Niezależnie, czy wyszło nam „macierzyństwo czarne”, czy „różowe”, to pojawienie się dzieci w domu jest jak wyprawa w inny kosmos. Dzieci mają swoje niezwykłe pomysły, inny niż dorośli sposób porozumiewania się, a nawet odmienne systemy wartości. Warto nie tylko zagłębiać się w te nadzwyczajne światy, ale też spisywać pojedyncze słowa, zdarzenia, obserwacje... Tak jak zrobiła to Małgorzata Kalicińska z pomocą Marka Knapa-Zagóry. Ta książka jest zaproszeniem do intymnej części życia pisarki, więc jeśli zaprosiła, to może warto zajrzeć?
Zaczynam o siódmej: inspekcja słoni, szczotkowanie, podanie leków, zabiegi kosmetyczne i krótki trening. Potem na każdego słonia wsiada jeden jeździec i rusza się z nimi na wyżerkę do dżungli. Pracuję w Elephant Whispers– ośrodku pomocy i tresury dla słoni „z problemami” i zwierząt osieroconych.Gdyby nie on, wszystkie te słonie zostałyby odstrzelone jako nadwyżka niemieszcząca się już w Parku Narodowym.
By uniknąć różnych, czasem nawet zabawnych, nieporozumień, muszę zacząć uczyć się tutejszego języka. Pierwszy problem polega na tym, że rodzimych języków jest wiele i nie wiem, od którego zacząć. Dziewczyny doradziły mi zuluski, najpopularniejszy w regionie. Wiem już, że „witaj” to po zulusku kusile, a „dziękuję” nja-bąga. Jednak to nie wystarczy…
Tutejsze władze, próbując pomóc najuboższym, zakupiły dla nich stado krów. Jednak miejscowym nie chciało się nimi zajmować i puścili je wolno. Nikt ich nie leczy ani o nie nie dba. Można powiedzieć, że krowy te żyją prawie dziko. Łapie się je i zawiesza im na szyi dzwonek jedynie po to, by można je było odróżnić z daleka od jakiegoś niebezpiecznego zwierzęcia. Inaczej konie mogłyby się łatwo spłoszyć, dostrzegając jakiś podejrzany ruch w krzakach, a tak słyszą dzwonek i wiedzą, że to bydło.
Zadziwiające jest, jak wyglądają tu rodziny. Od pokoleń jest tak, że młoda kobieta zachodzi w ciążę, a potem zostawia dziecko dziadkom i w ogóle nie bierze za nie odpowiedzialności. Poznałam taką dziewczynę pomagającą w kuchni. W wieku 21 lat ma już trójkę dzieci. Pierwsze urodziła, będąc 14-latką. Każde dziecko ma innego ojca. Dzieci zostawia pod opieką swojej matki, a sama zarabia w kuchni tyle, że ledwie starcza na wyżywienie rodziny. Żaden z ojców dzieci jej nie pomaga, ale ona – choć nie stać jej na zapewnienie choćby podstawowej edukacji swych pociech – marzy już o kolejnym dziecku.
Prawdziwa historia czarnego kamerdynera Białego Domu, która stała się kanwą oscarowego filmu. Przez ponad trzy dekady służył on ośmiu prezydentom - od czasów dyskryminacji rasowej do zaprzysiężenia czarnoskórego na Prezydenta USA
Pewnego dnia rozkochane we Włoszech warszawskie małżeństwo postanawia zrealizować tlące się w głębi serca marzenie o zamieszkaniu w Toskanii. Po wielu perypetiach znajdują i zaczynają remontować stary młyn pod Cortoną, z którego roztacza się widok na porośnięte oliwkami wzgórza oraz na willę Bramasole, należącą do Frances Mayes, autorki powieści Codzienność w Toskanii. Będą teraz sąsiadami. Mogłaby się tak rozpoczynać fikcyjna opowieść, jednak w tym wypadku jest to zapis faktycznych wydarzeń, które pokazują, że `chcieć to móc`, a słoneczna Italia otwiera się nie tylko przed Amerykanami.
Pewnego dnia rozkochane we Włoszech warszawskie małżeństwo postanawia zrealizować tlące się w głębi serca marzenie o zamieszkaniu w Toskanii. Po wielu perypetiach znajdują i zaczynają remontować stary młyn pod Cortoną, z którego roztacza się widok na porośnięte oliwkami wzgórza oraz na willę Bramasole, należącą do Frances Mayes, autorki powieści Codzienność w Toskanii. Będą teraz sąsiadami.
