Czy jest Ci znane, szanowny czytelniku, takie uczucie:
...budzisz się wcześnie rano i absolutnie nic Cię nie boli, jesteś przepełniony niesamowita energią, chce się żyć i cieszyć się życiem?
Niestety, nie każdy może się cieszyć takimi odczuciami. Dlatego, że obecnie żyjemy w niełatwych czasach. Niesprzyjająca sytuacja ekologiczna, niezdrowy tryb życia, nieprawidłowe odżywianie doprowadzają do tego, iż w organizmie gromadzą się toksyny. Od nagromadzenia toksyn – substancji trujących, które powstają z komórek zwierząt i roślin zaczyna się każda choroba. Można to porównać do brudu zgromadzonego w domu.
W jaki sposób człowiek powinien się odżywiać?
Czy być wegetarianinem czy raczej mięsożercą, a może lepiej odżywiać się tradycyjnie?(odżywianie tradycyjne to odżywianie mieszane, oparte w większości na produktach lokalnych i dostępnych zależnie od pory roku).
Aby odpowiedzieć na to pytanie, Borys Bołotow przeprowadza wnikliwą analizę.
Jeśli masz chęć poprawy samopoczucia i zdrowia książka Profesora Bołotowa jest pełna odpowiedzi, przepisów i porad jak w naturalny sposób poprawić swój dobrobyt
Drodzy miłośnicy poezji. Do waszych rąk trafia kolejny po Czerwono i zielono i Mon expiation. Les images de ma vie. Wyznania. Obrazki z mego życia tomik wierszy Małgorzaty Gołęgiowskiej. (15)cierpiętnicamęczennicastałaś sięjako czarownicaGdzie diabły rajcująSzkodzą, trapiąZdrowie szczęście odbierają.Wciąż główkująJak odebraćSzczęście dane namOd BogaI coś ty zrobiła najlepszegoNieboga? (23)bies się zbiesiłposłał swego pomocnikaczartaby zaniósłstarą babę do diabłaplotkował, plotkowałakażdą przyjaźń obmawiałanie licząc się z niczymani z nikimbędziesz złym człowiekiem.
Młodzi Czytelnicy, zaczarowane światy istnieją naprawdę. Gdzieś daleko od waszego domu pnie się wysoko do nieba siódma góra, wśród dolin płynie wartko sidma rzeka zmierzająca do siódmego morza. Za nimi, w małych wioskach, ogromnych miastach, żyją nasi mali bohaterowie z baśni, dobre wróżki i źli czarownicy.
W tym zaczarowanym świecie zawsze zwycięzca dobro, a droga po której kroczą nasi bohaterowie zawsze prowadzi w kierunku słońca. To wszystko prawda. Wystarczy zamknąć oczy i wkroczyć do tego świata w waszej wyobraźni.
Andrzej Podlewski
Klocki hocki! Dom zabawek pełen to dziewiąta z kolei książeczka-kolorowanka z autorskiej, dowcipnej i pełnej pogodnego humoru serii SŁUCHAM POWTARZAM KOLORUJĘ adresowanej do dzieci w wieku przedszkolnym. Głównym celem serii jest towarzyszenie najmłodszemu odbiorcy w nawiązywaniu bliższego, bardziej dynamicznego kontaktu z utworem poetyckim nie tylko w jego warstwie głosowej, werbalno-znaczeniowej, lecz również plastycznej, wzrokowo-emocjonalnej. Taka forma poetyckiej inicjacji pomaga dziecku w pełniejszym przyswojeniu tekstu zarówno w sposób spontaniczny (poprzez wielokrotne słuchanie i powtarzanie wpadających w ucho fragmentów), jak też aktywizowany (poprzez kolorowanie samodzielnie wybranych ilustracji). Warto pamiętać, że książeczki z serii SŁUCHAM POWTARZAM KOLORUJĘ nawiązują do tradycji wspólnych lektur głośnego czytania, będącego niezastąpioną, kreatywną formą spędzania czasu z dzieckiem. To właśnie barwa głosu, intonacja, mimika, gestykulacja (tzw. mowa ciała) pozwalają na bardziej osobisty, emocjonalny odbiór utworu poetyckiego. Obok szczególnej oprawy graficznej (kolorowanka), wzbogaceniu lektury służą też ukryte w książeczce zadania-zabawy polegające na wyszukiwaniu różnic pomiędzy ilustracjami (ćwiczenie percepcji). Z nadzieją, że Dom zabawek pełen zaciekawi zarówno najmłodszych, jak i tych nieco starszych czytelników,Życzymy wszystkim aktywnej (Klocki hocki) i kolorowej lektury!
