Baśniowa opowieść ze świata fantazji adresowana głównie do starszych dzieci i młodzieży. Wbrew jednak wszystkiemu dorosły czytelnik, jeśli zechciałby do niej zajrzeć, wnet zorientuje się, że fantastyczny świat jest pełen odniesień i zapożyczeń z tego, w którym żyjemy. W największym skrócie rzecz ujmując: ""Śladami barda"" jest wyrazem odwiecznej tęsknoty człowieka do świata dobrego, sprawiedliwego, do wolności od (tyranii, jedynej słusznej prawdy) i wolności do (swobody myśli, przekonań).Trubadur Dalyaath żyje w jedynej istniejącej w świecie Złamanych Krain ludzkiej osadzie Mżawej Dolinie, gdzie w miejscowej karczmie można usłyszeć padające z ust nieznanych przybyszów z lasu pogłoski o dalekich krainach.""Cóż to za brednie! zaprzecza starszyzna. Tuż za lasem rozciąga się Wielka Pustka, która wyznacza granice świata"". W sukurs idzie im miejscowy mag ognia Xenos, który głoszących herezje pali żywcem na stosie.W umyśle dociekliwego Dalyaatha rodzą się wątpliwości. Kierowany impulsem, wyrusza w nieznane, mając sobie za nic wszelkie ostrzeżenia, kładąc na szali swe życie.Czy cały czas żył w zakłamanym świecie, a ten kończy się za lasem? A jeśli nie, dlaczego są tacy, którym tak bardzo zależy, by wszyscy tak właśnie myśleli? Czy odnajdzie tego, którego znaleźć pragnie?
"Wzdłuż śladów" to intrygująca opowieść o kondycji ludzkiego sumienia i choć tak skromna w swej objętości, przez Czytelników porównywana była niejednokrotnie nawet do "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta. Wzdłuż śladów to także męskie widzenie świata i niech owo „męskie” nie zwiedzie Cię, gdyż nie o mężczyznę macho tu chodzi, ale silnego wrażliwością, bo – jak najczęściej odpowiada Autor pytany o to, o czym jest ta książka – mężczyzna też człowiek.
Pragniemy zwrócić Twoją uwagę także na nietuzinkową konstrukcję opowiadania, która sprawia, że kiedy skończymy je czytać, możemy wrócić do początku i czytać... dalej.
"Głos uwiądł mu w gardle. Obserwowałem go kątem oka i miałem wrażenie, że całym wysiłkiem woli stara się powstrzymać łzy. Jego ciałem wstrząsały dreszcze, ale przed tym nie mógł się już obronić ani ukryć tego. I myślę, że świadomość tej niemocy męczyła go dodatkowo.
- Tymczasem - zaczął po dłuższej chwili - osądzony po pozorach, spotykałem się z pogardą, nienawiścią, w najlepszym razie z obojętnością. Nawet najbliżsi odwrócili się wtedy ode mnie. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Kobiece łzy, lament - są takie sugestywne..."
