Żyjemy w świecie, w którym jest nadmiar informacji i nietrudno o rozproszenie uwagi. Powszechny brak koncentracji, problemy z pamięcią powodują, że czujemy się wiecznie przytłoczeni i przeciążeni. Jesteśmy zmęczeni i zestresowani. Kluczem do mniej stresującego życia jest uporządkowanie naszego umysłu. Aby poznać różnego rodzaju sposoby i techniki jak poprawić pamięć, nastrój, mozliwości koncentracji i zwiększyć zapas enerii zapraszamy do zapoznania sie z odpowiednia lektura na ten temat. Polecamy w szczególności poradniki autorów takich jak: Daniel G. Amen, John C. Maxwell, Joseph Murphy zwłaszcza bestsellerowa Potęga podświadomości.
Jak nieświadomość pomoże ci osiągnąć idealną wagę
Nowa książka autorki Tęsknoty silnej kobiety za silnym mężczyzną. Tym razem szwajcarska psycholożka poprowadzi przez fascynujący proces odkrywania idealnej, dopasowanej do danej osoby wagi. Rewolucyjna, oparta na najnowszych badaniach naukowych metoda Mai Storch pozwala osiągnąć i utrzymać idealną sylwetkę bez diet, bez wyrzeczeń i poczucia winy.
Maja Storch jest doktorem psychologii na uniwersytecie w Zurychu, psychoanalityczką, terapeutką i autorką kilkunastu książek z dziedziny psychologii i rozwoju osobistego. Najbardziej znana z nich, Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną, osiągnęła w Niemczech nakład 130 tysięcy egzemplarzy i stała się światowym bestsellerem.
Czy i ty jesteś jedną z tych osób, które w gruncie rzeczy doskonale wiedzą, jak osiągnąć idealną wagę? Czy masz w domu regał pełen książek, opisujących wszystkie możliwe rodzaje diet? Z pewnością wiesz, które produkty żywnościowe zawierają dużo kalorii, a które mało. I wiesz również, że w swoim rozkładzie zajęć powinnaś co najmniej trzy razy w tygodniu uwzględnić pół godziny ruchu. Wszystko to wiesz.
A jednak tego nie robisz. I gdzieś w głębi duszy masz z tego powodu nieustanne wyrzuty sumienia. Czas to zmienić.
Uroda, zdrowie i waga ciała nikomu nie są obojętne, dlatego warto wyrobić sobie własny pogląd na ich temat. Nie jest to jednak takie proste, przeciwnie – jest wyjątkowo trudne, ponieważ nawet eksperci nie są jednomyślni. Jakie nawyki żywieniowe są właściwe, a jakie nie? Czy lepiej maszerować z kijkami, czy bez? Czy pięćdziesięcioletnia kobieta powinna utrzymać taką samą wagę, jaką miała, będąc dwudziestopięciolatką? Czy mężczyzna z piwnym brzuszkiem jest nieatrakcyjny i powinien ćwiczyć na siłowni tak długo, aż jego mięśnie brzucha zaczną przypominać kaloryfer? Komu mamy wierzyć? Według czyich wskazówek postępować? Jak się odnaleźć w zawiłościach wskaźnika BMI, wagi idealnej, indeksu glikemicznego i współczynnika WHR?
Jako psychoanalityczka od dwudziestu lat zajmująca się nieświadomością dziwię się, że eksperci podejmują poważne próby pracy nad tak istotnym dla tożsamości człowieka tematem, jakim jest waga ciała, nie uwzględniając przy tym motywacji nieświadomej. Nigdy nie dokonasz w życiu żadnej trwałej zmiany, która je uzdrowi i wzbogaci, jeśli nie weźmiesz pod uwagę nieświadomości. Innymi słowy: jeżeli stale ponosisz klęskę, próbując zmienić sposób odżywiania, to najprawdopodobniej dlatego, że twoja nieświadomość z jakichś powodów nie popiera tych zamiarów. Nieświadomość nie dysponuje darem mowy, może się wyrażać jedynie poprzez odczucia lub obrazy. Szyfr, którym się posługuje, jest dla wielu ludzi niezrozumiały. Każdy, kto zamierza konskwentnie pracować nad swoją wagą powinien się nauczyć, jak odczytywać wysyłane przez nieświadomość sygnały i jak wyczuć, czy nasze plany zyskały jej wsparcie.
Ta książka w siedmiu krokach pokazuje, jak wprowadzić harmonię między świadomymi zamiarami a nieświadomością, przygotowując tym samym fundament pod osiągnięcie samodzielnie zdefiniowanej wagi „ja”. Każdy rozdział poświęcony jest jednemu z tych kroków. Podstawy teoretyczne wyłożone są w sposób zrozumiały i zilustrowane przykładami. Punktem wyjścia jest twój aktualny świadomy zamiar. Pokażę ci, jak na bieżąco odczytywać związany z nim komentarz nieświadomości, by zharmonizować czynnik świadomy z nieświadomym. Do osiągnięcia ich równowagi potrzebujesz nowego spojrzenia na siłę woli oraz wiedzy o funkcjonowaniu zarówno nieświadomości, jak i świadomego umysłu. Dowiesz się też, jakimi możliwościami oceny sytuacji dysponują obydwa systemy. Zyskasz fascynujący wgląd w procesy leżące u podstaw ludzkich poczynań. Następny etap to badanie pochodzenia idealnych wzorców naszego wyglądu i nauczenie się, jak odróżniać pragnienia własne od cudzych, co wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. W tym momencie nasze przedsięwzięcie będzie już na tyle zaawansowane, że można je będzie poddać trzem sprawdzianom, aby zapewnić mu trwałe wsparcie siły woli. Na zakończenie precyzyjnie sformułowany wcześniej zamiar zostanie usytuowany w odpowiednim miejscu tak zwanej piramidy celów. Nie tylko zapewni nam to silną motywację, lecz również powiąże nasz zamiar z całokształtem naszej osobowości. Po przeczytaniu książki będziesz mieć do dyspozycji swoje motto, które nakieruje twoją nieświadomość na cel i będzie pełnić rolę klucza do osobistej wagi „ja”. Taki sposób podejmowania decyzji uniezależni cię od opinii innych, uchroni też przed pułapkami, jakie sama na siebie zastawiasz. Jeśli zechcesz pozostawić swoją wagę taką, jaka jest obecnie, stanie się tak nie z przekory, ale ze szczerego i przemyślanego wewnętrznego przekonania. Jeżeli zaś postanowisz schudnąć, to wcale nie dlatego, że ulegniesz jakiemuś właśnie obowiązującemu ideałowi urody, ale dlatego, że masz ku temu własne powody. Gdy zdecydujesz się zacząć uprawiać sport, to nie dlatego, że w nieprzemyślanym, fanatycznym pędzie podążasz za wieczną młodością, ale dlatego, że w odczuwalny sposób wzbogaci on twoje życie.
Zanim zrobimy pierwszy spośród siedmiu kroków na drodze do wagi „ja”, zapiszmy, ile chcielibyśmy ważyć i czego jeszcze pragniemy dla siebie, tak jakbyśmy pisali list do świętego Mikołaja. Przekonamy się, że jest to początek niezmiernie ciekawego procesu.Ile waży twoje ja
Spis Treści
Wprowadzenie
Rozdział l. Żelki i karpie ciotki Marty
Siła woli
Rozdział 2. O robótkach szydełkowych i zrzucanych kilogramach
Nieświadomość adaptacyjna i umysł świadomy
Rozdział 3. Od udręki do pragnienia serca
Logiczne argumenty i markery somatyczne
Rozdział 4. Terror wagi i dyktatura obrazów
Skąd się biorą ideały urody albo o pobudkach słusznych i niesłusznych (czyli własnych i obcych)
Rozdział 5. Kotek pokazuje pazury
Rozwijamy silę woli
Rozdział 6. Ciepłe czy zimne? Piramida celów
Rozdział 7. O budowaniu katedry i tortach szwarcwaldzkich Teraz wszystko się zmieni!
Przypisy
Bibliografia
Arkusze robocze
Jak zwolnić tempo i cieszyć się życiem
Jest lato 1985 roku, krajobraz zblakł w popołudniowym słońcu, mam kilkanaście lat i moja podróż po Europie właśnie utknęła w martwym punkcie na placu na przedmieściach Rzymu. Powrotny autobus do miasta spóźnia się dwadzieścia minut i nadal go nie widać. Ale nie przejmuję się opóźnieniem. Zamiast krążyć nerwowo po chodniku lub dzwonić na skargę do biura przewoźnika, wkładam na uszy walkmana, wyciągam się na ławce i słucham Simona i Garfunkela, którzy śpiewają, jak wspaniale jest zwolnić i cieszyć się chwilą. Każdy szczegół tamtej sceny jest wyryty w mojej pamięci: dwóch małych chłopców kopie piłkę koło średniowiecznej fontanny; gałęzie drzewa ocierają się o szczyt kamiennego muru; stara wdowa wraca do domu z siatką warzyw.
Przewijam taśmę o piętnaście lat w przód: wszystko uległo zmianie. Scena przenosi się na ruchliwe rzymskie lotnisko Filimicino, a ja jestem korespondentem zagranicznym i pędzę, by zdążyć na powrotny lot do Londynu. Zamiast jak w piosence kopać kamyk i czuć się groovy, gnam przez halę odlotów, po cichu przeklinając każdego, kto idąc nieco wolniej, stanie mi na drodze. Zamiast słuchać muzyki folkowej na tanim walkmanie, rozmawiam przez telefon komórkowy z redaktorem, który znajduje się tysiące kilometrów ode mnie.
Po dotarciu do bramek ustawiam się na końcu długiej kolejki. Do roboty nie ma tu nic poza — hm, poza nieróbstwem. Tyle że ja już nie potrafię nic nie robić. Aby czekanie było bardziej produktywne i mniej przypominało czekanie, zaczynam wertować gazetą. Nagle w oczy rzuca mi się artykuł, który koniec końców zainspiruje mnie do napisania książki o powolności.
Słowa, które przykuły mój wzrok, brzmiały: „Jednominutowa bajka na dobranoc". Chcąc pomóc rodzicom w czasochłonnym zajmowaniu się małymi dziećmi, grono autorów wypreparowało sześćdziesięciosekundowe streszczenia klasycznych bajek. Wyobraźcie sobie połączenie Hansa Christiana Andersena z poetyką korporacyjnego briefingu. W pierwszym odruchu mam ochotą wykrzyknąć „Eureka!". W tym właśnie czasie prowadzą zażarte spory z moim dwuletnim synem, który preferuje długie historie, czytane w łagodnym tempie, z dygresjami. Mimo to każdego wieczora podsuwam mu najkrótsze książeczki i przelatuję je jak najprędzej. Kłócimy się często. „Czytasz za szybko!" - krzyczy. „Chcę jeszcze jedną bajkę!" - domaga się,, kiedy zmierzam do drzwi. Z jednej strony, kiedy przyspieszam bieg dobranockowe-go rytuału, czuję się strasznym egoistą, z drugiej zwyczajnie nie umiem pohamować impulsu, by pędzić do kolejnych zajęć, jakie mam w planie - do kolacji, maili, lektur, rachunków, dalszej pracy, oglądania wiadomości w telewizji. Długie, leniwe przechadzki po świecie Kota Prota nie wchodzą w grę. Są zbyt powolne.
