Ta kategoria dedykowana jest współczesnym czytelniczkom literatury kobiecej. Bardzo szeroki wybór romansów, kryminałów, powieści obyczajowe, poruszająca literatura kobieca, erotyki, harlequiny polskich i zagranicznych autorów. Każda lubiąca czytać kobieta znajdzie coś szczególnego dla siebie.
Polecamy literaturę Sergiusza Piaseckiego, Stanisława Srokowskiego, Diany Palmer czy w końcu Blanki Lipińskiej.
Kontynuacja losów bohaterów 'Wyjdziesz za mnie, kotku?' i 'Będzie dobrze, kotku.Po rozstaniu z Patrykiem Anna nie potrafi się odnaleźć w nowej sytuacji. Ciężko było jej odejść, ale jeszcze ciężej ponosić konsekwencje odejścia, bo przecież są dzieci, którym zburzyła stabilizację. Teściowa oskarża ją o egoizm, psują się też relacje z przybraną córką, Mają. Anna jest rozdrażniona, cierpi na bezsenność, czuje się winna. Jednak mimo że wciąż kocha Patryka, nie potrafi mu zaufać. Tak samo jak nie potrafi wybaczyć ojcu. Patryk wyjeżdża na Śląsk, aby w pracy szukać zapomnienia. W tym świecie pogubionych dorosłych pojawia się córeczka Małgosi – chichot złośliwego losu, który położy na drodze do szczęścia bohaterów jeszcze niejedną niespodziankę.Czym byłoby zdobywanie szczytów bez mozolnej wspinaczki na górę? Nie w szczycie cel, ale w drodze, którą trzeba pokonać, by go osiągnąć. Czasem wyboistą, usianą kamieniami, naszymi błędami, ale warto ją przejść, by poznać najgłębszy smak miłości. Wioletta Sawicka urodziła się i mieszka na Warmii. Z wykształcenia pedagog, z pasji dziennikarka radiowa, prasowa i telewizyjna. Zawodowo realizuje się w pisaniu reportaży i przeprowadzaniu wywiadów z ciekawymi ludźmi. O sobie wie jedno – że składa się z samych sprzeczności. Prywatnie szczęśliwa żona wciąż tego samego męża, matka bardzo dorosłego syna oraz dorastającej córki. Pasjami lubi czytać książki. Najlepiej kilka naraz. Autorka powieści 'Wyjdziesz za mnie, kotku?' i 'Będzie dobrze, kotku".
Kobiecość, fantazja i bogactwo postaci. Opowieść, która dowodzi, że wyobraźnia Joanny Miszczuk nie zna granic.Maxime Dupont, francuska ciastkarka, dzięki swoim innym ukrytym talentom, prowadzi podwójne życie. Jej przeszłość naznaczona została cierpieniem: osierocona jako dziecko, ofiara przemocy jako nastolatka, brutalnie pozbawiona ukochanego. Już jako dorosła ujawnia w swej drugiej osobowości wielką siłę drzemiącą w kobiecej duszy. Czy to, kim jesteśmy, implikuje nasza przeszłość czy nasze decyzje?Maxime w wyniku dramatycznych wydarzeń trafia na tajemnicza wyspę Lumię. Wyspa jest praktycznie odcięta od świata, ukryta tak, że nawet bliska Europa nie ma pojęcia o jej istnieniu. Mieszkańcy Lumii rozwijają cywilizację równoległą do naszej, jednak opartą na zupełnie innych podstawach – zarówno technologicznych, jak i moralnych.Podobnie jak we wcześniejszych powieściach Miszczuk, w 'Wyspie' jest wiele wątków historycznych i – oczywiście – silne kobiety.Joanna Miszczuk (ur. 1964) – wrocławianka duchem, choć rzadko ciałem. Obecnie mieszka i pracuje w Berlinie. Singiel. Matka 12-letniej córki. Z wykształcenia pedagog, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego. Zawodów ma wiele. Przez 20 lat prowadziła wraz z mężem własne firmy. W tym okresie przeprowadzała się osiem razy. Mieszkała w Niemczech, Francji i Polsce. Mówi czterema językami. Ulubione miejsca: Wrocław, Montmartre w Paryżu, Berlin i Sopot. Pisze od zawsze. Wcześniej były to głównie teksty kabaretowe. Lubi musical, literaturę fantastycznonaukową i nowe wyzwania. Nie cierpi polityki, gotowania i kłamstwa.
