Dezső István Izabella Kosztolányi (1885, Szabadka, dzisiaj Subotica w Serbii – 1936, Budapeszt) to jeden z najwybitniejszych twórców literatury węgierskiej, znany zarówno w ojczyźnie, jak i za granicą, nie w takim jednak stopniu, na jaki by zasługiwał. Dorobek Kosztolányiego obejmuje wszak mistrzowską poezję liryczną, znakomitą prozę powieściową, doskonałą nowelistykę, ogrom publicystyki, a także rozprawy z zakresu językoznawstwa. Kosztolányi był też uznanym tłumaczem: przełożył między innymi Romea i Julię, Opowieść zimową Szekspira, Alicję w krainie czarów Carrolla, Portret Doriana Graya Wilde’a, tłumaczył poezję Kiplinga, Rilkego i Paula Valéry, prozę Balzaca i Maupassanta, utwory dramatyczne Calderona i Moliera, wydał również kilka dużych antologii współczesnych sobie poetów zagranicznych. Proza i poezja Kosztolányiego doczekały się przekładów na wiele języków, w tym również na język polski, ale tak się składa, że z czterech wielkich powieści, które napisał w latach dwudziestych XX wieku, w tzw. okresie epickim, wydano u nas tylko trzy: Nero, krwawego poetę (pierwsze węgierskie wydanie: 1922 rok; pierwsze polskie wydanie: 1928), Ptaszynę (1924;1962) oraz Grzech słodkiej Anny (1926;1931), nie ukazała się natomiast ta, którą wielu węgierskich krytyków uznaje za najlepszą powieść w dorobku pisarza: Złoty latawiec (1925), a zatem pozycja wręcz niezbędna dla pełnej oceny dokonań prozatorskich Kosztolányiego.
„Ragazzi di vita” to opublikowana w 1955 r. najważniejsza powieść wybitnego włoskiego autora XX wieku i intelektualisty, Piera Paolo Pasoliniego, twórcy znanego w Polsce przede wszystkim z działalności filmowej. Osadzona w Rzymie w latach powojennych, odległych dzielnic nękanych ubóstwem i degeneracją, „Ragazzi di vita” to składająca się z ośmiu rozdziałów powieść zawierająca łotrzykowski opis życia grupy nastolatków należących do miejskiej klasy niższej. Tytułowi „ragazzi di vita”, rzymscy ulicznicy żyjący na uboczu społeczeństwa i wykorzystujący je jak pasożyty, wpisują się w bliski autorowi mit „barbarzyńskiej niewinności”. To obraz innej strony włoskiej rzeczywistości, przeciwstawiający się mieszczańskim schematom: jest ona zarazem witalna, jak anarchiczna. Riccetto i jego przyjaciele, żyją z dnia na dzień, odnajdują się w dziwacznej pracy, czy popełniają drobne przestępstwa. Aby uwiarygodnić i zdynamizować opisywane wydarzenia, Pasolini dokonał swoistego eksperymentu językowego, mieszając dialekt rzymski i uliczny slang z językiem literackim oraz rozbijając strukturę narracyjną: powieść nie ma głównego bohatera, akcja nie rozwija się w sposób tradycyjny ? „Ragazzi di vita” to szereg luźno powiązanych epizodów, obrazki z życia przedmieść. Zakorzeniony w neorealistycznym ruchu lat pięćdziesiątych, „Ragazzi di vita” jest czułym, rozdzierającym serce hołdem dla całej klasy społecznej, której grozi zapomnienie. Powieść Pasoliniego była mocno cenzurowana, krytykowana przez recenzentów i sekowana przez większość społeczeństwa po jej opublikowaniu. Ale jej niezaprzeczalna siła i witalność doprowadziły ostatecznie do tego, że została powszechnie uznana za arcydzieło.