Dlatego też w pierwszej chwili kolekcja Jednominutowych Bajek wydaje się zbyt piękna, by mogła być prawdziwa. Cóż lepszego niż odbębnić sześć lub siedem „bajek" i zmieścić się w dziesięciu minutach? Później, kiedy zaczynam rozmyślać, jak szybko Amazon może mi przesłać pełen zestaw, nadchodzi otrzeźwienie, które przybiera formę pytania: czy już do reszty oszalałem? Kolejka podróżnych zbliża się zawijasami do kontroli biletów, a ja odkładam gazetę i zaczynam się zastanawiać. Całe moje życie zmieniło się w trening pospiesznego upychania jak największej liczby zajęć w każdą godzinę. Jestem Dickensowskim Scrooge'em ze stoperem w dłoni. Obsesyjnie próbuję zaoszczędzić każdy najmniejszy okruch
czasu, kilka sekund tu, jedna minuta tam. I nie jestem w tym osamotniony. Wszyscy dookoła - przyjaciele, koledzy, rodzina - zostali wciągnięci przez ten sam wir.
W 1982 roku amerykański lekarz Larry Dossey ukuł pojęcie time-sickness - „choroby niedoczasu" - którym posłużył się, aby opisać obsesyjne przekonanie, że „czas ucieka, jest go za mało i trzeba pędzić coraz szybciej, aby dotrzymać kroku". Dziś cały świat cierpi na niedoczas. Wszyscy wyznajemy kult prędkości. Stojąc w tamtej kolejce na powrotny lot do Londynu, zaczynam zmagać się z pytaniami, które stanowią sedno tej książki: dlaczego zawsze tak się nam spieszy? Jakie jest remedium na chorobę niedoczasu? Czy można i czy w ogóle warto zwolnić tempo?
Dziś, w początkach XXI wieku, wszystko i wszyscy znajdują się pod presją, by przyspieszać. Nie tak dawno założyciel i przewodniczący Światowego Forum Ekonomicznego Klaus Schwab w brutalnych słowach wyartykułował konieczność pośpiechu: „Przechodzimy od epoki, w której duży pożera małego, do epoki, w której szybki pożera wolnego". Echo tego ostrzeżenia rozbrzmiewa daleko poza granicami darwinistycznego świata handlu. W tej ruchliwej i rozpędzonej epoce wyścig z czasem jest wszechobecny. Brytyjski psycholog Guy Claxton uważa, że pośpiech stał się naszą drugą naturą: „Wykształciliśmy wewnętrzną psychologię prędkości, oszczędzania czasu i maksymalizowania skuteczności. Nasila się to z każdym dniem".
Lecz oto nadeszła pora, by rzucić wyzwanie naszej obsesji robienia wszystkiego szybciej. Prędkość nie zawsze jest najlepszą strategią. Ewolucja przebiega podług zasady przetrwania najsprawniejszych, a nie najszybszych. Przypomnijcie sobie, kto wygrał wyścig: żółw czy zając? W miarę jak pędzimy przez życie, faszerując zajęciami każdą godzinę, naginamy własne możliwości aż do punktu, w którym coś musi pęknąć.
Zanim jednak pójdziemy dalej, należy jasno powiedzieć jedną rzecz: ta książka nie jest wypowiedzeniem wojny szybkości. Szybkość pomogła zmienić nasz świat w cudowny i wyzwalający sposób. Kto chciałby żyć bez Internetu albo samolotów? Problem polega na tym, że nasza miłość do szybkości i obsesja, by ciągle robić więcej i więcej w coraz krótszym czasie, zaszła za daleko; stała się uzależnieniem, czymś na kształt bałwochwalstwa. Ale nawet gdy szybkość daje poznać swoje złe strony, intonujemy mantrę przyspieszenia. Nie wyrabiasz się z pracą? Załóż sobie szybszy Internet. Brak ci czasu na książkę, którą dostałeś na Boże Narodzenie? Zapisz się na kurs szybkiego czytania. Dieta nie działa? Zrób sobie liposukcję. Nie masz czasu gotować? Kup mikrofalówkę. A jednak pewnych spraw nie można i nie należy przyspieszać. Są rzeczy, które potrzebują czasu, wymagają spowolnienia. Spieszenie siew sytuacjach, gdzie pośpiech jest niewskazany i zapominanie, czym jest wolniejsze tempo, ma swoją cenę.
Argumenty przeciw prędkości zaczynają się od gospodarki. Współczesny kapitalizm wytwarza zawrotne bogactwo, lecz robi to kosztem pochłaniania zasobów naturalnych w tempie tak szalonym, że Matka Natura nie nadąża z ich odnawianiem. Każdego roku wycina się tysiące hektarów lasów amazońskich, a nadmiernie intensywne połowy trałowe sprawiły, że jesiotr, antar patagoński i wiele innych ryb trafiło na listę gatunków zagrożonych. Kapitalizm pędzi tak szybko, że szkodzi nawet sam sobie, jako że presja, by przegonić innych, powoduje, że pozostaje zbyt mało czasu na kontrolę jakości. Weźmy przykład branży informatycznej. W ostatnich latach producenci oprogramowania notorycznie wypuszczają swoje wytwory na rynek, zanim zostaną one w pełni przetestowane. Efektem jest epidemia awarii, błędów oprogramowania i usterek, które co roku przynoszą przedsiębiorstwom straty liczone w miliardach dolarów.
Następnie mamy ludzkie koszty turbokapitalizmu. W dzisiejszych czasach to raczej my istniejemy dla gospodarki niż na odwrót. Długie godziny spędzane w pra-
cy sprawiają, że jesteśmy mało produktywni, podatni na błędy, chorzy i nieszczęśliwi. Gabinety lekarskie pełne są osób dotkniętych chorobami wywoływanymi przez stres — bezsennością, migrenami, nadciśnieniem, astmą i dolegliwościami żołądkowo-jelitowymi, by wymienić zaledwie kilka. Dzisiejsza kultura pracy podkopuje także nasze zdrowie psychiczne. „Kiedyś wypalenie występowało przede wszystkim u ludzi powyżej czterdziestki
- opowiada Hfe coach pracujący w Londynie. - Dziś odwiedzają mnie pacjenci trzydziestoparoletni czy nawet dwudziestoparoletni, którzy są całkowicie wypaleni".
Ta etyka pracy, która przy stosowaniu z umiarem może być zdrowa, wymyka się spod kontroli. Weźmy rozprzestrzeniającą się epidemię „niedoczynności urlopowej", czyli niechęci do brania porządnego urlopu wypoczynkowego. W ankiecie przeprowadzonej przez firmę Reed wśród pięciu tysięcy brytyjskich pracowników, 60% badanych zadeklarowało, że w 2003 roku nie wykorzystali w pełni przysługującego im urlopu. Przeciętny Amerykanin nie wykorzystuje do jednej piątej swojego płatnego urlopu. Nawet choroba nie jest już w stanie powstrzymać współczesnego pracownika przed zjawieniem się w biurze: jeden na pięciu Amerykanów przychodzi do pracy wówczas, kiedy powinien leżeć pod pierzyną albo zasięgać porady u lekarza.
Aby przekonać się, dokąd prowadzi takie zachowanie, wystarczy rzucić okiem na budzący dreszcze przykład Japonii, gdzie istnieje specjalne słowo – karoshi - oznaczające „śmierć z przepracowania". Jedną z najsłynniejszych ofiar karoshi był Kamei Shuji, robiący zawrotną karierę makler, który za czasów japońskiego boomu giełdowego późnych lat osiemdziesiątych rutynowo pracował po 90 godzin w tygodniu. Firma Shu-jiego wychwalała pod niebiosa jego nadludzką kondycję w newsletterach i folderach szkoleniowych, stawiając go wszystkim pracownikom za wzorzec do naśladowania. W ramach rzadkiego odstępstwa od japońskich obyczajów poproszono go, by prowadził dla starszych kolegów szkolenia z zakresu sprzedaży, co obarczyło dodatkowym stresem jego ramiona obleczone w korporacyjny garnitur. Gdy w 1989 roku pękła japońska bańka giełdowa, Shuji zaczął spędzać jeszcze więcej czasu w pracy, aby nadrobić straty. W 1990 roku nagle zmarł na zawał serca. Miał 26 lat.
Choć dla niektórych historia Shujiego niesie ostrzegawczy morał, kult pracy do upadłego jest wciąż głęboko zakorzeniony w Japonii. Raport przygotowany prze/, rząd w 2001 roku podawał, że ofiarą karoshi padły 143 osoby. Niektórzy szacują roczną liczbę zgonów z przepracowania w Japonii na tysiące.
Jednak na długo zanim karoshi rozgości się gdzieś na dobre, wypalenie pracowników ma złe skutki dla wyników finansowych. National Safety Council (Narodowa Rada Bezpieczeństwa USA)1" ocenia, że na skutek stresu związanego z wykonywaniem zawodu codziennie milion Amerykanów nie idzie do pracy, co dla gospodarki oznacza roczne straty w wysokości ponad 150 miliardów dolarów. W 2003 roku stres wyprzedził ból pleców jako główny powód absencji w Wielkiej Brytanii.
Przepracowanie szkodzi zdrowiu także na inne sposoby. Człowiek, który pracuje zbyt dużo, ma za mało czasu i energii na ćwiczenia fizyczne i jest bardziej skłonny przesadzać z alkoholem i jeść gotowe dania. To nie przypadek, że najszybsze nacje są zarazem najbardziej otyłe. Odsetek Amerykanów z kliniczną otyłością sięga dziś jednej trzeciej, a Brytyjczyków - jednej piątej społeczeństwa. Nawet Japonia przybiera na wadze. W 2002 roku ogólnonarodowe badania nad odżywianiem wykazały, że co trzeci japoński mężczyzna powyżej trzydziestki ma nadwagę.
By dotrzymać tempa nowoczesnemu światu i zachować odpowiednią prędkość, wielu ludzi sięga po środki pobudzające mocniejsze niż kawa. Ulubionym stymu-lantem pracowników biurowych pozostaje kokaina, ale skutecznie z nią konkurują różne odmiany amfetaminy, zwanej także „speedem". W Ameryce przyjmowanie narkotyków w miejscu pracy wzrosło od 1998 roku o 70%. Wielu pracowników preferuje krystaliczną metamfeta-minę, zapewniającą nagły przypływ euforii i wyostrzonej percepcji, które utrzymują się przez cały dzień. Narkotyk ten oszczędza też użytkownikowi żenującej gadatliwości towarzyszącej często wciąganiu koksu. Szkopuł w tym, że silniejsze odmiany speeda uzależniają bardziej niż heroina, a zjazd z działki może wywoływać depresję, wzburzenie i agresywne zachowania.
Jednym z powodów, dla których potrzebujemy środków pobudzających, jest to, że za mało śpimy. Wskutek obfitości obowiązków i niedoboru czasu przeciętny Amerykanin śpi dziś średnio o dziewięćdziesiąt minut mniej niż sto lat temu. W południowej Europie, duchowej ojczyźnie la dolce uita, popołudniowa sjesta odeszła w niepamięć śladami tradycyjnej pracy od dziewiątej do dziewiętnastej: tylko 7% Hiszpanów ma wciąż czas na poobiednią drzemkę. Niedobór snu może szkodzić układowi krążenia i układowi odpornościowemu, wywoływać cukrzycę i choroby serca, powodować niestraw-ność, drażliwość oraz depresję. Jeżeli ktoś śpi mniej niż sześć godzin na dobę, naraża się na zaburzenia mowy, koordynacji ruchowej, oceny sytuacji oraz spowolnienie reakcji. Przemęczenie miało swój udział w najstraszniej-szych katastrofach naszych czasów - wybuchu w Czar-nobylu, wycieku ropy z tankowca „Exxon Yaldez", wypadku w elektrowni Three Mile Island, uwolnieniu gazu w fabryce Union Carbide w Bhopalu i eksplozji promu kosmicznego „Challenger".
