Najintymniejsze zapiski znakomitego pisarza. Drobnostki, które wypełniają codzienność. Obserwacje, refleksje, dygresje i konstatacje. Wiwisekcja i autoironia. W duchu najlepszej polskiej memuarystyki.
Co robił na słynnych festiwalach filmowych? Dlaczego ostatecznie postanowił pozostać mężem Agaty Passent? Za co lubi, a za co nie cierpi Warszawy? Co sądzi o ostatnich powieściach Pilcha i sztukach teatralnych Masłowskiej? I wreszcie – czy woli piwo czy cydr?
Zapiski z lat 2014 – 2018 pokazują nieznaną twarz jednego z najzdolniejszych polskich pisarzy, laureata Nagrody Literackiej Nike za powieść „Gnój”. Wojciech Kuczok opisuje swoje codzienne życie z żoną, alkoholowe eskapady z przyjaciółmi, choćby Januszem Rudnickim, dalekie podróże i bliskie spotkania z rodziną, męki pisarskie i zdrowotne, pobyty na festiwalach, przeczytane lektury, obejrzane filmy i mecze. Odpowiada na pytanie: jak to jest łączyć karierę pisarską z ojcostwem? Mówi o swoich wzlotach i upadkach. Zabawach alkoholowych i kacach. Olśnieniach i rozczarowaniach. Ostro komentuje głośne skandale towarzyskie, choćby aferę między Kingą Dunin a Ignacym Karpowiczem, bezlitośnie obnaża absurdy Polski pod rządami PiS-u. Nie oszczędza nikogo – przede wszystkim samego siebie.
To najintymniejsza do tej pory książka Wojciecha Kuczoka. Celne zapiski ze współczesności sąsiadują tu z zaskakująco czułym obrazem świadomego ojcostwa. Barwne anegdoty z życia warszawskiej śmietanki towarzyskiej z obrazem trudnej, ale spełnionej miłości. Erudycyjne refleksje na temat obejrzanych filmów i przeczytanych książek z pełnymi dosadnego humoru obrazkami codzienności.
Antologia tekstów krytycznych i estetycznych Mieczysława Tretera to zbiór, na który składają się przede wszystkim artykuły tego autora (portrety twórców, recenzje z wystaw, teksty polemiczne i problemowe) dotąd rozproszone w czasopismach, a także spore fragmenty nigdy niewydanych maszynopisów, pisanych przezeń w czasie wojny, na krótko przed śmiercią.Aktywność Tretera krytyka, estetyka, kuratora wystaw i muzealnika przypada na schyłek epoki Młodej Polski, przede wszystkim jednak obejmuje okres międzywojenny. Jego wypowiedzi stanowią z jednej strony przykład rzadkiej wówczas krytyki naukowej, opartej o ścisłe kryteria i narzędzia badawcze, z drugiej zaś dowodzą zamknięcia piszącego na eksperymenty awangardy i niemożności odrzucenia postromantycznej, ekspresywistycznej koncepcji sztuki. Jako takie, stanowią przy tym sejsmograf przemian krytyczno-artystycznych okresu międzywojnia, odsłaniając polemiczny, dialogowy i niejednokrotnie wewnętrznie sprzeczny charakter ówczesnego pisarstwa o sztuce.
Zbiór felietonów Ludzie żywi został wydany w roku 1929. Składa się z siedmiu części poświęconych artystom i pisarzom: Stanisławowi Przybyszewskiemu, Narcyzie Żmichowskiej, Stanisławowi Wyspiańskiemu, Aleksandrowi Fredrze, Adamowi Mickiewiczowi, Witoldowi Wojtkiewiczowi i Arturowi Grottgerowi.Teksty poświęcone Przybyszewskiemu dotyczą jego życia prywatnego i działalności w okresie pobytu w Krakowie. Wiele rozważań dotyczy poziomu i tłumaczeń własnych utworów Przybyszewskiego z języka niemieckiego. Inspiracją dla Żeleńskiego przy tworzeniu artykułów na temat życia i twórczości Narcyzy Żmichowskiej stała się natomiast korespondencja prowadzona przez pisarkę i matkę literata, podobnie rozdział dotyczący Artura Grottgera inspirowany był opublikowaną w gazecie korespondencją prywatną oraz bliską przyjaźnią malarza z Władysławem Żeleńskim ojcem pisarza. Bardzo interesujące są rozdziały dotyczące Aleksandra Fredry i Adama Mickiewicza, w których autor próbuje ""odbrązowić"" pisarzy i pokazać ich jako ludzi, którzy także mieli swoje słabości i tworzyli także słabsze utwory.