Mogłaby się tak rozpoczynać fikcyjna opowieść, jednak w tym wypadku jest to zapis faktycznych wydarzeń, które pokazują, że „chcieć to móc”, a słoneczna Italia otwiera się nie tylko przed Amerykanami.
Czyta Anna Gajewska.
Historia podróży brytyjskiego małżeństwa , ich drogi do odnalezienia własnego miejsca – domu w południowej, słonecznej części Włoch w Kalabrii. Barwna opowieść o ich podróży, życiowych decyzjach, przeprowadzce i związanej z nią nie zawsze prostą logistyką i dalszym życiu w nowym, wymarzonym miejscu na ziemi. Głównych bohaterów poznajemy w momencie kiedy w nich samych powoli rodzi się decyzja o zmianie dotychczasowego życia. Kiełkujący pomysł szybko zaczyna nabierać realnych kształtów. Dotychczasowe życie spakowali w kilka kartonów i rozpoczęli nową przygodę w innym kraju. Pełna optymizmu opowieść, która przypomina nam, że nigdy nie jest za późno by spełniać swoje marzenia.
Nieautoryzowana biografia barbadoskiej wokalistki Rihanny. Jej kariera rozpoczęła się, gdy zauważył ją Evan Rogers – nowojorczyk współpracujący z takimi gwiazdami, jak Christina Aguilera, Jessica Simpson. Od razu zaproponował jej sesję nagraniową. Jej materiał demo zainteresował szefa Def Jam tak, że wokalistkę zaproszono na przesłuchanie i zaproponowano kontrakt płytowy. Sławę przyniósł jej singiel ‘Pon de Replay’ z debiutanckiego albumu ‘Music of the Sun’. 03 lipca 2013 Rihanna wystąpi w Polsce na Festiwalu Open'er. Gwiazda muzyki pop na Facebooku ma ponad 65 milionów fanów, a na You Tube jej teledyski obejrzano 3 miliardy razy. Rihanna sprzedała do tej pory ponad 41 milionów płyt i blisko 150 milionów utworów. ¼ singli wydanych przez Rihannę wylądowała na pierwszym miejscu setki Billboardu .
-Jedziecie na TEN Madagaskar? - z niedowierzaniem dopytywali nasi znajomi, gdy poinformowaliśmy ich o swoich zamiarach.
- Podróż dookoła świata na rowerach wam nie wystarczyła?
Kto raz zaznał prawdziwego życia w siodełku wie, że nawet stukrotne objechanie świata nie zaspokoi głodu podróży - bo przecież we włóczędze nie chodzi o bicie rekordów czy wypełnianie statystyk, ale o to, by nieustanie gonić za horyzontem. Tak, brakowało nam drogi. Tak, postanowiliśmy pojechać na TEN Madagaskar.
Dlaczego tam? A czyż jest jakieś inne miejsce na Ziemi, gdzie ludzie odkopują kości zmarłych w radosnej ceremonii, tańcząc przy tym i śpiewając? Gdzie od milionów lat w konarach drzew skaczą lemury, a od czasu do czasu (od lat kilkunastu) wskakują i na plecaki turystów, jeśli ci ma-ją w nich banana lub mandarynkę? Czynie chce się człowiekowi udać w miejsce, gdzie poranki pachną wanilią, w prastarym lesie łatwiej wypatrzyć kameleona niż rozbitą butelkę po piwie, a nawet najwytrawniejszy lingwista połamie sobie język, próbująć nauczyć się lokalnego narzecza lub choćby wymówić imię popularnego mal-gaskiego króla Andrianampoinimerinan-driantsimitoviaminandriampanjaka?Któż wkońcu nie chciałby pojechać do miejsca, którego już sama nazwa, jak pisał Arkady Fiedler, „jest jak magiczne hasło, jak nie-zwalczona pokusa, jak wyzwanie do szaleństw"?
Czy mogliśmy wybrać inne równie fascynujące miejsce jako cel swojej kolejnej podróży? Teoretycznie tak, ale dopóki nie zostaną uruchomione połączenia pasażerskie z Alfa Centauri pozostał nam „ósmy kontynent". - ze wstępu do ksiażki "Przez Madagaskar na rowerach"
Wstęp
W drodze na „Ósmy kontynent”
Madagaskar – Antananarivo
Madagaskar – Część południowa
Madagaskar – część północna
To i owo dodatkowo
Krótki informator praktyczny
Druga, wyczekiwana część Przez świat na rowerach w dwa lata . Nie pamiętam, kiedy dokładnie zdaliśmy sobie z tego sprawę. Wiem, że nastąpiło to jednego z tych dni, gdy byliśmy sami na drodze, mieliśmy przed sobą otwartą przestrzeń, a wiatr trochę ucichł, pozwalając pozbierać myśli. A z tych wynikło, że wielka część naszej wycieczki była pogonią za uciekającym czasem. Dotrzeć do miasta przed zmierzchem, opuścić kraj przed upływem ważności wizy, zdążyć przed zimą. Właśnie wtedy zrozumieliśmy, że ten pośpiech nie ma sensu, upływających godzin i dni i tak nie dogonimy. Lepiej zwolnić. Wszystko przemija, nowe nie zawsze przynosi lepsze. Carpe diem?
