Do tej strefy zapraszamy naszych najmłodszych miłośników czytania, tutaj znajdzie lekturę dla siebie maluch w każdym wieku. Najciekawsze powieści i opowiadania dla najmłodszych, bajki, kolorowanki, rysowanki, rymowanki, inspirujące książeczki obrazkowe, lektury szkolne, podręczniki do nauki oraz obszerne opracowania. Polecamy książki autorów dla dzieci: Barbary Supeł, Magdy Malickiej, Beady Barbary jadach, Study Smart oraz wiele innych ciekawych opracowań zbiorowych. To wszystko w jednym miejscu, z szybką wysyłką w dobrej cenie.
Ósmy śpiewnik z serii „Piosenki dla przedszkolaka” sprawi mnóstwo radości nie tylko dzieciom, ale i ich rodzicom i dziadkom. „Stary niedźwiedź mocno śpi”, „Jedzie pociąg z daleka”, „Mam chusteczkę haftowaną” i inne popularne przeboje we współczesnych aranżacjach zebrano na jednej płycie. Materiał uzupełnia wersja bez wokalu, dzięki czemu przedszkolaki mogą śpiewać samodzielnie, świetnie się przy tym bawiąc.
Spis utworów:
1. Była sobie żabka mała
2. Gdzieżeś ty bywał
3. Jedzie pociąg
4. Jesteśmy Jagódki
5. Koło graniaste
6. Mało nas, mało nas
7. Mam chusteczkę
8. Ojciec Wirgiliusz
9. My jesteśmy krasnoludki
10. Nie chcę cię znać
11. Wąską ścieżką przez ogródek
12. Stary Donald farmę miał
13. Stary niedźwiedź mocno śpi
Opowieści o ekoludkach – bohaterach znanych z książek pod tytułem „Przygody leśnych skrzatów” oraz „Leśne skrzaty ratują zwierzęta”, spotkały się z gorącym przyjęciem czytelników i otrzymały wiele pozytywnych recenzji. Mamy przyjemność zaprezentować kolejne przygody leśnych skrzatów, dla których troska o zwierzęta i ochrona przyrody są najważniejsze – są sprawą skrzaciego honoru!
Tym razem skrzaty ratują przed kłusownikiem tchórza Juliusza, pomagają sarence Patrycji w odnalezieniu jej córki, a także opatrują potrącone na autostradzie zwierzęta. Czy uda im się zapobiec rozprzestrzenianiu się pożaru, który wybuchł na łące?
Mądre i zabawne opowieści, pięknie zilustrowane przez Agatę Nowak, poruszają bardzo ważne we współczesnym świecie zagadnienia ekologiczne i uczą, jak żyć w zgodzie z naturą, szanując jej prawa.
Rafał Klimczak, ekolog i wielbiciel przyrody, jest również autorem bestsellerowej powieści NUDZIMISIE.
DAWID I LARISA to nowa seria Martina Widmarka – autora bestsellerowej serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai. Tym razem książki przeznaczone są dla nieco starszych czytelników, a zatem wszystkich tych, którzy nauczyli się czytać, poznając kolejne przygody Lassego i Mai, i chcą przejść na kolejny poziom czytelniczych wyzwań i doznań.
DAWID I LARISA to świetnie skonstruowane, trzymające w napięciu historie, w których wątek detektywistyczno-przygodowy prowokuje do refleksji nad współczesnym światem i mechanizmami jego funkcjonowania. Bohaterowie, uwikłani w skomplikowane intrygi, zmuszeni są do postawienia sobie pytań dotyczących ludzkiej egzystencji. Ciekawe tło przygód nastolatków Dawida i Larisy stanowi problematyka popularnonaukowa, np. eksperymenty genetyczne czy ekologia.
