Wacuś ściskał dłoń Hansa Franka, gdy przez Tatry ruszali pierwsi kurierzy. Wacuś Krzeptowski chluby nazwisku nie przyniósł i skończył marnie, a jego kuzyn Józef "Ujek" Krzeptowski poświęcał życie, by hańbę z nazwiska zmazać. O pierwszym chętnie by zapomniano i pamiętano tylko o drugim.Witkiewicz, Chałubiński, Zaruski, Przerwa-Tetmajer i inni stworzyli wizję Tatr i Podhala jako pięknego zakątka zamieszkanego przez ludzi szlachetnych, swoiste plemię nieskażone cywilizacją. Niemieccy naukowcy również twierdzili, że podtatrzański lud jest nadzwyczajny, a wręcz że górale to w istocie Germanie rozpuszczeni w słowiańskim żywiole - Goralenvolk.Kenkarty z literą "G" przyjęło około dwudziestu procent ludności Podhala. Ci, którzy tak zrobili, wierzyli w wielkie Niemcy albo obietnicę lepszego traktowania, inni brali, bo brali wszyscy w wiosce. Niektórym góralska kenkarta nie przeszkadzała w działalności konspiracyjnej: ukrywali Żydów i tatrzańskich kurierów, sami nosili bibułę albo chodzili z meldunkami na słowacką stronę.Do dziś na Podhalu trudno o jednoznaczną opinię o ideologach i przywódcach Goralenvolku. Wstyd naznaczył jednak nazwiska wielkich rodów. Jest jak niechciany spadek, który mimo wszystko trzeba przyjąć. A przecież góral honorowy, dumny, wierny ojczyźnie i tatrzański rozbójnik, zdrajca i kolaborant to awers i rewers tej samej monety. Ale krzyżyk niespodziany to jednak nie to samo co hakenkreuz.Pozostaje tylko za Antonim Krohem powtórzyć: "Wszystko to było cholernie nieproste". I o tym jest ta książka."Gdy się tylko nieco uchyli tę wierzchnią warstwę cepeliowskich emblematów i uprzedzeń, ukazuje się świat po szekspirowsku pogmatwanej historii. A przecież skoro nasi poeci już dawno ustalili, że Podhale to matecznik arcypolskości, i to przekonanie krzepnie od ponad wieku, to problemy Podhala chyba też wypada uznać za arcypolskie. W każdym razie zgodzili się z tym Bartłomiej Kuraś i Paweł Smoleński. To znaczy z tym, że wielki charakter górali (a więc Polaków w ogóle) nie wyklucza małości (polskiej, w końcu patrzymy tu jak w lustro), a ta nie unieważnia całkiem mitów, które pielęgnujemy." Łukasz Grzymisławski, "Magazyn Książki"
Szalona i zwariowana opowieść o życiu autorki bloga "wagaryaleksandry", przeplatana radami i wskazówkami na temat zaburzenia afektywnego dwubiegunowego. W podtytule autorka celowo używa słowa "efektywne", by zwrócić uwagę na piękno i możliwości, jakie niesie to zaburzenie. Zanurzenie w historii choroby daje spektakularne efekty. Dlaczego więc skupiać się wyłącznie na zaburzeniu, skoro można na zanurzeniu? Aleksandra traci coś, co miało być na zawsze. Zaburzenie afektywne dwubiegunowe już nieraz przyniosło jej straty w ludziach. Otrzymana przypadłość płata jej związkowe figle i niszczy przyjaźnie. Mimo wszystko autorka podchodzi do niej z dużym dystansem, a podjęta terapia zaczyna przynosić efekty. Aleksandra lubi się dziwić i mrużyć oczy - tak już ma, mimo braku wady wzroku. Poprzednia książka "Kolorowy Ptak. Walcz, dziewczyno, i ty, chłopaku, też" to także próba zrozumienia samej siebie i otaczającego ją zaburzonego świata na skraju dwóch biegunów. "Pipa afrykańska" to kontynuacja walki o siebie oraz zupełnie nowe spojrzenie na chorobę afektywną dwubiegunową. Jesteście gotowi na jazdę bez trzymanki? Autorka nie jeździ już jednak bez sprawnych hamulców, dlatego bądźcie gotowi na rozwagę między rozumem a sercem. Wracając do własnego organizmu, którego głosu muszę teraz słuchać uważniej niż dawniej, powiem jeszcze, że muszę zrobić porządek z sercem. To nie jest łatwe, bo wiadomo - serce nie sługa - ale to konieczne. Wprawdzie prymas Wyszyński mawiał, że głowa jest wyżej niż serce, ale samą głową Polski kochać się nie da. Serce jest do tego niezbędne, chociaż rzeczywiście znajduje się niżej niż głowa, zwłaszcza gdy stoi się na własnych nogach. Nigdy, przenigdy nie przestawajcie wierzyć w siebie. Cała reszta ułoży się sama. Niech wiara w siebie będzie waszym kompasem - reszta to tylko drobne zakręty.