Najlepsza kolekcja kolorowych zdjęć z życia zespołu One Direction. Fotorelacja z życia zespołu ukazuje niezwykłą historię One Direction uchwyconą w 150 specjalnie wyselekcjonowanych fotografiach.
zapiski spełnionych marzeń
A potem leniwie drepczemy na dół, podpatrując ogrody i sposoby na ozdobienie muru lub rozczulając się majtkami na sznurku, przesłaniającymi świat św. Antoniemu w malutkiej kapliczce. Zaglądamy do otwartych sklepików. Zatrzymujemy smaki z mercatino (ryneczku), kupujemy kawałek owczego sera i czerwone wino. Wszędzie mnóstwo mieszkańców, wylegli gromadnie na spacer.
Apetyczne są takie niedziele. Można potem wrócić do powszedniego dnia, porządków, prasowania, a mimo to z lekkością unosić się nad ziemią...
Książka zawiera 36 kolorowych stron ze zdjęciami z Toskanii.
Autorka ukończyła wychowanie plastyczne w PWSSP (obecnej ASP) w Poznaniu oraz reżyserię teatru dzieci i młodzieży przy PWSST we Wrocławiu. Przez kilka lat pracowała jako nauczycielka plastyki, by potem jako instruktor plastyki i teatru z sukcesami działać w Gminnym Ośrodku Kultury "Sokół" w Czerwonaku pod Poznaniem. W 2007 roku wyprowadziła sie z Polski i zamieszkała w Toskanii. Pracuje jako gospodyni u zaprzyjaźnionego księdza i z tej perspektywy spogląda na świat dookoła siebie. Założyła własną pracownię, wróciła do malarstwa, wytwarza świece artystyczne, tworzy aranżacje florystyczne.
Książka na podstawie ulubionego przez internautów bloga o ż yciu w Toskanii
Sylwia: Nie wyobrażam sobie picia porannej kawy bez czytania Pani bolga! To zapiski moich jeszcze niespełnionych marzeń :)
Darek: Od zeszłego tygodnia usiłuję nadrobić ponad dwa lata, czytając Pani zapiski, oglądając zdjęcia i przede wszystkim podziwiając decyzję. W blogu widać Pani toskańskie zauroczenie i czuję to do dziś. Wkłada Pani sporo serca w tworzenie tego swoistego okna na Toskanię, a Pani talnety artystyczne dopełniają całokształtu. Dziekuję za chęci dzielenia się radością z innmi.
Różne kobiety, które w różnych okolicznościach straciły w dzieciństwie lub młodości matkę, natrafiają potem na podobne problemy we własnym macierzyństwie. Ponieważ zabrakło im modelu macierzyństwa, czują się zagubione w wielu sytuacjach, które są dla ich rówieśniczek oczywiste. Autorka kontynuuje tu temat podjęty we wcześniejszej, pionierskiej książce "Córki, które zostały bez matki" - książce, która wzbudziła gorące emocje i głębokie refleksje u tysięcy czytelniczek identyfikujących się z przeżyciami kobiet opisanymi przez autorkę.
Matka która nie miała matki
Wstęp
W moim domu mieszkają teraz dwie małe dziewczynki. Ośmiolatka ma w sobie duszę chochlika; czterolatka — spokój anioła. Gdy wracam do domu po pracy, starsza już od progu rzuca się na mnie, krzycząc „Mamusia!", i ciasno oplata się wokół mojego ciała w małpiej manifestacji jedności. Za chwilę z uniesionymi rękoma nadbiega też druga, wołając: „Mama! Mama! Mama!", a aureola jej ciemnozłotych włosów pobłyskuje w ostrym, zachodzącym słońcu Kalifornii.
Schylam się do tej młodszej, próbując utrzymać równowagę, gdy starsza owija się wokół mojej prawej nogi. „Jak się ma mój króliczek?" — pytam Eden, ocierając się twarzą ojej gładką szyjkę. Mocno przyciskam patykowate ciało Mai, trzecioklasistki, cło swojego uda, ofiarowując jej najlepszy odpowiednik uścisku, na jaki mnie stać w tej sytuacji. „A jak tam mój Miś?"