Tom 2: TRZYNASTY GOŚĆ
Głęboko pod ziemią, w nieczynnej kopalni, dzieją się dziwne rzeczy. Wręcz niepojęte! Dawid i Larisa znaleźli się tu, podążając za pewnym szkockim wynalazcą, który w tajemniczy sposób zniknął w jednym z szybów. Gdy w zaskakująco rozświetlonych podziemnych korytarzach Larisa staje oko w oko z samą sobą, oboje czują, że muszą rozwikłać zagadkę tego miejsca. Już niebawem przekonają się, że nie tylko oni są w niebezpieczeństwie, ale że zagrożona jest cała ludzkość!
W serii ukazały się (do końca 2015 roku):
„Antykwariat pod Błękitnym Lustrem”
„Trzynasty gość”
Fascynująca, pełna sensacyjnych faktów, historia twórców dwóch znanych na całym świecie marek luksusowych aut – Lamborghini i Audi. Zapierającym dech w piersi opisom perypetii życiowych Ferrucciego Lamborghiniego oraz Augusta Horcha towarzyszą modele supersamochodów, których składanie jest gwarancją świetnej zabawy! Poprzez innowacyjne doświadczenie budowania auta młody Czytelnik rozwinie wyobraźnię i poszerzy swoją wiedzę na temat niezwykłego świata motoryzacji.
Niezapomniana wyprawa do świata aut z dawnych lat, łącząca niezwykłe doświadczenie budowania samochodu z interesującymi faktami dotyczącymi samochodów ze wszystkich epok! Młody Czytelnik ma niepowtarzalną okazję poznać ciekawostki z historii motoryzacji, dowiedzieć się, na jaki okres przypadł jej złoty wiek i na czym polegała samochodowa rewolucja. Dzięki możliwości zbudowania modelu wybranego samochodu – bez kleju, nożyczek i bałaganu – może zaś śmiało ruszać na podbój świata.
Różne znać rzeczy imiona.
Naukowcy dowiedli, że mózg człowieka jest najbardziej elastyczny do 6. roku życia. Wtedy z łatwością chłonie wiedzę i języki obce, i nigdy później nie będzie w stanie przyjąć aż tak dużej dawki informacji. Wtedy też najlepiej uczyć dzieci akcentu, gdyż niewykształcony jeszcze w pełni aparat mowy jest w stanie wypowiedzieć właściwie wszystkie dźwięki. Im starszy, tym – tak samo jak mózg – coraz mniej elastyczny.
Wynika z tego, że zapoznawanie maluszków z obcą mową już od pierwszych dni życia nie jest wcale fanaberią ani przejawem nadmiernych ambicji rodziców, jak niektórzy próbują to traktować. To raczej gimnastyka dla umysłu i aparatu mowy niż robienie z dziecka geniusza na siłę. Nawet więcej – powinno to być obowiązkiem rodziców, bo wczesne poznanie obcego języka ułatwi dzieciom jego naukę. Warunek jest jeden: nauka powinna odbywać się przez zabawę i w żaden sposób nie może kojarzyć się z przykrym obowiązkiem. Powinna być podejmowana niejako przy okazji i tylko wtedy, gdy maluch ma na nią ochotę.
Wydawnictwo Tashka wyszło z propozycją takiej właśnie nauki i zawarło ją w czterech książeczkach, które stworzył Robert Romanowicz, ilustrator związany z wydawnictwem niemalże od początku jego istnienia. Są to: „Pojazdy”, „Zwierzęta”, „Przedmioty” i „Jedzenie”. Przedmioty z życia codziennego zostały pogrupowane, a każdy z nich podpisany jest w czterech językach: hiszpańskim, francuskim, angielskim i polskim. Tak właśnie może wyglądać pierwsze spotkanie z językiem obcym. Spotkanie tym bardziej atrakcyjne, że znakomicie zilustrowane – wielobarwnie, z lekkością i dużym poczuciem humoru.
U Roberta Romanowicza produkty spożywcze są radosne, nawet gdy za chwilę mają być zjedzone, a kierowcy pojazdów uśmiechają się od ucha do ucha, ciesząc się z jazdy. Ponadto na ilustracjach ukrytych jest wiele zaskakujących szczegółów, które niełatwo odkryć za pierwszym razem. Dzieci są zdecydowanie lepszymi wykrywaczami takich niuansów i to im należy zostawić pierwszeństwo.
