Czy jest Ci znane, szanowny czytelniku, takie uczucie:
...budzisz się wcześnie rano i absolutnie nic Cię nie boli, jesteś przepełniony niesamowita energią, chce się żyć i cieszyć się życiem?
Niestety, nie każdy może się cieszyć takimi odczuciami. Dlatego, że obecnie żyjemy w niełatwych czasach. Niesprzyjająca sytuacja ekologiczna, niezdrowy tryb życia, nieprawidłowe odżywianie doprowadzają do tego, iż w organizmie gromadzą się toksyny. Od nagromadzenia toksyn – substancji trujących, które powstają z komórek zwierząt i roślin zaczyna się każda choroba. Można to porównać do brudu zgromadzonego w domu.
W jaki sposób człowiek powinien się odżywiać?
Czy być wegetarianinem czy raczej mięsożercą, a może lepiej odżywiać się tradycyjnie?(odżywianie tradycyjne to odżywianie mieszane, oparte w większości na produktach lokalnych i dostępnych zależnie od pory roku).
Aby odpowiedzieć na to pytanie, Borys Bołotow przeprowadza wnikliwą analizę.
Jeśli masz chęć poprawy samopoczucia i zdrowia książka Profesora Bołotowa jest pełna odpowiedzi, przepisów i porad jak w naturalny sposób poprawić swój dobrobyt
Ja feat Eminem
Zazdroszczę tym, którzy pisać potrafią,
przejrzałem miejsca urodzenia tych, co
wpływali na świat. Artykuł w Nature 2022,
June 09. Nie ma mnie w nim. Gówno wart
[They try to shut me down on MTV, but it
feels so empty without me]
Najsmutniejszy jest widok pustej butelki.
Tego, co na dnie. Świat schodzi na psy. Może
dlatego Vasarely malował bryły, a Monet
jakby rozmyty? Dzwonię, zapytać jak dzieci?
[Children, quiet down please. Brian, dont
throw that (shut up!)].
Moje miasto i ty w nim, vis maior. Vis a vis w
aucie ze mną. Nieczysty, dla kogoś, kto
kończył szkołę muzyczną, masz głos. Trochę
jak szept no, dalej, rozbierz mnie.
[I got the hotel room ready. What time are
you gettin off work?]
Ksiądz, jeszcze wczoraj udzielał nam ślubu,
przybity, dziś nowe siły zyskał. Szkoda, że
kazanie przepadnie, bo samograj. Nawet
babka, która jest tu co dnia, Jezu drogi,
[I walk on water. But I aint no Jesus I walk on
water. But only when it freezes (fuck)]
nie wierzy w to, co słyszy. I straszy ją maceba,
jak ciebie viola da gamba. Myślałem o tobie z
czułością wczoraj. Nagie masz palce, oczy
zielone, tańczysz, a ja
[Look out for my next single, its called My
Salsa :). ]
obok słabo kroczę. Gówno warty doktorat,
czy profesura (czcionka nieczytelna deszcz
zalał dyplom w piwnicy). Wiedziałaś, że będą
stąd latać samoloty? Ile waży twój bagaż dziś?
Beze mnie.
[Good, cause youre so fuckin beautiful when
youre angry]
Wiesz co? Przeczytaj to, co napisałem. Ta
przezroczysta sukienka jest ok. Kup ją, jeśli
chcesz
Oddajemy do rąk czytelników tom wierszy, który jest poetyckim debiutem Wiesława Nappy Czerwińskiego, muzyka-instrumentalisty i kompozytora (utwory Biała Dama, Grażyna i inne przeboje lat 60.) oraz sportowca szermierza. Karierę muzyczną zaczął w Polsce (zespoły: Big Bit Sex-tet, Kawalerowie, Tajfuny i Chochoły, z którymi często gościł w Polskim Radiu, telewizji, a także na festiwalach w Opolu).Współpracował z wieloma artystami i muzykami: Violettą Villas, Ludmiłą Jakubczak, Emilią Cywik-Czerwińską, Stenią Kozłowską, Randią Mieczysławem Wojnickim, Wojciechem Młynarskim, Mateuszem Święcickim, Zbigniewem Namysłowskim. 