Jest to niczym nieskrępowany spektakl uwielbienia, niemal zawstydzająca manifestacja obfitości uczuć. Dwie małe dziewczynki, których popołudnie nagle przepełnia radość i poczucie ulgi, ponieważ zobaczyły mnie w progu. Czy można czuć się bardziej potrzebnym, bardziej kochanym?
Moja mama też kiedyś tego doświadczała. Musiała. Przynajmniej mam taką nadzieję. Wychowywała trójkę dzieci, które witały ją, gdy wracała z zebrania komitetu rodzicielskiego w szkole lub z wyjazdu na długi weekend z ojcem, choć nie pamiętam, aby którekolwiek z nas rzucało się na nią tak jak moje dzieci na mnie. Nie byliśmy skłonni do fizycznego okazywania sobie uczuć czy mówienia o miłości. Pamiętam tylko jeden jedyny raz, kiedy powiedziałam matce, że ją kocham. Było to latem 1981 roku. Miałam wtedy siedemnaście lat. Mama leżała w szpitalnym łóżku, a na dźwięk tych słów mocniej zacisnęła dłonie na jego prętach.
- leż cię kocham — powiedziała, ale jej głos był przytłumiony, jakby już była w drodze do innego świata.
Dwa dni później zmarła na raka, który zaatakował najpierw pierś, a później także wątrobę. Było to ponad dwadzieścia lat temu, ale obraz jej ostatnich dni nigdy nie stracił dla mnie wyrazistości. To moje wspomnienia związane z nią jako matką zaczęły blednąc. Nie potrafię sobie przypomnieć żadnej z lekcji gry na fortepianie, których mi udzielała, ani nawet tego, czy kiedykolwiek dostrzegłam jej twarz pośród publiczności na szkolnym przedstawieniu. Czyżbym nie była w stanie przywołać tych obrazów7, ponieważ momenty spędzane razem stały się tak odległe? A może zastępuję je wspomnieniami, które każdego dnia tworzę z własnymi dziećmi?
Przez długi czas, gdy proszono mnie, żebym opowiedziała o sobie, w pierwszym odruchu zawsze miałam ochotę powiedzieć: „Gdy miałam siedemnaście lat, zmarła moja matka". Wydawało mi się to najbardziej adekwatnym opisem mojej osoby, jaki można zaoferować. Gdy teraz słyszę to pytanie, bez zastanowienia odpowiadam najpierw: „Mam dwie córki. Jedna ma osiem lat, druga cztery". Niewiele momentów w życiu kobiety jest nasyconych taką mocą, by określać jej tożsamość, ale niewątpliwie utrata matki oraz własne macierzyństwo do nich należą.
Oczywiście rola matki nie jest jedyną, jaką odgrywam. Jestem też żoną, autorką książek, wykładowcą, panią domu, a od kwietnia do czerwca entuzjastycznym projektantem przydomowego ogrodu. Jednak ponieważ bard/o świadomie zdecydowałam się umieścić córki w centrum swojego świata, rola matki przyćmiewa
niemal wszystko inne, co robię. Kiedyś wydawało mi się, że określa mnie brak czyjejś obecności. Teraz zaś twierdzę, że definiuje mnie obecność dwóch małych istotek, które potrzebują większości mojego czasu.
Jednak moją tożsamość matki kształtuje coś więcej niż tylko relacje między naszą trójką. Funkcjonuje ona w zagmatwanym układzie międzypokoleniowej miłości i straty, znaczona wspomnieniami związanymi z życiem oraz śmiercią mojej matki i komplikowana technikami przetrwania, na których się opierałam, gdy musiałam sobie radzie sama. Moja niezłomna samowystarczalność, strach przed przedwczesną śmiercią, uwielbienie tego, co przewidywalne i bezpieczne — wszystkie te myśli i zachowania, od których przez lata próbowałam wybawić się na kozetkach u rozmaitych terapeutów, jak na złość zagościły na stałe w moim życiu po narodzinach pierwszej córki. Niektóre nieraz stawały mi na drodze.