Senność powoduje więcej wypadków samochodowych niż alkohol. W niedawnym badaniu przeprowadzonym przez Gallupa 11% brytyjskich kierowców przyznało, że zdarza im się zasnąć za kierownicą. Badania US National Commission on Sleep Disorders (amerykańskiej Narodowej Komisji do Spraw Zaburzeń Snu) składają odpowiedzialność za połowę wszystkich wypadków drogowych na zmęczenie. Dodajmy do tego nasze zamiłowanie do naciskania na pedał gazu i masakra gotowa. Roczna liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych na całym świecie wynosi dziś 1,3 miliona, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w 1990 roku. Chociaż lepsze normy bezpieczeństwa przyczyniają się w krajach rozwiniętych cło zmniejszenia liczby śmiertelnych wypadków, ONZ przewiduje, że do 2020 roku ruch drogowy stanie się trzecią najczęstszą przyczyną śmierci na świecie. Już dziś na europejskich drogach rocznie ginie ponad 40 tysięcy ludzi, a 1,6 miliona odnosi obrażenia. Nasza niecierpliwość sprawia, że nawet czas wolny staje się groźniejszy. Co roku miliony ludzi na całym świecie odnoszą kontuzje podczas uprawiania sportu lub w trakcie treningu na siłowni. Ćwiczy się zbyt szybko, zbyt intensywnie, a pewne wyzwania podejmuje się zbyt wcześnie. Dotyczy to nawet jogi. Niedawno moja znajoma nadwerężyła sobie kark podczas próby stanięcia na głowie — jej ciało nie było jeszcze gotowe na tę pozycję. Innym przydarzają się gorsze przygody. W Bostonie w stanie Massachusetts niecierpliwy nauczyciel złamał swojej uczennicy miednicę, kiedy zbyt mocno dociskał ją podczas wchodzenia do szpagatu. Pewien trzydziestokilkuletni mężczyzna na dobre stracił czucie w odcinku prawego uda po zerwaniu nerwu w trakcie sesji jogi w modnej szkole na Manhattanie.
Życie w pośpiechu w nieunikniony sposób staje się płytkie. Kiedy pędzimy przed siebie, ślizgamy się po powierzchni i nie nawiązujemy prawdziwych relacji z ludźmi i otaczającym nas światem. Jak pisał Milan Kunde-ra w Powolności, minipowieści opublikowanej w 1996 roku: „Kiedy rzeczy dzieją się zbyt szybko, nikt nie może być niczego pewien, nawet siebie samego"1'1. Wszystko to, co nas łączy i sprawia, że warto żyć - społeczność lokalna, rodzina, przyjaciele - żywi się pokarmem, którego zawsze nam brakuje: czasem. W niedawnej ankiecie ICM polowa dorosłych Brytyjczyków stwierdziła, że z powodu napiętego terminarza tracą kontakt z przyjaciółmi.
Zastanówmy się, jak niszczący wpływ na życie rodzinne wywiera ciągłe zasuwanie po najszybszym pasie codzienności. W czasach gdy wszyscy dookoła gdzieś pędzą, karteczki przyklejane na lodówce stają się w wielu domach główną formą komunikacji. Według danych opublikowanych przez rząd brytyjski, przeciętny rodzic spędza dwukrotnie więcej czasu sprawdzając pocztę i wysyłając maile niż bawiąc się ze swoim dzieckiem. W dzisiejszej Japonii rodzice zapisują dzieci do centrów opieki czynnych przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. W całym uprzemysłowionym świecie dzieci wracają ze szkoły do pustych domów, gdzie nie ma nikogo, kto by posłuchał ich opowieści i dowiedział się o ich problemach, sukcesach i obawach. W 2000 roku 73% uczestników ankiety przeprowadzonej przez „Newsweek" wśród amerykańskiej młodzieży twierdziło, że rodzice spędzają za mało czasu ze swoimi nastoletnimi dziećmi.
Być może to właśnie dzieci cierpią najbardziej na skutek orgii pośpiechu. Dorastają szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Wiele z nich jest tak samo zabieganych jak rodzice i gna przez labirynt planu wypchanego przeróżnymi zajęciami, od korepetycji po lekcje gry na fortepianie i treningi piłkarskie. Ten stan celnie podsumowywał pewien rysunek satyryczny: dwie dziewczynki stoją na przystanku szkolnego autobusu, każda wertuje swój kalendarzyk. Jedna mówi do drugiej: „Okay, przesunę balet o godzinę do tyłu, przełożę gimnastykę i odwołam fortepian... ty przeniesiesz skrzypce na czwartek i urwiesz się z piłki... w ten sposób w środę będziemy mieć czas od 15:15 do 15:45, żeby się pobawić".[...]
fragment Wstępu do książki Pochwała Powolności
Pochwała powolności
Spis treści:
wstęp. wściekłe czasy rób wszystko szybciej powolne jest piękne
jedzenie:
wyrzucić szybkość od stołu
miasto:
tam gdzie stare stapia się z nowym
ciało/umysł:
mens sana in corpore sano
medycyna:
cierpliwość w poczekalni
seks:
nie bądź taki szybki blll
praca:
dlaczego warto lżej pracować
czas wolny:
dobrze być wypoczętym
dzieci:
wychowanie bez zadyszki
zakończenie
odnaleźć tempo giusto
podziękowania
odwołania
bibliografia
Lista Twoich priorytetów: zapał, pogoda ducha, uczciwość, zaradność, altruizm, odwaga, stanowczość, sugestywność, chęć współpracy i wsparcia.
Sztuka bycia przywódcą.
Zostać Napoleonem... Churchillem... wybitnym przywódcą XXI wieku... a może po prostu liderem swojej firmy? Uważasz, że znakomicie odnajdziesz się na stanowisku menedżerskim? Zastanawiasz się, czy masz do tego odpowiednie kwalifikacje albo predyspozycje? Mało kto rodzi się przywódcą. Większość tych wielkich ludzi, do grona których właśnie aspirujesz, długo zdobywała szlify w terenie albo rozwijała w sobie niezwykłe umiejętności upartą, samodzielną pracą. Kierowanie ludźmi to odpowiedzialne zadanie. Wymaga ono solidnego zaplecza wiedzy. Wykształć w sobie wszelkie umiejętności wybitnego lidera. Staraj się pracować nad swoimi mocnymi stronami i minimalizować słabości. Naucz się nakłaniać innych do współpracy i wsłuchaj się w to, co mówią ludzie. Szanuj interesy innych i traktuj je jak swoje! Dowiedz się także, jak unikać czyhających na Ciebie pułapek i stawiać czoła przeciwnościom losu. Zdobądź szacunek otoczenia i służ innym swoim autorytetem.
Przywództwo to nie hobby ani zawód - tak naprawdę to sposób życia.
Zrozum język emocji
Naukowe podstawy inteligencji emocjonalnej
Sposoby rozładowywania napiętych sytuacji
Metody poprawiania własnej wydajności w pracy
Cztery kluczowe zasady trwałego związku
Wskazówki dotyczące tego, kiedy warto walczyć, a kiedy lepiej milczeć
Informacje pomagające rozwijać inteligencję emocjonalną Twojego dziecka
Strategie podwyższania inteligencji emocjonalnej u siebie i innych
Znaczenie inteligencji emocjonalnej w domu, pracy, szkole, wśród przyjaciół i w kontaktach z nieznajomymi
Człowiek inteligentny emocjonalnie:
skutecznie radzi sobie w trudnych sytuacjach;
wyraża się jasno;
zyskuje szacunek otoczenia;
wpływa na rozmówców;
zachowuje zimną krew w stresujących momentach;
rozumie swoje reakcje na innych ludzi i różne sytuacje;
umie kontrolować innych podczas negocjacji;
posiada dużą automotywację;
zachowuje pozytywne nastawienie.
Czuj, myśl i zachowuj się tak, jak na osobę inteligentną emocjonalnie przystało! Czy pojęcie inteligencja emocjonalna brzmi dla Ciebie niczym oksymoron? Coś takiego, jak olbrzymia szpilka albo ciepły lód? Myślisz, że ludzie mogą być albo inteligentni (w tradycyjnym rozumieniu tego słowa), albo emocjonalni? Nie wierzysz, że można posłać swoje uczucia na uniwersytet? Jednak musisz zgodzić się z tym, że emocje są użyteczne i stanowią ważne źródło informacji. Inteligencja emocjonalna ma wiele wspólnego z inteligentnym kierowaniem własnymi uczuciami oraz emocjami osób w Twoim otoczeniu. A dzięki wiedzy i ćwiczeniom zawartym w tej książce wreszcie ją zrozumiesz i rozwiniesz swoje zdolności rozpoznawania emocji, wykorzystywania ich oraz zarządzania nimi.
Ujarzmij emocje — trafnie określaj swoje uczucia, odkrywaj przekonania leżące u ich podstaw i nie pozwalaj sobie na autodestruktywne zachowania.
Odkryj moc empatii — odczytuj emocje ludzi w Twoim otoczeniu za pośrednictwem ich mimiki oraz mowy ciała i pokazuj innym, że rozumiesz ich uczucia.
Odnoś sukcesy w pracy — znajdź właściwą dla siebie pracę, pokonaj trudności i lęki oraz rozwiń swoje zdolności przywódcze.
Nawiązuj i podtrzymuj osobiste relacje — odkrywaj nowe możliwości reagowania na emocje swoich bliskich i naucz się kontrolować swoje emocje tak, aby kształtować intymność w Waszym związku.
Wychowuj swoje dzieci na osoby inteligentne emocjonalnie — zachowuj spokój w trudnych chwilach, pomagaj nieśmiałym pociechom zyskać pewność siebie, a także naucz je opanowywać agresję i nieracjonalny upór.
Inteligencja emocjonalna dla bystrzaków zachęci Cię do spojrzenia z szerszej perspektywy na to, co znaczy być inteligentnym, i pomoże Ci rozwinąć umiejętności emocjonalne, które pozwolą na prowadzenie lepszego, szczęśliwszego życia.
dr Peter Salovey,
wykładowca psychologii na Uniwersytecie Yale
Szanowni Państwo! Kilka miesięcy temu odszedł od nas cudowny człowiek - autor ""Antyraka"" - David Servan Schreiber. Przedstawiamy Wam książkę, którą do ostatnich swoich chwil pisał specjalnie z myślą o czytelnikach.Dziewiętnaście lat po pierwszej diagnozie, po latach intensywnych studiów, głębokiego poczucia misji dawania nadziei tym, którzy cierpią na raka, David Servan-Schreiber musi natychmiast poddać się badaniu rezonansem magnetycznym, które potwierdza jego najgorsze obawy - guz mózgu odnowił się. W swojej ostatniej książce opowiada odważnie i szczerze o tym, jak poradził sobie z tą wiadomością, relacjonuje wysiłki, jakie podjął, by pokonać chorobę, robi przegląd własnego życia z punktu widzenia człowieka, który rozumie, że rak jest chorobą śmiertelną, a mimo to przezywa każdy dzień w pełni, z nadzieją. Jako autor i orędownik idei przestawionych w poradniku ""Antyrak. Nowy styl życia"", jako lekarz, który dał nadzieję milionom czytelników na całym świecie, David otwarcie przyznaje, że nie do końca przestrzegał własnych zaleceń. A jednak niczego nie żałuje. Potwierdzają w pełni skuteczność programu antyrakowego - od diety, poprzez ćwiczenia fizyczne i medytacje - wplata w swoją opowieść opisy przypadków klinicznych, oraz podkreśla znaczenie wewnętrznego spokoju, dbania o szczęście rodziny, przyjaźni o znajdywania radości w pomaganiu innym.