Zapraszam Cię do świata moich rozważań, gdzie zdejmuję maskęobojętności i dzielę się z Tobą intymnościami mojego umysłu.Niniejsza pozycja jest zbiorem utworów napisanychw latach 2020-2023.Mam nadzieję, że odnajdziesz w nich cząstkę siebie orazbodziec do pracy nad swoimi najgorszymi ciemnościami. - Świat jest piękny, tylko człowiek robi się zwiędnięty. Aleksandra Dziewięcka
Wspomnienia i spotkania dwa kluczowe aspekty naszego życia Wspomnienia, szczególnie te z dzieciństwa, wyznaczają nasz wewnętrzny krajobraz. Spotkania z kolei budują naszą dojrzałość, sprawiają, że przeglądając się w tym drugim, stajemy się bardziej sobą. Ale jest też zależność inna to wspomnienia w dużej mierze decydują, na jakie spotkania jesteśmy gotowi, jakie drzwi staną przed nami otworem Jej odbicie Poznały się, jak to dzisiaj bywa, przez Internet. Rozczarowana rozwodem i nieudanym romansem z fotografem postanowiła odnaleźć swoją drugą stronę. Która zawsze w niej była. Wychowana wśród kobiet, tęskniła za kobiecą czułością i delikatnością. Za empatią. Z mężczyznami jakoś nigdy jej nie wychodziło, tak naprawdę nie rozumiała ich, nie potrafiła z nimi rozmawiać. W subtelnej, smukłej blondynce, tak różnej od niej samej, odnajdzie to wszystko, o czym zawsze marzyła, ukrywając te marzenia nawet przed własną świadomością. A przynajmniej tak jej się wydawało. ? ? ? To nie było objawienie. Seks z A. właściwie ją rozczarował. Ziemia na pewno nie zadrżała. A., wychowana w jednej z religijnych sekt, nie dopuszczała do siebie ognia. Była właściwie dość pruderyjna. Nad ich łóżkiem wyrzut sumienia wisiał jak ponury baldachim z malowidłem Boga-Sędziego. Stopniowo zaczynała się czuć jak nakręcana do orgazmu laleczka. Było to wszystko pozbawione finezji i jakichś wyższych uniesień, mechaniczna powtarzalność i przewidywalność doprowadzała ją do psychicznego znużenia. ? ? ? Niemniej od A. nie było się łatwo uwolnić. Stuprocentowa lesbijka, była emocjonalnie drapieżna , zaborcza i apodyktyczna. Owijała ją coraz ciaśniejszym kokonem swoich emocji, usiłując wykreować na własny obraz i podobieństwo. W końcu to dla A. zaczęła nosić dżinsy, ścięła włosy, a nawet zaczęła znowu jeść mięso. Odnajdywała jednak w A. silną wolę i opiekuńczość, to dawało złudne poczucie bezpieczeństwa. Zupełnie jak z matką. ? ? ? Coś, co miało być krótkim romansem, zamieniło się w osiem lat ucieczek i powrotów. Odchodziła i wracała, nie potrafiła odmówić błaganiom A., a ta umiała być bardzo przekonująca. Snuła opowieści o wyjątkowym, wręcz mistycznym połączeniu między nimi. Jednocześnie, przyjmując rolę rozkapryszonej księżniczki, A. wciskała j ą w rolę rycerza. Tyle, że w damskiej skórze. W końcu nie wiedziała już, kim jest naprawdę mężczyzną, kobietą, a może czymś pomiędzy. Patrzyła na swoje odbicie w lustrze i widziała, jak jej własna twarz staje się coraz bardziej obca. Wybawienie przyszło z daleka, bo aż zza oceanu. Także przez Internet. Ale to nieistotne. Zafascynował ją najpierw intelektualnie, potem także erotycznie. Dużo pisali, powoli zbliżali się do siebie. Był inny niż wszyscy, których dotąd znała, nadwrażliwy, trudny, owładnięty jakąś własną ciemnością, która ją coraz bardziej wciągała. Jego poezja także. Nie potrafiła już i nie chciała udawać przed A. Nie mogła też kłamać samej sobie. ? ? ? Łatwo się domyślić, że A. nie przyjęła tego spokojnie. Próbowała, w jej mniemaniu, walczyć o swój związek. Czyli osaczyła ją atakami nienawiści i agresji. Skondensowanymi. Ale nawet to powoli przestawało na niej robić wrażenie. Wszystko, co związane z A., nagle jakby zbladło i wypłowiało. Rzuciła się w nową miłość jak w ocean, który ich dzielił, szukając w wodzie swojego odbicia. Twarzy kobiety. Kobiety kochanej przez mężczyznę.