Czy to już koniec naszej cywilizacji?
Trzymamy w ręku książkę, która jest jednym z najważniejszych dzieł współczesnej humanistyki, nie tylko polskiej. Wybitny uczony i pisarz, wielki erudyta, prof. Wojciech Roszkowski, dokonuje w niej bilansu naszej cywilizacji. Bilans to dramatyczny. Upadek zachodniej kultury, do której przecież i my, Polacy, należymy, wieszczono co prawda już sto lat temu, ale wówczas była to bardziej przepowiednia niż udokumentowana teza. Dziś nasze wielowiekowe dziedzictwo zostało przez elity europejskie oraz amerykańskie w całości odrzucone, co uznaje się za wyraz… postępu.
Konsekwencją takiej postawy jest zrównanie zbrodni i osiągnięć, wierności i zdrady, bohaterstwa i tchórzostwa, mądrości i głupoty, kłamstwa i prawdy. Obrazowo rzecz ujmując, zwolennicy teorii o istnieniu wielu prawd chcą się przejrzeć w roztrzaskanym lustrze.
Autor „Roztrzaskanego Lustra” analizuje setki przejawów dekadencji; czyni to w sposób barwny i wielostronny. Jego opisy i refleksje są logiczne oraz przekonujące. Język książki jest jej niepodważalną zaletą: lapidarny, skrzący dowcipem, mimo poruszania skomplikowanych spraw – prosty, precyzyjny i zrozumiały.
„Roztrzaskane lustro” wciąga Czytelnika i zaprasza do myślenia.
Większość decyzji podejmujemy w ciągu dwóch sekund. Ta książka opowiada o tym, co dzieje się w tej krótkiej chwili.
Kiedy nie warto wierzyć badaniom fokusowym?
Dlaczego najlepiej sprzedają się lody w okrągłych opakowaniach?
Jak słabość do wysokich brunetów wpływa na wyniki wyborów i sprzedaż samochodów?
Co tak naprawdę decyduje o tym, jakie produkty kupujemy, z kim bierzemy ślub lub na kogo głosujemy? Chcemy wierzyć, że to efekt naszych dogłębnych przemyśleń i analiz. Malcolm Gladwell pokazuje, że wybory i decyzje – biznesowe, osobiste czy polityczne – podejmujemy błyskawicznie i instynktownie. Jeśli chcemy poznać siebie i innych oraz motywy naszych decyzji, musimy zrozumieć, jak działa mechanizm błyskawicznego osądu.
Błysk! to światowy bestseller, który pokazuje potęgę przeczuć i nieświadomych reakcji oraz uczy, jak wykorzystać ją w życiu osobistym i biznesie.
Malcolm Gladwell – autor pięciu bestsellerów z listy „New York Timesa”, które sprzedały się w wielomilionowym nakładzie na całym świecie. „Time” umieścił go na liście 100 najbardziej wpływowych osób, „Foreign Policy” zaliczył do grona 100 najważniejszych intelektualistów świata. Znalazł się na liście Thinkers50 – najważniejszych myślicieli zajmujących się tematyką zarządzania. Tropiciel prawd o świecie i społeczeństwie, które odkrywa pośród zaskakujących danych. Jego błyskotliwe i porywające książki odsłaniają ukryte mechanizmy funkcjonowania świata i nas samych.
Znak Literanova poleca nowe wydanie trzech przełomowych książek Malcolma Gladwella: Punkt przełomowy, Błysk! i Poza schematem.