Sam dobór przedmiotów tworzących poszczególne książeczki bywa również zaskakujący. Na przykład w „Pojazdach” pojawiają się monocykl, balon i batyskaf, czyli mało popularne środki komunikacji. W „Przedmiotach” czuć pewną nutkę sentymentu – telefon starego typu z okrągłą tarczą czy też śmieszny telewizor dalekie są od tego, co widać we współczesnych sklepach z elektroniką. Romanowicz zazwyczaj przywołuje w swych ilustracjach przeszłość, nie goni za nowoczesnym designem. Jest w tym pewna przewrotność, nawet melancholia, ale też mała lekcja historii…
Te książeczki-słowniczki mogą także pomóc w komunikacji pomiędzy dziećmi z różnych krajów. Nie tylko Polacy coraz częściej wychowują swoje dzieci za granicą, ale też
i coraz więcej obcokrajowców odwiedza nasz kraj. Dzieci w przedszkolach porozumiewają się na różne sposoby. Taka książka to całkiem przyjemny prezent w multikulturowym i wielojęzycznym świecie.
Recenzja: Agata Hołubowska
Różne znać rzeczy imiona.
Naukowcy dowiedli, że mózg człowieka jest najbardziej elastyczny do 6. roku życia. Wtedy z łatwością chłonie wiedzę i języki obce, i nigdy później nie będzie w stanie przyjąć aż tak dużej dawki informacji. Wtedy też najlepiej uczyć dzieci akcentu, gdyż niewykształcony jeszcze w pełni aparat mowy jest w stanie wypowiedzieć właściwie wszystkie dźwięki. Im starszy, tym – tak samo jak mózg – coraz mniej elastyczny.
Wynika z tego, że zapoznawanie maluszków z obcą mową już od pierwszych dni życia nie jest wcale fanaberią ani przejawem nadmiernych ambicji rodziców, jak niektórzy próbują to traktować. To raczej gimnastyka dla umysłu i aparatu mowy niż robienie z dziecka geniusza na siłę. Nawet więcej – powinno to być obowiązkiem rodziców, bo wczesne poznanie obcego języka ułatwi dzieciom jego naukę. Warunek jest jeden: nauka powinna odbywać się przez zabawę i w żaden sposób nie może kojarzyć się z przykrym obowiązkiem. Powinna być podejmowana niejako przy okazji i tylko wtedy, gdy maluch ma na nią ochotę.
Wydawnictwo Tashka wyszło z propozycją takiej właśnie nauki i zawarło ją w czterech książeczkach, które stworzył Robert Romanowicz, ilustrator związany z wydawnictwem niemalże od początku jego istnienia. Są to: „Pojazdy”, „Zwierzęta”, „Przedmioty” i „Jedzenie”. Przedmioty z życia codziennego zostały pogrupowane, a każdy z nich podpisany jest w czterech językach: hiszpańskim, francuskim, angielskim i polskim. Tak właśnie może wyglądać pierwsze spotkanie z językiem obcym. Spotkanie tym bardziej atrakcyjne, że znakomicie zilustrowane – wielobarwnie, z lekkością i dużym poczuciem humoru.
U Roberta Romanowicza produkty spożywcze są radosne, nawet gdy za chwilę mają być zjedzone, a kierowcy pojazdów uśmiechają się od ucha do ucha, ciesząc się z jazdy. Ponadto na ilustracjach ukrytych jest wiele zaskakujących szczegółów, które niełatwo odkryć za pierwszym razem. Dzieci są zdecydowanie lepszymi wykrywaczami takich niuansów i to im należy zostawić pierwszeństwo.
