Liryka szczegółów, wokół których i dzięki nim jest tworzona mozaika różnorodnych stanów emocjonalnych. Te poetyckie narracje mają w sobie coś z misternie tkanego gobelinu, w którym jest miejsce na subtelny erotyk i modlitwę do Boga. Ta różnorodność jest na tyle sugestywna, że potrafi nas oczarować ,nie tylko prostą, choć oryginalną metaforą, ale tą nieustającą pochwałą życia, jego niepowtarzalności i kruchości, nawet wówczas, kiedy mamy do czynienia z chorobą, brakiem poczucia bezpieczeństwa. A wszystko to, niezależnie od pulsującego podskórnie metafizycznego niepokoju.
Fantazjotwórstwo, w którym romantyczne uczucie jest nie tylko synonimem piękna i harmonii. Jest to równocześnie sygnał, że nic nie jest dane na zawsze, nawet jeżeli partnerstwo uczuć jest spełnione. Istnieją bowiem inne zagrożenia, społeczne czy polityczne, wynaturzenia systemowe czy dyktatury. Stąd, w pozornie sielskiej, arkadyjskiej wręcz wizji, pojawiają się tragiczne przypadłości losu. Obecny w tym zbiorze dygresyjny poemat, potwierdza jedynie, że nasza rzeczywistość, potrafi być w swej wymowie dramatyczna. Liryka pisana tradycyjną, śpiewną frazą, nawiązująca do najlepszych tradycji polskiego wiersza.
Jak zawsze, tak i w tym tomiku, pojawia się niczym nieograniczona miłość do przyrody, wiara, choć nie zawsze, w jej ponadczasowe, wpisane w kod boskiej energii wartości, na obraz i podobieństwo samego Stwórcy, gdzie piękno i harmonia, nie zawsze dostrzegane przez człowieka, stanowią o jego godności. To metafizyczne odczuwanie słonecznych promieni, błyszczących fal morza, czy majestat górskich szczytów, jest nie tylko przejawem wyrażanego zachwytu, ale i niepokoju o przyszłe losy tych wszystkich niepowtarzalnych, i często ginących na naszych oczach zjawisk. Piękny, wstrząsający jest tren o rybach, czy o papierowym losie motyli, o katastroficznej wizji człowieka, który sam z siebie, z własnej woli, przemienia się w skrytobójczy popiół, jak pisze poeta, w jedyny ślad, który zostawi słoneczny wiatr po ludziach, w bezdrożach mlecznej galaktyki. Piękne, oryginalne metafory, zaskakująca prostota słowa, wzruszające i nastrojowe obrazowanie. I to delikatne, dyskretne przywoływanie drgnień serca i duszy z dzieciństwa. Autentyczne ciepło, które warto przytulać i smakować, bo takie jest słowo poety, które, przywołując ewangeliczne przesłanie, stało się ciałem.
Liryka pełna cierpienia i dramatów. Osaczenie i wyrafinowana rodzinna przemoc, gdzie, jak pisze poetka, pozornie piękna anielskość matki krzywdzi swoje niekochane dziecko, a ojciec wybucha nienawiścią i śle zamiast pocałunków groźby i poniżenie. Wstrząsające zapisy, rodzaj lirycznego pamiętnika, w którym autentyczne fakty, poddane poetyckiej symbolice, są tak sugestywne i przerażające, że przy lekturze tej poezji towarzyszy nam nie tylko współczucie, ale i niejedna łza zawiruje w sercu.
Nieustający hymn o miłości, w którym od czasu do czasu idealizowany obiekt uczuć bywa zrzucany z piedestału i sięga bruku. Ale tylko jedna strona tych miłosnych zaklęć, uczucie pozostaje uczuciem, jest równie ważne jak roziskrzone niebo czy zachodzące słońce. Częste przywoływanie pejzażu ,nie tylko wzmacnia cały kalejdoskop miejsc pamiętających wspólne przeżywanie miłosnych uniesień, ale jest również dowodem na to, że otaczający świat przemija na naszych oczach, odchodzi w metafizyczny lęk i nie zawsze oswajaną pamięć.
Delikatne ,pejzażowe przywołania, w których drzewa nie tylko są drzewami, niebo nie tylko niebem, pojawiająca się od czasu do czasu cisza, nie tylko oazą spokoju. Wszystkie te słowa-klucze są synonimami nadziei na spełnioną miłość, poczucie bezpieczeństwa, na możliwe niwelowanie niepewności, która nas otacza. Prosta, obrazowa metafora, zaskakująco dobra funkcjonalność słowa, i ta dyskretnie przekazywana intymność wrażliwego serca, które potrafi otwierać swoje ramiona, nie tylko na piękno otaczającego świata, ale na metafizyczne oswajanie bycia sobą.
Dialog z samą sobą, często są to bolesne wiwisekcje, w których pamięć o wydarzeniach i uczuciach jest najważniejsza. To ona determinuje postawę wobec życia, umiejętność oswajania tego wszystkiego, co niosło zwątpienie, poczucie braku bezpieczeństwa, nadziei na pogodne jutro. Liczne dygresje i przywoływanie autobiograficznych faktów czy sytuacji wzbogacają tą sugestywną, liryczną narrację, w której prosta, niewyszukana metafora jest równie ważna, jak autentyczne odruchy wrażliwego serca.