Myślę, że najogólniejsze, najbardziej uniwersalne prawdy są połączone z ludzką codziennością bardzo subtelnymi więziami, bardziej subtelnymi niż onieśmiela się podejrzewać większość ludzi, których głównym obszarem aktywności jest ludzka myśl. Wskazuje na to praktycznie wszystko, co można dostrzec w świecie - jeśli tylko potraktować to naprawdę w pełni poważnie - to znaczy wstrzegając się uznawania pewnych fenomenów za nieposiadające pełnej realności, niewystarczająco rzeczywiste.""fragment tekstu
Zoopolis - jedno z najważniejszych, najbardziej inspirujących i najobszerniej komentowanych dzieł filozoficznych na temat relacji ludzko-zwierzęcych, jakie powstały w ostatnich parudziesięciu latach - nie jest wyłącznie książką o prawach podmiotów pozaludzkich. To raczej propozycja gruntownej przemiany kulturowej mającej na celu definitywny koniec eksploatacji zwierząt i niemal gotowy projekt przyszłej ludzko-zwierzęcej koegzystencji. Przełomowość pracy Sue Donaldson i Willa Kymlicki polega na przeniesieniu debaty o zwierzętach ze sfery etyki stosowanej do sfery teorii politycznej. Zoopolis nie prezentuje zwierząt jako przedstawicieli zagrożonych gatunków czy cierpiących ofiar, lecz jako złożonych, indywidualnych aktorów życia politycznego, których - podobnie jak ludzi - dotyczą kwestie państwowej suwerenności, terytorium, kolonizacji, migracji i przynależności. Nie jako naszych poddanych, lecz jako naszych równorzędnych partnerów.
Dwadzieścia siedem nowych tekstów naczelnego rebelianta polskiej prozy, Janusza Rudnickiego. Nonszalancka życiorystyka w jego wydaniu obfituje w pikantne żarty, szydercze demaskacje, prześmiewcze prowokacje.
Oto następne białe króliki wyciągnięte z mojego kapelusza.
W jednej z klatek Piłsudski, niechluj w kalesonach,
stawia pasjansa czy będzie dyktatorem Polski, czy nie.
I jedno ma tylko ten infantylny dziadek życzenie,
żeby puszczać mu na okrągło disnejowskie kreskówki.
W innej skrzyżowanie jamnika z Piastem Kołodziejem,
czyli Dąbrowska ze swoją kochanką,
siedzą, ilustrując przysłowie „Nieszczęścia chodzą parami”.
Gdzie indziej Konopnicka, matka taka, jaka pisarka, raczej średnia,
libido większe niż talent, życia w trójkącie było jej za mało,
popęd seksualny godny tego miejsca.
Dalej Paderewski, zwany przez żonę Zwierzaczkiem,
kolor mu odpowiada, tak ubierał się na starość,
cały na biało, do tego, o zgrozo, jeszcze białe pantofle,
aż mdliło, tak manieryczny.
Jedna ze słojem, w środku członek o długości 28,5 cm,
reszta Rasputina nie zmieściła się.
W dalszej wyrodny ojciec, posępny gbur, okręt podwodny,
samotna jednostka o napędzie depresyjnym, ORP Gustaw Herling.
Jeśli was rozśmieszy ta następna parada moich zmartwychwstałych,
to dobrze. Jeśli uronicie parę łez, to dobrze,
i jedno, i drugie to płyn do mycia szyb,
jeśli przyjąć, że okno to zwierciadło duszy.
Ale najlepiej, kiedy i jedno, i drugie,
żaden koniec tak nie wieńczy dzieła jak śmiech przez łzy.?
Argumenty nie mogą przegrywać z emocjami!Jako publicysta wiernie towarzyszył przemianom, które zachodziły w Polsce. Wiele jego artykułów z lat 90. nigdy nie ukazało się w książkach. Kot pilnujący myszy to zbiór takich właśnie tekstów atrakcyjnych, ale trudno dostępnych. Tematy w nich poruszane wciąż są obecne w publicznej debacie: od pytań o to, jaką pozycję powinien zajmować Kościół w demokracji, przez refleksję nad tym, jakie są tej demokracji słabości, po niezwykle aktualne spostrzeżenia dotyczące miejsca Polski w Europie. Znajdziemy tu też artykuły polemizujące z linią ideową Radia Maryja, dyskusję z Jackiem Kuroniem o aborcji czy teksty wyjaśniające, dlaczego Tischner upominał się o żołnierzy z oddziału Józefa Kurasia Ognia.Józef Tischner był nie tylko cenionym filozofem i duszpasterzem, ale też bardzo chętnie czytanym publicystą. Miał świetny styl, który przyciągał czytelników. Brał udział w wielu sporach, wiele też sam inicjował. O sprawach trudnych potrafił pisać w sposób klarowny i przystępny, a w polemikach zdecydowanie, choć nie bez humoru, potrafił bronić swoich racji.Tischner gorący, budzący kontrowersje, ale też pilnujący, by argumenty nie przegrywały z emocjami oto ktoś, kogo spotkać możemy w tej książce.
