Ta kategoria dedykowana jest współczesnym czytelniczkom literatury kobiecej. Bardzo szeroki wybór romansów, kryminałów, powieści obyczajowe, poruszająca literatura kobieca, erotyki, harlequiny polskich i zagranicznych autorów. Każda lubiąca czytać kobieta znajdzie coś szczególnego dla siebie.
Polecamy literaturę Sergiusza Piaseckiego, Stanisława Srokowskiego, Diany Palmer czy w końcu Blanki Lipińskiej.
Obrazoburcza, śmiało czerpiąca z popkultury, powieść o woli życia i pragnieniu śmierci na gruzach zrujnowanego świata. Bezlitosne spojrzenie na Europę, nie tylko ubiegłego wieku. A także komentarz do dzisiejszej Polski: podzielonej, wrogiej obcym, rządzonej resentymentem i pozbawionej wizji przyszłości.Koniec wojny, polskie ziemie odzyskane. Tropiony przez nową władzę pułkownik Szest zawiera swoisty pakt z diabłem, by ocalić nadmorskie miasteczko i uwięzionych tam ludzi. Staje na czele bojówki uformowanej z wyklętych i ludowców, ale wspólny triumf nie odwraca biegu historii. Co gorsza, nikt nie wie, jaki będzie świat, który wyłoni się z wszędobylskich zniszczeń.Wycofujące się armie, uchodźcy i przesiedleńcy, przemoc i strach. W tej infernalnej scenerii pojawia się jednak nadzieja: niemiecka branka, polska wyklęta i tutejsze dziecko łączą się w rodzinę, dla której z ruin dawnego świata warto odzyskać jedno miłość.""
Rosaline Arlene Winnefred nie była szczególnie popularna w szkole. Poza dwójką oddanych przyjaciół dokuczali jej chyba wszyscy. Nic dziwnego ? była kujonką i dziwaczką. Nosiła niemodne ciuchy i aparat na zębach. Miała macochę, która jej nie kochała. Rosaline była wymarzonym obiektem drwin i paskudnych zaczepek. Kiedy więc poczuła nieśmiałe ukłucie w sercu na widok Axela, zrozumiała od razu, że to uczucie... nie ma przyszłości. Będzie tylko kolejnym powodem cierpienia.
Axel Storm Spencer był zupełnym przeciwieństwem Rosaline. Silny, twardy, wyjątkowy. Uwielbiany przez wszystkich... choć każdy się go bał. Axel umiał pokazać swoją siłę. I był niesamowicie bystry, ale nie zniżał się do zdobywania dobrych ocen w szkole. Dla Rosaline Axel był fascynującą zagadką o wyglądzie greckiego boga ze szmaragdowozielonymi oczami. Tyle że nie zwracał uwagi na taką szarą mysz jak ona. A Rosaline nie umiała przestać o nim myśleć.
Wszystko się zmieniło pewnego dziwnego dnia. Nagle wydarzenia nabrały tempa. Na skutek dość szczególnego splotu okoliczności Rosaline i Axel zostali ukarani. Ściślej rzecz biorąc, musieli zostać w kozie. Razem. Zaczęli rozmawiać. Już w tym momencie Axel wiedział, że dla tej delikatnej, wrażliwej i cichej dziewczyny jest gotów przelać krew każdego, kto odważy się jej ubliżyć.
I tak się właśnie stało.
Tak bardzo się różnili. Bezwzględny, błyskotliwy łobuz i spokojna, zamknięta w sobie dziewczyna. Nawet jeśli przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają, trzeba dużo szczerości, oddania i cierpliwości, aby młodzieńcze zadurzenie przerodziło się w prawdziwe, głębokie uczucie. Rosaline i Axel zdawali sobie sprawę, że dzieli ich właściwie wszystko...
Co się stanie, jeśli to uczucie nie przeminie?
O autorze
Lilly Purdon jest amerykańską autorką romansów. Swoje pierwsze opowieści opublikowała na Wattpadzie w 2012 roku. Uwielbia czytać książki, pisać książki i rozmawiać o książkach.