28 lat mieszkał i odnosił sukcesy w Szwecji, gdzie wraz ze swoją orkiestrą współpracował m. in. z: Cornelis Vreeswijk, ABBA, Swenne i Lotte oraz brał udział w programach rozrywkowych Casino Revy. Równolegle z pracą muzyczną zajmował się szermierką jako zawodnik (np. drużynowe wicemistrzostwo Polski), następnie jako ceniony trener. W Szwecji 15 lat prowadził kadrę szablową tego kraju, a jego wychowankowie zdobywali tytuły mistrzowskie Szwecji i Skandynawii. Po powrocie do Polski zajmuje się głównie pisaniem tekstów piosenek i wierszy. Jest członkiem ZAIKSU i jego odpowiednikiem Szwecji STIM-u. KRASNOLUDEK DEMOLUDEK Ballada W pewien wieczór, do STODOŁY stuku-puku - KRASNOLUDEK, Stary, siwy, z długą brodą, taki KRASNAL Demoludek. Więc przyjęto z honorami, posadzono tam gdzie trzeba, No i pięknie ugoszczono: Kufel piwa, ogórasek i ze smalcem pajda chleba ! KRASNAL, to się strasznie wzruszył, bo PRESLEYem zasuwają, Bardzo dobra ta Kapela, no i bardzo ładnie grają ! Twisty, również Rock and rolle, KRASNAL oczy ma zamglone, Sam by hyc na parkiet wskoczył i zatańczył w drugą stronę ! Już nas żegna KRASNAL miły, coś pod nosem pomrukuje: nic dziwnego i nie szkodzi, Ale w progu, jak nie wrzaśnie: Ach Wy, Starsi Stodolarze, jacy Wy jesteście młodzi ! ! ! Poszedł KRASNAL, no i smutno się zrobiło w naszej kochanej STODOLE, A, nie jeden cicho mruknął: ja - to wszystko Rock and rolleę. Jak byście szli do parku, albo może gdzieś do lasu, To popatrzcie za KRASNALEM, nazrywajcie Koperwasu ! Przeglądajcie wszystkie kąty, rozglądajcie się w około, Nuż znajdziecie KRASNOLUDKA i znów będzie nam WESOŁO ! ! ! Pilawa, noc z 18 na 19-VIII-2024 r. ZBYSZEK NAMYSŁOWSKI IN MEMORIAM No i po co żeś tam poszedł żeby grać między Anioły ? Czyż nie lepiej Ci tu było i zaglądać do STODOŁY ? Już nie mówię o HYBRYDACH, toż to były piękne czasy, Tam dopiero, to żeś błyszczał wygrywając wygibasy ! Jest jedyne pocieszenie że się spotkasz z Kolegami, Myślę - miłe te spotkanie z Niebieskimi Zespołami ! No, a jest tam Tuzów kilku, którym sławy pozazdrościć, Ty tam wnet do Nich dołączysz, śmiało zdołasz się umościć. Nam na ziemskim tym padole jeszcze trochę zostać trzeba, Ale nasłuchiwać będziem Twoich pieśni Pieśni z Nieba ! ! ! Pilawa 8-II-2022 r.
Andrzej Podlewski, absolwent Wydziału Prawa i Administracji UMCS w Lublinie, tłumacz języka angielskiegow specjalności ochrona środowiska. W młodości marynarzORP, płetwonurek morski, ratownik WOPR. Przezkilkadziesiąt lat menedżer HR spółki giełdowej w Ropczycach.
Po zakończeniu pracy zawodowej tylkoaforysta i poeta. Pisze aforyzmy oraz wiersze.
W 2019 r. wydał tomik aforyzmów pt. Ona i On. Rozmyślania. W 2020 r. ukazało się II wydanie rozszerzone.
,,Bosonogie szczęście'' to pierwszy tomik wierszy autora.
Jak sam mówi: - Kochamksiążki, swój wielki ogród i pracęw nim do wieczora. Kiedy robi się ciemno korzystamz czasu zadumy i układam słowa w pojęcia, które pozwalają dostrzec codzienność z innej, tej nieznanej strony.
Nie przestrzegam żadnych diet, niekontrolujęBMI . Chodząc nie liczę kroków. Nie szukam w ludziach słabości, ale tego co pozwala nam trwać.
Zachęcam do lektury.
SZEPTY Z KLEPSYDRY
Bez pieniędzy życie cię przytłoczy
Bez cech ludzkich sam przytłoczysz życie
Im więcej za nami piasku z klepsydry
Tym większe nasze zdumienie
Każdym porankiem ze słońcem w doniczce
Każdym zmierzchem z księżycem w chmurach
Nieliczni z nas potrafią już zatrzymać czas
Choć on dalej sobie płynie
I nie zostają przez to w tyle
Za tymi, którzy biegają stale
Codziennie zabija nas nieznane
Pomimo tego staramy się być sobą
Ze wzrokiem utkwionym wyżej
Niż nasze JA
Wiemy już kim Bóg nie jest
Nadal nie wiemy kim jest
Gdzie mieszka
Czy kiedyś przyjmie nas na swoje łąki zielone
Nas ni białych, ni czarnych
Ciągle potykających się w drodze
Ale ufnych
Że choć w dobrą idziemy stronę
Janusz Koryl.
Rocznik: 1962.
Znak Zodiaku: Skorpion.
Miejsce zamieszkania: Rzeszów.
Zbiory wierszy: Uśmierzanie źródeł, Dyktando, Ulga, Gorzkie
ewangelie, Mieszkam w sercu ptaka, Dygresje, Kłopoty z nicością,
Klęski, Daleko i blisko, Do czego służy niebo, Siatka na motyle, Spacer
po linie, Cień rajskiej jabłoni, Dzwonek na przerwę, Porachunki.