(...). Od wczesnej młodości dużo pisałem dzięki czemu powstały materiały, związane z problematyką filozoficzną, specyficznie, a zwłaszcza polemicznie ujętą, które przeleżały w szufladzie kilkadziesiąt lat, tracąc w pewien sposób swoją aktualność, ale nigdy sposób myślenia o danej rzeczywistości, w której człowiek żyje. Oczywiście studenckie opracowania nigdy nie były właściwymi pracami naukowymi na odpowiednim poziomie ścisłości naukowej, jeżeli jednak po wielu latach decyduję się przekazać je do druku, to przede wszystkim jako świadectwo pewnego rodzaju myślenia i reagowania w sytuacji, która już przeminęła, a jednak kiedyś była aktualną rzeczywistością. Może warto zatem ją przypomnieć...
Od Autora
Rozpoczęta w 2012 r. seria W kręgu paryskiej Kultury to wspólne przedsięwzięcie wydawnicze Instytutu Literackiego i Instytutu Książki. W zamyśle wydawców jest przypomnienie Czytelnikom wybitnych i wartościowych tekstów oraz książek, które ukazały się w miesięczniku Kultura lub wyszły nakładem IL.
Psychiatrist Viktor Frankl's memoir has riveted generations of readers with its descriptions of life in Nazi death camps and its lessons for spiritual survival. Between 1942 and 1945 Frankl labored in four different camps, including Auschwitz, while his parents, brother, and pregnant wife perished. Based on his own experience and the experiences of others he treated later.
Opowieść o przenikaniu się światów, trudnych relacjach i nie zawsze szczęśliwych zakończeniach.
Kim jest człowiek? Skąd pochodzi? Czy sam wpływa na swój los? A może jego życiem steruje przypadek? Albo… coś więcej? I jak to się stało, że żyje w tym, a nie innym miejscu, w takim, a nie innym czasie?
Starożytni Grecy znali odpowiedzi na te pytania. Zawarli je w mitologii. Te pełne uniwersalnych prawd opowieści do dziś stanowią niewyczerpane źródło inspiracji dla twórców kultury, a płynące z nich nauki wciąż pozostają aktualne. Autor (imię i nazwisko) oprowadza czytelnika po świecie, w którym bogowie i śmiertelnicy mieli do siebie bliżej, niż mogłoby się wydawać. W prosty, a jednocześnie fascynujący sposób udowadnia, że cała współczesność to jeden wielki przypis do greckich mitów – warto je znać, by lepiej zrozumieć otaczający świat.
Najpierw jest Chaos. Ten pierwotny, grecki, oznacza niezmierzoną pustkę, nicość. Dopiero w wyobraźni późniejszych pokoleń zacznie być postrzegany jako rozwarta paszcza, przestrzeń, w której rodzą się i pulsują żywioły, przyszłe typy ludzkich charakterów.
Z Chaosu powstaje Ereb, czyli czarna, niedostępna otchłań podziemi. Beznadzieja.
Ereb pozwoli jednak, by świat otoczyła Nyks, czyli Noc.
Ale i ciemność Nocy rozjaśni się, by obudzić Eter – czyli jasne powietrze. Tchnienie ożywiające oddech.
„Album Albrechta” to silva rerum. Chór tekstów tu pomieszczonych głosi pochwałę aktywności, pracowitości, intelektualnej przenikliwości, literackiego smaku i przymiotów charakteru Albrechta Lemppa (1953-1912), człowieka-orkiestry: menadżera kultury, aktywnego uczestnika dialogu polsko-niemieckiego, tłumacza i propagatora literatury polskiej.
