KATEGORIE [rozwiń]

Literatura kobieca i romans

Ta kategoria dedykowana jest współczesnym czytelniczkom literatury kobiecej. Bardzo szeroki wybór romansów, kryminałów, powieści obyczajowe, poruszająca literatura kobieca, erotyki, harlequiny polskich i zagranicznych autorów. Każda lubiąca czytać kobieta znajdzie coś szczególnego dla siebie.

Polecamy literaturę Sergiusza Piaseckiego, Stanisława Srokowskiego, Diany Palmer czy w końcu Blanki Lipińskiej.

30,04 zł
51,90 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 30,25 zł

32,36 zł
55,90 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 32,58 zł

32,94 zł
54,90 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 32,94 zł

53,11 zł
79,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 55,99 zł

37,23 zł
49,90 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 30,38 zł

24,84 zł
34,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 23,09 zł

39,03 zł
54,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 36,28 zł

27,29 zł
49,90 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 30,44 zł

37,91 zł
59,90 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 37,74 zł

29,63 zł
54,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 29,63 zł

34,72 zł
59,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 32,33 zł

29,63 zł
54,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 29,63 zł
Okładka książki W plątaninie uczuć

35,90 zł 18,67 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 18,67 zł

Siłą tej powieści jest jej niezwykła prawda emocjonalna, właściwie każda kobieta może się silnie zidentyfikować z wybrana bohaterką. Co istotne wszystkie postaci zarówno głównych bohaterek ale też dzieci, partnerów, rodziców są zbudowane celnie i autentycznie. Poruszająca. Zobacz Zestaw w plątaninie uczuć i Jutra może nie być - razem taniej - 15 % Kilka słów streszczenia: Opowieść o sile prawdziwej kobiecej przyjaźni, cierpieniu, miłości, zdradzie. Opowieść o tym jak trudną sztuką jest pięknie żyć. Trzy historie, trzy różne kobiety. Każda inaczej żyje swoje życie, walczy o siebie i swoje marzenia. Są do bólu prawdziwe, a przy tym nie pozbawione autoironii i poczucia humoru. Książka ukazuje całą panoramę spraw, problemów czasem śmiesznych , czasem poważnych. Codzienne problemy, zmaganie z przeciwnościami losu, udane związki i mniej udane rozwiązki. Dorota - mężatka, matka dwójki dzieci. Zaniedbana, sfrustrowana poddaje się bezwolnym schematom codzienności. Funkcjonuje niczym mrówka w mrowisku. Pędzi przez życie bez wytchnienia. Tak jak wiele kobiet cierpi na nadmierne poczucie odpowiedzialności za rodzinę i jej sprawne funkcjonowanie. Od pewnego czasu jej małżenstwo przeżywa kryzys. Czy miłość wybaczy zdradę? Hanna- trzydziestopięcioletnia singielka. Pnie się po szczeblach kariery w międzynarodowej korporacji. Miała kiedyś kota, ale nie miała dla niego czasu, oddała go koleżance. Potem hodowała rybkę, której nie poświęcała za dużo uwagi. Rybka zdechła. Na związki też nie ma czasu, a może nie chce mieć. Miłość przecież boli, zawsze... Kalina – w szczęśliwym związku od dziesięciu lat. Właścicielka eksluzywnego butiku. Życie przynosi niespodzianki, w najmniej oczekiwanym momencie. Kiedy wszystko wydawało się być poukładane i zapięte na ostatni guzik, kiedy myślała, że już nic ciekawego jej nie spotka, wtedy pojawił się ON. Jej pierwsza „wielka miłość”. Wywrócił jej poukładany świat do góry nogami. Życie kobiet zmienia się kiedy stają w obliczu śmiertelnej choroby. Ich przyjaźń nabiera siły i nowego wymiaru. Prawdziwa przyjaźń potrafi pokonać czas, życiowe trudności a nawet śmierć. Fragment książki w Plątaninie uczuć Dorota Robert znowu dłużej pracował, a ona już nie miała siły. Nieprzespana noc i pracowity dzień dawały o sobie znać. Całe ciało domagało się odpoczynku. Mięśnie były napięte i sztywne, kosmyki włosów lepiły się do spoconej twarzy. Pranie, sprzątanie, gotowanie, mycie okien - nikt tego za nią nie zrobi. Karmi piersią. Michaś uwielbia jej cyca. Po prostu nie może się bez niego obejść. Jego malutki świat kręci się wokół jej sutka. Karmienie, zmiana pieluchy, dwudziestominutowa drzemka i cyc. I tak w kółko. Bolą ją sutki od tego memłania, ciągnięcia, ssania. Czasami czuje się jak dojarka. Tomek jest radosnym czterolatkiem, który przeżywa okres dziecięcego buntu. Rozbrykany i pełen energii, ani przez chwilę nie może usiedzieć w miejscu. Dorota kocha swoje dzieci, jednak chwilami ma dość wszystkiego. Czas przecieka jej przez palce. Samotna, sfrustrowana, zła, poddaje się bezwolnym schematom codzienności. Funkcjonuje niczym mrówka w mrowisku. Pędzi przez życie bez wytchnienia. Tak jak wiele kobiet, cierpi na nadmierne poczucie odpowiedzialności za rodzinę i jej sprawne funkcjonowanie. Spojrzała w lustro. W wieku trzydziestu czterech lat wygląda gorzej od swojej teściowej. Szare kręgi pod oczami wchodziły na policzki, ziemista cera dodawała jej lat, a usta już dawno szczerze się nie śmiały. Kochała męża i dzieci, ale w tej miłości zatracała siebie. Zapomniała już, kim jest i dokąd zmierza. Na półkę odłożyła swoje marzenia. Ktoś kiedyś jej powiedział, że gdy człowiek przestaje marzyć, to tak jakby umarł. Stała się robotem. Bez zastanowienia, a tym bardziej pasji, odbębniała swoje życie. Żyła od wieczora do wieczora, bo tylko wtedy miała chwilkę dla siebie. Choć i to nie zawsze. Wynajdowała sobie prace: a to trzeba poskładać pranie, a to rozmrozić mięso na następny dzień. - Cześć, wróciłem! - Mąż trzasnął drzwiami tak mocno, że obudził Michałka, którego usypiała przez ostatnią godzinę. Jakbym nie zauważyła... - wypowiedziała w myślach, a na głos dodała: - Czy ty zawsze musisz tak trzaskać drzwiami, że o mało nie wylatują z futryn? Maluch zaczął głośno płakać. Wzięła go na ręce. - A ty zawsze musisz się czepiać? - odpowiedział pytaniem na pytanie. - Gdybyś zamknął te przeklęte drzwi, a nie je zatrzaskiwał, nie czepiałabym się - czuła, że zaraz wybuchnie. - Miałem ciężki dzień w pracy - oświadczył chłodno. - A ja w domu. - W domu? - parsknął i szeroko otworzył oczy ze zdziwienia. Pewnie myślał, że skoro nie pracuje, to wyleguje się na kanapie, piłuje paznokcie i ogląda seriale. Poczuła, że w gardle rośnie jej ogromna gula. Przerabiali ten temat dziesiątki razy. Tłumaczyła mu, że też może być zmęczona domowymi obowiązkami. Nie docierało. - Wyobraź sobie, że jestem zmęczona. Michał miał cały dzień kolkę. A Tomek pomalował ściany farbami i musiałam je szorować. Ugotowałam obiad, poprałam, poprasowałam, zmieniłam pościel. Mało? Nie słuchał jej. Wszedł do kuchni, a ona podreptała za nim z krzyczącym dzieckiem. - Mówiłem ci już, że możemy zatrudnić opiekunkę. Stać nas na to. - A ja ci mówiłam, że nie chcę, aby obca kobieta zajmowała się naszymi dziećmi. - Skoro nie chcesz, to masz problem - podniósł pokrywkę od garnka, w którym gotowało się mięso. - Zjesz obiad? - zapytała, aby zakończyć tę bezsensowną dyskusję. - Znowu gulasz? - pokręcił z dezaprobatą głową. - Poprzednio był tydzień temu. Jeśli masz ochotę na coś innego, to mi powiedz. - Nie jestem głodny - rzucił oschle w jej stronę i wyszedł z kuchni. - To nie - odburknęła. Podszedł do barku i nalał sobie whisky. Lubił whisky. Po szklaneczce whisky najszybciej zapominał o tej kobiecie, która ciągle narzekała. Ostatnio zauważył, że siedzi w pracy po godzinach tylko dlatego, żeby opóźnić powrót do domu. Dom, który miał być ostoją i azylem, był dla niego kolczastą, kanciastą klatką. Nieustannie kaleczył się o jej słowa. Ciskała w niego śmiertelne kule żalu i gniewu. Strzelała w niego pretensjami niczym serią z karabinu maszynowego. Kochał swoje dzieci nad życie, ale był już nimi zmęczony, a Dorota? Wiecznie niezadowolona i zmęczona. Przestała o siebie dbać. Nie pamięta, kiedy ostatnio widział jaw sukience, z odrzuconymi na plecy, rozpuszczonymi włosami. Teraz wiązała je ciasno w kucyk; tak było praktyczniej. Miała piękne falujące, kasztanowe włosy, którymi on kiedyś nieustannie się bawił. Przeczesywał je palcami i zanurzał w nich swój nos. Pachniały morelami i wiatrem. Seks z nią nie sprawiał mu już przyjemności. Spowszedniał i stracił urok. Dzikość przerodziła się w rutynę. Zresztą praktycznie go nie uprawiali, bo albo Michałek miał kolkę, albo Tomek wskakiwał do ich łóżka, albo Dorotę bolała głowa. Kochali się raz w miesiącu albo i rzadziej, w łazience lub w kuchni. Szybko, gwałtownie, w obawie, że któreś z dzieci może się obudzić. Nie umieli siebie zadowolić, nie potrafili się już kochać. Wszystko przepadło. Bezpowrotnie? „Znowu pije - pomyślała z obrzydzeniem. - Będę musiała sama zajmować się dziećmi. Cały dzień, kolejny wieczór, a nawet noc. Wybuchnęła płaczem. - () co ci znowu chodzi? - znowu płakała. - Pijesz!!! - wykrzyczała mu w twarz. Dziecko, które przez chwilę ucichło, teraz znowu zaczęło spazmatycznie szlochać. - Byłem w pracy dziesięć godzin! - Ja też pracuję w domu! - Przestań histeryzować - denerwowała go ta teatralna dramaturgia. Kiedy była zła, jej głos stawał się piskliwy. Michałek płakał coraz bardziej. Robert stał z opuszczonymi rękoma, jakby nie wiedział, co ma zrobić. - No, weź go i ucisz! - wręczyła mu w ręce krzyczące zawiniątko w żółtym kocyku. Szklanka z whisky wypadła mu z ręki. Złoty płyn rozlał się po podłodze. Kapu kap, kap, kap. Wziął synka na ręce i mocno przytulił. Malutkie rączki chwyciły go za koszulę. Rozczulił go ten widok. - Mamusiu, co się dzieje? - do kuchni wleciał jak burza Tomek. - Nic, synku, tatusiowi wypadła