Książka ,,W świecie zwierzaków zadania dla starszych przedszkolaków skierowana jest do dzieci 5-letnich.Proponowane zabawy i zadania przygotowują dziecko do nauki czytania i pisania a także budzą jego zainteresowanie światem przyrody.Ćwiczenia zawarte w książce rozwijają koordynację wzrokowo-ruchową, percepcję wzrokową, umiejętność logicznego myślenia oraz orientację przestrzenną. Poprzez zabawne wierszyki dziecko poznaje zwierzęta i ich zwyczaje.Książka ,,W świecie zwierzaków zadania dla starszych przedszkolaków pomoże kształtować u dziecka przyjazny, opiekuńczy stosunek do zwierząt.Książka zawiera ponad 30 NAKLEJEK !
Książka Zanim będę uczniem zawiera ćwiczenia pozwalające na uzyskanie przez dziecko takiej sprawności manualnej, która pomoże mu w przyszłości w opanowaniu trudnej sztuki pisania.Rysowanie szlaczków, kolorowanie, pisanie i rysowanie po śladzie jest nieodzownym elementem ćwiczeń motorycznych. Dzięki nim dziecko usprawnia precyzję ruchów ręki piszącej oraz wytrzymałość mięśni.Bardzo ważne jest, aby od samego początku wyrabiać u dziecka prawidłowe nawyki związane z kierunkiem pisania.Poza usprawnieniem grafomotoryki, książka daje okazję do ćwiczeń bogacących słownictwo dziecka.Wszystkie te umiejętności są niezbędne, aby dziecko podjęło bez obaw naukę w szkole.
Publikacja składa się z dwóch części plastycznej i muzycznej. Część plastyczna zawiera kilkanaście propozycji działań plastycznych, opatrzonych instrukcjami wykonania prac krok po kroku. Ćwiczenia rozwijają sprawność manualną, pobudzają wyobraźnię i kreatywność dziecka. Część muzyczna to ciekawie ilustrowane teksty piosenek i karty pracy dostosowane do wieku i umiejętności dzieci. Publikacja została wzbogacona o płytę zawierającą piosenki w wersji wokalno-instrumentalnej i instrumentalnej.
Fantastyczne gry logiczne mają 120 stron. Na każdej znajdują się wciągające wyzwania.
Znajdziecie tu przeróżne gry, doskonale sprawdzające się w podróży samochodem, pociągiem, samolotem albo.... tramwajem!
Wewnątrz pudełka kryją się: iluzje optyczne, labirynty, „różnice”, rebusy, kolorowanki, równania, kwadraty magiczne, zagadki logiczne, krzyżówki oraz wiele innych zabaw.
Poręczny format i spięcie wytrzymałą śrubą sprawiają, że Fantastyczne gry logiczne doskonale sprawdzają się w podróży.
Fantastyczne gry logiczne mają 120 stron. Na każdej znajdują się wciągające wyzwania.
Znajdziecie tu przeróżne gry, doskonale sprawdzające się w podróży samochodem, pociągiem, samolotem albo.... tramwajem!
Wewnątrz pudełka kryją się: iluzje optyczne, labirynty, „różnice”, rebusy, kolorowanki, równania, kwadraty magiczne, zagadki logiczne, krzyżówki oraz wiele innych zabaw.
Poręczny format i spięcie wytrzymałą śrubą sprawiają, że Fantastyczne gry logiczne doskonale sprawdzają się w podróży.
Oswajanie dzieci z pojęciami matematycznymi warto zacząć jak najwcześniej. Wszak matematyka jest wszędzie wokół nas. Liczenie, nazywanie zbiorów czy dostrzeganie rytmów to czynności, które dzieci wykonują w trakcie niejednej zabawy.
„Policzanki” pomagają kształtować kształtować umiejętności przydatne przy późniejszej nauce matematyki. Robią to z fantazją i na wesoło – tak aby zachęcić najmłodszych i łagodnie wprowadzić ich w ten nowy świat. Ćwiczenia zawarte w „Policzankach” doskonalą m.in. umiejętności prawidłowego liczenia, klasyfikowania, opisywania stosunków przestrzennych, logicznego myślenia czy rozumienia złożonych poleceń.
