpoczywać. Nawet na urlopie rozwiązują zagadki kryminalne.Felicja Lak tropi przestępstwa w Ustroniu. Niektóre zbrodnie rodzą się w Tarnowskich Górach, aby je rozwiązać należy wrócić do tego pięknego miasta. Kto krzywdzi dzieci? Dlaczego wybiera dzieci utalentowane muzycznie? Felicja próbuje dotrzeć do prawdy.Tajemniczy Pensjonat Spokojna Jesień czeka na seniorów. Dlaczego staruszkowie z Tarnowskich Gór wybierają właśnie to miejsce?Język tańczących rąk to język dzieci. Posługują się nim dzieci ulicy i dzieci skrzywdzone. Co niesie traumę? Kto i dlaczego wymyślił ten fascynujący taniec dłoni?
Serię okrutnych zabójstw dokonanych w Lublinie przed Bożym Narodzeniem przerwała policyjna obława. Nie na długo. W mieście prawdopodobnie pojawił się naśladowca. Równie przebiegły i sadystyczny.
Nikt nie chce dopuścić do siebie myśli, że zabójca pozostał na wolności. Porwana zostaje kolejna kobieta. Sprawca najwyraźniej chce wciągnąć do swojej upiornej rozgrywki Eryka Deryłę. Impulsywny komisarz nie waha się podjąć wyzwania. Jednocześnie musi jednak zadbać o bezpieczeństwo własnej rodziny. I to bez względu na koszty. Uwikłany w makabryczną grę i zagrożony dyscyplinarną zsyłką stara się uprzedzić seryjnego mordercę.
Co jest rzeczywistością, a co jedynie makabryczną scenerią? Deryło musi zrozumieć zasady, które kierują zbrodniarzem. Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę?
Trzydziestoczteroletnia Sophie Wren zawsze stawiała na bezpieczeństwo. Rutyna, choć nużąca, zapewniała jej stabilność, o którą walczyła, odkąd weszła w dorosłość. Ostatnio przy zdrowych zmysłach trzymają ją jednak tylko kawa, głośna muzyka i sarkazm. Po zakończeniu kolejnego związku z niewłaściwym mężczyzną oraz latach niedoceniania w pracy, dochodzi do spóźnionego wniosku, że najwyższy czas narozrabiać i złamać kilka zasad.Niechętnie przystaje na propozycję wyjścia do baru z siostrą Lolą, która jest jej totalnym przeciwieństwem. Sophie spodziewa się muzyki na żywo, kilku intrygujących zdjęć, które wrzuci na swój instagramowy profil, a także lekkiego kaca. Cieszy się więc, gdy wieczór okazuje się tak udany, jak tego pragnęła.A nawet bardziej.Nie zdaje sobie jednak sprawy, że w tej samej chwili przeznaczenie ma już wobec niej inne plany. Obecność w odpowiednim miejscu i czasie, post w mediach społecznościowych, który staje się viralem oraz wścibska siostra sprawiają, że jej życie nagle przestaje być nudne.Ever St. Clair już z definicji jest zakazany. Piękny, melancholijny muzyk uosabia pokusę zrodzoną z żywej wyobraźni Sophie, która nie przestaje o nim fantazjować. Wielowarstwowa, magnetyczna osobowość mężczyzny zmusza ją do przewartościowania dotychczasowego życia, odrzucenia wątpliwości i żądania od świata czegoś więcej. Świat jej oczami to humorystyczna, szczera, zmysłowa historia o zdejmowaniu masek, pokazywaniu lękom środkowego palca, a przede wszystkim pogoni za marzeniami, ponieważ bezpieczne życie jest przereklamowane.
12 miniatur fortepianowych Stefana Feliksa Gąsieńca zainspirowanych zostało historią stolicy Polski. Niektóre tytuły odnoszą się bezpośrednio do miejsc znanych w przedwojennej Warszawie, jak założona przez szwajcarskiego cukiernika Kawiarnia Lourse na ulicy Miodowej, stanowiąca miejsce spotkań warszawskiej bohemy. Inny utwór odsyła do Ogrodów Ulricha powstałych jeszcze w czasach Chopina, które szybko stały się miejscem odpoczynku ówczesnych warszawiaków w otoczeniu zielonych krzewów i kwiatów. (...) W zbiorze: Walc WokulskiegoA la ChopinPrzyjazny walczykPerleOgrody UlrichaCzajkowski spotyka ChopinaFryderykFra AngelicoChopin w TokioCafe LourseBrandmajsterA la Debussy
Mazurki op. 2 są świadectwem okresu poszukiwań własnego stylu, w którym wyraźnie słychać wpływ Chopinowskiego języka harmonicznego i rytmicznego, otwartego jednak na lokalne tradycje muzyczne. Stanowią przykład kontynuacji tradycji mazurka, podejmowanej przez kompozytorów doby pochopinowskiej. W tym szczególnym przypadku nurt salonowy łączy się w doskonały sposób z elementami stylu narodowego. Walc op. 20 (wyd. C.A. Spina, Wiedeń 1869) to utwór znacznie późniejszy niż Mazurki op. 2, ukazujący w pełni dojrzały styl kompozytora. Publikacja zawiera kompozycje przeznaczone dla wybitnych pianistów.