Benson i Mike mieszkają w Houston. Mike jest Amerykaninem japońskiego pochodzenia; pracuje jako kucharz w meksykańskiej restauracji. Jego czarnoskóry chłopak, Benson, opiekuje się dziećmi w przedszkolu. Mają fajne życie, są zgraną parą, ale od pewnego czasu zastanawiają się, dlaczego wciąż są razem. I co właściwie powinni zrobić ze swoimi wątpliwościami. A może tak właśnie wygląda koniec związku? Pewnego dnia Mike dowiaduje się, że jego ojciec, z którym nigdy nie miał dobrych relacji, jest śmiertelnie chory. Leci do Osaki się z nim pożegnać. W tym samym czasie do Texasu przyjeżdża jego matka, Mitsuko, stając się niespodziewaną gościnią w domu Bensona. Dziwaczny, tymczasowy układ okaże się dla wszystkich ważnym doświadczeniem. Albo wzmocni rodzinne więzy, albo też wszystko pójdzie w drzazgi. A może właśnie tak powinno się stać?
Love story, ale całkiem inne. Głęboko poruszająca (i niesamowicie zabawna) książka Washingtona wspaniale opowiada o miłości, seksie, rodzinie, żalu i sposobie, w jaki troszczymy się o bliskich. Przypomina nam, jak potężna potrafi być powieść.
Refinery29
Wprawiająca w zdumienie książka – arcydzieło, które podpowiada, by przyjrzeć się, jak wiele zawdzięczamy osobom niespodziewanie wkraczającym w nasze życie.
NPR
Żadna inna tegoroczna powieść nie pokazuje z takim wdziękiem, jak skomplikowana potrafi być Ameryka.
The Washington Post
Sugestywne opisy walki z ogniem, mroczna atmosfera zagrożenia oraz podszyte humorem wątki miłosne.Rowan Tripp, co roku latem walcząc z pożarami lasów w Montanie, czuje, że jest tam, gdzie powinna. Jako członkini elitarnej grupy strażaków spadochroniarzy spełnia się w tym, co robi, i nie szuka mniej ryzykownego pomysłu na życie. Nie zmienia tego nawet śmierć przyjaciela podczas jednej z akcji. Ale to dopiero początek tragicznych wydarzeń. Teraz trzeba stawić czoło mordercy.Kim jest?Dlaczego zabija?Kto będzie następny?Policja długo nie znajduje odpowiedzi, a podejrzanych i ofiar przybywa. Tymczasem Rowan w obliczu niebezpieczeństwa zaczyna odkrywać, że oprócz pracy szczęście dać jej może także miłość.Uwielbiana przez polskie czytelniczki Nora Roberts to autorka ponad dwustu powieści, nieodmiennie zajmujących pierwsze miejsce na listach bestsellerów New York Timesa, sprzedanych w ponad pięciuset milionach egzemplarzy.Nora Roberts należy obecnie do najpopularniejszych powieściopisarek"".Washington Post Book World
Kolejna odsłona najbardziej wyczekiwanej serii królowej romansów mafijnych.Była pewna, że jej życie to jedno niekończące się pasmo nieszczęść. Została zabrana z domu wbrew swojej woli. Stała się narzeczoną przyszłego Dona, choć wcale tego nie chciała. Kiedy już myślała, że jest zamknięta w złotej klatce, spowitej mrokiem i cierpieniem, jej przyszły mąż okazał jej serce. Czy jednak jego intencje były prawdziwe? A może wszystko było zwykłą iluzją, która miała tylko uśpić jej czujność?
Czy pewne decyzje mogą zmienić to, co było nam jeszcze niegdyś pisane? Czy ktoś, kogo widzimy po raz pierwszy w życiu, może wydać nam się szczególnie bliski?
Szeroka plaża Walencji, majestatyczny gmach wiedeńskiej opery, krakowskie Planty oświetlone jedynie nikłym światłem latarni… Przeszłość i teraźniejszość, jawa i sen, muzyka wypełniająca całe życie i miłość. Ta młodzieńcza, burzliwa i ktoś powiedziałby, że jeszcze niedojrzała. Ta, która zdarza się w życiu tylko raz. I ta trudna, uzależniająca i niebezpieczna. Maja odkrywa, że za jej wylotem do Walencji kryje się coś więcej niż tylko kurs językowy. Zostawia za sobą swoje dotychczasowe życie i przylatuje do miasta ze swoich snów. A kiedy odkrywa historię Blanki, która przed laty zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, już wie, że jest za późno, by zawrócić.