[] w eseju z 1934 roku T.S. Eliot przyznał opowiadaniu Mansfield Rozkosz miejsce równe Zmarłym Joyce'a i The Shadow in the Rose Garden Lawrence'a. W klasycznym studium gatunku, The Lonely Voice z 1962 roku, Frank O'Connor stawia ją (zresztą jako jedyną kobietę) obok takich autorów opowiadań, jak Czechow, Kipling, Joyce, Lawrence i Hemingway. O miejsce należne Mansfield wśród twórców modernizmu upomina się w pracy z 1991 roku Sydney Janet Kaplan, pisząc, że wobec obowiązującej przez lata wizji krytycznej, uznającej jedynie wąską i wyłącznie męską reprezentację modernizmu, wysiłek krytyki feministycznej skoncentrował się na zapewnieniu miejsca w kanonie Virginii Woolf. Kaplan podkreśla, że zabrakło świadomości, iż znane z prozy Woolf odkrywcze innowacje narracyjne, takie jak opowiadanie bez fabuły, elementy strumienia świadomości i monologu personalnego czy skupienie na momencie psychologicznym, pojawiły się w opowiadaniach Mansfield wcześniej niż u autorki Pani Dalloway. Przy okazji niedawnego wydania Preludium William Boyd stwierdza wprost: To, co uznajemy za kwintesencję Virginii Woolf, avant la lettre było już u Mansfield. Tak jak Czechow dał życie Mansfield, tak Mansfield dała życie dojrzałemu stylowi Woolf.- fragment posłowiaByłam zazdrosna o jej twórczość to jedyna twórczość, o jaką kiedykolwiek byłam zazdrosna.- Virginia Woolf
Opus posthumum Sowinskiego, Ludzkie, niezbyt ludzkie. Collage filozoficzny, jak w soczewce oddaje charakter jego aktywności przekładowo-filozoficznej, jest niejako jego pełnym i ostatecznym scaleniem siebie w pośmiertnym dziele, a zarazem jego filozoficznoświatopoglądowym credo oraz przesłaniem. (…) Sowiński tłumaczy (…) autorów mu najbliższych, tych zatem, którzy filozoficznie go uformowali i których, zwłaszcza Nietzschego, systematycznie przekładał – stał się tłumaczem rozpoznawalnym w kraju właśnie za sprawą przekładów dzieł Nietzschego. Przełożył większość jego dzieł opublikowanych.
Tom 10, tak jak pozostałe tomy notatek Nietzschego, ukazuje jego intelektualny warsztat, zawiera luźny materiał przygotowawczy, stanowiący w znacznej podstawę dzieł opublikowanych (w jego przypadku przede wszystkim Zaratustry), a więc zapisywane na gorąco, często podczas spacerów, myśli, pomysły, sentencje, relacje z lektur, dłuższe fragmenty teoretyczne i poetyckie. Jednakże tom ten, i na tym polega jego szczególna wartość, wraz z tomem 9 dokumentuje proces narodzin późnej, dojrzałej filozofii Nietzschego, którą przedstawił on najpierw w poetycko-epickim obrazowaniu Zaratustry (materiał z tomu 10 dotyczy trzech jego pierwszych części), by następnie, w swych dziełach późniejszych, poddać je pracy pojęciowo-teoretycznej; tom niniejszy ukazuje jej natężone początki, zawiera zatem zaplecze teoretyczne nieodzowne dla zrozumienia Zaratustry (ukazuje też ewoluowanie kształtu tego eposu), a tym samym całej myśli Nietzschego (z podstawowych jej idei rozwijane są w nim głównie idee wiecznego powrotu i nadczłowieka). Znajdziemy tutaj również pokaźny ? największy spośród dzieł opublikowanych i tomów Nachlassu ? korpus maksym i sentencji ukazujących Nietzschego-moralistę i wielkiego psychologa duszy ludzkiej, jak i znakomitego stylistę, a także echo jego dramatycznej relacji z Lou-Salomé.
Na podwórku mojego rodzinnego domu stało w wielkiej donicy drzewo cytrusowe, które dzielnie rozkwitało wśród jabłoni, chwastów i agrestu. Pod nim mój dziadek w bezzębnych ustach trzymał papierosa bez filtra, podczas gdy reszta spoczywała w kieszeni na jego piersi. Czasami na ramieniu siadała mu udomowiona, kulawa sroka, która dziobem wyrywała jedną bibułkę wypełnioną tytoniem i leciała w tajemnicze miejsce schować zdobycz. Scena ta powtarzała się wielokrotnie.Na bajkę nie ma pytań ? brzmiało powtarzane kiedyś żydowskie przysłowie. Cudami nie mniejszymi niż czyny Elimelecha były i to drzewo cytrusowe, i udomowiona sroka. Nie do uwierzenia była też historia mojej prababki, która przez wojnę ukrywała żydowskiego przechrztę, a następnie wzięła z nim ślub. Na tym samym podwórku, gdzie bawiłem się latami, w miejscu po starym domu i chlewiku, w którym mój przyszywany pradziad ukrywał się przed Niemcami, patrzyłem przez liście na słońce i księżyc, widziałem przemijanie i wzrastanie, całe piękno i grozę życia. Żyłem z tą przeszłością i przyszłością, prawdą i zmyśleniem, stopiony z nieskończonością, więc również nicością, która tak często spoglądała na mnie, a ja ? na nią. Na początku bowiem było słowo bejt, czyli dom.
