To księga miłości i śmierci, próba oszukania losu, oswojenia wyroku choroby ostatecznej. Żarliwy zapis walki i odchodzenia. Prawdziwy. Bolesny.
On – mieszkający w Kanadzie tłumacz, podróżnik, krytyk literacki – poznaje nagle nie pozostawiającą nadziei diagnozę. Bezwzględny nowotwór mózgu. Ona – warszawska pisarka, poetka, reportażystka – uwiecznia w dzienniku przeżycia z czasu, jaki im pozostał. A nie będzie go wiele.
Tworzyli niezwykłą parę. Zakochani, zachłanni na siebie i przygodę, stwarzający wspólny los mimo odległości. Nigdy sobą nie znudzeni. Wybrani. Chcieli zestarzeć się razem. Nie udało się.
Próbowali znajdować radość w najdrobniejszych przejawach codzienności, choroba ich tego nauczyła. Smakowali każdy dzień jakby był ostatni. Ten także nadszedł.
Tej książki nie trzeba się bać. To wielkie wyznanie miłości.
Anna Janko:
Ludzie nie mogą uwierzyć, że można wycyzelować ból, cierpieć od razu „artystycznie”. Podejrzewają nieczułe serce, wyrachowanie, nawet mądry Gombrowicz w Dziennikach napisał, że „rozpacz, która układa piękne zdania jest podejrzana”. Książka Agaty Tuszyńskiej jest bardzo piękna, a więc podejrzana... Ale czy wszelka sztuka nie bywa podejrzana? Polega przecież na nieustannym przekraczaniu granicy pomiędzy tym, co ludzkie, a tym co boskie, albo i demoniczne.
Ćwiczenia z utraty, to nie jest tylko jeden z tych zapisów granicznych życiowych sytuacji, nagich świadectw, które mogą być terapeutyczną lekturą, wsparciem w cierpieniu, uśmierzają samotność w bólu. Ta książka należy do gatunku utworów żałobnych, znakomicie reprezentowanego w historii literatury, ma przemyślaną formę artystyczną i, jak wiele innych tekstów tego właśnie rodzaju, powstawała na gorąco, w bezpośredniej bliskości śmierci.
Prawdziwa opowieść o miłości, tęsknocie i życiu po śmierci
Niewiarygodnie wiarygodna opowieść o życiu po życiu. Zapis osobistej podróży oraz uniwersalna próba rozdzielenia wiedzy i odczuć. Albo po prostu historia o wielkiej miłości. Dla racjonalistów i romantyków; uduchowionych oraz agnostyków; miłośników literatury non-fiction i historii, których nie można udowodnić; wszystkich, którzy za kimś tęsknią lub boją się kogoś stracić. Wreszcie – dla każdego, komu kiedyś, choć przez krótką chwilę, wydawało się, że doświadczył czegoś, czego nie potrafi wyjaśnić…
Max Besler, mąż Janis Heaphy Durham, miał zaledwie pięćdziesiąt sześć lat, gdy zmarł na raka. Nim odszedł, obiecał żonie, że nie zostawi jej samej, a ich miłość przetrwa. Wkrótce po jego śmierci kobieta zaczęła dostrzegać zjawiska, jakich nigdy wcześniej nie doświadczyła: migoczące światło, drzwi, które same się otwierają, zegar zatrzymujący się dokładnie na godzinie, w której zmarł jej mąż. Jednak to, co bezpowrotnie zmieniło życie Janis, nadeszło dokładnie rok po stracie ukochanego. W pierwszą rocznicę śmierci Maxa na łazienkowym lustrze kobieta dostrzegła niezwykły odcisk dłoni: biały, niczym rentgenowskie zdjęcie, ukazujący zarys kości. Podobnych znaków było więcej…
Ślad na lustrze to historia niezwykłej wyprawy, którą odbyła wykształcona, twardo stąpająca po ziemi dziennikarka, szefowa wpływowej gazety mającej na koncie kilka Pulitzerów. Szukając odpowiedzi na pytania, jakie postawiło jej życie, Janis Heaphy Durham spotkała się z naukowcami, psychologami, fizykami i osobami trudniącymi się praktykami duchowymi. Przeprowadziła liczne rozmowy i na fotografiach uchwyciła znaki, za pomocą których mąż próbował się z nią kontaktować. Wszystko to pozwoliło dojść jej do wniosku, że śmierć to nie koniec.