Kwartet smyczkowy to jedna z tych kompozycji Józefa Kofflera, które przez lata uznawano za zaginione. Ślad po niej pozostawał jedynie w spisach utworów. Wiadomo było jednak, że to dzieło ważne, dorównujące rangą Triu smyczkowemu op. 10, które zapoczątkowało międzynarodową karierę polskiegokompozytora. Odnalezienie partytury i głosów instrumentalnych Kwartetu w londyńskiej bibliotece Royal College of Music pozwala zatem włączyć do ocalałego dziedzictwa muzycznego Kofflera pozycję szczególnej wagi. Nie tylko dlatego, że powstała w 1934 roku kompozycja stanowi przykład mistrzowskiejsyntezy techniki dwunastodźwiękowej z neoklasycznymi założeniami formalnymi, lecz także ze względu na niezwykłe losy tego dzieła.
II część trylogii ,,Gabinet Zmysłów"" serii Welcome to Sexas. Zalecana znajomość tomu I!Opuścili gabinet, a sekrety wydostały się wraz z nimi...Po trzydziestu pięciu latach w życiu Janet pozostało tylko rozczarowanie. Zmierzyła się już ze wszystkim: finansowym upadkiem, życiem u boku alkoholika czy zdradą. Terapia, która miała podziałać zbawczo na jej psychikę, przyniosła odwrotny skutek. Minął żal i gniew, a po nich zostało jedynie pragnienie. Pragnienie zemsty.Gdy w chwili największego załamania były mąż proponuje kobiecie wsparcie, ta przyjmuje je bez wahania. Jej decyzja nie ma jednak nic wspólnego z wiarą w odbudowanie małżeństwa. Pieniądze, wzbudzenie zazdrości i odwet za stracony czas - idealny plan ulega zachwianiu, gdy Janet znajduje znajome pudełko. Jego zawartość sprawia, że pytania, które zepchnęła w czeluści umysłu, powracają i domagają się odpowiedzi. Odtąd liczy się tylko jedno - dotarcie do prawdy. Niezależnie od ceny, jaką przyjdzie za to zapłacić. I pożądania, które nie gaśnie.TREŚĆ +18
Tytuł nawiązuje do Świętego baldachimu Petera Bergera. Książka analizuje zagadnienia ważne dla kompleksowego ujęcia narracji łączących wątki religijne i narodowe: począwszy od dyskusji nad założeniami, jakie w sposób często niewidoczny, lecz niepozbawiony konsekwencji, tkwią u podstaw dokonywanych przez naukowców interpretacji, poprzez propozycję takiego zdefiniowania narracji, które uczyniłoby ją przyswajalną dla socjologii, po zróżnicowane koncepcje narodu i nacjonalizmu. Podejmuje dialog między perspektywami teoretycznymi, także takimi, które pozostają wobec siebie w opozycji, jak między hermeneutyką i dającą się zastosować w socjologii fenomenologią a domagającym się faktów realizmem. Podstawą dla ukazania trzech osadzonych w tradycji sposobów opowiadania o tym, jak polskiemu narodowi i trudnej polskiej historii towarzyszy sacrum, jest teoria etnosymbolizmu, dostrzegająca rolę religii w tzw. nacjonalizmie kulturowym.Anna M. Królikowska - adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Szczecińskiego. Jest autorką książki Zachowywanie, porzucanie, dekonstrukcja. Religia w świadomości młodzieży studenckiej, współredaktorką kilku monografii zbiorowych, m.in. Miasto i sacrum oraz Transforming Urban Sacred Places in Poland and Germany (obie z Maciejem Kowalewskim). Uczestniczyła w seminariach prof. Jos Casanovy, jest uczestnikiem Seminariów Realizmu Krytycznego.