„Obraz rozmyty, skrzywiony przez czas i wyobraźnię niczym odbicie w zmarszczkach wody – oto czym była ta kronika. Obraz odrealniony, ujrzany w nocy, w świetle księżyca” – tak pisał po latach o swojej jedynej powieści Caradog Prichard.
Pisany z reporterskim zacięciem, tragikomiczny obraz życia w przemysłowym walijskim miasteczku w okresie I wojny światowej, a jednocześnie boleśnie osobisty rozrachunek ze skomplikowaną relacją łączącą autora z owdowiałą matką; to wreszcie pełna zagadkowej symboliki wizja rozpadu świata i jednostki w obliczu szaleństwa przenikającego zamknięty świat powieściowego Miasteczka.
Niepokojąca, nietrzymająca się chronologii, wręcz halucynacyjna w swojej intensywności, przywołuje świat, w którym zmysłowa bliskość otrzymania grubej kromki chleba z masłem jest podszyta świadomością, że być może przez resztę dnia nie dostanie się nic innego do jedzenia; gdzie powołanie do wojska i perspektywa pracy w kopalni może oznaczać, że człowiek nigdy nie dorośnie. Powieść prowokująca, gęsta i całkowicie zniewalająca.
Chris Ross, The Guardian
Jedna z najważniejszych powieści amerykańskich lat 60, wydana w 1966 roku przez Random House. Zabawny i przenikliwy obraz uniwersyteckiego campusu ogarniętego rebelianckim wrzeniem. Psychodeliczna podróż przez świat, w którym jak w alchemicznym tyglu zmieszane są erotyka i narkotyki, gargantuiczne obżarstwo i asceza, nauka i rewolucja, kłamstwo i prawda. Komiczna i pikarejska akcja tej powieści, opartej na osobistych doświadczeniach autora z czasów studiów i z licznych podróży, rozgrywa się na Zachodzie USA, na ogarniętej rewolucją Kubie i na pewnym uniwersytecie w stanie Nowy Jork. Główny bohater, porte parole autora, nosi znaczące, nieco go alienujące i przywodzące na myśl Yossariana z Paragrafu 22 nazwisko: Gnossos Pappadopoulis – i nie jest to jedyne podobieństwo do arcydzieła Josepha Hellera.
Been Down… to także mistrzowski portret czasów beat generation, w których wyrośli Jack Kerouac i Ken Kesey. Literacka rewelacja, której hołd oddał najwybitniejszy amerykański pisarz drugiej połowy XX wieku, Thomas Pynchon, dedykując swoją Tęczę grawitacji Farinie i pisząc przedmowę do nowego wydania jego powieści. Pynchon powieść Fariny nazwał m.in. chóralnym „alleluja”, „utworem granym przez dwustu muzyków w idealnej tonacji… To prześmieszna, mrożąca krew w żyłach, erotyczna, głęboka, szalona, piękna i jednocześnie oburzająca powieść”. Farina napisał ją podczas studiów na Cornell University, a tytuł zaczerpnął z napisanego w 1928 bluesa I Will Turn Your Money Green, którego autorem był Furry Lewis. Piosenka ta była wielokrotnie nagrywana przez różnych wykonawców, a Farina sam nagrał ją z Erikiem von Schmidtem w roku 1963. Motywy z tego utworu i jego tytuł wykorzystał także Jim Morrison i zespół The Doors. Been Down…jest dziś klasyczną pozycją dla wszystkich amatorów lat sześćdziesiątych i literatury kontrkulturowej. W roku 1970 na duży ekran powieść przeniósł Jeffrey Young.
