Karaimi, chociaż stanowili bardzo nieliczną grupę etniczno-religijną zamieszkałą na terenie dawnej Rzeczypospolitej, a także w Polsce międzywojennej, wzbudzali od dawna zainteresowanie nie tylko badaczy, ale i twórców kultury. Napisano też na ich temat wiele, ale są to przeważnie prace popularne lub przyczynkarskie, skażone często niesprawdzonymi informacjami o charakterze mitów. Brak natomiast było całościowego i w pełni naukowego ujęcia tematu. Wielka jest przeto zasługa dr. S. Gąsiorowskiego, że podjął się tego zadania mimo ogromnych trudności wynikających przede wszystkim z wielkiego rozproszenia materiału źródłowego oraz z faktu, że Karaimi bywali często utożsamiani z Żydami, co znalazło odbicie także w źródłach. [...]
Książka ta kreśli dla dzieła i myśli Franza Kafki nową perspektywę. Pojawiają się w niej zaskakujące odpowiedzi na pytanie: czy Kafka był autorem religijnym? Jeden z najlepszych znawców wschodnioeuropejskiego żydostwa, Karl Erich Grozinger, dowodzi, że "Proces" zakorzeniony jest głęboko w myśleniu kabalistycznym. To, co u Gershoma Scholema było jedynie genialnym przypuszczeniem Grozinger potwierdza, analizując dzieło praskiego pisarza w kontekście wschodnioeuropejskiej mistyki kabalistycznej, która - jeszcze za czasów Kafki - w codziennym obyczaju i obrządku zajmowała poczesne miejsce wśród Żydów aszkenazyjskich.
Rabi Szimon ben Jochaj uczy w Talmudzie: "Jeśli na tym świecie cytujemy słowa jakiegoś mędrca w jego imieniu, to sprawiamy, że jego usta szepczą w grobie" (Jewamot 97a).
Jeśli zdarzy ci się trafić na krakowski Kazimierz, idź na stary cmentarz żydowski przy ulicy Szerokiej. Przechodząc między starymi kamieniami nagrobnymi, odnajdziesz wśród nich nagrobki Bacha, Megale Amukot, Tosafot Jom Tow, Maasei Haszem, Remu, Meginei Szlomo, rabiego Heszela i Szeerit Josef...Stań i nadstaw ucha. Wsłuchaj się z wielką uwagą w nieustający szmer głosów dziesiątków szeptów ust szepczący bez ustanku. Przystanąłem. Wsłuchałem się. Każdego tygodnia wyszukiwałem coś z ich słów i historii, które znajdują się w twoich rękach jest również zapisem ich głosów. Wielcy rabini Krakowa nadal są naszymi rabinami i nieustannie nauczają nas nowych nauk Tory, wystarczy tylko nakłonić ku nim ucha, by usłyszeć co mają nam do przekazania.
Księgi Samuela to w istocie dzieje trzech mężczyzn: proroka Samuela oraz królów Saula i Dawida. Ale zarazem księgi te są nieprzebranym bogactwem postaci, zwłaszcza dla tych, którzy chcą się bliżej przyjrzeć kobietom biblijnym. Chcą wiedzieć, jak je postrzegano i opisywano. Mamy tu zatem kobiety bezimienne, na przykład czarownicę z Endor, partnerki królów – Abigail, Batszebę czy Michal (Michalę), a także żony zwyczajnych, choć zacnego rodowodu mężczyzn, jak Hanna. Jest córka króla Dawida Tamar, zgwałcona przez przyrodniego brata, Amnona. Są dwie „mądre kobiety” – z Tekoa i Abel Bet Maacha. Jest Rispa, nałożnica Saula, nie do końca zasadnie nazywana biblijną Antygoną, która zmusiła Dawida do godnego pochówku nie tylko jej synów, ale i samego króla Saula (II Sm 21). Pojawia się przelotnie piastunka Mefiboseta, syna Jonatana, a wnuka Saula, która ratuje chłopcu życie (II Sm 4,4).
Czytamy o kobietach przy pracy: czerpiących wodę (I Sm 9,11–13), zajmujących się kuchnią (I Sm 8,13), ale też służących „u wejścia do namiotu Zgromadzenia” (I Sm 2,22). Kobiety, zarówno hebrajskie, jak i amalekickie (I Sm 15,33), są tu ofiarami wojny; giną same bądź razem z dziećmi (I Sm 22,19). Trafiają też do niewoli: los ten spotkał między innymi dwie spośród żon Dawida, Achinoam i Abigail (I Sm 30,1–5).