Powieść inspirowana życiem pisarki i okresem jej dorastania w Iranie w czasie gwałtownych przemian. Pewnej nocy młoda mieszkanka Teheranu musi podjąć najważniejszą decyzję swojego życia, decyzję, która wywróci cały jej świat i wpłynie na losy wielu ludzi. W oczekiwaniu na świt wraca do wydarzeń z przeszłości i wspomina dziewczynkę, którą kiedyś była. Wiele lat wcześniej dziadek Shirin przybył jako uchodźca ze Związku Radzieckiego do małego irańskiego miasteczka nad Morzem Kaspijskim. Zakochał się i postanowił osiąść tam na dobre. Mijają lata, rodzina rozrasta się. Obok pięknego domu babci i dziadka mieszka stryj Abbas znany z żyłki do interesów, stryj Babak – pożeracz niewieścich serc, oraz piękna, lecz niezamężna ciotka Mahasti. A także sama Shirin i jej rodzina. Jest jedyną córką wśród pięciorga rodzeństwa, ale tak samo jak jej bracia jest odważna i żądna przygód. Przed wybuchem rewolucji życie jest stosunkowo proste, jednak potem świat Shirin pogrąża się w mroku, w obliczu otaczającego ją zła jej serce staje się nieczułe. Zinat Pirzadeh urodziła się w 1967 roku w Sari w północnym Iranie. W 1991 roku – po ucieczce z aranżowanego małżeństwa – przybyła ze swoim dwuletnim synem do Szwecji. Jest komikiem scenicznym, aktorką i pisarką. Pisze poezję, beletrystykę, prowadzi audycje radiowe, pisuje felietony do gazet. Jest jedną z niewielu artystek scenicznych pochodzących z Iranu. Mieszka w Sztokholmie. Ma sześcioro dzieci.
Niezwykła i zaskakująca historia, utrzymana w duchu powieści Dickensa i Wilkiego Collinsa. Wiktoriańska Anglia, 1862 rok. Susan Trinder i Maud Lilly mają po osiemnaście lat, obie są sierotami, obie straciły matki w dramatycznych okolicznościach. Sue Trinder, córka złodziejki i morderczyni, mieszka w Londynie przy Lant Street, w domu oszusta i pasera, gdzie codziennie załatwia się brudne interesy. Panna Maud Lilly – wykształcona młoda dama – wychowuje się w Briar, posiadłości wuja – miłośnika i kolekcjonera nader specyficznego gatunku książek. Pewnego dnia losy obu dziewcząt się łączą. Sarah Waters (ur. 1966) – popularna i wielokrotnie nagradzana brytyjska pisarka, autorka znanych na całym świecie powieści historycznych z wątkiem homoerotycznym. Nakładem wydawnictwa Prószyński Media ukażą się wkrótce wznowienia wszystkich powieści autorki w nowej szacie graficznej.
Poznaj życie na francuskiej wsi! Don w wyspie Belle-Île zakochał się bez pamięci. Razem z żoną podjęli decyzję o zakupie domu do remontu. Mimo tego, że nie wszystko idzie po ich myśli, nie opuszcza ich dobry humor! Zabawna wakacyjna powieść.
Wiktoria po rozwodzie ucieka na niemiecką wieś. Chce zatracić się w depresji, ale przypadkowo poznaje trzy różne kobiety, które łączy jedno – są nieszczęśliwymi kurami domowymi. Razem wpadają na niecodzienny pomysł: będą gotować topless i kręcić filmy z kuchennych przygód! Kurze pióra opadają, a w stłamszonych gospodyniach budzi się kobiecość i seksualność.
Dans les années 1980, une nouvelle drogue fit son apparition dans les milieux noctambules : le MDMA, dit "ecstasy". Cette "pilule de l'amour" procurait d'étranges effets : bouffées de chaleur, envie de danser toute la nuit sur de la techno, besoin de caresser les gens, grincements de dents, déshydratation accélérée, angoisse existentielle, tentatives de suicide, demandes en mariage. C'était une drogue dure avec une montée et une descente, comme dans les montagnes russes ou les nouvelles de certains écrivains américains. L'auteur de ce livre n'en consomme plus et déconseille au lecteur d'essayer : non seulement l'ecstasy est illégal, mais en plus il abîme le cerveau, comme le prouve ce recueil de textes écrits sous son influence. Et puis, avons-nous besoin d'une pilule pour raconter notre vie a des inconnus ? Alors qu'il y a la littérature pour ça ?
