Dobre Książki

Kategorie

Rysunek. Odkryj talent dzięki prawej półkuli mózgu

Rysunek. Odkryj talent dzięki prawej półkuli mózgu

  • Autor: Betty Edwards
  • Format: 19,5x23,5 cm
  • ISBN: 9788372294722
  • Oprawa: oprawa: broszurowa
  • Rok wydania: 2015
  • Wydawca: Aha
  • Wysyłamy w ciągu: 24h
  • Średnia ocena: 3,23 (30)
  • 33,07

     zł

    45,00 zł

x

Rewelacyjny, sprawdzony na świecie od 25 lat kurs rysowania ołówkiem dla dorosłych oraz dzieci od 10 roku życia. Każdy, kto potrafił opanować odręczne pisanie, jest w stanie nauczyć się realistycznie rysować. Rewolucyjne odkrycie: oddanie podobieństwa przedmiotu czy osoby na rysunku nie jest to sprawą wyjątkowego talentu czy zdolności manualnych - tylko umiejętnego patrzenia. Problemem "nieartystycznego" patrzenia jest to, że zauważając przedmiot, od razu go nazywamy (drzewo, ściana, twarz, oko itd.), potem zaś automatycznie odwołujemy się do swojej wiedzy o takim przedmiocie, a nie do tego, co rzeczywiście widzimy. Ponadto w rysowaniu korzystamy z symboli, które wypracowaliśmy w dzieciństwie (określony sposób rysowania postaci, twarzy, domu, kwiatka itd.). W rezultacie rysunki wielu dorosłych wyglądają tak, jakby zrobiło je dziecko.