Ósmy śpiewnik z serii „Piosenki dla przedszkolaka” sprawi mnóstwo radości nie tylko dzieciom, ale i ich rodzicom i dziadkom. „Stary niedźwiedź mocno śpi”, „Jedzie pociąg z daleka”, „Mam chusteczkę haftowaną” i inne popularne przeboje we współczesnych aranżacjach zebrano na jednej płycie. Materiał uzupełnia wersja bez wokalu, dzięki czemu przedszkolaki mogą śpiewać samodzielnie, świetnie się przy tym bawiąc.
Spis utworów:
1. Była sobie żabka mała
2. Gdzieżeś ty bywał
3. Jedzie pociąg
4. Jesteśmy Jagódki
5. Koło graniaste
6. Mało nas, mało nas
7. Mam chusteczkę
8. Ojciec Wirgiliusz
9. My jesteśmy krasnoludki
10. Nie chcę cię znać
11. Wąską ścieżką przez ogródek
12. Stary Donald farmę miał
13. Stary niedźwiedź mocno śpi
Zbiory najpopularniejszych, śpiewanych od pokoleń, piosenek, które cały czas są lubiane i chętnie śpiewane przez dzieci. Czytelne zapisy nutowe doskonale nadają się do pierwszych prób dziecka gry na instrumencie oraz do wspólnego, rodzinnego muzykowania. Do każdej książki dołączona jest płyta CD z utworami zamieszczonymi w zbiorze, wzbogacona o wersje instrumentalne. „Piosenki dla małych dzieci” – doskonały prezent i kształcąca zabawa malucha. "Wlazł kotek na płotek. Piosenki dla małych dzieci" 1. Wlazł kotek na płotek 2. Ojciec Wirgiliusz 3. Uciekaj, myszko 4. Szła dzieweczka 5. Dorotka 6. Miała baba koguta 7. Rolnik sam w dolinie 8. Jawor, jawor 9. Mariackie hejnały 10. My jesteśmy krasnoludki 12. Ach śpij, kochanie + wersje instrumentalne
Różne znać rzeczy imiona.
Naukowcy dowiedli, że mózg człowieka jest najbardziej elastyczny do 6. roku życia. Wtedy z łatwością chłonie wiedzę i języki obce, i nigdy później nie będzie w stanie przyjąć aż tak dużej dawki informacji. Wtedy też najlepiej uczyć dzieci akcentu, gdyż niewykształcony jeszcze w pełni aparat mowy jest w stanie wypowiedzieć właściwie wszystkie dźwięki. Im starszy, tym – tak samo jak mózg – coraz mniej elastyczny.
Wynika z tego, że zapoznawanie maluszków z obcą mową już od pierwszych dni życia nie jest wcale fanaberią ani przejawem nadmiernych ambicji rodziców, jak niektórzy próbują to traktować. To raczej gimnastyka dla umysłu i aparatu mowy niż robienie z dziecka geniusza na siłę. Nawet więcej – powinno to być obowiązkiem rodziców, bo wczesne poznanie obcego języka ułatwi dzieciom jego naukę. Warunek jest jeden: nauka powinna odbywać się przez zabawę i w żaden sposób nie może kojarzyć się z przykrym obowiązkiem. Powinna być podejmowana niejako przy okazji i tylko wtedy, gdy maluch ma na nią ochotę.
Wydawnictwo Tashka wyszło z propozycją takiej właśnie nauki i zawarło ją w czterech książeczkach, które stworzył Robert Romanowicz, ilustrator związany z wydawnictwem niemalże od początku jego istnienia. Są to: „Pojazdy”, „Zwierzęta”, „Przedmioty” i „Jedzenie”. Przedmioty z życia codziennego zostały pogrupowane, a każdy z nich podpisany jest w czterech językach: hiszpańskim, francuskim, angielskim i polskim. Tak właśnie może wyglądać pierwsze spotkanie z językiem obcym. Spotkanie tym bardziej atrakcyjne, że znakomicie zilustrowane – wielobarwnie, z lekkością i dużym poczuciem humoru.
U Roberta Romanowicza produkty spożywcze są radosne, nawet gdy za chwilę mają być zjedzone, a kierowcy pojazdów uśmiechają się od ucha do ucha, ciesząc się z jazdy. Ponadto na ilustracjach ukrytych jest wiele zaskakujących szczegółów, które niełatwo odkryć za pierwszym razem. Dzieci są zdecydowanie lepszymi wykrywaczami takich niuansów i to im należy zostawić pierwszeństwo.