Kiedy w 1999 roku hiszpański Sąd Najwyższy orzekł, że każde dziecko ma prawo wiedzieć, kim są jego rodzice, do biura prawnika Enrique Vili Torresa zaczęli pukać nowi klienci. Chociaż od rodziny lub sąsiadów dowiedzieli się, że zostali adoptowani, w ich dokumentach nie było śladów adopcji, a w aktach urodzenia rodzice adopcyjni figurowali jako biologiczni. Enrique nazwał ich hijos falsos, fałszywymi dziećmi, a ich liczbę oszacował na około trzystu tysięcy.Wkrótce do prawników i mediów zaczęli zgłaszać się także rodzice poszukujący dzieci, które dotąd uważali za zmarłe. Pojawiło się nowe, budzące grozę określenie: bebes robados, ukradzione dzieci. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych nowo narodzone dziecko można było kupić za równowartość mieszkania. W proceder sprzedaży zamieszane były instytucje państwowe i kościelne.Katarzyna Kobylarczyk opisuje jeden z najbardziej wstrząsających rozdziałów w najnowszej historii Hiszpanii, nadal pełen pytań bez odpowiedzi.""Wszystkim się zajmiemy" - zapewniają pielęgniarki, zakonnice i lekarze. I rzeczywiście, złowrogi system działa bez zarzutu. Katarzyna Kobylarczyk przekracza ramy reporterskiego śledztwa i odważnie kreśli obraz wielkiej, patriarchalnej konstrukcji, w której kobieta, jej prawa i jej dobro nie mają szans w zderzeniu z autorytetem księdza, lekarza, mężczyzny. Lapidarny, chłodny język tej poruszającej książki pozwala dobrze wybrzmieć prawdziwej grozie, jaką niesie czytelnikom konfrontacja z faktami. Jak to było możliwe?" Joanna Gierak-Onoszko
Książka stanowi zbiór siedmiu esejów autorstwa Stanisława Waltosia, które są zarówno wspomnieniami, jak i przemyśleniami profesora m.in. na temat tradycji akademickich, chochlików drukarskich, jubileuszy, jubilatów i wręczaniu ksiąg jubileuszowych, przechodzenia na emeryturę, jak również o tym, czy w Polsce istnieją jeszcze szkoły naukowe oraz czy profesor powinien mieć psa. "Autor prowadzi nas (...) po różnych krużgankach akademickiego świata, krakowskimi uliczkami otaczającymi jego ukochane Collegium Maius i, o ile wiem, tę pasjonującą podróż w czasie i przestrzeni sam określa w prywatnych rozmowach mianem dywagacji starego profesora. (...) Dywagacje starego profesora? Nie wierzcie samokrytycznej skromności Autora. Po pierwsze - nie dywagacje, lecz głębokie i mądre refleksje na temat uroku najlepszych akademickich tradycji, po drugie - słowa czułego narratora (...) zatroskanego o przyszłość idei universitas, po trzecie wreszcie - profesora tak młodego duchem, jak żaden inny ze znanych mi wielkich uczonych". Ze wstępu, Prof. dr hab. Jerzy Zajadło Posiadanie psa w świecie nauki nie jest obowiązkowe, ale jest dobrze widziane. Szczególnie przez studentów i asystentów. Gdy tylko wieść o posiadaniu przez profesora psa przeniknie do świata zewnętrznego - profesor staje się kimś bardziej ludzkim, schodzi z piedestału, obraz jego osobowości wyraźnie się uczłowiecza, powstaje okazja do jeszcze jednej anegdoty uniwersyteckiej. Autor
Generał broni Tadeusz Jordan-Rozwadowski to niekwestionowany współtwórca niepodległej Polski. W latach 1918-1921 był jednym z najważniejszych dowódców WP. W tym czasie dwukrotnie stał na czele Sztabu Generalnego WP, pełnił funkcję dowódcy Armii "Wschód" w wojnie polsko-ukraińskiej o Lwów i Galicję Wschodnią, szefa Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. W sierpniu 1920 r. był autorem planów Bitwy Warszawskiej. W wolnej Polsce dzięki niemu została zreformowana i dozbrojona kawaleria polska. Podczas zamachu majowego 1926 r. generał stanął w obronie prezydenta i legalnego rządu RP. Ponad rok spędził w Wojskowym Areszcie Śledczym na Antokolu w Wilnie, a zarzuty mu stawiane nigdy nie zostały dowiedzione. Po wyjściu na wolność w październiku 1928 r. udał się do Warszawy, gdzie nieoczekiwanie stan jego zdrowia się pogorszył i kilka dni później generał nagle zmarł. Zgodnie z ostatnią wolą został pochowany na Cmentarzu Obrońców Lwowa pośród swoich żołnierzy. Mimo wielu zasług dla Polski i Wojska Polskiego postać gen. Rozwadowskiego przez wiele lat była zapomniana. Przyczyniła się do tego cenzura sanacyjna, a po II wojnie światowej - komunistyczna. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych XX w. pamięć o generale i jego zasługach stopniowo była przywracana na kartach opracowań historycznych, w audycjach radiowych i telewizyjnych.