Anna Bałenkowska Z wykształcenia pianistka. Studiowała w Akademii Muzycznej we Wrocławiu, Hochschule für Musik und Theater w Monachium i Conservatorio Superior de Música w Walencji. Dwukrotna laureatka konkursu organizowanego w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu oraz Nagrody Specjalnej Miasta Wrocław. Uwielbia odkrywać nowe miejsca na mapie świata, a jej najdłuższa dotychczasowa podróż po Hiszpanii, Portugalii i Włoszech trwała nieprzerwanie siedem tygodni. Od wielu lat bez ustanku zmienia miasta i kraje, czerpiąc garściami z kultury europejskiej. W latach 2019–2020 mieszkała i tworzyła w Walencji. To w tym mieście powstała powieść Zaginiona wiolonczelistka, którą postanowiła zadebiutować.
Jedyny sposób, by przetrwać trudny czas, to uwierzyć, że kiedyś jeszcze będzie dobrze Rok 1989. W Polsce nadchodzi czas wielkich zmian, a na ulicach czuć coraz bardziej optymistyczne nastroje. Udzielają się one również Michałowi Rogińskiemu, który z coraz większą nadzieją patrzy w przyszłość. Wierzy, że wkrótce powróci do kraju jego żona, Ola, która w stanie wojennym musiała wyjechać z Polski, by ratować życie ich córki. Jednak los i źli ludzie szykują im jeszcze wiele traumatycznych przeżyć. Podejrzewany o współpracę z obcym wywiadem Michał stanie przed wyborem, od którego zależeć będą dalsze losy jego najbliższych. Czy powtarzane przez niego niczym mantra słowa: Już będzie dobrze w końcu doczekają się spełnienia? Burzliwe czasy przełomu, rzeczywistość pełna absurdów i niedorzeczności, a w tym wszystkim ludzie, którzy na przekór wszystkiemu próbują po prostu być szczęśliwi Najważniejsza to poruszająca opowieść o wierności, zaufaniu i sile, jaką daje prawdziwa miłość.
Myślenie magiczne jest jednym z ewolucyjnie pożytecznych przekonań naszego starego mózgu. Jest szybsze i nie wymaga tak dużych nakładów energii, jak używanie rozumu. To dlatego nie znamy się na prawdopodobieństwie i przeważnie zamiast faktów poszukujemy potwierdzenia własnych przekonań. Książka Krzysztofa Dołowego jest opowieścią o rodzącej się w bólach metodzie naukowej. To historia zmagań o podstawowe pojęcia pomiędzy nauką a władzą religijną (i jej późniejszymi odpowiednikami - autorytarnymi ideologiami oraz państwową cenzurą).Co mają ze sobą wspólnego święta inkwizycja i antyszczepionkowcy? Co łączy alchemię i Eucharystię oraz dlaczego obie są wrogami atomów? Z jakich powodów wynalezienie pigułki antykoncepcyjnej było trudniejsze, niż mogłoby się wydawać? Jak przelot komety obalił astronomię, a opadanie rtęci w rurce fizykę Starożytnych?Autor znany z doskonale przygotowanych, błyskotliwych i pełnych anegdot wykładów, nareszcie zdecydował się przybliżyć swoją wizję historii nauki szerszemu gronu odbiorców. Ze zdumiewającą erudycją K. Dołowy wiedzie Czytelnika przez wielką wojnę, jaką nauki przyrodnicze stoczyły z magią i religią, a którą wielu uczonych przypłaciło życiem, aresztem lub nakazem milczenia. Opowiada o przypadku pomagającym badaczom, błędach, jakie uniemożliwiły im zrozumienie swojego odkrycia, pseudonaukowych koncepcjach, prowadzących do zabijania milionów oraz o ideologiach niszczących uczonych: greckich w czasach wczesnego chrześcijaństwa, rosyjskich w czasach komunizmu czy niemieckich za hitleryzmu. To opowieść o triumfie cywilizacji opartej na rozumie, która jednak kończy się ostrzeżeniem przed powrotem do magicznego myślenia - mitów i pseudonaukowych doniesień szerzących się dziś bez kontroli w przestrzeni Internetu.