szklanka. - Niegrzeczny tatuś - malec już był przy ojcu i kurczowo złapał się jego nogawki, jakby w obawie, że może znów gdzieś wyjść. Dorota w przypływie gniewu chwyciła torebkę i kluczyki do samochodu. Jej mąż stał bez ruchu z jednym synem na ręku, z drugim u boku. - Gdzie idziesz? - zapytał. - Wychodzę - rzuciła przez ramię. Nie mogła się teraz rozmyślić. Musi wyjść i zapomnieć. Zapomnieć na chwilę o tym, że jest matką, żoną i kurą domową. Tą przeklętą umęczoną kobietą, którą nigdy nie chciała się stać. - Ale ja?... - usłyszała za sobą głos męża. - Bawcie się dobrze - otworzyła drzwi i wybiegła na podjazd. Wyskoczyła na dwór w powyciąganym dresie i poplamionej koszulce. Wsiadła do samochodu i ruszyła z piskiem opon. Jechała przed siebie, naciskając pedał gazu. Uciekała. Zatrzymała się dopiero po kilkunastu kilometrach na skraju lasu. Zamknęła oczy, po policzkach potoczyły się gęste łzy. Po raz kolejny wróciła do przeszłości. Ostatnio coraz częściej odpływała w zamierzchłe czasy. Poznali się na ulicy. Mało romantycznie. Ona szła na egzamin, on wyszedł na spacer z psem. Pies ów stał się przyczyną nieszczęścia, a raczej ich wielkiego szczęścia. Wpadł na nią z impetem, zostawiając odciski łap na jej białej spódnicy. - Przepraszam cię - chłopak zaczął nerwowo strzepywać błotniste plamy z jej spódnicy, rozmazując je przy tym jeszcze bardziej. Zamiast dwóch małych plamek na białej tkaninie pojawiła się ogromna szaro-czarna plama wielkości piłki. - Nic nie szkodzi - odpowiedziała. W zasadzie najchętniej by go opieprzyła, jednak wzruszyła ją jego nieporadność i skrępowanie. - Spróbuję ci to jakoś wynagrodzić. Nie masz ochoty na kawę, ciastko? - zarumienił się. - Nie mogę, właśnie pędzę na egzamin - odpowiedziała zgodnie z prawdą. - Pójdziemy z tobą i na ciebie zaczekamy. W rezultacie nie zdała egzaminu, bo jak tu myśleć o rachunkowości, kiedy za oknem czeka ON? Zakochali się w sobie błyskawicznie. Oszalała na jego punkcie. Latała w chmurach, nie dotykając ziemi. Cud, że jej serce wytrzymało taką dawkę emocji. Nieustanne zawirowanie, radosne szczęście, głębokie pożądanie, dzika namiętność. Urzekła ją jego pracowitość i zaradność. Choć był od niej tylko pięć lat starszy, pracował jako dyrektor generalny w firmie reklamowej swojego ojca. już wtedy firma dobrxe prosperowała, a on nie narzekał na brak pieniędzy. Jednak to nie jego pieniądze jej zaimponowały. Zawsze twierdziła, że woli być biedna i szczęśliwa niż bogata i pogrążona w smutku. Stał się cud: miała to i to. Oczarował ją poczuciem humoru i pięknymi zielonymi oczami, które spoglądały na świat spod firanek długich, gęstych rzęs. Był przystojny, szalenie przystojny. Do tej pory jest. Uganiały się za nim tabuny dziewczyn, a on był prawdziwie zakochany w niej. Wzięli ślub w drugą rocznicę poznania. Byli młodzi, szaleni i mieli cały świat u swych stóp. Przez pięć lat ich małżeństwo było sielanką. Jeździli po świecie i odkrywali najdziksze zakątki globu. Po sześciu latach wciąż było wspaniale. Zdecydowali się na dziecko. Urodził się Tomek, oczko w głowie tatusia. Trzy i pół roku później na świat przyszedł Michaś. Od tego czasu wszystko się zmieniło, zaczęło się psuć. Może to ona była zbyt zmęczona, a może to on nie miał wystarczająco czasu dla rodziny? Otworzyła oczy. Teraz ich związek jest już fikcją. Dzisiejszy Robert nie lubi psów. Ponoć ma alergię na ich sierść. A może ma alergię na nią? Miłość ustąpiła miejsca rutynie. Czy tak jest w każdym długoletnim związku? Przestali ze sobą rozmawiać. Ciepłe słowa zastąpił krzyk. Przez tyle lat jej nie było, jej świat zniknął. Pochłonęło go tsunami miłosnych uniesień i wyobrażeń. Jego świat stał się dla niej ich wspólnym światem. Była zlepiona z Robertem w jedną całość, a raczej doklejona do niego. Kiedy klej wysechł, mąż zaczął od niej odstawać... Ona jeszcze łatała pęknięcia między nimi papką poświęceń. Jednak szczelin było coraz więcej i konstrukcja zaczęła się sypać. Marzyła o tym, aby znów się z nim całować, poczuć te motyle w brzuchu i te dreszcze, które przebiegają po plecach. Pamięta, jak ją dotykał. W tym dotyku było tyle czułości i zaangażowania. Kochała jego ręce, które potrafiły zdziałać cuda. Muskać, masować, głaskać, delikatnie uciskać jej sterczące sutki. Wszystko w niej nabrzmiewało tam na dole od samych jego pocałunków i dotyku. Teraz nic nie nabrzmiewa... Hanna Jest ładna, nawet bardzo ładna, jednak z jej oczu wyziera pustka. Brak jej tego błysku, charakterystycznego dla szczęśliwych kobiet, tej energii i uśmiechu. Wysoka i szczupła, bardzo szczupła. Nosi ubrania w rozmiarze 34 lub XS. Ma mały biust i kościste ręce, oczy w kształcie migdałów i delikatne rysy twarzy. Mogłaby być modelką, gdyby była młodsza, ale nie jest. Pnie się po S2czeblach kariery w międzynarodowej korporacji. Nowoczesna singielka. Miała kiedyś kota, ale brakowało jej dla niego czasu, oddała go koleżance. Potem hodowała rybkę, której nie poświęcała dość uwagi. Rybka zdechła. Na związki też nie ma czasu, a może nie chce mieć. Miłość przecież boli, zawsze... Pamięta, jak była zakochana w NIM. Kochała tak bardzo, jak tylko można kochać. Poświęciła mu swój cenny czas, swoje marzenia i swoje jestestwo. Cała położyła siebie na tacy, wołając: „Jestem twoja! Bierz mnie!" A potem... hm... sprawy za bardzo się skomplikowały. Została ze złamanym sercem i poturbowaną duszą. Stała się zimna i cyniczna, tak było prościej. Pustkę zapełniała przelotnymi romansami z pracownikami korporacji, w zimnych, bezdusznych hotelowych pokojach. Odbywała stosunek na skrzypiących łóżkach, w sztywnej pościeli. Miłosne igraszki utaplane w bezsensie, bez jakiejkolwiek przyszłości. Jej koledzy chcieli się rozerwać, bo znudził im się seks z żoną lub długoletnią partnerką. Była dla nich odskocznią, trampoliną od szarej rzeczywistości. Taką chwilą zapomnienia... Każdy dzień miała zawsze zaplanowany. Jeden był klonem drugiego. Budziła się pięć minut przed dzwonkiem budzika o piątej czterdzieści. Brała prysznic. Po zmyciu z siebie resztek snu wklepywała w buzię lekki enetgetyzujący krem. Następnie wcierała w ciało balsam. Po skończonym zabiegu tuszowała korektorem wszystkie niedoskonałości na twarzy, po czym pokrywała buzię podkładem. To była jej maska ochronna przed uśmiechem, za bardzo ludzkim w świecie, gdzie musiał panować profesjonalizm. Następnie pociągała rzęsy maskarą, a na usta nakładała błyszczyk. Minimalizm z klasą. O szóstej czterdzieści piła kawę i jadła musli z jogurtem o obniżonej zawartości tłuszczu. O siódmej piętnaście ubierała się. Wkładała białą bluzkę. Lubiła ten kolor, doskonale pasował do biura. Do tego ciemny żakiet i spódnica lub dopasowane spodnie. O siódmej czterdzieści pięć wychodziła z domu. Była przed biurowcem za pięć ósma. Wraz z innymi „garsonkami" i „garniturami" wchodziła prężnym krokiem do firmy. Pochłaniał ją bez reszty system. Bez uczuć, człowieczeństwa, z zaplanowanym grafikiem spotkań. W szumie drukarek, szeleście papierów poświęcała swoje cenne godziny. W imię czego? Jakich wartości? Pieniędzy, których i tak miała wystarczająco? Izolacji od rodziny? A może tutaj, w tym szklanym biurowcu, było łatwiej niż w domu? Nie trzeba było się wysilać, by okazać komuś uczucia, zrozumieć, przytulić. Jej palce dotykały zimnego ksero, klawiatury komputera i przycisków telefonicznych. Życie z maszynami jest łatwiejsze. Gdyby nie przyjaźń z Kaliną i Dorotą stałaby się robotem. Tylko one nadawały jej życiu sens. Kalina Natknęli się na siebie w supermarkecie. Oboje stali w jednej kolejce do kasy. Ona obładowana sprawunkami. On kupował tylko colę. - To ty? - jej serce trzepocze jak oszalałe. To był naprawdę on - Krzysztof. - To ja - potwierdziła, jakby to nie było oczywiste. - Tyle lat - mówi on. - Tak - powtarza ona. Napięcie rośnie z minuty na minutę. Jedna krótka chwila, a potrafi zmienić wszystko. Nic już nie będzie takie samo. W jednej minucie powracają wszystkie wspomnienia. Chciała odejść, tak po prostu, tak jak kiedyś zrobił on, ale nie mogła. Stała jak słup soli i patrzyła w jego piękne, duże, orzechowe oczy. Znów ujrzała w nich psotne figliki. - Masz chwilę? - zapytał. Nie miała chwili, spieszyła się do domu, by ugotować obiad, a potem pędziła na aerobik. - Mam - odparła bez namysłu. Dla niego chciała mieć znów mnóstwo chwil. Ich historia była banalna. Ktoś powiedziałby, że dziecinna. Bo przecież kiedy się w sobie zakochali, byli dzieciakami, nieokrzesanymi nastolatkami. Chodzili do jednej klasy w liceum. Ona - wzorowa uczennica, prymuska. On - leser, ale zdolny. Któregoś dnia poprosił ją, aby wytłumaczyła mu coś z matematyki, to były chyba sinusy czy cosinusy. Zgodziła się. Nawet nie otworzyli zeszytów. Rzucili się na siebie. Rozpaleni nastolatko-wie. Całowali się nieumiejętnie, zachłannie, gorąco. Wysysali ze swoich ust całą młodość i szaleństwo. Nie wie, dlaczego, ale zapamiętała, jak lizali lodowe sople. Był środek zimy, siarczysty mróz, a im zachciało się lodów. Żadne z nich nie miało przy sobie pieniędzy, dlatego z daszku pobliskiego warzywniaka zerwali sople. Lizali je i śmiali się do rozpuku. A potem całowali się pod jej domem, aż nie czuli ust, spierzchniętych od zimna i ich śliny. Pisał dla niej wiersze, takie nieudolne rymowanki. Była dla niego muzą i boginią. Z nim przeżyła swój pierwszy raz. Kobiety pamiętają swoich pierwszych mężczyzn. Nieważne, czy było im z nimi dobrze, czy źle, ale pamiętają. Jej było z nim bardzo dobrze, a może była tak bardzo w nim zakochana, że tylko jej się zdawało. Co może wiedzieć