Wstęp



Pięć podstawowych umiejętności rysunku. Globalna umiejętność narysowania postrzeganego przedmiotu, osoby, krajobrazu (czegokolwiek, co widać w rzeczywistości) wymaga opanowania tylko pięciu umiejętności elementarnych. Co więcej, nie są to umiejętności rysunkowe! Są to umiejętności percepcyjne, mianowicie:
1. Postrzeganie krawędzi.
2. Postrzeganie przestrzeni.
3. Postrzeganie relacji (proporcji).
4. Postrzeganie światła i cienia.
5. Postrzeganie całości, gestalt.
Dodatkowych umiejętności elementarnych wymaga imaginatywny rysunek ekspresyjny, prowadzący do „Sztuki przez wielkie S”. Znalazłam te umiejętności. Okazało się, że są tylko dwie: rysowanie z pamięci oraz rysowanie z wyobraźni. Naturalnie pozostaje jeszcze wiele różnorakich technik rysunkowych, np. liczne sposoby manipulacji mediami i nieskończona różnorodność tematyczna. Lecz – powtarzając raz jeszcze – konieczne wyszkolenie percepcyjne na potrzeby wprawnego rysowania własnych percepcji ołówkiem na papierze zapewnia pięć umiejętności, których nauczę cię w tej książce.
Tych pięć umiejętności elementarnych stanowi warunek wstępny efektywnego wykorzystania wspomnianych dwu „zaawansowanych”, a zestaw ich siedmiu może składać się na całość globalnej umiejętności rysowania. Wiele podręczników rysunku skupia się w zasadzie tylko na tych dwu zaawansowanych. Dlatego też ukończywszy lekcje z tej książki, bez trudu znajdziesz bogaty materiał do kontynuacji nauki. Chcę podkreślić jeszcze jedną sprawę: umiejętności globalne, takie jak czytanie, prowadzenie samochodu czy rysowanie, z czasem stają się automatyczne. Jak wspomniałam, elementarne umiejętności składowe w pełni integrują się, przechodząc w płynny akt umiejętności globalnej. Jednak w trakcie opanowywania nowej umiejętności globalnej początki nauki bywają ciężkim zmaganiem – najpierw z każdym składnikiem z osobna, a potem z ich integracją. Przechodzi przez ten proces każdy z moich uczniów i czeka to też ciebie. W miarę nabywania nowej umiejętności będzie się ona zespalać z opanowanymi uprzednio, aż pewnego dnia będziesz po prostu rysował – podobnie jak pewnego dnia zorientowałeś się, że po prostu prowadzisz samochód bez myślenia o prowadzeniu. Z czasem człowiek zapomina nawet, że w ogóle uczył się czytać, prowadzić auto czy rysować. Aby osiągnąć tę płynną integrację rysowania, musisz dysponować każdą z pięciu umiejętności składowych. Z przyjemnością zakomunikuję, iż piątej z nich – postrzegania całości – nie naucza się. Zdaje się ona pojawiać sama w efekcie nabycia czterech poprzednich. Ale spośród tych czterech żadnej nie można pominąć, tak jak z kursu jazdy samochodem nie można usunąć nauki hamowania czy skręcania.
Wierzę, że w pierwotnym wydaniu książki wystarczająco dobrze objaśniłam dwie pierwsze umiejętności (postrzeganie krawędzi oraz przestrzeni). Jednakże kwestia patrzenia perspektywicznego (trzecia umiejętność – postrzeganie relacji i proporcji) wymagała lepszego wyeksponowania i wyjaśnienia, gdyż uczniowie często zbyt szybko poddają się w zmaganiach z tą trudną materią. Rozszerzonego potraktowania wymagało także postrzeganie świateł i cieni. Dlatego też większość zmian w tej edycji książki przypada na dalsze rozdziały.
Podstawowa strategia docierania do trybu P
Ponownie powtarzam w tym wydaniu podstawową strategię uzyskiwania świadomego dostępu do myślenia w trybie P, czyli wizualnym i perceptywnym trybie pracy mózgu. Nadal jestem zdania, że strategia ta jest moim największym przyczynkiem do edukacyjnych aspektów „odkrycia” prawej półkuli, które zaczęło się od słynnych dokonań naukowych Rogera Sperry’ego. Strategia ta przedstawia się następująco: w celu uzyskania dostępu do niedominującego wizualnego i percepcyjnego trybu P pracy mózgu należy przydzielić mózgowi zadanie, które zostanie odrzucone przez werbalny i analityczny tryb L.
Większości z nas myślenie w trybie L wydaje się łatwe, normalne i bliskie (choć zapewne nie będzie takie dla wielu dyslektyków). Perwersyjna strategia trybu P może natomiast wydawać się trudna i obca, wręcz wzięta z „su€tu”. Trzeba się jej nauczyć w odróżnieniu od „naturalnej” tendencji mózgu, by preferować tryb L, gdyż generalnie dominuje język. Ucząc się kontrolować tę tendencję w przypadku określonych zadań, człowiek uzyskuje dostęp do potężnych funkcji mózgu, które są często przesłonięte przez słowa.
Wszystkie ćwiczenia zawarte w tej książce opierają się na dwu zasadach organizacyjnych i głównych celach: po pierwsze, nauczyć cię pięciu umiejętności składowych rysowania, a po drugie, zapewnić warunki, które umożliwią przesunięcie kognitywne do trybu P, czyli do specjalnego trybu myślenia/widzenia, korzystnego dla rysunku.
Krótko mówiąc, w trakcie nauki rysowania człowiek uczy się też sprawować kontrolę (przynajmniej w pewnym stopniu) nad trybem, w jakim jego mózg przetwarza informacje. Być może to właśnie wyjaśnia, dlaczego moja książka znajduje oddźwięk u odbiorców z tak różnych sfer życia. Intuicyjnie dostrzegają oni związek tych koncepcji z innymi obszarami aktywności oraz szansę na nowe spojrzenie na różne sprawy dzięki nauce świadomego dostępu do trybu P.