Książka zawiera przede wszystkim jego teksty przetłumaczone na polski, świetnie napisane i dziś ciągle dla nas ciekawe; artykuły, wywiady i eseje, w których pisze dla Niemców o Polsce i o Niemcach dla Polaków. Zawsze to serdecznie celne spostrzeżenia, ale bez grzechu sentymentalizmu. Publikację dopełniają liczne fotografie i ilustracje, np. przefotografowane strony notesu, w którym wypisywał sobie rzadkie słowa i zwroty frazeologiczne, fotokopie listów wymienianych z tłumaczonymi przez siebie autorami. „Album Albrechta” to książka, którą każdy z nas chciałby mieć w swojej bibliotece.
Najpierw było słychać groźne pomruki: chodziły wieści, że powstaje film, który zniszczy Kościół. Potem dochodziły szczegóły, o ateiznie reżysera z Jedlicza (mojego rodaka). O filmie robiło się coraz głośniej. Świetnie przygotowanie PR; i w końcu wielki dzień: Trąby Jerychońskie zagrzmiały, by obalić znienawidzony Kościół i obalić kler zniszczyć podelca - jak wołał Voltaire: film wyświetlono, owacja trwała ponoć 11 minut, publiczność przyznała nagrodę, jury nie. A potem zaczął się triumfalny pochód przez Polskę miejsca w kinach zajęte i kasa płynie obficie, bo jest dorzynanie kleru i Kościoła, na które pilnie spieszy lud, żądny krwi! I podobnie jak niegdyś, w czasie igrzysk w Rzymie, im więcej poleje się krwi, im więcej padnie gladiatorów, tym większe powodzenie igrzysk cyrkowych, i tego, kto je organizował, i tego, kto je opłacał.Trzeba przyznać, że reżyser wybitny, aktorzy świetni, film zrobiony dobrze i profesjonalnie. Można by się spodziewać, że tacy ludzie zrobią film świetny. Zawiodła treść. Bo temat jest istotnie fascynujący analiza tak ważnej grupy społecznej, jaką jest kler oraz ludzi, jakimi są duchowni. To jednak zawiodło: ale ani reżyser ani scenograf nie wykazali się nadmiarem inteligencji. To nie analiza, lecz pełny zestaw stereotypów i banałów na temat kleru, powtarzanych od wieków i w dodatku skondensowany na kilku osobach. Kler stanowi największe w Polsce zestawienie stereotypów i plotek o polskim klerze i polskim Kościele.Jakiż naród - jakiż stan, -Wiekże jaki z czystym czołemKrzyknąć może: Jam aniołem!Jam nie zadał innym ran![1].Te słowa Krasińskiego charakteryzują każdą grupę społeczną. Żadna nie jest aniołem, ale i nie ma takiej, która by nie zadała innym ran i cierpień. Ale też nie ma takiej, która zadawałaby jedynie zło. Można by powiedzieć, że nie ma grupy, która by nie zrobiła czegoś dobrego, komuś nie pomogła, nie uleczyła ran. I w żadnym wypadku, nie wolno, jakakolwiek by to była grupa, traktować jej jako zbiór podłych kanalii. Nie trzeba być zbytnio inteligentnym by stwierdzić, że i kler i Kościół zrobiły i robi dużo dobra w Polsce. Film pokazuje tylko zło, a gdzie dobro?Niniejsza książka, opracowana w sytuacji, jaką stworzył film ""Kler"", który uprościł i zbanalizował życie kleru, nie mówiąc o ciężkich oskarżeniach przeciw niemu skierowanym, jest kolejnym już wydaniem. Opowiadania zawarte w niej, nie mają za cel przekonywać o świętości kleru, a jedynie opowiedzieć o zwyczajnym życiu i zwyczajnych jego sprawach tak bardzo innych, niż ponura perspektywa ""Kleru"". Nie jest to dzieło apologetyczne. Nie jest to ksiązka o charakterze polemicznym, choć wstęp do niej takowym jest, i nie mogło być inaczej. Książkę chciałbym polecić wszystkim fanom Kleru, choć czytając zapisy fanatycznej nienawiści i rozżarcia w internecie, boję się, że jej nie tkną ale może jednak wezmą ją do ręki ludzie, szukający rozwiązania problemów, przez film postawionych.
