Lewinson udowadnia, że polszczyzna nie musi się wstydzić i nie jest ubogą krewną angielszczyzny, posiadającą garść tanich określeń aktywności erotycznych czy części ciała ludzkiego, które zazwyczaj biorą udział w akcie płciowym. Raczej to my, użytkownicy języka polskiego, pozbyliśmy się wielkiej części dziedzictwa stworzonego przez naszych pisarzy, zostawiając sobie skromny i dość prostacki zbiór słownictwa. To efekt dominacji kultury katolickiej, poddającej współżycie opresji oraz szantażującej piętnem grzechu ludzi znajdujących w seksie radość i spełnienie, a nie wyłącznie obowiązek prokreacyjny. Monumentalne dzieło Lewinsona pokazuje, że przez stulecia język polski dorobił się imponującego zasobu leksykalnego w dziedzinie seksualności. Naturalnie większość z tych słów wyszła już z obiegu i przywracanie ich do użytku mogłoby wywołać śmiech, a nie podniecenie, ponieważ przynależą do minionych epok. Natomiast mnogość synonimów, jaka znajduje się w słowniku, może być ratunkiem dla zrozpaczonego pisarza, męczącego się nad sceną erotyczną i desperacko szukającego zamiennika dla obscenicznego określenia penisa, waginy czy piersi. Może wrócą jeszcze dobre czasy dla polskiej literatury zawierającej silny komponent erotyki? Mamy stulecia do nadrobienia! Ten słownik jest prawdziwym zwycięstwem galaktyki Gutenberga nad uniwersum algorytmów! z Przedmowy Krzysztofa Vargi
(…) historia – czy tego chcemy, czy nie – kręci się wokół seksu lub… jego braku.Braku? Tak, bo często na drodze współżycia płciowego stawały przypadłości medyczne, liczne zakazy religijne i społeczne, a także inne utrudnienia, na przykład rozłąka. Nierzadko podjęcie aktywności seksualnej wymagało złamania jakiegoś zakazu – postu religijnego lub przysięgi wierności małżeńskiej, co mogło się wiązać z pewnym dyskomfortem.Człowiek wymyślił tak wiele powodów do nieuprawiania miłości fizycznej, że należałoby się zastanowić, czy w ogóle lubi on seks.***Niesamowita praca! Nie tylko encyklopedyczna wiedza, lecz także wartka narracja.prof. dr hab. Agnieszka KościańskaINSTYTUT ETNOLOGII I ANTROPOLOGII KULTUROWEJ UNIWERSYTET WARSZAWSKI***Ogromny materiał faktograficzny i imponująca erudycja autora. Lewinson pokazuje, że władza, religia od wieków próbowały definiować, co jest akceptowanym sposobem życia seksualnego. Używały w tym celu kryteriów moralnych, religijnych, politycznych, a następnie wykorzystywały je do bezwzględnej kontroli społeczeństw. Autor podejmuje też problem kliniczny: czy abstynencja wymuszona lub dobrowolna jest zdrowa. Gorąco polecam seksuologom, psychologom, a także wszystkim, których interesuje seksualność człowieka.dr n. med. Sławomir Jakima seksuologPREZES POLSKIEGO TOWARZYSTWA SEKSUOLOGII MEDYCZNEJ***Najnowsze dzieło Lewinsona przekracza najśmielsze oczekiwania! I to nie tyle ze względu na wieloaspektowy sposób ujęcia tematu, właściwie zupełnie pomijanego w refleksji naukowej, ile raczej z powodu bardzo jasno wyłożonych założeń teoretycznych. Dotyczy to również śmiałego przekraczania granic różnych dyscyplin naukowych. Książkę tę zdecydowanie polecam – jest to lektura oryginalna, odważna i skłaniająca do refleksji.prof. dr hab. Stanisław ObirekOŚRODEK STUDIÓW AMERYKAŃSKICHUNIWERSYTET WARSZAWSKI
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?