Co łączy dinozaury, Bursztynową Komnatę i ziomkowską organizację Unsere Matsch? Dlaczego służby specjalne wielu państw interesują się badaniami prof. Jarosława Tomasza Marii Blastuli, światowej sławy paleontologa? I co do tego mają Bracia Średni Reformowani ze starego, kryjącego wiele tajemnic klasztoru leżącego opodal jeziora Kurłajno? Wreszcie: kim naprawdę są mieszkańcy Gacek Małych i jak ważne jest prawo unijne?Wszystko, a nawet więcej, wyjaśni się w aktach sprawy prowadzonej przez nadkomisarza Bolesława Marię Puchacza z Biura Inwigilacji, Dochodzeń i Analiz (BIDA) KG Policji, spisanych z polotem i wysokich lotów humorem. A jeśli ktoś poczuje się dotknięty, to... tak miało być, bo za sprawą Autorów i przy współsprawstwie wydawnictwa książka łamie wiele, jeśli nie wszystkie, konwencji już samą jej stronę tytułową okładki za przykład podając.Jarosław L. i Tomasz B. poznali się w czasie studiów filozoficznych (z rozpędu zrobili potem jeszcze doktoraty) na Uniwersytecie Warszawskim w okresie schyłkowego Gierka i zapałali do siebie ogromną sympatią. Sympatia ta przetrwała próbę czasu, mimo że obaj mają żony i liczne dzieci. Te ostatnie mają zresztą nie ze sobą, lecz z żonami (swoimi). Prawdziwym natomiast owocem wspomnianej sympatii była powieść w odcinkach pt. Kapitan Sowa na trupie sławiąca pracę Milicji Obywatelskiej (niestety, dotąd pozostająca w rękopisie), którą pisali na zajęciach uniwersyteckich (szczególnie twórczo inspirowały ich dwa przedmioty: materializm historyczny oraz estetyka) i umieszczali w gazetce ściennej (wielokrotnie zrywanej, prawdopodobnie przez anonimowych fanów). Na kolejne owoce wzajemnej sympatii przyszło trochę poczekać: konkretnie do stanu wojennego. Wtedy to z wdzięczności za jego wprowadzenie i na cześć Generała redagowali przez prawie całą dekadę pismo (ukazujące się dość nieregularnie z przyczyn od autorów niezależnych) pt. Jaruzela. W końcu lat osiemdziesiątych pismo zmieniło nazwę na Głos Szarego Członka. Z powodu Jaruzeli, ku swojemu zdumieniu, otrzymali w czasach rządu Jerzego Buzka (był taki premier) odznaki Zasłużony Działacz Kultury, które noszą odtąd we wszystkie święta państwowe i kościelne. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku JL i TB trochę kolaborowali z telewizją i radiem, a jeden z nich (tylko zapomnieli, który) pisywał regularne felietony w Gazecie Wyborczej, podczas gdy drugi pisywał w Tygodniku Solidarność. Potem się rozeszli (ale nie z żonami), bo jeden poszedł w dyplomację, a drugi w jeszcze dziwniejsze przedsięwzięcia. W końcu się znowu zeszli i spłodzili tę powieść. Jej pisanie trwało kilka lat, w czasie których jednego z nich trafił w górach (ale nie naszych) piorun, co odbiło się zdecydowanie korzystnie na poziomie prezentowanego tutaj humoru.Długo zastanawiali się, jak określić rodzaj pisarstwa, który uprawiają. Ostatecznie, by ułatwić pracę teoretykom literatury, doszli do wniosku, że jest to nowy zupełnie gatunek i nazwali go realizm absurdalny.
Monika Karkosza – absolwentka Szkoły Głównej Handlowej. Pochodzi z Tarnobrzega, ale od wielu lat mieszka w Warszawie.
Pierwsze literackie próby podejmowała w dzieciństwie, a od kilku lat przygotowywała się do wydania pierwszej książki, między innymi prowadząc osobistego bloga. Jej niedoścignionym wzorem pozostaje Alice Munro, którą ceni za staranny język, realizm, głębokość opisywanych przeżyć i wszechstronną znajomość otaczającej rzeczywistości.
W wolnych chwilach gra w gry planszowe oraz z entuzjazmem i upodobaniem nieustannie czyta książki.
"Przed i za Dubajem" to zbiór skupionych wokół współczesności opowiadań opisujących rzeczywistość – taką codzienną, bez fajerwerków, „nieatrakcyjną”, składającą się z rzeczy małych, powszednich, prawdziwych. Ale to one – często z dotkliwym, wręcz bolesnym zakończeniem, niekiedy nie oferując żadnych rozwiązań, zwłaszcza tych wymyślonych, z happy endem – stanowią sól naszego życia.
Monika Karkosza przedstawia świat widziany przede wszystkim oczami kobiety, ale podejmuje trud patrzenia bez uprzedzeń, tendencyjności i sztucznego dzielenia świata i ludzi.