Ta opowieść to podróż w czasie i przestrzeni do świata naszych przodków tych, których pamiętamy, i tych sprzed setek tysięcy lat. Bo choć szkolne podręczniki o tym milczą, historia ziem, na których dziś żyjemy, nie zaczęła się od Mieszka. W południowej Polsce odnaleziono liczące nawet do pół miliona lat ślady protoplastów współczesnego człowieka, a w jednej z jaskiń Jury Krakowsko-Częstochowskiej pozostałości po grupie przedstawicieli kultury magdaleńskiej, być może zabitych i zjedzonych w kanibalistycznej uczcie około piętnastu tysięcy lat temu. Ten malowniczy wapienny pejzaż to dom naszych ojców, dziadów i pradziadów, którzy mówią do nas w snach, wracają w podświadomych lękach.Książka Andrzeja Muszyńskiego wymyka się klasyfikacjom: to przepiękna proza autobiograficzna i prehistoryczny reportaż śledczy zarazem. To historia pełna barwnych postaci, a nasi przodkowie należący do różnych gatunków hominidów są odmalowani równie żywo, jak dziadek czy sąsiedzi autora.
Uznana pisarka. Z okazji 100 rocznicy Powstania Wielkopolskiego jej najnowsza książka Trzy światy ze zwycięską baranicą zajęła I miejsce w kategorii powieść w Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Romana Wilkanowicza. W swej prozie oryginalnie postrzega rzeczywistość pomnażając Dobro. Debiutowała poetycko w Nurcie (1984 r.). Wydała: Pani Egucka w labiryncie nocy (2009), Pani Egucka w galerii szachrajów (2010), APO 2012 (2011), Pani Egucka pisze wiersze. Facecik Bzdecik (2011), Triada oniryczna (2011), Siedem Światów i Siódme Niebo (2012), Widma miejsca i czasu (2014), Spazm (2016), Trzy światy ze zwycięską baranicą (2018). Nagrodzona za opowiadanie Dzień ni w pięć ni w dziewięć w Ogólnopolskim Konkursie im. Leopolda Staffa (edycja starachowicka). W 2014 roku za powieść Widma miejsca i czasu nagrodzona prestiżową statuetką Świętokrzyskie Gustawy. W konkursie im. G. Herlinga-Grudzińskiego w dziedzinie prozy otrzymała pierwszą nagrodę. Otrzymała nagrodę główną w Ogólnopolskim Konkursie Prozy im. Eugeniusza Paukszty. Jej proza znalazła się w 2014 i 2017 Antologiiwspółczesnych opowiadań pod redakcją Pawła Nowakowskiego i Pawła Tańskiego, a także w wielu innych antologiach i almanachach. Publikuje w rozlicznych czasopismach literackich, m.in. w Akancie Radostowej, Nihil Novi,eleWatorze, Gazecie Kulturalnej i LiryDram. Publikowała swoje wiersze w Okolicy Poetów pod redakcją Jerzego Szatkowskiego. Wydana w 2016 r powieść Spazm ukazała się w dwóch wersjach językowych - polskiej i angielskiej. W roku 2019 wydała książkę Pani Eguckai Trójkąt Metafizyczny. Pisarstwo Elżbiety Stankiewicz-Daleszyńskiej przypomina mroczną prozę Edgara Allana Poe. Pisane nocą, zawiera mimo optymistycznych puent niepokojące i nie zawsze realne kompozycje. Bo czyż jakakolwiek iluminacja jest w stanie rozświetlić wszystkie cienie, jakie kładą się na zmęczoną dniem ludzką ziemię po zachodzie słońca? Zawsze coś wyolbrzymi, zawsze coś zmodyfikuje I być może w tym, w tej niezwykłej kreacji, zawiera się uroda i oryginalność Pani Eguckiej, bohaterki większości utworów, wręcz alter egopisarki. Ta ekstrawagancka istota potrafi uwieść i poprowadzić czytelnika w przedziwne krainy duchów, zjaw, demonów, a ostatecznie wprowadzić na świetliste pola dobra, uczciwości, miłości. Tylko czy czytelnik dorówna szalonym peregrynacją Autorki. dr Stefan Pastuszewski * * * Najpierw czytelnik tej prozy myśli, że obcuje z pamiętnikiem, chociaż pisanym w trzeciej osobie. Szybko jednak spostrzega, że znajduje się w gondoli balonu unoszącego go w inną, kreowaną rzeczywistość! Owo piętrzenie szczegółów, sytuacji, przywracania pierwotnych znaczeń obiegowym wyrażeniom i słowotwórstwo - kojarzą mi się nieodparcie z taką samą zasadą malarskiej surrealistycznej wizji świata w obrazach Ildefonsa Houwalta. Ryszard Danecki - literat, poeta
Lady Jayne zaginęła to zachwycający debiut literacki Joanny Davidson Politano, rozgrywający się w wiktoriańskiej Anglii. Zauroczy czytelników oryginalną fabułą, stylowym miejscem akcji i żywymi kreacjami postaci.