Sam dobór przedmiotów tworzących poszczególne książeczki bywa również zaskakujący. Na przykład w „Pojazdach” pojawiają się monocykl, balon i batyskaf, czyli mało popularne środki komunikacji. W „Przedmiotach” czuć pewną nutkę sentymentu – telefon starego typu z okrągłą tarczą czy też śmieszny telewizor dalekie są od tego, co widać we współczesnych sklepach z elektroniką. Romanowicz zazwyczaj przywołuje w swych ilustracjach przeszłość, nie goni za nowoczesnym designem. Jest w tym pewna przewrotność, nawet melancholia, ale też mała lekcja historii…
Te książeczki-słowniczki mogą także pomóc w komunikacji pomiędzy dziećmi z różnych krajów. Nie tylko Polacy coraz częściej wychowują swoje dzieci za granicą, ale też
i coraz więcej obcokrajowców odwiedza nasz kraj. Dzieci w przedszkolach porozumiewają się na różne sposoby. Taka książka to całkiem przyjemny prezent w multikulturowym i wielojęzycznym świecie.
Recenzja: Agata Hołubowska
Różne znać rzeczy imiona.
Naukowcy dowiedli, że mózg człowieka jest najbardziej elastyczny do 6. roku życia. Wtedy z łatwością chłonie wiedzę i języki obce, i nigdy później nie będzie w stanie przyjąć aż tak dużej dawki informacji. Wtedy też najlepiej uczyć dzieci akcentu, gdyż niewykształcony jeszcze w pełni aparat mowy jest w stanie wypowiedzieć właściwie wszystkie dźwięki. Im starszy, tym – tak samo jak mózg – coraz mniej elastyczny.
Wynika z tego, że zapoznawanie maluszków z obcą mową już od pierwszych dni życia nie jest wcale fanaberią ani przejawem nadmiernych ambicji rodziców, jak niektórzy próbują to traktować. To raczej gimnastyka dla umysłu i aparatu mowy niż robienie z dziecka geniusza na siłę. Nawet więcej – powinno to być obowiązkiem rodziców, bo wczesne poznanie obcego języka ułatwi dzieciom jego naukę. Warunek jest jeden: nauka powinna odbywać się przez zabawę i w żaden sposób nie może kojarzyć się z przykrym obowiązkiem. Powinna być podejmowana niejako przy okazji i tylko wtedy, gdy maluch ma na nią ochotę.
Wydawnictwo Tashka wyszło z propozycją takiej właśnie nauki i zawarło ją w czterech książeczkach, które stworzył Robert Romanowicz, ilustrator związany z wydawnictwem niemalże od początku jego istnienia. Są to: „Pojazdy”, „Zwierzęta”, „Przedmioty” i „Jedzenie”. Przedmioty z życia codziennego zostały pogrupowane, a każdy z nich podpisany jest w czterech językach: hiszpańskim, francuskim, angielskim i polskim. Tak właśnie może wyglądać pierwsze spotkanie z językiem obcym. Spotkanie tym bardziej atrakcyjne, że znakomicie zilustrowane – wielobarwnie, z lekkością i dużym poczuciem humoru.
U Roberta Romanowicza produkty spożywcze są radosne, nawet gdy za chwilę mają być zjedzone, a kierowcy pojazdów uśmiechają się od ucha do ucha, ciesząc się z jazdy. Ponadto na ilustracjach ukrytych jest wiele zaskakujących szczegółów, które niełatwo odkryć za pierwszym razem. Dzieci są zdecydowanie lepszymi wykrywaczami takich niuansów i to im należy zostawić pierwszeństwo.
Sam dobór przedmiotów tworzących poszczególne książeczki bywa również zaskakujący. Na przykład w „Pojazdach” pojawiają się monocykl, balon i batyskaf, czyli mało popularne środki komunikacji. W „Przedmiotach” czuć pewną nutkę sentymentu – telefon starego typu z okrągłą tarczą czy też śmieszny telewizor dalekie są od tego, co widać we współczesnych sklepach z elektroniką. Romanowicz zazwyczaj przywołuje w swych ilustracjach przeszłość, nie goni za nowoczesnym designem. Jest w tym pewna przewrotność, nawet melancholia, ale też mała lekcja historii…
Te książeczki-słowniczki mogą także pomóc w komunikacji pomiędzy dziećmi z różnych krajów. Nie tylko Polacy coraz częściej wychowują swoje dzieci za granicą, ale też
i coraz więcej obcokrajowców odwiedza nasz kraj. Dzieci w przedszkolach porozumiewają się na różne sposoby. Taka książka to całkiem przyjemny prezent w multikulturowym i wielojęzycznym świecie.