– Liberum Verbum
MACIEJ STOJEK (rocznik 1989) ? rdzenny zielonogórzanin, lokalny patriota, zasłuchany w muzyce obserwator życia codziennego. Publikował w piśmie literacko-kulturalnym Pro Libris. Niniejszy tomik jest jego poetyckim debiutem, a wiersze w nim zawarte określa jako: Wiersze do czytania, gdy za oknem nie widzisz słońca. Żyje nadzieją, że dla większości słońce jednak wzejdzie, a wiersze pozostawią po sobie coś więcej niż tylko słowa
Bogusław Bujała (ur. 1961)? autor kilku książek poetyckich i jednej podróżniczej. Lubi rytmy w literaturze i muzyce, sztukę świadomą swej sztuczności, a mimo to odbijającej coś rzeczywistego. Ceni odwagę i humor.Jak wyleczyć krzywicę domowym sposobem? Czy gangowi głuchoniemych uda się porwanie samolotu? 10-letni szpieg na komendzie MO. Jaki jest związek między Che Gevarą a Świętą Rodziną i jeleniami? Co robi japoński rowerzysta pod łódzkim domem spółdzielczym? Rozmowa z esesmanem w sadzie. Te i inne wątki znajdziemy w barwnych opowieściach o radzeniu sobie w Polsce sprzed-, ze środka- i po PRL.Historie codzienności z mniej i bardziej odległej przeszłości to tylko jedna część książki. Zabawne opowieści są przeplatane nie mniej dowcipnymi esejami o literach. Dlaczego M w wielu kulturach i językach kojarzy się z macierzyństwem? Czemu B odpowiada za coś grubego i ciężkiego? Odpowiadając na te pytania autor ponownie sięga po anegdoty, ale uzupełnia je o odniesienia literackie i ogólnokulturowe.Afabulacje. Aliteracje to lektura przyjemna. To także odważne wykorzystanie języka w książce można znaleźć fragmenty pozornie niegramatyczne, archaizmy i kolokwializmy, nadające jej specyficzny walor. Mądra rozrywka.Prozę Bogusława Bujały polecam pokoleniu dzisiejszych pięćdziesięciolatków to w dużej mierze ich młodość. Obszar wspomnień to 100 lat od okresu pierwszej wojny światowej po współczesność, a ich osią są litery alfabetu, przy czym kolejność, jak sugeruje sam tytuł, nie ma tu większego znaczenia. Wcześniejsze dekady zawierają pamięć prenatalną, zapiski ze wspomnień dziadków i rodziców. Ciekawe są zderzenia tych obrazów z analogicznymi wspomnieniami własnymi zarejestrowanymi w rozmowach rodzinnych. Bardzo interesująca treść opisująca wydarzenia osadzone w trzech ostatnich dekadach XX wieku: pobudza wyobraźnię, przywołuje to, co zapomniane; zawiera ciekawe i mądre komentarze. Proza Bujały ma luźną fabułę, a wplecione w nią fragmenty interesującej poezji Autora dodatkowo sprawiają, że tak naprawdę jest to rodzaj patchworku tekstowego bez chronologii i bardzo wyraźnych związków między poszczególnymi fragmentami.PAWEŁ DĄBROWSKI poeta, reporter i fotoreporter, publicystaTo piękna literacka materia spleciona z osobistych wątków, ironicznych fraz, czuła, przejmująca i zabawna. Pozwala wejść w świat ludzi, których widzialny głos wciąż pozostaje hermetyczny i marginalizowany.LIDIA AMEJKO pisarka i dramatopisarka
Takiej książki dawno nie było: oszczędna w słowach, ale niezwykle pobudzająca wyobraźnię; prawdziwa, ale bez narzucania czytelnikowi sposobu odbioru, oceny bohaterów; uniwersalna w swojej wymowie - każdy może odnaleźć siebie i swój świat, w którym żyje, a jednocześnie nie odnosi się ona do konkretnego miejsca. To świat współczesny, ale uświadamiamy sobie, że to już było, czyli że nic się nie zmienia - taka swoista rozmowa między panem, wójtem a plebanem. Wymaga uważnego czytania, bo autor nadał znaczenie niemal każdemu słowu. Trudno dopatrywać się jakiejś ""literackiej papki"". Jest w niej coś z Kafki.