Ojciec Aurelie Harcourt umiera w więzieniu dla dłużników, pozostawiając córce jedynie swój znany pseudonim literacki i bogatą rodzinę, której ona dotąd nie poznała. Krewni przyjmują dziewczynę bez entuzjazmu, a nawet z niechęcią. Tylko nieliczni mieszkańcy rezydencji wydają się cieszyć z jej obecności.
Nie mając innego pomysłu na życie, Aurelie próbuje odnaleźć się w antypatycznej rodzinie i nauczyć zasad towarzyskich wyższych sfer. Jednocześnie, pod pseudonimem ojca, postanawia kontynuować pisanie jego ostatniej powieści – powieści o tajemniczym zaginięciu jej matki. Lecz aby ją dokończyć, będzie musiała odkryć prawdziwą historię, jaką skrywają mury tego zamku.
Kiedy Meg Kavanagh zaczyna się w cośangażować, od razu napotyka kłopotynajpierw z Jo Russell, ekscentryczną artystką zdemencją, której chciała pomóc, a potem zQuinnem O'Neillem, intrygującymsamotnikiem, który próbuje rywalizować zHenrym o jej uczucia. Ostatni rok liceum niewygląda tak, jak planowała, ale czasami to, conajlepsze, przydarza się w najmniejspodziewanych momentach.Henry Whitmire wyjeżdża na rok do pracy wsierocińcu w Nikaragui. Tysiące kilometrów odMeg i rodzinnego rancza uczy się, czym jestzaufanie. Kiedy jest się tak daleko od domu,odkrycie rysy na swoim idealnym wizerunkumoże napawać przerażeniem.Jednak w napotykanych nieszczęściachczłowiek przegląda się jak w kryształowymlustrze.Rysa na szkle Laury Anderson Kurk to opowieśćo dojrzewaniu do miłości, stracie, która odbierasiły, i pojednaniach, które przywracają życie.
Blackmore wraca do motelu i odkrywa, że Judith została porwana. Domyśla się, że stoją za tym ludzie Romano i wie, że jeśli zdecyduje się odbić dziewczynę, wpadnie w pułapkę. Kiedy jednak odbiera telefon od enigmatycznego mężczyzny z angielskim akcentem, nie waha się i wyrusza w podróż. Nie ma jeszcze pojęcia, że po drodze spotka go wiele pokus, na przykład ta o imieniu Alyssa. Judith rozpoczyna niebezpieczną grę z jednym z porywaczy. Od tego, czy wygra, zależeć będzie o wiele więcej niż tylko jej życie...
Paryż, lata dwudzieste. Środowisko młodych amerykańskich artystów, którzy po wojnie przebywają w Europie. Czas spędzają na rozmowach, romansach i odwiedzaniu kolejnych barów. Postanawiają także wybrać się do Pampeluny, aby obejrzeć walki byków podczas lokalnej fiesty. Ta sielanka i pozorna beztroska podszyta jest jednak rozgoryczeniem i pesymizmem. W powściągliwym stylu i wartkich dialogach Hemingway oddaje klimat tamtych czasów i nastroje panujące wśród jego rówieśników – przedstawicieli „straconego pokolenia”, nad którego dojrzewaniem zaciążyły wojenne tragedie.