Chóralne alleluja, utwór grany przez dwustu muzyków w idealnej tonacji… To prześmieszna, mrożąca krew w żyłach, erotyczna, głęboka, szalona, piękna i jednocześnie oburzająca powieść – Thomas Pynchon
Kultowa, prześmiewcza powieść opublikowana po raz pierwszy w 1958 roku w Paryżu (m.in. ze względów cenzuralnych), w słynnym wydawnictwie Olympia Press, które wydawało także m. in. Vladimira Nabokova i Henry’ego Millera (Southern w Paryżu podpisał książkę pseudonimem Maxwell Kenton). Wydawca zapłacił wtedy autorom 500 dolarów. Awanturnicza fabuła tej erotycznej i komicznej książki, szydzącej m.in. z uczonych, ogrodników (sic!) lekarzy, mistyków i z cyganerii artystycznej oparta jest na motywach Kandyda Woltera, ale tytułową bohaterką jest u Southerna i Hoffenberga osiemnastoletnia dziewczyna, Candy Christian, a akcja rozgrywa się współcześnie (w latach pięćdziesiątych). Wydana przez wydawnictwo Putnam w USA (1964) Candy błyskawicznie stała się bestsellerem, zyskała uznanie krytyków i dobre recenzje. W roku 1968 powieść została sfilmowana przez Christiana Marquanda (pod tytułem Candy), a w roku 2006 „Playboy” uznał ją za jedną z „25 najseksowniejszych powieści wszechczasów”.
Candy to niezwykle piękna i pociągająca, ale naiwna dziewczyna, w swoich poglądach na świat przypominająca nieco Justynę de Sade’a. Jej wrodzona dobroć, a także chęć i wola pomagania ludziom, którzy znaleźli się w poważnych tarapatach, narażają ją na różne komiczne kłopoty i wplątują bohaterkę w farsowe sytuacje seksualne, albowiem wszyscy mężczyźni w jej życiu - z jednym wyjątkiem - bez względu na wiek i łączące ich z Candy relacje, interesują się wyłącznie jej ciałem i pragną ją posiąść.
Z formalnego punktu widzenia powieść stylizowana jest na „awanturniczą powiastkę filozoficzną” – z morałem dowodzącym, że „nie wszystko jest najlepsze na tym nienajlepszym ze światów” – a jej fabuła zatacza koło, kiedy Candy odnajduje w Lhasie swego ojca, który znika w tajemniczych i zabawnych okolicznościach na początku książki.
Candy można także uznać pod pewnym względem za powieść epistolograficzną – albowiem gdy powstawała, Southern mieszkał w Genewie, a Hoffenberg w Paryżu, współpraca autorów odbywała się więc listownie.
Obecnie powieść Southerna i Hoffenberga jest powszechnie uznawana za jeden z beletrystycznych tekstów założycielskich kontrkultury, wymierzonych przeciwko seksizmowi, obłudzie i konformizmowi kapitalistycznego społeczeństwa.
Niewątpliwie najsłynniejsza wspomnieniowa, choć nieco sfabularyzowana książka autorstwa jednej z kobiet ze środowiska bitników - i zarazem najsłynniejszej bitniczki, Diane di Primy. Dzieło to, owiane złą sławą „pornografii”, istotnie bardzo śmiałe erotycznie, szczere i pozbawione eufemizmów, zostało właśnie z powodów cenzuralnych opublikowane po raz pierwszy w paryskim wydawnictwie Olympia Press. Jest ono zdaniem przeważającej większości krytyków jednym z najciekawszych biograficzno-memuarystycznych dokumentów swoich czasów. Obejmuje głównie dekadę lat 50-tych, od chwili rzucenia studiów przez autorkę i jej zajścia w ciążę, a głównym motywem tomu jest nieskrępowany, hetero i biseksualny seks, uprawiany głównie w gronie ówczesnej artystycznej bohemy amerykańskiej, m.in. w towarzystwie Ginsberga i Kerouaca. Tłem erotycznych przygód bohaterki, niejednokrotnie zabawnych i opisywanych w sposób, zmuszający czasem czytelnika do aktywnej lektury (znajdziemy tu puste miejsca, które powinien uzupełnić czytelnik, wpisując np. swoje ulubione rodzaje pocałunków czy pieszczot), jest barwny obraz Nowego Jorku lat pięćdziesiątych i pierwsze oznaki politycznych i społecznych zmian, które miały ogarnąć Amerykę w następnym dziesięcioleciu i zmienić jej oblicze. Seks nie jest jednak w tej książce wyłącznie wabikiem, mającym kusić odbiorcę i wciągnąć go w strefę „skandalu”. Seks we Wspomnieniach bitniczki to także symbol wolności, tożsamości