Zbiór reportaży: Obłoki za kratami.
Powieści: Zegary idą do nieba, Śmierć nosorożca, Sny, Ceremonia,
Urojenie, Układ, Pióro anioła, Ballada o zegarze z ratuszowej wieży.
Zbiór opowiadań: Sprzedawca obłoków.
Ulubieni poeci: Szymborska, Różewicz, Zagajewski.
Ulubieni prozaicy: Marquez, Saramago, Myśliwski.
Ulubiona pora roku: wiosna.
Ulubione danie: zupa pieczarkowa z makaronem.
Ulubiona postawa życiowa: zdrowy rozsądek.
Ścienny kalendarz
To dzięki niemu żaden czwartek
nie wyprzedzi środy ani żadna sobota
nie wejdzie w paradę poniedziałkowi.
Wisząc na ścianie w kuchni
pilnuje wschodów i zachodów słońca.
Odręczne zapiski czynią z niego wyrocznię.
Kupić obłoki.
Naprawić lustro.
Odebrać serce od mechanika.
Kartka papieru
Mógłbym na niej napisać
swój wiersz, listę zakupów
lub przepis na zupę grzybową.
Mógłbym z niej zrobić
samolot, rakietę albo
diabełka z rogami.
Leży przede mną czysta jak łza,
gotowa spełnić każdą
moją zachciankę.
Jakże mi imponuje jej stoicki spokój
w oczekiwaniu na wyrok.
Gdy dojrzewają śliwki to ciepła, dowcipna opowieść o życiu czworga rodzeństwa, ich rodziców oraz sąsiadów, żyjących w małym miasteczku w latach 60. XX w. Trzydzieści dwie historie, dziejące się w różnych porach roku (począwszy od sierpnia, kiedy dojrzewają tytułowe śliwki), dostarczają Czytelnikowi okazji do śmiechu od pierwszej do ostatniej strony książki. Lekki, momentami nacechowany lokalną gwarą język dialogów i narracji sprawia, że tę łatwą w odbiorze książki czyta się z przyjemnością i zaciekawieniem.
Narratorem i głównym bohaterem książki jest najmłodsze z dzieci, kilkuletnia dziewczynka, która mówi o sobie: "(...) czasami jestem zwykłym dzieckiem, kiedy indziej osobą prawie dorosłą, a niektórzy uważają, że po prostu brak mi piątej klepki".
Książka Marii Orciuch niesie istotne przesłanie o tym, jak ważna jest odpowiedzialność i bliskość oraz wzajemna pomoc w codziennym życiu młodego człowieka.
Alicja Patey-Grabowska poetka, pisarka, literaturoznawczyni, autorka kilkunastu tomików poezji tłumaczonych na wiele języków, autorka sztuk scenicznych (komediofarsy) i utworów dla dzieci. Za działalność literacką i propagowanie poezji w kraju i za granicą otrzymała wiele nagród, między innymi W. Huldewicza (2018 r.), medal Gloria Artis (2023) i gutuł prof. hon. Damy Poezji od Uniwersytetu La Crisalide w Katanii w 1997 r. Krótkie opowiadania-groteski i humoreski umieszczone w książce W lustrze na opak w sposób dowcipny, ostry, ale nie złośliwy, częściowo bajkowy, ukazują przywary ludzkie z odnośnikami do współczesnej rzeczywistości. Zez rozbieżny Poszukuję do handlu. Zez rozbieżny mile widziany. Wysokie zarobki Widzisz zwróciła się do męża zakręcając w łazience na mokre, rudo-fioletowe włosy plastikowe lokówki. Widzisz jak u Harodsa, dla zmylenia złodziei poszukują takich jak ja. Jestem cenna, mogę nareszcie uniezależnić się od ciebie. Spojrzała z aprobatą na swoje odbicie w lustrze. Miała niezwykłe oczy. Zez absolutnie rozbieżny. Tak że widziała jednocześnie oddalone od siebie kąty łazienki. Niepotrzebna ci praca, Kiciu, masz wszystko. Wystarczy, że Kiciusia godnie reprezentuje mężusia powiedział ni to żartobliwie ni to poważnie mężczyzna o pokaźnej tuszy (ach te bankieciki), łysiejący, z nerwowym tikiem twarzy i mrugających co chwila przekornie? prześmiewczo? oczkach. Mogłabym być od ciebie niezależna powiedziała gardłowym szeptem przeciągając się zalotnie, ubrana w różową, jedwabną podomkę kobieta o pełnych kształtach. Mąż nachylił się nad nią. Objął. Jego powieki zaczęły zamykać się i otwierać z podwójną energią. To jego atut. Tak ważny w różnych czasach, spokojnych i niespokojnych. Atut, który dał mu władze, a