„Ślad na lustrze pokazuje, że gdy serce przestaje bić, kontynuujemy naszą podróż w innym świecie; że fizyczna śmierć nie jest kresem istnienia. Liczę, iż uda mi się otworzyć umysły czytelników na tę możliwość (…). Mam nadzieję, że lektura ta zapewni czytelnikom nie tylko emocjonalne, ale również intelektualne podstawy niezbędne do podjęcia rozmów na ten trudny temat. Takie dyskusje powinny toczyć się otwarcie. Jako społeczeństwo na pewno byśmy na tym zyskali”. Janis Heaphy Durham
Quatorze récits ou l'autobiographie se mele aux souvenirs imaginaires. L'auteur peint aussi bien une soirée de l'ex-roi Farouk que son pere traqué par la Gestapo, les débuts de sa mere, girl dans un music-hall d'Anvers, les personnages équivoques dont le couple est entouré, son adolescence, et enfin quelques tableaux de son propre foyer. Tout cela crée peu a peu un «livret de famille».
«Je n'ai jamais eu a chercher Dieu : je vis avec lui. Avant meme que je sois extrait par des spatules du ventre de ma mere ou je serais bien resté, si on m'avait demandé mon avis, il était en moi comme je suis en lui. Il m'accompagne tout le temps. Meme quand je dors.
C'est ma mere qui m'a inoculé Dieu. Une caricature de sainte mystique qu'un rien exaltait, des pivoines en fleur aussi bien qu'une crotte de son dernier-né, au fond du pot. Je suis sur qu'elle avait de l'eau bénite en guise de liquide amniotique. Elle exsudait la foi.»
Keith Richards, charyzmatyczny gitarzysta The Rolling Stones, opowiada o drodze, jaką przeszedł z ubogiego podlondyńskiego Dartford na szczyt światowego showbiznesu, stając się ikoną muzyki rockowej. Przez cztery dekady zachowywał się jak prawdziwy rockman – mówił i robił co chciał, nie stronił od kobiet i niszczących nałogów. Mimo to osiągnął niebywały sukces. Wspólnie z członkami zespołu Richards stworzył riffy, teksty i muzykę do piosenek, które podbiły świat. W końcu sam zdecydował się przedstawić historię swojego życia w oku cyklonu – bezpretensjonalnie, szczerze i na luzie. Ach, co to było za życie! Graniczące z obsesją słuchanie płyt Chucka Berry'ego i Muddy'ego Watersa, gdy dorastał w hrabstwie Kent. Nauka gry na gitarze i założenie zespołu z Mickiem Jaggerem i Brianem Jonesem. Pierwsze sukcesy The Rolling Stones jako kapeli „niegrzecznych chłopaków”. Nalot brygady antynarkotykowej na dom w Redlands i późniejsza seria konfrontacji z nerwowym establishmentem, które na zawsze przypieczętowały jego wizerunek jako wyjętego spod prawa bohatera ludu. Skomponowanie nieśmiertelnych riffów do takich utworów, jak Jumping Jack Flash, Street Fighting Man i Honky Tonk Women. Zakochanie się w Anicie Pallenberg i śmierć Briana Jonesa. Ucieczka przed podatkami do Francji, szalone trasy koncertowe po Stanach Zjednoczonych, rosnąca sława, alienacja, nałogi. Związek i małżeństwo z Patti Hansen. Kłótnia i pojednanie z Mickiem Jaggerem. Rodzina, solowe albumy, zespół X-Pensive Winos i niekończące się pasmo występów.