i otwartości na innych, kontrkulturowe narzędzie autoanalizy, którego swobodne stosowanie w tamtych latach, zwłaszcza przez kobietę, niosło ze sobą konkretne niebezpieczeństwa (za seks lesbijski i homoseksualny groziło więzienie, z braku środków antykoncepcyjnych właściwie każda przypadkowa przygoda erotyczna mogła skończyć się niechcianą ciążą, aborcja była zakazana i karana, a prowadząca libertyńskie życie seksualne dziewczyna narażała się na wrogość zarówno swoich najbliższych, jak i przeważającej części społeczeństwa). Zbuntowana autorka, odmawiająca establishmentowi prawa do kontroli nad swoim ciałem i umysłem, traktuje seks (i poezję) jako instrument wyzwolenia i świadomie staje się „literacką prostytutką” w niecodziennym znaczeniu tego terminu. Wspomnienia bitniczki to jeden z najciekawszych i najodważniejszych dokumentów epoki, widzianej oczami kobiety, która mimo swego niemal metafizycznego apetytu seksualnego nie chciała ograniczać własnego udziału w życiu literackiej cyganerii do kolejnych eskapad „łóżkowych”. Także z tego względu wspomnienia di Primy to zapis wczesnofeministycznej, wojującej postawy w zdominowanym przez mężczyzn świecie i prezentacja jej drogi, prowadzącej do osobistej niezależności i kobiecej samowystarczalności.
Książka uważana za jedno z najważniejszych i najmądrzejszych w ostatnich latach spojrzeń na kontestację z perspektywy brytyjskiej, uzyskująca bardzo wysokie noty w najpoważniejszych pismach literackich po obu stronach Atlantyku. To osobiste, ale zdystansowane, realistyczne, bezpruderyjne i refleksyjne, choć pozbawione taniej nostalgiczności wspomnienia Jenny Diski z najważniejszej dla kontrkultury dekady, którą spędziła w Londynie, obracając się w kręgu „Swinging London”. Wedle jej własnych słów, „żałowałam wtedy, że rozpadli się bitnicy, kupowałam ciuchy, chodziłam do kina, zrezygnowałam z wyścigu szczurów, ćpałam, czytałam, brałam udział w demonstracjach ulicznych, leżałam w wariatkowie, uprawiałam seks i uczyłam w szkole, wiodłam więc życie niemal typowe dla kogoś, kto dorastał w latach sześćdziesiątych”. Diski wiele pisze również o różnicach w stosunku do kontestacji pomiędzy Anglią i USA, o modzie, narkotykach, komunach i rewolucji seksualnej: „[…] Seks był dla nas równie naturalny jak sen, i chyba z tego powodu zostałam kilkakrotnie zgwałcona przez facetów, którzy pakowali mi się do łóżka i nie rozumieli, kiedy mówiłam nie.” Wiele miejsca poświęca też ówczesnemu systemowi kształcenia i niezwykle popularnej w latach sześćdziesiątych antypsychiatrii, gdyż poniekąd właśnie dzięki urzeczeniu nią została w końcu nauczycielką: „Szalony bohater zostawał nauczycielem, szamanem, guru, mówił wszystkimi językami świata”.
Diski niebanalnie i z humorem analizuje także w The Sixties socjologiczne oraz filozoficzne podobieństwa i różnice między dekadą lat sześćdziesiątych a latami osiemdziesiątymi i konserwatywną współczesnością, zajmując się w tym kontekście między innymi problemem tożsamości i miejscem „ja” w obu systemach. Ale największą zaletą wspomnień Diski jest chyba ich chłodna, trzeźwa ocena kontestacji – mniej tu sentymentalizmu niż w większości stereotypowych memuarów z tamtych czasów, a więcej rzeczowości; zapewne dlatego jej wnioski są zarówno kontrowersyjne, jak i wyważone. Zdaniem autorki wiele ideałów z tamtych lat utorowało w końcu drogę własnym politycznym antytezom, a nowy prawicowy radykalizm, który ogarnął Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone w latach osiemdziesiątych i wciąż ma się dobrze, nie tylko zresztą tam, wynika w prostej linii z błędów, popełnionych przez wyznawców kontrkultury, którym liberalizm mylił się często z libertarianizmem, a wolność z anarchią. Według autorki kontestacja przywiązywała większą wagę do złudzeń niż do autentycznej rewolucji – ale o The Sixties można powiedzieć, że to obraz kontrkultury „bez złudzeń”.