tym samym pieniądze. Nikt z wyborców miasteczka D. nie wiedział, czy go akceptuje czy nie. Co oznacza mrugnięcie? Zgodę czy protest? Cierpiał przy tym od dzieciństwa na rozbieżny zez psychiczny. Nie, nie cierpiał. To jego dodatkowy walor umożliwiający wspinanie się po szczeblach. Oboje więc pasowali do siebie. Ona z zezem zewnętrznym a on z wewnętrznym, psychicznym. A gdy leżeli obok siebie na szerokim łożu, jej oko spoglądało na niego a drugie na ścianę upstrzoną kolorowymi, abstrakcyjnymi obrazkami i rogami jeleni, które niegdyś upolował, nie wiedział, czy go akceptuje, czy nie. I to go pociągało. Nie był jej pewny. A dla niej jego mrugnięcia oznaczały zachwyt, pożądanie i co jeszcze? Był zagadkowy, nie do rozszyfrowania, mimo wspólnie spędzonych lat na spienionym morzu życia. Zawsze unosiła go fala. I dawniej i teraz. Dzięki tikom na nalanej twarzy o podwójnym podbródku, raz ogolonej na gładko, raz przystrojonej sumiastymi wąsami lub kozią bródką, zależnie od politycznych okoliczności, jak również dzięki mruganiu malutkich oczu przykrytych bezrzęsnymi powiekami, zwanymi nie wiadomo dlaczego świńskimi. Tak pomyślała Kicia spoglądając w lustru na pochylonego nad nią mężczyznę pasujemy do siebie. Płyniemy na tej samej fali. A swoją drogą przydałyby mi się moje absolutnie własne pieniążki, a może i życiowa niespodzianka? Jestem atrakcyjna. Mało kobiet ma tak jak ja rozbieżnego zeza. Jej oczy rozbiegły się na dwie strony. Mąż spoglądając na odbita w lustrze pucułowatą twarz żony i jej w tej chwili niezwykłe, niedościgłe w tajemnicy kobiecego jestestwa oczy, zamrugał nerwowo. Jej rozbieżny zez napawał go jak zawsze niepokojem.
Marzena Antoniak jest magistrem ekonomii, absolwentką SGH (b.SGPiS) oraz Prywatnej Wyższej Szkoły Biznesu i Administracji w Warszawie (Centrum Doskonalenia Kadr Kierowniczych), dyplomowanym ekspertem w zakresie: rachunkowości, badania sprawozdań finansowych, administracji publicznej, kontroli państwowej, z doświadczeniem m.in. w bankowości, administracji skarbowej, Najwyższej Izbie Kontroli. Z zamiłowania jest analityczką, naturalistką, estetką, autorką małej prozy pt. Sentymenty w sieci. Wiersze pisze od 2010 r. i tym darem dzieli się z czytelnikiem w publikacjach: Wiersze 2011-2013, Wiersze z szuflady, Myśleńki, Do powiedzenia bez niedomówień. W najnowszym tomie zaprasza na Ucztę na słowach w lirycznym guście, bo w słowinach wina, gar myśli podejrzanych a słowa są zdolne oznaczać wiele i słowach żyjemy, noszą nas głosy. KONFESJE DEPRESJI Nisko jest noc, długa, całkiem bez snu. Poniżej zszedł dzień, zupełnie bez sensu. Wszystko jest materią, wyrzuconą przez życie. I nic nie cieszy. Przez to, że nie ma wiary, nadziei i miłości podpowiada Duch Święty. SZADZENIE I SZYDZENIE PO WARSZAWSKU U nasz w Warszawie jest stolica, zdrobniale Warszawka, miasto na skarp(b)ie, o stu licach. Warszawiacy i Warszawianie na promie Powiśle, z rodowodem, czy nie nie pytam. Wszystkich wita: przystań na Kole, gościniec Ochota, Joli bór, Praga co kto woli. W środku miasta szklana panienka, w Pałacu radzieckim, za dwa złote odsłania ciało. Przy tym nauka w Nowym Świecie, gdzie PAN miejsce zajął. Też kultura z czterech stron świata. Pada światło na moje wzgórze, z akcentem francuskim Mon Coteau we wirydarzu. Nie ma już Drogi Kalwaryjskiej z grotami w Alejach, co wyszła od Mocnego Sasa. Oś króla Stasia wykręciła koło Ujazdowa, bez Chrystusa, plac na Rozdrożu. STO PIĘĆDZIESIĄT RÓŻ W imię Twoje, Ojcze nasz, ściskamy w dłoniach paciorki różane, zwieńczone krzyżykiem, które przyniósł Archanioł Gabryel pięknej Katerihumene Maryi. Ten codzienny różaniec dla Matki jest naszym przywiązaniem do Jej Syna.