Drogi czytelniku, przekazuję w Twoje ręce krótki poradnik dotyczący tego, od czego zacząć, na co zwrócić uwagę, aby życie chrześcijańskie było prawdziwą pasją; całym życiem, radością i Bożym pokojem. Aby Bóg nie kojarzył się z formalizmem religijnym, wykonywaniem pewnych określonych czynności i dbaniem o dobrą reputację, zachowywaniem się na pokaz, zgodnie z oczekiwaniami społeczności, w której się znajdujemy.
Moim pragnieniem jest, aby książka ta stała się inspiracją do duchowego wzrostu, poznawania żywego i realnego Pana Jezusa Chrystusa.
Jak uwolnić się z pułapki uprzedzeń
Jak nieustannie wykorzystywać wrodzone zdolności?
Od czasu pierwszego amerykańskiego wydania w roku 2000 Przywództwo i oszukiwanie samego siebie jest fenomenem, o którym mówią wszyscy. Z roku na rok sprzedaż rośnie, a książka cieszy się niesłabnącą popularnością – została wydana w ponad dwudziestu językach.
Poprzez opowieść o człowieku stawiającym czoło wyzwaniom w życiu zawodowym i rodzinnym – którą każdy może odnieść do siebie – autorzy pokazują, jak sami czynimy siebie ślepymi na prawdziwe motywy oraz nieświadomie sabotujemy skuteczność własnych dążeń do sukcesu i szczęścia.
Zawarta w niniejszym, poprawionym wydaniu historia jest jeszcze bardziej fascynująca. Autorzy, wykorzystując obszerną korespondencję, jaką przez lata otrzymywali od swoich czytelników, wzbogacili książkę o nowy rozdział. Pokazują w nim, jak na wiele rozmaitych sposobów czytelnicy wykorzystywali Przywództwo i oszukiwanie samego siebie w doskonaleniu swojego życia oraz miejsca pracy – w dziedzinach takich jak:
- budowa zespołów,
- rozwiązywanie konfliktów,
- rozwój osobisty.
Przeczytaj tę niezwykłą książkę i odkryj to, czego nauczyły się już miliony – jak nieustannie wykorzystywać nasze wrodzone zdolności do wyraźnej poprawy osiąganych przez nas wyników i naszych relacji.
Czy to w pracy, czy w domu, oszukiwanie samego siebie zaciemnia prawdę o nas, wykrzywia nasze widzenie innych i sytuacji oraz ogranicza naszą zdolność do podejmowania mądrych i pożytecznych decyzji. Gdy oszukujemy samych siebie, nasze poczucie szczęścia i nasze przywództwo słabną z każdym naszym ruchem. – fragment książki
O AUTORZE
The Arbinger Institute pomaga organizacjom, rodzinom, osobom i społecznościom na całym świecie w radzeniu sobie z mało znanym, ale bardzo powszechnym problemem samooszukiwania się. Instytut, obejmujący swoją działalnością cały świat, prowadzony jest przez swoich założycieli: Jamesa Ferrella, Duane’a Boyce’a, Paula Smitha i Terry’ego Warnera. Jego siedziba znajduje się w Stanach Zjednoczonych, jednak Arbinger działa w obu Amerykach, w Europie, Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Indiach, Oceanii i Azji.
Jak odnaleźć to, czego naprawdę w życiu pragniesz… i dostać to
Pragniesz czegoś więcej od życia, lecz czujesz, że brak ci mocy potrzebnej do zrealizowania swoich marzeń?
Jeśli tak, ta książka jest dla ciebie! Możesz być tym, kim zawsze chciałeś być, mówi Todd Duncan, ekspert ds. motywacji. Jego praktyczne wskazówki oraz przedstawiane krok po kroku instrukcje pomogą ci zmienić swoje życie dzięki opartym na wartościach decyzjom i stać się panem swojego czasu i robić to, co kochasz Każdy z rozdziałów zawiera ćwiczenia oraz wskazówki pomocne w śledzeniu własnych postępów. Przestań zatem zasłaniać się wymówkami i sięgnij po The Power to Be Your Best!
W tej niesamowitej, naładowanej pozytywną energią książce Todd Duncan nie tylko wprowadza czytelnika na nowy poziom zrozumienia swojej sytuacji życiowej, daje nadzieje, na spełnienie na każdym polu twojego życia, ale również obiecuje wyposażyć w narzędzia do budowania życia o jakim marzysz. Z tej książki dowiesz się, jak:
- Zrozumieć różnicę pomiędzy miejscem, w którym się znajdujesz, a tym, do którego zmierzasz.
- Zbudować kuloodporny plan życia.
- Podtrzymać motywację poprzez codzienne tworzenie listy najważniejszych spraw, które przyczynią się do zwiększenia twojej efektywności.
- Zwiększyć wiarę w siebie.
- Uświadomić sobie, że najlepsi nauczyciele są tuż obok ciebie.
Oraz wiele innych cennych spostrzeżeń, które ostatecznie doprowadzą cię do zadziwiających, ale bardzo konkretnych rezultatów.
O AUTORZE
Todd Duncan, założyciel i dyrektor generalny The Duncan Group z siedzibą w Atlancie w stanie Georgia, jeden z wiodących amerykańskich ekspertów w dziedzinie doskonałości w sprzedaży i w życiu. Jego kasety, seminaria i książki pomogły milionom ludzi na całym świecie lepiej wykorzystywać własny potencjał.
Tam, gdzie konieczna jest współpraca wielu osób, gdzie priorytetem jest praca zespołowa, w otoczeniu, które wyczulone jest na kwestie etyczne, gdzie oczekuje się od pracownika odpowiedzialności za własny rozwój oraz zdolności do odnalezienia się w życiu organizacyjnym, kompetencje psychospołeczne są nieodzowne.
Koniecznie przeczytaj tę książkę! Zawiera ona wiele praktycznych przykładów i sytuacji z życia organizacji, które podpowiedzą Ci, jak odnaleźć się w swojej roli, w życiu organizacyjnym, jak osiągać stawiane przed sobą cele.
Dowiedz się, jak skutecznie i efektywnie komunikować się w organizacji, dokonać prezentacji i autoprezentacji.
Czytając książkę, poznasz sprawdzone sposoby na umiejętne zarządzanie sobą i swoim zespołem, na efektywne realizowanie zakładanych celów oraz przeczytasz o sposobach na radzenie sobie z emocjami, konfliktem i negatywnymi konsekwencjami stresu.
Czy wiesz, że 70% informacji przekazujesz poprzez gesty i postawę ciała, a nie przez stówa? Nauczysz się skutecznej komunikacji, jeśli zapanujesz nad gestami w takim samym stopniu jak nad stówami. Książka jest zilustrowana rysunkami i uczy skutecznego komunikowania się poprzez:
Zauważenie i zinterpretowanie tego, co rozmówca przemilcza.
Poprawienie relacji i innymi ludźmi.
Wykreowanie swojego wizerunku w taki sposób, żeby zdobyć zaufanie innych ludzi.
Zrób z komunikacji niewerbalnej swojego sprzymierzeńca w relacjach rodzinnych, zawodowych, przyjacielskich i miłosnych! Zinterpretuj gesty swoich rozmówców i popraw relacje osobiste oraz zawodowe poprzez kreowanie własnego wizerunku!
To doskonały poradnik dla trenerów, którzy chcą, aby ich seminaria z zakresu komunikacji byty urozmaicone i przede wszystkim bardziej skuteczne. Książka stanowi wprowadzenie do pracy na seminariach z zakresu komunikacji z wykorzystaniem metod aktywizujących przeżycia. Pokazuje, jak z dala od tradycyjnych szkoleń zachowania można wybrać inną drogę nabywania społecznej kompetencji. Autorka w oparciu o dwadzieścia konkretnych przykładów wyjaśnia szczegółowo zasady, kulisy i metody pracy aktywizującej przeżycia.
Co rządzi Twoim losem
Reguły gry obowiązujące w życiu
Wydaje się, że czas obecny jest odpowiednim momentem na to, aby móc zająć się nieco wnikliwiej tematem dotyczącym praw, jakie obowiązują w naszym życiu. Nigdy nie były one tajemnicą, także i wtedy, kiedy próbowano nimi manipulować. Nie wszyscy jednak się nimi interesowali, dla niektórych był to temat nieznany, tak jak nie wszyscy znają wzory z fizyki kwantowej, partytury muzyki klasycznej czy też stary egipski sposób wtajemniczania bazujący na tarocie. Większość osób nie przejawia bowiem rezonansu z owymi prawami.
Co prawda w międzyczasie nawet wróble zaczęły ćwierkać o prawie rezonansu, jednakże, jeśli chodzi o jego rozprzestrzenianie się, to czyniono to w oparciu o pewną strategię marketingową, nie zdradzając tak od razu wszystkich tajemnic. Jest to niewątpliwie duży postęp, problem jednak w tym, że prawo rezonansu to drugie spośród najważniejszych praw, jakimi kieruje się nasz los i może ono sprowadzić poważne niebezpieczeństwo na osoby, które nie znają jeszcze ważniejszego prawa, jakim jest prawo polaryzacji. Po tym jak prawa te przez dwadzieścia lat stanowiły podstawę, jeśli chodzi o moje wykształcenie, doszedłem do wniosku, że jestem już na tyle dojrzały w tej materii, aby móc napisać o tym książkę.
Zanim rozegra się grę, należy najpierw zapoznać się z jej zasadami. W przypadku sportu udaje się to zwykle bez większego problemu, jednakże nie w przypadku kosmicznej gry „Lila". To właśnie tak Indianie nazywają życie. Podczas gdy każdy piłkarz wie, że po upływie połowy meczu następuje zmiana boisk, w przypadku gry życia w jego drugiej połowie podąża się dalej tą samą drogą, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Dlatego też nikogo nie dziwi to, że większość ludzi w drugiej połowie swego życia strzela głównie samobójcze bramki. Przeoczyli oni bowiem czas, kiedy należało zmienić boisko. Nikt im jednak tego nie mówi ani też nie próbuje się im tego uświadomić.
Także o spalonym - w przeciwieństwie do futbolu -podczas życiowej gry rzadko kto z nas ma pojęcie. Wielu strzela z przyzwyczajenia z tej pozycji i dziwi się, jeśli w takich okolicznościach brakuje uznania. Z tych nie-liczących się „sukcesów" wynika jednak druga szansa nadania życiu nowego zwrotu. Z owego braku akceptacji i uznania można bardzo łatwo wywnioskować, że coś się tu nie zgadza. Tak pojawia się teraz możliwość nauczenia się reguł gry, aby lepiej grać w przyszłości, a co za tym idzie odnosić więcej sukcesów. Jednakże liczebna przewaga skłania nas raczej do projekcji. Jeśli bramki innych, a nie nasze własne, zyskują uznanie, najczęściej spycha się odpowiedzialności za taką sytuację na zewnątrz, na innych, zamiast wziąć ją na siebie. Tymczasem wyzywamy sędziego i to jego winimy za naszą nieudolność. W życiowej grze sędziami są zaś politycy, przedsiębiorcy, nauczyciele, dziennikarze, lekarze a przede wszystkim partner i (własne) dzieci - właściwie wszyscy „inni".