Można by myśleć, że powinnam się tego spodziewać. W końcu przez poprzednie trzy lata prowadziłam prelekcje i pisałam teksty o istocie takich przełomowych wydarzeń jak ślub czy narodziny dziecka w życiu kobiety, która straciła matkę. Mimo wszystko jednak w 1997 roku nie byłam przygotowana na to, jak bardzo frustracja i złość, które miotały mną, gdy Maya przez pierwsze dziesięć tygodni nieustannie płakała, będą przypominać mi moją bezdenną rozpacz po śmierci matki w 1981 roku. Nie spodziewałam się też ogromu egzystencjalnej samotności, której miałam doświadczyć w okresie poporodowym mimo pomocy kuzynki i teściowej. Gdy zostałam mamą, nagle moja matka była wszędzie wokół mnie i jednocześnie nigdzie. Nawet najbardziej prozaiczne elementy opieki nad niemowlęciem sprawiały, że od razu pojawiała się w pokoju. Jak ona sobie dawala radę z tymi tetnnvymi? — zastanawiałam się, walcząc z pieluchą jednorazową. Pewnie w taki sposób mnie trzymala. gdy budzilamją w środku nocy - przelatywało mi mimowolnie przez głowę, gdy o trzeciej nad ranem spacerowałam z Mayą po pokoju.
Kiedy we wczesnych latach dziewięćdziesiątych pracowałam nad książką Córki, które zflstaly bez matki, postanowiłam zawrzeć w niej rozdział na temat matek, które same straciły matkę, lecz pisanie go było dla mnie raczej zadaniem intelektualnym niż okazją do wydobycia z siebie emocjonalnej prawdy. Będąc samotna i bezdzietna, nie spodziewałam się jeszcze - i jakże mogło być inaczej? - że doświadczenie wczesnej utraty matki pewnego dnia ukształtuje mnie samą niemal w każdym aspekcie roli matki. Miało ono wpływ na wszystko, począwszy od wyboru partnera (musiałam mieć pewność, że mój wybranek zaopiekuje się dziećmi, gdyby mi coś się stało), przez obsesję na punkcie dokumentacji wydarzeń z życia dziewczynek (odnotowywałam każdy najdrobniejszy szczegół, żeby dzieciom nic nie umknęło, gdyby coś mi się stało), decyzję, aby zabrać Mayę do Francji, gdy miała trzy latka (aby miała wczesne wspomnienia z podróży z mamą, nawet gdyby potem coś mi się stało), a skończywszy na sposobie, w jaki każdego ranka czeszę dziewczynkom włosy (wybieram proste dyżurki, które będzie w stanic ułożyć także mój mąż, gdyby coś złego miało mnie wkrótce spotkać).
Uważam też, że to doświadczenie sprawiło, iż jestem bardziej uważna jako matka - usiłuję przewidywać potrzeby dzieci i chronić je przed rozczarowaniami i smutkami. Ponieważ wiem, czym jest tęsknota za matką, staram się, aby wiedziały, że zawsze przy nicłi jestem. To prawda, że dla osoby pracującej próby zasłużenia na miano „supermamy" mogą być wykańczające, a poświęcanie godziny dziennie na zawiezienie dzieci do szkoły i przywiezienie
ich do domu (mimo że mąż lub opiekunka chętnie sami by to zrobili) niewątpliwie dezorganizuje pracę. Wiem jednak, jak cenny jest czas spędzony razem, głównie dlatego, że rozumiem, jak szybko może się skończyć. Mam teraz czterdzieści jeden lat, czyli o rok mniej, niż miała moja mama, gdy umarła; ta mentalna matematyka stanowi kontekst większości moich decyzji związanych z macierzyństwem.
Steruje mną nie tyle jakiś uchwytny strach przed przedwczesną śmiercią, ile towarzysząca mi nieustannie świadomość, iż jest ona możliwa. Podobnie jak większość matek, z którymi rozmawiałam w trakcie przygotowywania tej książki, nie zamartwiam się całymi dniami swoim stanem zdrowia i kruchością życia; przestałam nawet zbyt restrykcyjnie podchodzić do comiesięcznej samokontroli piersi. Kto ma teraz na to wszystko czas? Mimo to jednak instynkt samozachowawczy trawi spore zasoby mojej energii. Pewna moja znajoma, matka trójki dzieci, która w wieku ośmiu lat straciła ojca w wypadku samochodowym, opisując swój styl rodzicielstwa, używa sformułowania „oszczędność ruchów". Ponieważ od najmłodszych lat wie, że nieszczęścia mogą spaść jak grom z jasnego nieba, unika niepotrzebnego ryzyka. Doskonale ją rozumiem. Nigdy nie przekraczam dozwolonej prędkości na drodze. Nie latam małymi samolotami. Nieszczęścia chodzą po matkach, wiem o tym. A najistotniejszym elementem mojej roli jest być.