Tak, ale na wszystko potrzeba czasu , a ona dopiero od niedawna jest wdową, tym bardziej że bardzo kochała twojego ojca.Wiem, przecież jeszcze nie teraz, j a po prostu chcę ją oswoić z tą myślą.Twoja mama ma tyle lat, że na pewno sama sobie poradzi.Nie, najpierw poznam ją z naszym naleśnikowym szefem,a potem niech robi, co chce. Czuję przez skórę, że się polubią .Na pewno się polubią, ale co dalej?Dalej to oni już dadzą sobie radę! Zobaczysz , że zrobię z nich parę!Ty lepiej szukaj dla siebie, mama w twoim wieku miała już narzeczonego!Ale ty jesteś dziś uszczypliwa, jeszcze trochę i zacznieszmnie swatać. Ja mogę spokojnie być singlem , moje siostry zapewnią mamie wnuki.Chyba że będą tak myśleć jak ty? Jak wnioskuję, bliźniaczki są dość wygodne, więc nie wiadomo , czy założą rodziny?Przerażasz mnie! Ktoś przecież musi te drogocenne geny przekazać dalej!No i sama widzisz, jesteś najstarsza, a to do czegośzobowiązuje!Twoja mama nie wspomina ci nic o wnukach?Cały czas, dlatego już n ie reaguję, tylko że sama chciał abym mieć dzieci to j est mój pięcioletni plan do wykonania mąż i dwójka maluchów, mogą być bliźniaki.Życzę powodzenia! Może dołączę się do ciebie?Po zakończeniu prac polowych, rodzi na przyjechał a do Marzeny, która załatwiła im tutaj noc leg, żeby mieć ich dłużej. Mirka i Magda zaczęły studia i jak na razie były zadowolone ,mieszkały w akademiku jak wcześniej ich siostra. Marysia i mama zostały na gospodarstwie same. Przy pomocy sąsiadów jakoś dawały radę, jednak na dłuższą metę trzeba coś postanowić. Może oddać w dzierżawę trochę gruntu? Marzena byłaza takim rozwiązaniem, bo wiadomo, że mama sama nie podoła temu wszystkiemu. Siostry przyjeżdżały tylko na weekend i niewiele mogły pomóc, tym bardziej że się uczyły. W dodatku, jako młode kobiety, potrzebowały mieć czas dla siebie, dla swojego prywatnego życia. Tutaj bardzo im się podobało, miasto i okolice, przypadli im do gustu przyjaciele Marzeny. Mamamogła być spokojna o swoją najstarszą córkę, widziała, że jest tu lubiana i szanowana. Oczywiście, Marzena zaprowadziła mamę do kuchni, by przedstawić jej mistrza patelni, kolacja była pyszna, a potem po spacerze padły ze zmęczeni a w swoim pokoju. (fragment opowiadania Na Konwaliowej)
Marek Pieczara, pisarz, krytyk, dziennikarz. Autor m.in. trzech książek prozatorskich: Nagła obecność, Wizytówka i Złodzieje życia.Czekolador Dostojewski w szponach nałogu, wizyta w Muzeum Ust, echo, które nie słucha innych, prawda nieszczęśliwie zakochana w poecie, chleb szamerowany, Śniadanie na trawie ze zmienionym menu, kłótnie znaków interpunkcyjnych...Te i wiele innych atrakcji znajdzie Czytelnik w tej odlotowej książce, złożonej z trzech dużych opowiadań, napisanych w po-etyce groteski i surrealizmu, gdzie realne miesza się z fantazją, a jawa ze snem. Z drugiej strony jest ona osadzona w dzisiejszej rzeczywistości, przedstawionej w krzywym zwierciadle ironii i szyderstwa.W konsekwencji autor kreuje oryginalny i jedyny w swoim rodzaju świat między jawą i snem, marzeniem i bólem, prawdą i kłamstwem, kpiną i powagą, chorobą i zdrowiem w którym jednak trudno bohaterom się odnaleźć.
Słowo o autorze
Stefan Pastuszewski jest historykiem, a także autorem powieści,nowel i opowiadań. W latach osiemdziesiątych XX wieku działacz opozycji antykomunistycznej i konspiracji. Represjonowany (internowanie, zwolnienia z pracy, liczne zatrzymania i aresztowania, skazanie na rok pozbawienia wolności). Przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Kwalifikacyjnej Byłych Funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w Bydgoszczy. Opowieści niezweryfikowanego to powieść historyczna obejmująca ponad 30 lat najnowszych dziejów Polski. Przemiany, które nastąpiły w tym okresie (1985–2017) w różnych sferach życia są często bardzo trudne do wychwycenia, a tym bardziej do opisania. Ten bardzo burzliwy okres ma konkretne fazy dochodzenia do pewnej stabilności. Powieść próbuje na tle owych przemian przedstawić życie i działalność funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa liczącej w 1989 roku ponad dwadzieścia cztery tysiące osób. Losy przedstawicieli tego środowiska były różne; niektórzy z uprzywilejowanych panów sytuacji stali się, zwykłymi wyrobnikami, niektórzy urządzili się bardzo dobrze, lepiej niż w PRL, sprytnie wykorzystując nadarzające się po 1989 roku możliwości. Wzięli udział w złodziejskiej prywatyzacji, tworzyli zręby samoorganizującej się agentury, wykorzystując posiadane umiejętności i wiedzę, a także wyniesione z SB dokumenty. Niemniej wszystkich ich dotknęła symboliczna, bo dopiero po 21 latach, tzw. ustawa deubekizacyjna z 2009 roku, pogłębiona siedem lat później. Język powieści korzysta ze slangu opisywanego środowiska, bliskiego gwarze przestępczej, choć główny bohater, czyli funkcjonariusz mający ambicje pisarskie, posługuje się zindywidualizowanym, nawet eksperymentalnym językiem. Przechodzi przemianę wewnętrzną, jednak... czekista zawsze pozostanie czekistą.