Ten, kto szuka odpowiedzialności za własne niepowodzenie na zewnątrz zamiast wewnątrz, ten znajdzie świat pełen przeciwników. Im bardziej się uskarżamy, tym mniej znamy reguły gry bądź prawa. Ten, kto je rozumie, nie znajduje powodu do narzekania, lecz zachowuje się odpowiednio i zbiera żniwo w postaci sukcesów, zaś wszelkie przeciwności przyjmuje z pokorą. Nie oznacza to oczywiście, że należy przyjmować bezkrytycznie wszystkie błędy i niedociągnięcia, i że powinno się siedzieć z założonymi rękoma.
Tam, gdzie prawie wszyscy się uskarżają, tak jak miało to miejsce przed paroma laty, przed mistrzostwami świata w piłce nożnej w Niemczech w 2006 roku, dochodzi do rozwoju typowego „pola narzekania". Wtedy miało się wrażenie, że obok płata czołowego mózgu, który odpowiedzialny jest między innymi za doznawanie szczęścia oraz płata skroniowego, który z kolei umożliwia doświadczenie jedności, wyrósł Niemcom jeszcze „płat narzekania". Tak szybko jednak ewolucja nie działa. Rzeczywiście doszło tutaj do wytworzenia się energetycznego pola z dość dziwnym konsensusem uważania za ważne jedynie negatywnych odczuć. Obiektywne byłyby niewątpliwie te lata, kiedy Niemcy rozwijali ekologiczne technologie i stawali się przodownikami w tej dziedzinie. Jednakże nie dostrzegali oni tego prawie wcale - a już w ogóle nie uważali tego za ważne. Także pola
słuchają reguł i zasad. Te ostatnie zaś można zrozumieć i ich się nauczyć. Na tej podstawie można by budować pola wspierające rozwój. Zamiast kraju osób narzekających Niemcy mogłyby stać się mistrzem technologii bazujących na ekologii.
Książka ta obok przedstawienia tradycyjnego sposobu myślenia ma na celu przekazanie także informacji na te mat nieco głębszego sposobu pojmowania świata. Już dawno temu Pitagoras stworzył znaną, przede wszystkim dzięki jego twierdzeniu a2 + b2 = c2, szkołę z dwoma obszarami oddziaływania: zewnętrznym nazywanym exoteros i wewnętrznym esoteros. Podczas gdy ten ostatni zajmował się istotą rzeczy, czyli czymś w rodzaju jakości liczb, praktyczne zastosowanie było zadaniem zewnętrznego obszaru, czyli w tym przypadku obchodzenie się z liczbami w sensie liczenia. Wewnętrzny obszar „wiedział" o istnieniu zewnętrznego. Jego członkowie zapomnieli jednak w miarę upływu czasu o obszarze wewnętrznym, co wiązało się z kolei z pojawieniem się tematu „utrzymania czegoś w tajemnicy".
Słowo „ezoteryka" wywodzi się z tego wewnętrznego obszaru, który dostarczał impulsów, o którym jednak, skupiony na tym co doczesne, zewnętrzny obszar w końcu zapomniał. Ezoteryka oznaczała zatem pierwotnie wiedzę dotyczącą wewnętrznego obszaru, istoty rzeczy oraz praw, jakimi kieruje się los. Przy czym ezoteryka nie jest odpowiedzialna za wszystko to, co dzieje się dziś w jej imię, tak samo, jak słowo „religia" nie jest odpowiedzialne za wszystkie pomyłki i pominięcia oraz scenariusze rodem z horrorów będące wytworem różnych wspólnot wyznaniowych.
Wzorzec dwóch obszarów - wewnętrznego i zewnętrznego - jest wciąż żywy w wielu tradycjach. Ów wewnętrzny obszar pozostał, biorąc pod uwagę liczbę jego członków, nadal bardzo mały. W islamie istnieje wewnętrzny obszar sufich i derwiszów oraz duże polityczne wpływy sunnitów i szyitów pochodzące z kolei z zewnętrznego kręgu. W chrześcijaństwie zaś jest to ledwie co zauważalne w przypadku św. Jana. To samo dotyczy św. Piotra oraz późniejszych ewangelickich odłamów chrześcijaństwa.
W końcu jednak nadszedł czas, aby doświadczyć obu tych obszarów, do czego ma się niewątpliwie przyczynić także i ta publikacja. Nawet jeśli zewnętrzny obszar Pitagorasa w międzyczasie został mocno poszerzony i stał się niezwykle szerokim polem, prawie takim jak pole nauk przyrodniczych, to i tak mało interesuje się on obszarem wewnętrznym. Pomimo tego istnieją między nimi powiązania, które dotyczą w głównej mierze treści.
Autor udowadnia istnienie praw dzięki odkryciom współczesnej fizyki i naukowym badaniom prowadzonym nad ludzkim mózgiem. Zawarte w książce ilustracje i ćwiczenia pomagają z kolei z łatwością przyswoić opisane zasady.
Po co zdawać się na przypadek i przyjmować kolejne niepowodzenia jako coś, co prędzej czy później musi się Tobie przytrafić? Przecież możesz kroczyć od sukcesu do sukcesu. To Ty rządzisz swoim przeznaczeniem!
Oszukując przeznaczenie
Spis Treści
Podziękowanie
Wprowadzenie
Reguły gry obowiązujące w życiu
Hierarchia praw
Nadrzędne prawa
Porządki w obrębie systemów praw Przestrzeganie praw
PRAWO POLARYZACJI - DECYDUJĄCY CZYNNIK TEGO ŚWIATA
Polaryzacja a współczesne nauki przyrodnicze i technika
Pochodzenie zjawiska polaryzacji albo polaryzacja a seksualność
Polaryzacja a stosunki międzyludzkie
Polaryzacja w gospodarce i polityce
Problem dobra i zła
Historia projekcji
Rozwiązania dotyczące dylematu polaryzacji
Pułapki czyhające w królestwie polaryzacji - od stronniczości do pozytywnego myślenia
Historyczne alternatywy dotyczące postępowania z polaryzacją
Wpływ cienia i wynikające z tego konsekwencje dla współczesnego świata
Cień codzienności i jego formy
PRAWO REZONANSU IAFINICZNOŚCI
Prawo rezonansu - definicja
Rezonans kryjący się w codziennych tajemnicach
Nastawienie a rezonans
Rezonans a rezonans
Rezonans a nauka
Rezonans nie jest tajemnicą, lecz wyjaśnia bardzo wiele
Konsekwencje wynikające z prawa rezonansu
Dojrzewać do
Rezonans a polaryzacja
Miłość jako fenomen rezonansu
Korzyści płynące z rezonansu
Rezonans naszego narzędzia - języka
rezonans i polaryzacja w formie ĆWICZENIA PRAKTYCZNEGO
postrzeganie albo inaczej jak prawdziwa jest nasza rzeczywistość?
Postrzeganie a polityka
Światy iluzji
Rzeczywistość kryjąca się za naszą rzeczywistością
Krótka historia dotycząca poszukiwania przyczyn
DROGI POZNAWANIA-ANALIZA I WGLĄD
Drogi prowadzące przez wewnętrzne obrazy
Hipnoza - koncentracja świadomości
Efekt placebo albo władza świadomości nad ciałem
Wpływy świadomości na maszyny
Świadomość a materia
Wszystko posiada świadomość
Świadomość a hierarchia
Prawo początku
Trzy trudne przypadki i jeden samochód -Zastosowanie prawa początku
synchronizacja
zasada pars-pro-toto albo część A CAŁOŚĆ
MlKROKOSMOS RÓWNA SIĘ MAKROKOSMOS
Świadomość, równowaga a życie
Polaryzacja w mikro- i makrokosmosie
Elementy i organy w mikro- i makrokosmosie
Funkcja pluć
Przemiana materii
Trawienie
Układ krążenia
Mechanizmy obronne człowieka i ziemi
MORFOGENETYCZNE POLA
Powstanie pól
Pola a ludzki organizm
Konsekwencje i zastosowania idei pól
Rytuały - działanie pól, które rzeczywiście widać
Wesele katolickie jako sztuka edukacyjna
Kopie rytuałów i ich zastępowanie
Stare rytuały i ich mechanizmy
Siła i penetracja istniejących pól oraz rytuałów
Rytuały dnia powszedniego i autorytuały
Rytuały sportowe
Pole futbolu
Rytuały, pola a pedagogika
„PIONOWE MYŚLENIE" I JEGO OBRAZ ŚWIATA
Konkretne systemy prazasad
System prazasad filozofii hermeneutycznej
Konsekwencje stosowania i kierowania się prazasadami
Kleptoman a zasada Merkurego
Hollywood a prazasady
Narkotyki i zasada Neptuna
... na przykładzie Rudolfa Steinera
Od tortu do uni-wersy-tetu
Dawne spostrzeżenia dotyczące świata prazasad
Pseudoprzyczynowość grabarzem analogicznego myślenia
Bycie sprawiedliwym wobec prazasad służenie bogom?
ZASTOSOWANIE PRAW I PRAZASAD W MIŁOŚCI
Biochemia miłości
Miłość a prawa jakimi kieruje się nasze życie Miłość a prazasady
KOŁO SIĘ ZAMYKA
Przypisy
Podręcznik prezentuje nowoczesne podejście do obliczeń inteligentnych. Przedstawiono w nim rys historyczny rozwoju sztucznej inteligencji, jej zastosowania w życiu codziennym człowieka oraz prognozę dalszego jej rozwoju. Omówiono metody reprezentacji wiedzy z wykorzystaniem zbiorów przybliżonych i zbiorów rozmytych typu 1 i typu 2, podstawowe struktury i metody uczenia sieci neuronowych, algorytmy ewolucyjne, metody grupowania danych oraz rozmaite struktury neuronowo-rozmyte.
Złożona z 11 rozdziałów książka jest adresowana głównie do psychologów-praktyków i studentów psychologii. Zawiera informacje przydatne przy stosowaniu skal Wechslera i interpretowaniu wyników.
W części pierwszej, poświęconej zagadnieniom ogólnym, oprócz rozdziału prezentującego sylwetkę autora Skal, znajdują się teksty dotyczące: tzw. efektu Flynna (polegającego na starzeniu się norm testowych) i jego konsekwencji praktycznych, sposobów modyfikowania procedury badania poszczególnymi testami, w celu dostosowania ich do specyficznych celów diagnozy i właściwości osób badanych, oraz możliwości wykorzystywania Skal do diagnozy właściwości pozaintelektualnych. W części drugiej omawiane są problemy związane ze stosowaniem skal Wechslera w odniesieniu do osób z różnego rodzaju zaburzeniami i deficytami rozwojowymi: z ADHD, autyzmem, zaburzeniami rozwoju umysłowego i dysleksją; mowa jest także o zastosowaniu Skal w diagnozie i rehabilitacji osób umysłowo upośledzonych oraz diagnozie neuropsychologicznej. W części trzeciej przedstawione są studia przypadków - przykłady zastosowania WISC-R w diagnozie trudności w komunikacji językowej u dwóch uczniów w młodszym wieku szkolnym oraz zastosowania WAIS-R w badaniu sądowym dotyczącym oceny ważności aktu woli.