Oddajemy do rąk czytelników tom wierszy, który jest poetyckim debiutem Wiesława Nappy Czerwińskiego, muzyka-instrumentalisty i kompozytora (utwory Biała Dama, Grażyna i inne przeboje lat 60.) oraz sportowca szermierza. Karierę muzyczną zaczął w Polsce (zespoły: Big Bit Sex-tet, Kawalerowie, Tajfuny i Chochoły, z którymi często gościł w Polskim Radiu, telewizji, a także na festiwalach w Opolu).Współpracował z wieloma artystami i muzykami: Violettą Villas, Ludmiłą Jakubczak, Emilią Cywik-Czerwińską, Stenią Kozłowską, Randią Mieczysławem Wojnickim, Wojciechem Młynarskim, Mateuszem Święcickim, Zbigniewem Namysłowskim. 28 lat mieszkał i odnosił sukcesy w Szwecji, gdzie wraz ze swoją orkiestrą współpracował m. in. z: Cornelis Vreeswijk, ABBA, Swenne i Lotte oraz brał udział w programach rozrywkowych Casino Revy. Równolegle z pracą muzyczną zajmował się szermierką jako zawodnik (np. drużynowe wicemistrzostwo Polski), następnie jako ceniony trener. W Szwecji 15 lat prowadził kadrę szablową tego kraju, a jego wychowankowie zdobywali tytuły mistrzowskie Szwecji i Skandynawii. Po powrocie do Polski zajmuje się głównie pisaniem tekstów piosenek i wierszy. Jest członkiem ZAIKSU i jego odpowiednikiem Szwecji STIM-u. KRASNOLUDEK DEMOLUDEK Ballada W pewien wieczór, do STODOŁY stuku-puku - KRASNOLUDEK, Stary, siwy, z długą brodą, taki KRASNAL Demoludek. Więc przyjęto z honorami, posadzono tam gdzie trzeba, No i pięknie ugoszczono: Kufel piwa, ogórasek i ze smalcem pajda chleba ! KRASNAL, to się strasznie wzruszył, bo PRESLEYem zasuwają, Bardzo dobra ta Kapela, no i bardzo ładnie grają ! Twisty, również Rock and rolle, KRASNAL oczy ma zamglone, Sam by hyc na parkiet wskoczył i zatańczył w drugą stronę ! Już nas żegna KRASNAL miły, coś pod nosem pomrukuje: nic dziwnego i nie szkodzi, Ale w progu, jak nie wrzaśnie: Ach Wy, Starsi Stodolarze, jacy Wy jesteście młodzi ! ! ! Poszedł KRASNAL, no i smutno się zrobiło w naszej kochanej STODOLE, A, nie jeden cicho mruknął: ja - to wszystko Rock and rolleę. Jak byście szli do parku, albo może gdzieś do lasu, To popatrzcie za KRASNALEM, nazrywajcie Koperwasu ! Przeglądajcie wszystkie kąty, rozglądajcie się w około, Nuż znajdziecie KRASNOLUDKA i znów będzie nam WESOŁO ! ! ! Pilawa, noc z 18 na 19-VIII-2024 r. ZBYSZEK NAMYSŁOWSKI IN MEMORIAM No i po co żeś tam poszedł żeby grać między Anioły ? Czyż nie lepiej Ci tu było i zaglądać do STODOŁY ? Już nie mówię o HYBRYDACH, toż to były piękne czasy, Tam dopiero, to żeś błyszczał wygrywając wygibasy ! Jest jedyne pocieszenie że się spotkasz z Kolegami, Myślę - miłe te spotkanie z Niebieskimi Zespołami ! No, a jest tam Tuzów kilku, którym sławy pozazdrościć, Ty tam wnet do Nich dołączysz, śmiało zdołasz się umościć. Nam na ziemskim tym padole jeszcze trochę zostać trzeba, Ale nasłuchiwać będziem Twoich pieśni Pieśni z Nieba ! ! ! Pilawa 8-II-2022 r.