Kolor w rysunku
Rozdział 11., dotyczący koloru, był w całości dodany w 1989 roku w drugiej edycji książki. Powstał w odpowiedzi na liczne prośby Czytelników. Koncentruje się na wykorzystaniu barw w rysunku, stanowiąc tym samym krok w stronę malarstwa. W ostatnim dziesięcioleciu przygotowałam wraz z zespołem współpracowników pięciodniowy intensywny kurs podstaw teorii koloru (podlegający nieustannemu doskonaleniu). Ponieważ nadal korzystam z koncepcji zawartych w rozdziale 11., nie zmieniałam go na potrzeby niniejszego wydania.
Uważam, że logiczny ciąg rozwoju ekspresji artystycznej powinien prowadzić od (1) kreski przez (2) walor do (3) koloru i (4) malarstwa. Na początku człowiek opanowuje podstawowe umiejętności rysowania, które wiążą się z wiedzą o kresce (zdobytą przez konturowanie krawędzi, przestrzeni i proporcji) oraz o walorze (nabytą przez oddawanie światła i cienia). Umiejętne użycie koloru wymaga przede wszystkim zdolności postrzegania go jako waloru. Trudno jest zdobyć tę zdolność – jeśli to w ogóle możliwe – nie nauczywszy się dostrzegania relacji światła i cienia przez rysunek. Mam nadzieję, że rozdział wprowadzający do rysunku kolor będzie stanowił skuteczny pomost dla osób, które pragną przejść dalej do malarstwa.
Pismo ręczne
Zachowuję również niedługi komentarz na temat pisma ręcznego. W wielu kulturach kaligrafię uznaje się za formę sztuki. Amerykanie często boleją na swoim pismem, ale nie mają pojęcia, jak je poprawić. Tymczasem pismo jest formą rysunku i można je doskonalić. Z przykrością stwierdzam, że wiele kalifornijskich szkół wciąż odwołuje się do metod nauki pisania, które zawodziły w 1989 roku i zawodzą nadal. Swoje sugestie w tym względzie zawarłam w Posłowiu.
Empiryczne podstawy mojej teorii
Teoria leżąca u podstaw tego zmienionego wydania pozostaje ta sama: krótkie wyjaśnienie związków rysowania z zachodzącymi w mózgu procesami wzrokowymi i percepcyjnymi oraz przestawienie metod uruchamiania tych procesów i ich kontroli. Jak zauważało wielu uczonych, badania nad mózgiem komplikowane są przez okoliczność, iż mózg stara się zrozumieć sam siebie. Ten półtorakilogramowy organ jest zapewne jedynym skupiskiem materii w kosmosie – przynajmniej o ile nam wiadomo – który obserwuje sam siebie, zastanawia się nad sobą, próbuje się zanalizować i uzyskać lepsze panowanie nad własnymi umiejętnościami. Ta paradoksalna sytuacja bez wątpienia przyczynia się – przynajmniej po części – do tego, iż pomimo gwałtownie przyrastającej wiedzy o mózgu nadal wiele spraw spowija tajemnica.
Jedną z kwestii intensywnie zgłębianych przez badaczy jest konkretna lokalizacja w mózgu dwu głównych trybów myślenia oraz indywidualne różnice w organizacji tych trybów u różnych osób. Choć tzw. polemika lokalizacyjna, łącznie z tysiącem innych zagadek w badaniu mózgu, nadal trapi naukowców, występowanie w każdym mózgu dwu fundamentalnie różnych trybów kognitywnych nie wzbudza już kontrowersji. Przytłaczające są wyniki badań, które potwierdzają pierwotne ustalenia Rogera Sperry’ego. Ponadto nawet w ferworze sporu o lokalizację większość uczonych zgadza się, iż u przeważającej liczby ludzi przetwarzanie informacji oparte głównie na linearnych danych sekwencyjnych zachodzi zasadniczo w lewej półkuli, a dane globalne, percepcyjne przetwarzane są głównie w prawej.
Jest też oczywiste, że dla pedagogów – takich jak ja – precyzyjne ustalenie lokalizacji tych trybów pracy w mózgu człowieka nie jest kwestią istotną. Ważny jest raczej fakt, iż napływające informacje mogą być przetwarzane w dwa zasadniczo różne sposoby oraz że prawdopodobnie te dwa sposoby mogą ze sobą współpracować w całym wachlarzu ewentualnych kombinacji. Od późnych lat 70. XX w. stosowałam terminy „tryb P” i „tryb L”, aby uniknąć kontrowersji lokalizacyjnej. Określenia te mają na celu wyróżnienie głównych trybów postrzegania bez względu na to, gdzie są umiejscowione w mózgu.
W ostatnim dziesięcioleciu XX w. powstał nowy obszar interdyscyplinarnych badań mózgu, zwanych formalnie neurokognitywnymi. Oprócz tradycyjnej neurologii obejmują one badania wyższych procesów kognitywnych, takich jak język, pamięć i percepcja. Do rosnącej wiedzy o funkcjonowaniu mózgu przyczyniają się informatycy, lingwiści, analitycy tomografi komputerowej mózgu, psycholodzy-kognitywiści i neurobiolodzy.
Od czasu pierwszego zrelacjonowania badań Rogera Sperry’ego zainteresowanie wśród pedagogów i opinii publicznej sprawami prawej i lewej półkuli mózgu nieco opadło. Niemniej fakt głębokiej asymetrii funkcji mózgu ludzkiego pozostaje niezmienny, stanowiąc coraz istotniejszą kwestię np. dla informatyków, próbujących imitować ludzkie procesy mentalne w komputerach. Rozpoznawanie twarzy, funkcję przyporządkowywaną prawej półkuli, zgłębiano przez całe dziesięciolecia i nadal jest to sprawa wykraczająca poza możliwości komputera. Ray Kurzweil w książce The Age of Spiritual Machines zestawił możliwości człowieka i komputera w zakresie znajdowania wzorców (jak w rozpoznawaniu twarzy) oraz przetwarzaniu sekwencyjnym (jak w liczeniu):