Recenzja: Agata Hołubowska
Różne znać rzeczy imiona
Naukowcy dowiedli, że mózg człowieka jest najbardziej elastyczny do 6. roku życia. Wtedy z łatwością chłonie wiedzę i języki obce, i nigdy później nie będzie w stanie przyjąć aż tak dużej dawki informacji. Wtedy też najlepiej uczyć dzieci akcentu, gdyż niewykształcony jeszcze w pełni aparat mowy jest w stanie wypowiedzieć właściwie wszystkie dźwięki. Im starszy, tym – tak samo jak mózg – coraz mniej elastyczny.
Wynika z tego, że zapoznawanie maluszków z obcą mową już od pierwszych dni życia nie jest wcale fanaberią ani przejawem nadmiernych ambicji rodziców, jak niektórzy próbują to traktować. To raczej gimnastyka dla umysłu i aparatu mowy niż robienie z dziecka geniusza na siłę. Nawet więcej – powinno to być obowiązkiem rodziców, bo wczesne poznanie obcego języka ułatwi dzieciom jego naukę. Warunek jest jeden: nauka powinna odbywać się przez zabawę i w żaden sposób nie może kojarzyć się z przykrym obowiązkiem. Powinna być podejmowana niejako przy okazji i tylko wtedy, gdy maluch ma na nią ochotę.
Wydawnictwo Tashka wyszło z propozycją takiej właśnie nauki i zawarło ją w czterech książeczkach, które stworzył Robert Romanowicz, ilustrator związany z wydawnictwem niemalże od początku jego istnienia. Są to: „Pojazdy”, „Zwierzęta”, „Przedmioty” i „Jedzenie”. Przedmioty z życia codziennego zostały pogrupowane, a każdy z nich podpisany jest w czterech językach: hiszpańskim, francuskim, angielskim i polskim. Tak właśnie może wyglądać pierwsze spotkanie z językiem obcym. Spotkanie tym bardziej atrakcyjne, że znakomicie zilustrowane – wielobarwnie, z lekkością i dużym poczuciem humoru.
U Roberta Romanowicza produkty spożywcze są radosne, nawet gdy za chwilę mają być zjedzone, a kierowcy pojazdów uśmiechają się od ucha do ucha, ciesząc się z jazdy. Ponadto na ilustracjach ukrytych jest wiele zaskakujących szczegółów, które niełatwo odkryć za pierwszym razem. Dzieci są zdecydowanie lepszymi wykrywaczami takich niuansów i to im należy zostawić pierwszeństwo.
Sam dobór przedmiotów tworzących poszczególne książeczki bywa również zaskakujący. Na przykład w „Pojazdach” pojawiają się monocykl, balon i batyskaf, czyli mało popularne środki komunikacji. W „Przedmiotach” czuć pewną nutkę sentymentu – telefon starego typu z okrągłą tarczą czy też śmieszny telewizor dalekie są od tego, co widać we współczesnych sklepach z elektroniką. Romanowicz zazwyczaj przywołuje w swych ilustracjach przeszłość, nie goni za nowoczesnym designem. Jest w tym pewna przewrotność, nawet melancholia, ale też mała lekcja historii…
Te książeczki-słowniczki mogą także pomóc w komunikacji pomiędzy dziećmi z różnych krajów. Nie tylko Polacy coraz częściej wychowują swoje dzieci za granicą, ale też
i coraz więcej obcokrajowców odwiedza nasz kraj. Dzieci w przedszkolach porozumiewają się na różne sposoby. Taka książka to całkiem przyjemny prezent w multikulturowym i wielojęzycznym świecie.
Recenzja: Agata Hołubowska
Różne znać rzeczy imiona.
Naukowcy dowiedli, że mózg człowieka jest najbardziej elastyczny do 6. roku życia. Wtedy z łatwością chłonie wiedzę i języki obce, i nigdy później nie będzie w stanie przyjąć aż tak dużej dawki informacji. Wtedy też najlepiej uczyć dzieci akcentu, gdyż niewykształcony jeszcze w pełni aparat mowy jest w stanie wypowiedzieć właściwie wszystkie dźwięki. Im starszy, tym – tak samo jak mózg – coraz mniej elastyczny.