W zbiorach Biblioteki Kórnickiej odnaleziono opis podróży franciszkanina reformaty Remigiusza Zawadzkiego (1703-1775), który w 1750 roku podróżował przez Śląsk, Morawy, Austrię i Italię do Rzymu na kapitułę generalnąswego zakonu. Obecnie po raz pierwszy ukazuje się w druku pełny tekst oryginału tej relacji w języku łacińskim i tłumaczeniu polskim. Dziennik ten zawiera interesujący opis podróży i pobytu zakonnika w Rzymie. Współczesny czytelnik staropolskiej relacji poznać może nie tylko wiele szczegółów związanych z dawnym podróżowaniem, ale także podziwiać wrażliwość autora na piękno mijanych krajobrazów czy miast. Dziennik został odczytany z łacińskiego rękopisu i opracowany przez Mariana Chachaja, a publikowany jest jako tom 2 serii „Peregrinationes Sarmatarum”.
Jak wytrzymać z własnym mężem osiem miesięcy w podróży motocyklowej? Jak naprawić motor na pustkowiu Patagonii? Jak upiec mięso wołowe, by nie było twarde? Jak rozmawiać po hiszpańsku, by być zrozumianym przez portenos? Na te i na wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w tej książce.
Dwadzieścia tysięcy kilometrów po drogach i bezdrożach Ameryki Południowej. Podróżować może każdy, ale podróże motocyklem wymagają dużej siły charakteru, zwłaszcza jeśli są to motocykle „pełnoletnie”, a budżet wyprawy jest „ekonomiczny”.
Poza aspektem podróżniczym ważnym motywem książki są również relacje pomiędzy parą, która znajduje się w środowisku, gdzie niepewność i ciągła zmiana stanowią oś wyprawy.
Podróż inspirowana była historią polskich emigrantów, którzy wypłynęli z Polski do Argentyny w 1939 roku transatlantykiem Chrobry.
Ona – kreatywna, emocjonalna, entuzjastyczna. Na tę wyprawę specjalnie zrobiła prawo jazdy na motocykl. Nieświadoma czekających ją wyzwań…
On – analityczny, uważny, przezorny. Lubi mieć wszystko pod kontrolą. Podczas wyprawy okazało się, że nie wszystko da się przewidzieć…
Ta książka wzrusza do łez. Jest pełną emocji prawdziwą historią. Wymyśliło ją samo życie, w niewielkim mieście na Pomorzu. To opowieść o niezwykłej, niezłomnej miłości w wielu odcieniach, która przenosi góry i pozwala przetrwać najstraszniejsze zagrywki losu. Katarzyna Frąckowiak, lat 23, od dzieciństwa zmaga się z ciężką, nieuleczalną chorobą, walczy z wyrokiem skazującym na ból, odmienność i samotność. Dzięki uczuciom i oddaniu najbliższych, każdego dnia dzielnie wspina się na własny Mount Everest. I nie chodzi tylko o pokonanie słabości ciała, ale także o godność, akceptację otoczenia oraz aprobatę samej siebie. Dojrzałość i determinacja imponują, a także uczą, że każdego dnia powinniśmy cieszyć się życiem i wytrwale dążyć do wyznaczonego celu. To głęboka lekcja pokory, z której możemy czerpać garściami. Lekcja wyrozumiałości, empatii i tego, że nie wolno sądzić po pozorach Także rada, żeby się nie poddawać, bo nawet jeśli los rozda nam słabe karty, to, mimo wszystko, możemy wygrać partię pokera. ?