o seksie i spełnieniu osiemnastolatka? Do tej pory zastanawia się, co on w niej widział. Zwyczajna dziewczyna, raczej szara myszka, a on wysoki, przystojny blondyn o orzechowych oczach i silnie zarysowanej szczęce. Jego pełne usta smakowały migdałami. To też doskonale pamięta, a wszystko przez to, że tonami jadł ciasteczka migdałowe, które piekła mu babcia. Chciała odgonić od siebie przeszłość, jednak nie była w stanie, kiedy na niego patrzyła. Mężczyzna z przeszłości stał przed nią. Tak samo bosko przystojny, a ona topniała pod jego spojrzeniem niczym lody w lipcowe południe. Nie! - pomyślała. - On przecież mnie skrzywdził. - Przepraszam cię, ale przypomniałam sobie, że jestem umówiona - powiedziała po chwili milczenia, jakie zapadło między nimi. - Może kiedy indziej? Jutro, pojutrze? Kawa, lampka wina? Powspominamy stare, dobre czasy. Tu masz na mnie namiary - wcisnął jej w rękę wizytówkę. Mogła ją wyrzucić, zgnieść, zdeptać, jednak zacisnęła dłoń na białym kartoniku i schowała go do portfela. - Zadzwonisz? - spytał swoim lekko ochrypłym głosem. - Nie wiem - odparła zgodnie z prawdą. - Będę czekał - powiedział z uśmiechem. - Pięknie wyglądasz - rzucił jakby mimochodem w jej stronę, kiedy już odchodziła. „Pięknie wyglądasz" - w jej sercu kolejna burza. W głowie kłębi się tabun sprzecznych emocji. Wyszła ze sklepu na deszcz. Chciała złapać autobus, ale zrezygnowała z tego. Musiała przewietrzyć umysł z głupich myśli, które ją nachodzą. Przystanęła przy kiosku, bezmyślnie gapi się w wystawę, po czym kupuje miętówki. Po półgodzinnym spacerze jest cała mokra. Jakoś dziwnie jej to nie przeszkadza. Wchodzi do mieszkania i stawia torby z zakupami na blacie w kuchni. Z pokoju dobiegają ją dźwięki spokojnej muzyki. Uchyla drzwi. Miękkie światło lampki oświetla mężczyznę, jej mężczyznę, z którym jest już od dziesięciu lat. Dziesięciu długich lat. Były wzloty i upadki, jednak mimo wszystko się kochali, a przynajmniej tak się jej wydawało. Chociaż ostatnio w ich związku coś się psuło. Sama dokładnie nie wiedziała, w czym tkwi problem. Może za dużo kurzu osiadło na tej długoletniej znajomości? Odczuwała pewien niedosyt. Czuła, że tkwi w martwym punkcie. Męczył ją ten niezalegalizowany związek. Dokoła niej koleżanki już dawno powychodziły za mąż i mają śliczne, pyzate dzieci. A ona? Nie jest nawet zaręczona. Potrzebuje pewności, poczucia bezpieczeństwa. Nie mogą całe życie ze sobą chodzić. Żyć z doskoku. Zawsze marzyła o cichym ślubie, gdzieś w małym, drewnianym kościółku w górach. Bez pompy i przepychu. Wypowiedzieliby sakramentalne „tak" w magicznym miejscu, a potem wspięli się na jakąś górę i rozkoszowali wzniosłą chwilą. Kiedy tylko poruszała temat małżeństwa z Piotrem, on stawał się nerwowy, bąkał pod nosem, że jeszcze „nie teraz", że „nie jest gotowy". I to „nie teraz" trwało już dobre osiem lat. Może z tamtym mężczyzną, mężczyzną z przeszłości, już dawno założyłaby rodzinę? - Cześć, kochanie! - muskularne ramiona otuliły ją wpół. - Cześć! - Jak minął dzień? - całuje ją w kark, a ona odskakuje jak oparzona. - Dobrze. - Coś nie tak? - wyczuwa napięcie. - Wszystko w porządku. Kłamie. Nie jest w porządku. - Skoro tak twierdzisz... - Piotr odsuwa się od niej, po czym z powrotem siada na kanapie. -Przyszedł rachunek za światło. - Znowu? Ile? - Dużo. - Nie wiem, dlaczego tyle płacimy za te cholerne rachunki! - wybucha Kalina. Piotr od trzech miesięcy nie pracuje. Redukcja etatów. Był grafikiem komputerowym w potężnej korporacji. Wydawać by się mogło, że to ciepła i pewna posadka. Aż tu któregoś dnia bach! Praktycznie z dnia na dzień został wysadzony z fotela przez dziewiętnastoletniego siostrzeńca prezesa. Początkowo popadł w jakiś marazm. Nie, to nie była depresja, raczej zwątpienie, brak wiary w siebie, pewne rozgoryczenie. Rozumiała, wspierała. Tylko że sama ledwo wiązała koniec z końcem. Pół roku temu zdecydowała się na otwarcie swojego biznesu - butiku z ekskluzywnymi kreacjami. Na razie tonęła w długach i kredytach. Biznes dopiero raczkował. Co prawda, z dnia na dzień przybywało klientów, ale droga do prawdziwych pieniędzy była jeszcze bardzo długa. Po miesiącu zaczął szukać pracy, jednak żadna mu nie odpowiadała. Po trzech jakby spoczął na laurach. Jej cierpliwość się kończyła. - Może poszedłbyś do pracy? - Kochanie... - Nie, kochanie! - przerywa mu Kalina. - Zawsze możesz być dostawcą pizzy. Duma ci na to nie pozwala? Ambicja? Mam to w nosie. Nie mam zamiaru dłużej cię utrzymywać, darmozjadzie - wiedziała, że przegięła. Przez pewien czas to on ją utrzymywał i nie usłyszała od niego żadnego słowa skargi. Piotr otworzył szeroko oczy ze zdziwienia. - Właśnie chciałem ci powiedzieć, że zadzwonili do mnie z agencji reklamowej w sprawie pracy. Zaczynam w przyszłym tygodniu. Poczuła się cholernie głupio. To wszystko przez to spotkanie w sklepie. Nie potrafiła racjonalnie myśleć i wszystko dookoła ją drażniło, a najbardziej Piotr. - Przepraszam - wymamrotała. Zrobiło się jej smutno. - Nie ma sprawy - Piotrek kładzie dłoń na jej dłoni - po prostu miałaś gorszy dzień. - Tak. Masz rację, gorszy dzień - westchnęła ciężko. Jej mężczyzna, jak gdyby nigdy nic, uśmiecha się do niej promieniście, ale ona myślami jest już gdzieś indziej. Wspomina dawne czasy ze swoją „pierwszą miłością". Wieczorem bierze prysznic. Ciepła woda otula jej ciało, a ona myśli o tamtym przypadkowo spotkanym po latach. Coś się w niej budzi, czuje, że odradza się w niej kobieta. Rozkwita. Myśli o nim. Roztrząsa wciąż od nowa każde wypowiedziane przez niego słowo. Analizuje. Wyobraża sobie siebie w jego ramionach. Jak jedzą wspólnie kolację, w blasku świec. On otwiera butelkę wina i nalewa purpurowy płyn do kieliszków. A potem karmi ją ostrygami, które jeszcze bardziej rozbudzają pożądanie. Już po chwili jego usta wędrują po jej szyi. Są ciepłe i lepkie. Cała drży, tak jak wtedy... Tylko że to było wieki temu. Dzwoni do Doroty i opowiada o spotkaniu z Krzyśkiem. To Dorota uratowała ją przed totalnym zatraceniem się w rozpaczy, kiedy z nią zerwał... telefonicznie. Na konfrontację twarzą w twarz nie miał odwagi. Siedziała wtedy całymi dniami w mieszkaniu i ryczała. To nawet nie był płacz, a ryk. Dziki, przepełniony bólem. Była jedną z tych żałosnych kobiet, które potrafią miesiącami płakać za facetem. Ba, każdy jest w takiej sytuacji żałosny, mężczyźni też... Ale on nie rozpaczał. Już dwa dni po ich rozstaniu miał czelność pokazać się na imprezie u ich wspólnych znajomych z tamtą - jego „nową blond miłością". Obściskiwali się namiętnie na jej oczach. [...]Dorota Robert znowu dłużej pracował, a ona już nie miała siły. Nieprzespana noc i pracowity dzień dawały o sobie znać. Całe ciało domagało się odpoczynku. Mięśnie były napięte i sztywne, kosmyki włosów lepiły się do spoconej twarzy. Pranie, sprzątanie, gotowanie, mycie okien - nikt tego za nią nie zrobi. Karmi piersią. Michaś uwielbia jej cyca. Po prostu nie może się bez niego obejść. Jego malutki świat kręci się wokół jej sutka. Karmienie, zmiana pieluchy, dwudziestominutowa drzemka i cyc. I tak w kółko. Bolą ją sutki od tego memłania, ciągnięcia, ssania. Czasami czuje się jak dojarka. Tomek jest radosnym czterolatkiem, który przeżywa okres dziecięcego buntu. Rozbrykany i pełen energii, ani przez chwilę nie może usiedzieć w miejscu. Dorota kocha swoje dzieci, jednak chwilami ma dość wszystkiego. Czas przecieka jej przez palce. Samotna, sfrustrowana, zła, poddaje się bezwolnym schematom codzienności. Funkcjonuje niczym mrówka w mrowisku. Pędzi przez życie bez wytchnienia. Tak jak wiele kobiet, cierpi na nadmierne poczucie odpowiedzialności za rodzinę i jej sprawne funkcjonowanie. Spojrzała w lustro. W wieku trzydziestu czterech lat wygląda gorzej od swojej teściowej. Szare kręgi pod oczami wchodziły na policzki, ziemista cera dodawała jej lat, a usta już dawno szczerze się nie śmiały. Kochała męża i dzieci, ale w tej miłości zatracała siebie. Zapomniała już, kim jest i dokąd zmierza. Na półkę odłożyła swoje marzenia. Ktoś kiedyś jej powiedział, że gdy człowiek przestaje marzyć, to tak jakby umarł. Stała się robotem. Bez zastanowienia, a tym bardziej pasji, odbębniała swoje życie. Żyła od wieczora do wieczora, bo tylko wtedy miała chwilkę dla siebie. Choć i to nie zawsze. Wynajdowała sobie prace: a to trzeba poskładać pranie, a to rozmrozić mięso na następny dzień. - Cześć, wróciłem! - Mąż trzasnął drzwiami tak mocno, że obudził Michałka, którego usypiała przez ostatnią godzinę. Jakbym nie zauważyła... - wypowiedziała w myślach, a na głos dodała: - Czy ty zawsze musisz tak trzaskać drzwiami, że o mało nie wylatują z futryn? Maluch zaczął głośno płakać. Wzięła go na ręce. - A ty zawsze musisz się czepiać? - odpowiedział pytaniem na pytanie. - Gdybyś zamknął te przeklęte drzwi, a nie je zatrzaskiwał, nie czepiałabym się - czuła, że zaraz wybuchnie. - Miałem ciężki dzień w pracy - oświadczył chłodno. - A ja w domu. - W domu? - parsknął i szeroko otworzył oczy ze zdziwienia. Pewnie myślał, że skoro nie pracuje, to wyleguje się na kanapie, piłuje paznokcie i ogląda seriale. Poczuła, że w gardle rośnie jej ogromna gula. Przerabiali ten temat dziesiątki razy. Tłumaczyła mu, że też może być zmęczona domowymi obowiązkami. Nie docierało. - Wyobraź sobie, że jestem zmęczona. Michał miał cały dzień kolkę. A Tomek pomalował ściany farbami i musiałam je szorować. Ugotowałam obiad, poprałam, poprasowałam, zmieniłam pościel. Mało? Nie słuchał jej. Wszedł do kuchni, a ona podreptała za nim