Mózg człowieka ma około 100 miliardów neuronów. Przy przeciętnie tysiącu szacunkowych połączeń między każdym neuronem a jego sąsiadami mamy około 100 trylionów połączeń, każde z nich zdolne do wykonania równoległej operacji. Jest to olbrzymia moc przetwarzania równoległego i jeden z kluczy do siły ludzkiego myślenia. Znaczną słabością jest jednak niemiłosiernie niskie tempo sprzężenia neuronalnego (neural circuitry), tylko około 200 operacji na sekundę. Mózg człowieka sprawdza się więc wyśmienicie w zadaniach, dla których korzystna jest wielostopniowa równoległość. W odniesieniu do zadań, wymagających rozbudowanego myślenia sekwencyjnego, jest zaledwie średniakiem. (s. 103) W 1979 roku wysunęłam tezę, iż rysowanie wymaga przesunięcia kognitywnego na tryb P (paralelnego przetwarzania informacji, jak postuluje się obecnie) z trybu L (przetwarzania sekwencyjnego). Na poparcie tego twierdzenia nie miałam twardych dowodów, a jedynie swoje doświadczenie artysty i nauczyciela. W trakcie kolejnych lat niektórzy neurobadacze krytykowali mnie za przekroczenie granic mojej dziedziny – choć nie zaliczał się do nich Roger Sperry, który uważał moje zastosowanie jego odkryć za rozsądnie ugruntowane.
Tym, co dawało mi sił do dalszej pracy nad moją „domorosłą” teorią (patrz tekst obok), był fakt, że zastosowana w praktyce, przynosiła inspirujące rezultaty. Uczniowie w każdym wieku czynili znaczne postępy w zdolności rysowania i, przez analogię, w zdolności postrzegania, skoro dobre rysowanie zależy od dobrego widzenia. Zawsze uznawano, że trudno jest wyrobić zdolność rysowania. Niemal zawsze była ona też obciążona poglądem, iż jest to umiejętność wyjątkowa, nie powszechna. Moja metoda nauczania pozwala ludziom na nabycie umiejętności, którą uprzednio uznawali za sobie niedostępną, lecz czy o jej skuteczności stanowi mechanizm neurologiczny, czy też może jakiś inny czynnik, którego pozostaję nieświadoma?
Wiem, że o jej efektywności decyduje nie tylko mój styl uczenia, gdyż setki nauczycieli, którzy donosili o osiąganiu takich samych sukcesów, stosując moją metodę, praktykują naturalnie znacznie różniące się style nauczania. Czy ćwiczenia byłyby skuteczne bez wyjaśnienia neurologicznego? To możliwe, ale bardzo trudno byłoby przekonać ludzi do wykonywania tak nieprawdopodobnych ćwiczeń jak rysowanie wizerunków obróconych do góry nogami bez podania jakiegoś rozsądnego wytłumaczenia. Czy jest więc to tylko sprawa dania ludziom jakiegoś wyjaśnienia, jakiegokolwiek? Może, ale zawsze uderzało mnie to, iż moje wyjaśnienia zdają się tra€ać do słuchaczy na poziomie subiektywnym. Teoria wydaje się współgrać z ich doświadczeniem, a z pewnością koncepcje te wypływają z mojego subiektywnego doświadczenia z rysunkiem. W każdym wydaniu książki zamieszczałam następujące oświadczenie: skuteczność teorii i metod zaprezentowanych w tej książce została wykazana empirycznie. Krótko mówiąc, metody te sprawdzają się bez względu na to, w jakim stopniu nauka określi w przyszłości dokładną lokalizację czy potwierdzi zakres rozdzielności funkcji mózgu w obu półkulach. Mam nadzieję, że uczeni, stosujący tradycyjne metody badawcze, pomogą kiedyś odpowiedzieć na liczne pytania, które ja sama mam w odniesieniu do niniejszej pracy. Wydaje się, że najnowsze badania skłaniają się ku potwierdzeniu moich podstawowych koncepcji. Tak np. nowe odkrycia dotyczące ciała modzelowatego, czyli masywnej wiązki włókien nerwowych, łączących półkule, wskazują, że może ono wstrzymywać przepływ informacji z jednej półkuli do drugiej, gdy zadanie wymaga, aby jedna z nich nie brała w nim udziału. Niemniej już dzisiaj moje metody przynoszą wiele satysfakcji studentom bez względu na to, czy w pełni rozumiemy kryjące się za nimi procesy. Kolejna komplikacja Wspomnieć należy jeszcze o pewnej komplikacji związanej ze wzrokiem. Oczy zbierają dane wizualne przez nieustanne skanowanie otoczenia. Ale sprawa nie kończy się na tych danych z „zewnątrz”, uzyskanych przez wzrok. Przynajmniej część, a być może większość tego, co widzimy, zostaje zmieniona, zinterpretowana czy skonceptualizowana w sposób zależny od wykształcenia danej osoby, jej nastawienia i dotychczasowych doświadczeń. Mamy skłonność widzieć to, co oczekujemy zobaczyć lub uważamy, że widzieliśmy. To oczekiwanie czy decyzja często nie są procesami świadomymi. Mózg wykonuje je najczęściej bez naszej świadomej uwagi, a następnie mody€kuje czy przestawia – a nawet odrzuca – surowe dane wzrokowe, które docierają do siatkówki. Nauka postrzegania dokonująca się przez rysowanie zdaje się zmieniać ten proces, pozwalając na inny, bardziej bezpośredni rodzaj widzenia. Redaktorskie funkcje mózgu są niejako powściągnięte, co umożliwia człowiekowi widzenie pełniejsze i być może bardziej realistyczne. Nierzadko jest to doświadczenie bardzo poruszające i głębokie. Najczęstsze komentarze moich studentów po opanowaniu umiejętności rysowania brzmią: „Życie jest teraz o tyle bogatsze” oraz „Nie zdawałem(am) sobie sprawy, ile jest do zobaczenia i że wszystko jest tak piękne”. Już ten nowy rodzaj patrzenia może stanowić wystarczający powód, by uczyć się rysunku.