Bezpańskie niebo to książka unikalna. Jest to bowiem zbeletryzowany, ciekawy literacko opis autentycznej kilkumiesięcznej wędrówki od połowy lutego 1945 r., początkowo pieszej, później furmanką, byłych więźniów Gross-Rosen ojca i trójki dzieci, których esesmani nie zdążyli rozstrzelać przed opuszczeniem obozu. Autentyczni ludzie, autentyczne wydarzenia w czasie pełnego niebezpieczeństw powrotu przez bezpańskie wówczas, zasiedlone jeszcze przez Niemców ziemie, nazywane później odzyskanymi (m.in. przez wyzwolony kilka dni później Breslau) i dalej przez Poznań do Warszawy. Mimo docierających do nich pogłosek, bohaterowie opowieści nie dopuszczają myśli, że stolica jest zniszczona, że ichdom nie istnieje...Autorka współpracowała z pracownią archiwistyczną, weryfikującą opisywane fakty i zdarzenia.Książka Elwiry Krupp momentami zaskakuje, momentami wzrusza, często przeraża...
Płonące słowo to wiersze i krótkie opowiadania (proza poetycka), przepuszczone przez moją wrażliwość. Obrazują świat z mojego punktu widzenia. Płonące słowo jest pragnieniem i marzeniem unicestwienia złych intencji człowieka międzypaństwowych, międzyludzkich, rodzinnych, towarzyskich (fragment Sowa od Autorki) Odgłosy Pamięci wychodzą z ziemi z ust z książek z głów płyną w przestrzeni jak ziarnko dmuchawca poprzez cienie twardych akcentów buta Hitlera i swastyk ciągnione sieci marzeń pod błękitem zranionego nieba oddechy i westchnienia nad śladami mordów nagrobki jak łzy skamieniałe z nazwiskami i bez nich ciężkie brzemię ziemi wyszli z czasu za siódmy sen wieczny niezwykły Matka słowa tam gdzie światło maksimum dla świata gdzie temperatura dociera do sedna źródło porozumień nie wystarczy ujrzeć miejsce podziwiać pobudzać przenieść SŁOWO w chłodne najchłodniejsze punkty Ziemi stwory intelektem przystosować dla trwania dobra przetwarzania dzieci SŁOWA latarnią
Teresa Czekaj jest poetką i autorką związaną artystycznie i emocjonalnie z Podlasiem. Poza ciekawymi i mądrymi wierszami pisze piosenki i jest ich wykonawczynią; w 2022 r. ukazały się dwa single Życie chwilą i Widoki jak sen (także teledysk), grane na antenach wielu rozgłośni radiowych. Występowała w teatrach Teatrze Collegium Civitas i Teatrze Słowa. Jako ceniona aktorka drugoplanowa grywa w filmach; debiutowała w 2011r. W filmie Basia z Podlasia. Artystka kabaretowa. Występowała w kabarecie TEN, do którego także pisała skecze, oraz jako wokalistka. W roku 2023 ukazała się jej dobrze przyjęty tom wierszy pt. Sztuka umiaru. Działanie zamiast myślenia Gdy przeszłość i przyszłość z siebie zrzucimyTylko teraźniejszość zostawimyPojawia się działanieChęć na życia układanie Działanie zamiast myśleniaSamo myślenie życia nie zmieniaGdy na działaniu się skupiamyTo o reszcie zapominamy Tylko teraźniejszość jest żywaPrzeszłość i przyszłość w martwych spoczywaTu i teraz jest autentyczneNaturalne i spontaniczne Gdy nawyk obecności utrwalimySzczyt szczęśliwości zobaczymyNasze szczęście jest możliweW teraźniejszości ciągle żywej
Oddajemy do rąk Czytelników najnowszy tomik poezji Tomasza Jedza. Są to krótkie formy, a ich treść świadczy o dużej wrażliwości i mądrości poety.