Intymne czułości, drobiazgi dnia codziennego, elementy pejzażu, które współtworzą sugestywną alchemię serca i rozumu. Do tego delikatnie dawkowany kontekst metafizyczny i nostalgia za przemijającym czasem, którego tym bardziej należy z wielką czułością oswajać, tak jak przystało na prawdziwą kolekcjonerkę chwil, czterolistnych koniczynek czy chmur w kształcie lodów. W tomiku są fotografie Hanny Hnatsiuk, subtelne, zmysłowe, wieloznaczne, oddające piękno i autentyczność tych wierszy.
Tytuł jest przewrotny, jak napisał autor, Ośmiornice i On mają ze sobą bardzo dużo wspólnego. One mają osiem ramion, a autor urodził się ósmego sierpnia. Co więcej, zarówno On jak i One, potrafią odkręcić słoik. Mają też kontakt z wodą, One - na co dzień, a On, gdy się kąpie. Czytając ten tomik, dozwolone jest otwieranie go na losowej stronie. Oczywiście można też go czytać od deski do deski. Książka dla koneserów kompletacji, dla spragnionych miłości, dla tych, co się smucą, i dla tych, którzy liczą na poprawę humoru. Jest też trochę słów o tworzeniu, kilka politycznych westchnięć, opis codzienności, o której potocznie się mówi, że upływa z dnia na dzień. Na końcu są też utwory o samym autorze, który twierdzi, że nie ma lepszego tomiku od tego, który właśnie napisał. Czy tak jest naprawdę musi ocenić sam czytelnik.
Debiut książkowy utalentowanej nastoletniej poetki, która, jak sama mówi, pisze po to, żeby nie zniknąć w mroku i nie stracić siebie. Ten tomik to prawdziwy krzyk duszy, w której jest miejsce na zwątpienie, rozpacz, ale i nadzieję, gdzie to, co niewypowiedziane odnajduje swoje miejsce, czas, swoje słowo, sugestywne i zaskakująco dojrzałe. W tomiku są również rysunki autorki, które uzupełniają klimat tej autentycznej, często dramatycznej wiwisekcji.
Kolejny tom autora, który swoje utwory nazywa ciekawymi historiami publicystycznymi. I ma rację, bo jego wiersze w jakiś sposób uzupełniają lukę ,między pozornie zobiektywizowanym światem przekazywanych nam przez media informacji, a dziennikarskimi, prasowymi publikacjami. Autor tę lukę wypełnia oryginalnie i prześmiewczo, ale jak zawsze, kiedy mamy do czynienia z wartościowymi tekstami, w taki sposób, że towarzyszy nam refleksja nad przysłowiowymi przypadłościami losu, wynaturzeniami społecznymi czy politycznymi. Dużo w tej satyrze jest zaskakujących pomysłów, trafnych puent i odniesień do tego wszystkiego, co nas niepokoi, smuci, przeraża, co przed oczy, bywa i tak, że z dnia na dzień serwuje nam otaczająca nas rzeczywistość. Mądra i mimo wszystko ciepła w swym przesłaniu książka.
Kolejny, drugi już tomik autorki, która kontynuuje swoją wędrówkę po zakamarkach serca i pamięci. To nie tylko wzruszające retrospekcje, ale i codzienne, często nieoczekiwane świętowanie spokoju i radości życia. To nie tylko urok przyjacielskiej czy rodzinnej kolacji, ale te, jak poetka sama napisała, jasne kręgi światła. To one wyznaczają sens i niepowtarzalność życia, nie tylko tego, które jest na wyciągnięcie ręki. Jest to cała metafizyka przeżyć, szczegółów, odniesień, nie tylko do ukochanych przedmiotów czy przyzwyczajeń, również do przeróżnych kodów kulturowych i ich epickich wartości. Taka, ma się wrażenie, nie tylko metaforycznie i subtelnie wykreowana pozytywna wizja świata, do której zostaliśmy zaproszeni.
Czwarty już tomik autorki, która podobnie jak w poprzednich, prezentuje najważniejsze wartości naszego życia. Tymi wartościami są Bóg, Honor, Ojczyzna. Książka składa się z trzech rozdziałów. Pierwszy nosi tytuł "Miłość bez miary", stanowi uwielbienie miłości Boga wobec każdego z nas, wierzącego i niewierzącego, miłości, która nas odkupiła i może zbawić, jeżeli tego zapragniemy. Drugi rozdział, "Uświęcenie codzienności", to zachwyt nad przeznaczeniem człowieka. Trzecia część, zatytułowana "Cześć i chwała bohaterom" jest poświęcona Ojczyźnie. Obok pieśni chwały wobec bohaterów, zawiera również gniew i bunt przeciwko bezprawiu dawnych i obecnych czasów.
W tej powieści losy splatają się naturalnie, jak nici tkające mapę symboli. Życie jest jedną, ciągłą wędrówką, która bardzo ambitnie stawia nas przed niejednokrotnie trudnym wyborem. Każda opowieść rodzi się w ciszy i do niej powraca. Jednym z ważniejszych symboli jest tutaj zegar. Pozornie zwykły, urasta do rangi znaku życia. Jedno niewinne spóźnienie, potrafi zmienić bieg całej wędrówki. Autorka prowadzi czytelnika w grze pomiędzy pewnością a zwątpieniem: gdy rozwiązanie wydaje się bliskie, droga nagle skręca w zupełnie innym kierunku. Ukazując tym samym, że człowiek rzadko dociera tam, dokąd zmierza - częściej wikłając się w zdarzenia, których nigdy nie przewidział, balansując na granicy życia i śmierci.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?