Szczury
Myśmy też byli w podziemiu. Wobec świata, sąsiadów, krewnych, a nawet najbliższych. Często żona nie wiedziała, gdzie pracuje jej mąż. Jeśli już przyznał się, że w milicji, co też nie było dobrze widziane, to tylko w przestępstwach gospodarczych lub technice. Gdyby tak spisać te wszystkie kłamliwe informacje o pracy w przestępstwach gospodarczych lub w technice – a podobno nic, co powstaje, nawet myśl, a cóż dopiero słowa, we wszechświecie nie ginie. Tylko jak to wychwycić? Wcześniej czy później znajdzie się na to sposób, wierzę w postęp nauki – gdyby tak spisać wszystkie kłamstwa i wykręty tej prawie stutysięcznej rzeszy funkcjonariuszy SB – bo nie tego cholernego UB – w ciągu 34 lat istnienia naszej służby, to okazałoby się, że pięćdziesiąt tysięcy to laboranci, konserwatorzy sprzętu łączności i kierowcy, dwadzieścia tysięcy ścigało malwersantów i złodziei, a dziesięć tysięcy przeglądało tylko i przepisywało papiery i robiło różne, nikomu niepotrzebne statystyki, bo w Polsce Ludowej przeciętny pracownik nie mówił z entuzjazmem o swojej pracy, tylko z obrzydzeniem i uparcie dowodził, że jego praca jest nikomu niepotrzebna. To życie w ciągłej przykrywce, często pod zmienionym nazwiskiem, a już na pewno z dorobionym życiorysem, potrafiło tak zniekształcić psychikę, że człowiek kłamał na każdym kroku i nawet czasem się dziwił, że świeci słońce, podczas gdy on przed chwilą orzekł, że pada deszcz. Ten brak własnej tożsamości był problemem trudnym do rozwiązania i unikała go, choć czasem była dwuznacznie nagabywana w tej sprawie, nasza psycholożka z mądrą głową i piękną pupą. Czuliśmy się więc czasem jak przemykające w zaułkach i kanałach szczury, które wmawiają sobie, że są kotami. Ale i tak, prędzej czy później wychodziło na jaw, choć zazwyczaj nie do końca było to potwierdzone, sygnowane tylko półsłówkami i półuśmiechami, kim jesteśmy. Zresztą o działalności konspiracyjnej solidarnościowców też inni a już na pewno sąsiedzi, wiedzieli. Czasem takie zdekonspirowanie przez sąsiada czy nawet przypadkowego, ale bystrego przechodnia przynosiło ulgę i obnażony delikwent zaczynał obnażać się całkowicie, najczęściej przy wódce lub na łonie kochanki.
(fragment)
Pani Egucka bardzo ładny język pisać, pisać, pisać! Dlaczego przysłała pani tak mało?Czekam na dalszy ciąg! Feliks Fornalczyk krytyk literacki Dziękuję najserdeczniej za fragment powieści, który przeczytałem jednym tchem. [...] Chętnie przeczytam utwór ukończony. Zadziwia mnie pani, ile ma pani w sobie żywiołu, domagającego się ujścia. Dr hab. Aleksander Rogalski historyk literatury Pisze Pani mądrze i pięknie, a to nie zawsze idzie ze sobą w parze, choć najczęściej, tak. Fragmenty o nocy, która bywa nieprzyjazna, jakby wyrwała nam pani z duszy. Nie jesteśmy skorzy do pochwał, ale pani książka, do której będziemy już zawsze wracać na nie zasłużyła. Z najlepszymi myślami, Lucyna i Eustachy Rylscy. Eustachy Rylski powieściopisarz Elżbiety Stankiewicz-Daleszyńskiej powieść Pani Egucka w labiryncie nocy jest utworem dokumentującym zmagania Polaków z Niemcami na terenie Wielkopolski. [...] Podróżujemy więc z Panią Egucką przez Polskę, bo rzecz dzieje się w Polsce [...] a konkretnie przez Wielkopolskę z jej problemami narodowościowymi i społecznymi, tkwiąc głównie w świecie ziemiaństwa. Pozostajemy w krajobrazie trwania, zarówno polskości jak i baśniowości. Nie jest to jednak odrealnienie, bowiem E. Stankiewicz-Daleszyńska siłą swej pamięci i wiary utrwala konkretny krajobraz swojej młodości. I go