Słońce zaś wschodzi to pierwsza powieść Ernesta Hemingwaya. Wydana w 1926 roku, wywołała sensację towarzyską i mimo rozbieżnych opinii krytyków cieszyła się dużą popularnością. Czytano ją jako powieść z kluczem, portretującą Amerykanów przebywających wówczas w Paryżu, a w postaci Jake’a Barnesa dopatrzono się autoportretu pisarza, nieżałującego swoim rywalom osobistych złośliwości. Za sprawą powieści wyjazdy do Francji i Hiszpanii stały się modne wśród zamożnych amerykańskich studentów, a młode czytelniczki stylizowały się na główną bohaterkę Brett Ashley, którą uznano za wzór kobiety niezależnej i wyzwolonej. Obecnie Słońce zaś wschodzi uważa się za jedno z najważniejszych dzieł Hemingwaya, a nowatorski styl utworu stał się inspiracją dla wielu późniejszych pisarzy.
Ernest Hemingway (1899–1961) – amerykański pisarz i reporter. W 1918 roku zgłosił się na ochotnika do oddziałów Czerwonego Krzyża we Francji, został ranny podczas walk we Włoszech. Po powrocie do Stanów rozpoczął pracę dla „Toronto Star”. Wtedy zaczęły się ukazywać jego pierwsze powieści: Słońce zaś wschodzi (1926) i Pożegnanie z bronią (1929). W latach trzydziestych jako korespondent relacjonował z Hiszpanii tamtejszą wojnę domową, opisaną potem w powieści Komu bije dzwon (1940). W latach czterdziestych osiedlił się na Kubie, gdzie mieszkał do 1959 roku. W tym czasie powstała powieść Za rzekę, w cień drzew (1950) oraz opowiadanie Stary człowiek i morze (1952), uznawane za jedno z jego szczytowych osiągnięć i wyróżnione Nagrodą Pulitzera. W 1954 roku pisarz otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Zginął śmiercią samobójczą w 1961 roku. Maciej Potulny (ur. 1975) – po studiach na anglistyce i w kolegium języków obcych UAM w Poznaniu trochę pisał do lokalnych czasopism, trochę uczył, trochę pracował w księgarni, trochę wyjeżdżał tu i tam, trochę wydawał książki, trochę chciał być grajkiem, ale okazało się, że to nie covery utworów muzycznych sprawiają mu największą przyjemność, lecz covery utworów literackich. Od 2000 roku tłumaczy więc beletrystykę i nie tylko, między innymi Huberta Selby’ego Juniora, Chucka Palahniuka, Quentina Tarantino, Rachael Lippincott z kolegami oraz Huntera S. Thompsona (nie sam, bo przy nim najbardziej napracował się Marcin Wróbel). Od kilku lat mieszka w Australii, gdzie ściga się po czerwonych pustkowiach z kangurami, trąbi w didgeridoo i łapie krokodyle gołymi rękami. Ale zwykle po prostu siedzi na plaży w Melbourne, patrzy na obłędne zachody słońca i nie przestaje się dziwić.
Zawsze w takich chwilach człowiek liczy na to, że ktoś pomoże mu podjąć trudną decyzję. Patrzyliśmy bezradnie na Senę. Choć zazwyczaj dostawała szału w przychodni - nie lubiła wizyt u weterynarza - tym razem spokojnie leżała na metalowym stole. ""Daj nam jakiś znak. Powiedz, że to słuszne, co zamierzamy zrobić"" - szeptała do ucha Seny żona, wciągając w siebie cały jej zapach. Głaskaliśmy ją po głowie. Chwilami nasze dłonie spotykały się w przelotnym uścisku, choć oczy unikały spojrzenia. Wiedzieliśmy, że pomoc znikąd nie nadejdzie. Decyzja należała do nas.[fragment książki]
„Jego słowa były moim końcem, ale również i początkiem”.Polina Durov, jak na zasady panujące w jej rodzinie mafijnej, dosyć długo pozostawała panną. Wiedziała, że jest łakomym kąskiem dla potencjalnych kandydatów, dlatego robiła wszystko, żeby uniknąć zamążpójścia. Zdecydowanie pomagały w tym plotki krążące na jej temat: że została porzucona przed ołtarzem, że jest siostrą szaleńca, że miało ją wielu mężczyzn.Być może kobiecie nadal udałoby się unikać ślubnego kobierca, gdyby nie powrót byłego narzeczonego. Faceta, który boleśnie ją zranił i nauczył, czym jest nienawiść. Młody capo Franco Callaro został wdowcem, ale to nie znaczy, że zwolniono go z obowiązku posiadania żony. Poza tym potrzebuje dziedzica, który w przyszłości stanie na czele Cosa Nostry.Franco traktuje ślub z Poliną jako układ bez emocji. Planuje podporządkować sobie żonę, żeby szybko zrozumiała, jaka jest jej rola i czego się od niej oczekuje. Jednak mężczyzna nie wie, że między nim a Poliną uczucia od dawna są obecne. Oboje czują do siebie coś bardzo silnego – czystą nienawiść.