Rysunek. Odkryj talent dzięki prawej półkuli mózgu
Spis treści





Słowo do wydania polskiego 5
Przedmowa 10
Wstęp 16
1. Rysowanie a sztuka jazdy na rowerze 25
2. Ćwiczenia z rysunku – krok po kroku 33
3. Mózg: lewica i prawica 47
4. Przeprawa z lewej na prawą 67
5. Spojrzenie wstecz: twoja biografia artystyczna 83
6. Jak obejść swój system symboli – zapoznanie z krawędziami i konturami 101
7. Postrzeganie kształtu pustej przestrzeni – pozytywne aspekty powierzchni negatywowej 125
8. Relacje w nowym trybie: ustawianie widoku w perspektywie 145
9. Patrząc przed siebie – łatwe rysowanie portretu 167
10. Walor logicznych świateł i cieni 195
11. Czerpiąc z piękna koloru 227
12. Zen rysowania – wydobywanie wewnętrznego artysty 243
Posłowie: Czy kaligrafia jest sztuką utraconą? 249
Postscriptum: Do nauczycieli i rodziców 262
Postscriptum: Do studentów szkół artystycznych 266
Słowniczek terminów 269
Bibliografia 273

*
* wyłącznie do wiadomości księgarni - nie będzie widoczny przy recenzji
ocena:*
*
* - pola wymagane

----------------------------

----------------------------

x
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE