Wiersze Lucyny Skompskiej nie wikłają się w autotematyczny deadlock. Znajdują wyjście spod ściany straceń języka, próbując ufać swojej idiomatycznej kartografii. Odzyskują to, co utracone w bezpretensjonalnej migawce światów, które miały miejsce gdzieś między „dwoma Nowymi Zelandiami”. Rozkładają przed oczami czytelnika kulisty nawrót tego samego w zdaniach na wypadek całkiem realnych śmierci. Zdania te są rzecz jasna ”już napisane”, tak jak oczywisty los utraty dedykowany jest wszystkiemu, co żywe. Niemniej ”litery płyną w żyłach” uruchamiając krwioobieg poetycki Skąpskiej, pracujący na przekór autolizie, w upartym buncie autorki, której dyskretna obecność w polskiej literaturze będzie tylko rosnąć. Jak serce na widok tej poetyckiej jedyności, która w cudowny sposób staje się zaproszeniem do wielości odczytań, identyfikacji i ostatecznie empatii. Współbycia w tym ”nieistnieniu”. Krzysztof Siwczyk
Maciej Piotr Prus to twórca fascynujący i zaskakujący. Każda jego książka to wielka niespodzianka. Ten tom jest w dodatku niepokojący i dziwny. A przede wszystkim bezgranicznie smutny. To wiersze, które są bardziej z ciszy i niedomówienia niż ze słów. To odpryski tego, co jest w każdym z nas – poczucie bezsensu świata i bezsensu życia. Ale także o tęsknocie za jakimś sensem, jakimś porządkiem. Zarówno w nas jak i w świecie. W wierszu „Tak się to kończy” Prus napisał: „Kiedy zrozumiałem/ że nie ma boskiego planu/ poprosiłem o dużą wódkę”. Bo co innego nam zostało? Antoni Pawlak
Puste lekcje to tom paradoksalny. Autorzy wypełniają go bowiem pustką – ową wirującą, dobrze wykalibrowaną próżnią, która zdaje się być głównym budulcem świata. A i wówczas, gdy pustka zszywana jest światłem, czytelnik musi być czujny – światło okazać się może rozprowadzanym przez głosy ogniem. Paradoksalne jest również to, jak zarazem spójną i różnorodną książką jest ten pisany przez dwóch autorów – 26-letniego i 36-letniego Grzegorza Marcinkowskiego – tom. Ich znakomita, hipnotyzująca fraza prowadzi nas przez obrazy, których nie chcemy po pochyłej linii snu, który wydaje się często bardziej prawdziwy od tego, co mamy za jawę. Puste lekcje to jednocześnie subtelna elegia dla własnego pisania – tom, którym autor żegna się z czytelnikami. Niech czytelnicy autora powitają! Ta książka to bowiem świetnie skrojony, szlachetnie upraszczany, oficjalny znak świadczący o tym, że Marcinkowski jest i pozostanie znakomitym poetą! Jakub Pszoniak
W bogatym dorobku poetyckim Kierca jest to tom niezwykle szczególny - pisany po stracie swojego Syna Miłka Kierca. Praktycznie każdy wiersz bezpośrednio lub pośrednio nawiązuje do momentu granicznego - jeszcze życia, ale i już śmierci - w którym wspominanie Syna jest przywoływaniem zarazem jego wciąż silnie odczuwalnej obecności, która okazuje się jednym wielkim piekącym powidokiem. Wzajemna dialogiczność wierszy okazuje się w konsekwencji gromkimi zapowiedziami nastania przejścia w nieziemski wymiar, które odbywa się już w łożysku wiersza. Doczesność kończy się po tak niewymownej stracie. A to, co po niej się ostaje, mieści się tylko w języku, który, ażeby móc wskrzeszać, musi być śmiertelny. Bogusław Kierc (ur. 22 stycznia 1943 r. w Bielsku-Białej) - poeta, krytyk literacki, aktor, reżyser, pedagog, edytor utworów Rafała Wojaczka, dramaturg. Uhonorowany m.in. Nagrodą PolCul Fundation, Medalem im. Anny Kamieńskiej, Nagrodą im. Jana Dormana, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Medalem Gloria Artis. Autor licznych tomów poetyckich i eseistycznych, m.in. "Rafał Wojaczek. Prawdziwe życie bohatera". "Płomiennie obojętny. O chłopcu, który chciał być Bogiem" (poświęcony poezji i osobie Juliana Przybosia). Ostatnio wydał tom wierszy "Nie ma mowy". Mieszka we Wrocławiu.O tomie:To nie są wiersze do zwykłego, a nawet do poetyckiego czytania. To są wiersze do i s t n i e n i a, snują istnienie pośród bólu, utraty, śmierci. Wiersze istniejące, żeby było w nich życie – bez pocieszeń. Nie mimo śmierci, ale razem z nią.Piotr Matywiecki
Najnowszy, pięćdziesięciopięciostronicowy tom Łukasza Jarosza Żyjątko przynosi niezwykle silnie zintegrowane wiersze balansujące na przecinających się wzajem krawędziach wymiarów realistycznego postrzegania i medytacyjnego przetwarzania świata wewnętrznego, dzięki czemu każdy wiersz staje się busolą momentalnych rozpoznań stanu psychiczno - mentalnego, wynikłego z konkretnego osadzenia w danym egzystencjalnym momencie oraz rejestracji odłamków z nieustannie rozpadającej się rzeczywistości. Jarosz ponawia gesty ocalenia, lecz jednocześnie wprowadza tony demaskujące wszelkie próby powstrzymania rwącego przepływu magmatycznej wydarzeniowości. Dlatego tym, co intensywnie jest jeszcze odbierane, staje się tytułowe Żyjątko, jako personifikacja tego, co po nas zostaje: "Widać nas z daleka: zwapnione światło w oczach,/ciało skroplone w punkt."Maciej Melecki
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?