Do teraz ukazały się następujące zbiory poezji tego autora: Przeklęta równowaga, Inna godzina, Czasu nie mam, Smutna zabawa,
Jolantę Golonkiewicz-Rybską znam od lat i cenię za zaangażowanie w liczne lokalne inicjatywy kulturalne i historyczne. Jola przed laty własnym sumptem wydała niezwykle cenne wspomnienia swojego dziadka z okresu I wojny światowej, teraz postanowiła zapisać dla potomnych swoje prywatne wspomnienia.
I chwała jej za to, niech będzie wzorem dla innych.
W swej dziennikarskiej i historycznej pracy wielokrotnie spotyka się z czymś co nazywa się spóźnieniem się. Ileż to razy wspominając dawne czasy słyszymy: a gdyby żył ojciec, dziadek, to oni by powiedzieli. Niestety w czasach gdy żyli, nie miał ich kto przepytać, nie miał kto ich zachęcić do spisania wspomnień. Przeszłość odeszła wraz z nimi. Dla dobra kolejnych pokoleń dbajmy o utrwalenie historycznej pamięci, także tej lokalnej, prywatnej. Takie wspomnienia jak Joli za kilkadziesiąt lat będą skarbnicą wiedzy o przeszłych czasach.
Dr n. med. Krzysztof Saturnin Schreyer, urodzony w Warszawie, wieloletni ordynator oddziału chorób wewnętrznych. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jako tłumacz literatury pięknej przełożył kilkanaście książek wybitnych autorów anglosaskich, między innymi Pearl Buck, Artura Milera, Douglasa Couplanda, Junot Diaza, Normana Mailera. Publikuje własne wiersze w czasopismach literackich. Otrzymał II nagrodę na ogólnopolskim konkursie poetyckim za poemat Oda do farmacji. Za tom wierszy Wino życia uzyskał symboliczną nagrodę Ryszarda Milczewskiego Bruno „Grzane piwo z łyżką”, przyznaną przez kapitułę kwartalnika „Okolice poetów”. Wraz z poetką Alicją Patey-Grabowską, żoną, wydał tom poezji Znaki Zodiaku ? miłość pisana wierszem.
"W książce „Przed lustrem ? satyry, bajki, krotochwile” autor przywraca do łask gatunek literacki modny w XVIII wieku, ale dzięki tematyce wciąż aktualny. Utwory w sposób dowcipny ale nie przesadnie złośliwy ukazują nie tylko ciemne i śmieszne strony charakteru człowieka, ale też całego zbiorowiska ludzkiego w realiach współczesnych. Dowcip, humor, zręczne posługiwanie się słowem, zaskakująca pointa, inteligentne podpatrzenie zjawisk dotyczących życia jednostki i społeczeństwa ? oto cechy utworów zebranych w książce Krzysztofa Saturnina Schreyer." Alicja Patey-Grabowska
Janusz Koryl.
Rocznik: 1962.
Znak Zodiaku: Skorpion.
Miejsce zamieszkania: Rzeszów.
Zbiory wierszy: Uśmierzanie źródeł, Dyktando, Ulga, Gorzkie
ewangelie, Mieszkam w sercu ptaka, Dygresje, Kłopoty z nicością,
Klęski, Daleko i blisko, Do czego służy niebo, Siatka na motyle, Spacer
po linie, Cień rajskiej jabłoni, Dzwonek na przerwę, Porachunki.
Zbiór reportaży: Obłoki za kratami.
Powieści: Zegary idą do nieba, Śmierć nosorożca, Sny, Ceremonia,
Urojenie, Układ, Pióro anioła, Ballada o zegarze z ratuszowej wieży.
Zbiór opowiadań: Sprzedawca obłoków.
Ulubieni poeci: Szymborska, Różewicz, Zagajewski.
Ulubieni prozaicy: Marquez, Saramago, Myśliwski.
Ulubiona pora roku: wiosna.
Ulubione danie: zupa pieczarkowa z makaronem.
Ulubiona postawa życiowa: zdrowy rozsądek.
Ścienny kalendarz
To dzięki niemu żaden czwartek
nie wyprzedzi środy ani żadna sobota
nie wejdzie w paradę poniedziałkowi.