Matka która nie miała matki
Spis treści:
Podziękowania
Wstęp
1. Macierzyństwo i żałoba. Uzdrawiająca moc
Naprawa historii
Odnowienie dawnej więzi z matką
Zastępowanie straconej opieki
Powrót do przeszłości
Opieka nad pasierbami
Rola babci. Druga szansa na macierzyństwo
2. Ciąża. Czas na przygotowania
Sekretna strona ciąży - psychiczna, emocjonalna, intensywna
Kluczowa decyzja
Bezpłodność - inna forma straty
Kwestia preferencji - chłopiec czy dziewczynka?
3. Poród i narodziny. Przestąpienie progu
Od teraz jest ich dwoje
Dlaczego przebieg porodu ma znaczenie?
4. Okres poporodowy. Pierwsze sześć tygodni
Hipersamowystarczalność
Utrzymująca się lojalność w stosunku do matki
Te „drugie" babcie
Mit natychmiastowej więzi
5. Przywiązywanie się.
Powstawanie więzi między matką a dzieckiem
Krótkie podsumowanie problematyki przywiązania i straty
6. Do lat czterech. Opieka nad dziećmi w wieku niemowlęcym, poniemowlęcym i wczesnoprzedszkolnym
Szok macierzyństwa
Myśli na temat własnej śmierci
Nauka samodzielnego zasypiania
Rozłąka fizyczna
Pierwszy dzień w przedszkolu (żłobku)
Złość i odrzucenie
Rozwijanie niezależności
Kolejne dzieci
7. Nieobecna babcia. Zapełnienie pustki
Niewiadoma
Wcale nie tak nieobecna babcia
8. Babcia w niebie. Rozmowa z dziećmi o śmierci
Dzieci w wieku poniemowlęcym.
- od osiemnastu miesięcy do trzech lat
Dzieci w wieku przedszkolnym
od trzech do pięciu lat
Dzieci w wieku szkolnym
od pięciu do jedenastu lat
Dzieci w wieku dojrzewania i starsze
Jak mówić o trudnych sprawach
śmierć gwałtowna lub samobójcza
9. Rodzina pod specjalnym nadzorem
Żeby tylko nikomu nic się nie stało
„Nadopiekuńczy rodzice
Jeśli realizuje się czarny scenariusz
10. Pięć do dwunastu lat. Lata szkolne
Sprawy domowe
Gniew, odrzucenie, dyscyplina
Żcie szkolne
11. Matka pod specjalnym nadzorem. Żeby tylko nic mi się nie stało Migająca liczba.
Kolejna migająca liczba Plan idealny
Fotografie i wspomnienia
12. Tu chodzi o dziecko. Zachowanie ostrości spojrzenia No pain, no gain wartość cierpienia
13. Nastolatki w domu. Strefa nieznanego
Mit 1. Rozłąka jest niezbędna
Mit 2. Konflikty, bunt i odrzucenie oznaczają, że popełniłam jakiś błąd
Mit 3. Naszym dzieciom jest dużo łatwiej niż nam,
gdy byłyśmy w ich wieku
Mit 4. Wystarczy kochać
Mit S. Są już dorosłe moja rola się skończyła
Epilog
Dodatek A. Kwestionariusz Motherless Mothcr Survey
Dodatek B. Kwestionariusz grupy kontrolnej
Dodatek C. Przydatne adresy
Przypisy bibliograficzne
Bibliografia
Harry Styles to 1/5 globalnej sensacji boysbandowej, której na imię ONE DIRECTION. Zespół, którego członkami są Niall Horan, Zayn Malik, Louis Tomlinson, Liam Payne oraz sam Harry, rozbłysł na firmamencie muzycznym po finałach brytyjskiej edycji X Factora w 2010 roku. Od tej pory chłopcy śpiewali w gigantycznych halach koncertowych na całym świecie, w których bilety były wysprzedane do ostatniego miejsca. Ich piosenki znajdują się na szczytach list przebojów, a w 2013 roku zespół wydaje już trzecią samodzielną płytę. Urodzony 1 lutego 1994 roku Harry jest często uważany za największego ulubieńca fanów 1D. Jego słodki chłopięcy wygląd i burza zmierzwionych włosów przyprawiają o zawrót głowy dziewczyny na całym świecie. Autorka książki uchyla rąbka sensacyjnej i inspirującej historii tego, jak zwykły nastolatek z angielskiego Cheshire podążał za swymi marzeniami aż na szczyt międzynarodowej sławy, otwierając sobie przy okazji drogę do serc milionów fanek.