Choć książka Diski mówi poważnie o poważnych problemach społecznych i ideologicznych i jako taka niewątpliwie nadaje się na przykład jako tekst źródłowy do analiz akademickich czy publicystycznych, jest ona od początku do końca przede wszystkim dziełem dobrej pisarki, czyli dobrą, mięsistą i wartościową poznawczo literaturą – a miejscami, zwłaszcza tam, gdzie autorka mówi o sobie i drwi z własnej ówczesnej naiwności intelektualnej, bywa autentycznie i nieodparcie śmieszna.
Jak to jest być księżycem?I czy można o tym zapomnieć?Jak przywrócić ludziom szczęście?I czy aby to uczynić trzeba sięgnąć gwiazd? Samotny chłopiec znajduje w trawie księżyc. Zabiera go do domu, opiekuje się nim, a księżyc stopniowo wraca do siebie. Stają się nierozłącznymi przyjaciółmi, dniem i nocą poznającymi razem świat. Ale gdy przychodzi czas by księżyc przypomniał sobie o swoim miejscu na niebie, chłopiec musi pomóc mu znaleźć drogę powrotu. Wydana oryginalnie po chińsku w 1999 r. książka, opowiadająca piękną historię o miłości i odwadze oraz poszukiwaniu siebie. Kreska Liao, tworząca niepowtarzalny nastrój - zarazem zachwytu i niepokoju - zdaje się przywoływać zarazem styl Stasysa Eidrigeviciusa i Jean-Jacquesa Sempe'go
Jedna z najbardziej skandalizujących powieści historycznych w dziejach literatury, przy której bledną współczesne powieści awanturnicze spod znaku Kodu Leonarda da Vinci. Opublikowana po raz pierwszy w 1946 roku, przez wiele lat była zakazana w niektórych krajach, m.in. w Portugalii i Irlandii, gdzie anatemę zdjęto z niej dopiero w połowie lat 70. ubiegłego wieku (w tym czasie, do 1962 roku, w samej Wielkiej Brytanii książka miała 6 wydań). Kontrowersyjność tej powieści, zwanej czasem Szatańskimi wersetami chrześcijaństwa, wynika głównie z niekonwencjonalnego wizerunku Jezusa, który zostaje tu przedstawiony nie jako Syn Boży, lecz owoc potajemnego małżeństwa Antypatra i Mariamne, potomek Heroda, filozof, reformator religijny i prawowity król żydowski, którego intrygami odsunięto od tronu.Graves w nieortodoksyjny sposób traktuje również wiele opowieści biblijnych, w tym domniemane cuda, choć do Jezusa - jako do człowieka - żywi szczery i ogromny szacunek.Autor twierdził, że zgromadził poważną dokumentację historyczną, uzasadniającą jego teorię pochodzenia Jezusa, nie opublikował jednak wyników swojej kwerendy, utrzymując, że ich objętość musiałaby kilkakrotnie przewyższyć objętość samej powieści, a potem konsekwentnie odmawiając ich osobnego wydania. Współcześnie ukazała się jednak praca Herodian Messiah: Case for Jesus As Grandson of Herod (2010), której autor, Joseph Raymond, przedstawia liczne historyczne świadectwa i argumenty, potwierdzające trafność interpretacji Gravesa.