Eva Casco nie jest typową księżniczką mafijną, która żyje w złotej klatce i czeka na aranżowane małżeństwo. Dziewczyna jest bękartem. Co prawda ojciec don prowincji Palermo Francesco Valenti zapewnił jej dach nad głową i obiecał ją wykształcić, jednak nie oznaczało to, że będzie ją kochał lub traktował z szacunkiem.Kiedy Eva kończy osiemnaście lat, dowiaduje się, jakie plany ma wobec niej ojciec. Dziewczyna otrzyma wykształcenie, ale równocześnie będzie szkolona, aby mogła zostać szpiegiem i zabójcą. Eva odmawia, co kończy się pierwszą lekcją za nieposłuszeństwo.Teraz Eva ma dwadzieścia trzy lata i nie jest już przestraszoną kobietą. To okrutna zabójczyni wykonująca zlecenia bez cienia emocji.Jej kolejne zadanie polega na zdobyciu informacji dotyczących młodego dona prowincji Katanii Ivo Castillo. Mężczyzna właśnie przejął stery po zmarłym ojcu. Może się okazać, że będzie to pierwsze zlecenie, które sprawi, że Eva zacznie pragnąć od życia czegoś więcej. Czegoś, czego nigdy nie miała. Ale przecież marzenia są dla księżniczek, a ona nigdy nią nie była.
Historia ucieczek z komunistycznej Polski sięga pierwszych powojennych miesięcy, a więc czasów, kiedy ostateczny kształt jej granic nie został jeszcze określony, a system ich ochrony w zasadzie nie istniał. O ile jednak szczególne uwarunkowania tego okresu pozwoliły wielu ludziom względnie bezpiecznie opuścić kraj, o tyle w miarę umacniania się reżimu podjęcie decyzji o nielegalnej ucieczce często wiązało się z dużo większym ryzkiem niż tylko niebezpieczeństwo zatrzymania śmiałka. Nie zmienia to jednak faktu, że na przestrzeni ponad czterech kolejnych dekad obywatele Polski Ludowej najrozmaitszymi sposobami starali się przedostać za żelazną kurtynę.
Kim był uciekinier z Polski Ludowej? Chcąc uniknąć zawiłych formuł prawnych, warto posłużyć się definicją ukutą przez samą bezpiekę. W jednym z resortowych opracowań o tej kategorii „przestępców” pisano: „W praktyce operacyjno-śledczej organów MSW za uciekiniera uznaje się obywatela Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, który bez zezwolenia władz polskich opuścił terytorium PRL lub odmówił powrotu do kraju z czasowego pobytu za granicą” . Uciekinierami były więc osoby, które – nie mogąc z różnych względów, często po wieloletnich staraniach, wyjechać z kraju w sposób oficjalny – zdecydowały się uczynić to w sposób nielegalny. W tych przypadkach ich inwencja i pomysłowość okazywały się nierzadko pochodną determinacji czy nawet desperacji, jakimi musieli się wykazać w dążeniu do zamierzonego celu. Jednakże należy zdawać sobie sprawę, że w ogólnym rozrachunku najwięcej uciekinierów należało do tej drugiej kategorii. Były to zatem osoby, które podczas legalnego, czasowego pobytu za granicą zdecydowały się nie wracać do Polski. Tyle że w realiach komunistycznego kraju przywilej wyjazdu w pierwszej kolejności otrzymywali ludzie go reprezentujący, a więc członkowie delegacji rządowych, personel placówek dyplomatycznych, pracownicy różnych gałęzi gospodarki, naukowcy czy ludzie kultury. Liberalizacja systemu paszportowego, zapoczątkowana w połowie lat pięćdziesiątych, pozwoliła w kolejnych latach w większym lub mniejszym stopniu cieszyć się taką możliwością szerszemu gronu obywateli. Książeczka paszportowa, umożliwiając wyjazd turystyczny czy odwiedziny u krewnych, mogła zatem zostać wykorzystana jako bilet w jedną stronę.