Wynika z tego, że zapoznawanie maluszków z obcą mową już od pierwszych dni życia nie jest wcale fanaberią ani przejawem nadmiernych ambicji rodziców, jak niektórzy próbują to traktować. To raczej gimnastyka dla umysłu i aparatu mowy niż robienie z dziecka geniusza na siłę. Nawet więcej – powinno to być obowiązkiem rodziców, bo wczesne poznanie obcego języka ułatwi dzieciom jego naukę. Warunek jest jeden: nauka powinna odbywać się przez zabawę i w żaden sposób nie może kojarzyć się z przykrym obowiązkiem. Powinna być podejmowana niejako przy okazji i tylko wtedy, gdy maluch ma na nią ochotę.
Wydawnictwo Tashka wyszło z propozycją takiej właśnie nauki i zawarło ją w czterech książeczkach, które stworzył Robert Romanowicz, ilustrator związany z wydawnictwem niemalże od początku jego istnienia. Są to: „Pojazdy”, „Zwierzęta”, „Przedmioty” i „Jedzenie”. Przedmioty z życia codziennego zostały pogrupowane, a każdy z nich podpisany jest w czterech językach: hiszpańskim, francuskim, angielskim i polskim. Tak właśnie może wyglądać pierwsze spotkanie z językiem obcym. Spotkanie tym bardziej atrakcyjne, że znakomicie zilustrowane – wielobarwnie, z lekkością i dużym poczuciem humoru.
U Roberta Romanowicza produkty spożywcze są radosne, nawet gdy za chwilę mają być zjedzone, a kierowcy pojazdów uśmiechają się od ucha do ucha, ciesząc się z jazdy. Ponadto na ilustracjach ukrytych jest wiele zaskakujących szczegółów, które niełatwo odkryć za pierwszym razem. Dzieci są zdecydowanie lepszymi wykrywaczami takich niuansów i to im należy zostawić pierwszeństwo.
Sam dobór przedmiotów tworzących poszczególne książeczki bywa również zaskakujący. Na przykład w „Pojazdach” pojawiają się monocykl, balon i batyskaf, czyli mało popularne środki komunikacji. W „Przedmiotach” czuć pewną nutkę sentymentu – telefon starego typu z okrągłą tarczą czy też śmieszny telewizor dalekie są od tego, co widać we współczesnych sklepach z elektroniką. Romanowicz zazwyczaj przywołuje w swych ilustracjach przeszłość, nie goni za nowoczesnym designem. Jest w tym pewna przewrotność, nawet melancholia, ale też mała lekcja historii…
Te książeczki-słowniczki mogą także pomóc w komunikacji pomiędzy dziećmi z różnych krajów. Nie tylko Polacy coraz częściej wychowują swoje dzieci za granicą, ale też
i coraz więcej obcokrajowców odwiedza nasz kraj. Dzieci w przedszkolach porozumiewają się na różne sposoby. Taka książka to całkiem przyjemny prezent w multikulturowym i wielojęzycznym świecie.
Recenzja: Agata Hołubowska
Dzieci są zawsze bardzo ciekawe świata! Książka Co warto wiedzieć o krajach, czyli Francja elegancja w zabawny i nietypowy sposób odpowiada na pytania, jakie mogą zadawać.
Krótkie, wesołe wierszyki opowiadają o najbardziej znanych i ciekawych krajach. Mały czytelnik poczyta tutaj o stolicach i najciekawszych miejscach, o typowych zwyczajach, o charakterystycznych zwierzętach, ale także o tradycyjnym jedzeniu, tańcach, samochodach czy ubiorach.
Kolorowa, humorystyczna, pełna rysunków i zdjęć książka spodoba się każdemu dziecku i dostarczy mu wiele rozrywki!
Wydanie w twardej oprawie gwarantuje znakomity wygląd i trwałość książki - to sprawia, że publikacja jest idealnym pomysłem na prezent dla dziecka!
Szekspir dla dzieci od pierwszego roku życia? Owszem i to w dwóch językach! „Romeo i Julia” to książka, z której dziecko uczy się nazywać rzeczy po polsku i po angielsku, poznaje pierwsze cyferki, a zarazem zaprzyjaźnia się z bohaterami wielkiej literatury.