z krzyczącym dzieckiem. - Mówiłem ci już, że możemy zatrudnić opiekunkę. Stać nas na to. - A ja ci mówiłam, że nie chcę, aby obca kobieta zajmowała się naszymi dziećmi. - Skoro nie chcesz, to masz problem - podniósł pokrywkę od garnka, w którym gotowało się mięso. - Zjesz obiad? - zapytała, aby zakończyć tę bezsensowną dyskusję. - Znowu gulasz? - pokręcił z dezaprobatą głową. - Poprzednio był tydzień temu. Jeśli masz ochotę na coś innego, to mi powiedz. - Nie jestem głodny - rzucił oschle w jej stronę i wyszedł z kuchni. - To nie - odburknęła. Podszedł do barku i nalał sobie whisky. Lubił whisky. Po szklaneczce whisky najszybciej zapominał o tej kobiecie, która ciągle narzekała. Ostatnio zauważył, że siedzi w pracy po godzinach tylko dlatego, żeby opóźnić powrót do domu. Dom, który miał być ostoją i azylem, był dla niego kolczastą, kanciastą klatką. Nieustannie kaleczył się o jej słowa. Ciskała w niego śmiertelne kule żalu i gniewu. Strzelała w niego pretensjami niczym serią z karabinu maszynowego. Kochał swoje dzieci nad życie, ale był już nimi zmęczony, a Dorota? Wiecznie niezadowolona i zmęczona. Przestała o siebie dbać. Nie pamięta, kiedy ostatnio widział jaw sukience, z odrzuconymi na plecy, rozpuszczonymi włosami. Teraz wiązała je ciasno w kucyk; tak było praktyczniej. Miała piękne falujące, kasztanowe włosy, którymi on kiedyś nieustannie się bawił. Przeczesywał je palcami i zanurzał w nich swój nos. Pachniały morelami i wiatrem. Seks z nią nie sprawiał mu już przyjemności. Spowszedniał i stracił urok. Dzikość przerodziła się w rutynę. Zresztą praktycznie go nie uprawiali, bo albo Michałek miał kolkę, albo Tomek wskakiwał do ich łóżka, albo Dorotę bolała głowa. Kochali się raz w miesiącu albo i rzadziej, w łazience lub w kuchni. Szybko, gwałtownie, w obawie, że któreś z dzieci może się obudzić. Nie umieli siebie zadowolić, nie potrafili się już kochać. Wszystko przepadło. Bezpowrotnie? „Znowu pije - pomyślała z obrzydzeniem. - Będę musiała sama zajmować się dziećmi. Cały dzień, kolejny wieczór, a nawet noc. Wybuchnęła płaczem. - () co ci znowu chodzi? - znowu płakała. - Pijesz!!! - wykrzyczała mu w twarz. Dziecko, które przez chwilę ucichło, teraz znowu zaczęło spazmatycznie szlochać. - Byłem w pracy dziesięć godzin! - Ja też pracuję w domu! - Przestań histeryzować - denerwowała go ta teatralna dramaturgia. Kiedy była zła, jej głos stawał się piskliwy. Michałek płakał coraz bardziej. Robert stał z opuszczonymi rękoma, jakby nie wiedział, co ma zrobić. - No, weź go i ucisz! - wręczyła mu w ręce krzyczące zawiniątko w żółtym kocyku. Szklanka z whisky wypadła mu z ręki. Złoty płyn rozlał się po podłodze. Kapu kap, kap, kap. Wziął synka na ręce i mocno przytulił. Malutkie rączki chwyciły go za koszulę. Rozczulił go ten widok. - Mamusiu, co się dzieje? - do kuchni wleciał jak burza Tomek. - Nic, synku, tatusiowi wypadła szklanka. - Niegrzeczny tatuś - malec już był przy ojcu i kurczowo złapał się jego nogawki, jakby w obawie, że może znów gdzieś wyjść. Dorota w przypływie gniewu chwyciła torebkę i kluczyki do samochodu. Jej mąż stał bez ruchu z jednym synem na ręku, z drugim u boku. - Gdzie idziesz? - zapytał. - Wychodzę - rzuciła przez ramię. Nie mogła się teraz rozmyślić. Musi wyjść i zapomnieć. Zapomnieć na chwilę o tym, że jest matką, żoną i kurą domową. Tą przeklętą umęczoną kobietą, którą nigdy nie chciała się stać. - Ale ja?... - usłyszała za sobą głos męża. - Bawcie się dobrze - otworzyła drzwi i wybiegła na podjazd. Wyskoczyła na dwór w powyciąganym dresie i poplamionej koszulce. Wsiadła do samochodu i ruszyła z piskiem opon. Jechała przed siebie, naciskając pedał gazu. Uciekała. Zatrzymała się dopiero po kilkunastu kilometrach na skraju lasu. Zamknęła oczy, po policzkach potoczyły się gęste łzy. Po raz kolejny wróciła do przeszłości. Ostatnio coraz częściej odpływała w zamierzchłe czasy. Poznali się na ulicy. Mało romantycznie. Ona szła na egzamin, on wyszedł na spacer z psem. Pies ów stał się przyczyną nieszczęścia, a raczej ich wielkiego szczęścia. Wpadł na nią z impetem, zostawiając odciski łap na jej białej spódnicy. - Przepraszam cię - chłopak zaczął nerwowo strzepywać błotniste plamy z jej spódnicy, rozmazując je przy tym jeszcze bardziej. Zamiast dwóch małych plamek na białej tkaninie pojawiła się ogromna szaro-czarna plama wielkości piłki. - Nic nie szkodzi - odpowiedziała. W zasadzie najchętniej by go opieprzyła, jednak wzruszyła ją jego nieporadność i skrępowanie. - Spróbuję ci to jakoś wynagrodzić. Nie masz ochoty na kawę, ciastko? - zarumienił się. - Nie mogę, właśnie pędzę na egzamin - odpowiedziała zgodnie z prawdą. - Pójdziemy z tobą i na ciebie zaczekamy. W rezultacie nie zdała egzaminu, bo jak tu myśleć o rachunkowości, kiedy za oknem czeka ON? Zakochali się w sobie błyskawicznie. Oszalała na jego punkcie. Latała w chmurach, nie dotykając ziemi. Cud, że jej serce wytrzymało taką dawkę emocji. Nieustanne zawirowanie, radosne szczęście, głębokie pożądanie, dzika namiętność. Urzekła ją jego pracowitość i zaradność. Choć był od niej tylko pięć lat starszy, pracował jako dyrektor generalny w firmie reklamowej swojego ojca. już wtedy firma dobrxe prosperowała, a on nie narzekał na brak pieniędzy. Jednak to nie jego pieniądze jej zaimponowały. Zawsze twierdziła, że woli być biedna i szczęśliwa niż bogata i pogrążona w smutku. Stał się cud: miała to i to. Oczarował ją poczuciem humoru i pięknymi zielonymi oczami, które spoglądały na świat spod firanek długich, gęstych rzęs. Był przystojny, szalenie przystojny. Do tej pory jest. Uganiały się za nim tabuny dziewczyn, a on był prawdziwie zakochany w niej. Wzięli ślub w drugą rocznicę poznania. Byli młodzi, szaleni i mieli cały świat u swych stóp. Przez pięć lat ich małżeństwo było sielanką. Jeździli po świecie i odkrywali najdziksze zakątki globu. Po sześciu latach wciąż było wspaniale. Zdecydowali się na dziecko. Urodził się Tomek, oczko w głowie tatusia. Trzy i pół roku później na świat przyszedł Michaś. Od tego czasu wszystko się zmieniło, zaczęło się psuć. Może to ona była zbyt zmęczona, a może to on nie miał wystarczająco czasu dla rodziny? Otworzyła oczy. Teraz ich związek jest już fikcją. Dzisiejszy Robert nie lubi psów. Ponoć ma alergię na ich sierść. A może ma alergię na nią? Miłość ustąpiła miejsca rutynie. Czy tak jest w każdym długoletnim związku? Przestali ze sobą rozmawiać. Ciepłe słowa zastąpił krzyk. Przez tyle lat jej nie było, jej świat zniknął. Pochłonęło go tsunami miłosnych uniesień i wyobrażeń. Jego świat stał się dla niej ich wspólnym światem. Była zlepiona z Robertem w jedną całość, a raczej doklejona do niego. Kiedy klej wysechł, mąż zaczął od niej odstawać... Ona jeszcze łatała pęknięcia między nimi papką poświęceń. Jednak szczelin było coraz więcej i konstrukcja zaczęła się sypać. Marzyła o tym, aby znów się z nim całować, poczuć te motyle w brzuchu i te dreszcze, które przebiegają po plecach. Pamięta, jak ją dotykał. W tym dotyku było tyle czułości i zaangażowania. Kochała jego ręce, które potrafiły zdziałać cuda. Muskać, masować, głaskać, delikatnie uciskać jej sterczące sutki. Wszystko w niej nabrzmiewało tam na dole od samych jego pocałunków i dotyku. Teraz nic nie nabrzmiewa... Hanna Jest ładna, nawet bardzo ładna, jednak z jej oczu wyziera pustka. Brak jej tego błysku, charakterystycznego dla szczęśliwych kobiet, tej energii i uśmiechu. Wysoka i szczupła, bardzo szczupła. Nosi ubrania w rozmiarze 34 lub XS. Ma mały biust i kościste ręce, oczy w kształcie migdałów i delikatne rysy twarzy. Mogłaby być modelką, gdyby była młodsza, ale nie jest. Pnie się po S2czeblach kariery w międzynarodowej korporacji. Nowoczesna singielka. Miała kiedyś kota, ale brakowało jej dla niego czasu, oddała go koleżance. Potem hodowała rybkę, której nie poświęcała dość uwagi. Rybka zdechła. Na związki też nie ma czasu, a może nie chce mieć. Miłość przecież boli, zawsze... Pamięta, jak była zakochana w NIM. Kochała tak bardzo, jak tylko można kochać. Poświęciła mu swój cenny czas, swoje marzenia i swoje jestestwo. Cała położyła siebie na tacy, wołając: „Jestem twoja! Bierz mnie!" A potem... hm... sprawy za bardzo się skomplikowały. Została ze złamanym sercem i poturbowaną duszą. Stała się zimna i cyniczna, tak było prościej. Pustkę zapełniała przelotnymi romansami z pracownikami korporacji, w zimnych, bezdusznych hotelowych pokojach. Odbywała stosunek na skrzypiących łóżkach, w sztywnej pościeli. Miłosne igraszki utaplane w bezsensie, bez jakiejkolwiek przyszłości. Jej koledzy chcieli się rozerwać, bo znudził im się seks z żoną lub długoletnią partnerką. Była dla nich odskocznią, trampoliną od szarej rzeczywistości. Taką chwilą zapomnienia... Każdy dzień miała zawsze zaplanowany. Jeden był klonem drugiego. Budziła się pięć minut przed dzwonkiem budzika o piątej czterdzieści. Brała prysznic. Po zmyciu z siebie resztek snu wklepywała w buzię lekki enetgetyzujący krem. Następnie wcierała w ciało balsam. Po skończonym zabiegu tuszowała korektorem wszystkie niedoskonałości na twarzy, po czym pokrywała buzię podkładem. To była jej maska ochronna przed uśmiechem, za bardzo ludzkim w świecie, gdzie musiał panować profesjonalizm. Następnie pociągała rzęsy maskarą, a na usta nakładała błyszczyk. Minimalizm z klasą. O szóstej czterdzieści piła kawę i jadła musli z jogurtem o obniżonej zawartości tłuszczu. O siódmej piętnaście ubierała się. Wkładała białą bluzkę. Lubiła ten kolor, doskonale pasował do biura. Do