François pensa : si elle commande un déca, je me leve et je m’en vais. C’est la boisson la moins conviviale qui soit. Un thé, ce n’est guere mieux. On sent qu’on va passer des dimanches apres-midi a regarder la télévision. Ou pire : chez les beaux-parents. Finalement, il se dit qu’un jus ça serait bien. Oui, un jus, c’est sympathique. C’est convivial et pas trop agressif. On sent la fille douce et équilibrée. Mais quel jus ? Mieux vaut esquiver les grands classiques : évitons la pomme ou l’orange, trop vu. Il faut etre un tout petit peu original, sans etre toutefois excentrique. La papaye ou la goyave, ça fait peur. Le jus d’abricot, ça serait parfait. Si elle choisit ça, je l’épouse…
– Je vais prendre un jus… Un jus d’abricot, je crois, répondit Nathalie.
Il la regarda comme si elle était une effraction de la réalité. »
La délicatesse a obtenu dix prix littéraires et a été traduit dans plus de quinze langues.
Je pense a Iris qui fut importante tout de meme, a Émilie aussi, a Céline bien sur, et puis d'autres prénoms dans d'autres pénombres, mais c'est Alice, toujours Alice qui est la, immuable, avec encore des rires au-dessus de nos tetes, comme si le premier amour était une condamnation a perpétuité.»
Alice et Fritz s'aiment, et passent leur vie a se séparer. Les raisons : la cyclothymie des mouvements passionnels, les parents et les beaux-parents, le travail et les collegues, les amis d'enfance, deux Polonais comme toujours, les cheveux et les dents, une longue histoire de cravate, la jalousie, et Schopenhauer bien sur.
Un dimanche de juillet, Ambrose Guise arrive a Paris. Personne. Sauf les statues. Une ville fantôme, lui semble-t-il, apres un bombardement et l'exode de ses habitants. Auteur de romans policiers anglais, il vient rencontrer son éditeur japonais. Mais il va profiter de ce voyage pour élucider les mysteres de son passé, du temps ou il était français et s'appelait Jean Dekker, il y a vingt ans. Il fait alors surgir dans un Paris crépusculaire, halluciné, des lieux étranges : une chambre secrete rue de Courcelles, en face d'une pagode ; un grand rez-de-chaussée donnant sur un jardin, place de l'Alma. Il réveille les spectres de Georges Maillot, au volant de sa voiture blanche, de Carmen Blin, Ghita Wattier, des Hayward... Tout un quartier perdu de la mémoire est ainsi revisité, et délivre le secret de ses charmes, et de ses sortileges.
J'aurais brassé les papiers, comme un jeu de cartes, et je les aurais étalés sur la table. C'était donc ça, ma vie présente ? Tout se limitait donc pour moi, en ce moment, a une vingtaine de noms et d'adresses disparates dont je n'étais que le seul lien ? Et pourquoi ceux-la plutôt que d'autres ? Qu'est-ce que j'avais de commun, moi, avec ces noms et ces lieux ? J'étais dans un reve ou l'on sait que l'on peut d'un moment a l'autre se réveiller, quand des dangers vous menacent. Si je le décidais, je quittais cette table et tout se déliait, tout disparaissait dans le néant. Il ne resterait plus qu'une valise de fer-blanc et quelques bouts de papier ou étaient griffonnés des noms et des lieux qui n'auraient plus aucun sens pour personne.
Il semblait que le monde allait tressaillir et qu'une fete sans fin allait commencer ici et sur la terre entiere.»
Olia est née, un jour de novembre, dans cette atmosphere de liesse de l'apres-guerre ou tout paraît possible.
Mais les reves que construit Ivan, le héros décoré de l'Étoile d'or de l'Union soviétique, a la naissance de sa fille ne sont qu'illusions.
Dans ce premier roman, Andrei Makine brosse le portrait d'une génération perdue, dans une langue superbe de vérité.
Maison close ou regne la vie réglée des habitués, lieu de débauche plein de bienséance bourgeoise, la maison Tellier est comme un deuxieme foyer. Un jour, elle ferme «pour cause de premiere communion»... A la maniere de Toulouse-Lautrec, Maupassant donne une image joyeuse des prostituées. Mais sa nouvelle fit polémique : la scene des prostituées communiant a l'Église choqua. Elle résume pourtant l'opinion de Maupassant, qui, contre l'hypocrisie moralisante, préfere célébrer les pulsions et les passions.