Wisząc na ścianie w kuchni
pilnuje wschodów i zachodów słońca.
Odręczne zapiski czynią z niego wyrocznię.
Kupić obłoki.
Naprawić lustro.
Odebrać serce od mechanika.
Kartka papieru
Mógłbym na niej napisać
swój wiersz, listę zakupów
lub przepis na zupę grzybową.
Mógłbym z niej zrobić
samolot, rakietę albo
diabełka z rogami.
Leży przede mną czysta jak łza,
gotowa spełnić każdą
moją zachciankę.
Jakże mi imponuje jej stoicki spokój
w oczekiwaniu na wyrok.
Elżbieta Jarosz-Kondraciuk ukończyła pedagogikę specjalną na UMCS w Lublinie. Pracowała wiele lat z dziećmi specjalnej troski. Jest autorką dwóch książeczek z wierszami dla dzieci - "Zaczarowany Świat" i "Jeszcze jeden wiersz o..." W roku 2019 wydała tomik prozy poetyckiej "Zapach jabłoni". Publikowała w prasie literackiej, almanachach i antologiach. Laureatka wielu nagród i wyróżnień na konkursach literackich. Była aktywną uczestniczką Klubu Literackiego Nauczycieli Okręgu Mazowieckiego w Warszawie. Po rozwiązaniu klubu uczestniczyła w warsztatach literackich "Nasza Twórczość" przy Stowarzyszeniu Wspólnota Polska w Warszawie Łąka samotnych kobiet Na łące za osiedlem samotne kobiety nabierają wiatr we włosy zrywają w mokrych rowach pierwsze kaczeńce Zaplątane w łoziny przypinają do piersi broszki przedwiośnia - stokrotki Wzruszone tęsknotą skowronka wiją swoją nadzieję w rudych bruzdach
„Emily & Elizabeth”, kolejna książka Marii Zagórskiej, to oparta na autentycznych, datowanych wydarzeniach opowieść o dziewczynce z Kresów Wschodnich, która w czasie wojny przez Bliski Wschód i Polskę dotarła z rodziną do Anglii. Drugą bohaterką opowieści jest dziewczyna, córka Polaka urodzona już w Anglii, poznana przez Emily już na obczyźnie. Autorka ciekawie opowiada o ich przyjaźni, radościach, smutkach, o osiągnięciach życiowych, o odejściu jednej z nich i sentymentalnych powrotach do Polski drugiej. Ciekawa i wartościowa książka; trochę smutna, trochę wesoła. Polecamy.
Rozdział
NEWCASTLE
(Newcastle upon Tyne – miasto w północno-wschodniej Anglii na północnym brzegu rzeki Tyne, nieopodal jej ujścia do Morza Północnego. Liczne zabytki. Uniwersytet. Historia miasta sięga czasów panowania rzymskiego (I w. naszej ery). Nazwa pochodzi od wzniesionego tu w 1080 r. zamku (New Castle), który postawił syn Wilhelma I Zdobywcy. Symbolem miasta jest łukowy zielony most nad Tyne z 1928 r., pierwowzór mostu portowego w Sydney. W Polsce miastem partnerskim Newcastle jest Gdańsk).
Rok 1957, wiosna
A co tam! Raz kozie śmierć! Jakoś będzie... Inaczej podda się, nie pójdzie na pierwszą randkę z Brianem. Ale... nie umie się uczesać ani umalować inaczej niż zwyczajnie. Umalować? Nie wariuj, Emily! Wie, że przyjdzie jej umierać ze wstydu w sukience ze zbyt wyciętym dekoltem (chciała go tylko nieco zaznaczyć!), że ośmieszą ją na pewno, pożal się Boże, wszystkie dodatki... Nie miała pojęcia czy duże korale z kości słoniowej, przywiezione z Afryki, pasują do kanarkowo żółtej sukienki, innej nie miała; w ogóle do niej, zagubionej w nagłej, obcej dorosłości, zgiętej teraz przed zbyt małym lusterkiem, w zbyt małej łazience, w przeczuciu tego, że sobie nie poradzi, okaże niezgrabna i drętwa, i że Brian nigdy więcej się z nią nie umówi.
Dlaczego nagle tak się poczuła? Jakby to nie była ona? Przecież, na Boga, Brian był od zawsze!