Wiersz jest wyzwaniem rzuconym czasowi, śmierci, zapomnieniu, poeta zaś to ktoś obdarzony talentem utrwalania w słowie - bądź w materii wyobraźni - chwili przeszłej, jakiegoś doznania, przeżycia, wzruszenia, przelotnie ujrzanej twarzy, zapachu, linii ciała. Poezja jest zatem sztuką uteraźniejszania przeszłości, sprawiania, by znikniona już chwila przetrwała w wiecznym nunc stans.
Miniprozy Agnieszki Taborskiej z linorytami Andrzeja Klimowskiego.
"Jedna z tych minipróz nosi tytuł «Zwykłe przyjemności». Mógłby to być tytuł całego tomu, gdyby uznać, że życie jest niezwykłe. Ale że życie jest zwykłe i nie jest w nim jak w raju, zapiski Agnieszki Taborskiej to niezwykłe przyjemności. Pokazują, że w masie zwykłych dni zawsze coś dziwnego, durnego, śmiesznego może się zdarzyć... Istnieją dla nas dwa rozwiązania: podejść do lustra i namalować sobie na nosie czerwoną kropkę. Albo przeczytać książkę Agnieszki".
Marek Bieńczyk
"Andrzej Klimowski patrzy na rzeczy, wywracając je równocześnie na drugą stronę, przewracając do góry nogami, przyglądając się im zza węgła, podpatrując przez zdezelowaną dziurkę od klucza. Jego oko jest mikroskopem, szkłem powiększającym, lustrem fenickim i kulą wróżek".
Harold Pinter
Każdy naród ma swoje miasto mędrców.Każdy naród ma miasto, o którym opowiada się komiczne historie, zabawne przypowieści.My, Żydzi, mamy Chełm.Chełm i historie o nim są słynne na cały świat jako Opowieści z Chełma. Mówi się też o Głupcach/mędrcach z Chełma.O mieszkańcach tego miasta powiada się również nieco żartobliwie, że nie należy ich nazywać głupcami z Chełma, lecz ogłupiaczami z Chełma, w istocie bowiem nie są oni głupi, lecz próbują zrobić głupców z innych ludzi.Pozostaje jednak faktem, że wszędzie, w każdym zakątku świata, w którym mieszkają Żydzi, wszyscy wiedzą o Chełmie i znają chełmskie opowieści.Obraz tego miasta jest tak mocno utrwalony w wyobraźni, że gdy tylko zdarzy się coś komicznego i zarazem absurdalnego, od razu pada stwierdzenie:Zaiste, to historia prosto z Chełma!""Menachem Kipnis""Chełm Kipnisa jest osobliwym miejscem punktem w wyobraźni, nie miejscem w konkretnej przestrzeni i czasie. Nie wiemy niemal nic o tamtejszej przyrodzie jakaś rzeka, błota, pagórki, okoliczne wsie, niewymienione z nazwy. [] Są pory roku, w zgodzie z rytmem żydowskiego kalendarza. Pory dnia wyznaczane są na ogół przez modlitwy i psalmy, nabożeństwa poranne i wieczorne. Jest oczywiście synagoga i łaźnia, są drewniane domki. Są zwierzęta krowy, cielątka, koty, myszy. [] A ludzie? Nikt nie jest gruby, chudy czy łysy czasem stary, brodaty. Nie ma mądrzejszych te role pełnią przybysze spoza chełmskiej społeczności. [] Bohaterowie Kipnisa są scharakteryzowani jedynie poprzez funkcje, jakie pełnią w społeczności, czy też wykonywane profesje"".Bella Szwarcman-Czarnota