Sam dobór przedmiotów tworzących poszczególne książeczki bywa również zaskakujący. Na przykład w „Pojazdach” pojawiają się monocykl, balon i batyskaf, czyli mało popularne środki komunikacji. W „Przedmiotach” czuć pewną nutkę sentymentu – telefon starego typu z okrągłą tarczą czy też śmieszny telewizor dalekie są od tego, co widać we współczesnych sklepach z elektroniką. Romanowicz zazwyczaj przywołuje w swych ilustracjach przeszłość, nie goni za nowoczesnym designem. Jest w tym pewna przewrotność, nawet melancholia, ale też mała lekcja historii…
Te książeczki-słowniczki mogą także pomóc w komunikacji pomiędzy dziećmi z różnych krajów. Nie tylko Polacy coraz częściej wychowują swoje dzieci za granicą, ale też
i coraz więcej obcokrajowców odwiedza nasz kraj. Dzieci w przedszkolach porozumiewają się na różne sposoby. Taka książka to całkiem przyjemny prezent w multikulturowym i wielojęzycznym świecie.
Recenzja: Agata Hołubowska
Różne znać rzeczy imiona
Naukowcy dowiedli, że mózg człowieka jest najbardziej elastyczny do 6. roku życia. Wtedy z łatwością chłonie wiedzę i języki obce, i nigdy później nie będzie w stanie przyjąć aż tak dużej dawki informacji. Wtedy też najlepiej uczyć dzieci akcentu, gdyż niewykształcony jeszcze w pełni aparat mowy jest w stanie wypowiedzieć właściwie wszystkie dźwięki. Im starszy, tym – tak samo jak mózg – coraz mniej elastyczny.
Wynika z tego, że zapoznawanie maluszków z obcą mową już od pierwszych dni życia nie jest wcale fanaberią ani przejawem nadmiernych ambicji rodziców, jak niektórzy próbują to traktować. To raczej gimnastyka dla umysłu i aparatu mowy niż robienie z dziecka geniusza na siłę. Nawet więcej – powinno to być obowiązkiem rodziców, bo wczesne poznanie obcego języka ułatwi dzieciom jego naukę. Warunek jest jeden: nauka powinna odbywać się przez zabawę i w żaden sposób nie może kojarzyć się z przykrym obowiązkiem. Powinna być podejmowana niejako przy okazji i tylko wtedy, gdy maluch ma na nią ochotę.
Wydawnictwo Tashka wyszło z propozycją takiej właśnie nauki i zawarło ją w czterech książeczkach, które stworzył Robert Romanowicz, ilustrator związany z wydawnictwem niemalże od początku jego istnienia. Są to: „Pojazdy”, „Zwierzęta”, „Przedmioty” i „Jedzenie”. Przedmioty z życia codziennego zostały pogrupowane, a każdy z nich podpisany jest w czterech językach: hiszpańskim, francuskim, angielskim i polskim. Tak właśnie może wyglądać pierwsze spotkanie z językiem obcym. Spotkanie tym bardziej atrakcyjne, że znakomicie zilustrowane – wielobarwnie, z lekkością i dużym poczuciem humoru.
U Roberta Romanowicza produkty spożywcze są radosne, nawet gdy za chwilę mają być zjedzone, a kierowcy pojazdów uśmiechają się od ucha do ucha, ciesząc się z jazdy. Ponadto na ilustracjach ukrytych jest wiele zaskakujących szczegółów, które niełatwo odkryć za pierwszym razem. Dzieci są zdecydowanie lepszymi wykrywaczami takich niuansów i to im należy zostawić pierwszeństwo.
Sam dobór przedmiotów tworzących poszczególne książeczki bywa również zaskakujący. Na przykład w „Pojazdach” pojawiają się monocykl, balon i batyskaf, czyli mało popularne środki komunikacji. W „Przedmiotach” czuć pewną nutkę sentymentu – telefon starego typu z okrągłą tarczą czy też śmieszny telewizor dalekie są od tego, co widać we współczesnych sklepach z elektroniką. Romanowicz zazwyczaj przywołuje w swych ilustracjach przeszłość, nie goni za nowoczesnym designem. Jest w tym pewna przewrotność, nawet melancholia, ale też mała lekcja historii…
Te książeczki-słowniczki mogą także pomóc w komunikacji pomiędzy dziećmi z różnych krajów. Nie tylko Polacy coraz częściej wychowują swoje dzieci za granicą, ale też
i coraz więcej obcokrajowców odwiedza nasz kraj. Dzieci w przedszkolach porozumiewają się na różne sposoby. Taka książka to całkiem przyjemny prezent w multikulturowym i wielojęzycznym świecie.