– Brian był od zawsze – zdziwił się ojciec. – Czemu nagle zachowujesz się tak, jakbyś miała spotkać się z Rudolfem Valentino? Chodziłaś na jakieś tam randki z innymi – bez mojej zgody, niestety – i nic, bez szaleństwa.
To czemu dzisiaj?...
Słowo o autorze
Stefan Pastuszewski jest historykiem, a także autorem powieści,nowel i opowiadań. W latach osiemdziesiątych XX wieku działacz opozycji antykomunistycznej i konspiracji. Represjonowany (internowanie, zwolnienia z pracy, liczne zatrzymania i aresztowania, skazanie na rok pozbawienia wolności). Przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Kwalifikacyjnej Byłych Funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w Bydgoszczy. Opowieści niezweryfikowanego to powieść historyczna obejmująca ponad 30 lat najnowszych dziejów Polski. Przemiany, które nastąpiły w tym okresie (1985–2017) w różnych sferach życia są często bardzo trudne do wychwycenia, a tym bardziej do opisania. Ten bardzo burzliwy okres ma konkretne fazy dochodzenia do pewnej stabilności. Powieść próbuje na tle owych przemian przedstawić życie i działalność funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa liczącej w 1989 roku ponad dwadzieścia cztery tysiące osób. Losy przedstawicieli tego środowiska były różne; niektórzy z uprzywilejowanych panów sytuacji stali się, zwykłymi wyrobnikami, niektórzy urządzili się bardzo dobrze, lepiej niż w PRL, sprytnie wykorzystując nadarzające się po 1989 roku możliwości. Wzięli udział w złodziejskiej prywatyzacji, tworzyli zręby samoorganizującej się agentury, wykorzystując posiadane umiejętności i wiedzę, a także wyniesione z SB dokumenty. Niemniej wszystkich ich dotknęła symboliczna, bo dopiero po 21 latach, tzw. ustawa deubekizacyjna z 2009 roku, pogłębiona siedem lat później. Język powieści korzysta ze slangu opisywanego środowiska, bliskiego gwarze przestępczej, choć główny bohater, czyli funkcjonariusz mający ambicje pisarskie, posługuje się zindywidualizowanym, nawet eksperymentalnym językiem. Przechodzi przemianę wewnętrzną, jednak... czekista zawsze pozostanie czekistą.
Szczury
Myśmy też byli w podziemiu. Wobec świata, sąsiadów, krewnych, a nawet najbliższych. Często żona nie wiedziała, gdzie pracuje jej mąż. Jeśli już przyznał się, że w milicji, co też nie było dobrze widziane, to tylko w przestępstwach gospodarczych lub technice. Gdyby tak spisać te wszystkie kłamliwe informacje o pracy w przestępstwach gospodarczych lub w technice – a podobno nic, co powstaje, nawet myśl, a cóż dopiero słowa, we wszechświecie nie ginie. Tylko jak to wychwycić? Wcześniej czy później znajdzie się na to sposób, wierzę w postęp nauki – gdyby tak spisać wszystkie kłamstwa i wykręty tej prawie stutysięcznej rzeszy funkcjonariuszy SB – bo nie tego cholernego UB – w ciągu 34 lat istnienia naszej służby, to okazałoby się, że pięćdziesiąt tysięcy to laboranci, konserwatorzy sprzętu łączności i kierowcy, dwadzieścia tysięcy ścigało malwersantów i złodziei, a dziesięć tysięcy przeglądało tylko i przepisywało papiery i robiło różne, nikomu niepotrzebne statystyki, bo w Polsce Ludowej przeciętny pracownik nie mówił z entuzjazmem o swojej pracy, tylko z obrzydzeniem i uparcie dowodził, że jego praca jest nikomu niepotrzebna. To życie w ciągłej przykrywce, często pod zmienionym nazwiskiem, a już na pewno z dorobionym życiorysem, potrafiło tak zniekształcić psychikę, że człowiek kłamał na każdym kroku i nawet czasem się dziwił, że świeci słońce, podczas gdy on przed chwilą orzekł, że pada deszcz. Ten brak własnej tożsamości był problemem trudnym do rozwiązania i unikała go, choć czasem była dwuznacznie nagabywana w tej sprawie, nasza psycholożka z mądrą głową i piękną pupą. Czuliśmy się więc czasem jak przemykające w zaułkach i kanałach szczury, które wmawiają sobie, że są kotami. Ale i tak, prędzej czy później wychodziło na jaw, choć zazwyczaj nie do końca było to potwierdzone, sygnowane tylko półsłówkami i półuśmiechami, kim jesteśmy. Zresztą o działalności konspiracyjnej solidarnościowców też inni a już na pewno sąsiedzi, wiedzieli. Czasem takie zdekonspirowanie przez sąsiada czy nawet przypadkowego, ale bystrego przechodnia przynosiło ulgę i obnażony delikwent zaczynał obnażać się całkowicie, najczęściej przy wódce lub na łonie kochanki.