Według Tubylewicz "Sztokholm to sprytny uwodziciel i choć warto pozwolić sobie na romans z nim, należy też mieć na uwadze, że będzie cię zwodził".Na pierwszy rzut oka olśniewająco piękny i estetycznie harmonijny Sztokholm okazuje się miastem pełnym kontrastów i zawiłości, tematów tabu, a także ukrytych kodów i hierarchii. To miasto fascynujące, na którego ulicach jest wprawdzie ciszej niż w innych stolicach i wystarczy pół godziny, żeby dostać się na bezludną wysepkę Archipelagu Sztokholmskiego, ale szaleństwo przemian oraz żywiołowość debaty nie mają w sobie ani krzty spokoju.Tubylewicz pisze też o sztokholmskich snobizmach, o egalitaryzmie i jego braku, o tym jak na miasto wpływała polityka i ideały (oraz ideologie) kolejnych epok, o miejskich wyburzeniach (w tym o szokującej z dzisiejszej perspektywy rozbiórce zabytkowej dzielnicy Klara), o tym, jak Sztokholm zmienili uchodźcy i co robią dla nich sztokholmczycy, a także o czysto turystycznych atrakcjach. Z jej przewodnikiem w ręku dowiemy się, gdzie popływać kajakiem, gdzie poopalać się nago, gdzie zorganizować piknik i jak odkryć różne magiczne miejsca.Wyjątkowe zdjęcia do przewodnika zrobił urodzony już w Sztokholmie syn Autorki, Daniel, którego osobiste spojrzenie na rodzinne miasto świetnie uzupełnia ten nietypowy przewodnik.
Przygotuj się na nostalgiczną podróż do świata gier wideo lat osiemdziesiątych. W tej wyjątkowej, zakrzywiającej czas książce cofniesz się do epoki, w której piksele rządziły ekranami, salony gier tętniły życiem, a tacy bohaterowie jak Mario stawali się ikonami popkultury. Przyjrzymy się grom, które zdefiniowały tę dekadę - od pożeraczy monet w stylu Pac-Mana, przez legendy komputerów domowych jak górnik Willy, aż po konsolowe hity pokroju The Legend Of Zelda. To jednak nie wszystko - zgłębimy także maszyny, na których te gry powstawały, takie jak NES, Master System, Commodore 64 i wiele innych. Oczywiście nie zabraknie również analizy elementów, które sprawiły, że lata osiemdziesiąte były tak wyjątkowe dla graczy na całym świecie. Zatem wskakuj i przygotuj się, by przeżyć na nowo najbardziej odjazdową, epicką i totalnie kultową dekadę w historii gier! SZALONE MOMENTY Cofnij zegar i przeżyj na nowo wszystko to, co sprawiło, że granie w latach 80 było tak wyjątkowe - od salonów arcade, przez komputery domowe, aż po kultowe magazyny i nie tylko ODJECHANE GRY Odkryj bogactwo niesamowitych tytułów, które zdefiniowały tę genialną dekadę w historii gier - od Donkey Konga po Final Fight BOHATEROWIE Z PRZYTUPEM Poznaj ikony, takie jak Mario, Link i Pac-Man - narodzonych w kreatywnym tyglu, który napędzał całe lata osiemdziesiąte ODLOTOWY SPRZĘT Zajrzyj pod maskę maszyn, które dumnie stały w twoim domu i napędzały gry, w których się zakochałeś
Jakie słowa potrafią porwać tłumy, a jakie dzielą społeczeństwo? Głosuj, broń, wybieraj. Polskie hasła polityczne z lat 1918–2020 Marty Śleziak to kompleksowa analiza tej swoistej formy komunikacji — od odzyskania niepodległości po współczesne protesty. Autorka pokazuje, jak krótkie, zwięzłe formuły stawały się nie tylko narzędziem agitacji oraz kształtowania lub wyrażania emocji społecznych, ale i zwierciadłem epoki, w której powstawały.