Ta książka jest niewygodna, ponieważ uniemożliwia traktowanie choroby jako alibi w obliczu nierozwiązanych problemów. Chcemy pokazać, że chory nie jest tylko niewinną ofiarą jakichś błędów natury, ale sam jest sprawcą. Nie skupiamy się przy tym na szkodliwych substancjach występujących w środowisku, czynnikach cywilizacyjnych, niezdrowym stylu życia czy innych znanych „winnych", ale chcemy wysunąć na pierwszy plan meta-psychiczny aspekt choroby. W tym ujęciu symptomy okazują się cielesnymi formami wyrazu psychicznych konfliktów i poprzez swoją symbolikę demaskują prawdziwe problemy pacjentów.
W pierwszej części tej książki chcemy przedstawić teoretyczne założenia i filozofię choroby. Zdecydowanie zalecamy, aby tę pierwszą część czytać dokładnie i szczegółowo, nawet kilka razy, zanim przejdzie się do drugiej części. Tę książkę można określić jako kontynuację, ale również jako wyjaśnienie mojej poprzedniej książki Przeznaczenie jako szansa, chociaż postaraliśmy się nadać tej nowej książce jej własny spójny obraz. Uważamy jednak lekturę wcześniejszej publikacji za dobre uzupełnienie lub wprowadzenie - zwłaszcza jeśli część teoretyczna będzie sprawiać problemy. W drugiej części najpowszechniejsze symptomy chorobowe zostaną przedstawione w swojej symbolicznej wymowie i zinterpretowane jako formy wyrazu problemów psychicznych. Indeks wszystkich symptomów na końcu książki umożliwi czytelnikowi w razie potrzeby szybkie ponowne odnalezienie określonego objawu. Jednakże naszą główną intencją jest nauczenie czytelnika nowego punktu widzenia poprzez umożliwienie mu samodzielnego rozpoznawania znaczeń i interpretacji choroby oraz korzystania z tej wiedzy.
Jednocześnie wykorzystaliśmy temat choroby jako pretekst do podjęcia wielu światopoglądowych i ezoterycznych tematów, które wykraczają poza wąskie ramy choroby. Ta książka nie jest trudna, ale nie jest też zupełnie łatwa czy banalna, jak mogłoby się wydawać niektórym osobom nierozumiejącym naszego pomysłu. Nie jest też „naukowa", ponieważ brak jej ostrożności naukowych interpretacji. Jest napisana dla ludzi, którzy są gotowi wyruszyć w drogę, zamiast siedzieć na krawężniku i spędzać czas na żonglowaniu niezobowiązującymi frazesami. Ludzie, których celem jest oświecenie, nie mają czasu na naukę, potrzebują mądrości. Ta książka z pewnością napotka na opór, ale jednocześnie mamy nadzieję, że dotrze także do (mniejszej lub większej) grupy ludzi, którzy będą chcieli ją wykorzystać jako środek pomocniczy w swojej drodze. Napisaliśmy ją właśnie dla nich!
Autorzy Monachium, luty 1983- przedmowa do ksiazki
Fragment Książki Choroba Twoim przyjacielem. Ulecz duszę, ulecz ciało - przedmowa
Ta książka jest niewygodna, ponieważ uniemożliwia traktowanie choroby jako alibi w obliczu nierozwiązanych problemów. Chcemy pokazać, że chory jest nie tylko niewinną ofiarą jakichś błędów natury, ale sam jest sprawcą. Nie skupiamy się przy tym na szkodliwych substancjach występujących w środowisku, czynnikach cywilizacyjnych, niezdrowym stylu życia, czy innych znanych „winnych”, ale chcemy wysunąć na pierwszy plan metapsychiczny aspekt choroby. W tym ujęciu symptomy okazują się cielesnymi formami wyrazu psychicznych konfliktów i poprzez swoją symbolikę demaskują prawdziwe problemy pacjentów.
W pierwszej części tej książki chcemy przedstawić teoretyczne założenia i filozofię choroby. Zdecydowanie zalecamy, aby tę pierwszą część czytać dokładnie i szczegółowo, ewentualnie kilka razy, zanim przejdzie się do drugiej części. Tę książkę można określić jako kontynuację, ale również jako wyjaśnienie do mojej poprzedniej książki „Przeznaczenie jako szansa”, chociaż postaraliśmy się nadać tej nowej książce jej własny spójny obraz. Uważamy jednak lekturę „Przeznaczenia jako szansy” za dobre uzupełnienie lub wprowadzenie – zwłaszcza jeśli część teoretyczna będzie sprawiać problemy. W drugiej części najczęstsze symptomy chorobowe zostaną przedstawione w swojej symbolicznej wymowie i zinterpretowane jako formy wyrazu problemów psychicznych. Indeks wszystkich symptomów na końcu książki umożliwi czytelnikowi w razie potrzeby szybkie ponowne odnalezienie określonego objawu. Jednakże naszą główną intencją jest nauczenie czytelnika (?) poprzez interpretacje nowego punktu widzenia i umożliwienie mu samodzielnego rozpoznawania znaczeń i interpretacji choroby oraz korzystania z tej wiedzy.
Jednocześnie wykorzystaliśmy temat choroby jako pretekst do wkroczenia na wiele światopoglądowych i ezoterycznych tematów, które wykraczają poza wąskie ramy choroby. Ta książka nie jest trudna, ale nie jest też zupełnie łatwa czy banalna, jak mogłaby się wydawać niektórym osobom nierozumiejącym naszego pomysłu. Ta książka nie jest „naukowa”, ponieważ brak jej ostrożności naukowych interpretacji. Jest napisana dla ludzi, którzy są gotowi wyruszyć w drogę, zamiast siedzieć na krawężniku i spędzać czas na żonglowaniu niezobowiązującymi frazesami. Ludzie, których celem jest oświecenie, nie mają czasu na naukę, potrzebują mądrości. Ta książka z pewnością napotka na opór, ale jednocześnie mamy nadzieję, że dotrze także do (mniejszej lub większej) grupy ludzi, którzy będą chcieli ją wykorzystać jako środek pomocniczy w swojej drodze. Napisaliśmy ją właśnie dla tych ludzi!
z przedmowy
autorzy
Choroba Twoim przyjacielem. Ulecz duszę, ulecz ciało
Zdrowie jest naszym najwyższym dobrem, na pewno zgodzi się z tym każdy, kto choć raz zachorował. Medycynie, mimo stuleci ciągłego rozwoju, wciąż nie udaje się w pełni wyeliminować nękających nas dolegliwości. Dzieje się tak, ponieważ źródło wielu schorzeń kryje się nie w naszym ciele, a umyśle. Mówiąc najprościej – sami te choroby wywołujemy i podświadomie ich pragniemy!
Dowodów potwierdzających tę tezę udzielają znani na całym świecie autorzy – lekarz oraz psycholog, autorytety w dziedzinie duchowości i całościowego podejścia do zdrowia. W swojej publikacji wskazują drogę do głębokiego zrozumienia sensu i przyczyn chorób o podłożu psychosomatycznym. Udowadniają, że dolegliwości występujące w organizmie wynikają z zaburzenia naszej wewnętrznej równowagi. Jeśli jesteś osobą narażoną na konflikty, to z pewnością nie omijają Cię częste infekcje. Z kolei agresja może wywoływać różnorodne alergie. A to zaledwie niektóre spośród dziesiątek sytuacji i emocji, które decydują o Twoim stanie zdrowia.
Jak tylko nauczysz się rozpoznawać symptomy poszczególnych dolegliwości psychosomatycznych, będziesz w stanie zapobiegać ich powstawaniu i rozwojowi. Staniesz się bardziej wyczulony na toksyczne emocje i poznasz sposoby na ich unikanie. Choroba stanie się najcenniejszym przyjacielem wskazującym Ci wszelkie niedoskonałości odciskające piętno w Twojej świadomości. Każdy objaw będzie z kolei stanowił drogowskaz prowadzący Cię wprost do całkowitego uzdrowienia.
Choroba źródłem Twojego zdrowia!
Choroba Twoim przyjacielem. Ulecz duszę, ulecz ciało
Spis Treści
Przedmowa
Część pierwsza: Teoretyczne podstawy zrozumienia choroby i uzdrowienia
1. Choroba i symptomy
2. Polaryzacja i jedność
3. Cień
4. Dobro i zło
5. Człowiek jest chory
6. Poszukiwanie przyczyn
7. Metoda badania przyczyn
Część druga: Obrazy choroby i ich znaczenie
1. Infekcja
2. System odpornościowy
3. Oddychanie
4. Trawienie
5. Organy zmysłów
6. Bóle głowy
7. Skóra
8. Nerki
9. Seksualność i ciąża
10. Serce i krążenie
11. Układ ruchu i nerwy
12. Wypadki
13. Symptomy psychiczne
14. Rak (nowotwór złośliwy)
15. AIDS
16. Co jest do zrobienia
Lista psychicznych odpowiedników organów i części ciała
Indeks
Książka, Autorzy
W umawianiu się na randki, podobnie jak w innych dziedzinach życia, nie chodzi po prostu o "trudny rynek".
Nie jest to głównie sprawa liczby i dostępności mężczyzn i kobiet do wzięcia. To w dużo większym stopniu sprawa twojej dostępności i tego, czy jesteś otwarty na tworzenie związku.
Taki jest mój punkt widzenia i tego się trzymam. Moja misją w tej książce jest pomóc ci w odzyskaniu zdrowia i otwartości w tej dziedzinie życia, tak że będziesz w stanie nie tylko znaleźć kogoś, z kim się umówisz na randkę, ale i będzie to ktoś wart podjęcia z nim wspólnego życia.
Henry Cloud
Dla osiągnięcia sensownej efektywności nie wystarczy być inteligentnym, ciężko pracować i znać się na rzeczy. Efektywność to coś odrębnego, coś innego. Ale nie wymaga ona jakiegoś specjalnego daru, specjalnych talentów czy specjalnego treningu. Nie wymaga - w przypadku menedżera - czegoś specjalnie skomplikowanego. Na efektywność składa się pewna suma nawyków i zabiegów, które przedstawia i omawia ta książka. Nie są one czymś "wrodzonym". Przez 45 lat pracowałem jako konsultant z dziesiątkami menedżerów najrozmaitszych organizacji, dużych i małych, w biznesie, w agendach rządowych, związkach zawodowych, szpitalach, uniwersytetach, służbach komunalnych, z menedżerami amerykańskimi, europejskimi, latynoamerykańskimi, japońskimi, i nigdy nie natknąłem się na choćby jednego menedżera "z natury", który by się po prostu skutecznym urodził. Wszyscy ci skuteczni musieli się efektywności - nauczyć. I musieli ją praktykować tak długo, aż stała się ich drugą naturą. Ale też wszyscy, którzy pracowali nad tym, by stać się skutecznymi szefami, odnieśli w tym względzie sukcesy. Efektywności można się nauczyć, a co więcej - uczyć się jej trzeba. Peter F. Drucker
zmień swoje życie (i swoją organizację) budując trwałe i szczere relacje z innymi ludźmi
Sukces – zarówno w biznesie, jak i w życiu – jest oparty na relacjach. W swoim znakomitym przewodniku Spaulding przenosi klasyczną filozofię Dale’a Carnegiego na następny poziom – opisuje, jak tworzyć trwałe relacje, które wychodzą poza powszechne powierzchowne kontakty i relacje „drugiego piętra”.