(fragment)
Wybór poezji Krystyny Koneckiej to 347 pozycja wydawana w serii „Biblioteka Poetów”.
Pierwszy tomik serii zawierającej najcelniejsze utwory poetów polskich ukazał się pięćdziesiąt osiem lat temu. Od 1967 roku Czytelnicy LSW-sowskiej BP zapoznają się z twórczością poetów reprezentujących różne szkoły, kierunki i style.
Publikujemy w niej, często po raz pierwszy w Polsce, między innymi lirykę najwybitniejszych twórców z całego świata.
W „Bibliotece Poetów” poza zbiorkami twórczo sci indywidualnej prezentujemy antologie, np. poezji legionowej, miłosnej czy religijnej. Czytam sonety Krystyny Koneckiej i zastanawiam się dlaczego w swej ars poetica wybrała sonety, a więc formy zdecydowanie klasyczne – co nie oznacza zamierzchłe lub archaiczne?... Przeciwnie…
...Córka repatriantów z Wilna, urodzona w Dobiegniewie, przy wojennym niemieckim obozie jenieckim Woldenbergu (nota bene spędził tam wojnę mój wujek, znany pisarz-oficer Marian Brandys), obecnie związana z Białymstokiem, przez całe twórcze życie – niezwykłe i bogate – pisała wyłącznie sonety. Oczywiście równolegle z prozą publicystyczną, reportażową, eseistyczną, literacką... i z charakterystyczną fotografią...
Istnieją teorie estetyki łączące biografię artysty z konkretnym systemem piękna... „Niech każdy dzień mego życia będzie dziełem sztuki” – ta dewiza Eugène Delacroix czy Jacques-Louisa Davida i innych wielkich... Jednak obserwując uważnie znaną mi dotychczasową działalność artystyczną, podróżniczą, fotograficzną, dziennikarską autorki zbiorów Ultima Thula – Głosy Islandii i Ogrodów Szekspira skojarzenia nie budzą wątpliwości…
Krystyna Konecka – poetka wszechstronna, utalentowana artystka, kobieta pełna energii i pasji twórczych stara się i żyje tak, aby efekty jej życia też można było uznać za ambitne, wyjątkowe, ponadczasowe. Praca przynosi sukcesy, a praca ściśle związana z talentem – arcydzieła. Praca wymaga jednak porządku, ładu, wzoru. I tu, moim zdaniem, odnaleźć możemy ideę – przyczynę zaistnienia sonetu jako jedynej formy poetyckiej ważnej i pozwalającej na pełną odpowiedzialną wypowiedź. A więc nie kaprys wrażliwej poetki, poirytowanej nonszalancją naszej mowy codziennej i defektami języka, lecz autentyczna, głęboka potrzeba planu kolejnego powstającego utworu...
(fragment przedmowy Andrzej Zaniewskiego)
SPOWIEDŹ Tobie, rozumna Wilio, patronko poetów dyskretna jak spowiednik w chmur konfesjonale w nadbrzeżnych traw kaplicy z pokorą i żalem zawierzam grzech śmiertelny pisania sonetów. Więc – pośród szkół, programów, wzorców i estetyk, pomiędzy wariacjami kanonów i szaleństw ten rygor zwiódł mnie. Stary Mickiewicz omamił choć to takie żałosne na granicy wieków. Grzeszę też zadurzeniem w bliskoznacznych rymach które wers archaiczny potrafią utrzymać jak sprawna restauracja kruchego gotyku. I odpuść mi metafor barok i rokoko gdyż uczę się pokornie konstrukcyjnych zasad od wileńskich ołtarzy, portali i fasad
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?