Recenzja: Agata Hołubowska
Poznaję świat z Alinką
Kto się stęsknił za Alinką? Tę sympatyczną dziewczynkę poznaliśmy nie tak znowu dawno temu, ale ci, którzy zdążyli się z nią zaprzyjaźnić, na pewno ucieszą się z kolejnych książeczek o jej przygodach: „Rybom pięknie błyszczą łuski” i „Złotą gwiazdą kosmos mruga”. Alinka pokazała już maluchom, czym jest deszcz, jakie grzyby rosną w lesie oraz zapoznała z warzywami i owocami. Tym razem Alinka spogląda na niebo i wodę, a wzrok dzieci podąża za jej spojrzeniem.
Jak piękne potrafią być niebo i morze! W jednym i drugim coś ślicznie się błyszczy. Wiecie, jak wypatrzyć gwiazdkę na nocnym niebie i rybkę w głębinach wody? Alinka to potrafi i chętnie też pokazuje innym dzieciom, jak wygląda rakieta, którą można polecieć w kosmos, jak kometa, a jak księżyc. Zachęca maluchy do naśladowania odgłosu pluskających fal i szukania złocistych gwiazd.
Książeczki o Alince są stworzone dla malutkich rączek. Mają niewielki rozmiar i kartonowe strony, co pozwala na swobodną i długą zabawę. Kolorowe, wyraziste ilustracje przykują uwagę nawet najmłodszego, kilkumiesięcznego dziecka i pomogą w odróżnianiu pierwszych przedmiotów oraz ich nazywaniu. Tekst także został dostosowany do możliwości odbioru maluchów: kilka króciutkich wierszowanych fraz (łatwych w zapamiętaniu) nakreśla temat przygody Alinki i zamyka opowiastkę.
Alinka świetnie się sprawdzi zarówno jako kolejna po czarno-białych książeczkach lektura dla niemowlaków, jak i uzupełnienie biblioteczki starszych dzieci.
Recenzja: Urszula Zimoląg?
Różne znać rzeczy imiona.
Naukowcy dowiedli, że mózg człowieka jest najbardziej elastyczny do 6. roku życia. Wtedy z łatwością chłonie wiedzę i języki obce, i nigdy później nie będzie w stanie przyjąć aż tak dużej dawki informacji. Wtedy też najlepiej uczyć dzieci akcentu, gdyż niewykształcony jeszcze w pełni aparat mowy jest w stanie wypowiedzieć właściwie wszystkie dźwięki. Im starszy, tym – tak samo jak mózg – coraz mniej elastyczny.
Wynika z tego, że zapoznawanie maluszków z obcą mową już od pierwszych dni życia nie jest wcale fanaberią ani przejawem nadmiernych ambicji rodziców, jak niektórzy próbują to traktować. To raczej gimnastyka dla umysłu i aparatu mowy niż robienie z dziecka geniusza na siłę. Nawet więcej – powinno to być obowiązkiem rodziców, bo wczesne poznanie obcego języka ułatwi dzieciom jego naukę. Warunek jest jeden: nauka powinna odbywać się przez zabawę i w żaden sposób nie może kojarzyć się z przykrym obowiązkiem. Powinna być podejmowana niejako przy okazji i tylko wtedy, gdy maluch ma na nią ochotę.
Wydawnictwo Tashka wyszło z propozycją takiej właśnie nauki i zawarło ją w czterech książeczkach, które stworzył Robert Romanowicz, ilustrator związany z wydawnictwem niemalże od początku jego istnienia. Są to: „Pojazdy”, „Zwierzęta”, „Przedmioty” i „Jedzenie”. Przedmioty z życia codziennego zostały pogrupowane, a każdy z nich podpisany jest w czterech językach: hiszpańskim, francuskim, angielskim i polskim. Tak właśnie może wyglądać pierwsze spotkanie z językiem obcym. Spotkanie tym bardziej atrakcyjne, że znakomicie zilustrowane – wielobarwnie, z lekkością i dużym poczuciem humoru.