tego ciemny żakiet i spódnica lub dopasowane spodnie. O siódmej czterdzieści pięć wychodziła z domu. Była przed biurowcem za pięć ósma. Wraz z innymi „garsonkami" i „garniturami" wchodziła prężnym krokiem do firmy. Pochłaniał ją bez reszty system. Bez uczuć, człowieczeństwa, z zaplanowanym grafikiem spotkań. W szumie drukarek, szeleście papierów poświęcała swoje cenne godziny. W imię czego? Jakich wartości? Pieniędzy, których i tak miała wystarczająco? Izolacji od rodziny? A może tutaj, w tym szklanym biurowcu, było łatwiej niż w domu? Nie trzeba było się wysilać, by okazać komuś uczucia, zrozumieć, przytulić. Jej palce dotykały zimnego ksero, klawiatury komputera i przycisków telefonicznych. Życie z maszynami jest łatwiejsze. Gdyby nie przyjaźń z Kaliną i Dorotą stałaby się robotem. Tylko one nadawały jej życiu sens. Kalina Natknęli się na siebie w supermarkecie. Oboje stali w jednej kolejce do kasy. Ona obładowana sprawunkami. On kupował tylko colę. - To ty? - jej serce trzepocze jak oszalałe. To był naprawdę on - Krzysztof. - To ja - potwierdziła, jakby to nie było oczywiste. - Tyle lat - mówi on. - Tak - powtarza ona. Napięcie rośnie z minuty na minutę. Jedna krótka chwila, a potrafi zmienić wszystko. Nic już nie będzie takie samo. W jednej minucie powracają wszystkie wspomnienia. Chciała odejść, tak po prostu, tak jak kiedyś zrobił on, ale nie mogła. Stała jak słup soli i patrzyła w jego piękne, duże, orzechowe oczy. Znów ujrzała w nich psotne figliki. - Masz chwilę? - zapytał. Nie miała chwili, spieszyła się do domu, by ugotować obiad, a potem pędziła na aerobik. - Mam - odparła bez namysłu. Dla niego chciała mieć znów mnóstwo chwil. Ich historia była banalna. Ktoś powiedziałby, że dziecinna. Bo przecież kiedy się w sobie zakochali, byli dzieciakami, nieokrzesanymi nastolatkami. Chodzili do jednej klasy w liceum. Ona - wzorowa uczennica, prymuska. On - leser, ale zdolny. Któregoś dnia poprosił ją, aby wytłumaczyła mu coś z matematyki, to były chyba sinusy czy cosinusy. Zgodziła się. Nawet nie otworzyli zeszytów. Rzucili się na siebie. Rozpaleni nastolatko-wie. Całowali się nieumiejętnie, zachłannie, gorąco. Wysysali ze swoich ust całą młodość i szaleństwo. Nie wie, dlaczego, ale zapamiętała, jak lizali lodowe sople. Był środek zimy, siarczysty mróz, a im zachciało się lodów. Żadne z nich nie miało przy sobie pieniędzy, dlatego z daszku pobliskiego warzywniaka zerwali sople. Lizali je i śmiali się do rozpuku. A potem całowali się pod jej domem, aż nie czuli ust, spierzchniętych od zimna i ich śliny. Pisał dla niej wiersze, takie nieudolne rymowanki. Była dla niego muzą i boginią. Z nim przeżyła swój pierwszy raz. Kobiety pamiętają swoich pierwszych mężczyzn. Nieważne, czy było im z nimi dobrze, czy źle, ale pamiętają. Jej było z nim bardzo dobrze, a może była tak bardzo w nim zakochana, że tylko jej się zdawało. Co może wiedzieć o seksie i spełnieniu osiemnastolatka? Do tej pory zastanawia się, co on w niej widział. Zwyczajna dziewczyna, raczej szara myszka, a on wysoki, przystojny blondyn o orzechowych oczach i silnie zarysowanej szczęce. Jego pełne usta smakowały migdałami. To też doskonale pamięta, a wszystko przez to, że tonami jadł ciasteczka migdałowe, które piekła mu babcia. Chciała odgonić od siebie przeszłość, jednak nie była w stanie, kiedy na niego patrzyła. Mężczyzna z przeszłości stał przed nią. Tak samo bosko przystojny, a ona topniała pod jego spojrzeniem niczym lody w lipcowe południe. Nie! - pomyślała. - On przecież mnie skrzywdził. - Przepraszam cię, ale przypomniałam sobie, że jestem umówiona - powiedziała po chwili milczenia, jakie zapadło między nimi. - Może kiedy indziej? Jutro, pojutrze? Kawa, lampka wina? Powspominamy stare, dobre czasy. Tu masz na mnie namiary - wcisnął jej w rękę wizytówkę. Mogła ją wyrzucić, zgnieść, zdeptać, jednak zacisnęła dłoń na białym kartoniku i schowała go do portfela. - Zadzwonisz? - spytał swoim lekko ochrypłym głosem. - Nie wiem - odparła zgodnie z prawdą. - Będę czekał - powiedział z uśmiechem. - Pięknie wyglądasz - rzucił jakby mimochodem w jej stronę, kiedy już odchodziła. „Pięknie wyglądasz" - w jej sercu kolejna burza. W głowie kłębi się tabun sprzecznych emocji. Wyszła ze sklepu na deszcz. Chciała złapać autobus, ale zrezygnowała z tego. Musiała przewietrzyć umysł z głupich myśli, które ją nachodzą. Przystanęła przy kiosku, bezmyślnie gapi się w wystawę, po czym kupuje miętówki. Po półgodzinnym spacerze jest cała mokra. Jakoś dziwnie jej to nie przeszkadza. Wchodzi do mieszkania i stawia torby z zakupami na blacie w kuchni. Z pokoju dobiegają ją dźwięki spokojnej muzyki. Uchyla drzwi. Miękkie światło lampki oświetla mężczyznę, jej mężczyznę, z którym jest już od dziesięciu lat. Dziesięciu długich lat. Były wzloty i upadki, jednak mimo wszystko się kochali, a przynajmniej tak się jej wydawało. Chociaż ostatnio w ich związku coś się psuło. Sama dokładnie nie wiedziała, w czym tkwi problem. Może za dużo kurzu osiadło na tej długoletniej znajomości? Odczuwała pewien niedosyt. Czuła, że tkwi w martwym punkcie. Męczył ją ten niezalegalizowany związek. Dokoła niej koleżanki już dawno powychodziły za mąż i mają śliczne, pyzate dzieci. A ona? Nie jest nawet zaręczona. Potrzebuje pewności, poczucia bezpieczeństwa. Nie mogą całe życie ze sobą chodzić. Żyć z doskoku. Zawsze marzyła o cichym ślubie, gdzieś w małym, drewnianym kościółku w górach. Bez pompy i przepychu. Wypowiedzieliby sakramentalne „tak" w magicznym miejscu, a potem wspięli się na jakąś górę i rozkoszowali wzniosłą chwilą. Kiedy tylko poruszała temat małżeństwa z Piotrem, on stawał się nerwowy, bąkał pod nosem, że jeszcze „nie teraz", że „nie jest gotowy". I to „nie teraz" trwało już dobre osiem lat. Może z tamtym mężczyzną, mężczyzną z przeszłości, już dawno założyłaby rodzinę? - Cześć, kochanie! - muskularne ramiona otuliły ją wpół. - Cześć! - Jak minął dzień? - całuje ją w kark, a ona odskakuje jak oparzona. - Dobrze. - Coś nie tak? - wyczuwa napięcie. - Wszystko w porządku. Kłamie. Nie jest w porządku. - Skoro tak twierdzisz... - Piotr odsuwa się od niej, po czym z powrotem siada na kanapie. -Przyszedł rachunek za światło. - Znowu? Ile? - Dużo. - Nie wiem, dlaczego tyle płacimy za te cholerne rachunki! - wybucha Kalina. Piotr od trzech miesięcy nie pracuje. Redukcja etatów. Był grafikiem komputerowym w potężnej korporacji. Wydawać by się mogło, że to ciepła i pewna posadka. Aż tu któregoś dnia bach! Praktycznie z dnia na dzień został wysadzony z fotela przez dziewiętnastoletniego siostrzeńca prezesa. Początkowo popadł w jakiś marazm. Nie, to nie była depresja, raczej zwątpienie, brak wiary w siebie, pewne rozgoryczenie. Rozumiała, wspierała. Tylko że sama ledwo wiązała koniec z końcem. Pół roku temu zdecydowała się na otwarcie swojego biznesu - butiku z ekskluzywnymi kreacjami. Na razie tonęła w długach i kredytach. Biznes dopiero raczkował. Co prawda, z dnia na dzień przybywało klientów, ale droga do prawdziwych pieniędzy była jeszcze bardzo długa. Po miesiącu zaczął szukać pracy, jednak żadna mu nie odpowiadała. Po trzech jakby spoczął na laurach. Jej cierpliwość się kończyła. - Może poszedłbyś do pracy? - Kochanie... - Nie, kochanie! - przerywa mu Kalina. - Zawsze możesz być dostawcą pizzy. Duma ci na to nie pozwala? Ambicja? Mam to w nosie. Nie mam zamiaru dłużej cię utrzymywać, darmozjadzie - wiedziała, że przegięła. Przez pewien czas to on ją utrzymywał i nie usłyszała od niego żadnego słowa skargi. Piotr otworzył szeroko oczy ze zdziwienia. - Właśnie chciałem ci powiedzieć, że zadzwonili do mnie z agencji reklamowej w sprawie pracy. Zaczynam w przyszłym tygodniu. Poczuła się cholernie głupio. To wszystko przez to spotkanie w sklepie. Nie potrafiła racjonalnie myśleć i wszystko dookoła ją drażniło, a najbardziej Piotr. - Przepraszam - wymamrotała. Zrobiło się jej smutno. - Nie ma sprawy - Piotrek kładzie dłoń na jej dłoni - po prostu miałaś gorszy dzień. - Tak. Masz rację, gorszy dzień - westchnęła ciężko. Jej mężczyzna, jak gdyby nigdy nic, uśmiecha się do niej promieniście, ale ona myślami jest już gdzieś indziej. Wspomina dawne czasy ze swoją „pierwszą miłością". Wieczorem bierze prysznic. Ciepła woda otula jej ciało, a ona myśli o tamtym przypadkowo spotkanym po latach. Coś się w niej budzi, czuje, że odradza się w niej kobieta. Rozkwita. Myśli o nim. Roztrząsa wciąż od nowa każde wypowiedziane przez niego słowo. Analizuje. Wyobraża sobie siebie w jego ramionach. Jak jedzą wspólnie kolację, w blasku świec. On otwiera butelkę wina i nalewa purpurowy płyn do kieliszków. A potem karmi ją ostrygami, które jeszcze bardziej rozbudzają pożądanie. Już po chwili jego usta wędrują po jej szyi. Są ciepłe i lepkie. Cała drży, tak jak wtedy... Tylko że to było wieki temu. Dzwoni do Doroty i opowiada o spotkaniu z Krzyśkiem. To Dorota uratowała ją przed totalnym zatraceniem się w rozpaczy, kiedy z nią zerwał... telefonicznie. Na konfrontację twarzą w twarz nie miał odwagi. Siedziała wtedy całymi dniami w mieszkaniu i ryczała. To nawet nie był płacz, a ryk. Dziki, przepełniony bólem. Była jedną z tych żałosnych kobiet, które potrafią miesiącami płakać za facetem. Ba, każdy jest w takiej sytuacji żałosny, mężczyźni też... Ale on nie rozpaczał. Już dwa dni po ich rozstaniu miał czelność pokazać się na imprezie u ich wspólnych znajomych z tamtą - jego „nową blond miłością". Obściskiwali się namiętnie na jej oczach. [...]    
Okładka książki Rok na końcu świata