Mlle Fifi avait pris Rachel sur ses genoux, et, s'animant a froid, tantôt il embrassait follement les frisons d'ébene de son cou, humant par le mince intervalle entre la robe et la peau la douce chaleur de son corps et tout le fumet de sa personne ; tantôt... il appuyait longuement ses levres sur la bouche fraîche de la juive, la baisait a perdre haleine ; mais soudain il la mordit si profondément qu'une traînée de sang descendit sur le menton de la jeune femme et coula dans son corsage.
Encore une fois, elle le regarda bien en face, et, lavant la plaie, murmura : "Ça se paye, cela." Il se mit a rire, d'un rire dur. "Je payerai", dit-il.
Sur un paquebot qui va vers l'Amérique, un jeune homme rencontre une femme qui lui fait perdre toute innocence.
Dans un bistrot, un inconnu vient me dire : "Je vous ai eu dans ma ligne de mire, en Algérie."
C'est parce qu'il avait froid, dans une briqueterie en Hongrie, que mon voisin, quant il était petit enfant, a échappé a Auschwitz.
Par trois fois, le "flutiste invisible", qu'on peut appeler le hasard – ou la main de Dieu –, fait basculer des existences. Pourquoi? C'est toute la question de ce roman.
De temps a autre, il est bon qu'un poete, que n'effraie pas l'air raréfié des cimes, ose s'élever au-dessus du vulgaire pour, dans un souffle épique, exalter notre aujourd'hui. Car ne nous y trompons pas : ces courageux jeunes gens qui, au plus fort de la guerre, ont tout tenté (en vain, hélas !) pour éviter l'enfer algérien a un jeune militaire qui criait grâce, ce sont les vrais successeurs d'Ajax et d'Achille, d'Hercule et de Télémaque, des Argonautes, des Trois Mousquetaires et meme du Capitaine Nemo, de Saint-Exupéry, de Teilhard de Chardin...
Quant aux lecteurs que les vertus de l'épopée laissent insensibles, ils trouveront dans ce petit livre suffisamment de digressions et de parentheses pour y glaner leur plaisir, et en particulier une recette de riz aux olives qui devrait satisfaire les plus difficiles.
Alors ces hommes de l'Empire, qui avaient tant couru et tant égorgé... se regarderent dans les fontaines de leurs prairies natales, et ils s'y virent si vieux, si mutilés, qu'ils se souvinrent de leurs fils, afin qu'on leur fermât les yeux. Ils demanderent ou ils étaient ; les enfants sortirent des colleges, et ne voyant plus ni sabres, ni cuirasses, ni fantassins, ni cavaliers, ils demanderent a leur tour ou étaient leurs peres. Mais on leur répondit que la guerre était finie, que César était mort, et que les portraits de Wellington et de Blücher étaient suspendus dans les antichambres des consulats et des ambassades, avec ces deux mots au bas : Salvatoribus mundi.
Alors s'assit sur un monde en ruines une jeunesse soucieuse.
"Papa m'a demandé de l'aider a en finir."
Je me répete cette phrase, elle sonne bizarrement. Qu'est-ce qui ne colle pas? "Papa" et "en finir"?»
Avec Tout s'est bien passé, Emmanuele Bernheim nous livre le récit haletant et bouleversant de son impensable aventure.
«Si tu me possedes, tu posséderas tout.
Mais ta vie m'appartiendra. Dieu l'a
voulu ainsi. Désire, et tes désirs
seront accomplis. Mais regle
tes souhaits sur ta vie.
Elle est la. A chaque
vouloir je décroîtrai
comme tes jours.
Me veux-tu ?»
Émigré a Paris, Kim s'adresse a son ami d'enfance, Arkadi. Avant d'etre séparés a l'âge de quatorze ans, les deux garçons ont grandi ensemble dans un hameau communautaire, non loin de Leningrad.
Kim et Arkadi vivent des années heureuses. Tous deux pionniers dans un mouvement de jeunesse, ils marchent fierement vers l'horizon radieux que leur promettent les films de propagande, au rythme des chants qui célebrent les héros de la guerre et la figure mythique du Travailleur. Mais certains silences des parents sont lourds de sous-entendus. Peu a peu émerge en eux le sentiment qu'on les dupe.
Et pour l'adulte aux yeux depuis longtemps dessillés, la nostalgie est double : a celle des scenes de l'enfance que la mémoire baigne d'une lumiere neigeuse, vient s'ajouter celle, plus inattendue, de l'époque du mensonge et de l'aveuglement.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?