Dlaczego myślenie ekonomiczne psuje gospodarkę, politykę i społeczeństwo?Jak utorowało drogę do władzy populistom po obu stronach oceanu?Jak to się stało, że politycy zaczęli traktować obywateli jak klientów i doprowadzili do pogłębienia nierówności społecznych?Ta książka nie jest krytyką kapitalizmu, lecz bezrefleksyjnego kultu systemu, który wyjałowił świat z wartości. Myślenie ekonomiczne wypacza sens istnienia korporacji, prowadzi do zastoju. Psuje politykę i prawo, które przestają służyć społeczeństwu. Kiedyś idee wielkich ekonomistów pomagały budować potęgę świata zachodniego. Dzisiejsze myślenie ekonomiczne jest pułapką.Jacek Giedrojć jest założycielem Warsaw Equity Group, firmy inwestycyjnej która od początku lat 90. wspiera własnym kapitałem rozwój polskich przedsiębiorstw. Jest doktorem nauk społecznych oraz absolwentem studiów MBA na uniwersytecie Harvarda. Jego poprzednia książka nosi tytuł Competition, coordination, social order (2017). W czasie wolnym podróżuje, gra w golfa, żegluje i nurkuje.
Stanisława Ignacego Witkiewicza filozofa, prozaika, poetę, dramaturga, malarza i fotografa zapewne zna każdy. Prawdopodobnie każdy też doskonale wie o jego eksperymentach ze środkami psychoaktywnymi. Narkotyki uważa się za jeden z najbardziej interesujących opisów wpływu kilku z nich (m.in. morfiny, peyotlu, kokainy, eteru, alkoholu i nikotyny) na percepcję i funkcjonowanie organizmu. I oto przed Państwem zapiski artysty we wspaniałej interpretacji Michała Breitenwalda. Witkacy dzieli się w nich osobistymi przeżyciami, jakich doświadczał po zażyciu każdego ze specyfików. Co więcej, w swojej rozprawie pokusił się też o akcenty dydaktyczne i moralizatorskie. Dzieło ze wszech miar wyjątkowe!
Podobno podróże początkowo odbierają nam mowę, a później nie pozwalają przestać mówić. U mnie się to sprawdziło. Ale wcześniej zainspirowało mnie życie dwóch Żydów – przyszywanego wujka Ziutka i Jezusa Mesjasza. I choć żyli oni w odległych czasach, byli do siebie podobni. Ich osobowości wpłynęły na moje życie – spięły klamrą i poprowadziły do fascynującej krainy Biblii, a także do wnętrza mnie samej. A Izrael? Ma w sobie coś niezwykłego – przyciąga i każe wrócić, choćby we wspomnieniach. Gdybym w całym swoim życiu miała zobaczyć jeden kraj, wybrałabym Izrael. Szalom, mój Izraelu.
Renata Pruszkowska
Osobę zakochaną łatwo rozpoznać po objawach: bezsenność, brak apetytu, rozkojarzenie. Ale wystarczy, że rozmowa zejdzie na obiekt westchnień i kłopoty z koncentracją znikają. Umysł jej staje się jasny, głos rozmarzony, oko maślane. Obserwuję to, kiedy wpadam na niedzielny obiad. Widzę, jak mama dostaje skrzydeł, dzieląc się nową historią o ukochanym Izraelu. W trakcie lektury tej książki, drogi Czytelniku, poczujesz się jak na deserze u Pruszkowskich. Brakuje tylko babcinego ciasta i termosu z ciepłą herbatą dla nieco zazdrosnego taty. Cała reszta już jest.