Książka Nie chodzi tylko o to, kogo znasz Tommy’ego Spauldinga – byłego dyrektora generalnego Up with People – to nowa wersja Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi Dale’a Carnegiego na dwudziesty pierwszy wiek.
Tommy Spaulding w bardzo młodym wieku zdał sobie sprawę, że nie jest mu dane zostać gwiazdą nauki. Średnią ocen 4,0 uzyskiwał tylko pod warunkiem, że dodał do siebie średnie ze szkoły średniej i college’u. Powodem jego trudności w szkole była, jak odkrył później, dysleksja. Ale dolegliwość ta tak naprawdę nie powstrzymała go, a wręcz przeciwnie – pomogła mu rozwinąć talenty, które rzeczywiście posiadał. Tommy jest naturalnym liderem; bardzo wcześnie uświadomił sobie, że ma unikalną zdolność do nawiązywania kontaktu z ludźmi, bez względu na ich wiek czy pochodzenie. Jako nastolatek dostał od ojca egzemplarz Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi i książka ta szybko stała się jego biblią. W szkole średniej był krajowym finalistą konkursu na Przedsiębiorczą Firmę DECA (Distributive Education Clubs of America) i wygrał wybory na przewodniczącego klasy maturalnej. Jakiś czas później został dyrektorem generalnym Up with People, jednej z największych międzynarodowych organizacji non-profit zajmujących się liderstwem na świecie.
Na każdym kroku Tommy Spaulding uczył się, że sekretem odnoszenia sukcesu jest proszenie o wsparcie, zdanie i wpływ innych ludzi. Nikt z nas nie osiągnął wielkiego sukcesu w pojedynkę. Potrzebujemy pomocy innych osób.
W tej bezstronnej, odkrywczej książce Tommy wzbogaca zasady, które Dale Carnegie naszkicował siedemdziesiąt pięć lat temu, i pokazuje, jak przesunąć je o krok dalej, aby dokonać niemożliwego w życiu i karierze. Aby zaprosić innych ludzi do autentycznego partnerstwa w naszym życiu, tłumaczy Tommy, najpierw trzeba wykazać zainteresowanie innymi ludźmi.
Nie chodzi tylko o to, kogo znasz czy co ktoś może zrobić dla ciebie, ale o to, co ty możesz zrobić dla nich. Ważne są motywy. W ustanawianiu głębszej więzi chodzi o:
autentyczność, nie manipulację;
wzajemność, nie egoizm;
zrozumienie, iż każda relacja jest jak droga prowadząca w dwie strony;
świadomość, że przypadkowo spotkana osoba może zmienić kierunek naszego życia.
W duchu bestsellerowej tradycji klasycznej już publikacji Dale’a Carnegiego książka Nie chodzi tylko o to, kogo znasz pokazuje, jak każdy z nas może wykorzystywać moc netgivingu – pomagania innym – do powiększania swoich światów i osiągania celów oraz zmieniania pracy, kariery i społeczności.
O AUTORZE
Tommy Spaulding jest prezesem Spaulding Companies LLC, organizacji zajmującej się rozwojem liderów w całym kraju, consultingiem, coachingiem i sztuką przemawiania. Był najmłodszym prezesem i dyrektorem generalnym znanej na całym świecie organizacji liderskiej Up with People (2005–2008). W 2000 roku Spaulding założył Leader’s Challenge, która stała się największym obywatelskim i liderskim programem przeznaczonym dla szkół średnich w Kolorado. Jest również prezesem The Spaulding Leadership Institute, założonej przez siebie organizacji non-profit, która realizuje programy Center for Third Sector Competence (Centrum Kompetencyjne Trzeciego Sektora), Globar Challenge (Globalne Wyzwanie), Colorado Close-Up (Bliżej Kolorado), Kid’s Challenge (Dziecięce Wyzwanie) i National Leadership Academy (Krajowa Akademia Liderów). Wcześniej był menedżerem sprzedaży ds. partnerów biznesowych w IBM/Lotus Development i uczestnikiem programu Japan Exchange and Teaching (JET). Spaulding zdobył tytuł licencjata w dziedzinie nauk politycznych na East Carolina University (1992) i dyplom MBA na Bond University w Australii (1998), gdzie był na Stypendium Ambasadorskim Rotary Foundation; oraz tytuł magistra z zarządzania organizacjami non-profit na Regis University (2005), gdzie był stypendystą stanu Kolorado. W 2007 roku otrzymał honorowy doktorat z nauk humanistycznych od Instytutu Sztuki Kolorado. W 2002 roku wygrał nagrodę Czterdziestu poniżej Czterdziestki „Denver Business Journal”. W 2006 roku został nagrodzony tytułem Najwybitniejszego Absolwenta East Carolina University, najwyższym wyróżnieniem przyznawanym absolwentom uniwersytetu. Spaulding jest przewodniczącym Zewnętrznego Zarządu Doradczego ds. Liderów East Carolina University i pierwszym „liderem-rezydentem” uniwersytetu. Jako znany na całym świecie mówca w dziedzinie liderstwa, Spaulding przemawiał do setek organizacji, szkół i korporacji na całym globie. Mieszka w Denver z żoną i dziećmi.
Fragment książki Nie chodzi tylko o to kogo znasz
Nieoczekiwany cud
Każdy ojciec ma nadzieję na cudowne dziecko - kolejnego wielkiego fizyka, muzyka, artystę, sportowca czy uczonego - i jak mi się wydaje, mój ojciec nie stanowił tu wyjątku. Jednak jako mądry człowiek wcześnie zdał sobie sprawę, że mój bilet do sukcesu dotyczy innego pociągu.
Całkiem jasne było dla niego, że nie zapowiadam się na zdobywcę Nagrody Nobla z fizyki, autora arcydzieła malarstwa współczesnego, twórcę uznanego przez krytykę koncertu czy zawodnika w którejś z wielkich lig. jednak dostrzegł we mnie przebłyski innego daru. I dlatego, kiedy wchodziłem w wiek nastolatka, wręczył mi pewna książkę. Wtedy właśnie inni chłopcy zaczęli gwałtownie dorastać, a ja nie. I to wtedy test, który przeprowadzili moi rodzice, potwierdził, że cierpię na zaburzenia uczenia się i jestem aż dwa lata w tyle w stosunku do moich rówieśników w takich sferach jak czytanie ze zrozumieniem. Rzeczywistość podszepnęła mojemu ojcu pomysł. Tata, nauczyciel szkolny, wiedział, jakie lekcje powinienem sobie przyswoić przede wszystkim i miały one niewiele wspólnego z odmianą czasowników, rozwiązywaniem złożonych problemów matematycznych czy zapamiętywaniem historycznych dat.
„Synu - powiedział - twoja matka naciska, abyś przeczytał jedną książkę - Biblię. A ja chcę poprosić cię o przeczytanie tej". I mówiąc to, wręczył mi egzemplarz Dale'a Carnegiego.
Byłem już w college'u, kiedy eksperci dokładnie zdiagnozowali moje problemy jako dysleksję. W związku z tą dolegliwością czytanie każdej książki w gimnazjum prowadziło w moim przypadku do zawrotów głowy. Wątpię, czy przed ukończeniem szkoły średniej przeczytałem więcej niż trzy lub cztery książki. Ponieważ jednak był to prezent i prośba mojego ojca, przeczytałem Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi od odeski do deski, a sugestywne zasady i intuicje zawarte w tym klasycznym poradniku Dale'a Carnegiego dały mi dokładnie to, czego potrzebowałem, przedzierając się przez szkołę średnią i co chwila napotykając nowe przeszkody na naukowej drodze. Książka ta zapewniła mi mapę, która ostatecznie doprowadziła mnie do sukcesu na niewyobrażalnym dla mnie poziomie. Jednak aby zrozumieć znaczenie książki Carnegiego dla mojego życia, musicie pojąć, skąd pochodzę i poznać kilka relacji, które mnie ukształtowały.
Moja podróż - po edukacji, biznesie i życiu - miała kilka interesujących, nietypowych i, szczerze mówiąc, dość bolesnych zwrotów. Zmagałem się (i nadal zmagam) z wieloma rzeczami, które większość ludzi uważa za kluczowe dla odniesienia sukcesu - na samym początku z czytaniem, pisaniem i arytmetyką. Jednak już w młodym wieku nauczyłem się, jak wykorzystywać moje silne strony i przełamywać słabe. Poznałem wartość kluczowego „R" w moim alfabecie - relacji.
Nauczyłem się nie tylko sztuki zdobywania przyjaciół i zjednywania sobie ludzi, lecz również panowania nad relacjami w życiu osobistym i zawodowym. Książka ta jest poświęcona tworzeniu takich relacji, które mogą zmienić wasze życia, wasze firmy i wasz świat. A to dlatego, że w biznesie chodzi o relacje. W sukcesie chodzi o relacje. W byciu liderem chodzi o relacje. W życiu chodzi o relacje.
Miasteczko Suffern w stanie Nowy Jork leży spokojnie u podnóża Gór Ra-mapo, zaledwie 42 kilometry na północny zachód od miasta Nowy Jork. Około jedenastu tysięcy mieszkańców tworzy wspólnotę w mozaice innych ciasno położonych miasteczek i wsi, w których mieszanka pracowników fizycznych i dojeżdżających do pracy w wielkim mieście reprezentuje najlepszą spuściznę kolonializmu i miejskiej wytrwałości.
Moi rodzice wychowali mnie na zrównoważonej diecie tradycyjnych wartości rodzinnych, która wysoko ceniła znaczenie pomagania innym i kładła duży nacisk na ciężką pracę i edukację.
Pomaganie i ciężka praca przychodziły mi łatwo. Jednak edukacja to już zupełnie inna para kaloszy - moje chęci topniały szybciej niż asfalt w upalny sierpniowy dzień.
Bałem się, że zostanę nazwany głupim przez moich nauczycieli i kolegów z klasy - ponieważ wierzyłem, że na to właśnie wskazują moje oceny. Zawalałem klasówki lub zaliczałem je ledwo, ledwo tylko po to, by nie zdać standardowego testu kończącego klasę i musieć uczęszczać na zajęcia szkoły letniej, aby poprawić punktację - a to wszystko mimo że pracowałem nad zadaniami domowymi i nauką równie ciężko co inne dzieciaki, które znałem, a zwykle nawet ciężej.
Moja pewność siebie legła w gruzach. Im bardziej byłem zawstydzony moimi ocenami, tym bardziej starałem się to kompensować poprzez osiągnięcia w sferze pozaedukacyjnej - uczestnicząc w zawodach sportowych, kandydując do szkolnego samorządu, zdobywając odznakę skauta orlego4. Bardzo podobnie do tego, jak niewidomi doświadczają wyostrzania się zmysłów, ja próbowałem radzić sobie z moimi naukowymi ograniczeniami przy pomocy zwiększonej zdolności komunikowania się i nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi. Nie wiem, jak duża część tej umiejętności tkwiła w mojej naturze, a jaka została wyhodowana przez osoby, które mnie otaczały (oraz książkę Dale'a Carnegiego), jednak była ona tak realna jak deszcz.