Oddawane do rąk Czytelnika opracowane przez Bogdana Roka i Mariana Chachaja Itinerarium jest pisanym na bieżąco, przeważnie codziennie, diariuszem zawierającym opis odbytej przez bożogrobca Jakuba Lanhausa podróży do Rzymu i pobytu w nim (1768-1769). Lanhaus był wprawdzie Czechem z pochodzenia, ale posługiwał się dobrze językiem polskim, przetykając swoją narrację licznymi wtrętami łacińskimi, rzadziej italianizmami czy bohemizmami. Udał się do Wiecznego Miasta, aby dopilnować rozstrzygnięcia w Rocie Rzymskiej sporu swojego zakonu z kapitułą katedralną w Gnieźnie o fundację szpitalną w tym mieście, ale przy okazji notował i opisywał wszystko, co wydawało mu się godne uwagi. Dlatego diariusz stanowi kapitalne źródło wiedzy o mentalności przeciętnego duchownego tamtych czasów. I właśnie z tego powodu, że nie przynosi oglądu świata z perspektywy przedstawiciela warstw wyższych, stanowi cenne źródło informacji. Lanhaus pisze o wszystkim, poczynając od podawania szczegółów dotyczących przebiegu podróży, o mijanych krajobrazach, przekraczaniu granic, uczestnictwie w nabożeństwach, oglądanych kościołach, spotykanych ludziach (mniej lub bardziej znajomych, charakteryzując przy okazji w krótkich słowach ich sylwetki), o sytuacji niepewności po śmierci papieża Klemensa XIII, przebiegu konklawe, zakulisowych zabiegach w Rocie Rzymskiej, a kończąc na kłopotach zdrowotnych czy czynnościach fizjologicznych. Szczegółowe informacje zawarte w tekście diariusza odnoszą się właściwie do wszystkich aspektów działalności człowieka, dlatego każdy Czytelnik interesujący się XVIII wiekiem, a nie tylko badacz przeszłości, może tu odnaleźć coś ciekawego, co dotyczy podróży, historii sztuki, Kościoła, prawa, obyczajowości, mentalności, języka czy medycyny.
W roku 1976 przyszły Autor Zatroskanej koloratki odpowiedzial na wewnętrzny głos:'Pójdź za mną' i rozpoczął drogę przyjaźni z Tym, który ponad dwa tysiące lat temu powołał do istnienia swój Kościół. W roku 1982, po przyjęciu święceń kapłańskich, stał się małym trybikiem tej Instytucji.
W roku 1986 roku przeszedł do stanu świeckiego i od tej chwili Kościół ukarał go suspensą, pozbawiając wszystkich praw wynikających z mocy święceń. Ludzki wyrok nie mógł mu jednak zabrać przyjaźni z Chrystusem, który był zawsze kimś bardzo ważnym w jego życiu! Przez prawie trzydzieści lat nieustannie odczuwał Jego bliskość, obdarzony cudem pięknej miłości, której historię opisał w pierwszej swojej książce pt. Zakochana koloratka.
Teraz do do rąk Czytelników oddajemy drugą książkę Kryspina Krystka pt. Zatroskana koloratka. Pasterze i najemnicy, w której ukazuje drogi tych, którzy kiedyś, podobnie jak on, usłyszeli głos: 'Pójdź za mną'.
W pierwszej części książki – Za murami seminarium – opartej o osobiste wspomnienia, ukazuje życie młodych ludzi w świecie hermetycznie zamkniętym, w którym, pod okiem moderatorów, budują swoje powołanie do służby Bogu i ludziom. Obraz ten zmusza do zadania pytania: czy seminarium w takim kształcie przygotowuje dobrych pracowników Winnicy Pana….?
Druga część, zatytułowana Drogi i bezdroża Kościoła, to refleksje nad historią tej Instytucji, którą przed wiekami powołał Jezus z Nazaretu i przekazał swoim pomocnikom w sutannach.
Trzecia część – Wywiad zawiera wizję autora, która jest tylko literacką fikcją….
Ale czy utopijną….?
A może należałoby ją uznać za konieczną przyszłość Kościoła, aby nie stał się tylko skansenem przeszłości?
Najważniejszym pytaniem […] jest: Ile w obecnej Instytucji, która mieni się spadkobiercą Tradycji pierwszego Kościoła, jest faktycznie Chrystusowego Kościoła pierwszych lat?
***
W swoim przekazie [Chrystus] wielokrotnie odwoływał się do obrazu winnicy. Słuchający go dobrze rozumieli o czym mówił […] bo na słonecznych stokach Palestyny było ich bez liku. […]
Wiedzieli, że […] bogaci ludzie z Narodu Wybranego zakładali plantacje z winnymi gronami jako dobry interes. Często też powierzali je dzierżawcom – specjalistom, którzy winnicami opiekowali się dla nich. […]
Obrazy takich plantacji z dorodnymi owocami przywoływał Chrystus, by ukazywać słuchaczom ideę przyszłej instytucji, którą zapoczątkował w czasie Triduum Paschalnego. […]
***
[Chrystus] wielokrotnie przypominał, że to, co zamierza zostawić ludziom po wsze czasy, pozostanie Jego własnością!