Wyruszając z domu. miałyśmy cztery wizy w paszporcie, plecaki przeładowane niepotrzebnymi rzeczami i... strach w oczach. Po miesiącu, gdy opuszczałyśmy Mongolię, po strachu nie było śladu, duża część zbędnego bagażu została wyrzucona lub odesłana do domu, a nam wydawało się, że oto zdobywamy świat i nikt już nam nie stanie na drodze. Stanęły Chiny i ich miliard trzysta milionów mieszkańców, ale potem było już tylko łatwiej...
Z góry zakładałyśmy, że podróż ta będzie typowym gap year (roczną przerwą w życiu zawodowym, przeznaczaną zazwyczaj na podróże lub pracę w wolontariacie). Nie wyjeżdżamy z Polski na stałe ani nie zamierzamy włóczyć się latami. Zostawimy wszystko i wyruszymy w nieznane ale bez poczucia ucieczki, tylko ze świadomością, że po roku wrócimy, bogatsze o nowe doświadczenia i niezapomniane wspomnienia
Gdzie diabeł nie może Dziewczyńska podróż dookoła świata
Spis treści:
Gapjer, czyli rok w podróży
Mapka podróży opisanej w części l
Rosja
Mongolia - stiep, stiep i susliki
Chiny
Japońskie impresje
Hongkong i Makau - czyli niby Chiny, ale trochę inne
Wietnam - czyli znowu jesteśmy na krótkich wakacjach
Kambodża
Tajlandia po raz pierwszy - two nights in Bangkok
Indie
Pierwsza tercja za nami - krótkie podsumowanie
Laos - Order Miliona Stoni i Biatego Parasola
znów Tajlandia - w drodze do Bangkoku
Malezja - kokosy i multikulti
Przez Jruman Show do Indonezji
Mapka podróży opisanej w część II
Drugi tom i kontynuacja podróży dwóch dziewczyn, które zrobiły sobie rok przerwy (gap year) od pracy w rozpędzonej warszawskiej korporacji i wybrały się w pełną przygód podróż. W drugiej części znajdą się w Austarlii, Nowej Zelandii, przez Pacyfik dotrą do Argentyny, Chile, Peru, Boliwii. Potem odkryjemy z nimi uroki Brazylii, trudną drogę do Panamy, bananową republikę Kostaryki, Nikaraguę, Gawtemalę, Meksyk nie tylko aztecki i na deser Nowy Jork. Przenikiwa obserwacja podróżniczek także i w tej części nas nie opuszcza , wszystko tętni życiem oraz humorem i optymizmem. Dodatkową wartością książki są praktyczne porady dla potencjalnych naśladowców (transport, noclegi, kuchnia, poziom cen).
Dwie przyjaciółki: iberystka Justyna Minc i prawniczka Paulina Pilch zdecydowały się zrealizować swoje marzenie o podróży dookoła świata. Postanowiły, że ich podróż będzie typowym gap year - nie planowały wyjazdu na stałe, nie chciały włóczyć się po świecie kilka lat. Rzuciły dobre prace w warszawskich firmach i pod koniec sierpnia 2010 wyruszyły na wschód - pociągiem do Moskwy. Książka jest opisem rocznej podróży dookoła świata, zapisem nisamowitych doświadczeń, niezwykłych wrażeń, przygód i przemyśle autorek. Pomysł powstał podczas pisania bloga - zapisu podróży. Sam blog pisany początkowo w celu porozumiewania się z najbliższymi, szybko okazał się rewelacyjnym sposobem udokumentowania wszsytkiego tego, co się wokół obu dziewczyn działo. Ich relacje to kopalania wiedzy dla tych, którzy marzą o takiej podróży, ale nie mają pojęcia, jak się przebić przez urzędowe przeszkody, finansowe pułapki, barierę językową i różne niebezpieczeństwa. W 2010 roku blog był nominowany do nagrody Travelera National Geographic.
Książka Dwie strony mikrofonu jest podsumowaniem moich dziennikarskich trzydziestu pięciu lat. Spisałem swoje wspomnienia i refleksje najwierniej, jak potrafiłem. Być może mało dyplomatycznie, za to w pełni szczerze. Mam nadzieję, że zaciekawią one także tych z Państwa.
Oczekując, że żałoba ma przebiegać szybko i w sposób przewidywalny, doszliśmy do tego, że postrzegamy ją niejako w kategoriach choroby - myślimy o niej jako o czymś, z czego można się „wykaraskać". W rezultacie postrzegamy naturalne reakcje jako oznaki chorobliwych emocji. Ale czy kobieta, która płacze w Boże Narodzenie, ilekroć pomyśli o matce, nie potrafi rozstać się z przeszłością, czy też po prostu zawsze w święta odczuwa brak matczynego ciepła i radości?