34,90 zł 23,10 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 23,10 zł

Pełen optymizmu i ciepła debiut. Pięknie i mądrze napisana historia, która może się zdarzyć każdemu. Opowieść o kobiecie, 30-letniej Ricie która poszukuje siebie, poszukuje własnej drogi do szczęścia. Przypadkowo w czasie kiedy najbardziej odczuwa w sobie niepokój, kiedy kontakt z partnerem staje się ciężarem, dostaje informację o odziedziczonym spadku gdzieś na " końcu świata" . Nowe wyzwania i nowe możliwości odkrywają przed nią inny świat, którego do tej pory nie znała. Cytat :  " Kochana, ja już podjęłam decyzję! Wyprowadzam się na koniec świata i robię sobie rok przerwy od swojego dotychczasowego życia. A potem się okaże, co dalej. Zawsze mogę tu wrócić. " " Rok na końcu świata stał się moim wybawieniem. Była ukochana i znienawidzona samotność, był lęk, że nie nastanie już dzień i że zabije mnie jadem ropucha, poznałam tylu ludzi i zaczęłam znów się uczyć. Przecież to potwierdza trafność decyzji! Błędem był sposób, w jaki to zrobiłam. Uciekłam bez słowa wyjaśnienia, przekonana, że po prostu podejmuję wolne życiowe decyzje, odpowiedziałam sobie w myślach. Uciekłam z egoizmu i z braku dojrzałości. Dopiero w samotności, ciszy i potem w towarzystwie innych kobiet dogrzebałam się do siebie samej, moje lęki i niepokoje stopniowo znikły, robiąc miejsce na kochanie drugiej osoby. A mimo to, odkąd tu jestem, nie zainteresowałam się żadnym mężczyzną…" Książka, która umacnia Czytelnika w przekonaniu, że w każdym z nas jest siła do dokonywania zmian i mierzenia się z życiowymi problemami. Trzeba ją tylko odkryć, udając się choćby na koniec świata.O samej autorce : ogromnie uparta miłośniczka kotów, czekolady i dość złośliwego poczucia humoru, które odziedziczyła po Mamie. Nie znosi zmian, a ciągle je sobie funduje, bo nie może znaleźć swojego miejsca w życiu. Jedyną szaloną rzeczą, jaką zrobiła w życiu, była jazda bez biletu w komunikacji miejskiej. Nie wyobraża sobie odpoczynku bez książki, spacerów nad morzem i pracy w ogrodzie. Obdarzona licznymi talentami z wyjątkiem kulinarnego, ma na szczęście przyjaciół, którzy dobrze gotują.  Obudziła mnie piosenka w radiu. Po chwili dołączyło do niej pogwizdywanie i szum wody dochodzące z łazienki — Mikołaj brał prysznic. Przeciągnęłam się w cudownie ciepłej pościeli. „Niech dzisiaj będzie wolna niedziela" - wymruczałam zaklęcie, nie otwierając oczu. Kilka sekund zajęło mi przypomnienie sobie, że środa już była, czwartek też, a poprzedniego wieczoru odwiedziliśmy znajomych i do późna graliśmy w scrabble, popijając wino, i to był piątek. Dziś powinna zatem być sobota. Niestety nie wolna. Westchnęłam i spojrzałam na budzik na nocnej szafce, wskazywał 6.30. Czułam się tak, jakby w mojej głowie płynęła maleńka łódeczka po niespokojnym morzu, powodując delikatne nudności. Zawinęłam się szczelnie w kołdrę i obróciłam na drugi bok. Pogwizdywanie w łazience przeszło w murmurando, a potem w gardłowy śpiew — jak zawsze ten sam stary przebój Toma Jonesa. Nie byłam pewna, czy dziś rano mnie to rozśmiesza. Wstałam niechętnie i, zamiast w kapeć, trafiłam stopą w zimną podłogę. Zasyczałam ze złością i owinęłam się ciasno szlafrokiem. Nasze maleńkie mieszkanie było przeraźliwie zimne. Odkąd się wprowadziłam dwa lata temu, spędzałam godziny, odkurzając, czyszcząc, wieszając obrazki, zdjęcia, ustawiając bibeloty i wyrzucając stopniowo i niepostrzeżenie wszystkie te rzeczy gromadzone latami przez Mikołaja, których nie lubiłam. W efekcie mieszkanko stało się dość przytulne, ale wcale nie cieplejsze, i z nastaniem pierwszych jesiennych dni musiałam wkładać na siebie warstwy swetrów, żeby jakoś przetrwać. Najgorsze były poranki, jak dzisiejszy.  
Okładka książki Pojedynek uczuć