Duet dwóch doświadczonych autorek specjalnie dla najmłodszych przygotował serię BabyLit® - książek przeznaczonych do wspólnej lektury-zabawy z rodzicami: z kanonicznych utworów („Alicji w Krainie Czarów”, „Sherlocka Holmesa”, „Księgi dżungli”, „Frankensteina”, „Moby Dicka”) autorki wydobyły przezabawne elementy, by sprytnie i poprzez zabawę wprowadzić dzieci do dwujęzycznej nauki o kolorach, o częściach ciała, o liczbach, o zwierzętach czy pogodzie. Proste kształty, kontrastowe barwy, sympatyczne postacie oraz uroczy projekt graficzny całości spodobają się nie tylko dzieciom. Dzięki serii BabyLit® powszechnie rozpoznawalne tytuły klasyki światowej w przewrotny i komiczny, ale nieodparcie atrakcyjny sposób zagoszczą w wyobraźni naszych najmłodszych.
Czym różni się prostokąt od kwadratu? Jakie wspólne cechy mają te figury? Jak wygląda trójkąt, a jak koło? Które zwierzę przypomina kształtem koło, a które prostokąt? Na te i wiele innych pytań pozwoli odpowiedzieć ta publikacja. Skierowana jest dla dzieci w wieku 6-8 lat. Stanowi zbiór ciekawych zadań, dzięki którym dziecko pozna i utrwali znajomość podstawowych figur geometrycznych.
Podczas wycieczki szkolnej w dużym muzeum stało się coś dziwnego: nagle zniknął pluszowy zając Zosi. To bardzo smutne, ponieważ Zosia i Feliks są nierozłączni. Kilka dni później nagle przychodzi prawdziwy list, wiadomość od Feliksa prosto ze Średniowiecza.Jest to pierwszy list, który pluszowy zając wysyła z podróży po przeszłości. Kolejne listy przychodzą z czasów Wikingów, Indian, starożytnych Greków, z Dalekiego Wschodu, a także z epoki kamiennej. Listy Feliksa w ciekawy, pouczający i pełen humoru sposób przenoszą nas w dawno minione czasy. Każdy z sześciu listów znajduje się w oddzielnej, prawdziwej kopercie ze znaczkiem pocztowym.Urocza opowieść pluszowego zająca wprawi wszystkich milusińskich w zdumienie i pozwoli im przeżyć niesamowite chwile. Prawdziwe listy i duża mapa z ważnymi datami w historii świata pomogą w odkrywaniu tajemnic przeszłości.
Książka „Zagadkowe ABC” jest przeznaczona dla tych dzieci, które dopiero zaczynają przygodę z pisaniem i czytaniem. Kolejnym literom alfabetu towarzyszą zabawne wierszowane zagadki. Zadaniem dziecka jest ich odgadnięcie i wklejenie rysunkowych odpowiedzi. W ten sposób doskonali ono pamięć, logiczne myślenie i utrwala zapis oraz wymowę poszczególnych liter. Dodatkowo może poćwiczyć kaligrafię.
Dzięki tej malowance zostaniesz prawdziwym czarodziejem! Zmoczony wodą pędzel niczym różdżka sprawi, że obrazki nabiorą kolorów, a ty będziesz się świetnie bawić i odkryjesz magię barw!Malowanki wodne to świetna rozrywka dla najmłodszych dzieci, które dopiero ćwiczą sprawność manualną. Kolorowanie rysunków bez użycia farb ułatwi im zabawę i pozwoli zachować porządek. Proste, dostosowane do wieku odbiorcy ilustracje, a także ciekawa tematyka zachęcą dziecko do dalszych plastycznych ćwiczeń.
Pierwsza z cyklu książek o Sprężynku – ludziku maskotce samodzielnie wykonanym przez Antosia ze starej sprężyny zegara. Sprężynek służył do zabawy, gdy Antoś chorował na ospę, a potem stał się jego nieodłącznym, bardzo mądrym przyjacielem. Jak przystało na ludzika powstałego z recyklingu, Sprężynek wiele mówi o ochronie środowiska. Zabawna historia o walorach edukacyjnych przeplatana wspaniałymi, dowcipnymi i mądrymi wierszami.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?