Wspomnienia Nigdzie na ziemi są swego rodzaju kontynuacją dziennika wojennego Zima o poranku, opisują trudne próby odnalezienia się w powojennej rzeczywistości osoby, której współczesna humanistyka nadałaby miano wygnańca. Janina Bauman, wspomina Polskę powojenną: zaraz po zakończeniu wojny, kiedy podejmuje dalszą edukację, rozważanie wyjazdu do Palestyny, poznanie swego przyszłego męża Zygmunta Baumana, wspólne studia, swą wieloletnią pracę dla Filmu Polskiego, po Marzec 1968 roku, kiedy zmuszono Baumanów do porzucenia ojczyzny i ponownego poszukiwania tożsamości. O powojennych latach (1945-1968) i kształtującym się wówczas moralnie relatywnym świecie Janina Bauman pisze z niezwykłą szczerością, wystrzegając się roli jedynie słusznie widzącego sprawy ""ostatniego sprawiedliwego"". Na książkę składają się (poza wspomnieniami) mikropowieść i opowiadania - wszystkie one wzajemnie się uzupełniają, a fikcyjne postaci stworzone przez Janinę Bauman przeglądają się w jej wspomnieniach. Nigdzie na ziemi. wpisuje się w powracającą dyskusję o odpowiedzialności za Innego i tożsamości Polaków po Marcu '68. Nie jest jednak książką rozliczeniową, a raczej czymś znacznie ważniejszym: głosem-świadectwem człowieka, jego ""małej"" historii, którą w zawirowaniach XX wieku podzieliło tysiące innych.
Przepiękna, wzruszająca bajka o rybce mieszkającej w głębinie ciemnej i cichej. Aż któregoś dnia (nocy?) postanawia odbyć podróż do słońca. Ale czy rybka może w ogóle żyć poza wodą, czy słońce jet dla niej - skrytej w głębinach. Wzruszająca opowieść o poszukiwaniu ciepła przezwyciężającego samotność.
Dublin początku XX wieku to miasto ciasnych konwenansów, surowego katolicyzmu i politycznego wrzenia. Dla Stephena Dedalusa ten świat jest siecią, która ma powstrzymać jego duszę przed lotem. W swojej ikonicznej powieści James Joyce zapisuje proces bolesnego wyzwalania się z narzuconych ról i narodziny twórcy, który odrzuca bezpieczną przynależność na rzecz niepewnej wolności. By chronić swoją niezależność, Stephen wybiera własną drogę – orężem czyniąc milczenie, wygnanie i spryt. To literatura w stanie ciągłego ruchu. Śledzimy losy bohatera od pierwszych, dziecięcych wrażeń zmysłowych, przez lęki przed potępieniem, aż po intelektualny bunt. Joyce nie tylko opowiada o dojrzewaniu; on czyni je namacalnym poprzez język, który ewoluuje wraz ze Stephenem – od prostych fraz dzieciństwa po gęstą, erudycyjną prozę manifestu. To właśnie tutaj Joyce wytyczył ścieżkę, która doprowadziła go do napisania „Ulissesa” i na zawsze zmieniła oblicze nowoczesnej kultury. Oddajemy w ręce czytelników trzecie wydanie tego arcydzieła w przekładzie Jerzego Jarniewicza. Wybitny tłumacz i poeta ponownie przejrzał i dopracował swój tekst, nadając mu jeszcze większą precyzję oraz drapieżność. Dzięki tej pracy „Portret...” nie jest jedynie muzealnym eksponatem modernizmu, lecz żywym, pulsującym tekstem, który w nowej odsłonie brzmi wyjątkowo nowocześnie. To uniwersalna opowieść o tym, że narodziny artysty wymagają odwagi zerwania wszystkich więzów, które krępują wyobraźnię.
Prawo powszedniego ciążenia to jeden z najważniejszych i najbardziej osobnych debiutów w literaturze niemieckojęzycznej XX wieku. Wyróżniona Nagrodą im. Roberta Walsera powieść Marianne Fritz stanowi punkt wyjścia do jej monumentalnego cyklu Festung – radykalnego uniwersum językowego, które na zawsze zmieniło oblicze literatury austriackiej. W powojennej Austrii, pod powierzchnią odbudowy i sukcesu, rozgrywa się dramat Berty Kschyk. Przytłoczona społecznym pragmatyzmem i emocjonalną obojętnością otoczenia, Berta staje się studium psychicznej izolacji. Tytułowe „prawo powszedniego ciążenia” to nieubłagany ciężar norm, ról i historii, które determinują jednostkę silniej niż jej własna wola. Jej krzyk pozostaje niemy, aż do chwili desperackiego aktu, który ma uchronić dzieci przed „modelującymi łapami życia”. Twórczość Fritz, zestawiana z dziełami Musila, Kafki czy Joyce’a, imponuje gęstością znaczeń i formalną dyscypliną. Elfriede Jelinek, noblistka i wielka orędowniczka autorki, podkreślała bezkompromisowość jej wizji, uznając projekt literacki Fritz za zjawisko absolutnie unikatowe w skali światowej. Polski przekład tej niewielkiej objętościowo, lecz porażającej precyzją książki, przywraca naszej debacie literackiej autorkę o randze najwybitniejszych twórców nowoczesności. To przenikliwe studium traumy, milczenia i nienachalnej grozy, która kryje się w pozornie zwyczajnej codzienności.