On, od samego początku i na zawsze, stał się jedynym właścicielem Kościoła! […] A pomocnicy, których powołał: Apostołowie i ich następcy, to tylko osoby zatrudnione do pomocy przy pielęgnacji winnych krzewów.
Kryspin Krystek (ur. w roku 1957) ukończył (w 1982 r.) wyższe seminarium duchowne i przez cztery lata pracował jako kapłan w parafiach diecezji gnieźnieńskiej. W 1986 roku przeszedł do stanu świeckiego i zamieszkał w Poznaniu, gdzie pracował jako pedagog, a następnie prowadził działalność gospodarczą.
Ma dwoje dorosłych dzieci. Po śmierci małżonki Romany, w ramach terapii po stracie ukochanej, napisał swoją pierwszą książkę pt. Zakochana koloratka, która została bardzo dobrze przyjęta przez czytelników.
Druga książka – Zatroskana koloratka. Pasterze i najemnicy – jest wyrazem troski autora o sprawy Kościoła, którego dobro zawsze było i jest mu bliskie.
Książki ks. Roberta Hugh Bensona mają niebagatelne znaczenie dla współczesnej kultury katolickiej, gdyż poruszana tematyka i przytaczane zagadnienia nie utraciły swej aktualności i są trwałym dziedzictwem myśli katolickiej. Tożsamość wiary i relacje Kościoła do świata, podejmowane z rozmachem i precyzją, wyrażają solidną wiedzę i gorący zapał autora, a u ich podstaw leży umiłowanie Boga i Kościoła oraz czerpanie z doświadczeń trudnego okresu poszukiwania prawdy i nawrócenia do Kościoła katolickiego. Wyznania konwertyty to zapis fascynującej historii nawrócenia autora z anglikanizmu na katolicyzm oraz analiza przyczyn, które popchnęły go w tym kierunku.
W ludzkiej i leśnej kniei ` to książka podróżnicza. Naukowe wyprawy autora są tu jedynie pretekstem do „prawdziwej” podróży – takiej, gdzie świat widzi się oczami człowieka dociekliwego, ciekawego i przede wszystkim wrażliwego, a wędruje się wśród wspaniałej, bujnej przyrody Rosji i Chin początków XX wieku i wśród ludzi zamieszkujących te tereny. Autor ma okazję przyglądać się m.in. obrzędom pogrzebowym, polowaniom na wilki i tarantule oraz życiu wygnańców na Sachalinie, a nawet bierze w tym wszystkim czynny udział. Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy dostaje w podarunku od swego kirgiskiego przyjaciela... żonę. Ta książka to gwarancja emocjonującej, niezapomnianej przygody czytelniczej.`
O pisaniu i o kręceniu, o Wajdzie i o Wałęsie, o Polakach i o Polsce. Czarny humor miesza się w tej opowieści z czarną rzeczywistością, tragedia z groteską, prawda z fikcją, a PRL z wolną Polską. Mieszanka piorunująca. Warto porównać z filmem. „Chciałem wyjaśnić, że piszę tę książkę głównie ze skąpstwa, bo ze dwadzieścia scen, co je napisałem, i parę pomysłów do filmu nie weszło. A ja niektóre lubię, czyli jak mają zginąć na zawsze, to je lepiej zapiszę. Z żadnego tam żalu, goryczy albo żądzy odwetu, boby to było śmieszne. Podobno Harold Pinter, jak chciał się zemścić na żonie za to, że go zdradza, zerżnął jej kochanka. Ja nie mam takich możliwości.” Fragment książki