My jesteśmy za polityczni, za narodowi, za kolektywni, za mało humanistyczni. Nam się wydaje, że każda rzecz ma służyć jakiejś sprawie. My nie wydajemy literatury, jak Rosjanie XIX wieku, a prospekty, reklamy, propagandowe nudy cierpiętnicze, których nawet dentysta nie będzie trzymał, mimo ich ilustracji, w saloniku przyjęć, a o czytaniu nie ma mowy. My jesteśmy wiecznymi agentami sprawy polskiej, a przy okazji agentami każdego mocnego na tym świecie. Bo my jesteśmy tacy wrogowie własnego romantyzmu, że już zapomnieliśmy o tym, że od 100 lat jesteśmy dawno, a dawno: trochę-za-realni... Wszystko tylko ze strony utylitarnej. My jesteśmy propagandziści. A od propagandy jest setki tysięcy, jeżeli nie miliony dziś, konkurentów.Józef MackiewiczU nas nic nowego, chorujemy, kwękamy, drożyzna nas ściska, kombinacje walutowe doprowadziłyby do ruiny, gdyby było co do doprowadzania do ruiny, wszystko, co zarabiamy, azarabiamy coraz mniej jak starzy ludzie, zarabiamy w funtach albo w dolarach, a żyć musimy za coraz droższe marki. No, ale jak zwykle przed Nowym Rokiem liczy się na zmiany na lepsze, chociaż powinno się modlić, żeby nie było gorzej. Tutejsi socjaliści, jak zresztą wszyscy socjaliści, dokazują cudów w umiejętności niszczenia dobrobytu i jakiej takiej stabilizacji politycznej.Barbara ToporskaPamiętam że staraliśmy się ubrać nasze niedźwiedzie w zbroje z blachy, ale skończyło się na tem że pokrajaliśmy sobie ręce do krwi. Notabene widziałem u znajomych w Ameryce zabawkę wpostaci rycerza wysokości mniej więcej 30 cm prześlicznie i solidnie wykonanego ze stalowej grubej blachy, w pełnej zbroi, z podnoszoną przyłbicą, ruchomemi rękami i nogami i który za pociągnięciem sznurka wyciągał miecz z pochwy i rąbał nim z góry na dół. Skąd się taka zabawka wzięła w małym amerykańskim miasteczku? To robiło wrażenie bardzo dawnego wykonania, pewnie ze sto lub więcej lat. Jaka szkoda że my nie mieliśmy czegoś podobnego wlatach czytania Potopu. To byłby pierwszorzędny Skrzetuski, lub Kmicic, chociaż oni już nie nosili pełnej zbroiRoman Brykczyński
Nie mam zaufania do klasyfikacji rozgraniczającej epoki,czasy, ludzi. Zakłamania było pełno i w poprzednichokresach, i taktycznych, i legendarnych, i podłych,i pięknych. Jak słowa Kościuszki czy ks. Poniatowskiegoskaczącego do Elstery... W realiach wojensienkiewiczowskich... i w niezliczonych innych apologetykachi propagandach, jeżeli już o nasze i nie nasze minione czasychodzi. Nie ma sztywnych przedziałów. Jedno zazębia sięi przechodzi w drugie. Zwróćmy uwagę, że największew dziejach skomasowanie łgarstwa, nie po roku 1945,lecz po raz pierwszy 5 maja 1912 nazwane zostałow Petersburgu Prawdą, a światu całemu wtarte w oczy, już bezprzerwy, od 27 października 1917. Tyle że od 23 września 1945nagrodzone orderem Lenina. Nie ma więc tu żadnych bariercelnych między epokami. Legenda tego, co było w ostatniejwojnie, też nie powstała po, lecz w czasie tej wojny. Tyle żemożna się było wtedy, łapiąc za klapy rozmówcę, jeszczewykłócać. A dziś, niech-no kto spróbuje, choć mruknięciem,zakwestionować na przykład pod niebiosa wyśrubowane cyfrystrat, czy inne, zalakowane pieczęciami patriotycznejkazionszcziny. Ohohoho...! Hooo... Naturalnie, że styl jest dziś gorszy. Gdzie samodzierżcęWszechrosji ochraniało kilkuset agentów Ochrany, dziś byleprezydenta demokracji kilka, jeżeli nie kilkadziesiąt tysięcypolicji. Więc raczej bym się zgodził na formułę przejściową:z deszczu pod rynnę, niż jakościowo przeciwstawną.Józef Mackiewicz
Kilka zasłyszanych w dzieciństwie słów sprawia, że narratorka czuje potrzebę, by wypełnić puste miejsce w rodzinnej historii. Do imienia Rozalia pragnie dopasować myśli, emocje i pragnienia; zobaczyć tę żyjącą w dziewiętnastym wieku kobietę tak wyraźnie, jakby siedziała tuż obok niej i snuła najbardziej intymne zwierzenia. Pusty pejzaż Marty Muzioł to fascynująca próba podróży w przeszłość i powiązania jej z chwilą obecną.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?