rozświetla płomieniem swoich marzeń i talentów. Dr Stefan Pastuszewski polityk, pisarz, poeta, dziennikarz i samorządowiec. A więc stało się: Pani Egucka oficjalnie uzyskała imienny, samodzielny byt wirtualny, jako oryginalna, autonomiczna postać literacka, spełniając wszelkie kryteria odnośnego pojęcia teoretycznego. Jest tedy postacią główną, pryncypalną, pierwszoplanową. Mało tego, jest bohaterką stałą, zmultiplikowaną, gdyż pojawia się w każdej książce poznanianki. Pani Egucka z kimże ta miła i mądra szlachcianka (h. Mogiła) może kojarzyć się oczytanym czytelnikom? Oczywiście nie możemy pominąć arcydzieła Pan Tadeusz (1834), ale też pamiętamy, że [...] Maria Konopnicka miała swego Pana Balcera w Brazylii (1910), jako reprezentanta polskiej emigracji na Zachodzie. Zbigniew Nienacki swego pana Samochodzika (1966) konfrontował nie tylko z legendami templariuszy, zagadkami Fromborka czy tajemnicą tajemnic, ale też z Fantomasem, Winnetou, Niewidzialnymi lub człowiekiem z UFO (młodzież zaczytywała się tymi przygodami). Później wielki Zbigniew Herbert zaprezentował światu Pana Cogito (1974), w którym zakochali się miłośnicy poezji i nasi opozycjoniści. [] Niewątpliwie dodatkową atrakcją książki są czarno-białe, oszczędne graficznie, wysmakowane ilustracje prof. Józefa Petruka, które dobitnie potwierdzają starożytną, klasyczną zasadę twórczą Ars est celare artem. Niejeden pisarz chciałby mieć analogiczne ryciny w swoich dziełach. Pani Egucka już na stałe weszła do elitarnego panopticum literatury, mieszczącego przeróżne TYTUŁOWE, charakterystyczne postacie:barwne i nietuzinkowe, modelowe i wzorcowe. Odważne pisarstwo Elżbiety Stankiewicz-Daleszyńskiej okrzepło, przybrało jeszcze dojrzalsze kształty [...]. Jaśnieje teraz jak najpiękniejszy i najcenniejszy klejnot w jej arystokratycznej biżuterii, paradoksalnie łącząc w sobie szlachetność starego złota z nowoczesną ekscentrycznością ornamentyki. Chluba Wielkopolski stała się jedną z najbardziej osobnych i jedną z najłatwiej rozpoznawalnych pisarek w kraju. Stanisław Chyczyński poeta, pisarz, krytyk literacki.
Kielczanka, nauczycielka matematyki (wykształcenie WSP z tytułem mgr), członkini Związku Literatów Polskich oraz Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Przez jedną kadencję pełniła funkcję skarbnika ZLP oddział Kielce.Pisze różne gatunki literackie, miniatury poetyckie, haiku, liryki, aforyzmy, fraszki, limeryki, monodramy, prozę poetycką, poematy, także eseje. Dłuższe poematy to: Poddani światłu odrębna książka, ŚWIĘTOkrzyskie naSTROJE odrębna książka. Poematy zawarte w książce TROPEM CZAROWNICY spod Łysicy: Tren nadziei,... z winy wiosny, Pod nieba czaszą, Siłacze. W 2021 roku wydała poemat 97 stronicowy Z kulą u nogi. ...ubiorę w poezję dzień po dniupełną garścią z wiatrem biegiem strumykaweźmiemy obszernym haustemwydrzemy dla siebie choć na wiatr przymrużam oczya źródło mącą ciężarysłońce prostuje zakrzywioną przestrzeń...... głos aniołaktóry to pióro swego skrzydławszczepił w mą duszę woła i łowi echacieniem litery na podłożusens wybielony drogą mlecznądostrzegam w morzu wątków...płynę w nurcie czasu własnegopióro jak żagiel podmuchem pchany...
Książka Witolda Bugajnego, partyzanta Armii Ludowej, zawiera wiele ocen i sformułowań kontrowersyjnych. Publikujemy ją w ramach dyskusji o roli i znaczeniu zbrojnych formacji podziemnych działających na terenie Polski w okresie II wojny światowej, a związanych z różnymi orientacjami politycznymi tworzącymi polityczny krajobraz lat 1939-1945.