Książka, którą ze wzruszeniem oddajemy dzisiaj do rąk Czytelników, czekała na tę chwilę ponad siedemdziesiąt lat (!), a jej burzliwe dzieje niejako symbolicznie odzwierciedlają tragiczne losy polskich Żydów w ostatnim stuleciu. Otóż w roku 1939 młody – zaledwie dwudziestodwuletni – i niezwykle utalentowany, a przy tym nader płodny tłumacz Salomon (Szlomo) Dykman złożył w Wydawnictwie Wzajemnej Pomocy Studentów Żydów Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego gotowy przekład pokaźnego wyboru wierszy „narodowego poety Izraela” Chaima Nachmana Bialika, opatrzony tytułem Pieśni. Nie wiadomo tak naprawdę, z jakiej hebrajskiej edycji dzieł poety korzystał Dykman. Ustaliliśmy natomiast, że jego wybór zawierał niemal wszystkie utwory ujęte w niemieckim jubileuszowym wydaniu z 1923 roku (z wyjątkiem dwóch: Ha-cur we-ha-gal [Skała i fala] oraz Be-szel ha-tapuach [Z powodu jabłka]) i z grubsza zachował ogólny układ tejże edycji. Dykman włączył ponadto do swojego tomu przekłady nieujętych w wydaniu niemieckim dwóch hebrajskich wierszy Bialika (Re’itichem szuw be-kocer jedchem [Znów was ujrzałem], Imi, zichrona li-wracha [Matka ma]), poematu napisanego z myślą o dzieciach (Aluf baclut we-aluf szum [Książę na Cebuli i Pan na Czosnku]) oraz utworu ułożonego pierwotnie w języku jidysz (Dos lecte wort [Ostatnie słowo])
Izaak Cylkow był synem talmudysty Mojżesza Arona Cylkowa z Bieżunia. Wzrastał w środowisku asymilatorskim i reformatorskim Warszawskiej Szkoły Rabinów, którą ukończył w 1859 roku. Następnie przez rok studiował na medycynę, lecz przerwał studia i wybrał się dzięki stypendium stowarzyszenia Lomdej-Tora do Berlina na pogłębione studia filozoficzne i teologiczne. Obronił doktorat z filozofii i z filologii semickiej na Uniwersytecie w Halle. Po powstaniu styczniowym wrócił do Polski. W 1865 roku został kaznodzieją w synagodze przy ulicy Daniłowiczowskiej, gdzie wygłaszał kazania w języku polskim. Został pierwszym rabinem Wielkiej Synagogi na Tłomackiem, gdzie przemawiał podczas jej uroczystego otwarcia w 1878 roku, nawołując do wzajemnego zrozumienia i tolerancji pomiędzy religiami. Przemówienie to wypowiedziane po polsku, wbrew rozporządzeniu władz rosyjskich, stanowiło moment zwrotny w publicznym życiu reformowanych Żydów warszawskich. Przez ponad 30 lat tłumaczył na język polski żydowskie księgi wchodzące w skład Starego Testamentu. Jako pierwsze ukazało się tłumaczenie Psalmów w 1883 roku. W 1895 roku ukazała się Tora (czyli tzw. Pięcioksiąg Mojżeszowy, pierwsze pięć ksiąg Starego Testamentu) w dwóch edycjach (z komentarzami i bez komentarzy). Następnie w pierwszych latach XX wieku ukazywały się dalsze księgi. Dzieło to uchodzi za pierwsze tłumaczenie Starego Testamentu opierające się przede wszystkim na wersji hebrajskiej.
Eliezer Sztejnbarg urodził się w 1880 roku Lipkanach, w Besarabii. Prowadził tam prywatną świecką szkołę hebrajską. Dla swoich uczniów układał opowiadania, dydaktyczne historyjki i wiersze, a także Purimszpile. Jednak dopiero po przyjeździe do Czerniowców rozwinął skrzydła. Tu opublikował podręczniki ? do jidysz i do hebrajskiego, założył teatr dziecięcy i chór, pisał bajki i wiersze. Był również dyrektorem szkoły im. Szolema Alejchema w Rio de Janeiro, lecz na ostatnie dwa lata życia wrócił do Czerniowców. Najważniejsze jego dzieło ? dwa tomy bajek ? ukazały się już jako opus posthumum. Bajki Sztejnbarga nie powielają zastanych wzorców, często są przewrotne, a nigdy ? natrętnie dydaktyczne. Zmarł w 1932 roku. Po jego śmierci Rose Ausländer napisała, że gdy poeta umiera, kamień znów jest zwyczajnym kamieniem, gdy oczy zamyka ? stajemy się ślepi.