Jestem pirotechnikiem. Wytwarzam coś, co posłuży ostatecznie do oblężenia, wojny i destrukcji. Nie znaczy to, że opowiadam się za destrukcją – jestem kimś, kto chce usunąć wszystkie przeszkody, zburzyć wszystkie mury i w ten sposób wciąż torować sobie drogę naprzód. Pirotechnik musi mieć w sobie coś z geologa. Jego praca polega najpierw na analizie warstw terenu, jego wszystkich szczelin [les plis] i wgłębień. Gdzie można łatwo zrobić przekop? Co będzie stawiało opór? Geolog obserwuje wznoszenie i osadzanie fortyfikacji, szczegółowo bada rzeźbę terenu, aby wykorzystać ją do ukrycia się lub przypuszczenia szturmu. Po analizie sytuacji jego praca wciąż naznaczona jest eksperymentowaniem – to metoda prób i błędów. Pirotechnik czeka na sygnały stójkowych i raporty zwiadowców. Dopiero wtedy ustala rodzaj taktyki. Czy będzie to ciche podejście wroga, bez wzniecania alarmu? Czy może walne oblężenie? Podkop czy też może bezpośrednie natarcie? Ostatecznie metoda walki bierze się właśnie z takiego planowania i obranej strategii. Miałem zamiar napisać coś, co zdmuchnie wszystko, i poniekąd wciąż tak tę książkę postrzegam: jako rzeczywisty, materialny wręcz podmuch eksplozji, zmiatający okna i drzwi. Moim marzeniem było napisanie książki skutecznej jak dynamit i zarazem pięknej niczym pokaz ogni sztucznych. Absolutnie tak!
Prawdą jest również i to, że aby książka stała się dla naszego czytelnika czymś pożytecznym, i on powinien czerpać z niej przyjemność. Przedmiot, ten rzemieślniczy wyrób, jakim jest książka, musi posiadać ten element. Książka musi dostarczać radości!
Tak. Bardzo podoba mi się ta oto myśl: niech te wszystkie zabiegi stylistyczne dają przyjemność zarówno piszącemu, jak i czytającemu. Nie ma żadnego powodu, abym odmawiał sobie w pisaniu przyjemności, nie ma także żadnego powodu, abym pozbawiał jej tych, którzy zasiądą nad moją książką. Chodzi o to, aby to wszystko, o czym będzie traktował tekst, było absolutnie transparentne, a przy tym żeby sam tekst był rodzajem błyszczącej powierzchni, która sprawia, że się go pieści, używa, myśli o nim, i w końcu z przyjemnością do niego powraca. Oto jest niejako moja „moralność” książki.Nie mówimy tu jednak o „pisarstwie”. Nie darzę sympatią pisarstwa. Bycie pisarzem wydaje mi się czymś śmiesznym. Jeśli miałbym się zdefiniować, podać choćby jakąś pretensjonalną definicję, zarazem ośmieszającą i taką, która miałaby być od tej pory moją wizytówką, jeśli miałbym określić siebie samego w jakiś pretensjonalny sposób w dziedzinie pisania, stanąć obok siebie i samemu sobie nadać jakieś miano, powiedziałbym, że jestem rzemieślnikiem oraz, jeszcze raz to powtórzę, sztukmistrzem ognia. Uważam, że moje książki to miny, ładunki wybuchowe… Mam nadzieję, że nimi są!Moje książki mają i we mnie samym wywołać pożądany efekt, dlatego też, jeśli mogę sobie pozwolić na niewyszukane określenie, chciałbym je wypychać trotylem. Sama książka, niczym ładunek wybuchowy, powinna wywołać efekt, po czym zniknąć. Tak samo jest z pisaniem – podobnie jak książka jest tylko środkiem do celu. Sytuowanie którejś z mych książek w szeregu innych i określenie takiego zbioru w kategoriach jednego, kompletnego dzieła, byłoby nieporozumieniem.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?