Morten Storm - były przestępca i islamski radykał, jako podwójny agent, brał udział w spektakularnych i najniebezpieczniejszych akcjach wywiadowczych. Dzięki niemu duńskie, brytyjskie i amerykańskie służby specjalne prowadziły operacje, których celem była m.in. likwidacja jednego z najniebezpieczniejszych terrorystów na świecie. Storm był zbuntowanym przestępcą, członkiem duńskiego gangu motocyklowego. Żył na krawędzi, popadał w konflikty z prawem, brakowało mu celu w życiu. Po wyjściu z więzienia spotkał muzułmańskich duchownych i dał się uwieść ideologii radykalnego islamu. Jako nawrócony biały muzułmanin wtopił się w środowisko ekstremistów, nawiązał kontakty z niebezpiecznymi terrorystami i rozpoczął przygotowania do dżihadu. Kiedy jednak nowi przyjaciele zawiedli jego oczekiwania, bez wahania zmienił front i zaoferował swoje usługi zachodnim wywiadom. Zadeklarował, że chce wykorzystać swoją wiedzę i kontakty, by uderzyć w islamistów - dla pieniędzy. Służby nie odrzucają takich prezentów. Storm miał infiltrować siatki radykałów, a Amerykanie likwidować je precyzyjnymi uderzeniami dronów. Aby wystawić Al-Awlakiego, jednego z liderów Al-Kaidy, niedawnego przyjaciela, Storm musiał opracować karkołomny plan nakłonienia go do romansu z pewną Europejką `Wspaniała. Mortem Storm jest żywym dowodem na to, że źli chłopcy są najlepszymi szpiegami.` `Telegraph` `Odkrywcza, nadzwyczajna... W żadnej innej książce główny bohater, tak ważny dla zachodnich służb, nie był gotowy ujawnić tak wiele.` `Guardian` `Wybuchowa!` `Independent` `Nie dałoby się tego wymyślić.` `Sunday Times` `Trzyma w napięciu.` `Publishers Weekly` `Spektakularna lektura, a jednocześnie niezwykły dokument o pracy zachodniego wywiadu w epoce Al-Kaidy, w której zdemaskowanie szpiega nie grozi, jak w czasach zimnej wojny, wydaleniem z kraju, lecz egzekucją.` `New York Times Book Review` `Tę książkę czyta się jak scenariusz filmu o Jamesie Bondzie napisany przez braci Coen... Dla wszystkich zainteresowanych historią fanatycznych terrorystów `Agent Storm` będzie fascynującą lekturą.` `Washington Post` `Morten Storm wyświadczył wielką przysługę dla Zachodu... A przy okazji CIA wisi mu pięć milionów dolarów.` Fox News
Jest to autobiografia teologiczna, ponieważ element teologiczny przeważa nad biograficznym. Odpowiada to zresztą zmianom w życiu św. Teresy, w którym wyróżnić można dwa okresy: aktywny, podporządkowany wymogom świeckiego życia czas spędzony w domu rodzinnym, a następnie okres życia zakonnego. Ten drugi okres sprzyja rozwojowi życia wewnętrznego, które Święta z zamiłowaniem opisuje, przedstawiając kolejne jego etapy, aż do modlitwy mistycznej.
Nie jestem ekspertką w dziedzinie psychologii, psychiatrii czy dietetyki, ale jedną z wielu osób zmagających się z zaburzeniami odżywiania. Jestem kobietą, która nie potrafiła zaakceptować pustki i beznadziejności, jakimi wypełniły mnie bulimia z depresją. Jestem kobietą, która po bardzo burzliwym wkroczeniu w dorosłość, znalazła w sobie wystarczająco dużo siły i determinacji, by swoje życie zmienić na lepsze i wygrać walkę z chorobą.AutorkaDepresja, anoreksja, bulimia, okaleczanie się to problemy, z którymi spotykamy się coraz częściej. Walka z nimi jest trudna, bo wymaga emocjonalnej dojrzałości. Książka Natalii Krzesłowskiej to zapis zmagań autorki z tymi przypadłościami. Historia wzrusza swoją szczerością. Znajdziemy w niej opis etapów rozwijającej się choroby, walki o uwolnienie się, a przede wszystkim nadzieję.Natalia Krzesłowska, urodzona w małej miejscowości pod Łodzią, zawsze czuła się obywatelką świata. Od trzech lat mieszka i pracuje w Nottingham w Wielkiej Brytanii. Studiowała na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, z wykształcenia jest elektroradiologiem. Fascynuje ją siła i zagadkowość ludzkiego umysłu. Uwielbia czytać książki psychologiczne i kryminały. Marzycielka w nieustannej podróży w poszukiwaniu swojego miejsca i samej siebie.