29,90 zł 15,55 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 15,55 zł

Wyjątkowa powieść o zwyczajnej - niezwyczajnej kobiecie. Takiej jak każda z nas. Opowieść o 30-letniej Mai, która niespodziewanie wchodzi w sytuację matki samotnie wychowującej dziecko. Wkrótce będzie musiała stawić czoła wielu problemom, ukrywać przed szefem swoją sytuację, podjąć się opieki nad chorą mamą i spłacać kredyt we frankach. Będzie musiała znaleźć w sobie siłę i mądrość, by wyrwać się z zaklętego kręgu zależności od dwóch prezesów. Czy otworzy się na niespodziewaną miłość? Ta książka to powieść obyczajowa z wartką akcją, humorem i życiową mądrością. Autorka porusza tematy ważne społecznie - opowiada o realiach pracy w polskich firmach, o lęku przed zwolnieniem i trudnych wyborach, przed którymi staje codziennie wiele kobiet. Jednocześnie ta książka to świetna lektura - sprawnie napisana, która Czytelnika wzrusza, bawi i daje przyjemność z lektury. Barwni bohaterowie, szybka akcja, humor i potoczysty język sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Krystyna Mirek - Miałam pięć lat kiedy po raz pierwszy znalazłam drzwi do alternatywnego świata. Ludzie, którzy go zamieszkują to postacie fikcyjne, ale żyją tak samo prawdziwie jak my. Kochają się, zdradzają, śmieją i szukają swoich dróg w życiu. Ich historie są fascynujące. Minęło ponad trzydzieści lat, zanim uwierzyłam, że mogę spełnić marzenie i zacząć o nich opowiadać. Jest tych fabuł niezliczona ilość, a każda na swój sposób niezwykła. Każdy może tu odnaleźć własny los. Uśmiechnąć się i wzruszyć, a czasem zastanowić wspólnie nad tajemnicami miłości, która jest fundamentem każdego życia, nawet najbardziej pokręconego. Krystyna Mirek dotychczas wydała dwie książki: Prom do Kopenhagi (G+J 2011), Polowanie na motyle (G+J 2012)
Okładka książki Jutra może nie być FEERIA

37,90 zł 24,86 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 24,86 zł

Czy miłość może być zła?Czy niektórzy ludzie spotykają się za późno, a inni za wcześnie?Bohaterka książki jest zdolna zarówno do miłości, jak i nienawiści, do tego aby zadać ból i odejść, toteż powyższe pytania ważą na losach wszystkich, z którymi się wiąże.Książka o odnalezionej po latach ""wielkiej miłości"", wielkich namiętnościach i wielkich oczekiwaniach. Książka o sile współczesnych kobiet i odwadze dążenia do realizacji własnych pragnień.
Okładka książki Droga do marzeń

29,90 zł 19,43 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 19,43 zł

" Szczęścia trzeba szukać tu gdzie jest, a nie tam, gdzie nam się wydaje, że może być większe ". Kolejna niezwykła i poruszająca książka Krystyny Mirek, autorki "Pojedynku uczuć". "Droga do marzeń" to książka o skomplikowanych życiowych wyborach, tajemnicach przeszłości oraz gorących podmuchach uczucia. A przede wszystkim o szukaniu własnej tożsamości i rodzinnych korzeni, które niekiedy zaskakują nas bardziej, niż moglibyśmy kiedykolwiek podejrzewać. Czasem po prostu nic nie jest takie, jak przez lata się zdawało. Życie dwudziestokilkuletniej Konstancji wali się w gruzy. Rozwiewa się jak bajka, z której młoda kobieta musi wejść w realny świat, znaczony codziennymi troskami bytowymi, niepewnością jutra, a nawet niejasnością, kto jest przyjacielem, kto rywalem, komu można zaufać. W obliczu katastrofy można tylko zginąć albo stworzyć siebie od nowa - po raz pierwszy prawdziwie. Tę właśnie opcję wybiera Konstancja. Krystyna Mirek - autorka powiesci obyczajowych o wartkiej akcji z elementami humoru i nietuzinkowymi obserwacjami życiowymi. Pisze o kobietach postawionych przez życie w trudnej sytuacji, które mimo to nie poddają się, ale znajdują w sobie siłę do pokonania przeciwności. Nie stroni od istotnych problemów społecznych, jednak przedstawia je w ciepłej fabule, lekkim piórem kreśląc postacie, które na długo pozostają w pamięci.
Okładka książki Facet z grobu obok

29,99 zł 17,99 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 17,99 zł

Benny jest rolnikiem i marzy o żonie, która zechce dzielić z nim życie. Desirée jest bibliotekarką, dziewczyną z miasta, wykształconą, po studiach, z licznymi zainteresowaniami. Oboje spotykają się przez przypadek na cmentarzu, ona przy grobie tragicznie zmarłego męża, on przy grobie rodziców. Rodzi się między nimi uczucie. Mimo wielu różnic są sobą zafascynowani, jednak ich związek okazuje się trudniejszy niż sądzili. Dlaczego?Książka została w wydana w Szwecji w nakładzie blisko pół miliona egzemplarzy, na jej podstawie w 2002 roku powstał film, a w ubiegłym roku także sztuka teatralna.,,Ciesząca się wielkim powodzeniem powieść Katariny Mazetti jest tragikomiczną opowieścią o związku bardzo różnych ludzi, o wielkiej ale trudnej miłości"".
Okładka książki Śpiewaj Ogrody

36,90 zł 23,61 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 23,61 zł

Greta przeczuwała, jak to wszystko się skończy. Obsesja jej męża na punkcie niedokończonej opery Wagnera. Mrożący krew w żyłach pamiętnik pewnego Francuza, poprzedniego właściciela domu. Wojna. I dzień, w którym Rosjanie zajęli jej miasto, jej dom, jej życie... I tylko ten młody Polak, przypadkowy współlokator, nie pasuje do przeklętej układanki historii. Jego syn, kilkuletni chłopiec z opowieści Grety, zaczyna na nowo stwarzać świat. Świat, który już dawno przeminął. Przepiękna, misternie skonstruowana powieść o nieistniejącym już wielokulturowym świecie, w którym przenikały się różne tradycje i nacje. O Wolnym Mieście Gdańsku i tajemniczej operze Wagnera, która zmieniła życie pewnego kompozytora i jego żony. O fleciście z Hameln i przemarszu szczurów, które w posępnej ciszy wędrują ulicami Gdańska. O muzyce w cieniu Hitlera, literaturze w cieniu zbrodni, miłości w cieniu wojny i o niezwykłej przyjaźni małego chłopca ze starą Gretą.
Okładka książki Jezus nigdy nie był aż tak blady

29,00 zł 20,01 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,01 zł

Bohater i zarazem narrator mini-powieści Dariusza Orszulewskiego Jezus nigdy nie był aż tak blady wpada na pomysł, jak zaoszczędzić na świętach Bożego Narodzenia: zamierza wysłać żonę z córeczką na wieczerzę wigilijną do sąsiadów, a samemu udać się w charakterze niespodziewanego gościa do przypadkowego domu. Ma też mnóstwo innych pomysłów – na przyrządzanie ryby i urządzanie życia. Czytając jego obsesyjnie powtarzany monolog, wydrukowany na nierozciętych kartkach, orientujemy się, że zna się dobrze nie tylko na filetowaniu karpia, ale i na oprawianiu innych istot. Jednak by dotrzeć do wnętrza książki i do wnętrza opowieści, czytelnik również zostanie zmuszony do sięgnięcia po nóż.
Okładka książki Odprysk całości

14,90 zł 9,09 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 9,09 zł

To było to. Nadszedł czas by ojciec otworzył się i przedstawił swoja wersję historii Dean, wersję, która była przeciwieństwem zmitologizowanej plotki krążącej w narodzie. Zaczął więc mówić. Mówił i mówił bez przerwy, aż do ósmej rano. I jeśli oddychał w trakcie opowiadania, nie słyszałem i nie widziałem tego, ale z pewnością czułem. Gdy skończył miałem wrażenie, że odbyłem podróż przez głowę mojego ojca i wyszedłem z niej jakiś zmniejszony, mniej pewny własnej tożsamości. Myślę, że lepiej byłoby, gdybyście usłyszeli to sami ? słowa, które mi przekazał, a które później stały się moimi własnymi słowami, słowami, których nigdy nie zapomniałem. W ten sposób poznacie dwie osoby za cenę jednej. Usłyszycie to tak, jak ja usłyszałem. Tylko w części jako kronikę życia Terry'ego Deana. A głównie jako historię niezwykłego dzieciństwa i choroby mojego ojca, bliskości śmierci, mistycznych wizji, ostracyzmu i mizantropii, po których następowało dojrzewanie w odrzuceniu, niesława, przemoc, ból i śmierć.? Nominacja do Nagrody Bookera 2008
Okładka książki Monarchia papieska Dzieje Kościoła zachodniego w latach 1050-1250