Michał Pruszkowski
Osią „Kuglarni” jest motyw theatrum mundi. I przekonanie, że u narodzin widowiska leżała zawsze wiara w możliwą harmonię świata, zaślubiny tego, co w swojej banalności dostępne każdemu, z tym, co święte, wspólnotowe. Ale też spektakl, który ma być odegrany w Boże Narodzenie i stanowić centralne wydarzenie opowieści Turczyńskiego, to „Pastorałka”. Miejscem zaś, w którym ów magiczny akt artystycznej kosmogonii ma się dokonać, jest symboliczne miasteczko En. Tu, gdzie „pamiętać to chodzić wspak”, realne zagrożenie stwarzają nie tylko przedświąteczne skupienie na bigosach i ciastach, ale i infantylizm Księcia Elektora, aktywność Wolnych Młodzianków, a także istot rodem z Bieslandii. Poruszając się na granicy eseju i powieści, autor tworzy barwny fresk obyczajów, mód i nawyków, zadziwia erudycją, subtelnym humorem i bogactwem języka różnych stylów. Obok figur historycznych (Goethego, Moliera, Mozarta, Musorgskiego, Bułhakowa, Wrubla) przewiną się postacie z ich dzieł, jak choćby Woland czy pewna Gocha – z dzieła Goethego, Bułhakowa czy też z wyobraźni starego garderobianego bądź księgarza erudyty wysnuta. Obok najprawdziwszej, czasem groźnej, prawdy o współczesności króluje więc wyzwalające ożywcze zmyślenie.
--
W „Kuglarni” asymetria pomiędzy „starym” a „nowym” światem jest ostro zarysowana. Stary świat, świat kultury wyższej, jakkolwiek tego nie nazwiemy, pozostaje wciąż uniwersum o niewystygłym potencjale, tyle że korzystają zeń nie wszyscy. Turczyński w swych erudycyjnych i zdumiewających językową wytrawnością obrazach kultury uniwersalnej okazuje się nie po raz pierwszy nieugiętym defensorem continuum. W ponowoczesności wszak, która byt swój zawdzięcza formacjom wcześniejszym, pisarz ma do spełnienia ważną misję. Choć nie mówi o tym expressis verbis, wydaje się opowiadać za aktywnością artystów operujących także innymi środkami wyrazu aniżeli słowa w upowszechnianiu treści determinujących antropocentryczny kształt kultury i jej humanistyczną teleologię.
Wiesław Setlak
--
Andrzej Turczyński, ur. w 1938 r. w Lublinie – poeta, prozaik, eseista i tłumacz. Laureat licznych nagród, m.in. Fundacji Kultury za „Rzeki popiołu” (1994), im. Księcia Konstantego Ostrogskiego (1997), im. Świętego Brata Alberta (1999), Nagrody Specjalnej Ministra Kultury (2005, 2010). Jego powieść „Znużenie” została nominowana do Nagrody Literackiej NIKE (2001) oraz do Paszportu Polityki, a „Koncert muzyki dawnej” (2012) znalazł się w finale Nagrody Literackiej GDYNIA. Wydał ponad 50 książek, m.in. „Źdźbło morza”, 1971; „Wypłuczysko”, 1977; „Fiasko”, 1986; „Chłopiec na czerwonym koniu”, 1991; „Rzeki popiołu”, 1995; „Mistrz Niewidzialnej Strony”, 1996; „Tryptyk ruski”, 1998; „Znużenie”, 2000; „Mgnienia”, 2000; „Święto ikony”, 2002; „Latopis. Powieść doroczna”, 2007; „Ten szalony pan Puszkin. Słowo o udręce”, 2008; „Uzurpacje. Eseje paraboliczne”, 2009; „Zgorszenie”, 2011; „Mały ikonostas Bogarodzicy”, 2012; „Miniatura z gazelą”, 2012; „Homo pictor, homo viator”, 2013; „Brzemię”, 2015;„Ceremoniały”, 2018. Mieszka w Koszalinie.
W swoich esejach Sebastian Duda podejmuje interpretację wybranych dzieł literackich, w których szuka odpowiedzi na intrygujące go pytania teologiczne. Uważnie czyta Miłosza, Leśmiana i Białoszewskiego, wnika w głąb wątpliwości nękających Jerzego Nowosielskiego, zajmuje swoją pozycję wobec okrzyku, który Dostojewski włożył w usta Iwana Karamazowa: „Zwracam Bogu bilet!”. Polemizuje też z interpretacjami, w których dzieła Tolkiena i Lewisa odczytuje się w duchu chrześcijańskim – dostrzega w nich raczej gnozę. Książka Dudy przynosi istotną refleksję na temat utraty poczucia duchowości we współczesnym świecie.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?