Książka wciąga jak reporterska opowieść — pełna cytatów, barwnych przykładów i zaskakujących kontekstów. To spotkanie z historią pisaną na transparentach, murach i w gazetach. Autorka przekonuje, że hasła to nie tylko domena polityków, ale także głos obywateli, wyraz buntu i kreatywności, a czasem ironii i humoru. Każde z nich niesie z sobą emocje, wartości i marzenia, ale też lęki i podziały. To lektura, która pozwala poczuć puls polskiej ulicy i zrozumieć, jak zmieniała się nasza wspólnota przez ostatnie stulecie, zachęcając jednocześnie do krytycznego patrzenia na słowa.
Kolejne rozdziały opowiadają o ewolucji tej napiętej nieraz rozmowy, którą prowadzą rządzący i rządzeni. Opracowanie ilustrują archiwalne fotografie, dokumentujące różnorodność haseł politycznych i rozmaite konteksty ich użycia oraz pokazujące, jak język odzwierciedlał i kształtował społeczne nastroje, stawał się narzędziem walki o wolność, wyrazem buntu lub narzędziem propagandy.
RECENZJA
Monografia Marty Śleziak to ambitna próba opisu haseł politycznych, które pojawiły się w ciągu ostatnich stu lat burzliwej historii Polski — czasu niestabilnej państwowości, zmiany ustrojów politycznych, przełomów gospodarczo-społecznych. Kontekst historyczny jest silnie spleciony z językoznawczą analizą, która ma charakter synchroniczny. Niektóre rozwiązania metodologiczne pozwalają uchwycić związek między specyfiką epoki historycznej a kształtem językowym publicznych wystąpień, w tym wznoszonych haseł.
Książka podejmuje temat istotny społecznie i ciekawy językoznawczo. Hasła polityczne to ważny element języka polityki czy komunikacji społecznej w ogóle, dlatego recenzowaną pracą powinni być zainteresowani nie tylko przedstawiciele środowiska naukowego, ale także osoby uważnie obserwujące życie publiczne bądź biorące w nim udział. Praca, mimo pewnych odstępstw od standardowych proporcji treści, jest spójna, wysoce informacyjna, bogata w warstwie poznawczej i przekonująca na płaszczyźnie analityczno–interpretacyjnej, a przy tym wciągająca czytelnika
w proponowany tok rozważań.
Z recenzji prof. dr hab. Magdaleny Steciąg, Uniwersytet Zielonogórski
Ostatni sukces sloganu Make America Great Again! pokazuje, że hasła nadal mają olbrzymie znaczenie. Od wieków pociągają, mobilizują i jednoczą społeczeństwa. Książka dr Marty Śleziak systematyzuje wiedzę na temat polskich haseł i sloganów politycznych, a co ważne: ukazuje je w kontekście historycznym i społecznym. Naukowy, ale przyjazny styl sprawia, że to lektura nie tylko dla językoznawców, ale dla każdego zainteresowanego językiem polityki.