141,50 zł 90,40 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 90,40 zł

Nienasycenie jest uznawane przez wielu krytyków za naj­wybitniejszą powieść S. I. Witkiewicza. Przede wszystkim ze względu na efektowne i nowatorskie pomieszanie stylów, tonacji i konwencji. Ale nie tylko: również ze względu na wagę i znaczenie skomplikowanej materii tematyczno-problemowej. Jest to bowiem powieść o dokonującym się na wielu płaszczyznach egzystencjalnym wtajemniczeniu głównego jej bohatera. Erotyka, sztuka, psychologia, filozofia, polityka – oto dziedziny, które pomagają Genezypowi Kapenowi zdefiniować własne jestestwo oraz zdobyć niezbędne doświadczenie życiowe. Wszystkie jed­nak mają wspólny mianownik: dobitnie uświadamiają młodemu adeptowi „potworność metafizyczną istnienia”. Tego rodzaju odczuciom sprzyja dodatkowo fakt, że akcja powieści rozgrywa się w „okresie największej rewolucji świata”. Nieprzypadkowo utwór wieńczy fantastyczno-katastroficzna wizja chińskiego najazdu na Europę – nie­powstrzymanego „żółtego potopu”, który w konsekwencji doprowadzi nie tylko do „końca rasy białej”, ale i – co ważniejsze – do „absolutnego ujednolicenia ludzkości”. Witkiewicz po raz kolejny zatem kreśli tragigroteskowy obraz unicestwienia jednostki („Istnienia Poszczególnego”) oraz upadku całej kultury.
Okładka książki Oszustki

39,99 zł 23,99 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 23,99 zł

Kiedy pewnego dnia sławna pisarka Lillemor Troj zmusza się, by przeczytać maszynopis powieści o swoim własnym życiu, ziemia zaczyna usuwać jej się spod nóg. Powieść została napisana przez kobietę, którą dobrze zna i która chce stać się uznaną pisarką. Nigdy nie były przyjaciółkami, ale przez dziesięciolecia stały się głęboko od siebie uzależnione. Teraz ta druga kobieta grozi zniszczeniem czarującej i mądrej osoby, za jaką czytelnicy uważają Lillemor Troj. Nowa powieść Kerstin Ekman jest ciętym opisem życia literackiego. Przede wszystkim jednak jest to opowieść o losach dwóch kobiet, od lat pięćdziesiątych XX wieku aż do dziś, o kłamstwie, prawdzie, samotności i wspólnocie. Do tej pory nakładem Wydawnictwa Czarna Owca ukazały się dwie książki tej autorki: "Dzwon śmierci" oraz "Praktyka morderstwa".
Okładka książki Dyscyplina

29,99 zł 20,64 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,64 zł

Młoda angielska zakonnica odbywa nowicjat w zakonie w Rio de Janeiro, gdzie zbiera pieniądze dla dzieci żyjących na ulicach. W ten sposób trafia do domu zamożnego, eleganckiego i wyrafinowanego playboya, którego charyzma robi na niej ogromne wrażenie. Mężczyzna otwiera jej oczy na korupcję, która szaleje w brazylijskim mieście niczym zaraza. Pozbawiona złudzeń dziewczyna wraca do Anglii, by tam pracować dobroczynnie, lecz przystojny nieznajomy znowu się pojawia w jej życiu. Urzeczona jego dominującą naturą młoda kobieta porzuca habit, by poznać cielesne rozkosze. Odkrywa nie tylko świat fizycznych uniesień, ale też drzemiącą w sobie siłę. Zamiast wrócić do Brazylii z kochankiem, zakłada własny ,,wewnętrzny krąg"" bogatych przyjaciół, których łączą podobne upodobania, i niebawem zdaje sobie sprawę z tego, że zbieranie funduszy na cele charytatywne może być zarówno niekonwencjonalne, jak i nadzwyczaj przyjemne.
Okładka książki Zamknięci w skale

37,80 zł 19,66 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 19,66 zł

Powieść Ewy Serafin zaskakuje intensywnością emocji, obrazów i żywego potocznego języka bohaterów. Począwszy od naturalistycznych scen z życia artystycznego warszawskiej bohemy ostatnich lat czy surowo potraktowanego przez autorkę własnego środowiska dziennikarskiego aż po - co stanowi dla tychże jaskraw kontrapunkt - niemal poetyckie krajobrazy subiektywnych przeżyć bohaterki. Pokazuje jej wrażliwość obolałą po starciach z nową, wyłaniającą się w bólach rzeczywistością, która jest płodem tzw. transformacji. Wrażliwość graniczącą z nadwrażliwością, o czym świadczy niekiedy nawet mocno surrealistyczne widzenie świata.[..] Mimo wszystko nie jest to powieść pesymistyczna czy ponuracka. [...] tę na pozór banalną opowieść o samotności w tłumie artystów, dziennikarzy i celebrytów czyta się jednym tchem. A po jej lekturze - jak po skosztowaniu dobrego wina - pozostaje słodko-gorzki smak i ochota na kolejne spotkanie z nową prozą Ewy Serafin
Okładka książki Nit

44,35 zł 30,60 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 30,60 zł

Jedna z bardziej skomplikowanych pozycji dla większości par. Od obojga partnerów wymaga dużej elastyczności w myśleniu i otwartości w dyskutowaniu na jej temat. Bez ograniczeń wiekowych. O płytkich związkach i przypadkowych zdradach widzianych oczami przeciętnego faceta. Dla mężczyzn, którzy tak myślą i kobiet, które o tym nie wiedzą. Książka przeznaczona tylko dla dorosłych.
Okładka książki Królowe matki

39,90 zł 20,75 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,75 zł

Podczas gdy dzieciarnia z wypiekami na twarzach mozoli się w klasach, po drugiej stronie szkolnej bramy ich matki przechodzą o wiele bardziej brutalną szkołę – szkołę życia, pobierając w trakcie nauki zupełnie inne lekcje: przyjaźni, zdrady, zasad funkcjonowania w społeczności i ulotności władzy oraz… sposobów na wkręcenie się do kogoś na lunch.
Okładka książki Ser

20,00 zł 12,32 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 12,32 zł

Ser (1933) to opowieść o heroicznej walce skromnego urzędnika, by za wszelką cenę zostać biznesmenem i sprzedać swoje pierwsze dwadzieścia ton sera edamskiego. Przestroga przed porywaniem się na coś, do czego nie czuje się powołania. Bohater noweli Tankowiec ( 1941 ), makler morski Jack Peeters, odpowiada na dziwny anons, w którym ktoś oferuje mu wejście w posiadanie statku... za darmo.
Okładka książki Skrzydła dla duszy

28,00 zł 20,16 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 20,16 zł

Klaustrofobiczna rzeczywistość bohaterów zamkniętych w pętli: praca, dom, czasem impreza. I jedyny sposób, aby wyrwać się ze szponów codzienności – trasa i motor. A co wtedy, kiedy dom i imprezy nie dają ukojenia, a trasa jest pracą? Proza Krzysztofa Pietrzaka, której fabuła oparta jest na przeżyciach autora, nawiązuje stylistyką do klasycznej powieści drogi. Wyobcowanie bohaterów, dramatyczne decyzje i wydarzenia, trasa jako ucieczka, powszedniość i sposób na życie – to elementy, które sprawiają, że mamy do czynienia z literaturą rzadką i niebanalną. To jedna z niewielu okazji, aby choć przez dziurkę od klucza podejrzeć życie „wszystkich na trasie”. Krzysztof Pietrzak – ur. 1968 r., mieszka w Warszawie. Technik elektryk, pasjonat motorów i podróży. PATRON: DlaStudenta.pl
Okładka książki Ciepła głód

34,90 zł 24,08 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 24,08 zł

Świat showbiznesu i tabloidów z bliska. Czy sława i pieniądze to ich jedyne namiętności? Czy patrząc na ludzi sukcesu, nie myślisz o cenie jaką zapłacili za spełnienie swych marzeń? A może ich szczęście jest tylko pozorne? Jak wyglądają prawdziwe twarze z retuszowanych okładek kolorowych pism? Alicja - sławna piosenkarka, po zakończonym romansie z prezesem radia, czuje pustkę. Kiedy spotyka Andrzeja - swoją młodzieńczą miłość, jej życie się zmienia. Nie wie jednak, że jego żoną jest ambitna redaktorka tabloidu dla której życie gwiazd nie ma sekretów. Opowieść o ludziach, których życie zdominowała pogoń za karierą. Co musi się wydarzyć, aby przebudzili się z uczuciowego odrętwienia? W tle gorące kulisy show biznesu i kolegiów redakcyjnych tabloidów.
Okładka książki Do Wyoming

29,00 zł 19,08 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 19,08 zł

Brawurowo napisana książka o Ameryce i podróży do przeszłości, do wileńskich korzeni. Powieść o młodości i dojrzewaniu bohatera i narratora w cieniu wydarzeń historycznych schyłku XX wieku. Jak wygląda dziś polskość, co znaczy być Polakiem, jak zmienia się perspektywa naszego myślenia wraz z oddaleniem od kraju? Autor mieszka od trzydziestu lat w USA, w Seattle, pisze po polsku i po angielsku.
Okładka książki W pogoni za Harrym Winstonem w.2013

33,30 zł 24,65 zł

Artykuł chwilowo niedostępny
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 24,65 zł

Trzy dobiegające trzydziestki przyjaciółki zawierają nieformalny pakt - w ciągu najbliższego roku każda z nich ma dokonać jednej znaczącej zmiany w swoim życiu. Związana od pięciu lat z jednym facetem i marząca o małżeństwie i dziecku Emmy właśnie zakończyła związek - nie z własnego wyboru. Duncan porzuca ją dla dwudziestotrzyletniej dziewczyny. Choć dotąd była zdeklarowaną monogamistką, teraz zrozumiała, że bardziej odpowiadają jej przelotne romanse. Leigh pozornie ma wszystko, ale nie jest przekonana, że spotkała Tego Jedynego, z którym chciałaby spędzić resztę życia. Czy jej stan ma coś wspólnego z słynnym pisarzem Jessem Chapmanem, którego nową powieść ma właśnie zacząć redagować? Porażająco urodziwa Adriana może mieć każdego faceta. Bez skrupułów używa swoich kobiecych wdzięków, zmienia mężczyzn jak rękawiczki. Gdy kolejna fascynacja przeradza się w coś poważniejszego, szykuje się do ucieczki...
Bestsellery
Okładka książki Lincoln Highway

28,59 zł
54,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 3,00 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 36,48 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 25,32 zł
Okładka książki Zakochanie

25,95 zł
49,90 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 10,00 zł
Okładka książki Cherry Girl

27,34 zł
49,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 27,34 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 26,97 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 34,20 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 41,59 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 37,48 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 84,02 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 29,33 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 30,44 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 103,48 zł
Okładka książki Quo vAIdis?

38,39 zł
59,99 zł

Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 38,39 zł
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 51,18 zł

Promocje

Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka
Oczekiwanie na odpowiedź
Wybierz wariant produktu
Dodaj do koszyka
Anuluj