„Męska ścieżka” jest bardzo osobistą wypowiedzią na temat wybranych kwestii dotyczących męskości. Michał Pyziak, trener rozwoju osobistego i coach z wieloletnim doświadczeniem pracy rozwojowej z mężczyznami w programach indywidualnych i warsztatach grupowych, inicjator działającego od ponad siedmiu lat Męskiego Kręgu w Łodzi, bazując zarówno na własnych doświadczeniach, jak na pracy z klientami, napisał książkę, która jest bardzo osobistą refleksją nad męskością. Nie stanowi ona próby obiektywnego, badawczego spojrzenia na to zagadnienie, jest raczej zbiorem impresji dotyczących m.in. samotności, przyjaźni, kontaktu z naturą, relacji z ojcem, życiowego powołania. Autor dzieli się swoimi przemyśleniami i odczuciami oraz przywołuje doświadczenia innych osób, usłyszane podczas warsztatów, spotkań w kręgu i sesji indywidualnych. Nawiązuje też do myśli autorów zajmujących się tematyką męskości. Książka stanowi okazję do wewnętrznej podróży i refleksji. Nie jest to poradnik, ale raczej zaproszenie do wspólnego eksplorowania pewnych obszarów życia. Momentami poważnego i refleksyjnego, momentami zabawnego. Czytelnik będzie miał możliwość spojrzenia na siebie i własne doświadczanie męskości; Czytelniczka zobaczy pewien fragment męskiej perspektywy. Oboje, być może, zadadzą sobie kilka ważnych pytań.
Kąty są barwnym hymnem sławiącym dzieciństwo. Niepozbawione są jednak zadumy i refleksji nad przemijaniem. Wiodą nas przez dzieciństwo chłopca od jego najwcześniejszego wspomnienia do śmierci ukochanego dziadka. Śmierć tak bardzo bliskiego mu człowieka wprawia w ruch wnętrze chłopca, które staje się odtąd piecem alchemicznej przemiany otaczającej go rzeczywistości.
Czy w rodzinie możliwa jest przyjaźń?
Obrazy tej prozy tańczą, a ruch, zmysłowość i kolorystyka są jej nieodłącznymi atrybutami.
Kąty zdążyły uzyskać szczery aplauz literackiego miesięcznika Twórczość oraz wielu czytelników manuskryptu.
Liberum Verbum
"Dlaczego dorośli nie prowadzą dalej swoich dziecięcych pamiętników? A jeśli je zagubili, dlaczego ich nie szukają? Nie chcą mieć, przez wspomnienia, pięknego i dorosłego dzieciństwa?"
"Zostawiam na lustrze karminową muszlę pocałunku. Zapominam. Tłumaczę mamie, że to dla zabawy... i dla niej. Mama się nie zastanawia, jeśli nie chodzi o mamę."
Artur Dudziński:
urodzony w 1967 r. w Poznaniu. Publikował w Twórczości, Przeglądzie prawosławnym, Krytyce literackiej, Czasie literatury, Wizjach i w Lost&Found Mega*Zine. Kąty są jego prozatorskim debiutem.
Izabela Dawidowicz (1985)?– wrocławianka, studiowała dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim. Absolwentka studiów podyplomowych na kierunku zarządzanie zasobami ludzkimi. Licencjonowany pilot wycieczek – pasjonatka podróży. Kilkukrotnie zagrała w serialach Policjantki i policjanci oraz MiłośćKropka.pl. Jej ulubiony pisarz to Paulo Coelho; miłośniczka powieści o miłości Nicholasa Sparksa. Lubi też poradniki Reginy Brett, książki psychologiczne i rozwijające duchowo.
Twórca niebotycznych budowli, podmorskich tuneli, kreator Życia z probówki, zdobywca Kosmosu staje się słaby i nieporadny wobec Natury, która zaszczepiła w nim potrzebę?– potrzebę ponad wszystkimi. Tego uczucia pragnie jednako i poeta, i tyran. Młoda kobieta, wchodząca w dorosłość Selena, doświadcza go jak każdy inny, walcząc jednocześnie, by mu nie ulec, co staje się powodem wielu rozterek. Czy podoła? A jeśli tak – co w zamian i czy w ogóle jest coś w zamian? No i: dlaczego? Czy może liczyć na wsparcie najbliższych? Czy w życiu potrzeba wiary, także tej przez duże „w”?
Serce w kosmosie – opowieść chwilami gorzka, chwilami zabawna. A zakończenie? A czy najlepszym zakończeniem jest to Hollywoodzkie? Ważne, że każdy może poczuć się Seleną.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?