dr Aneta Kwiatkowska, PAN Biblioteka Gdańska
Myrosław Łajuk pojechał do Bachmutu, by przyjrzeć się życiu jego mieszkańców i walczących tam żołnierzy, a także, by zastanowić się nad tym, jak wojna w Ukrainie zmienia naszą rzeczywistość, kulturę i pamięć. To nietypowy zbiór reportaży i esejów, gdyż wyszedł spod pióra poety. Tworzenie reportażu przypomina mi pisanie wierszy. Musisz oddać to, co się dzieje wokół ciebie, bo jeśli nie zdążysz, chwila minie. Ty, twoi bohaterowie jesteście tu i teraz" pisze Łajuk. Autor jest uważnym obserwatorem: zwraca uwagę na los zwierząt, cywilów i osób starszych. Rozmawia z księżmi, sanitariuszami, rosyjskimi jeńcami i szeregowcami ukraińskiej armii. Nie goni za sensacją, przygląda się prozie wojny i opisuje ją poetyckimi metodami. Pamięć jest tym, co pozostaje nam po utracie. Utrwalam, by zachować cokolwiek tak określa cel swojej pracy.W części eseistycznej Łajuk opowiada kulturową historię zburzonego miasta i swojego kraju przez pryzmat takich postaci, jak reżyser Oleksandr Dowżenko, artystka Ałła Horska czy poeta Wasyl Stus, nawiązując przy tym do twórczości Goethego, Mariny Abramović i Jeana-Paula Sartrea. Lektura Bachmutu pozwala się zatrzymać. Przystanąć i pomilczeć. To ważne, bo w trzecim roku zawrotnego pędu historii nawet Ukraińcy gubią wspomnienia z pierwszych dni i miesięcy inwazji. Zadaniem piśmiennictwa jest dziś utrwalanie, przypominanie: czynów, gestów, zbrodni pisze o książce Marcin Gaczkowski. Myrosław Łajuk przynosi nam dokument z samego wnętrza wojny: gęsty jak tłusta czarna ziemia i prawdziwy, jak żal, który pali dziś wszystkie ukraińskie marzenia. Mocna, głęboka proza napisana przez wrażliwego reportera. Wojciech Tochman [BIO] Myrosław Łajuk ukraiński poeta, prozaik, reportażysta wojenny i scenarzysta filmowy. Urodził się w 1990 roku w Karpatach, mieszka w Kijowie. Tom jego poezji Metrofobia ukazał się po polsku w 2020 roku w tłumaczeniu Marcina Gaczkowskiego. Za Bachmut autor otrzymał prestiżową Nagrodę im. Szewelowa dla najlepszego ukraińskiego eseisty 2024 roku *** Maciej Piotrowski tłumacz literatury ukraińskiej, m.in. utworów Mikea Johannsena, Hryhorija Czubaja, Andrija Bondara i Wasyla Barki. Za przekład Podróży uczonego doktora Leonarda otrzymał nominację do Literackiej Nagrody Gdynia 2024 oraz nagrodę Nowa twarz Literatury na Świecie.
Obozy pogardy to wstrząsające studium okrucieństwa, w którym opisano losy Polaków zesłanych do obozów pracy na terytorium naszego kraju. Przebywali w nich niepełnoletni, starcy, kobiety w ciąży, matki z niemowlętami... Idea organizowania w Polsce obozów w miejsce hitlerowskich sięga okresu II wojny światowej: w 1944 r. obóz pracy utworzono w poniemieckim obozie na Majdanku, a w 1945 r. – w Auschwitz, wspólnie z ludnością niemiecką. Tuż po zakończeniu wojny wiele byłych obozów niemieckich zyskało miano obozów karnych. Jednostki NKWD miały nieograniczone uprawnienia do aresztowania potencjalnych przeciwników politycznych; osadzały ich w obozach na Majdanku, w Oświęcimiu, Rembertowie, Mysłowicach…, aby w końcu część z nich wywieźć w głąb ZSRR. Szacuje się, że w wyniku tych działań zginęło ponad 100 tys. ludzi. Obozy te wzorowane były na radzieckich i niemieckich, ogradzano je drutami kolczastymi podłączonymi do prądu. Praca w nich trwała po 12–16 godzin na dobę. Pracowano również w niedzielę. Jednym z elementów represji było „dozowanie” więźniom pożywienia.
W książce ukazano historię systemu represji, o której autor pisze: „Dziś żyje już niewielu ludzi, którzy byli więźniami obozów komunistycznych w Polsce. Kilka tysięcy. Może mniej. Odeszli koleją ludzkiego losu. Z tych, którzy żyją, wielu nie chce opowiadać o tym, co przeszli. Trwa w nich lęk”.
Janusz (lub Jan) Dobry (ok. 1455/1460 27 marca 1532) był ostatnim przedstawicielem linii Piastów opolskich. Inaczej niż jego młodszy brat i współwładca Mikołaj II, którego porywcze cechy charakteru zaprowadziły w 1497 r. na szafot, książę Janusz jawił się jako człowiek łagodny, spokojny, opanowany i przewidywalny takim też go widzieli nowożytni kronikarze śląscy. Obraz ten potwierdza zachowany materiał dyplomatyczny. Unikając uwikłania w konflikty zbrojne, Janusz dał się poznać jako dobry gospodarz swego księstwa, dzięki czemu pozytywnie zapisał się w historii. Udało mu się zjednoczyć większość ziem rozdrobnionego politycznie TAK/NIEw XIV i XV w. Górnego Śląska, na koniec przyłączając w 1521 r. do swego władztwa Racibórz. Ukoronowaniem jego działalności była kodyfikacja miejscowego prawa górniczego w postaci Ordunku Gornego z 1528 r., którego był współautorem, a przede wszystkim spisanie zagadnień ustrojowych księstw opolskiego i raciborskiego w wielkim przywileju ziemskim z 1531 r. Niniejsza praca jest pierwszą naukową monografią dotyczącą Janusza Dobrego. Autor oparł swe badania na szerokiej bazie źródłowej, co umożliwiło weryfikację wielu obiegowych opinii na temat ostatniego piastowskiego władcy Opola i Raciborza.