Chaque fois que l’on m’a posé la question “Pourquoi etes-vous allé a Santiago?”, j’ai été bien en peine de répondre. Car le Chemin a pour effet sinon pour vertu de faire oublier les raisons qui ont amené a s’y engager. On est parti, voila tout.»
Jean-Christophe Rufin a suivi le «Chemin du Nord» jusqu’a Saint-Jacques : huit cents kilometres le long des côtes basque et cantabrique, a travers les montagnes sauvages des Asturies et de Galice. Il s’est peu a peu transformé en clochard céleste, en routard de Compostelle. Il nous raconte, avec une délicieuse autodérision, ce parcours humain et spirituel.
W języków nomadów Waris znaczy kwiat pustyni.
Zakwita z rzadka i na krótko na piaskach, kiedy spadnie deszcz. Waris to także imię bohaterki tej opowieści. Jej kariera jest niewiarygodna i budzi zdumienie, że to wszystko zdarzyło się naprawdę.
Waris urodziła się w Somalii, w plemieniu nomadów. Wychowywała się pośród kóz, bydła i wielbłądów, w otoczeniu dzikiej przyrody. W wieku pięciu lat przeżyła obrzezanie - rytuał, który doprowadził do śmierci jej siostrę i dwie kuzynki, w wieku sześciu - została zgwałcona. Jako trzynastolatka miała być wydana za mąż za starca, ale - zdesperowana - uciekła z domu.
Jej wielka wędrówka przez pustynię do Mogadiszu, a następnie Londynu, skończyła się w Nowym Yorku. W wieku 18 lat rozpoczęła karierę modelki, występując obok Naomi Campbell i Claudii Schiffer. Od wieli lat walczy przeciwko okaleczaniu kobiet, za co została wyróżniona tytułem ambasadora Narodów Zjednoczonych. Swą historię, o której długo z nikim nie mogła rozmawiać, opowiada w autobiografii "Kwiat pustyni".
Wiek XVI, niespokojne czasy wojen z Turcją. Piękna córka króla Zygmunta Starego i Bony, Izabela, pierwsza z rodzeństwa opuszcza rodzinne gniazdo w Krakowie. Poślubia króla Węgier i wyjeżdża do Budy. Jak powiedzie się jej w obcym kraju? Czy pokocha męża? Wielkie tragedie, niebezpieczeństwa i kulisy polityki europejskiej staną przed młodziutka, osamotnioną królową. Czy potrafi walczyć o tron i życie? Czy okaże się nieodrodną córką dumnej Bony, wnuczki królów Neapolu? Izabela to jedna z najciekawszych sylwetek kobiet na tronach renesansowej Europy. Uparta, odważna, a przy tym czuła i delikatna. Jej życie mijało w nieustannym ogniu walk i wojen, w intrygach wielkich dworów Europy i jej własnego otoczenia.
Zacząłem czytać z poczucia obowiązku, no i przepadłem z kretesem. Zaniedbałem domowe obowiązki, zrezygnowałem z innych przyjemności, czytając z rosnącym zadowoleniem. Dawno już recenzencka powinność nie sprawiła mi aż takiej satysfakcji. Wypada więc podziękować Autorce za intrygującą i poruszającą opowieść o życiowym biegu Zosi, potem Zofii Ł., biegu targanym tysiącami wiatrów, biegu przez skomplikowaną i niełatwą polską historię. Opowieść, chociaż osobistą i emocjonalną, to pisaną dla nas, dla czytelników. Bez tak częstych dziś skłonności do szukania winnych naszych niepowodzeń, bez „hurrapatriotyzmu” i „ryczypolactwa”. Co więcej, napisaną polszczyzną, jaką dziś rzadko się spotyka. Byłbym wielce rad, gdyby po tę, starannie wydaną książkę, sięgnęło wielu, szczególnie młodych czytelników. Jest w niej bowiem mądrze o tym, co ważne: ojczyźnie, rodzinie, patriotyzmie, o życiu. I, jak mawiał Melchior Wańkowicz, bez „dydaktycznego smrodku” Tadeusz Górny
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?