Wydawało się, że mam zdolność zaprzyjaźnienia się dosłownie z każdym. Nie paliłem, nie piłem (za dużo), nie brałem narkotyków, ale z łatwością gadałem z każdym, kto to robił. Nie interesowałem się grą Dungeons & Dra-gons, ale ci, którzy to robili, traktowali mnie jak brata. (Na zajęciach wyrównawczych można zaprzyjaźnić się z każdym rodzajem dzieciaków). Nie byłem utalentowany fizycznie, ale zostałem kapitanem drużyny narciarskiej oraz grałem w piłkę nożną, bejsbol i futbol amerykański. Byłem w szkolnym zespole wokalno-tanecznym oraz występowałem w musicalach. Równie łatwo nawiązywałem kontakt z członkami klubu szachowego, co ze sportowcami. Każda grupa była moją grupą. Zostałem wybrany na przewodniczącego klasy maturalnej i wygrałem plebiscyt na „najbardziej przyjaznego" oraz „osobę, która zrobiła najwięcej dla szkoły średniej w Suffern".
I lubili mnie nie tylko uczniowie. Wszyscy nauczyciele w szkole średniej w Suffern wiedzieli, jak się nazywam, a ja znałem ich. Znałem dozorców i woźne. Znałem wszystkie sekretarki i pracowników administracji szkoły. Nawet znałem większość członków ich rodzin.
Budowanie tych relacji przychodziło mi w naturalny sposób. Jednak postrzeganie budowania relacji jako daru, a nie jako protezy kompensującej moje szkolne ułomności, było częścią procesu dojrzewania, który zajął wiele lat bolesnych zmagań.
Wcześnie zdałem sobie sprawę, że moja naukowa droga będzie inna niż większości moich przyjaciół. Już w szkole podstawowej zawarłem bliską znajomość z salą zajęć wyrównawczych - miejscem, w którym dzieci ze szczególnymi potrzebami otrzymywały dodatkową pomoc. W rzeczywistości przez trzy lata w którymś momencie szkolnego dnia odbywałem wstydliwy spacer do tej sali, próbując skorygować seplenienie poprzez umieszczanie aparatu pomiędzy koniuszkiem języka a podniebieniem.
A „normalne" lekcje również nie były dla mnie ratunkiem. Pamiętam ściskający za gardło strach, który czułem zawsze, kiedy nasz nauczyciel nakazywał klasie zrobić „rundkę czytania". Otwieraliśmy książki i pierwszy uczeń stawał na środku klasy, aby przeczytać akapit na głos. Potem kolejny czytał następny akapit i tak dalej, aż do ostatniego ucznia i końca fragmentu książki wybranego przez nauczyciela.
Kiedy inne dzieci czytały, czułem, jak pocą mi się ręce, a w żołądku rośnie supeł wielkości piłki nożnej. Wiedziałem, że będę się jąkał i zacinał i wszyscy utwierdzą się w przekonaniu, że jestem jedyną osobą w klasie, która nie potrafi czytać. Z mojego miejsca, blisko końca sali, mogłem doliczyć się szesnastu uczniów, którzy siedzieli przede mną. Następnie znajdowałem siedemnasty akapit, który miałem przeczytać. Wyłączałem się, tak aby nie słyszeć, jak inni czytają, i skupiałem całą uwagę na moim fragmencie, zmuszając się do zapamiętania każdego słowa do momentu, aż nadejdzie moja kolej. Pamięć często okazywała się moim wybawieniem. Kiedy patrzyłem na znajdujące się na kartce słowa, litery wirowały i uciekały z pola ostrości jak obrazki w kalejdoskopie. Ale jeśli miałem dość czasu, aby zapamiętać akapit, byłem w stanie czytać bez trudu i w ten sposób ukryć moją niemożność czytania. Gdy zaś nie znalazłem tyle czasu, czulem głęboki wstyd, patrząc, jak moi rówieśnicy starają się powstrzymać śmiechy, spojrzenia i zakłopotanie.
Dysleksja nie jest czymś, co można naprawić; trzeba z nią żyć każdego dnia. Szczególnie boleśnie uderzyło mnie to na przykład wtedy, kiedy w 2009
roku umarła moja babcia. Około godziny przed pogrzebem jedna z zakon-nic - moja ciotka, siostra Loreen - zapytała, czy nie przeczytałbym jednego z trzech czytań. Kiedy pokazała mi tekst, zobaczyłem tylko gromadę długich, nieznanych słów, a moje ręce natychmiast pokryły się zimnym potem. Popatrzyłem na nią przepraszająco i błagalnie i powiedziałem: „Wolałbym nie".
Zaledwie parę miesięcy przed moimi czternastymi urodzinami ja - znakomity mówca - wciąż byłem owładnięty strachem przez publicznym czytaniem. Jeśli miałbym więcej czasu, zapamiętałbym tekst i „przeczytał" go bez patrzenia na kartki. Zamiast tego straciłem możliwość uczczenia kobiety, którą bardzo kochałem.
Tymczasem z dala od książek rozkwitałem. Jak większość chłopców miałem dużo energii, ale byłem dobrze wychowany i ciężko pracowałem, dlatego moi nauczyciele uwielbiali mnie, a ja dogadywałem się ze wszystkimi w klasie.
W przedostatniej klasie stało się jasne, że przyczyną moich kłopotów z nauką nie jest po prostu opóźnienie. Cyfry i litery wyglądały tak, jakby wysypały się z woreczka do skrabli, a moje wizyty na zajęciach wyrównawczych były jak szkarłatne litery wyszyte na moim plecaku. Kiedy spoglądam na to wstecz, myślę, że prawdopodobnie miałem szczęście, że moi rówieśnicy nie dokuczali mi bardziej. Ale moje własne borykanie się z brakiem pewności siebie w tamtym czasie było dla mnie nie do zniesienia. Nawet kiedy inne dzieciaki nic nie mówiły, wiedziałem, że one wiedzą, i to mi wystarczało.
W dziewiątej, dziesiątej i jedenastej klasie, kiedy moi przyjaciele grali w bejsbol i wyjeżdżali na obozy letnie, tata zawoził mnie do szkoły letniej. Zapisywałem się na te zajęcia, ponieważ musiałem, a poza tym chciałem poprawić wyniki testu końcowego, aby zyskać jakąkolwiek nadzieję na dostanie się do college'u.
Większości ludziom, którzy znali mnie i moje naukowe dokonania, idea college'u wydawała się marzeniem ściętej głowy. Na początku klasy maturalnej znalazłem się w biurze Davida Tiltona, jednego z doradców szkolnych. Ponieważ nigdy nie przychodził on na zajęcia wyrównawcze, a ja nie miałem żadnych kłopotów jako uczeń, spotkaliśmy się po raz pierwszy. [...]
Nie chodzi tylko o to kogo znasz
Spis treści:
Przedmowa
Wstęp. Wspierając się na barkach Carnegiego
CZĘŚĆ PIERWSZA. Relacyjne odkrycia
1. Nieoczekiwany cud
2. Barman
3. Gospodarka relacji
CZĘŚĆ DRUGA. Jak zbudować kapitał relacyjny
4. Pięć pięter relacji
5. To, co robisz
6. Nie strzelaj do łosia
7. Odrabiaj pracę domową
8. Przełamywanie lodów... i ich tworzenie
9. Tylna strona wizytówki
10. Wykorzystywanie filantropii
11. Nigdy nie całuj się na pierwszej randce
12. Nie bądź ćwierkającym ptaszkiem
13. Przepraszam, ale rozmawiam z twoją żoną
14. Bezustanna komunikacja
15. Graj w szachy, a nie monopol
16. Zamiast ubijać interesy, poszukaj rady
17. On po prostu do mnie nie pasuje
CZĘŚĆ TRZECIA. Potęga netgivingu
18. Jak uczynić biznes sprawą osobistą
19. Wyjść poza networking
20. Autentyczność: jak sprawić, aby relacje były prawdziwe
21. Empatia: budowanie podstawy zaufania
22. Wrażliwość: otwieranie okna na swój wewnętrzny świat
23. Poufność: kierowanie się prawem skarbca
24. Ciekawość: potęga zadawania pytań
25. Hojność: wpływanie na świadomość
26. Pokora: dar dystansu
27. Poczucie humoru: beztroskie życie
28. Wdzięczność: sztuka bycia wdzięcznym
CZĘŚĆ CZWARTA. Zmiana relacji: życie w penthausie
29. Wycieczka do penthouse'u
30. Jerry Middel: najlepszy nauczyciel
31. Denver Moore: więcej niż można dostrzec
32. Kolekcjonowanie ważnych rzeczy
33. Dawcy piątego piętra
34. Życie według praw dawania/dostawania i na zewnątrz/w środku
35. Podwyższenie: rozwój, połączenie i wyniesienie
36. Służenie udziałowcom
37. Przestrogi
CZĘŚĆ PIĄTA. Stawianie celu na pierwszym miejscu
38. Relacje + Wizja = Wpływ
39. Pas Oriona
40. Jak sprawić, aby świat kręcił się lepiej
Każdy z nas nosi w sobie pragnienie cieszenia się życiem. Często stajemy w obliczu wyzwania: jak pokonywać trudności i problemy, które pojawiają się na naszej drodze, by nie utracić radości życia? Albo jak odzyskać radość i nadzieję, gdy ich zabraknie?
Nagromadzenie wielu różnych problemów i wyzwań sprawia, że miejsce radości coraz częściej wypełniają zmartwienia prowadzące do zniechęcenia. A zniechęcenie okrada nas nie tylko z radości życia, lecz i z siły oraz energii, potrzebnych, by skutecznie zmierzyć się z przeciwnościami. Pozbawia także nasz organizm naturalnych możliwości pokonywania chorób fizycznych, wirusów i bakterii.
Zniechęcenie jest jak gęsta mgła. Przestajemy widzieć otaczające nas piękno życia i tracimy orientację w stosunku do przyszłości. Zniechęcenie kradnie nasze marzenia, wiarę i nadzieję. Aby ruszyć w dalszą drogę, musimy wyjść z tej mgły.
Jak zatem pokonywać zniechęcenie w praktyczny sposób? Jak odzyskać utraconą radość i energię, by żyć pełnią życia? Na te pytania każdy powinien znać odpowiedzi oraz wiedzieć, jak działać, kiedy zniechęcenie na nas napiera.
Nie pozwól, by zniechęcenie okradło cię z tego, co w życiu najważniejsze.
Żyj pełnią radości każdego dnia!
Psychologiczna pomoc
To nie jest książka dla wszechmogących, ani tych, którzy postępują zawsze właściwie, nigdy nie płaczą albo niczego ani nikogo się nie boją.
Rozmawiamy o tym, jacy jesteśmy naprawdę: z naszą historią, wychowaniem, życiem i charakterem, które czasami sprawiają, że błądzimy, budzą lęki, blokują z powodu nieśmiałości albo skłaniają do przesady w relacjach, wywołują napięcia i wątpliwości. Rozmawiamy o towarzyszącej nam potrzebie akceptacji i uznania, o niepewności towarzyszącej relacjom; o tym, że czasami za bardzo się obwiniamy albo o trudzie, w jaki każdego dnia zmieniamy nasze życie. Świadomi, że żadna książka czy poradnik nie da nam szczęścia, może tylko dopomóc nam w jego zdobywaniu, staramy się podpowiedzieć, jak odzyskać odrobinę pogody ducha, żeby lepiej stawiać czoła sytuacjom dnia codziennego, spojrzeć we własne wnętrze i lepiej zrozumieć siebie samego, by przestać powtarzać zawsze te same błędy, znaleźć równowagę między dawaniem a braniem, między kochaniem i byciem kochanym.
To nie jest książka dla osób pewnych siebie. Chociaż może właśnie przede wszystkim one znajdą w niej kilka myśli wartych głębszego zastanowienia…
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?