Paul Cézanne przez całe życie próbował namalować nie to, co widziało oko, lecz to, co kryło się pod powierzchnią przedmiotów. Jabłko przestawało być zwykłym owocem, pejzaż – zapisem chwili, a góra Sainte-Victoire, do której powracał niemal obsesyjnie, stawała się niewyczerpanym laboratorium widzenia. Każdy obraz był kolejną próbą dotarcia do istoty rzeczy, której – jak sądził – nie sposób uchwycić raz na zawsze. Tworzył z uporem graniczącym z udręką. Odrzucany przez Salony, wyśmiewany przez krytyków i publiczność, bezlitośnie niszczył płótna, które uznawał za nieudane, po czym zaczynał od nowa. Impresjonizm nauczył go patrzeć na światło i kolor, lecz jego samego interesowało coś więcej – konstrukcja ukryta pod zmienną powierzchnią natury. Stosował różne rodzaje perspektywy, upraszczał bryły, budował przestrzeń plamami barwnymi. W samotnej walce z obrazem nie wiedział jeszcze, że przesuwa granice malarstwa. Tam, gdzie współcześni dostrzegali niezręczność i błąd, następne pokolenia zobaczyły początek nowej epoki.Anna Manicka, doktor historii sztuki, od czasu ukończenia studiów pracuje w warszawskim Muzeum Narodowym. Ukończyła studia muzeologiczne, stąd wręcz obsesyjnie zwiedza każde napotkane muzeum. Zajmuje się dwudziestoleciem międzywojennym i współczesną grafiką artystyczną. Artystą jej życia jest Bronisław Wojciech Linke.
Dwóch zagranicznych gości, w tym samym czasie odwiedzających Warszawę, przypadkiem staje oko w oko z obrazem, który wywiera na nich niezatarte wrażenie. To spotkanie całkowicie zmienia ich plany i jest przyczyną ciągu nieprzewidzianych zdarzeń, który nie może się dobrze skończyć.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?