Sztuka upadania. I mistrzowskiego powstawaniaGianluigi Buffon. Sztuka upadania to poruszająca i autentyczna historia człowieka, który za życia stał się legendą. Znakomity bramkarz w autobiografii nie napawa się sukcesami i osiągnięciami, tylko opowiada o tym, co działo się w cieniu stadionowych reflektorów, mówi o samotności, depresji, popełnionych przez siebie błędach i wewnętrznej sile, która pozwalała mu za każdym razem się podnieść.To książka o dojrzewaniu zarówno w wymiarze sportowym, jak i ludzkim. Poznajemy w niej kulisy kariery długowiecznego bramkarza i anegdoty z boisk: debiut w Serie A, przed którym w stadionowym tunelu po plecach poklepał go sam Paolo Maldini, pojedynki z Francesco Tottim w młodzieżówkach, T-shirt Supermana otrzymany od jednej z kibicek, pierwszy mecz w bluzie Squadra Azzurra rozegrany w ekstremalnych warunkach w Moskwie czy inspirujące spotkania z Gianlucą Viallim i Giovannim Trapattonim.Buffon zdradza przed kibicami tajemnice szatni Parmy, Juve, PSG i reprezentacji Włoch. Ale Sztuka upadania to nie tylko opowieść o piłce nożnej, ale też refleksja nad własnym życiem bramkarza, który w nietolerującym słabości świecie calcio nie bał się pokazać swojej ludzkiej strony.Losy "Gigiego" uczą, że każda porażka to lekcja, a nie kres drogi.
Masz po cichu ochotę na spotkanie z jogą, ale jednocześnie towarzyszy Ci nieodparte wrażenie, że joga to karkołomne wygibasy na markowej macie w modnych ciuchach pośród wonnych kadzidełek? Do tego z zażenowaniem oglądasz kolejne celebrytki, które ogłaszają światu, że zmieniają swoje życie dla jogi? Odmieniane przez wszystkich słowo JOGA powoduje, że nie już wiesz, czym ta joga tak naprawdę jest? Jeśli tak, to ta książka jest właśnie dla Ciebie.Paulina Młynarska bardzo szczerze opowiada o swojej drodze - dzięki regularnej praktyce jogi - od bólu, lęku i traumy do wolności, dobroci i łagodności. Od czego zacząć? Jak poznać jogicznych szarlatanów i oszustów? Jak krok po kroku iść ścieżką ku mądrości, nie traktując wszystkiego zbyt serio?"Moja lewa joga" to osobista opowieść o jodze, która niesie zmianę. Ale i o przełomowym, pandemicznym czasie, w którym radzenie sobie ze zmianą okazuje się kluczowe. Bez udawania, że obędzie się bez popełniania błędów, walki o siebie i zmęczenia. I jak zawsze u Pauliny Młynarskiej - z humorem, ironią i nieco politycznie. Bo to jest jej lewa joga. Dasz się zaprosić na matę?Ja pokochałam jogę za jej otwartość. Za to, że jest spójnym systemem poznawania i doskonalenia siebie. Za to, że daje narzędzia, by radzić sobie z nieuniknionym w życiu cierpieniem, by rozpoznawać swoją wewnętrzną prawdę. Za to, że uczy, jak znajdować oparcie w sobie, jak nie rozmieniać swej wewnętrznej spójności i wolności na błyskotki, na które łase jest ludzkie ego. Jak to ego trzymać w ryzach i pogonić do pracy na rzecz tego, co w życiu wartościowe. I jak te wartościowe rzeczy rozpoznać oraz kultywować.Paulina MłynarskaPaulina Młynarska - kiedyś dziennikarka, producentka radiowa i telewizyjna, obecnie pisarka i nauczycielka jogi. Przez siedem lat mieszkała na Krecie, gdzie angażowała się w ratowanie bezdomnych zwierząt. Siedmioro z nich przygarnęła na stałe. Swoje życie z nimi relacjonuje w mediach społecznościowych i opisała w bestsellerowej książce "Miłość to pies", łączącej baśniową fikcję i greckie mity z opisami życia na wyspie.