Księga Izajasza jest pierwszą i najdłuższą księgą prorocką Starego Testamentu. Biblia Hebrajska zalicza ją do zbioru Proroków Późniejszych. Jej nazwa pochodzi od imienia proroka Izajasza (hebr. Jeszaja - Jahwe jest zbawieniem) żyjącego w Judzie w latach 765-701 przed Chr., biorącego czynny udział w życiu religijnym i politycznym kraju.Można w niej wyodrębnić trzy części. Rozdz. 1-39 to tzw. Proto-Izajasz przypisywany bezpośrednio Izajaszowi, spisany w VIII w. przed Chr. Deutero-Izajasz obejmuje rozdziały 40-55. Za jego autora uznaje się anonimowego proroka z okresu wygnania babilońskiego (ok. 550 r. przed Chr.), który doskonale znał naukę, język i styl Izajasza. Ostatnia część księgi, tzw. Trito-Izajasz (rozdz. 56-66), powstała pod koniec VI w. przed Chr. Podstawą scalenia tych trzech dzieł była prawdopodobnie duża ilość wspólnych tematów. Księga Izajasza nawołuje do nawrócenia, zapowiada nadejście sądu Bożego, piętnuje pychę, wyzysk, niesprawiedliwość, potępia praktyki wróżbiarskie, formalizm religijny i synkretyzm. Dużo miejsca poświęca zapowiedziom mesjańskim (przyjście Emmanuela, Króla Sprawiedliwego) i obrazowi misji Mesjasza (cztery Pieśni o Cierpiącym Słudze Jahwe). Na proroctwa Izajasza bardzo często powołują się ewangeliści, ukazując ich spełnienie w osobie Jezusa.
Są na świecie miejsca, które od pierwszej chwili, jakby mocą jakiegoś tajemnego zaklęcia biorą nas w swe władanie, budzą emocje, które odnajduje się tylko w wielkiej miłości. Notatki z Prowansji to zbiór szkiców o miastach, ludziach i krajobrazach - zapis fascynacji historią kraju, zwanego krajem doc, jego kulturą i językiem. Autor opowiada o Prowansji, która dla człowieka Północy jest i zawsze pozostanie żywą legendą, nigdy nie nasyconą tęsknotą za harmonią, światłem i pięknem.
Osobiste przeżycie i doświadczenie pisarza jest zawsze obietnicą autentyzmu w jego dziele. Biografia Jerzego Surdykowskiego jest rękojmią prawdy jego pisarstwa. Marynarz, dziennikarz, dysydent i dyplomata patrzy na życie z wielu stron naraz, szukając sensu w chaosie wydarzeń i przeżyć. Tak jest w jego najnowszej powieści Paradygmat, chwilami równie zagadkowej, jak sam tytuł.
Krzysztof Zanussi, reżyser
„W przedmowie do swojego przekładu Księgi Psalmów pisze Czesław Miłosz, że decydującym powodem podjęcia tej pracy było zapoznanie się z mikrofilmem dwujęzycznego, polsko-hebrajskiego wydania Biblii z przekładem Izaaka Cylkowa. Na wydanie to zwrócił mu uwagę kolega z uniwersytetu w Berkeley, znakomity logik i matematyk Alfred Tarski. Poeta uważa, że jest to przekład zarówno poetycko piękny, jak i bardzo wierny (co przecież tak rzadko idzie w parze). Miłosz podkreśla, że Cylkow stara się zachować kolejność słów oryginału. Zauważa, że Cylkow, »wrażliwy na modulację hebrajskiej frazy, nieco inaczej kształtuje werset niż czynią to Biblie, zarówno katolickie jak i protestanckie, zawsze... ulegające wpływowi składni łacińskiej«. Przyznając się do tego, iż stale odwołuje się do jego rozwiązań, swój własny przekład określa jako »ciągłą z nim rozmowę«”.- pisze we wstępie do tłumaczenia Tory Cylkowa Henryk Halkowski.
Życie kulturalne w jidysz rozwijało się w naszym kraju jeszcze nie tak dawno, a kres położył mu dopiero rok 1968. I chociaż było ono swoistym fenomenem na tle tego, co działo się ZSRR, a przy tym jest zjawiskiem nieodległym w czasie, do niedawna mówiło sie o nim bardzo niewiele. Na szczęście od kilku lat wzrasta zainteresowanie polskich i zagranicznych uczonych tym zapoznanym rozdziałem w dziejach żydowskiej kultury. Niniejszy tom jest kolejnym małym krokiem na drodze odkrywania owej zaniedbanej wiedzy.
Wenecję ocaloną Simone Weil zaczęła pisać w roku 1940. Nie ukończyła jej, choć wracała do niej parokrotnie, ostatni raz, tuż przed śmiercią, w roku 1943. Tekst w formie brulionowej, z fragmentami prawie gotowymi, wierszem i prozą, poprzedzielanymi partiami o charakterze konspektu, opublikował Gallimard w roku 1955. Wydawca wspomina o licznych brulionach (odnaleziono około pięćdziesięciu wersji wielkiego monologu Jaffiera),nie podaje jednak, na jakich zasadach dokonywano wyboru. Dołącza jedynie do tekstu tragedii luźne zapiski z zeszytów Simone Weil dotyczące Wenecji Ocalonej. Notatki te, wraz z egzemplarzem roboczym tragedii, przesłanoautorce na jej prośbę do Londynu, gdzie zamierzała ukończyć sztukę. Kres tym planom położyła śmierć.