Gdy miałam dwadzieścia pięć lat, moja matka umarła na raka. Chorobę wykryto u niej w kwietniu, a w lipcu umarła. Nie byłam przygotowana ani na ból, ani na skalę tej straty. To wszystko, co pisze Pani o żałobie trwającej całe życie, to prawda, l prawdą jest również to, co mówi Pani o nabywaniu mentalnej siły z tego powodu, że nie ma matki, która by nam pomagała. Mam teraz trzydzieści osiem lat i chociaż ten ból nie dokucza mi teraz w każdej minucie dnia tak jak kiedyś, na dnie duszy wciąż odczuwam brak matki i to, że do niej tęsknię.
Z listu autorki
Hope Edelman, która w w wieku siedemnastu lat straciła matkę, przez wiele lat szukała książki jak ta, która pomogłaby jej zrozumieć swoją sytuację i pokierować życiem. Nie znajdując jej, postanowiła już jako dojrzała kobieta napisać ją sama. Zebrała w tym celu relacje od setek kobiet, które straciły matkę, oraz opinie psychologów, psychoterapeutów i socjologów zajmujących się tematyką żałoby. Rezultatem jest książka, której głębia, otwartość i autentyzm pomagają zrozumieć siebie oraz - o ile to potrzebne - otworzyć się na emocje i refleksje procesu żałoby, który po śmierci matki nigdy nie dobiega kresu.
N/e potrafię o tej książce powiedzieć nic innego, jak „Kobieto, przeczytaj!" - nawet jeśli Twoja matka żyje. Przeczytaj, żeby zrozumieć siebie, bo śmierci nie da się inaczej pojąć, niż znajdując sens własnego życia. Rozpaczy po odejściu matki nie da się opowiedzieć ani zamknąć w kilku miesiącach żałoby. Ono wraca przy porodzie twojego dziecka, przy wyborze partnera, jest z Tobą zawsze, jak matka która jest częścią Ciebie i dyktuje pośmiertne warunki, o których w tak prosty i mądry sposób pisze Hope Edelman
Manuela Gretkowska
Córki które zostały bez matki
Spis Treści:
Listy od czytelniczek Podziękowania
Wstęp
CZĘŚĆ I: STRATA
Rozdział 1: Żałoba pojawia się jak pory roku. Opłakiwanie straty musi trwać
Rozdział 2: Okresy zmian
Etapy rozwoju w życiu córki
Rozdział 3: Przyczyna i skutek
Najlepszy sposób nie istnieje
Rozdział 4: Późniejsze straty
Nauka rozstawania się
CZĘŚĆ II: ZMIANA
Rozdział 5: Córusia tatusia
Diada „ojciec-córka"
Rozdział 6: Siostra i brat. Siostra i siostra
Relacje między rodzeństwem
Rozdział 7: W poszukiwaniu miłościl
Związki uczuciowe
Rozdział 8: Kiedy kobieta potrzebuje kobiety. Płeć ma znaczenie
CZĘŚĆ III: ROZWÓJ
Rozdział 9: Kim była ona, kim jestem ja
Rozwój odrębnej tożsamości
Rozdział 10: Losy śmiertelników
Życie, śmierć, choroba, zdrowie
Rozdział 11: Córka zostaje matką
Przedłużenie linii
Rozdział 12: Feniks
Kreatywność, dokonania i sukces
Zakończenie
Dodatek A
Dodatek B
Bibliografia
Przypisy bibliograficzne
Dwaj wybitni amerykańscy stratedzy polityki zagranicznej, byli doradcy prezydentów Cartera i Busha seniora, dyskutują o dniu dzisiejszym oraz historycznej perspektywie krajów i kontynentów.
Książka "Rób, to co kochasz. Jak wejść na drogę życia pasją" to niezwykle szczery zapis etapów zmiany w życiu młodego rapera Arkadio, który po radykalnej przemianie w wieku lat 17 wszedł na drogę życia pasją i talentami. Książka opisuje decyzje, które musiały zapaść, aby wyrwać się z nałogów oraz trudności, z którymi styka się każdy, kto zdecyduje się na dobre zmiany w życiu.
Jest to także garść praktycznych porad i pomysłów, jak radzić sobie z najtrudniejszymi etapami tej drogi, a także niezwykle pozytywne przesłanie człowieka, który jest szczęśliwy i chce swoim szczęściem dzielić się z innymi.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?