Tadeusz Bartoś, filozof i były dominikanin, opowiada Arturowi Nowakowi o życiu w peerelowskim Krotoszynie, o Kościele, który uwodził i zniewalał, o rodzinie i latach edukacji nacechowanych pogardą, o Polsce, której się wstydzi i którą kocha. I chrześcijaństwie, które generuje w nas poczucie winy, by nim zarządzać. To nie jest tylko wspominanie – to wiwisekcja polskiej duszy. Rozmowy są ostre jak żyletka i czułe jak pamięć dziecka. To opowieść o dojrzewaniu, które boli, i buncie, który nie chce się wypalić. Zderzenie chłodnego rozumu z ogniem emocji. Tadeusz Bartoś mówi bez taryfy ulgowej o księżach, polityce, zakłamaniu, ale i smaku malin z przydomowego ogrodu. Artur Nowak (ur. 1974) – adwokat, publicysta i pisarz, m.in. współautor wraz z profesorem Stanisławem Obirkiem bestsellerowych reportaży „Babilon. Kryminalna historia Kościoła”, „Gomora. Władza, strach i pieniądze w polskim Kościele” i „Skandalistów w sutannach” oraz z filozofem Ireneuszem Ziemińskim książki „Chrześcijaństwo. Amoralna religia”. Napisał też „Kroniki opętanej” – powieść, w której przedstawił opartą na faktach historię nastolatki molestowanej przez egzorcystów. Jest również autorem reportażu „Adwokaci. Zraniony zapał”. Współautor podcastu „Kryminalna historia Kościoła”, nagrodzonego Bestsellerem Empiku za 2022 rok. Kolejny sezon tego podcastu otrzymał nagrodę Best Audio. Od 2021 roku na kanale Sekielski Brothers Studio prowadzi autorski podcast „Wysłuchanie”. Tadeusz Bartoś (ur. 1967) – filozof, teolog, publicysta, były dominikanin, profesor nadzwyczajny Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku. Do zakonu wstąpił w 1987 roku, a w 1993 przyjął święcenia kapłańskie. W 2007 roku otrzymał tytuł doktora habilitowanego w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN na podstawie książki „Metafizyczny pejzaż. Świat według Tomasza z Akwinu”. Od 2007 do 2009 roku zasiadał w jury Nagrody Literackiej Nike. Jego książka „Jan Paweł II. Analiza krytyczna”, wydana w 2008 roku, wywołała dyskusję w środowisku kościelnym i wśród publicystów katolickich. W 2019 roku ukazała się książka „Mnich”, opowiadająca o życiu w zakonie.
Uniwersum komiksów Marvela liczy już ponad pół miliona stron, i liczba ta wciąż rośnie!To najobszerniejsze w historii niezależne dzieło literackie nawet jego twórcy nie przeczytali go w całości. Dokonał tego dopiero Douglas Wolk! Cały ten Marvel to podróż krytyka i jednocześnie zagorzałego fana Marvela przez superbohaterską epopeję wszech czasów. Od Iron Mana i nuklearnej grozy zimnej wojny po Spider-Mana, Avengersów i współczesne polityczne podziały nie ma lepszego przewodnika po uniwersum Marvela niż ta książka. ***Genialna, ekscentryczna, poruszająca i absolutnie wspaniała! Junot Daz, The New York Times Bezdyskusyjnie niezbędne kompendium. To wstęp do niewyobrażalnie obszernego i wspaniałego świata współczesnej mitologii naszych superbohaterów. Forbes Douglas Wolk śmiało zgłębia kod źródłowy Marvela, tworząc prawdziwe objawienie: opowieść o tym, jak zróżnicowany zespół przypadkowych twórców wykreował popularną mitologię. to świadectwo i hołd. Jonathan Lethem, pisarz i eseista To, co najpierw wyglądało na szaleńczą misję, okazało się głęboko emocjonalną wyprawą godną bohatera. To najlepsze dzieło autora, który jest mistrzem pisania o komiksach. Brian K. Vaughan, scenarzysta komiksowy
Święty Piotr – biografia ilustrowana
Ks. profesor Andrzej Zwoliński na podstawie Ewangelii, Dziejów Apostolskich oraz licznych apokryfów odtworzył szczegółową biografię najważniejszego z apostołów.
Jego właściwe imię brzmiało Szymon, które Chrystus zmienił na „Piotr” lub „Kefas” – w języku aramejskim oznaczające skałę. I był głęboko ludzką skałą. Nauka Jezusa dotknęła Piotra, a on porzucił wszystko, by pójść za Mistrzem. Na jezusowe pytanie – za kogo uważają Syna Człowieczego, jako jedyny z uczniów odpowiada "Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego!”. Ale potrafi też irytować Zbawiciela nie zgadzając się na Jego poczynania.