U Roberta Romanowicza produkty spożywcze są radosne, nawet gdy za chwilę mają być zjedzone, a kierowcy pojazdów uśmiechają się od ucha do ucha, ciesząc się z jazdy. Ponadto na ilustracjach ukrytych jest wiele zaskakujących szczegółów, które niełatwo odkryć za pierwszym razem. Dzieci są zdecydowanie lepszymi wykrywaczami takich niuansów i to im należy zostawić pierwszeństwo.
Sam dobór przedmiotów tworzących poszczególne książeczki bywa również zaskakujący. Na przykład w „Pojazdach” pojawiają się monocykl, balon i batyskaf, czyli mało popularne środki komunikacji. W „Przedmiotach” czuć pewną nutkę sentymentu – telefon starego typu z okrągłą tarczą czy też śmieszny telewizor dalekie są od tego, co widać we współczesnych sklepach z elektroniką. Romanowicz zazwyczaj przywołuje w swych ilustracjach przeszłość, nie goni za nowoczesnym designem. Jest w tym pewna przewrotność, nawet melancholia, ale też mała lekcja historii…
Te książeczki-słowniczki mogą także pomóc w komunikacji pomiędzy dziećmi z różnych krajów. Nie tylko Polacy coraz częściej wychowują swoje dzieci za granicą, ale też
i coraz więcej obcokrajowców odwiedza nasz kraj. Dzieci w przedszkolach porozumiewają się na różne sposoby. Taka książka to całkiem przyjemny prezent w multikulturowym i wielojęzycznym świecie.
Recenzja: Agata Hołubowska
Poznaję świat z Alinką
Kto się stęsknił za Alinką? Tę sympatyczną dziewczynkę poznaliśmy nie tak znowu dawno temu, ale ci, którzy zdążyli się z nią zaprzyjaźnić, na pewno ucieszą się z kolejnych książeczek o jej przygodach: „Rybom pięknie błyszczą łuski” i „Złotą gwiazdą kosmos mruga”. Alinka pokazała już maluchom, czym jest deszcz, jakie grzyby rosną w lesie oraz zapoznała z warzywami i owocami. Tym razem Alinka spogląda na niebo i wodę, a wzrok dzieci podąża za jej spojrzeniem.
Jak piękne potrafią być niebo i morze! W jednym i drugim coś ślicznie się błyszczy. Wiecie, jak wypatrzyć gwiazdkę na nocnym niebie i rybkę w głębinach wody? Alinka to potrafi i chętnie też pokazuje innym dzieciom, jak wygląda rakieta, którą można polecieć w kosmos, jak kometa, a jak księżyc. Zachęca maluchy do naśladowania odgłosu pluskających fal i szukania złocistych gwiazd.
Książeczki o Alince są stworzone dla malutkich rączek. Mają niewielki rozmiar i kartonowe strony, co pozwala na swobodną i długą zabawę. Kolorowe, wyraziste ilustracje przykują uwagę nawet najmłodszego, kilkumiesięcznego dziecka i pomogą w odróżnianiu pierwszych przedmiotów oraz ich nazywaniu. Tekst także został dostosowany do możliwości odbioru maluchów: kilka króciutkich wierszowanych fraz (łatwych w zapamiętaniu) nakreśla temat przygody Alinki i zamyka opowiastkę.
Alinka świetnie się sprawdzi zarówno jako kolejna po czarno-białych książeczkach lektura dla niemowlaków, jak i uzupełnienie biblioteczki starszych dzieci.
Recenzja: Urszula Zimoląg?
Są wakacje – pierwsze wakacje Duni i jak dotąd najlepsze! Dunia spędza je na wyspie ze swoją przyjaciółką Fridą. Żadne miejsce na świecie nie może się równać z wyspą Fridy!
Dunia codziennie wieczorem rozmawia z tatą przez telefon. Pewnego dnia tata bez zapowiedzi pojawia się na wyspie i przywozi niespodziankę. Tylko czy Dunia się z niej ucieszy?