Bohaterami tej powieści, rozgrywającej się na przełomie 1983 i 1984 roku, są potomkowie żydowskich ofiar i ich katów okresu II wojny światowej. Żydowski pisarz, Herman Gebirtig, więzień obozów koncentracyjnych, przyjeżdża po latach emigracji w USA do Wiednia jako świadek w procesie nazistowskiego zbrodniarza. Przeszłość, o której chciałby zapomnieć, dopada go zupełnie inaczej niż Karola Sachsa, syna nazistowskiego lekarza z Auschwitz, ale obaj nie potrafią się z nią uporać.
Mój pan nie żyje. Zdawałoby się, że śpi. Nie oczekujcie ode mnie, że zdradzę wam moje uczucia i ujawnię me myśli. Czuję się zdolna tylko do żałości i płaczu. Ale komu się zwierzyć? On już nie zmartwychwstanie. Właśnie skończył był pięćdziesiąt siedem lat. W nocy ze środy na czwartek miał we śnie widzenie: zobaczył chmury, trąby wodne z piekielnym zgiełkiem spadające wprost z nieba i był tym tak przerażony, że obudził się z wielkim krzykiem. Nękany strasznym cierpieniem, oblany zimnym potem i drżący na całym ciele, rzucał się we wszystkie strony i skręcał, śmierć przyzywając na pomoc. Jego cierpienie tak było okrutne, iż jęczał bez chwili przerwy. Chwycił go ból przeszywający w pachwinie. Poczuł, że życie zeń wycieka i zobaczył je całe, od dnia swych narodzin, o szóstej wieczorem, we wtorek 21 maja 1471, w dzień Świętej Prudencji w Norymberdze w Bawarii, gdzie na chrzcie dano mu imię Albrecht, po ojcu, człowieku wielkiej dobroci i mądrości, złotniku, po którym, wedle zwyczaju, odziedziczyć miał zawód, ale który, widząc jego skłonności, bo bardziej ciągnęło go malarstwo niż jubilerstwo (zawód wielkiej precyzji), powierzył go opiece sąsiada, czcigodnego Michaela Wolgemuta - zmarłego w wieku osiemdziesięciu dwóch lat - w pracowni którego wyuczył się był sztuki malowania i używania narzędzi, dzięki czemu, w wieku trzynastu lat, srebrnym sztyftem, którego subtelny użytek wymaga pewnej ręki, zważywszy iż nie dopuszcza żadnej poprawki, narysował portret samego siebie, najlepszy w północnej Europie.
W co wierzyć - pyta autor - gdy człowiek stając twarzą w twarz z losem staje się mimowolnym narzędziem nieuchronnej zagłady tego, czym jest i co kocha? To podstawowy wątek wielkich mitów ludzkości, zbudowanych z nadziei, tęsknoty i trwogi spełnienia. Wpisują się w nie także Brzegi Syrtów - jedno z najważniejszych dzieł literackich XX wieku.
Brzegi Syrtów są powieścią o powtarzalności historycznych cykli: można w niej odczytać echa upadku Cesarstwa Rzymskiego, czy zmierzchu Republiki Weneckiej. Ale to także powieść o granicach możliwości człowieka w oddziaływaniu na bieg przeznaczeń.
Pięć krótkich ksiąg, które składają się na niniejszy tom biblijnych przekładów Izaaka Cylkowa, żydowska tradycja określa po dziś dzień mianem megilot (zwojów) ? na pamiątkę tego, że spisywano je (jak Torę) na pergaminowych zwojach i z nich następnie odczytywano. W czasach Świątyni księgi te nie stanowiły wspólnego zbioru, trafiając do kanonu hebrajskiej Biblii w różnym czasie i często (przynajmniej w wypadku Pieśni nad pieśniami i Koheleta) ? po burzliwych dyskusjach. Prawdopodobnie dopiero u schyłku starożytności, co wiemy z literatury midraszowej, uznano za poręczne spisywać je razem i w takiej kolejności, jaką znamy współcześnie. Jeszcze później, bo w średniowieczu, przypisano je poszczególnym świętom, ale zwyczaj ten nie przyjął się we wszystkich żydowskich gminach (tylko Księga Estery, i to od czasów misznaickich, kojarzona jest powszechnie ze świętem Purim).
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?