Otrzymał moc chodzenia po wodzie i natychmiast ją roztrwonił. Próbował mieczem bronić Jezusa w Ogrójcu, a potem lękliwie zaparł się swojego Nauczyciela.
Po Wniebowstąpieniu Jezusa, Piotr i apostołowie dzielili władzę apostolską w równym stopniu, wszyscy mieli tę samą moc odpuszczania grzechów, ale wśród uczniów Jezusa nie było wątpliwości, że to Kefasowi należy się palma pierwszeństwa.
Cudotwórca w Imieniu Chrystusa, nauczyciel, apostoł Narodu Wybranego. Tradycja chrześcijańska mówi, że Piotr został zamęczony w Rzymie i ukrzyżowany głową w dół. Jego grób znajduje się pod Bazyliką św. Piotra w Rzymie, w Watykanie.
Historia, która przenosi nas do malowniczych krajobrazów nad Dźwiną, gdzie życie młodej Emilii Plater splata się z burzliwymi dziejami narodu.W świecie pełnym wyzwań i niebezpieczeństw bohaterka odkrywa swoją drogę, balansując między konwenansami a pragnieniem wolności."Emilia. Życie piękniejsze od legend" to opowieść o odwadze, poświęceniu i niezłomnej wierze w ideały. To książka dla tych, którzy szukają inspiracji w przeszłości i wierzą, że historia może kształtować przyszłość. Przygotuj się na podróż, w której rzeczywistość przeplata się z marzeniami, a bohaterowie stają przed ważnymi wyborami.Czy Emilia znajdzie swoje miejsce w świecie? Czy historia jej życia stanie się legendą?
Skład: 100% Włocha, bez dodatków i sztucznych barwników Uwodziciele. Buntownicy. Wizjonerzy. Kreatorzy mody, tyrani, geniusze srebrnego ekranu. Bezwzględni politycy, bezwstydni bogacze, dekadenccy artyści. Nikt lepiej od nich nie rozumiał, co to znaczy żyć po włosku. Zawrócili światu w głowie i stworzyli włoski mit. Sami przeszli do legendy. Porównanie do rajskich ptaków przypadłoby im do gustu. W końcu nadzwyczajną urodą mogą się pochwalić tylko samce, a o tych synach Italii można powiedzieć niemal wszystko. Ale na pewno nie da się im przypisać skromności.
Dla kogo jest miasto? Jak stworzyć przestrzeń, która o nas dba Wyobraź sobie miasto, w którym czujesz się dobrze. Miasto, które nie wyklucza i otacza opieką. Tutaj nie musisz co rano sprawdzać poziomu zanieczyszczenia powietrza ani przebiegać przez pasy, bo zielone światło trwa zbyt krótko. Koła wózka, który prowadzisz, nie utykają w szczelinach, a gdy się zmęczysz, możesz usiąść na ławce skrytej w cieniu zieleni.Magdalena Milert (@pieing) udowadnia, że codzienność może tak wyglądać. Jako architektka i urbanistka z wieloletnim doświadczeniem analizuje problemy polskich miast i prezentuje rozwiązania mogące uzdrowić naszą przestrzeń. W przystępny sposób przedstawia najnowsze badania, własne obserwacje oraz innowacje, które zmieniły na lepsze życie mieszkańców Barcelony, Waszyngtonu czy Sao Paulo.Milert proponuje wizję miasta otaczającego opieką wszystkich mieszkańców nie tylko silnych, sprawnych i głośno deklarujących swoje potrzeby, ale i tych, którym obecnie stosowane rozwiązania utrudniają, a niekiedy nawet uniemożliwiają uczestniczenie w życiu społeczności. Nasze miasta nie muszą być nieprzystępne, przegrzane i drogie czas zastanowić się, jak stworzyć je na nowo. Tak, by każdy czuł się w nich mile widziany.Ta książka zapewni ci całe spektrum emocji: od wściekłości wywołanej wykluczeniem po poczucie motywacji do wdrażania zmian. Wspólnie możemy stworzyć miasta, w których chce się żyć.
Ta książka jest przede wszystkim podróżą w czasie zapisaną sercem. W zasadniczym wymiarzesą to osobiste wspomnienia Autora wzbogacone pamięcią rodziców, dziadków i pradziadków sięgając XIX a nawet XVIII wieku. Dla pełniejszego obrazu wspomnienia opisane zostały w szerszym kontekście historycznymi geograficznym, ponieważ tradycje ludowe i religijne roztoczańskich stron mają wiele wspólnego z tradycjami innych regionów Polski i swymi korzeniami sięgają do początków naszej wspólnej historii.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?