Książki o Duni to historie o uczuciach i przeżyciach bliskich dziecku opowiedziane z jego perspektywy. Przeznaczone są dla początkujących czytelników nie tylko ze względu na treść, ale i formę. Czytanie ułatwiają: prosty język, duża czcionka, przejrzysty układ strony i świetne rysunki Evy Eriksson.
O Duni przeczytacie również w książkach „Moje szczęśliwe życie”, „Moje serce skacze z radości” oraz „Kiedy ostatnio byłam szczęśliwa”.
Pięknie ilustrowana książka dla dzieci, przybliżająca postać pierwszego ogłoszonego przez Kościół "świętym" kapucyna, brata Feliksa z Cantalice. Brat Feliks przez wiele lat był kwestarzem w Rzymie. Dawało mu to okazję do licznych spotkań z ludźmi, którym pomagał, w sposób szczególny swoją modlitwą. Bardzo kochał dzieci, które nazywał "aniołeczkami". Do dziś w kapucyńskich klasztorach w dzień wspomnienia św. Feliksa z Cantalice, w maju, odprawia się specjalne nabożeństwa dla dzieci z obrzędem namaszczenia olejem św. Feliksa. Książka m.in ukazuje także genezę tego nabożeństwa.
Zapraszamy Was do lektury ósmej już części ich przygód. Tym razem dowiecie się, dlaczego tak ważne jest przestrzeganie instrukcji obsługi różnych urządzeń. Nie pamiętał o tym Hubek, który bawił się skonstruowaną przez Czarusia maszyną do robienia chmur. Przeczytacie też o Julce - smutnej z powodu odrzucenia przez koleżanki. Dziewczynka nie chce ulegać modzie na zabawki, które po prostu jej się nie podobają. Czy nudzimisie zdołają pomóc Julii w odzyskaniu sympatii innych dzieci? Jeśli jesteście także ciekawi, co oznacza słomiany zapał i w jakim celu Hubek zabiera rozkapryszonego Aldebarda na plantację kakaowca, koniecznie sięgnijcie po tę książkę!
I tym razem na pewno nie będziecie się nudzić!
Maurycy Polaski, znany artysta sceny kabaretowej i autor zabawnych „Wierszyków na giętkie języki”, tym razem bierze na tapetę homonimy, czyli wyrazy jednakowo brzmiące, ale o różnych znaczeniach. Zabawa słowem na najwyższym poziomie, komizm sytuacyjny, i kolorowe humorystyczne ilustracje sprawią, że z przyjemnością dacie się złapać w niejedną słowną pułapkę! Do książki dołączono płytę z audiobookiem, który mistrzowsko czyta sam autor.
Pełna fantazji i ciepłego humoru bajka o wędrówce zielonego Stworka przez świat kolorów. Opowieść o tolerancji i wielkiej przyjaźni tych, którzy umieją się od siebie pięknie różnić nie tylko kolorami.
Trzecie wydanie książki uhonorowanej w konkursie IBBY tytułem „Książka Roku 2001”, wzbogacone o piosenki ze spektaklu teatralnego, w nowym opracowaniu graficznym Emilii Dziubak.?
Dzieci są zawsze bardzo ciekawe świata! Książka Co warto wiedzieć o krajach, czyli Francja elegancja w zabawny i nietypowy sposób odpowiada na pytania, jakie mogą zadawać.
Krótkie, wesołe wierszyki opowiadają o najbardziej znanych i ciekawych krajach. Mały czytelnik poczyta tutaj o stolicach i najciekawszych miejscach, o typowych zwyczajach, o charakterystycznych zwierzętach, ale także o tradycyjnym jedzeniu, tańcach, samochodach czy ubiorach.
Kolorowa, humorystyczna, pełna rysunków i zdjęć książka spodoba się każdemu dziecku i dostarczy mu wiele rozrywki!
Wydanie w twardej oprawie gwarantuje znakomity wygląd i trwałość książki - to sprawia, że publikacja jest idealnym pomysłem na prezent dla dziecka!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?