Drugi tom „Trylogii siedmiogrodzkiej” Miklósa Bánffyego pogłębia losy dwóch kuzynów, ukazując w tle świat węgierskiej arystokracji na chwilę przed jej nieuchronnym upadkiem. Hrabia Bálint Abády, idealista i poseł, zostaje zmuszony do rozstania z ukochaną, nieszczęśliwie zamężną Adrienne Milóth. Ich zakazane uczucie – pełne tęsknoty i skrywanego bólu – napotyka bariery obyczajowe i prawne, a objawy narastającego obłędu jej męża potęgują dramatyzm sytuacji.
Ciemny, ciemny lasDawno temu, nieopodal ciemnego, ciemnego lasu, był sobie ochotniczy oddział starszych wiekiem rezerwistów, którym zlecono bardzo ważne, a przy tym drastyczne zadanie: eksterminację "insektów". W świetle polityki władz była to rzecz konieczna. Ktoś musiał więc odwalić tę brudną robotę, gdy młodzi chłopcy ginęli na froncie, walcząc za ojczyznę. Jorge Volpi, jeden z najoryginalniejszych meksykańskich pisarzy, swoją hipnotyzującą rytmiczną prozą opowiada historię, która łączy najmroczniejsze doświadczenia dziejów XX wieku z mrocznym światem baśni braci Grimm, pokazując po raz kolejny, że zło na świecie dzieje się za sprawą nie demonów, ale zwyczajnych ludzi.
Policzone "Trylogia siedmiogrodzka" to wspaniały fresk, którego tłem są kluczowe wydarzenia na Węgrzech w pierwszych latach XX wieku, aż do roku 1914 i wybuchu Wielkiej Wojny. W swym niezwykłym dziele Miklós Banffy (1873-1950) pokazał, że klęska narodu nie wynika jedynie z tzw. niesprawiedliwości dziejowej, lecz przed wszystkim z krótkowzrocznej, obliczonej na doraźny zysk polityki. Tytuły poszczególnych tomów, wzięte z węgierskiego tłumaczenia biblijnej przepowiedni upadku Babilonu, oddają apokaliptyczną wizję odchodzącego świata: mane, tekel, fares - "Policzone", "Zważone", "Podzielone". W pierwszym tomie losy głównych bohaterów kreślone są w kontekście społecznym i politycznym Austro-Węgier w latach 1904-1906. Kuzyni Blint Abdy i Laszló Gyerffy są młodzi, przystojni, wykształceni, a przy tym należą do arystokratycznej elity Siedmiogrodu. Obaj popełniają jednak podobny błąd - zakochują się w niewłaściwych kobietach, co mocno komplikuje im przyszłość. Ich życie wypełniają polowania, gra w karty, wyścigi, bale, pojedynki, skandale i romanse, a także próby zarządzania majątkiem. Autor opisuje to wiernie i pieczołowicie, odsłaniając tajemnice klasy społecznej, do której sam przynależy. Miklós Banffy jawi się tutaj jako doskonały obserwator i znawca ludzkich charakterów. Mistrzowsko portretuje naiwnych idealistów, cynicznych karierowiczów czy opętanych namiętnościami słabeuszy reprezentujących różne warstwy społeczne Siedmiogrodu. Jest on również wytrawnym stylistą - poetyckie opisy sąsiadują tu z potocznymi frazami bohaterów, opowieść niezauważenie przechodzi w projekcję myśli postaci, humor ściera się z ironią, a subtelność z rubasznością. "Trylogia siedmiogrodzka" porównywana jest do wielkich narracji Lwa Tołstoja, Josepha Rotha czy Giuseppe Tomasiego di Lampedusy.
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?