POSŁOWIE Niniejsza książka to mój pierwszy autorski tomik haiku, który zawiera utwory napisane w latach 2008-2024. Na przestrzeni tych lat zdobywałam doświadczenie pisząc na forach internetowych i publikując w różnych czasopismach, antologiach i almanachach, a także w dwujęzycznych polsko-angielskich czasopismach i w Japońskim Magazynie Kuzu. Mój zagraniczny debiut miał miejsce w japońskim internetowym ASAHI HAIKUST NETWORK z 15 czerwca 2012 r. A oto haiku z tego numeru: wiśniowe kwiaty -tęsknię za sademmojego ojca Od kwietnia 2016 r. jestem członkiem Polskiego Stowarzyszenia Haiku w Warszawie. W kwietniu 2024 r. wydałam autorski tomik poezji dla dzieci pt. Magiczny świat dzieci, Wydawnictwo EDU-ART.Interesuję się: literaturą, historią, polityką, muzyką i Japonią. Z zawodu jestem technologiem także ekonomistą, a obecnie na emeryturze. Mieszkam i tworzę w Łukowie.Dziękuję Polskiemu Stowarzyszeniu Haiku, za objęcie honorowym patronatem niniejszego tomiku. Teresa Grzywacz ZIMA śniadanie na śniegu -przed kościołem bezdomnakarmi gołębie breakfast on the snow -in front of the church homeless isfeeding pigeons zimowy pejzaż -płatki śniegu na wietrzebiałe motyle winter landscape -snowflakes in the windwhite butterflies
Ryszard Wytrych (1952) jest autorem powieści Orły na śniegu (2009 Wydawnictwo Zysk i S-ka) oraz Czwarty grzech (2012) i Z nurtem ale pod prąd (2016) Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.Książka jest zbiorem wybranych opowiadań oraz tekstów o charakterze publicystycznym. Wzruszające utwory literackie zainspirowały prawdziwe wydarzenia. Felietony Wytrycha cechuje prześmiewczy humor przeplatany zabawną autoironią. Zaprezentowane w eseju spojrzenie obnaża bezrozumność niektórych ludzkich zachowań i maskowane skłonności do udawania innych niż jesteśmy w istocie. Prowokuje emocjonalną drapieżnością i zmusza do myślenia. Świat i zanurzony w nim człowiek to nieustanny ruch materii oraz wariacje umysłu.Ciągła rywalizacja która uskrzydla i pogrąża. To jasność oraz szarość o różnym natężeniu. To walka dobra ze złem - w głowie i w otoczeniu, to światłość i ciemnota, głupota oraz mądrość. To roztwór zafałszowania mącący wodę życia, to małość oraz wielkość, dobre i złe intencje, piękno oraz brzydota. Czasem aż trudno uwierzyć, że wszystkie owe cechy, w przeróżnym natężeniu, mogą się mieścić w jednej głowie.
Każdy ma jakichś przodków. Dopóki ich wspominamy, dopóty oni żyją. W miarę możliwości, powinniśmy poznawać wspomnienia rodziców i dziadków, żeby znając przeszłość, doceniać teraźniejszość oraz wyciągać właściwe wnioski na przyszłość!
Niewielu może powiedzieć, że wychodząc przed swój dom, widzi cienie przodków. A taką możliwość mają mieszkańcy Rusinowa małej lasowiackiej wsi, położonej na krańcu gminy Majdan Królewski. Przez wiele pokoleń tereny te były jednymi z najbiedniejszych zakątków, nie tylko naszego województwa, ale również całego kraju. Trzeba było kilkudziesięciu lat drugiej połowy XX wieku, żeby stąd zniknęli ludzie stłamszeni z powodu biedy oraz poniżenia. Obecnie, mieszkańcy Rusinowa, znając wartość ciężkiej pracy, jakiej oddawali się przez wiele lat, mogą być dumni ze swoich ogromnych dokonań.
Drodzy miłośnicy poezji. Do waszych rąk trafia kolejny po Czerwono i zielono i Mon expiation. Les images de ma vie. Wyznania. Obrazki z mego życia tomik wierszy Małgorzaty Gołęgiowskiej. (15)cierpiętnicamęczennicastałaś sięjako czarownicaGdzie diabły rajcująSzkodzą, trapiąZdrowie szczęście odbierają.Wciąż główkująJak odebraćSzczęście dane namOd BogaI coś ty zrobiła najlepszegoNieboga? (23)bies się zbiesiłposłał swego pomocnikaczartaby zaniósłstarą babę do diabłaplotkował, plotkowałakażdą przyjaźń obmawiałanie licząc się z niczymani z nikimbędziesz złym człowiekiem.
Mało kto z nas potrafi zajrzeć do głowy innego człowieka, a tym bardziej osoby po udarze. Refleksje i dzielenie się sobą oraz swymi, przeżyciami, czasem bolesnymi, a czasem już zabawnymi, pozwolą czytelnikowi lepiej zrozumieć i oswoić się z tematyką udaru, Świadomość, w jaki sposób można zapobiegaćoraz okazję udzielenia pomocy, kiedy liczy się czas, to ważne elementy, jakie wywiady tu zamieszczone niosą ze sobą. Książka ta poszerza wiedzę czytelnika i daje możliwość zauważenia potrzeby promowania tego tematu wśród Polaków. Polecam z całego serca i mózgu. Andrzej Kamiński
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?